Wszystkie posty dodane przez julia

  • Szczyrk


    Przedłużyliśmy sobie ferie i zaczęliśmy je tydzień wcześniej…
    I jak mawiają, że z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu, to racji w naszym przypadku nie mają.
    Bo choć lubimy wyjeżdżać sami we czwórkę, tak prawdą jest, że najlepiej nam w zestawie z rodziną mojej siostry.
    Można śmiać się ze wszystkiego, prowadzić poważne rozmowy do nocy, wspólnie chodzić po świeże pieczywo i idealnie mieścić się w saniach kuligu..
    Mnie osobiście nigdy narty i deska nie zachwyciły, choć próbowałam na obu..
    Jednak teraz, gdy okazało się, że moje dzieci połknęły bakcyla, nie pozostaje nic innego niż ponownie się w te narty wbić 🙂
    Pojeździliśmy na dupolotach, pospacerowaliśmy po wierzchołkach gór, popiliśmy grzańca, pograliśmy w planszówki, pooglądaliśmy filmy, i niezliczoną ilość godzin ubieraliśmy i rozbieraliśmy dzieci 😉
    Ogólnie było bosko… w kocach na kanapie przy buzującym ogniu i tańcach na poddaszu.

    _______________________________________

    Przez zupełny przypadek trafiliśmy na wspaniałego instruktora dla naszych dzieci.
    Jeżeli Ktoś z Was wybiera się do Szczyrku, to na Białym Krzyżu w szkółce LIVE pytajcie o Pana Piotra.
    Po raz kolejny okazuje się, że mam niezwykłe szczęście do ludzi. Ma niesamowite podejście do dzieci.

    Dziękujemy firmie CoolPack za zaopatrzenie nas w jak się okazało, super porządne i wygodne plecaki.
    Bardzo lubię ich jakość w porównaniu do ceny. Również modele, w których można znaleźć coś na każdy gust. Moje ulubione wzory na kółkach to ten, ten i ten. Klasyka kobieca w extra cenie tutaj. Dla kobiet super też te. Linia biznes.  

  • złoty i zielony


    Lubię minimalizm i przestrzeń. Lubię niezagracone domy i jasne kolory. Ale u Kogoś. I na krótką chwilę.
    Bez dwóch zdań moja natura jak i wychowanie w domu pełnym bibelotów, ukształtowało bezwzględną potrzebę przebywania i życia w „zapełnionej przestrzeni”.
    I jak już raz na jakiś czas zrobię rewolucję, powyrzucam, porozdaje, mam miejsca więcej, to od razu zaczynam kombinować „co by tutaj dołożyć”… Albo przyjdzie samo i każe się dokładać 😉
    Zatem po co walczyć z naturą?
    Choć nie ukrywam, że natura owa, choć kocha przemeblowania, dawno mebli nie przenosiła..
    A jak się pojawi coś nowego to wtedy jest ten impuls..
    „Zafoteliło” się nam w rogu telewizyjnym. Może też dlatego, że oglądamy telewizji tyle co nic i kanap rozłożystych nie potrzebujemy.. Choć docelowo mężowi mojemu marzą się fotele rozkładane i bujane.
    A ja już czekam na wiosnę, aby móc udekorować taras. Wtedy tam trafią wszystkie fotele, dywany i ponownie powiększy się nam dom, o najważniejszy latem pokój.
    Homla, bo tak nazywa się marka zielonego fotela, zrobiła dużą, rozłożystą formę, która przy tym jest bardzo lekka.
    I choć kocham swoje stare fotele z prl, tak muszę przyznać, że wygoda w tym jest o wiele większa.
    Miły w dotyku aksamit, nadający wnętrzom ciepła i przytulności. 
    Ja zakochałam się w kolorze ciemnej zieleni, ale żółty i szary też wybrały akurat najładniejsze odcienie.
    Mogę szczerze przyznać, że wygodny na tyle, aby godzinami czytać w nim książki. A pewnie i oglądać filmy… (np. najwspanialszy na świecie „this is us”).
    Złoty siateczkowy z metalu/industrialny był dopełnieniem różnorodnych materiałów moich foteli.
    Skóra, ratan, materiał, metal.. Lubię takie połączenia. Najbardziej przy kuchennych stołach, gdzie każde krzesło inną niesie historię.
    Asortyment sklepu Homla (znany też ze sklepów stacjonarnych), można zobaczyć TUTAJ.
    Znajdziecie koce, meble, doniczki, przybory kuchenne… Jednym słowem wszystko do domu.
    Duże sofy jak i drobnostki na wyprzedażygazetownik piękny (7zł), łyżka drewniana kuchenna(9zł), girlanda żarówkowa(39zł), girlanda na sznurze jutowym(19zł)…
    A mój zielony fotel obniżony teraz o 300zł. Można znaleźć go tutaj.

    Ja lecę dalej.. Do miasta. Nie znoszę wyjeżdżać z naszej wsi do miasta, bo parkować tam to dramat…
    Dobreg weekend’u dla Was. Pełnego dobrych książek, filmów, spacerów i siebie nawzajem…

  • „Cyrk Motyli”

    Dziś miało nie być posta, bo mam tutaj film do złożenia, sesje do zrobienia..
    Ale przed chwilką dostałam wiadomość od mojej siostry. 
    „Film „cyrk motyli” 20 min.Genialny. Oglądałam na wychowawczej i opracowanie do tego. Do porannej kawy”…
    Jako, że spadła mi nutella na express i roztrzaskała dotykowy wyświetlacz na ekspresie, to czekamy na naprawę i mam zieloną herbatę a nie kawę. I ledwo żyję bez tej ukochanej kawy.
    Tak w tym blogowaniu jest pięknie. Siadasz rano. Nie masz planu na posta, bo masz też inną pracę/zajęcie…
    A tu taka niespodziewana inspiracja.

    Czasami mamy ochotę na film. Na jakiś obraz, odczucia, przemyślenia.. Na kolejną wartość w naszym życiu. Ale czasu zaledwie chwilka. To naprawdę 20 minut. Przepięknie nakręcony.
    Zostawiam Wam tutaj wersję z napisami, bo mnie ta bardziej urzekła, ale jeżeli chcecie pokazać dzieciom, to wersja z lektorem jest tutaj.