Archive for Kwiecień, 2016

  • śniadanie w Muzeum.

    _DSC0208 _DSC0214 _DSC0221 _DSC0230 _DSC0231 _DSC0238 _DSC0243 _DSC0275 _DSC0285 _DSC0295 _DSC0315 _DSC0300 _DSC0322

    mamy w Katowicach przepiękne Muzeum Śląskie. 
    we wtorek rano zjadłam tam z Olą pyszne śniadanie, wypiłyśmy kawkę i popędziłyśmy dalej..
    dobrze tak pomiędzy praniem a obiadem, zupełnie nieplanowanie wyrwać się na chwil parę.
    potem ugotowałam pomidorową, żurek i fasolkę po bretońsku… co by czas „nadgonić” 😉
    czy Wy wiecie, że najlepsza fasolka jest kiedy doda się dużo papryki słodkiej?

    _____________________________

    słuchawki – znalazłam szukając zwykłych. chciałam duże słuchawki. weszłam w internet i szukam..
    i jak znalazłam te to… zwariowałam, ja nie myślałam, że Ktoś może zrobić coś tak idealnie pasującego do moich potrzeb. ten ich wygląd.. to drewno, czerwona siateczka, kształt..
    oczywiście ja należę do tych niezdecydowanych więc 20 minut patrzyłam w monitor które wybrać bo Ktoś tam z projektantów brakiem fantazji nie grzeszył..
    technicznie… grają genialnie. wygłuszają to co na zewnątrz też super. a ja jestem maniakiem słuchania głośno muzyki więc…
    a co najzabawniejsze to na początku znalazłam ich słuchawki całkowicie nowoczesne i to w związku z ich urodą zaczęłam drążyć tę markę..
    Kruger&Matz – można zobaczyć wszystkie modele tutaj.

    instabook – co na papierze to na papierze.. uwielbiam drukować fotografie. tutaj akurat zbiór z instagrama z roku 2015. można zaprojektować tutaj. banalne do zrobienia.

    spódnica – zapytacie pewnie o nią.. zanim Numero 74 wpadło na pomysł ciuchów dla Mam, to ja już miałam kilka rzeczy z muślinowego materiału. wystarczy kupić chustę wayda i uszyć samemu.. plus wychodzi o wiele taniej niż N74. ja kupiłam tutaj.(ten rozmiar 140×140). sukienkę też mam uszytą.

  • sobota

    _DSC0009 _DSC0028 _DSC0029 _DSC0035 _DSC0040 _DSC0039 _DSC0050 _DSC0063 _DSC0071 _DSC0078 _DSC0091 _DSC0102 _DSC0106 _DSC0114 _DSC0121 _DSC0124 _DSC0134 _DSC0142 _DSC0144 _DSC0146 _DSC0147 _DSC0148

    nie wiem o co się rozchodziło, ale odszedł usatysfakcjonowany… ze swym guzem na czole.

    _DSC0159 _DSC0164 _DSC0169 _DSC0178 _DSC0192

    jakoś przez zupełny przypadek znalazłam aparat w aucie w tę sobotę.. i z głupoty zdjęcia zrobiłam.
    mało go ostatnio przy sobie noszę.
    giełdę staroci odwiedziliśmy, rajd i po południu znajomych..

    _DSC0195 _DSC0196

    przed wylotem na Cypr przyuważyłam, że sójki chcą nam się na belce zagnieździć.
    przynoszą tam te gałązki i przynoszą.. nie chce się im to trzymać, bo belka wąska.
    jako, że było to centralnie nad hakami na hamak to nie dopomogliśmy Mu w tym, co by na głowę potem nam nie srał.
    ale jak z tego Cypru wróciłam, a rodzice moi z dziećmi byli, to Tato mi oznajmia i dumny z siebie taki…
    że On to gniazdo.. (w życiu zrobił ich chyba milion dwieście. nawet bocianom robi stelaże).

    kilka dni później…

    uśpiłam Benka, schodzę i widzę, że dzwonił Tato..
    to oddzwaniam. czajnik mi szumi, że nic nie słyszę, Tosia chce mleko, Ktoś do drzwi puka, zbieram jedną ręką z podłogi zabawki, pieluchy, łokciem wciskam guzik od zmywarki. nogą podkopnęłam brudne ciuchy żeby spadły schodami do pralni.
    czyli ogólnie wieczorny armagedon…
    a w słuchawce… wolno i spokojnie…
    – Czy Ty Julisiu te ptaki obserwujesz?
    – Tato, ja nie wiem jak się nazywam, no chciałabym ale czasu nie mam..
    – A to widzisz źle.. bo ptaki są ważne. ja ptaki lubię bardzo i wydaje mi się, że ptaki lubią mnie.
    że nawet jak już umrę, to mi będą śpiewać tam gdzie spocznę.
    bo widzisz w Skandynawii ptaka nie uświadczysz, a we Francji robaka w ziemi nie ma..

    także, gdyby na blogu, czy gdzieś ciszej było to nic się nie martwcie.. jestem tylko badania ornitologiczne prowadzę..
    i to właśnie zdjęcie z niedzieli. zrobiłam kawę, sernika na talerzyk nałożyłam, nogi na ławę i obserwację poczyniłam…
    trwało to dosłownie 2 minuty bo goście przyszli.. ale chwalę się Tacie, że patrzyłam..
    na co On czy już jajka wysiadują…
    żesz jasny pierun! czyli muszę popatrzeć dłużej niż dwie minuty..

    ___________________________________

    Tosi kalosze i Benia roczki – tutaj. (kalosze Hiszpańskie, fajne porządne, wygodne. Tosia nie chce już chodzić w Hunterach od kiedy ma te.  a roczki z Emela, więc chyba nie trzeba zachwalać. można zobaczyć jak one fajnie wyglądają w stylizacjach – tutaj.)
    Benia rampers – Coodo
    Tosi przybory poszukiwawcze (pojemnik na robaki i lupa) – tutaj 

  • spisane.

    Wpadłam na bloga jak po ogień, bo ostatnie szlify nad książką czas zabierają..
    i jako, że w głowie myśli mam rozbiegane, hałaśliwe to trudno w całość zebrać.
    często, albo najczęściej internet przeglądam w telefonie.. 
    i mam całą zakładkę print screenów zdań jakie mnie poruszyły..
    podzielę się zatem tym co ostatnio w moim telefonie zagościło i wracam zaraz do Was.

    Kasia Nosowska – fragment wywiadu.
    „Ja mówię A, on mówi B, ja przystępuję do ataku, a jestem w tym dobra, potem on, a też jest w tym niezły. I nagle myślę sobie: ktoś musi odpuścić, bo to będzie trwało do końca świata. I dociera do mnie nagle:ja to muszę zrobić! Czy coś mi ubędzie, jeśli teraz powiem: „Kończę tę rozmowę”?
    Wtedy jednak trzeba wyjść do innego pomieszczenia, bo on mówi: „Ale chwileczkę!”.
    I ja mówię: „Zatrzymajmy się tu – masz swoje zdanie, ja mam swoje. Jutro, panie kochany, jutro pogadamy”. I on jest wtedy zły – przynajmniej tak było na początku, kiedy testowałam ten nowy sposób.
    Nie przestawał mówić, a to korci: on zarzuca haczyk, ja połykam od razu. Już mam gotowe , świetne zdanie żeby odpowiedzieć. Ale nie! Nie mówię. Nic nie mówię.
    I rano okazuję się, że to jest już w ogóle nieistotne.
    Albo trzeba spacyfikować wojnę miłością: jest masakra, widzę, że mamy złe miny, i wtedy biorę głęboki oddech, podchodzę, uwalam się na niego i mówię „Kocham Cię”. A dla niego to jest tak zaskakujące, taka czułość w trakcie wojny, że też mówi: „Ja Ciebie też”. I nikt nie traci.”

    Ks. Jan Kaczkowski (tak, tak, ateiści też mają do Niego wielką słabość)
    „Nie użalajcie się nade mną, że taki młody i taki biedny. Nie jestem aż taki biedny, w jakimś sensie jestem szczęśliwy, że ta choroba przyszła, bo ona mnie wyzwoliła z lęku. Miałem mnóstwo kompleksów, bałem się rzeczy głupich, irracjonalnych, byłem pyszny. Ona mnie z tego wyleczyła… Już się niczego nie boję. Biskupa i przełożonych wcale nie trzeba się bać, podobnie jak krytyki, jakichś ataków. Jestem wolny. Dziękuję ci, mój raku, że wyzwoliłeś mnie z wielu strachów. (…)
    Wiecie, nowotwór pomógł mi uporządkować swoje życie – wyzwolił mnie z lęku, z kompleksów. Już nikt mi nic nie może zrobić. Jestem zupełnie wolnym człowiekiem.(…)
    Wy też się nie bójcie. Życie jest tak nieprzewidywalne! Za chwilę może się zdarzyć coś, co natychmiast rozwiąże wasze problemy”

    Johann Wolfgang Goethe
    „Zanim się czemuś oddasz, zawsze jest wahanie,
    Szansa, by się wycofać,
    Zawsze nieudolność.
    Przy każdej inicjatywie i akcie tworzenia
    Jest jedna elementarna prawda,
    której nieświadomość zabija nieprzebrane idee
    I niezliczone plany:
    Że kiedy całkowicie się czemuś poświęcisz,
    Opatrzność też wykona swój ruch.
    Wszystko się wtedy zdarzy, aby ci pomóc,
    Co inaczej nigdy by się nie zdarzyło.
    Z decyzji wypływa cały strumień zdarzeń,
    Przynosząc z korzyścią dla ciebie najrozmaitsze
    Wypadki, spotkania i rzeczy,
    O których nikt by nie śnił, że mu się przydarzą.
    Cokolwiek robisz lub marzysz, że możesz to zrobić
    – Zacznij tylko.
    W zdecydowaniu drzemie geniusz, siła i magia.
    Zacznij teraz.”