Wszystkie posty w kategorii zdjęcia

  • jesienna kolekcja toreb 2017


    Moi Drodzy, startuje kolejna jesienna kolekcja toreb.
    Doszły duże skórzane modele.. Dwie złote oraz torby ze skór postarzanych.
    Saszetka, która może być też torebką na pasek oraz koło.
    Wróciła klasyka, która w tamtej edycji nazywała się „gobelin” i szybko się rozeszła.
    Ale dla mnie numerem jeden są torby 3 w 1. Plecak, torba i torba na wózek.
    Wszystko jest odpinane więc może zostać tylko plecak lub tylko torba na wózek.
    Jest bardzo pojemna, może być nawet weekendowa.
    Zatem na 19 nowych modeli zapraszam Was TUTAJ.
    Ach! Oraz przy okazji zapraszam na nową odsłonę mojej strony internetowej TUTAJ.

    Za zdjęcia dziękuję niezastąpionej, profesjonalnej i z wielkim talentem Monice Byczkowskiej.

  • okulaly

    Chyba nigdy nie zdarzy się tak, że ja napiszę takiego profesjonalnego posta reklamowego..
    Wiecie.. taki typ… „Poczułam ogromny dyskomfort z racji swojej pracy i bólu oczu, zatem moja pierwsza droga zaprowadziła mnie do….”
    No nie potrafię.. 
    Zdecydowanie wolę tak… swojsko. Robię sobie kawę, siadam i piszę tak, jak opowiadałabym swojej sąsiadce przy stole..
    Otóż, sprawy były dwie.. Ale od początku..
    Jakiś czas temu napisała firma Shamir z propozycją wspólnej przygody z soczewkami Blue Zero™ i okularami.
    Ja byłam mocno zabiegana i się rozeszło.
    Po wakacjach moja siostra mówi: „Jula, jedź z Tosią do okulisty, bo Ona mi kilka razy mówiła, że jej się obraz rozmywa”.. 
    Dobra, dobra – myślę..
    No ale nie dała za wygraną.. Dopytuje, czy byłam..

    Ja pracuję przy komputerze, mój mąż także. Zbliża się zima i więcej oglądamy bajek, gramy na iPadzie.. Zatem jakoś szczęśliwie zbiegło się wszystko w czasie.. Chyba tak w życiu często jest.. Że samo znajduje swój tor. Czas i miejsce.
    Dlatego to była właśnie odpowiednia chwila na tę przygodę. Bo wszystko musi być po coś..
    Potrzebowaliśmy i zbadać Tosi wzrok, i mieć dobrą ochronę do pracy przed monitorami.

    W przedpołudniowy piątek wybraliśmy się do Tarnowskich Gór na badanie wzroku i dobór oprawek w salonie Optic Fit. Mój mąż mówi do mnie cicho „Jula, a może zrobimy wspólne zdjęcie? To  może głupie, ale Oni są tacy fajni..” I to prawda, genialny zespół ludzi. Tak zaangażowani, cierpliwi, mili, profesjonalni. Mają duży wybór opraw, więc bez problemu znaleźliśmy coś dla siebie. 
    Badanie wzroku okazało się super zabawą, w dużej mierze dzięki lekarzowi okuliście, który miał po prostu dobre podejście..
    Na szczęście okazało się, że wada Tosi jest naturalną dla tego wieku, ja jestem wszystkowidząca (nie mylić z wszystkowiedzącą), mój mąż wciąż dostrzega swą jedyną żonę (szkoda tylko, że słuch ma równie dobry i słyszy jak o coś mi wiecznie chodzi..).

    Ale przede wszystkim teraz jesteśmy posiadaczami soczewek, które odbijają sztuczne światło, tak zwane światło niebieskie.
    Chronią nasz wzrok przed wysuszaniem, zmęczeniem, bólem głowy przez zbyt długie patrzenie w monitor.
    To światło jest emitowane przez wiele urządzeń codziennego użytku. Począwszy od telewizorów, przez laptopy, tablety, telefony, a nawet żarówki.
    „Najbardziej narażone są dzieci, gdyż soczewki ich oczu są bardziej transparentne, co powoduje przepuszczanie większej ilości niebieskiego światła z ekranów telewizyjnych, tabletów, itd.”
    A Oni od początku „wzięli” to jako dobrą zabawę. Tosia szuka okularków, gdy ma siadać do oglądania, Benio odkłada je obok iPada.. 

    Ja nie lubię wydziwiać, ale może to już takie czasy, że skoro obcujemy na co dzień ze szkodliwym światłem HEV, to warto sobie jakoś dopomóc..
    Soczewki Shamir Blue Zero™ różnią się od pozostałych dostępnych na rynku tym, że nie posiadają nakładanej, niebieskiej powłoki, a ochrona jest już wbudowana w materiał, z którego wyprodukowana jest soczewka. Ten materiał zapewnia kompleksową ochronę i estetyczną transparentność szkieł.
    Gdyby Ktoś z Was chciał sięgnąć po więcej informacji, zapraszam TUTAJ.

    Ochroną przeciw światłu niebieskiemu możecie cieszyć się razem z nami, bo rusza konkursowy, niebieski miesiąc w Shamir, promujący soczewki Blue Zero. Co poniedziałek wybrana rodzina dostanie pakiet soczewek Blue Zero™.
    Aby wziąć udział w konkursie należy wejść na stronę Shamir Facebook TUTAJ i pod ostatnią zajawką Niebieskiego Poniedziałku pozostawić komentarz z pomysłem na slogan reklamowy soczewek Blue Zero™

    Regulamin konkursu „Niebieskie poniedziałki” dostępny – tutaj.

  • jesienny przegląd kosmetyczny


    Zaczęło się od tego, że moje dzieci są niewyobrażalnymi niejadkami. I skoro nie jedzą prawie nic, to stwierdziłam, że to co zostało w ich menu musi być maksymalnie zdrowe.  Eko, z wiosek, z dobrym składem, ze sprawdzonego źródła. Pomaga mi w zakupach sklepowych genialna aplikacja „zdrowe zakupy”.

    Skanując telefonem kod, dostaję informację co jest szkodliwe w tym produkcie i co powoduje. 
    Zatem można z 20 ciastek na półce wybrać jedne najzdrowsze..
    Ta metoda i chęć zdrowego odżywiania poprowadziła mnie o krok dalej.. do kosmetyków..
    Zaczęło się od tego, że poszukiwałam zdrowego szamponu. Kiedy zgłębiałam swoją wiedzę na temat substancji w kosmetykach to się przeraziłam..
    Nie, nie, nie mogę być hipokrytką, robię w życiu mnóstwo niezdrowych rzeczy..
    Ale stwierdziłam, że skoro to nie wymaga ode mnie dużych wyrzeczeń, a w zasadzie żadnych, tylko kwestia nabytej wiedzy to z wielką chęcią..
    Wybrałam zestaw kosmetyków eko na jesienne testy. Wybory były moje, przez nikogo i nic nie narzucane.
    Z zaznaczeniem mojej szczerej opinii. To co wybrałam już śledziłam lub znałam z „opowieści”.
    I z ręką na sercu napiszę Wam prawdę i tylko prawdę. 
    Nie ukrywam, że mam tak, i moi najbliżsi to wiedzą, że nie potrafię na pół gwizdka.
    Jak już coś robić to najlepiej jak potrafię. Różnie wychodzi, ale staram się całą sobą.
    Przyłożyłam się zatem sumiennie.
    Zaczniemy od klimatu.. Ja koło lasu mieszkam. Ale zapachu lasu i to zimowego przy zbliżających się świętach nigdy za mało… Świeca przy domowym SPA zalecana..


    Kubek gorącej, aromatycznej, zdrowej herbaty… By zapewnić sobie energię, spokój, witalność bądź wzmocnienie..


    Zatem przechodzimy do kosmetyków i testów. W życiu każdej Matki, choć kocha dbać o siebie, najważniejsze jest dziecko. Wybrałam sobie krem na zimę dla dzieci. Ma świetną konsystencję, taki mus, który bez problemu i szybko rozsmarowywuje się na twarzy dziecka. Nie zawiera w sobie wody przez co może być stosowany w mrozy. Bardzo wydajny. Można stosować na całe ciało, kiedy skóra u dziecka jest zimą przesuszona. Nawilża rewelacyjnie. Z całą odpowiedzialnością – polecam! Skład sprawdzony, w 100% zdrowy.


    Zaczynamy…
    Przez trzy tygodnie systematycznie stosowałam pewien zestaw.
    Nie ukrywam, że chodzenie bez makijażu sprawia mi teraz wielką frajdę, czuję wręcz, że pudrem zakrywam to co tak zdrowo wypracowałam. Mam 34 lata i jeszcze chyba nigdy tak nawilżonej i zdrowej skóry. (Na zdjęciach nie mam ani grama pudru.)
    No może jak miałam 10 lat..
    Szczerze, tak, że aż mi się chce… Kiedy widać efekty wszystko chce się bardziej..
    Co 3 dni robiłam na przemian maseczkę. (raz w tygodniu peeling na twarz).
    Maseczkę Make Me BIO z błotem Morza Martwego, Do każdego rodzaju skóry. Na tak dobrą jakość i wydajność uważam cenę za na prawdę niską. Bardzo dobrze się nakłada. Wygodnie zmywa.
    Przemiennie była to maseczka z Clochee detoksykująca. Ta była też extra i od razu czuło się efekt na skórze.
    Jestem typową kobietą, kupuję mnóstwo kosmetyków i jakość tych maseczek, a przede wszystkim zdrowy skład uważam za genialny jeżeli chodzi o niewysoką cenę.


    Ach!! A to największa rewelacja tego wpisu i tych testów. Serum! Nakładam pod krem na noc. Można też samo serum. I pod makijaż na dzień. Tylko ja tego makijażu już nie robię, bo to serum robi taką skórę piękną, jędrną, matową, że szkoda to przykrywać. Jest niesamowicie wydajny, i to najlepszy kosmetyk do twarzy jaki miałam ever! I muszę napisać, że ta cena do jakości jest nieprawdopodobnie niska!!
    Tak moja cera wygląda po stosowaniu tego serum.


    Po serum nakładam krem nawilżający, z tej samej serii co maseczka. Make Me BIO różany. 
    W porównaniu do popularnych kremów „sklepowych” zachwyca mnie nadal skład, wydajność, estetyka, polska manufaktura. Sprawdził się u mnie z całym zestawem doskonale. Myślę, że jest jednym z czynników  który dały efekt końcowy. Są zapachy i słoiczki do różnych rodzajów cery.


    Krem pod oczy Mokosh to legenda. Starczy na dwa lata, czyli na cały swój okres ważności, a podobno działa cuda. Chwalony przez wiele ludzkich głosów. Testuję i jestem zadowolona z całości, czyli najważniejszych cech kremów. Ja nigdy nie miałam zbyt dużych problemów pod oczami, ale tutaj bazuję na opiniach innych. Bardzo, bardzo wydajny. Zmniejsza opuchliznę, sińce, zapobiega naczynkom krwionośnym.. 


    Krem do rąk z serii Make Me BIO. Bardzo wygodny w aplikacji, dobrze się wchłania, łatwo znaleźć w torebce przez swój kształt. Bardzo ciekawa jestem opinii na temat tych kremów – Phenome.

    Pomadka ochronna Make Me BIO. Jak będziecie robić zakupy kosmetykowe, to wrzućcie do koszyka, bo cena przystępna, pomadek nigdy mało, a ta na jesień/zimę zdrowa i naturalna. Ja wzięłam dla mojej Tosi, bo smaruje często, a chciałam zdrową, naturalną, eko dla Niej. Ładnie rozświetla, długo się trzyma. Nawilża odpowiednio.
    Jestem bardzo ciekawa tej z mokosh, podobno zostawia piękny malinowy kolor na ustach.. Mieliście? Ale znając mokosh będzie genialna…


    Peelingi do ciała.  Chociaż ja swój ulubiony mam, myślę, że warto zerknąć na te eko. BodyBoom robią teraz wielki szał, ciekawa jestem Waszych odczuć, bo nie testowałam. Ten z iossi pięknie pachnie,  pozostaje ten zapach na skórze na długo, olejek w nim zawarty nawilża. Myślę, że wygrywa składem i tym, że smarując się nim i złuszczając pod prysznicem możemy być spokojni o swoje zdrowie.


    Masła do ciała. To coś dla mnie.. Mam bardzo suchą skórę. Zwykłe balsamy nie pomagają. Masła nie mają w sobie wody, są tłuste, głęboko i długo nawilżające. Tutaj moim faworytem jest mokosh. Pięknie pachnie, jest baaaaaardzo wydajny, super konsystencja. Extra! tylko pamiętajcie – masło, nie balsam.
    iossi i asoa u mnie zajęli drugie miejsce, choć konsystencja ciekawa w tym pierwszym(taki mus/pianka) a drugi klasyk w smarowaniu i użytkowaniu. Ale pamiętajcie… Tutaj wszystko wygrywa składem tych kosmetyków.


    Hagi zaciekawiło mnie już dawno, kiedy weszło na rynek. Ciekawiło, bo nietypowy sposób nakładania, a ja nowości uwielbiam. Myślę, że to idealne rozwiązanie dla ludzi z miejscowym wysuszeniem. Kolana, łokcie, stopy. Sprawdza się do rąk. Dla lubiących nowości warte przetestowania. Ciekawe.


    A w domowym spa nie może zabraknąć książki… bo tak na prawdę to najpiękniejszy kosmetyk dla ciała, duszy i urody.. 
    Myślę, że taki zimowy „zastrzyk” kosmetyczny i zabiegi SPA się każdej kobiecie po prostu należą!