Wszystkie posty dodane przez julia

  • kilka różnych…

    Moi Drodzy, wiem, że ostatnio na blogu ciszej… Nie, nie chcę aby tak zostało. Blog to serce tego co robię.
    Nazwijmy to chwilowymi wakacjami. Tak się złożyło, że jak wiele z Was, siedzę z Tosiulką przy lekcjach, kończyłam książkę i jeszcze trochę do spięcia jej w całość zostało. Drobnostki, ale jednak. Od wczoraj doszła wyprzedaż książek, więc jest co pakować… I umówmy się, przyszło słońce zatem do roboty w ogródku trochę mam. Przekopać, nawieźć nowej ziemi, zasadzić… Nie ukrywam, że kocham taką robotę. Kiedy kładę się spać czuję, że żyję.
    Zostawiam Wam dziś kilka rzeczy…
    Pierwsza to teledysk. Napisała do mnie kiedyś moja czytelniczka, że chciałaby się zgłosić ze swoją piosenką do debiutów w Opolu, ale potrzebuje obrazu do swojej muzyki. Wyskoczyłyśmy na dwie godziny do Goczałkowic. Przepiękne słowa tej piosenki. Przepiękne. Tak bardzo na czasie.
    Jak wiecie, przez epidemię Opola nie ma, ale piosenka na szczęście jest i idzie w świat.

    Drugie, na stronie Bohoswing, pojawił się przepiękny cookbook (książka kucharska) do pobrania za darmo. Genialne przepisy, piękne ilustracje. Wystarczy kliknąć „Pobierz” i jest Twój.
    Tutaj, albo kliknij w obrazek poniżej.

    A co miało być trzecie…? hmm…. Zapomniało mi się 🙂
    To zostawię przepis na ciasto, które robię co dwa dni, bo jak żyję lepszego nie jadłam. Potwierdza to każdy. Krówka bananówka. Szybko i bez pieczenia.

    Obiecuję wrócić niedługo z pisaniem. Samej mi się tęskni. Jest coś o czym chcielibyście poczytać?

    Ach, wiem! Miałam wspomnieć o wyprzedaży książek na moim sklepie. Link do niego tutaj.

  • Takiego żartu już nie ma…

    Tytuł oczywiście jest z mrugnięciem oka. Ale prawdą jest, że bohema artystyczna jaka była jeszcze chwilę temu, odeszła mam wrażenie na zawsze. Kabaret w wykonaniu Bronisława Maja stanowi dla mnie największą lotność umysłu, dzięki któremu stworzył żart oparty na historii literatury, poezji i artystycznej twórczości bohaterów jego opowieści. Myślę, że słowo „niezwykłe” nie oddaje uczucia i przemyśleń jakie towarzyszą po seansie. Przyznam się, że słuchałam kilka razy. Wczoraj siedząc na podłodze w garderobie, składałam pranie i włączyłam sobie ponownie. Ponownie też uśmiałam się jednako. Cieszę się, bo już dużo pamiętam. A chciałabym te fragmenty dobrze zapamiętać.

  • dzień czosnku 🧄🍋🍯


    Moje dzieci karmię syropem z czosnku. Od wczesnej jesieni do początku wiosny. Moje dzieci są okropnymi niejadkami. Nie tak, że nie jedzą warzyw. One nie jedzą praktycznie nic. Nigdy za to nie brały antybiotyków i chorują mi raz w roku. Takie lekkie przeziębienie jakie każdy z nas gdzieś tam zimą powinien mieć 😉 
    Przepis na syrop dostałam kilka lat temu od znajomej. Latami jednak go zmieniałam tak, aby moim dzieciom smakował. Powiem Wam jedno, słoik starcza mi na tydzień. Piją po dwa kieliszki dziennie, a gdybym pozwoliła to z chęcią wypiłyby wszystko. Uwielbiają go i gdy sama smakuję to wcale się nie dziwię. Zatem dawkowanie najlepiej jeden kieliszeczek dziennie. Pora obojętna. Niby teraz powinnam skończyć im go robić, ale odporność teraz ważna, więc przedłużę ten naturalny smakołyk.
    Potrzebujemy:
    20-25 ząbków czosnku (koniecznie polskiego, najlepiej od kobitki z targu)
    pól litra wody o temperaturze pokojowej.
    duża cytryna albo dwie małe.
    miód wedle potrzeby. (kilka dużych łyżek na oko)
    Obrany czosnek zalewamy wodą i odstawiamy na 24 godziny w ciemne, chłodne miejsce. Po tym czasie przecedzamy. Do wody dodajemy wyciśniętą cytrynę i miód do smaku. Ja daję akacjowy, wielokwiatowy, malinowy. Jakiś płynny, pachnący. Oczywiście tylko prawdziwy. Tego miodu to duże łychy dodaję. Tyle żeby dzieci miały słodkie. Mieszam i gotowe. Przetrzymujemy tak zrobiony w lodówce. 
    Czosnek to najlepsze lekarstwo jakie może sobie człowiek wyhodować i sam podać.
    Robiłam też kiedyś z cebuli, ale nie przeszło…
    19 kwietnia obchodzimy dzień czosnku. Zatem na obchody świąteczne jak znalazł.
    Czosnek dodaję prawię do każdego dania. Jeśli w przepisie są dwa ząbki, to ja dam na pewno pięć.
    Ostatnio dużo robię też langoszy, które smaruję śmietaną z czosnkiem i posypuję żółtym serem.
    Może to też czas aby zrobić kulinarny wpis blogowy. Lubię, a wręcz kocham stać przy kuchni. Obiady, pieczenie… Jednak nie może przygotowanie jednej potrawy trwać zbyt długo…
    Ostatnio znalazłam fajną zakładkę na stronie przepisy.pl na której są dania z trzech składników. To też genialna sprawa na czas, w którym nasze wizyty w sklepie są dosyć mocno okrojone. Możemy kierować się w poszukiwaniu, produktem który posiadamy. 
    Mam nadzieję, że w zdrowiu kuchcicie w swoich garnkach. Uważam to za duży dar od losu – móc stać przy kuchni na zdrowych nogach i zdrowymi rękoma kroić, siekać, mieszać…