Archive for Październik, 2013

  • list do córki

    Moja Najdroższa,

    czasami gdy siadam z Twoją Babcią, Ona opowiada mi o dniu swojej przeprowadzki.
    Przeprowadzki do domu, w którym spędziłam swoje dzieciństwo i młodość. I choć słyszałam tę historię dziesiątki razy, często sama podpytuję… “Mamo, a jak to było z tą przeprowadzką do domu?” I słucham jakby opowiadała po raz pierwszy.
    lubię tę opowieść, dlatego opowiem Ci też tę historię. historię dnia naszej przeprowadzki.

    pewnie teraz słodko śpisz obok cioci Justynki, która gładzi Twoje złote loki, zanim sama zaśnie.
    w każdej mijającej minucie myślę o tym co robisz. i choć wiem, że masz przy sobie ludzi, którzy zrobią wszystko, by było Ci jak najlepiej, to ja myślę nieustannie. jeszcze tylko trzy dni moja Kruszko. trzy długie w nieskończoność dni…
    zostałaś więc tam, byśmy mogli zorganizować przeprowadzkę.
    i choć historia zacznie się bardzo źle, to będzie piękną historią.
    przedwczoraj Twój Tato spadł z drabiny. był to upadek na tyle duży, że zabrało Go pogotowie.
    w szpitalu zepsuty rentgen, przewożą do innego, wracają. wszystko trwa na tyle długo, że odsyłają mnie do domu bym nie czekała.
    w domu pakuję jak szalona nasz dobytek, by jak najszybciej móc po Ciebie jechać.
    o pierwszej  w nocy wypisują Twojego Tatę, choć ledwo chodzi. mówią, że wszystko dobrze. idziemy do auta bardzo powoli. para leci z ust. zaczęły się przymrozki.
    jedziemy przez miasto nocą. śpimy pod ostatnim kocem jakiego jeszcze nie spakowałam. zakładam Mu skarpetki, buty, bo upiera się, że pójdzie po świeże bułki na śniadanie. wtedy puka do drzwi lekarz.. że chciałby zbadać raz jeszcze.
    zabiera więc Tate do szpitala. w dzień gdy za minut parę ma podjechać bus i mamy zmieniać swój świat.
    wkładam mu na szybko do reklamówki szczoteczkę, piżamę, klapki.
    On przeżywa, że jak to z taką reklamówką pojedzie. z reklamówką?? wyjścia nie ma. wszystkie plecaki spakowane.
    spakowane było wszystko. został tylko czajnik, kawa, kubek i łyżeczka.
    wychodzi. opieram się o drzwi, rozglądam po mieszkaniu.. i myślę.. uda mi się.
    obdzwaniam znajomych. przyjeżdża szwagier. w godzinach popołudniowych staje w drzwiach 7 Taty kolegów. 7 wspaniałych.
    przychodzą przyjaciółki. noszą, układają. humory dopisują. każdy pyta o zdrowie Twojego Taty.
    walczą najdzielniej jak potrafią. dziewczyny myją podłogi, ściągają ostatnie obrazki ze ścian. odjeżdża kolejny transport.
    w tym momencie staje w drzwiach Twoja położna, a moja przyjaciółka, z ogromnymi pizzami w rękach. odbieram w międzyczasie dziesiątki telefonów z oferowaną pomocą, z troską.
    Okazuje się, że upadek z drabiny spowodował złamanie kręgosłupa, a lekarz błędnie odczytał zdjęcia.
    Krząta się wokół mnie mnóstwo ludzi. Ktoś wnosi, Ktoś podaje, Inny odkurza. dla każdego nic nie jest problemem.
    do jednego z Nich cichutko mówię “nie wiem jak ja się Wam odwdzięczę..?” odpowiada krótko “uśmiechem”.
    myślę, że musiałby to być uśmiech Julii Roberts by był godny Ich pomocy. to taka gwiazda kina Tosiulku, z lat młodości Twojej mamy.
    kiedy mieszkanie zostaje puste, w głowie przelatują zdjęcia z naszych dni tutaj. na szczęście zamieszanie nie pozwala się zamyślić na dłużej, bo inaczej wylałabym morze łez.
    kiedy wszystko cichnie, a w najdrobniejszym kącie nie ma nawet kurzu, przekręcam klucz.
    jest już noc. nogi odmawiają posłuszeństwa. wsiadam w auto i jadę do szpitala.
    resztkami sił wchodzę na trzecie piętro. siadam na łóżku i biorę Twojego Tatę za rękę.
    gładzi moją dłoń, całuje i mówi.. “o mój Puszku, ale masz zmęczone dłonie..”
    a lakier na moich paznokciach zajmuje jedną czwartą powierzchni. 
    szeptem opowiadam mu o ludziach. nie tyle o przeprowadzce, co o ludziach. o tych co nosili, co sprzątali, co jedzenie przywieźli, co dowcipami jak z rękawa, co autami pomiędzy domem a mieszkaniem, co dzwonili, pisali i chcieli nam pomóc przy opiece nad Tobą. opowiadam Mu co sobie przypominam. choćbym całą noc przy tym łóżku, to nie zdołałabym opowiedzieć wszystkiego co dobre nam się przytrafiło tego dnia. 
    niezwykli ludzie nas Kochana otaczają. niezwykli.
    widzę ból Taty. większy niż ból kręgosłupa jest ten, że nie mógł pomóc. że Go tam zabrakło.

    wygania mnie do domu, bo wie, że jeszcze kawałek drogi przede mną, a ja wyglądam nienajlepiej.
    schodze na dół i pukam do lekarzy. głośno Im komunikuję, że jak za chwilę nie dowiem się co z Tatą to zemdleję ze zmęczenia. odpowiadają, że za chwilę. łapię się na tym, że zasnęłam na stojąco. to weszłam i przemawiam.
    – wie Pan, mam trzy ekipy budowlane w domu, przeprowadzkę, a mój mąż leży u Was i nie ma pojęcia co z Nim będziecie robić i kiedy. wypisaliście nas w nocy ze złamanym kręgosłupem, i gdyby nie to, że wyglądał na poczciwego człowieka i przyjechał zdezelowanym autem, to byśmy tego tak nie zostawili. więc proszę Was, pomóżcie mi. załóżcie Mu gorset i oddajcie do domu. niech leży, ale chociaż palcem pokazuje.. oddajcie mi Go do domu..
    obiecali Kochana, że oddadzą.
    ledwo nogami powłócząc wsiadam do auta. z trudem naciskam hamulec i gaz. 
    po drodze wstępuje na budowe, bo nasz domek podczas przeprowadzki był jeszcze w trakcie wykończeń, ale obiecaliśmy opuścić mieszkanie nowemu właścicielowi. 
    jest późna noc, w stercie worków, toreb, kartonów wyszukuję bieliznę i szczoteczkę do zębów.
    wsiadam do auta. w radio leci piosenka. people help the people. najpiękniejsze zakończenie dnia.
    jadę powoli i celebruję ten czas. i choć dojechałam, to długą chwilę jeszcze siedze i słucham.

    śpię u  cioci Beatki. czeka na mnie z piżamą i ciepłą herbatą. 
    to był dobry dzień Kochana. pomimo wszystko to był piękny dzień.
    nie pamiętam jak się skończył. jak zasnęłam. nie pamiętam.

    i kiedy zapytasz mnie.. “Mamo, jak to było z tą przeprowadzką” wrócimy do tego listu.
    i choć w domku będziemy spać dopiero za kilkanaście nocek, to ten dzień był dniem przeprowadzki.
    dniem pięknej przeprowadzki. z pięknymi ludźmi obok.

    Kocham Cię Najdroższa.
    Twoja Mama

    P.S.  Tata już w domku. gdy wychodziliśmy ze szpitala rzekł..
    – Jesteśmy szczęściarzami Puszku, mogło być o wiele gorzej.. 

  • tydzień w pigułce..

    _DSC0098 _DSC0139 _DSC0147 _DSC0160 _DSC0111 _DSC0125 _DSC0201 _DSC0155 _DSC0085 _DSC0099 _DSC0178 _DSC0234 _DSC0016 _DSC0017 _DSC0005 _DSC0026 _DSC0029 _DSC0046 _DSC0061 _DSC0062 _DSC0067 _DSC0068 _DSC0069 _DSC0073 _DSC0076 _DSC0078 _DSC0080 _DSC0082 _DSC0303 _DSC0308 _DSC0296 _DSC0283 _DSC0310 _DSC0301 _DSC0275 _DSC0263 _DSC0280 _DSC0312_DSC0336 _DSC0347 _DSC0323 _DSC0372 _DSC0393 _DSC0369 _DSC0380
    tydzień ten, jak każdy inny pomieścił siedem dni. jednak te siedem dni obfitowało w ogromną ilość wyjazdów.
    zaczęło się od pobytu na wsi u rodziców i urodzin bliźniaczek. wybrałyśmy się też na fashion week do Łodzi, by odwiedzić Czary Maryś i Jej nowe cuda na stoisku. 
    potem dwa dni w Warszawie. wernisaż Darka Pali. a w sobotę zajęcia malarskie dla dzieci. (pisałam, że można się zgłaszać, są darmowe. każdy Kto mieszka w Warszawie, a nie poszedł niech żałuje. było cudownie!).
    zdjęcie 37 to moja trójka Warszawska, za którą tęsknie każdego dnia. poznana dzięki blogowi. od lewej. Kasia Radosna Fabryka, Maryś – Czary Maryś, ja, Ania Effii. 
    dodałam zdjęcia z fotoksiążką jaką zrobiłam dla bliźniaczek. znalazłam kupon na fb rabatowy i postanowiłam, że spróbuję. 
    szczerze, złożenie zajęło mi 15 minut. bardzo, bardzo mocno polecam. byłam też na fotojoker, ale tam był strasznie trudny program do składania, jak photoshop, którego nigdy nie opanuje. nawet nie podchodzę. fotoksiążka to printu.
    na kilku zdjęciach widać wózeczek moover. ten akurat jest mini. wzięłam na kredki dla Tosi. ale wiem, że wielu z Was czeka na nową dostawę chodzików i wózeczków dużych. informuję więc, że przypłynęły. są tutaj.
    pamiętam, że jedna z pierwszych rzeczy jaką pokazałam na blogu był chodzik z moovera. i kiedy pisaliście z pytaniami, kupiliście.. cieszyło to ogromnie.

    siedząc na werandzie u siostry, naciskam teraz “publikuj”, pakuję walizki i pędzę pakować książki do skrzyń, ciuchy do worków, naczynia obkładać gazetami.. konkretnej przeprowadzki czas zacząć!
    do przeczytania zatem moi Drodzy!

  • wyniki konkursu z Inspiracje Allegro

    było bardzo ciężko. czytałam po kilka razy, wchodziłam na Wasze inspiracje.
    nie ukrywam, że gdybym tylko mogła to nagrodziłabym wszystkich. zdaje sobie sprawę z tego, że nie był to łatwy konkurs.
    moja propozycja bajkowa zmobilizowała Was do poruszenia każdej cząstki wyobraźni. jesteście bezbłędni.
    niektóre zgłoszenia, w których widać jak bardzo mnie/nas znacie, rozczuliły mnie nieziemsko.
    Zwycięzca otrzymuje kartę na kwotę 500zł.

    Wybrałam 7 najlepszych. a z tej siódemki Allegro wyłoniło zwycięzce..
    wszystkim pięknie dziękuję za udział w zabawie i mocno gratuluję polotu! 🙂

    Och, a co to? Mała Tosia królewna wraz z dzielnym tatą rycerzem!
    Pędzą do czekającej mamy przez lasy mijając potężne zwierzę…
    Co to? Niedzwiedź? Lis? Wilki?
    Strach w oczach małej tli się księżniczki…
    O nie, to drzewa tylko straszne i cienie za drzewem,
    ale widzę już za lasem pałac i jego wieżę!
    (Atrybut 1: Pałac księżniczki 1. http://inspiracje.allegro.pl/oferta/523c08597952202f3d8eb751)
    Nie bój się Tosiu, nie jesteś sama,
    tatuś broni królewny, a w pałacu czeka mama
    O, to już obok, już są w pałacu bramie,
    W kuchennym oknie macha mama w piżamie!
    Dzielny tatuś z Tosią pod rękę wbiegli do pałacu
    by uciec przed strasznym cieniem, ale narobili hałasu!
    Biedna mama zbiega po schodach, „a co to, a co to? olaboga!”
    Tatuś z Tosią przez skrót szli, cała z błota podłoga!
    Ale nic się nie stało, przecież można posprzątać,
    najważniejsze, że rodzinka znów razem może się przyglądać…
    Małej Tosi, która zmęczona szaloną przygodą,
    śpi już na fotelu, pomachując nogą…
    W puchatej skarpetce, zamiast korony na głowie malutkiej,
    najważniejsze, że buty schną i Tosi ciepło w stópkę!
    (Atrybut 2: skarpecioszki! http://inspiracje.allegro.pl/oferta/52494c3f7852206440bde794)
    Oh! Moje Skarby, uśmiecha się mama.
    Taką przygodę przeżyli od rana!
    Siada w fotelu, z nogą na nogę,
    (Atrybut 3: bujany pałacowy fotel :) http://inspiracje.allegro.pl/oferta/524e999e7852202a02a3dfc1)
    dzielna królewna Tosia chrapie tuż obok.

    A gdzie jest tatuś? Tatuś też chrapie,
    chrapie w kącie na nowej kanapie!

    I tak się kończy historia miłości, historia rodziny ksieżniczki Tosi!

    Pozdrawiam całą książęcą rodzinkę :) !
    Marta Hornicka
    martahornicka@o2.pl