Wszystkie posty dodane przez julia

  • top 20, choć czy ja wiem…?

    To było beznadziejne z mojej strony. Aby deklarować jakieś ulubione książki.
    No bo tak… Są takie co wniosły coś w moje życie. Mądre, wzniosłym piórem pisane. Ale czytam je długo, ze skupieniem. Jak jestem zmęczona to po nie nie sięgam, bo tracę uwagę, czujność.
    Nie da się ich czytać gotując. Bo gotuję makaron na strony. Wiem ile stron na który makaron 😉
    Zatem powinnam (i zrobię to), podzielić ten post na dwie części.
    Najpierw będą książki od których nie mogłam się oderwać.  Te, które czytałam bardzo zachłannie i nic innego obok nie miało miejsca istnieć. Wiele z tych książek również niosło wraz z sobą duże bogactwo wiedzy.
    A w drugiej liście, post z książkami, które zawierają przede wszystkim wartości… hmm.. jak to nazwać? Niech będzie – książki, których się nie zapomina. Choć ja nie czytuje książek gdzie istnieje przerost formy nad treścią… Zawsze to proste książki o życiu i świecie. Bo ja jestem prosta dziewczyna. Więc nie szukam się w książkach w których mnie nie ma. Chyba istotne jest w życiu to i daje największe szczęście, gdy jesteśmy tam gdzie nam dobrze, a nie tam, gdzie wydaje się nam podnieść swoją wartość, czy uzyskać poparcie społeczeństwa…
    Jako, że książki to mój najlepszy lek, to jeden z moich najlepszych przyjaciół, mój równoległy świat, który bardzo kocham, to staram się być w nich i z nimi – sobą – zwyczajną, prostą dziewczyną.

    Ciężko będzie określić mi też miejsca…
    Bo nie wiem z perspektywy czasu, która z książek może mieć pierwsze, drugie czy piąte miejsce…
    Zatem ustalmy, że te miejsca na liście też są ruchome. Napisanie jedynie dla uporządkowania.
    I też trochę bez sensu, bo ja już o nich wszystkich pisałam na blogu czy instagramie… no ale dla uporządkowania..

    1. „Jeździec Miedziany” (3 tomy), „Tully”  – autorstwa Paulliny Simons („Samotna Gwiazda” – obowiązkowa pozycja dla nastolatków)
    2. „To, co zostało”, „Małe Wielkie Rzeczy” – autorstwa Jodi Picoult  (pierwsza wymieniona, jest książką zupełnie odbiegającą w swojej formie od stylu Jodi.)
    3. „Dom Sióstr”, „Ciernista Róża” – autorstwa Charlotte Link
    4. „Stulecie Winnych”, „Alicja w krainie czasów” – autorstwa Ałbeny Grabowskiej
    5. „Mag” – autorstwa Johna Fowlesa
    6. „Kroniki Deverillów”, „Spotkajmy się pod drzewem Ombu” – autorstwa Santa Montefiore
    7. „Sekretne życie pszczół” – autorstwa Sue Monk Kidd
    8. „Grand” – autorstwa Janusza Leona Wiśniewskiego
    9. „Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki” – autorstwa Llosa Mario Vargas
    10. „Siedem Sióstr” – autorstwa Lucindy Riley (drugi tom mnie rozczarował), „Dziewczyna, którą kochałeś” Jojo Moyes (pierwsza część książki)

    Lista książek ważnych, istotnych, ciekawych, które jako pierwsze mam w głowie robiąc te listę… 
    1. „Noce i Dnie”
    2. „Kamień na kamieniu”, ‚Ostatnie rozdanie”
    3. „Oskar i Pani Róża”
    4. „Biała gorączka”
    5. „Guguły”
    6. „Zakapiory Bieszczadzkie”
    7. „Pamiętnik Blumki”
    8. „Dwoje ludzi”
    9. „A ja czekam…”
    10. „Uczucia” (najnowsza pozycja JL Wiśniewskiego.)

    Moja lista do przeczytania na najbliższy czas:
    Piętno von Becków
    Mischling czyli Kundel
    Tajemnice Zamku
    Za zamknietymi drzwiami
    Czerwony notes
    Miłość w czasach zagłady

    A Wasze? Jakie jest Wasze top 10 pt „świat przestał istnieć gdy czytałam”?

    fot:internet

  • Hubertus


    Wierzę w moc sprawczą. W karmę i moc sprawczą. Uważam, że te dwa wyznania mogą uczynić życie nie tyle znośnym co zachwycającym.

    Jeżeli będziesz wierzył w siebie, że się uda, w ludzi, że z reguły są dobrzy i położysz w nich nadzieję, w czas, w życie, przychylny los… to wszystko przyjdzie.
    Ostatnio podsłuchałam rozmowę. Kobiety, które, tak jak ja sprowadziły się tutaj kilka lat temu, mówiły, że jeszcze się nie odnalazły, że jeszcze nie czują się jak u siebie.. Mogą. Nie neguje. Każdy ma inną osobowość. Charakter.
    Ja natomiast mam wrażenie jakbym mieszkała tutaj od urodzenia. 
    Czuję to otaczając się niezwykłymi ludźmi.
    Czy mnie się nie zdarzają ludzie nieprzychylni? Owszem! Zdarzają! 
    Ale ja w ogóle nie zawracam sobie nimi głowy. Nie rozmyślam, nie analizuję. Nie roztrząsam.
    Olewam. Lekceważę. Jakby nie było. A jak spotkam na ulicy to grzecznie mówię „dzień dobry”.
    Na co czas tracić?
    W życiu skupiać się trzeba na tym co dobre. Co wartościowe. Co przynosi nam szczęście.
    To jest moc sprawcza. Jeżeli będziesz się dużo analizował sytuację czy ludzi, którzy trują Ci duszę, to Oni Cię przenikną bez reszty. I to będzie Twoja wina, a nie ich. Ty pozwolisz aby Cię zeżarli od środka. Bo Ich wpuścisz do siebie. A trzeba się uśmiechnąć z głupoty ludzkiej pod nosem i iść dalej. Do tych co budują Twój świat, trzymają Cię mocno gdy sztorm i za burtę wypaść nie pozwolą.
    I dawać z siebie dla nich dużo, czasami wszystko. I to wszystko wróci do nas. 
    Kiedy siedzisz pośród stawów przy ognisku, na święcie pieczonego ziemniaka i nie wierzysz, że tak się to mogło wszystko potoczyć… Że tutaj, pojawisz się w tym miejscu, z tymi dziewczynami…
    Z tym gwarem, śmiechem, plackami ziemniaczanymi na piecu pośrodku lasu…
    I kiedy wieś obok, w stajni u siostry Madzi (o Madzi pisałam już kilka razy) jest święto konia – Hubertus, to ja czuję się, jakbym mieszkała tutaj od urodzenia…
    Swoi ludzie, pyszny smalec, herbata z cytryną…
    I chęci!! Chęci, chęci, chęci.. Ludzka praca rąk.
    To cenię w człowieku najbardziej. Bo chcieć, to mieć wszystko.
    Ostatnio Ktoś zapytał mnie, gdzie mieszkało mi się najlepiej… Bo przecież i Kraków, i Warszawa, i Czechowice, i Bielsko, i Zamoście, i Zabrze i….. zwariować można 😉
    Odpowiedź jest tak banalna.. Wszędzie. Bo miejsce to nie są ulice, budynki, parki, skwery i kafejki na rogu…
    Miejsce to zawsze ludzie. Tylko ludzie. Bez ludzi nie ma nic.

  • dwa filmy na środę.

    Taki oto filmik ostatnio zrobiłam, na zamówienie pięknej rodziny, oczekującej na Biankę.

    ach, a pod koniec wakacji, moim siostrzenicom i Ich przyjaciółce, na pół godziny przed zachodem słońca.
    Nagrany w dosłownie pół godziny.