Archive for Wrzesień, 2015

  • 7 żyć.

    _DSC0061

    lubię jak się w nieckach kładzie mgła.
    widać tylko szczyty dachów i kominy.
    o szóstej rano, gdy wstawałam było zjawiskowo. zajrzałam w każde okno.
    widok dosyć znany, bo o tej godzinie najczęściej budzi się mój syn.
    tego dnia spał cały dom. a ja wyjeżdżałam do Warszawy.
    cicho się ubrałam, naszykowałam dzieciom ciuszki na kupkach.
    nałożyłam krem. potem puder i tusz. wyprostowałam włosy.
    na ramiona kurtkę skórzaną w której czuję się jakbym miała wciąż 19 lat..
    do torby wrzuciłam aparat i książkę.
    zostawiłam auto przy dworcu i odszukałam na bilecie swoje miejsce.
    wagon 10. miejsce 37. siedzi koło mnie Pan w garniturze.
    i gdy już wyciągałam lakier do paznokci, On wyciągnął kanapkę..
    cóż, pojadę w takich pościeranych.. może nikt nie zauważy.. pochowam po kieszeniach
    wypijam łyk kawy i otwieram książkę.

    jak ja nie znoszę takich niezaradnych mężczyzn.
    Joshua, co to w ogóle za imię.
    niech spada z tego Jej mieszkania i bierze ze sobą to łóżko.

    i czemu Ona tak rozpacza, czy Ona nie wie, że spotka Kogoś innego.. że to dopiero początek tego wszystkiego..
    początek tej historii.

    a może On? może to będzie ten mężczyzna na plaży?
    49 45 39 24 18 1
    kurde! po co zadzwonił ten detektyw? w takim razie nic się tutaj nie wydarzy jak będzie musiała wrócić!
    o nie! nie znoszą się na początku! w takim razie to będzie On! musi być On. i tyle od Niej starszy.to są piękne związki gdy On tyle od Niej starszy. ta dojrzałość, ta opiekuńczość. ta Jej wtedy beztroska. to musi być On. musi!
    ale gdzie jest Jej współlokatorka A.?

    mam wrażenie, że minęło parę minut. mijamy lasy, dworce i perony.
    dzwoni Kasia i mówi, że idzie rodzić, ale dzisiaj to Jej się chyba nie chce.. to może nie urodzi.
    Pan kanapki nie je, ale ja te paznokcie mam już gdzieś.

    czeka na Nią pod domem. przecież to nie może chodzić tylko o Amy.
    przecież ja to już czuję. Spencer! cholera!
    przecież kiedy Ktoś się o kogoś martwi to znaczy coś więcej!
    to On jest przy Niej gdy wszyscy inni zawodzą. a przecież jest tylko obcym detektywem.

    i ten sam fakt Jego troski, martwienia się, pilnowania… a nie ma żadnego związku cielesnego, wypowiedzianych słów.
    przecież jeszcze są na „per Pan”. a to nie ma nic piękniejszego w uczuciach niż ten początek. te nienazwane myśli i tęsknoty.
    ten dreszcz gdy On niechcący dotknie Jej włosów, muśnie ramieniem, położy dłoń na łopatki chcąc skierować w stronę wyjścia. nienazwana miłość jest jedną z najpiękniejszych. ta o której się dopiero marzy. na którą się wyczekuje. zresztą, jaka miłość?! przecież to jedynie śledztwo i służbowe spotkania. przecież tak naprawdę się nie lubią!
    drażnią nawzajem… i… i wyczekują… choć sami o tym nie wiedzą..

    pasażerowie PKP wyciągają ręce sąsiadom przed nos, by włożyć je do rękawów marynarek. Ktoś Komuś stopę przydepnął.
    Ktoś walizkę pomógł ściągnąć Komuś. tłoczą się przy wyjściu..

    jak to!! jak mogła wpaść na Niego gdy był z Mary?! wiadomo przecież musiał Kogoś mieć zanim Ją poznał.
    ale niech to się szybko wyjaśni. zwariuję tutaj! 
    moment, przecież Ich nic nie łączy. nic więcej niż to co jest… oczywiste.

    w tłumie idę. szukam postoju taksówek.

    jak? jak może być chora? to niemożliwe! nie zgadzam się na to.
    po  prostu się nie zgadzam. nie! i na pewno umrze! ja to wiem, Ona na pewno umrze!
    niech ta książka się nigdy nie kończy. Ona nie może umrzeć.
    dlaczego nie poszła wcześniej? dlaczego nie odobiera tego kuponu? 

    dlaaaaaaczegooo?!

    ocieram łzę.

    jeszcze do tego tyle postaci. tyle genialnych ludzi obok. tych bezinteresownych. obcych.
    dlaczego Ci najbliżsi tak często lub zawsze zawodzą u Niej najbardziej?
    Spencer! dlaczego nie ma Cię w sobotę wieczór! odbierz ten zasrany telefon!

    wpadam po kręconych schodach Bristolu.
    Madzia wygląda pięknie jak zawsze. ma w sobie taką klasę a przy tym wdzięk małej dziewczynki.
    ciepła. spokojna. wita mnie z uśmiechem.
    Małgosia, taka kruszyna kochana. jak to dobrze ludzi poznać też tak zwyczajnie..
    telefony, maile… to nawet nie namiastka człowieka.
    Dawid, ma na żywo oczy tak samo błękitne jak w telewizji. wybawił wszystkie dzieci.
    szturcham dziewczynę obok pytając Kto to ta ładna blondynka. odpowiada, że też nie wie.
    jak dobrze, nie jest ze mną tak najgorzej. pytam też o to Jastrzębskiej i spadam przy tym z fotela bo dłoń mija mi się z oparciem.
    okazuje się, że dziennikarka z TVN24. nie mam to nie wiem.
    potem z tą co Ją szturchałam palę na tarasie.
    mówi, że jest w weekend Blog Forum w Gdańsku. odpowiadam, że nie biorę udziału w takich imprezach. całkowicie nie mój świat.
    Ona ma czerwone włosy i tatuaż z kolorową sową. jest fajną, normalną dziewczyną.
    niby jest tam służbowo od jakiś agencji, ale mówi, że ma bloga.
    potem odszukuję i okazuje się, że pisze genialnie. pisze nieźle o mieszkaniach do wynajęcia i o Babci z kwiatami.
    kolekcja Maki Mon Ami – Wolińskiego i Mamissimy jest urocza. dziś wszystko co powstaje dla dzieci jest robione pod dorosłych.
    a tutaj jest w końcu kolorowo, dziecięco, z pomysłem, ładną kreską. podoba mi się.
    błyskają flesze. Ci z kamerami nie mieszczą się pod ścianką. „proszę jeszcze na lewo, tutaj Pani spojrzy na chwilę i jeszcze tutaj”
    obserwuję z boku. odczytuję sms od Mamy. sprawdzam powrotne pociągi.

    chemioterapia numer 001. on goli Jej i sobie włosy. kiedy to robi jedną dłonią trzyma Jej twarz.
    potem chce by robił to już tylko On, bo wtedy Ją dotyka.
    Ona nadal wygląda dla Niego ślicznie. 
    Lily Quinn.
    a potem Jej świat wygląda już inaczej. 

    i wyrzuca Jego wizytówkę. a On się nie narzuca. 
    kiedy Ona mówi „wyjdź” to On wychodzi. Boże! co za skończony głupek!! Wracaj!

    zjadam ciastko z brzoskwinią bo wydawało mi się, że jest z czekoladą.
    potem z pomocą tej z wytatuowaną sową znajduje też z czekoladą.

    w fotobudce nie nadążamy zmieniać masek.

    wyobrażam sobie pomimo cierpień i choroby Jej spokój.
    Jej błogość.. dzięki tej świadomości, że On jest… gdziekolwiek by był.
    i że w tym wszystkim z Nim łatwiej.
    wyrabiam sobię opinię o zaginionych i oskarżanych w tej książce by po 10 stronach jednak się wahać..
    nienawidzę wszystkich tych, którzy Go nienawidzą.
    On siedzi na drugim końcu kanapy, a ja czuję Jej myśli.. choć nikt o nich nie pisze.
    terapie, witamina A, alkeran, arszenik. nie ma dawcy.
    w tle, a może tak naprawdę jako pierwszy plan rozgrywa się poszukiwanie zaginionej Amy..
    a ja słyszę tylko jak Spancer śpiewa Jej do ucha „across the border” Bruca Springsteena..

    zjadam obiad z Anią, co mi już od lat bliska. co jakaś taka już na stałe w to moje życie wpleciona.
    wypijam kawę u Bartka a On opowiada mi o tym, że chyba już w końcu zakochał się na poważnie.
    Kasia przysyła zdjęcie.. bo urodziła, choć Jej się nie chciało dziś rodzić wcale.
    spóźniam się na pociąg. nic nie szkodzi. kupuję bułkę z cynamonem.
    wagon 14. miejsce 95 okno.

    Jej Matka ma problem z alkoholem i depresją. 
    Ojciec, siostry i brat z mnóstwem innych historii. Babcia uciekła do Ameryki po wojnie w Polsce.
    i życiorys każdego z Nich. nie na jednej stronie, dwóch czy kilkunastu..
    a ja widzę przede wszystkim tego Spencera. widzę dobrze twarz Lily.. widzę Ją  najlepiej.

    ciągle zastanawiam się dlaczego ten pociąg nie jedzie przez Gdańsk..
    bo wiem, że przyjdzie mi dziś się z nimi rozstać.
    za oknami całkowicie ciemno. skubię bułkę. koła stukają.
    sosnowiec. zdążę. zdążę jeszcze trochę.

    jak dobrze, że chociaż ten lekarz wie, że z ważnymi sprawami to najbardziej do Spencera.

    drzwi otwiera mi Tato. siedzi w biurze i czyta książkę. Mama ogląda „Fidyka”. Mąż pracuje przy komputerze.
    w domku czysto. dzieci wykąpane śpią..
    wróciłam. cała i zdrowa.

    nie jestem pewna czy byłam w Warszawie, ale dam sobie uciąć głowę, że byłam u Lily i Spencera.

    powiadają, że kot ma 7 żyć.
    człowiek ma tyle ile przeczyta książek.

    _DSC0012 _DSC0030 _DSC0025 _DSC0026 _DSC0029 _DSC0055 _DSC0044 _DSC0022 _DSC0004 _DSC0034

    na instagramie zadaliście dużo pytań o moją sukienkę i torbę z tamtego dnia.
    torbę kupiłam jakiś rok temu w Verso. mają piękne skórzane torby. nietanie, ale już wiem, że bardzo konkretne , porządne.
    a sukienka z koronką – w sklepie co mam za płotem Scandidecor.pl

  • mogłabyś..

    tak cholernie zwyczajne. oczywiste. banalne i niezauważalne. po prostu jest.
    rano wstać.
    zaspanym, spóźnionym, wkurwionym.
    z głową nieumytą. a można było umyć jednak wieczorem, to by nie trzeba było się zwlekać już.
    w krzyżu Cię łupie, ręka boli. a łeb? zaraz rozpieprzy ten łeb!
    świeci słońce. pada deszcz. lubisz jak pada bo masz nowe kalosze. lubisz zwyczajnie bez powodu.
    pijesz kawę.
    o! to w porankach kochasz najbardziej. parzoną bez mleka i cukru. i ten zapach.. 
    Dallmayr. prodomo. w lidlu na promocji.
    albo po babsku. dwie rozpuszczalnej. z mlekiem i cukrem.
    albo celebrujesz śniadanie.
    musisz najpierw zjeść to śniadanie. 
    nie ma świeżego pieczywa. zostało dużo chleba i zjeść trzeba, bo co z tym zrobić. robisz grzanki.
    dziubiesz w zimnym maśle. a On potem poprawia po Tobie i wygładza. 
    po co gadasz przy myciu zębów i po domu chodzisz? z tą szczoteczką w buzi coś poprawiasz, na szybko poduszki uklepujesz.
    masz wielką plamę na bluzce od pasty bo Ci z gęby leci.
    wychodzisz.
    telefon jak zwykle nienaładowany. i Kto znowu jest winny zagubienia drugiej ładowarki?! i to na pewno jest On, nawet gdybyś była Ty.
    dzieci na leżąco zakładają buty w przedpokoju. wałkonią się po podłodze. szybko. ło jasny pierun, dzieci!
    albo dzieci nie masz i zatrzaskujesz szybko drzwi.
    w aucie dowiadujesz się , że jest księżniczką na zamku, ty królową, a Tata królem.
    mogłaś wziąć temu dziecko inne odzienie, bo wieje, a przez ten sweter wszystko przeleci.
    a jak dzieci nie masz to stoisz w korku, na przystanku… rajstopy mogłaś założyć. a nie założyłaś. Ty głupia. początek jesieni a Ty już chora. na uczczenie tego wyciągasz higieniczną i smarkasz głośno. wręcz ostentacyjnie.
    albo nigdzie nie wychodzisz i zostajesz w domu. znowu zostajesz w domu a wyjść byś może w końcu chciała.
    tak się rano odszykować i wyjść. do ludzi. w biurze przy expressie do kawy poplotkować.
    spódnica ołówkowa by Cię uwierała i musiałabyś wciągać brzuch. a tak nic nie musisz i w dresie chodzisz pół dnia.
    obiad. odgrzany. wczorajszy. nabrał smaku. czemu nikt tego z kuchenki nie schował na noc do lodówki?!
    o mój Kochany, znowu pamiętał schować ten gar z kuchenki zanim poszedł spać.
    w sklepie nie mieli świeżego mięsa. zrobisz znowu naleśniki.
    po co się tutaj z tym obiadem dziś rozłożyłaś jak nie zdążysz?
    dziecko, śpij jeszcze chwilę. jeszcze tylko pokroję cukinię.
    albo wbiegasz o 18-ej i na szybko ze słoika wlewasz sos na podgrzane mięso mielone.
    halo! halo? no jesteś, coś przerywa. kup po drodze chińskie bo obiadu nie robiłam.
    halo? oooo… dzisiaj to są pyszne gołąbki. pół dnia zawijałam.
    czekasz na wieczór. marzysz o filmie co ściągnęłaś dwa tygodnie temu, albo już zupełnie nie pamiętasz kiedy, tak to było dawno.
    po pierwszym dialogu usypiasz. a miałaś umyć te włosy, żeby rano się nie zrywać.
    miałaś zadzwonić do Mamy, bo widziałaś , że dwa razy się dobijała. nie miałaś czasu. wszystko do dupy!
    do Mamy zawsze trzeba oddzwonić.
    dzisiaj pełnia i pewnie znowu nie pośpisz…
    albo padniesz jak kawka i odeśpisz wszystko. cały ten stres i zmęczenie…
    takie to do bólu zwyczajne. oczywiste. cholernie oczywiste.
    wstać, wypić kawę, jechać do roboty i schować gar z zupą na noc do lodówki…
    czasami powiedzieć pod nosem „kurwa mać”.. i dobrze jak Mama nie słyszy, bo to okropne tak z ust dziewczynki takie słowa..
    a przecież można by nie wstać. z tym bólem głowy, strzykającym kręgosłupem..
    mógłby nie padać deszcz.. albo padać tylko za oknem i zerkać na Niego z białego łóżka.. a Pani w białym fartuchu mówi, że operacja przesunięta na 17-tą..
    mogłabyś nie być królową, a On królem..
    przecież mogłabyś… 

    ale jesteś.. królową. a On królem.. Ona jest księżniczką…

  • 14 odcieni niebieskiego.

    _DSC0067 _DSC0070

    1 odcień – autko pchacz/chodzik. ja nie mogłam się oprzeć ze względu na miłość do VW Bulika, zwanego też autem hippisów.
    sprawdzona, znana marka Plan Toys.

    _DSC0086

    2 odcień – dywan House Doctor

    _DSC0089

    3 odcień (choć kiedy ściągnęłam zdjęcie na aparat to bardziej zielony niż niebieski) – po przeczytaniu trylogii Jeźdźca, historii Jego rodziców sięgnęłam po inne pozycje Simons. Chyba nie ma nic lepszego na takie wieczory po całym dniu z dwójką dzieci. Skończyłam ostatnio Jej „pieśń o poranku”.. i choć czytałam z zapartym tchem to myślałam, że wejdę w książkę i pacnę w łeb głównej bohaterce..
    podobno „dziewczyna na times square” jest boska.. zobaczymy, zaczynam..
    ja kupuję książki na allegro. najczęściej w „aros” bo pewnie, tanio i strasznie szybko.

    _DSC0091

    4 odcień – kto raz zobaczył, pograł w gry Djeco zrozumie moją miłość do tych gier. dostaliśmy na urodziny (znaczy Tosia, ale gramy wszyscy) kolejne lotto. ostatnie lotto dotykowe to były sierści zwierząt, teraz mamy gumowe przedmioty. najpierw losujesz a potem wkładasz rękę do czerwonego woreczka i za pomocą dotyku musisz wylosować przedmiot jaki wskazała Ci strzałka. Lotto tutaj.
    a ten zestaw trzech suuuper. jak Ktoś nie ma jeszcze memo i domino to zestaw genialny. jest tam jeszcze takie lotto kształtów. takie pudełko na wakacje do dziadków, na weekend na wyjazd, albo zwyczajnie na zimowe wieczory. gra 3w1 tutaj. fajna cena jak na 3 gry w pudełku.


    _DSC0141
    _DSC0153

    5 odcień – ja wiem, że wiele z Was już wie Kto jest sprawcą tych ubranek… Mama Kasi z Radosnej Fabryki, która chowa się pod pseudonimem „Baba Gaba”.. robi cuda.. ja mam to szczęście te cuda od Niej dostawać. Gaba kryje się na instagramie (klik) albo często można zobaczyć Jej dzieła na FB Radosnej.
    a o króliki to w ogóle często dostaje maile skąd są… ja mam swoje z krainyekozabawek i bokado.


    _DSC0112

    6 odcień – myślę, że w każdym domu powinna być ta książka. dla mnie coś fantastycznego. można wielu pozycji książkowych nie mieć, obyć się bez nich.. ale ta.. ja w niej przepadam na długi czas. Mapy.

    _DSC0104

    7 odcień – choć po drugiej stronie książki jest ognisto czerwony i napis „pod ziemią”. i tu mam tak samo. to niby książka dla dzieci, dla młodzieży, a ja się tam za głowę łapię jakich dowiaduję się sekretów świata. ile można odkryć, zobaczyć.. na półce stoi z mapami i zastanawiam się czemu tak długo zwlekałam.. bo przecież o tych książkach już wszędzie głośno.. „pod wodą, pod ziemią”
    biurko – Universo Positivo.

    _DSC0158 _DSC0154

    8 odcień –  kiedy jeszcze nie miałam bloga kupiłam mojej nowo narodzonej córce spineczki. był to sklep kollale. wtedy to nawet nie był sklep.. i do dziś uważam, że są najpiękniejsze na rynku. no ten liść.. ten domek na kurzej nóżce.. teraz na jesień. kollale tutaj.

    _DSC0098

    9 odcień – dywanik LIV

    _DSC0143

    10 odcień – Charlie i Lola. i jedna z moich ulubionych części. te dialogi Ich są tak zabawne i kochane, że muszą być też na papierze.

    _DSC0136

    11 odcień – to kolejna świetna pozycja jaką Tosia dostała na urodziny. Dlaczego oczy kota świecą w nocy.

    _DSC0119

    12 odcień – napisała do mnie marka z butami z prośbą o testy butów. polecając ten model. ja stwierdziłam, że nie! i wybrałam dwa inne. dla Tosi i dla Benia. przyszła paczka a tam też te co ich nie chciałam… jaki człowiek jest Wam powiem czasami głupiutki..
    one nie podobały mi się na początku z wyglądu. a teraz.. nie wyobrażam sobie bez nich dnia. serio maiłam dużo butów dla moich dzieci. niechodzących, chodzących… i żadne, ale żadne, nawet te super zachwalane gucie nie sprawdziły się tak jak te. 
    tego buta się praktycznie rozkłada do zakładania. w sekundę się ubiera. i Benio jakby chodził na bosaka albo w skarpetkach.
    jak mam być szczera, najlepsze buty dla dzieciaków jakie w życiu miałam. i pomyśleć, że by się nie uparli i nie dołożyli ich..
    Bobux tutaj.

    _DSC0147

    13 odcień – Kto nie zna, Kto nie pamięta… ? 🙂 Poczytaj mi Mamo
    plecak Mueslii.

    _DSC0117 _DSC0160

    14 odcień – kupowałam ostatnio ręczniki plażowe, bo może jeszcze coś z plaży się w tym roku nadarzy..
    i między innymi ten.. ale kiedy przyszedł stwierdziłam, że to będzie idealny obrus!
    przepiękne mają ręczniki. Flower Power.