Archive for Czerwiec, 2012

  • kolor życia…

    Powinno być o modzie.

    Powinno być o dziecku.

    Powinno…

    I tak miało być, i może tak troszkę będzie… 

    Bo tematem jest kolor.

    Widzę i kocham szarość i biel… Lub skrajnie inaczej widzę i kocham kolor.

    Tak jakoś nie potrafię ominąć, nie zapisać…

    Dzis moja przyjaciółka zapytała mnie dlaczego jestem taka szczęśliwa…

    Kolor naszego życia wychodzi z naszej głowy. W niej odczuwamy wszystkim znane do połowy puste lub do połowy pełne.

    Podstawa szczęścia jest zdrowie, dach nad głową, jedzenie w lodówce i zapłacone rachunki…. a cała reszta zależy od nas.

    Ja posiadam o wiele więcej.

    Nie muszę uciekać ze swojego przytulnego domu przed nalotem bomb, mam na rano mleko dla dziecka, poczucie bezpieczeństwa i miłość od najbliższych.

    Mam produkty na pyszny jutrzejszy obiad, świeżo wypraną pościel, ciepłą wode w kranie, pieniążki w portfelu na owoce, warzywa i coś słodkiego.

    Mam możliwość wybrać numer telefonu a po zadzwonieniu usłyszeć szczęśliwych, zdrowych rodziców.

    Mam spokojny sen. Uśmiech dziecka i całusa od męża zaraz po przebudzeniu.

    Mam. Mam bo chce mieć. Mam bo dostrzegam. Mam bo doceniam. Mam bo dokładam wszelkich starań. Mam bo nie zapominam w pędzie codzienności. Mam i kocham do szaleństwa. Mam, bo nauczyła mnie mieć tą radość moja Mama. Moja Mama to niezwykła historia… Ale o tym kiedyś… Na pewno. Obiecuję.

    Kolor mojego życia to kolory z tej sukieneczki. Lody, ciastka i cukiereczki.

    I takie radości zamieszkały na lato u nas w szafie. 

    Szukałam długo gdzieś wpadającej mi czasami w oczy, młodej firmy, z baśniowymi ciuszkami.

    Dwie Kobiety bawią się kolorem, materiałem, fakturą i wzorem. 

    Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. A i guzik fantazyjny.

    Myślę, że do takiej zabawy szyciem, trzeba miec dystans do świata, trzeba się w tym wygłupiać i puszczać wodzę fantazji. 

    Polecam więc wszystkim tym, którzy znudzeni sa schamatami, klasycznie dobranymi wzorami.

    W tych wstążeczkach, falbaneczkach chce się odmieniać dzień. Chce się piec muffiny, szykować piknikowy kosz by pędzić na łono natury. Chce się smakować życia jak kolorów z Vippi…

     

    sukienka – Vippi

    różowy koteczek – Wallaboo

    kosz piknikowy – TK Maxx

    termosik – foogo

    i nasza Kochana Ciocia Hania :* – nie do kupienia za żadne pieniądze. Nasza jest.

  • coś na ząb…

     

    Pewnie jak tysiące Mam stoję na rozdrożu pomiędzy słoiczkami a domowym jedzeniem.

    I jak we wszystkim wygrywa złoty środek. Przykładam swoją miarę do słów, które przeklinają słoiczki i patrzą na nie z ironią, jak i nie zakochuję się w cudownej mocy składu bio w gotowych, hermetycznie zamkniętych pojemniczkach. 

    Muszę jednak przyznać, że maniakalnie kupuję tylko hippa. 

    Do 7go miesiąca życia moje dziecko jadło tylko słoiczki. Nie ukrywam, że jest to wygodne, szybkie. A i zimą  w mieście trudno o owoce i warzywa bio. Te, które znajdujemy na półkach supermarketów, wielkie i dorodne nie wzbudzają mojego zaufania. 

    Preferujemy z mężem kuchnię włoską dlatego trudno by dzielić z Tosią nasz talerz… Jeszcze musi troszkę poczekać.

    Pojawiła się wiosna, a z nią nowalijki i owoce z własnego ogródka na wsi. 

    Tak, to jest ten moment.

    Od jakiegoś czasu mielimy, trzemy, gotujemy na parze.

    Moją trzecią ręką w tym temacie okazał się thermomix. 

    Jednak zanim zawitał w naszej rodzinie znalazłam cudną książkę. Bardzo przystępną produktowo. Z ciekawymi przepisami. Łatwe i szybkie do przygotowania. Tania. I co dla mnie istotne… pięknie wydana z pięknego papieru… Aż się milej z niej korzysta.

    Tak, jestem chora na punkcie estetyki nawet w książce kucharskiej.

    Warto mieć na półce gdy dzieci w domu. 

    Przepisy są od 7go do 24go miesiąca życia.

    Posiada mnóstwo ciekawych zagadnień a’propos cukrów, tłuszczy, nabiałów, zapotrzebowań dziecka, obniżania alergii, zdrowia zębów etc…

    Szczerze polecam

    Ciężko dostać ją w księgarniach i empiku więc ja zakupiłam na allegro.

     

  • fotografia z szafy na wystawie w Hiszpanii

       Nasze fotografie na wystawie w Valencji

    Oto i one 🙂