Wszystkie posty dodane przez julia

  • Zimowa Ustka.


    Przebrałam zdjęcia z naszego pobytu nad morzem.
    I kiedy chciałam zmienić ich „wagę” aby zmieścić na stronie okazało się, że jest ich 165!
    Tych już przebranych. Rany boskie!
    Zatem podzielę to na dwie części. Dziś zostawię zdjęcia z plaży, a w następnym poście dodam te z hotelu.
    I choć jest ich tu tyle podobnych, ciężko mi było wybrać. Bo zwyczajnie je lubię.
    Lubię tę polską plażę i piasek jak mąkę. Tę pustkę. Ten czas nasz razem.
    I pomyśleć, że kiedyś czułam wielkie „nie” na myśl o morzu zimą…
    Mało człowiek wie dopóki nie przeżyje, nie zobaczy…

  • domowo


    Ten tytuł wziął się z dwóch powodów.

    Pierwszy to łazienka mojej siostry. Uwielbiam Jej łazienki, które są kolejnymi pokojami.
    W których nie ma tej łazienkowej „zimności” kafelków i wykończenia.
    Które mają puchate dywany, kanapy, lampki, kwiaty…
    I tę Jej cierpliwość do wyszukiwania „właśnie tego zlewu” z „właśnie tą półką” , bo wtedy ma się to co się chce a nie to co akurat jest. Dobrze się tam człowiek czuje.
    A drugi powód to rodzaj mojego blogowania. Dziś agencje reklamowe pisząc maila z zapytaniem o współpracę, zadają jedno tylko pytanie. O statystyki. Ja nie pamiętam nawet hasła do tej strony ze statystykami, co może potwierdzić mój informatyk. I odpisuję Im, że nie mam pojęcia, bo od zawsze interesował mnie poziom intelektualny mojego czytelnika a nie Ich ilość.
    A Im taka informacja nie wystarcza. Dlatego nie reklamuję pralek, proszków, sieci komórkowych i wielkich korporacji kosmetycznych…
    Reklamuję poprzez swoje lekceważenie „ilości”, małe, domowe rękodzieła. Które wracają po kilka razy i zapisują się jesienią na wiosnę. I ja się czuje wtedy jak w domu. Ze swoimi, sprawdzonymi. Zżyta i wierna.
    Bo kiedy mnie kończy się serum dla koneserów to piszę maila z tekstem „pomocy, użyłam już wszystkiego co mam i zaraz zwariuję”.
    Bo wszystko inne mi leży na twarzy nie tak. Już nie potrafię pudru dobrze rozprowadzić bez serum, nie potrafię dnia bez serum rozpocząć należycie, nocy przespać wygodnie…
    Jest dla mnie od dnia jego poznania najlepszym kosmetykiem twarzowym. Nie zmienia się nic.
    Peelingi Asoa w wielkich opakowaniach pozwalają się cieszyć nimi przez długi czas. Mocno natłuszczają skórę, dzięki czemu zbędna jest jej pielęgnacja po wyjściu spod prysznica.
    Ich maseczka jest najlepiej nakładającą i rozprowadzającą się maseczką jaką do tej pory miałam.
    Można stworzyć idealnej równości maskę. Wygodnie się zmywa.
    Ma właściwości, które walczą z trądzikiem, przebarwieniami, zaczerwienieniami, zatkanymi porami.
    Nie do końca interesują mnie kosmetyki działające „już”. Miałam kiedyś takie krem do rąk. Zjawiskowy. Każdy o nim mówił. Kiedy się smarowało były jak nowe. Niepopękane, niezniszczone. Jednak okazało się, że miały dość silny składnik, który uzależniał skórę. Gdy się go odstawiało dłonie wracały do poprzedniej formy a nawet było jeszcze gorzej.
    Dlatego dziś już wiem, że efekt WOW jest chwilowy i najczęściej czyni więcej złego niż dobrego w branży kosmetycznej.
    Kiedy używam tych kosmetyków eko wiem, że o siebie dbam, ale nie faszeruję przez skórę do organizmu całej tablicy mendelejewa, która po latach bywa w skutkach okrutna.
    A jak już ostatnio pisałam, policzków na starość unosić nie chcę.
    Lubię Ich hydrolaty. Kiedy budzę się rano ze ściągniętą twarzą przez zimowe ogrzewanie, to psikam na twarz wodę. Jak wiemy, woda jest najlepsza na wszystko. Zawsze. 
    Nie borykam się z problemami pod oczami więc ciężko mi określić kosmetyki temu dedykowane.
    Jednak bazując na składzie innych ich kosmetyków, domyślam się, że zrobili to dobrze.
    Serum wygrało z kremem i podarowałam go mojej siostrze. Jako, że boryka się ze zmianami skórnymi to jest w tej kwestii dość wymagająca. A do tego ma diametralnie inny rodzaj cery niż ja. Np. Jej serum dla koneserów nie spasowało. Dodam, że ja mam bardzo suchą skórę, a Ona tłustą i z zaczerwienieniami.
    Ostatnio mówi do mnie „ten krem Goja co mi dałaś jest świetny. Super rozprowadza się na skórze i nadaje jednolity kolor, jakby BB. Świetny pod makijaż i na noc też. Mało który krem mi tak spasował, a jestem dość wymagająca.”  Przecież wiem, że jest. Nie wiem po co mi to mówi :))
    I w nowościach dołączył do niego inny świetny – Multi Mso.. Z innym składem. W zależności jakie masz potrzeby.
    Dlatego uważam tę markę za genialną. Ale w życiu ze wszystkim jest tak, że trzeba dopasować pod swoje potrzeby. 
    Dla suchej Serum, dla tłustej krem Goja. (krem jest bestsellerem 2018 roku)
    Maseczka i peelingi do każdego rodzaju.
    Hydrolaty wskazane do każdej i dla każdego. Nie ma jak po nocy zimowej spryskać twarz pachnącą naturalnymi składnikami wodą. Latem dla ochłody. Na plaży. Bomba. Bardzo je lubię.
    Niezwykle cenię sobie właścicieli tej marki za Ich wiedzę, którą posiadają i przekładają na produkty.
    I mam nadzieję, że krem Multi Mso stanie się moim ideałem. Od tygodnia stał się już ulubieńcem. Takim samym jak siostra mówiła o Goi dla siebie. Idealnie się rozprowadza, daję taką ulgę po nałożeniu, dodaje blasku i genialnie nawilża.

  • kredki i pozytywka


    Jestem Mamą, która lubi piec, gotować, chodzić na spacery, jeździć rowerem, grać w planszówki czy karty… Ale za grosz nie mam talentu do kreatywnej i twórczej zabawy.
    Dlatego zawsze byłam wdzięczna firmom, które dawały gotową zabawę dla moich dzieci, która rozwijała Ich zręczne paluszki.
    I czy jest mi z tym źle?! No nie! Inne Mamy mogą siedzieć z dziećmi na dywanie z klejem, blokiem i nożyczkami całe dnie, ale piekarnika nie otwierały od roku, albo na rower nie siadają.
    A może są takie co robią wszystko i to wszystko potrafią i jeszcze je to cieszy..
    Jak taką poznam to na bank dam Wam znać i o Niej napiszę. 🙂
    Colorino,  to bez dwóch zdań najlepsze kredki od zawsze, dlatego zastanawiam się czy w ogóle jest sens o nich pisać?
    Chwalić tak oczywiste? Z taką historią? 
    Ja mam tak i podobno wiele Mam, że jak zacznę kolorowankę z dziećmi, to Oni już dawno tam gdzieś idą, robią coś innego, a ja uparcie wpadam w trans i koloruje… Dlatego choć jestem duża, to o kredkach trochę wiem. ha!
    Colorino posiada też w swojej ofercie zestawy do kreatywnego majsterkowania i tworzenia..
    Szał na slajmy opanował świat. Nie wiem gdzie, dlaczego i jak, ale tak się niepostrzeżenie stało.
    Zatem czekam aż moje dzieci się nagniotą tych gnieciuchów i zwyczajnie im przejdzie.
    Zestaw robienia swoich slajmów spowodował eksplozję radości, jak chociażby najwspanialsze odkrycie dziecięcego świata.
    Mogą świecić, brokacić się i mienić…Zajęcie na połowę dnia.
    Drewniane modele i zabawa farbami… 
    Mnie rozkochała drewniana pozytywka. Zarówno jej tworzenie, końcowy wygląd jak i melodia.
    I ta drewniana kartka z którą można potem tę pozytywkę Komuś podarować.
    Wygląda przepięknie. A ta jaka piękna…
    Magnesy na lodówkę, kolorowanki – odkrywki i wiele innych twórczych zabaw dla dzieci…
    Bardzo fajna kolekcja o nazwie BABY LINE dla najmniejszych rączek.. Czyli kolorowy świat dla bobasów.

    Czy też właśnie seria CREATIVE.
    Lubię takie zimowe, leniwe popołudnia… Kiedy w kominku się pali, kakao jest, bułki w piekarniku i Tata z nami…

    I oczywiście po tym jak Menio pomalował samolot, widać, że talent malarski po Mamusi.