Archive for Luty, 2016

  • świat jeszcze się nie kończy..

    _DSC0136 _DSC0135 _DSC0128 _DSC0042 _DSC0050

    świat jeszcze się nie kończy…

    dopóki los kpi i drwi z moich marzeń, nie spełniając ich i dając mi w zamian coś, czego nie byłam w stanie sobie wyobrazić..
    bo czy marząc o drugiej dziewczynce moja głowa mogła pojąć i wymyślić postać tak niezwykłego chłopczyka, w którego istnienie co rano nie możemy uwierzyć.. no jak można być tak rozkosznym..

    i dopóki są ludzie dla których mała mysz jest ważna to świat się nie kończy..
    bo w tej małej łapce się w Lidlu zagubiła. wróciliśmy do sklepu jak w popłochu.. bo jak to bez „pi pi” żyć dalej.. ?
    szukamy, biegamy…
    Panie na kasie nic nie wiedzą…
    a taka piękna Babulinka przy wyjściu, gdy my już pogrążeni w rozpaczy, pyta – mała myszka taka?
    tak! mała taka!!
    – wie Pani, gdzieś ją widziałam, proszę poczekać… gdzieś… wiem! koło rzodkiewki ją widziałam.
    wracamy. oczy nam świdrują na tej rzodkiewce… a nasz mysz na sałacie koło rzodkiewki leży…

    świat się nie kończy, kiedy mysz o wzroście 5 centymetrów staje się dla nas historią i śmieszną i poważną.. trochę przerażającą i radosną… 
    dobrze mieć w życiu historię o zwykłej myszy. i kiedy jest ona dla Ciebie ważna..
    to znaczy, że życie toczy się normalnie.. a nie ma nic piękniejszego na tym świecie niż normalność…
    ona tworzy spokój i stabilizację..

    dobrego weekendu moi Mili.

  • pudło

    _DSC0168 _DSC0180 _DSC0144 _DSC0145 _DSC0063 _DSC0008 _DSC0027 _DSC0014 _DSC0100 _DSC0034 _DSC0066 _DSC0070 _DSC0079 _DSC0076 _DSC0095 _DSC0187 _DSC0190 _DSC0219 _DSC0223 _DSC0229 _DSC0244 _DSC0248 _DSC0241 _DSC0207 _DSC0137 _DSC0270 _DSC0264 _DSC0286 _DSC0117 _DSC0115 _DSC0112

    linki i opisy:

    kartonowe żółte autotrzy myszy (trendysmyk.pl). bardzo gruby, konkretny karton. naklejki do dekorowania. fajne na prezent gdy idziemy gdzieś gdzie jest dwoje dzieci. sprezentujemy rodzinie wspólny czas (bezcenne) przy składaniu i dekorowaniu, a potem dwójce dzieci zabawę. cena przystępna. 

    puzzle magnesy Lilliputiens – to marka obok djeco, którą bardzo lubię. za grafikę, pomysły, wykonanie. pudełeczko z magnetyczną planszą, szufladką z wzorami, i kwadracikami do układania. łatwe do przewożenia (podróż), trwałe pudełeczko. mocny magnes.

    książka labiryntyLilliputiens – książkę jak i inne nowe gry/książki tej marki można łączyć z iPadami. książka niewyobrażalnie porządnie wykonana. gruba, konkretna. widzę też dwie inne fajne z tej marki. tutaj super przekładanka.
    genialna gra dla całej rodziny, dla bandy dzieciaków, też posiadamy i polecam – Meli Melo Bingo.
    gra Czerwony Kapturek – to akurat ulubiona Taty gra do grania z Tosią. pięknie wykonana, bajecznie ilustrowana. lubię te ich rysunki.
    i taka podróżna gra, lub do kolejki u lekarza (uwaga, Mamy też się wciągają) – Zip Zag. (fajna cena)
    o rany!!!! a jaki piękny organizer do auta – tutaj.
    cała marka mocno przeceniona tutaj. mają mnóstwo zabawek dla niemowlaków.
    polecam tę markę z ręką na sercu. miałam od nich baaaaardzo dużo i nigdy się nie zawiodłam.

    kartyMon Petit Art – kolejna marka jaką lubimy. np plakaty nad Tosi łóżkiem o które pytaliście są z tej firmy. samemu sobie mżóan je zrobić, wykleić. zestaw kart gdzie zbiera się rodziny super. ja w ogóle lubię karty. wszędzie się zmieszczą. fajnie, że jest ich dziś taki wybór.. 

    ruchome plakaty super!!!!djeco oczywiście. super bo jest extra zabawa przy składaniu. samemu się tworzy taki plakat, a potem jest ozdobą pokoiku. każda z tych części się rusza gdyż jest na takiej śrubce. bardzo fajny, gruby, laminowany karton. ja jestem zachwycona.. no i jak zwykle djeco jest w pięknym pudełku na gumkę które móże być potem na rysunki, ozdoby do włosów czy resoraki. ten z racji postaci i dla dziewczyny i dla chłopca.. baaaaardzo lubię.

    pan kuleczka – och!! ach!!! jak ja lubię Ich mądrości, przygody, rozmowy… bardzo trudno było mi przejść z książeczek mocno obrazkowych na raczej czytane… i dzięki kuleczce się udało… Tosia tak bardzo lubi treść, że uważnie słucha i w nosie ma, że nie ma miliona obrazków ilustrujących historię.. Pana Kuleczkę wręcz Wam wciskam a nie polecam! trzeba mieć. super cena!!! przecena!! najpiękniejsze książki dla dzieci!

    sylabami po krakowiekoniecznie! spotkałam ostatnio mojego kolegę ze szkolnych, licealnych lat… gadamy, gadamy… nagle On mówi, „i Ty blogerka nie testowałaś naszego wydawnictwa”… no to ślij Jędrek te zabawy i książki…
    Mama mojego kolegi to Jagoda Cieszyńska – myślę, że wiele z Was zna Tę postać. 
    Jako, że posiadają szkołę Krakowską (poczytajcie tutaj) to bez dwóch zdań gry i książki jakie wydają nie są przypadkowe.
    można tam znaleźć układanki rozwijające dane półkule, ćwiczenia na umiejętność rozumienia i nazywania emocji, testy do zagrożen dysleksją.. i mnóstwo innych. dla dzieci z afazją, wadą wymowy, autystyków, jąkającymi się, aspergera… ale każda z tych gier, układanek jest zabawą dla calkowicie nie zdiagnozowanego dziecka. gdybyśmy nie przeczytali w opisie co ta układanka sprawdza, co rozwija to byśmy nigdy nie wiedzieli..
    no a książka „Sylabami po Krakowie” już pobija wszystko (fajna cena). alternatywa do Ulicy Czereśniowej.. tylko tutaj mamy kartki z podpowiedziami.. co z dzieckiem czytać, na co zwracać uwagę, sylabizujemy… książka TUTAJ.
    myślę, że warto zerknąć do działu „ogólnorozwojowe”, ceny są zupełnie przystępne. nie mogę nic polecić, gdyż każdy musi dostosować zakup do potrzeb swojego dziecka i Jego rozwoju.

    piżama i pościelEcha Leśne. Jestem zachwycona zdolnościami i pomysłami niektórych ludzi. wspaniała polska marka!
    piękne ilustracje. oryginalne. świetne materiały. mnie zachwyciły misie.. poczekam chwilkę jak Benio podrośnie bo upatrzyłam i wymarzyłam sobie dla Niego pościel „kosmos”. TUTAJ
    uważam, że na rynku są duże braki w śpiworkach dla juniorów. do przedszkoli, na nocowanko do koleżanki, pod namiot latem..
    i tutaj są piękne!! są zwierzęta, jest kosmos. nadruki są wprost cudne!! 
    TUTAJ link do sklepu. pościele, piżamki, śpiworki, układanki… zobaczcie koniecznie bo warto. piękna marka, piękne wykonanie.

    kocyk i poduszka w jelonkiDreamko – ta musztarda, jelonki… i ten miły materiał, cudny. i w końcu odmiana dla minky.
    w dotyku – marzenie. bardzo, bardzo polecam ten zestaw dla Mam od maluszków. do wózka, łożeczka. akurat na teraz i na całą wiosnę.
    potem może być też jako mata. super!

    ręcznik – często pytacie mnie o prześcieradla i ręczniki.. zawsze dpowiadam tak samo. prześcieradła zawsze od pink no more i od effii.
    a ręczniki tylko od Effii. mam ich naprawdę dużo. piękne są np od 3sproust, ale one nie wycierają w ogóle!!
    a u Effii jest zawsze taka frota, że wyciera, jest miękka przy tym.. a teraz te z tej kolakcji już bomba!! na okrągło piorę i tylko ich używam.. 

    skarpetkikrolicza.pl – sklep z cudnymi skarpetkami i piżamkami

    zapomniałam dopisać … Andzia! najlepszy przyjaciel na świecie.. nie ma takich pieniędzy..
    jakby każdy mógł taką Andzię kupić to jaki świat byłby piękny!

  • z samym sobą.

    najpiękniejsze co możemy od losu dostać, oprócz zdrowia, to żeby się nie utruć z samym sobą.
    żeby nie było tak, że Ci z Twoim charakterem jest źle.. i nawet nie z ciałem.. bo z tym o wiele łatwiej dokonać zmian.
    żyjemy w czasach trenerów, diet, coca-coli light, miliona modnych butów do biegania.
    życie z dobrym, zdrowym ciałem stało się modne jak jeszcze nigdy dotąd. 
    ciągnie to za sobą wiele radości, podnoszenia się z depresji, odkrywania świata na nowo..
    gorzej jest kiedy czujemy się w tym ciele źle ze swoim umysłem i duszą.
    kiedy nie potrafimy zaznać spokoju, odpoczynku, ładu,  równowagi…
    kiedy ciągle nas gdzieś w tej duszy gna, trapi i umęczy… bez wytchnienia, bez ustanku.
    i choć na każdym rogu w wielkim mieście stacjonuje psycholog, to problem się rozwija i za nic nie poddaje..
    często człowiekowi bardziej potrzeba dobrego przyjaciela niż psychologa, psychiatry.. tylko żyjemy w czasach ubogich w kontakty międzyludzkie, a bogatych w grafiki kalendarzowe. łatwiej zapisać w plan lekarza od głowy, zamiast tą głowę iść oczyścić na spacerze z kimś bliskim..
    kiedyś człowiek nad tym nie rozmyślał.. brał życie i z nim szedł. w podskokach, w beztrosce..
    dziś, kiedy ma się dzieci, pracę, kredyt, obowiązki.. kiedy przyszedł czas odpowiedzialności za swój byt i byt najbliższych, bierze się to życie i… się nad nim bardziej rozmyśla..
    wiesz, że od teraz tak wiele zależy od Ciebie. chcesz sprostać zadaniu, a obok tego dobrze się ze sobą czuć..

    będąc tym co uwielbia porządek musisz nauczyć się z tą cechą żyć. 
    nie potrafię zaznać odetchnienia kiedy wokół panuje chaos. staję się wtedy bardziej nerwowa, podminowana, pełna obaw..
    kiedy zapanuje porządek, kiedy już w każdej mysiej dziurze wytrę kurz, zetrę każdą plamę, popiorę wszystkie chodniczki, to może rozpocząć się burza domowa, a ja będę oazą spokoju i opanowania.
    choć staram się każdego dnia nad sobą pracować… że taki czas, małe dzieci i ten bałagan jest Ich nieodłączną częścią oraz odkurzacza na środku salonu nigdy nie chowanego…
    choć ja to doskonale wiem.. przecież każdy z nas to wie, że bałagan robiony przez dzieci jest wielkim darem od losu…
    bo są zdrowe i chodzą… błoto roznoszą na podeszwach.. mają dwie ręce i kredki wyrzucają z pojemnika.
    chodzi o to by znaleźć w sobie tą równowagę, tę która pozwoli Ci czuć się ze sobą dobrze..
    by porządek pozwolił oddychać głowie.. bo kiedy panuje dookoła ład, kiedy poukładane są buty, ciuchy w szafie, naczynia w zmywarce to człowiek potrafi lepiej funkcjonować, lepiej żyć… i trudno mi uwierzyć gdy Ktoś tego nie czuje..
    nawet największy bałaganiarz przyznaje się do tego, że w porządku codzienność jest łatwiejsza, lżejsza. umysł bardziej chłonny, zorganizowany..
    a przy tym by w tym porządku nie zatracić swobody dziecka, rodziny, normalnego bytowania w tym domu..
    odnalezienie antidotum by szala nie wychylała się zanadto w żadną ze stron.

    myślę, że praca nad sobą samym, jest w dzisiejszych czasach bardzo trudna..
    jeżeli jest to wiek dbania o ciało, to zdecydowanie nie jest wiekiem dbającym o umysł.. 
    odnajdywanie w sobie spokoju, równowagi, obojętnie w jakiej tematyce (ja poruszyłam akurat sprzątanie) jest w pędzie wręcz niemożliwe…
    dziś ludzie umawiają się do psychologów, coach’ów by tam odnaleźć spokój i zorozumienie siebie..
    trudno zrozumieć siebie będąc umówionym na 16tą i w stresie, nerwach, spóźnionym autobusie, korkach na drodze wpaść do gabinetu na sofę.. gotowym na odnajdywanie czegokolwiek..
    człowiek dziś mało przebywa z samym sobą.. wiele mówi się o tym jak wartościowa i rozwijająca dla dziecka jest nuda.
    a czy my dorośli pozwalamy sobie na nią choć sporadycznie…?
    popadamy często ze skrajności w skrajność. ludzie na kanapach patrzący pół dnia w telewizor i ścianę, oraz ludzie pędzący ze spotkania na spotkanie…
    o ile trudno mi mówić coś o pierwszych, tak mogę odnieść się do drugich, gdyż do tej grupy czuję się dołączona..
    może piszę o tym, bo w takim miejscu życia jestem.. może dziś nie mam czasu na odnajdywanie siebie..
    może to kwestia miejsca w rozwoju.. choć patrząc na Tego po którym charakter odziedziczyłam.. powątpiewam..
    to raczej kwestia charakteru.. tego czy się przejmujesz zanadto, czy olewasz wszystko…
    tego czy się boisz, czy idziesz przez życie na przestrzał..
    i o ile człowiek dostaje od losu charakter z którym jest Mu po drodze, o tyle żyje się lżej..
    mawiają też, że największym sukcesem nie jest zmiana sama w sobie, lecz odnalezienie w sobie chęci tych zmian i uświadomienie sobie co pozwoli mi lepiej żyć…
    skoro Ktoś jedno nam to życie dał, to nie po to by chandryczyć się i umorusać w nim po łokcie.
    jako, że wiek coraz bardziej wzbogaca mi się w ilość zim i zachodów słońca, tym bardziej rozmyślam..
    i choć czerpię życie, kocham je, szanuję, doceniam, wolę wypatrywać dobrego niż złego, odrzucam pretensje i niezadowolenie to doświadczam ostatnio brak rozmowy z samym sobą…
    bez telefonu w ręce, bez niewyobrażalnej ilości bodźców, dźwięków, obrazów…
    i Broń Boże nie mówię tu o dzieciach… mówię o mediach, o tym czym atakuje nas świat..
    ilości informacji, zdjęć, sensacji, plotek. 
    kiedy Ktoś przeczytał wiersza Gałczyńskiego, zamknął książkę i zamyślił się na 15 minut.. nad wierszem, nad sobą…
    coraz bardziej jesteśmy nastawieni na bodźce… 
    i to jest coś co gubi nas najbardziej…
    brak ciszy, spokoju, refleksji, łagodnej analizy..
    telewizor, laptop, komputer, telefon, radio…
    brak ludziom ciszy… zwyczajnej ciszy i niemyślenia!!!
     zaczytałam się ostatnio w medytacji…
    w tym by dać głowie odpocząć… 
    tak, śmiem napisać i wysnuć takie przypuszczenia, że „niemyślenie” , choćby chwilowe odłączenie się od świata, może nas, ludzi XXI wieku uratować…