Archive for Czerwiec, 2016

  • starcy.

    375d1c0466800fcedef57bbe17073a13_8

    bo czy Ktoś dziś myśli o starych ludziach..?
    żyjemy pracą, stanowiskami, pieniędzmi, zdjęciami w windzie..
    często też (i dobrze) spotkaniem ze znajomymi, piątkowym wyjściem, wakacjami..
    w mediach żyjemy powodziami, terrorystami, ostatnio wciąż polityką i dyskutujemy o 500+.
    w literaturze wyczytujemy o miłości (o to ja), latających smokach, leczeniu depresji..
    starzy ludzie gdzieś tam są.. mieszkają w swoich starych domach, domach spokojnej starości albo u swoich dzieci, gdzie każdy żyje w swoim pędzie, a oni cichutko chcą się przydać i obierają ziemniaki do obiadu..
    są gdzieś tam na swoich ławeczkach pod płotem w małych wsiach, albo z charakterystycznym pośpiechem przechodzą przez pasy w wielkim mieście.. z wielką obawą, bo miasto ich swą wielkością nagle zaskoczyło..
    trzymają w rękach reklamówki, laski.. nierzadko specyficzny mają zapach.
    czasami spokojni i uśmiechnięci. pogodzeni ze starością. czasami złośliwi i zgryźliwi.
    szukamy wrażeń, pięknych opisów w najnowszych pozycjach książkowych na najbardziej widocznych półkach w emipku..
    nową książkę kupiłam Grocholi, Paulliny Simons.. ale kupiłam je przy okazji, bo pewnego wieczora wykąpałam dzieci, zostawiłam je z mężem i szybko pojechałam do księgarni..
    nie mogłam nawet wytrzymać tych dwóch dni kuriera kiedy kupiłabym na allegro..
    chciałam mieć już! natychmiast!
    i.. czasami pytacie mnie o książki bo wiecie, że kocham czytać..
    to jest to książka o której wspomnieć muszę.. choć wiele teraz o niej piszą.
    w gazetach, w internecie.
    piszą, bo to jest piękna książka.
    myślę, że w pewien sposób zjawiskowa.
    jak można z tak wielką lekkością, zdolnością postrzegania świata, zauważalnością zjawisk drobnych opisać monotonię życia starców..
    jak można mieć w sobie tyle dystansu, tyle humoru, uroku takiego smykowatego chłopca..
    książka jest pamiętnikiem. prawdziwym. pewnego staruszka z Amsterdamu – Hendrika Groena.
    przez rok opisuje codzienność w domu spokojnej starości.
    jak np wracał od Pani Visser, która uraczyła Go ciastem.. On to ciasto wrzucił do akwarium z rybkami.
    ciasto rozmokło, rybki zdechły. w ośrodku dochodzenie Kto zabił rybki..
    to jest dla mnie godne największego podziwu, jak 83 letni staruszek może opisać tę historię.
    skąd w takim człowieku – niemłodym – taka inteligencja, taki dowcip, taka bystrość..
    mnie rzadko książki rozśmieszają, rzadko komedie, a kabarety prawie nigdy..
    na tych Jego opowieściach nie schodzi mi uśmiech z ust.
    czytam na głos i kiedy kończę mąż krzyczy – czytaj dalej, co dalej..

    pytacie mnie ostatnio często kiedy wyjdzie moja książka..
    zawsze tak to jest, że trwa dłużej niż się zakłada.
    dziś drukarnia dała mi odpowiedź, że będzie w pierwszej połowie lipca.
    ale gdyby Ktokolwiek z Was miał smak na nową książkę, to warta jest każdej złotówki, każdego czasu, każdej naszej myśli.
    zobaczyć świat starców przedstawiony takimi oczyma jest czymś zaskakującym i wnoszącym wiele do naszego życia.. życia w wielkim pędzie ludzi XXI wieku.
    Pani Hendriku, kłaniam się do stóp. Najniżej jak potrafię. 
    Fenomenalny, zjawiskowy, ponadprzeciętny!

  • boję się.

    boję się.

    że będę żałować przed śmiercią iż za dużo myśli człowiek miał. za dużo wciąż analizował i dociekał.
    zamiast głowę lekką nosić, przyjmować życie jakim jest, wyrzucać to co ciężkie i nie do zniesienia..

    że za mało człowiek realnie żył,  a za dużo w wirtualnym świecie. że żył jakimś obcym życiem, obcą opinią.. obcym biegiem losu.. a dla tego co zza płota rękę wystawiał zbyt mało uwagi miał..

    że niepotrzebnie tak przejmuję się presją ludzi co czytają moje słowa i za nieskazitelną mnie mają a potem zawiedzeni..
    bo mnie koło tego ideału nawet na chwilę przystanąć się nie udało.. bo ja przecież zniecierpliwiona popędzam dzieci w sklepie, przeklinam, palę, marudzę czasem tygodniami, nos na kwintę często noszę..
    zamiast więcej skupić uwagi swej na tych co od 18 lat ze mną idą i najgorszą prawdę o mnie znają.. a wciąż niezmiennie kochają. 

    boję się, że będę żałować w tej ostatniej chwili iż za mało w domu puszczałam muzykę na cały głos i za mało tańczyliśmy.. wirując pomiędzy kuchnią a salonem.. kręcąc się dookoła, podskakując i łapiąc pod boki.

    może też tego, że za bardzo mi kurz przeszkadzał. tak tego będę żałować na pewno.
    że za mało podkopywałam pod łóżko, tylko w idealną kostkę składałam.

    i tego, że zbyt dużo od siebie wymagałam zamiast bardziej się doceniać i być z siebie zwyczajnie dumna.

    że zbyt dużo się unosiłam, wściekałam, zamiast machać na to ręką..

    i nie wiem jak będzie dalej w moim życiu, ale może też tego, że zbyt dużo pracuję, a czasu dla ludzi obok nie da się przeliczyć na żadne pieniądze..

    boję się, że będę płakać w tych ostatnich chwilach nad tym, że zbyt rzadko mówiłam rodzicom i siostrze, że Ich kocham.. bo przecież wciąż wydaje mi się, iż na pewno to wiedzą.. a może wtedy już nie będzie możliwości..

    boję się ciągle czegoś.. że może za mało, a może tamtego za dużo.. i boję się też, że będę za bardzo żałować, iż zbyt często się bałam zamiast żyć.

    ale dziś, póki jeszcze jestem, wiem jedno.. że dziś mam jeszcze szansę zrobić wiele by bać się mniej..
    o tę chwilę gdy już nadejdzie..
    że dziś mam jeszcze szansę zrobić wiele by spokojnie odejść będąc zadowolonym z tego jak byt swój przeżyłam..

    jedno jest pewne, nie będę żałować, że zbyt mało na bosaka po trawie chodziłam..

  • IDA

    Bez nazwy-2 IMG_5999-ps Bez nazwy-1 IMG_6014-ps IMG_5918-ps IMG_6006-ps
    IDA
    IMG_6038-ps IMG_6074-ps Bez nazwy-2 Bez nazwy-1 IMG_6035-ps IMG_6050-ps IMG_6079-ps IMG_6083-ps

    Z firmą MayLily współpracowałam już wiele razy.
    Moje ukochane koce Rosetta przybyły od Nich.
    Nigdy jeszcze się nie zawiodłam na marce jak i właścicielce więc i tym razem było mi bardzo miło, gdy zgłosili się do mnie z prośbą o zdjęcia do katalogu.

    Zdjęcia z Ich nowym produktem – skórzaną torebką o wdzięcznej nazwie IDA.
    Dali mi całkowicie wolną rękę, co lubię najbardziej.
    Zdjęcia zrobiła mi  Ola – love life site.

    jako, że miałam okazję z torebką przebywać.. i to ciut dłużej bo mam ją u siebie od miesiąca to mogę kilka słów napisać gdyby Ktoś był zainteresowany.
    a jako, że toreb skórzanych mam dużo i mam na ich punkcie hopla, to może moje zdanie będzie coś warte.
    jest bardzo dobrze odszyta. porządnie, dokładnie. 
    przemiła skóra w dotyku. uwielbiam jak torba pachnie skórą i ona właśnie tak pachnie 🙂
    elegancki emblemat z przodu. 
    ja najbardziej jestem zauroczona jej podszewką. kolorystyką i efektem vintage.
    w środku znajdziemy miejsce na telefon (tu fajny patent takich dziurek od dołu by móc  wyjąć go z łatwością), kieszeń na zamek oraz wewnętrzna smycz na klucze.
    możliwość dokupienia portfelika, który można dopinać na zewnątrz torby. 
    torba posiada pokrowiec, co ja osobiście sobie cenię i te torby chwilowo nienoszone do niego wkładam.
    wygodna w noszeniu, ten pasek jest po prostu odpowiednio szeroki i miękki.
    ja jeszcze zgłosiłabym prośbę o szycie ich w kształcie prostokąta w poziomie.
    torebki można zobaczyć tutaj.

    ________________________

    sukienka – Kenar (tkmaxx)
    klapki – maruti
    sweter kremowy – h&m
    sweter żółty – f&f
    spodenki – new yorker
    buty – adidas superstar up
    czapeczka – allegro