Archive for Czerwiec, 2018

  • CHWILA Iwona Wiśniewska


    Kiedy ponad sześć lat temu zaczynałam prowadzić bloga, jedną z pierwszych osób z którymi zeszły mi się drogi, była Julita i Iwona z Ameryki. Prowadziły swoje blogi. To One odnalazły mnie, a potem już tak płynie… Bo jak w życiu, tak i w internecie, te relacje pierwsze, początkowe są dla mnie najtrwalsze.
    I choć z Julitą nie miałam okazji się poznać, tak z Iwonką już kilka razy, dane nam było spędzić razem czas.
    Iwonka wydała właśnie swoją drugą książkę. „Chwila”.
    Ostatnio moja siostra leżała na leżaku i czytała Iwonkę. Zapytałam Ją i jak tam?
    Odpowiedziała, że idealnie…
    Jest śmiesznie, i z dystansem. Poważnie, wzruszająco. 

    Czasami śmiejesz się w głos i myślisz „to jak u mnie! Rany, tak samo”.
    Innym razem odchodzisz od książki i obierając jarzyny kołaczą Ci się te Iwonki myśli, bo nie da się koło nich przejść pusto,  szybko, bez powrotów, bezmyślnie, na ślepo i bezwiednie.
    Iwonka ma to do siebie, że przepięknie i z wielką uwagą pochyla się nad codziennością.
    Z wielkim talentem i dobrym słowem potrafi to zapisać.
    A my mamy przyjemność i możliwość zatrzymać te słowa na dłużej, dla pokoleń, na swojej półce bibliotecznej…
    Książkę Iwonki „Chwila” można kupić u Niej w sklepie. Samą lub w zestawie z poprzednią Jej książką.
    TUTAJ.
    Lub u mnie w sklepie TUTAJ

    Mam jeszcze jedną informację..
    30 go czerwca, o godzinie 17 ej w Krakowie, w uroczej kawiarence „Absurdalia” będzie spotkanie z Iwonką. Ja to spotkanie będę miała przyjemność poprowadzić.
    Zadawać Jej pytania i drążyć różne kwestię. Wezmę Ją w ogień pytań 🙂
    Cudownie wspominam swoje spotkanie z Wami, w tamtym miejscu. Było genialnie. Do samej północy.
    Możemy to powtórzyć…
    Jako, że miejsca są ograniczone, to zapisy pod adresem iwona@onamasile.com


    Życie. To, które mam. To, w którym otwieram rano oczy i szukam kapci stopami po omacku. W którym popsuł się zlew, odpadła korona z zęba, zachorowała teściowa, nakrzyczała jedna na drugą. To, od którego dużo oczekuję. W którym można wykrzyczeć żal, gdy jest się wściekłym. W którym należy zawsze, bez wyjątku wysłuchać drugiego człowieka. W którym czerwiec pachnie dżemem. W którym trzeba na gwałt wymienić kran w łazience. W którym okruchy, błoto, banan wgnieciony w dywan nie są ani powodem, ani przeszkodą. Życie pełne chwil. Kruchych jak lód. Chwil, które nauczyłam się czytać pomiędzy wierszami naszych intensywnych dni. Właśnie o tym jest ta książka. O tych wszystkich zbędnościach świata współczesnego, które na zdrowy rozum można pominąć i nie zawracać sobie nimi głowy. Ja jednak zawracam sobie głowę nieustannie. Każdą z tych chwil.”

  • dom na werandzie.


    Nie wyobrażam sobie domu bez dużej kuchni i wielkiej werandy.
    Gdybym budowała dom na nowo, zrobiłabym jeszcze większą kuchnię i jeszcze większą werandę.
    Choć i tak są już ogromne. Ale tam kokosi się życie.
    Czasami zastanawiamy się, czy nie zaszklić tej werandy, aby była też na jesień czy zimę.. i piec „kozę” do środka dać… mogłoby być super..
    Nasza weranda jest latem i w wakacje naszym domem. Ma prawie 50 metrów kwadratowych. 
    Tam jemy, odpoczywamy, czytamy, lenimy się w niedzielę..
    Tylko kłócimy się wiecznie o przymykanie drzwi, bo muchy lecą, a moskitiera żadna nie spełnia wymagań naszych.. No co za świat.. żeby porządnej moskitiery nie można kupić?! Może macie jakieś extra pomysły na wielkie drzwi tarasowe?
    To znaczy mi te muchy nie robią specjalnie problemu, ale Adaś… Adaś Ich nienawidzi!!! 
    Mam czasami wrażenie, że jego trzecia ręka to łapka na muchy.
    No ale pominąwszy to…
    Tak sobie tu tą naszą werandę przystroiłam domowo..
    I cieszy człowieka, bo ja tak muszę ciągle coś zmieniać, stroić, układać, przestawiać…
    Wtedy czuję, że żyję..
    A pogoda nas rozpieszcza!
    Tylko już widzę jak burza idzie i biegam w popłochu aby choć połowę uratować 🙂
    Na szczęście dach jest tak szeroki, że sporadycznie nas deszcz na niej dosięga..

    ___________________________________________

    Płyn do czyszczenia ChillOut Perfect House, to seria kosmetyków do domu.
    Ten jest wiosenną nowością. Do czyszczenia balkonów, tarasów, mebli ogrodowych,  parapetów, doniczek, lampionów, ram.  Jest bardzo wydajny, pięknie pachnie. W cenie 13,59zł TUTAJ.
    Z kolekcji Perfect House bardzo lubię i używam od dwóch lat WoodFlor, Perfume i Ironing.
    Wszystko to starcza mi na baaaardzo długo, ma piękne opakowanie i ma bardzo niską cenę.
    Sklep TUTAJ.
    Jako, że mamy dość dużo drewna, albo prawie samo drewno, to mi mój mąż podkradł płyn i przetarł sobie motor. Stwierdził, że jak wjechał nim na taras to już jest tarasowy i płyn się nadaje.

    Za przepiękne ramy i plakaty „Warszawskie Łazienki” oraz „summertime” dziękuję Martynie z „Oprawiamy w ramy”. Mam różne ramy. Z Ikea, z allegro. Tanie, drogie. Drewniane, plastikowe.
    Są ok. Ale w ramach robionych na zamówienie, pod obraz/plakat jest coś niezwykłego.
    Przyciąga wzrok, robi wrażenie, staje się „jakieś”, a nie jest zaledwie wiszącym obrazkiem.
    Rama z Warszawskich Łazienek to dla mnie cudny PRL i przypomnienie tych meblościanek. No mistrzostwo świata.. Polecam śledzić konto Martyny na instagramie. Piękne aranżacje.

    Plakat „Rodzina”, „Dom” i „Miłość” autorstwa Kasi Stróżyńskiej Goraj można kupić w uroczym sklepiku Mysi Ogonek

  • MAMA


    Czasami można by się spierać, jakie słowo jest najważniejszym słowem na tym świecie.
    Miłość? Przyjaźń? Dom? Bezpieczeństwo? Oddanie?
    Myślę, że sporów może być wiele, ale prawda jest jedna. Najważniejszym słowem jest – Mama.
    Kryje w sobie wszystko. Cały wachlarz uczuć. Od radości po łzy. Bo łzy Mamy są najpiękniejsze.
    Od zapachu jej szyi, na której perfumy potrafią pozostać tam cały dzień, po włosy pachnące olejem z ziemniaczanych placków..
    Czasami archeolodzy odkrywają wielkie budowle, niewyjaśnione zjawiska…
    Pytają wtedy – jak to możliwe?
    Dla mnie nigdy nic nie będzie bardziej niezwykłe, niewyjaśnione i większe od miłości Matki.

    Pytaliście mnie, jakie książki posiadam na swojej półce „książek wyjątkowych”.
    Będę Wam je czasami pokazywać..
    Jako, że przed chwilą był dzień Mamy, a mnie nie było przy laptopie, to nadrabiam dziś..
    Pierwsza z nich, ta powyżej jest książką niezwykłych ilustracji. Ale jeszcze bardziej niezwykłych słów.
    Jest książką różnych Mam. Mam samotnych, Mam, którym umarło dziecko, Mam z dalekich plemion, Mam z Angielskich dworów, którym dziecko wychowywała Niańka…
    Książka pięknych pomysłów na opisy przeróżnych Mam. 
    Choć książka dedykowana dzieciom, myślę, że jest skarbem dla nas samych. Nas rozczula, nas wpędza w zamyślenie.. 
    Nie polecam Wam książek fajnych. Polecam te, które są warte wszystkiego.
    Które są koniecznością na półce Matki i przekazywania je pokoleniom…
    Dla mnie książka – zjawisko. „Mama”

    Książka „Mama jest tylko jedna” napisana bardzo lekkim piórem. Zabawna, pomysłowa, pocieszna, rozbrajająca, zaskakująca.
    Każda z nas jako Mama charakteryzuję się pewnymi cechami szczególnymi i wybitnie wyróżniającymi.
    Można odnaleźć się w kilku opisach. Ale zapewniam, że każdy z nich, nawet Was nie dotyczący rozbawi mocno i pokiwacie głową ze słowami „o, o, to o Beatce” na przykład..
    Książka do głośnego czytania z całą rodziną. Analizowania, komentowania i zdecydowanie do wspólnego śmiechu.
    Książka z dystansem, spostrzegawczością, barwnymi opisami…
    Książka z naprawdę dobrym pomysłem i wykonaniem.
    „Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie”