Wszystkie posty w kategorii słowa

  • dla siebie

    Ludzie umierają ze starości, w wypadkach, z powodu chorób..
    Lecz jeszcze za życia umieramy wiele razy, zanim umrzemy właściwie i ostatecznie.
    Przestajemy żyć, choć nadal oddychamy.
    Jedną z pierwszych rzeczy jakiej żałują ludzie w ostatnich chwilach, przed ostatnim oddechem to fakt, że żyli tak jak chcieli inni, jak wypadało..
    Ostatnio Ktoś zapytał mnie jak wyobrażam sobie, że moje dziecko nie będzie chodziło na religię..
    W małej wsi, mocno skierowanej na kościół.
    A ja nie wiem. Nigdy się nad tym nawet sekundy nie zastanawiałam.
    Chce żyć dobrze z ludźmi. Czy to na wsi tej czy innej. Ale chce być oceniana przez pryzmat tego jakim jestem człowiekiem, a nie tego w co wierzę i czy w ogóle…
    Przecież ja nie żyję i nie dokonuję wyborów dla opinii. Bo opinie bywają różne.
    I wszystkim nie dogodzisz. Idź więc zatem swoją drogą..
    Bo jak powiadają – nawet jak będziesz chodził po wodzie to powiedzą, że to dlatego iż nie potrafisz pływać.

    Jestem przerażona, czytam artykuł o telefonie zaufania dla młodzieży, która chce popełnić samobójstwo. Telefonów jest tak wiele, że linia jest najczęściej zajęta. Młodzież od 12 do 18 lat.
    90 % dzieci jest na skraju wykończenia poprzez opinię społeczną.
    I nie taką jaka dzieje się na boisku szkolnym, na przerwie… Tylko na opinię internetową.
    Na słowa jakie pojawiają się na ich profilach społecznościowych.
    Na możliwość nagrywania filmików, pokazywania w sieci „słabszych” w niestosownych sytuacjach.
    Ludzie, bo nie tylko młodzież, coraz częściej myśli oraz czuje, że ich życie toczy się w sieci.
    Że tam należy dbać o szacunek, uznanie. Tam należy pokazywać intensywne życie towarzyskie i nową sukienkę. Ludzie walczą o rzeczy i uczucia najważniejsze nie w życiu realnym a w internecie. Tylko kiedy zniknie wi-fi okazuje się że zostajemy w nicości. 
    Nie ma życia towarzyskiego i sukienka jest niepotrzebna, bo chodzimy w dresie.
    Zawierają przyjaźnie instagramowe, całe noce „przegadane” stukając w telefon.
    O ile jest równowaga nie ma nic złego, lecz posiadając większość „bliskich” nam ludzi w sieci, nie będzie kto miał nam skoczyć do apteki po leki, poprawić poduszki czy zwyczajnie złapać za dłoń i posiedzieć obok w ciszy. Tylko w takiej ciszy czuć ciało drugiego człowieka, jego zapach, oddech.

    Panuje wszechobecny trend bycia podobnym. Modnym. Jak wszyscy. Nie odstającym od reszty.
    Wydaje się nam, że tylko wtedy uzyskamy aprobatę otoczenia. 
    A to modne i podobne ma być przede wszystkim drogie.
    Patrzę na młodzież wychodzącą ze szkół.
    Wszyscy są tacy sami. Nawet gdy Ktoś może chciałby inaczej boi się odrzucenia.
    Patrzę na ulubieńców moich siostrzenic i mówię.. Gdybym ja miała naście lat i chciała się „wybić”, zrobiłabym coś, czego nie robią wszyscy oni. Ubierałabym się w innym stylu, inaczej robiła sobie zdjęcia niż panuje aktualny trend.. Oczywiście musiałabym to czuć i tego chcieć. 
    Ale przede wszystkim nie bać się być inna.
    W moich czasach byli skini, punki, hippisi, metale, disco, hip hopowcy… Rety, ile tych subkultur było.
    Patrzę i nie wierzę… nie ma nic.. Nie zostało nic. Wszyscy mają to co aktualnie na wystawach sklepowych.
    Fajnie było być innym. 
    Tylko Twoje dziecko nie będzie bało się być inne, gdy Ty nie będziesz się tego bał!

    Słyszałam ostatnio w filmie zdanie głównej bohaterki, która siedzi na sofie u psychologa..
    „świadomość mojej wartości i zadowolenia ze swojej osoby wynika z tego jak widzą mnie inni”.
    Taki człowiek nie żyje. On tylko oddycha i marnuje swe dni.

    My, jesteśmy już dorośli. Możemy nad czymś pracować, uparcie się uczyć..
    Lecz nie jest za późno by dać szczęśliwe życie naszym dzieciom.
    Może zamiast tak dużej ilości zajęć pozalekcyjnych , dać Im lekcję swojej wartości.
    Nie mówię, o wychowywaniu bandy pewnych siebie, roszczeniowych dzieciaków.
    Piszę o tym by dać dziecku w domu i nauczyć go dokonywania własnych wyborów.
    Podążania własnymi marzeniami. 
    Żeby dumnie szło w spodniach dzwonach do szkoły gdy wszyscy noszą rurki.
    Żeby miało wtedy podniesioną głowę tak, by to Ono potem kształtowało kolejne trendy.
    Żeby dumnie słuchało muzyki, która jest zdecydowanie passe.
    Niech wie… dziecko i każdy z nas, że tylko Ci którzy podążają swoją drogą, nie boją się być inni osiągają tak naprawdę wiele. Droga nie jest łatwa, ale z perspektywy czasu – najpiękniejsza.

    Załóż kapelusz z rondem, nawet jeżeli sąsiadka miałaby Cię uznać za wariatkę i zza płota powiedzieć, że nie pasuję! Ty masz być w tym kapeluszu szczęśliwa! Ty!
    Krzywdy Jej nie robisz i za dużym rondem nie szturchasz.

    Żyj dla siebie. Nie porównuj, nie zazdrość. Pamiętaj – co chatka to zagadka.
    Zajmij się zatem swoją chatką i czyń w niej szczęście.
    Bo to w niej przeżyjesz najważniejsze chwile. W niej znajdziesz ukojenie.
    Cóż z tego jeżeli całe siły włożysz w to by opinia publiczna/internet myślał, że żyjesz szczęśliwie i dobrze, jeżeli braknie Ci sił by tak naprawdę żyć gdy nikt nie patrzy.

    A opinię publiczną zostawiaj zawsze czasowi. Czas pokażę prawdę. Czy to dziś, czy za lat czternaście.. 
    W tym czasie żyj dla siebie. Nawet nie zauważysz jak minie i wszyscy ściągną czapkę z głowy mijając Cię po drodze..
    No chyba, że prawda będzie inna.. Ale to sami na nią pracujemy.

    A kiedy robisz coś dla drugiego człowieka. Pomagasz, wspierasz, pożyczasz. Rób to z radością i również dla samego siebie, nie dla tej opinii publicznej. To nie niesie dobrych konsekwencji.

    Bo kiedy tak naprawdę przyjdzie ta ostatnia chwila, to nie będziemy tam z tymi co nas oceniali, lubili bądź nie. Z tymi co zostawiali nam lajki i szery.
    Z samymi sobą wtedy będziemy. Przed samymi sobą będziemy się rozgrzeszać. Dla samego siebie wtedy umierać. Ze swoimi prawdziwymi wspomnieniami. 
    Zatem żyjmy dla siebie. Dobrze ze światem, ale dla siebie.

  • „Liść”


    „Kiedy słońce schodziło coraz niżej, kiedy w domach zaczynało pachnieć obiadem, ścieżką przy lesie dreptała mała dziewczyna.
    W różowych kowbojkach podskakiwała, kręciła się i unosiła do góry ręce łapiąc wirujące liście.
    Chciała też schwytać wiatr, ale on tylko oplatał Jej palce, buzię i uciekał coraz dalej i dalej..
    Udawało Jej się zaledwie złapać zadartym noskiem, zapach tego wiatru.
    Wciągała powietrze głęboko i mocno przy tym zamykała oczy.
    Zupełnie znienacka, ogonkiem do dołu a falą do góry przykleił się do rumianego polika liść miłorzębu.”

    Przyszedł taki czas… czas na książkę dedykowaną dzieciom..
    Choć tak naprawdę, bardzo chciałam napisać coś dla dorosłych zarazem..
    Sama uwielbiam moment, w którym zamykam książeczkę, gaszę lampkę, przykrywam dzieci, całuję i mówię „śpijcie dobrze”..
    A potem leżąc i czekając jak zasnął (oczywiście w przytuleniu) – rozmyślam..
    Często duży wpływ na ten mój ciąg myśli i analiz ma książka jaką czytaliśmy do snu..
    Chciałam zatem by dorosły znalazł też coś dla siebie..
    By czytając tę historię pomyślał też na sobą, swoim zachowaniem..

    Dziś zdradzam tylko bardzo małą część.
    I niech nie zmyli Was dziewczynka. Książka będzie i dla chłopców i dla dziewczyn.
    Bohaterka z ilustracji jest zaledwie chwilę. To Ona znajduję tytułowy liść.
    Bo książka jest o liściu właśnie. Liść Miłorzębu.
    Niesiony jesiennym wiatrem trafia do różnych domów, na podwórka.. Wędruje po jednej z ulic.
    Tam, jest świadkiem różnych historii, zdarzeń, rozmów..
    Z każdej z nich wynosi jakieś przemyślenia i wnioski.
    Na podstawie tych obserwacji uczy się co w życiu jest ważne..

    Książkę napisałam, a potem zamarzyło mi się by autorką ilustracji była Katarzyna Stróżyńska Goraj.
    Zgodziła się, a ja na każdą kolejną Jej ilustrację czekam z radością dziecka.

    Wstępne plany Jej publikacji to 7.07.2017

    Skład ilustracyjny jest tylko poglądowy, przed korektą tekstu, oraz obróbką drukarską.
    Do tej ilustracji cały dedykowany tekst w cudzysłowie.

    Każdemu z Was bardzo! bardzo! dziękuję za tak ciepłe i piękne przyjęcie mojej osoby „na żywo”.
    Kłaniam się nisko.

  • dieta

    Widuje się czasami na mieście..
    Piękne, smukłe. Z szeregiem równych, białych zębów.
    Z makijażem natural nude i idealnie uniesionymi włosami od nasady.
    Ze skórą jędrną i sprężystą. Właściwie nawilżoną.

    Chciałoby się podejść i spytać przed tą wiosną.. 
    Czy bez pieczywa i glutenu, a może na tej zupie z kapusty?
    I jak często te ćwiczenia? 

    A to ważne. Szczęście daje jak człowiek się sobie w lustrze podoba..
    Jednak, choćby tą właśnie był co na mieście widać… 
    Za którą można by iść i przyglądać się bez ustanku.. Wręcz nawet czasami czuć niechęć z zazdrości..
    To choćby Nią właśnie był… nie pomoże nic, jeżeli diety nasza dusza nie ujrzy..
    Jeżeli myśli swoich w dzień i w nocy skutecznie nie odtruje…

    Taką dietę należy zacząć podobnie jak tę dietę ciała..
    Od dziś. Zwyczajnie od teraz.
    Bo choć czasami kilogramy możemy gubić od wtorku, gdyż w poniedziałek chudego mięsa w sklepie nie było, właściwej mieszanki sałat, tak tutaj jest zapotrzebowanie jedynie na nasze chęci i umysł nasz..

    Od stóp należy rozpocząć. Aby lekkości im nadać, należy polubić drogi którymi podążają.
    Odnaleźć sens i cel w drodze, którą brniemy..
    Nie chcieć innej. A jeżeli już to na inną zejść..
    Gdy brak odwagi, to polubić tę którą idziemy.
    Tylko nie narzekać, bo te stopy wtedy puchną, pięty coraz bardziej szorstkie się stają.
    A to podobno od stóp i od głowy wszystko się zaczyna. Każde przeziębienie.
    Dawno temu dwoje ludzi wymieniło się wirtualnymi wiadomościami..
    Ten co we wsi siedzi napisał do tego w świecie…
    – Tak Ci zazdroszczę, tych widoków, możliwości, obycia, odkrywania. Wciąż to nowego. 
    Tamten odpisał…
    – A ja zazdroszczę Ci wciąż tego samego cienia drzew, kiedy kroczysz codziennie tą samą ścieżką.
    Wiesz kiedy odbijają się najpiękniej i jak falują o każdej porze roku. Poczucia bezpieczeństwa i tego, że wiesz, że znasz na pamięć i do znudzenia swoją ścieżkę.
    Niech zatem Wasze stopy polubią drogi którymi kroczą. Staną się wtedy filigranowe, finezyjne i gibkie.

    Od nóg wymaga się większej siły. Stopy nasz krok podtrzymują, lecz to nogi prowadzą.
    Od Nich zależy ten pierwszy ruch. Bo choć impuls wychodzi z głowy, to siła nóg potrzebna by ruszyć.
    Trzeba wiedzieć kiedy biec a kiedy przystanąć. Pozwolić sobie we właściwym czasie na maraton bez tchu, by potem paść i głośno, bez wyrzutów sumienia rzec – ja się nie ruszam.
    Pozwolić innym paść w połowie drogi i nie oceniać… Może biegną już długo przed tym, zanim my wystartowaliśmy.. 
    Wiedzieć kiedy podskoczyć by złapać wyżej. Podczas skoku z właściwym odbiciem, przedłużamy młodość swoich kolan.. A czasami odpuścić i robić zwyczajne przysiady.

    O pośladki należy dbać szczególnie.. 
    Najpiękniejsze są wtedy gdy się je polubi..
    Jest taka o tym prawda wielka..
    Mąż wziął sobie żonę. Każdego dnia myślał, jaka Ona piękna, jaka krągła, albo jaka szczupła, jaka delikatna. Zapewniał Ją też o tym.
    On wziął sobie ją piękną. 
    Żona każdego dnia marudziła…
    – Jaki ja mam wielki tyłek. Jaka ja jestem gruba. 
    I codziennie, każdego dnia. Bez ustanku..
    Po długim czasie takiego gadania, mąż patrzy na żoną i myśli… „Jaki Ona ma wielki tyłek, jaka jest gruba”..
    Jeżeli jesteś dla Kogoś piękna, pozostań Nią. I uwierz w to. 
    Wtedy Twoje pośladki staną się takie, w jakie tylko uwierzysz..

    Zrób brzuszki. 20, 50, 100… Ile tylko potrafisz..
    Czasami zamiast brzuszków zjedz czekoladę. Przed snem. Bez wyrzutów sumienia.
    W końcu nie po to masz sobie sprawiać przyjemność by potem to odchorować..
    A bo w tym właśnie brzuchu.. Czy to płaskim, czy w kształcie litery B czy D… mieści się cały Twój stres, nerwy, lęk..
    Pod tymi właśnie żebrami, w tym właśnie żołądku..
    I choćby był idealny w swoim kształcie.. Cóż jeżeli ściska i gniecie..
    Więc na ten brzuch.. Z każdym jednym podniesieniem licząc 35, 36, 37 i trzymając ręce za głową…
    wymieniaj…
    do nikogo nie czuję złości..
    do nikogo zazdrości..
    tych co skrzywdziłam – przeproszę..
    innym wybaczę..
    nie rozpamiętuję drobności..
    żyję dla swojego życia i nikomu udowadniać nie muszę..
    żyję życiem prawdziwym, realnym – wszystko poza tym szczęścia mego nie buduje…
    polubię siebie dla siebie, nie dla innych..
    ocenię siebie sprawiedliwie, raz lepiej, raz gorzej..
    lecz tylko przez swój pryzmat, nie opinii publicznej..
    żeby nie żałować głupot co w głowie siedzą a potem brzuch nocami męczą..
    bez boleści, zadry i ściśnięcia jest najpiękniejszy…

    Nad rękoma trzeba dużo pracować. To ręce wszystko uniosą.
    trzeba zatem mieć w nich siłę. pompki co wieczór robić..
    pomogą ciężką skrzynię przy przeprowadzce unieść, ogródek przekopać..
    warto! przyda się nie raz..
    i jak taka ręka potem do sukienki na ramiączkach.. pięknie!
    lecz za nim o tę siłę walczyć będziecie..
    koniecznie musi być w nich wiara. 
    że te ręce nasze uniosą choroby naszych dzieci, uniosą kubek z kawą po nieprzespanej nocy..
    uniosą troski Twoje, Jej i moich trochę też..
    że te ręce podniosą ciężkie siaty z rozgoryczeniem, żalem i płaczem..
    a potem położą na kuchenny blat i wyciągając po jednym – na właściwe półki rozłożą i w rosół dobry przemienią..
    zatem o ręce dbajcie w tej walce o dobrą formę…

    jak schudną nogi i brzuch, z kalectwa duszy, zapomnienia, rozgoryczenia i braku celu..
    jak zrzucicie te niepotrzebne kilogramy zawiści, złości, i oburzenia…
    Twarz niepostrzeżenie urodziwą się stanie.. Wyszczupleje tak i każdy zapyta gdzie o tę cerę tak dbałaś..
    A Ty powiesz… że to duszy dieta…

    Włosy.. Rozpuść koniecznie na wiosnę włosy!
    A jak Cię wkurzą bo nawet dziecku wtedy buta nie idzie zasznurować to – zwiąż!
    Zwiąż w cholerę! Ważne żeby człowiek problemu z byle czego nie robił…