Wszystkie posty w kategorii gościnnie

  • zdjęcia od Was.

    Zawsze gdy na instagramie widzę powiadomienie, że Ktoś oznaczył mnie na swoim zdjęciu, to z wielką radością i oczekiwaniem patrzę na Wasze chwilę z moją książką. 
    Myślę, że nie muszę Wam pisać jak mi wtedy na duszy się ciepło rozlewa. 
    Każdemu z Was dziękuję za zaufanie, dobre słowo i te obrazy.
    Tu akurat kilka wybranych z ostatniego czasu. Mam ich zapisanych w folderze setki sztuk..

    „Liść”

    „Blog”


    Mała niespodzianka od firmy „Las i Niebo”.
    Przez najbliższe dwa tygodnie, do 8.10 do każdej kupionej książki dołączona będzie zakładka (wybrana losowo) z ilustracją Gosi i Jej firmy.


    Mam mnóstwo zdjęć Was z ubraniami, torbami..
    Numerem jeden w tej kolekcji okazała się sukienka Long. 


    Wystartowała wyprzedaży kolekcji cotton 100%. TUTAJ.
    Tutaj wyprzedaże do – 50% .
    I całkowicie ostatnie sztuki kolekcji toreb, za parę chwil wchodzi nowa kolekcja.

  • dom na plaży


    Myślę, że człowiek umiera dwa razy. I chyba nawet było takie powiedzenie vel życiowa mądrość.
    Pierwszy raz kiedy przestaje marzyć, drugi ten właściwy.
    I o ile na drugi nie mamy zbyt dużego wpływu (zbyt, gdyż w nielicznych przypadkach jednak mamy), tak w pierwszej kwestii, wszystko zależy od nas.
    Uważam też, że człowiek powinien mieć dwa rodzaje marzeń..
    Pierwsze, te możliwe do spełnienia, drugie, raczej nierealne.
    Dlaczego?
    Jeżeli będziemy mieć tylko zbyt wygórowane jak na nasze życie to szybko się poddamy, zniechęcimy, utwierdzimy w przekonaniu, że marzenia się nie spełniają..
    Jeżeli będziemy mieć drobne, takie gdzieś niedaleko nas, to sukces ich spełnienia doda wiele sił, energii na spełnianie i brnięcie do kolejnych..
    Wszystkie kolejne i kolejne drobne mogą doprowadzić nas do tego „nierealnego”.
    Myślę, że marzenia każdego człowieka powinny być połączone z tych nazwijmy je „codziennych” i „niedzielnych”.
    Nie poświęcam zbyt dużo czasu na myślenie o „niedzielnych”, bo można się wtedy szybko rozczarować życiem jakie mamy. A najczęściej mamy piękne, tylko zbyt dużo chcemy.
    Zatem, wczoraj tak niedzielnie, pierwszy raz od dawna moje myśli poleciały daleko, daleko..
    W jakiejś gazecie wnętrzarskiej znalazłam kilka zdjęć domu przy plaży.
    I choć białe wnętrza już mi się opatrzyły, tak te poruszyły jakąś strunę na nowo.
    Patrząc na same zdjęcia poczułam, że nabieram takiego wielkiego oddechu.
    Pamiętałam imiona właścicieli domu i bez problemu znalazłam dziesiątki zdjęć w sieci.
    A potem kolejne domy i kolejne..
    Zatem moim marzeniem nierealnym jest dom na plaży..
    Otwarty, jasny..
    A gdyby był duży jak na zdjęciach, to latać tam z całą wielką rodziną. Ten gwar, piach, frappe przez słomkę, oblizywane palce po wieczornym grillu na plaży..
    Albo taki hotel prowadzić… Z moją siostrą bym prowadziła. Ale Ona po dwóch dniach by mnie zwyczajnie zabiła!!!
    Jako, że były to bardzo przyjemne marzenia, podzielę się z Wami..
    Moim typem realnym w nierealnych marzeniach jest ten na samiutkim dole po prawej stronie.

    wszystkie zdjęcia pobrane z internetu.

  • mix inspiracji


    Często mam tak, że sobie myślę – o! to muszę moim czytelnikom napisać, to muszę podpowiedzieć – albo – o! może to też by polubili…
    Zatem tak mi się zbiera, potem zapomnę.
    Dziś mam kilka różności, które podpowiadam bo dla mnie bomba!

    1. Kocham od zawsze. Tracy Chapman. Całą młodość przy niej spędziłam. Ach, a jakie lato z tą płytą w Fordzie Taunusie w kolorze turkus.. Ten głos. Możecie posłuchać tutaj. a Last Night..
    Wciąż niezmiennie mnie koi.

    2. Jadłam ostatnio z rąk męża mojej przyjaciółki na Cyprze. Jako, że kucharzem jest doskonałym zrobił to po mistrzowsku. Genialne te babeczki. Do obiadu zamiast ryżu, makaronu czy ziemniaków.
    Można tyle wymyślić. Z sosem do środka, pieczenią, z sałatką, z gulaszem. Rany, a jakie dobre!!
    Potrzebujemy tylko formy na muffiny, jajka, mleko i mąki. Odrobinę soli jak Ktoś chce.
    Koniecznie zobaczcie filmik Jamie Oliwera – tutaj.
    Podaje się na gorąco. 
    4 jajka
    200 g mąki
    200 ml mleka
    sól
    Zmieszać tak by nie było żadnych gródek. Nalejcie oleju po centymetrze do każdej kieszonki/foremki.
    I ten olej do piekarnika na 20 minut/190 stopni. Z dzbanka z dzióbkiem wlewać do kieszonek masę, najlepiej z łyżką żeby nie kapnęło pomiędzy. Tak do połowy. Zacznie się od razu piec/gotować.
    Wlać w miarę szybko by nie ostygł olej.
    Na 25 minut do piekarnika na tę samą temperaturę. Nie otwieraj piekarnika aż się upiecze.
    A dzieci jak lubią!!!!

    3. Narcos. Serial o Pablo Escobarze. Genialne lata 80’/90′. Ubiór, sceneria. Wagnera Moura powalil mnie na kolana swoją grą aktorską. I oczywiście Pena i Carrillo… 
    Film na faktach. Wart obejrzenia. 

    4. Wielkie kłamstewka. Ten serial dalece inny od poprzedniego. Świat Mam, szkoły, dzieci, małżeństw, przyjaźni i… morderstwa.. Jest tylko 7 odcinków. Nicole Kidman – olśniewająca!
    Rewelacja. O tym, że życie idealne nie istnieje i każdy ma tyle za sobą, że trudno uwierzyć.

    5. Domowy peeling z kawy. 
    Kawę połączyć z odrobiną cynamonu (3 łyżki kawy, 0,5 łyżeczki cynamonu – takie proporcje).
    Trzy łyżki kawy zalać trochę wrzątkiem i jak przestygnie dodać cynamon. 
    Bez oliwy bo zatyka pory. Ujędrnienie widać już po kilku zabiegach. 3 razy w tygodniu.

    6. Kompot. Jak mogę unikam napojów ze sklepu. Oczywiście czasami Im pozwalam, ale u nas w domu króluje kompot. Nie ma dnia bez kompotu. Ale!!!! Nie byłoby  tak na pewno, gdyby nie pewien dzbanek!
    Każdemu Komu mówię, pokiwa głową mówiąc „no,no” i na tym się kończy.. Ale czasami się wkurzę i Im kupię ten dzbanek sama.. a wtedy olśnienie!!! Bo okazuje się że zrobienie kompotu to 2 minuty dosłownie i nie ma lepszego i zdrowszego napoju. I sypnąć truskawek. albo zimą jabłko pokroić (ja kroję ze wszystkim. ze skórką, pestkami, czasami i ogonek wleci) i garść jagód z zamrażalki. 
    tylko każdy z Was powie „no,no”… To trzeba mieć żeby się przekonać, że trwa sekundę i jest boskie.
    Wsypujesz owoce, zalewasz wrzątkiem z czajnika i zamykasz dzbanek na 20 minut. I gotowe!!
    Jeżeli słodzisz cukrem to wsypujesz cukier na owoce przed wrzątkiem. Ja słodzę miodem zatem czekam aż przestygnie. Uwierzcie mi, że każdy Kto go kupi powie – jak mogłam bez tego żyć?!?!
    Tutaj – Tupperware. Ale to możecie gdzie chcecie, dużo ludzi też ma przedstawicielstwa.
    My tego dzbanka używamy od kiedy pamiętam.. Może miałam 18 lat jak Mam kupiła pierwszy raz.

    7. Gazety znam na wylot. Kupuję ich mnóstwo. Zatem dużo mogę powiedzieć o ich zawartości i wartości..
    Moim numerem jeden jest… Wróżka.. Teraz każdy mówi pod nosem – co?!?! Kojarzy się przecież z horoskopami i tandetnymi historiami.. A właśnie.. Jest to jedyna gazeta z którą spędzam dłuższy czas.
    Oczywiście jest na końcu 10 stron z horoskopami, ale czasopismo ma przede wszystkim genialne artykuły.
    O Historii, o zbrodniach, o odkryciach, o znanych postaciach. Jest super napisana. I gdyby pewnego dnia nie przekonała mnie siostra to bym nawet na nią nie zerknęła na półce w kiosku.
    Dla mnie najważniejsza gazeta miesiąca. Bo już mam dosyć ciągle artykułów o opalaniu, dietach itp…
    Zapewniam, że nie jest głupia i pusta. A zupełnie wręcz przeciwnie. Ktoś tam ma to dobrze przemyślane, a nie żeby odbębnić kolejny numer i połowa to reklamy.

    8. Książka Guguły. Niestety tylko 100 stron. To Myśliwski w kobiecym wydaniu. Ten styl pisania, te opisy, spostrzeżenia.. Zjawisko i konieczność dla każdego Kto lubi czytać.. Dla mnie to była zaledwie godzina czytania, ale co to była za godzina!! Tak niecodzienne uczucie podczas czytania, gdy żyjemy już w tym świecie..