Archive for Lipiec, 2015

  • wakacje na wsi cz. II

    _DSC0476 _DSC0486 _DSC0514 _DSC0505 _DSC0541 _DSC0525 _DSC0529 _DSC0473 _DSC0443 _DSC0273 _DSC0272 _DSC0270 _DSC0560 _DSC0566 _DSC0692 _DSC0662 _DSC0663 _DSC0670 _DSC0697 _DSC0720 _DSC0568 _DSC0610 _DSC0837 _DSC0818 _DSC0839 _DSC0776 _DSC0765 _DSC0769 _DSC0859 _DSC0847 _DSC0147

    telefon zegarek – czasy się zmieniają i czy chcemy tego czy nie, nasze dzieci też idą do przodu.. ostatnio zobaczyłam gdzieś ten telefon dla dzieci. w ofercie jakiegoś sklepu i zainteresowałam się tematem. ten mały kwadracik może być zegarkiem, naszyjnikiem lub przypięty do spodni/paska. ma pamięć do czterech numerów. banalny w obsłudze.
    telefon jest na kartę, którą ładujemy. jest bardzo leciutki. na razie moje dziecko zawsze jest z Kimś. ale wiem, że niedługo przyjdzie czas, kiedy pójdzie sama do sąsiadów, będzie na wycieczce itp… jest idealny dla maluszków. lekki, mały. nazywa się Wristy.
    ja jeszcze bardzo często myślę o tym, żeby moje dzieci potrafiły bez problemu zadzwonić po Tatę, gdybym zemdlała lub coś mi się stało..

    w końcu jestem w domu sama z dziećmi całe dnie.

    plecak i walizka pszczółka – jak Tosia była mała to miałyśmy plecak z szelkami i taką smyczą bezpieczeństwa. genialna sprawa. dużo się wychodziła. i po Niej użytkowało jeszcze kilkoro dzieci, a on ciągle w idealnym stanie. mamy więc teraz większy i walizkę. jakość bezdyskusyjna. to jak chodzą kółka, zamki, rączka od walizki.. Little Life.

    torba Mamy biała – na zdjęciu jest taka torba w kratkę. kupiłam 7 lat temu w sklepie „solar”. tych sklepów już chyba nie ma, ale torba tak mi służy. już u szewca też była bo ucho urwałam. uwielbiam ją i od dawna marzyła mi się jakaś na zastępstwo. i choć toreb u nas przybywało to żadna nie potrafiła zastąpić tej. udało się w końcu Pink Lining. bardzo kobieca, pakowna, estetyczna, na każdą okazję. na wyjazd tygodniowy i weekendowy. na siłownię i plażę. i sama może bym na to nie wpadłai nie wyszukała, ale ostatnio moja znajoma była na weekend z Nią u nas i zaczęłam szukać jak szalona.

    ręcznik ponczo – Vuga , przemiła frota.

    moje buty leopardy – Maruti, przecenione o 100zł, polecam bo nie czuję, że mam buty. jeszcze mają piękny wzór zebry. teraz po przecenie to zdecydowanie bardzo tanie jak na jakość i wygodę. serio genialne. biorę na siebie jakby Ktoś był niezadowolony.

    na markę Just Paul Mini promocja -20% do poniedziałku na hasło TOSIA.

    na drugim i trzecim zdjęciu od dołu jest sześć osób.. Ktoś widział?

  • wakacje na wsi cz.I

    _DSC0167 _DSC0178 _DSC0135 _DSC0244 _DSC0240 _DSC0252 _DSC0248 _DSC0256 _DSC0142 _DSC0281 _DSC0134 _DSC0154 _DSC0155 _DSC0140 _DSC0208 _DSC0215 _DSC0223 _DSC0230 _DSC0422 _DSC0232 _DSC0164 _DSC0157 _DSC0409 _DSC0306 _DSC0346 _DSC0353 _DSC0382 _DSC0363 _DSC0366 _DSC0325 _DSC0322 _DSC0315 _DSC0360 _DSC0389 _DSC0361 _DSC0390 _DSC0304

    wakacje na wsi… choć innego słowa chciałoby się użyć, bo i teraz na wsi mieszkamy.
    można zatem powiedzieć – wakacje w rodzinnej wsi.
    i nie ma nic piękniejszego, bardziej beztroskiego.. choć lat mam już prawie 32..
    najwspanialsze jest jednak to, że moje czteroletnie dziecko również spędza tam swój najlepszy czas.
    z rąk do rąk. z ramion do ramion. tulona i całowana przez wszystkich.
    kiedy dojechałam z Beniem i zostaliśmy jeszcze kilka dni.. 
    mój Tato już o ósmej rano czekał aż wyprawię Beniaczka i spacerował po wsi. spacerował też wieczorem i w południe.
    na zmianę z moją Mamą. ja tam mało czuję, że mam dzieci..
    i w ciągu tych kilkunastu dni pobytu Tosi…
    poszła na nocny spacer z Dziadkami i kuzynkami. o pierwszej w nocy. z latarkami. niebo pełne gwiazd.
    Babcia spełniła Jej marzenie o przejażdzce pociągiem i zabrała Ją do Częstochowy. wzięli i Dziadka. poszli na lody, obiad, na wielki plac zabaw.
    kupili piękny Elementarz. wznowioną wersję tego z jakiego uczył się Dziadek.
    dzwoniła do mnie z pociągu i pytała czy słyszę jak stukają tory?
    zaskarbiła sobie sympatię Pana Strażaka, który przyjechał ściągnąć gniazdo os, bo buszowały koło basenu i ugryzły Benia w brzuch.
    a Panowie Strażacy… brak słów! co za kultura, humor, serdeczność…
    mówiła zastępczo na ciocię Justyś – Mama. spała z Nią i tuliła całe dnie.
    pod okiem swoich ukochanych bliźniaczek, nauczyła się pływać i jeździć rowerem bez bocznych kół.
    przekopała Im pokoik wzdłuż i wszerz. chciała z Nimi chodzić na pierwsze randki.
    a o ósmej rano na stole w kuchni, stały ciepłe bułeczki w koszyczku, choć przecież wszyscy spali… a to Pani Basia (przyjaciółka Mamy a moja wychowawczyni z klas 1-3.. i najlepszy nauczyciel w moim życiu) weszła przez taras i po cichutku zostawiła.
    o której wstała by je piec? o szóstej?
    ale tam to chyba takie zwyczaj.. moja siostra o drugiej w nocy zaprawiała chleb, bo się przebudziła i przypomniało się Jej..
    na wsi wychodzi się z basenu dopiero gdy zaczyna się burza, albo zęby szczękają niemiłosiernie.. inaczej żadne proszenia nie mają takiej siły..
    chodzi się z dziewczynkami na nocowanko do przyjaciółki Oli, którą Tosia uwielbia nad życie.
    na gokarty i do parku linowego Justyś zabrała..
    rikszą Babcia po wszystkich sąsiednich wsiach woziła… a rikszę dziadek zrobił jak bliźniaczki małe były..
    łazikujemy tak całe dnie pomiędzy podwórkami. od rodziców do Justyś. przez podwórko prababci.
    tam zatrzymuje się czas. mam wrażenie, że jestem w innej krainie.. 
    tak się cieszę, że moje dzieci mają do tej krainy klucz…

    _DSC0383

    z tym wózkiem to był numer. powiem Wam, że głupi to ma szczęście..
    dwa dni przed wyjazdem stwierdziłam, że przydałaby mi się do Benia spacerówka-parasolka.
    bo choć auto duże to wózek mi miejsca zajmuje sporo. zaganiana byłam więc weszłam na pierwszą lepszą stronę firm z którymi współpracuję. patrzę – mają jakieś. ale kurde, jakaś nowość, nie wiem czy to będzie fajne, czy się sprawdzi.. a potem jak się nie sprawdza to piszę, że nie zarekomenduję i mi przykro.
    ale, że czasu na szukanie nie miałam, potrzebowałam wysyłki już, to mówię biorę.
    choć nie znałam żadnych opinii na jego temat to…
    ja mogę wystawić taką po tygodniu użytkowania.. jest niewyobrażalnie lekki i jeździ tak płynnie, że możesz pchać jednym paluszkiem. siedzisko bardzo szerokie, dziecko ma dużo miejsca. dopasowałam sobie do Niego torbę z color stories co mi już z rok leżała, a do tego wózka idealnie pasuje.
    dystrybutor przez telefon mówi, „wie Pani, to miejski wózek, nie wiem jak sprawdzi się Pani na trawie, wiejskich ścieżkach”.  a ja już wiem, jest tak lekki, że bez problemu jeździ po łąkach.
    moi rodzice też pospacerowali z nim i oboje orzekli, że nie czuć, że cokolwiek się pcha.
    ja jestem zachwycona, że na szybko wzięłam i tak trafiłam. greentom upp classic.

    Jest taka marka Just Paul, która szyję ciuchy dla dorosłych. w tym roku wypuścili kolekcję dla dzieci.
    dostaliśmy trochę do testowania. super lekki materiał, miły w dotyku. cudny dla ciała.
    całość można zobaczyć tutaj – Just Paul Mini.
    (do piątku promocja -20% na hasło TOSIA).

    Tosi plecak pszczółkowy – Little Life (mam mnóstwo rzeczy z tej marki i jest genialna.)

    kilka zdjęć robiła moja 12 letnia siostrzenica – Emilka.

  • drugi człowiek

    IMG_5433 IMG_5427-2 IMG_5446-2 IMG_5423 IMG_5483 IMG_5489 IMG_5362 IMG_5394 IMG_5444-2 IMG_5401

    moja Mama zawsze mówi, że najważniejszy w życiu jest drugi człowiek.
    bo kiedy jest zdrowie, zapewniony dobry byt, to cóż z tego kiedy nie ma drugiego człowieka.
    a nawet jak zdrowie jest najlepsze, to od samotności można w choroby popaść..
    a kiedy choroby doskwierają, to z drugim człowiekiem szybciej się do zdrowia wraca.
    z drugim człowiekiem łatwiej sukces odnieść. łatwiej największą burze przeczekać.
    łatwiej owce z pastwiska do zagrody zagonić.
    i nie mówię tylko o mężu. o drugim człowieku w ogóle. przyjacielu, znajomym, sąsiedzie.

    była ostatnio u mnie moja siostra z córkami. 
    moja Mama przysłała Jej mms’a, a na nim stół pełen świeżo napieczonych jagodzianek. w samo południe.
    Moja siostra zapytała więc Jej, po co, skoro Ona z dziećmi tutaj, Tata zje jedną na dzień..
    okazało się, że choć była dopiero pora obiadowa, to u mojej Mamy była już Madzia z chłopakiem, Wiesia ze znajomymi, Basia wpadła i Fred bo wracał skądś tam.. i to cały obraz mojego rodzinnego domu.
    u nas nikt się nie zapowiadał tydzień wcześniej, nie umawiał na daną godzinę. nie pytał czy będziemy w domu.
    u nas zawsze były drzwi otwarte. moja Mama chociaż była zagoniona to zawsze cieszyła się z gości. robiła kawę i zawsze miała coś do postawienia na stół. jak był to Ktoś „swój” to nie przerywała pracy i dalej zaprawiała słoiki gawędząc miło.
    dzisiaj ludzie mniej ze sobą przebywają. kontaktują się internetowo, telefonicznie, na osobiste spotkania czasu mało. świat pędzi.
    w moim rodzinnym domu czas się zatrzymał. tam na werandzie, na stoliku stoi dzbanek z kompotem i szklanka, w razie gdyby Ktoś przyszedł a domowników by nie było.
    moja Mama jakikolwiek wybrałaby kierunek swojej drogi – ma tam drugiego człowieka. w naszej wsi, we wsiach obok.
    w góry i nad morze. do Poznania i Sanoka. gdziekolwiek się ruszy, tam Kogoś poznaje, a potem o tę znajomość dba.
    wiecie dlaczego..? bo Ona ma zawsze czas dla drugiego człowieka. a przy tym nigdy nie zaniedbała domowych obowiązków, ogródka, rodziny, obiadów, wypieków.. a wręcz przeciwnie. u nas codziennie jest obiad z dwóch dań. deser i pachnie ciastem.
    kiedy Tosia była malutka mieszkaliśmy chwilę w pięknej kamienicy w mieście. ja znałam kilka osób, a moja Mama wszystkich, choć bywała u nas czasami.  i wcale nie chodzi tutaj o ilość tych ludzi. a o dbanie, o relacje, o czas..
    zamykamy się coraz częściej w czterech ścianach. z laptopami, telefonami. mamy pięknie wysprzątane domy. wypielęgnowane stopy.
    mamy plany na wakacje za pół roku, ale zapominamy dzisiaj zaprosić sąsiada.
    tak sobie o tym pomyślałam, bo spędziłam wczoraj cudny dzień z Olą
    przebywanie z drugim człowiekiem twarzą w twarz ma inny wymiar.
    bo w życiu najważniejsi są ludzie.. tak mawia moja Mama. a Ona najczęściej ma racje.

    _DSC0082 _DSC0086 _DSC0088 _DSC0094 _DSC0096 _DSC0100 _DSC0105 _DSC0107 _DSC0112

    napiszę tylko o chustce, którą mam na szyi. to Benka kocyk. ostatnio mój ulubiony. materiałowo podobny do Numero 74.
    podwójnia warstwa materiału. pięknie obszyty kolorową niteczką. 120×120. bez dwóch zdań spędzi ze mną całą jesień i zimę.
    dlatego domówiłam drugi, bo wiedziałam, że ten już będzie pachniał moimi perfumami. Vuga.

    i pewnie zapytacie o dywan/matę u Oli – livebeautyfully

    etui na telefon – bag a porter