Wszystkie posty w kategorii zdjęcia

  • „liść” – historia niesiona wiatrem


    Tak mi się trzęsą ręce, że dziś zostawię tylko kilka słów – wybaczcie.
    To jedna z chwili na którą czekałam z największą niecierpliwością w swoim życiu.
    Dziękuję Wam za Nią, bez Was nie było by tej chwili.
    Książka „liść” – TUTAJ.

    _______________________________________

    Partnerzy:
    Dziękuję firmom, które chciały wziąć w tej przygodzie udział.
    Effiki (kiedyś Effii) – dla mnie to nie firma, to serce tego bloga. Była pierwszą z którą nawiązałam współpracę. Dziś właścicielka jest moją przyjaciółką i choć czasu mamy mało to nigdy nie zapomnę ile dla mnie zrobiła.
    5-10-15 – to dla mnie zaszczyt, że taka duża firma dostrzegła taką Julię. Pokazuje, że za korporacją kryją się fantastyczni ludzie.
    Muppetshop – to obok Effii kolejna marka, która rozpoczynała ze mną świat blogowania.
    Mijają lata a my nadal w przyjaźni i czymś o wiele większym niż współpraca.
    Pink No More – uwielbiam za chęci, kreatywność, wieczny uśmiech, który się po prostu w tych mailach widzi. Od lat ze mną.
    Muzpony – chętni do działania ze mną od kilku lat. Słowni, profesjonalni, konkretni, nie tracąc przy tym naturalności i serca.
    Tublu – czasami uśmiejemy się z właścicielką w mailach z moich głupot, bo nie raz z zabiegania coś piszę bez sensu, albo miało iść do Kogoś innego. Bliscy moim realizacją i potrzebą.
    Titot – i Ci którzy ocieplają nasze stopy, a wiadomo, że od stóp i od głowy wszystko co najważniejsze.
    Działający w wielu przedsiewzięciach godnych polecenia, tym bardziej mi miło, że dołączyli i do nas.

    Dziękuję firmie PRE-tekst za kolejne ogarnięcie mojej książki. 
    Profesjonalność, pamięć o moich zdawkowych informacjach, idealne odczytywanie tego co w mojej głowie…

    oraz Drukarni Colonel – jeżeli kiedyś zamkniecie zakład, ja przestane pisać. 
    Jechać tam to jak odwiedzać swój dom.

  • truskawki


    Pojechaliśmy na eko farmę po truskawki.
    Dzieci się cieszyły, że zobaczą inne zwierzęta bo jak to stwierdziła Tosia
    – Ciągle tylko musimy patrzeć na te sarny, bażanty i lisy.
    Coś pozbierali, choć niebieski gumowy sandał więcej nadeptał niż nazbierał.
    Ale truskaweczki pyszne. Kompocik pyszny, koktajl pyszny. Niebo w gębie.


    A jak My się narobili !!!


    Z racji wielkiego zaufania do marki, niezmiennie i na zawsze będę polecać.
    Kolekcja jeans super miękka, wygodna.
    Koszulki – niezniszczalne, Benio nosi swoją już drugi rok i ciągle wygląda jak nowa.
    Bardzo polecam jogersy  (długie), najwygodniejsze spodnie jakie mieliśmy.
    A tuniki i sukienki… przy tej cenie już konieczność.
    Zatem moi drodzy, mam przyjemność ogłosić – WYPRZEDAŻ W PAN PANTALONI – RUSZYŁA !!!!
    I zapewniam Was, że te wszystkie sukienki, joggersy, koszule jako alternetywy do sweterków/bluz na lato, t-shirty, topy to będą najlepsze zakupy dla dzieci. To jest po prostu wygoda.
    TUTAJ
    A jak mnie się podoba ta marynara Sherlock!

  • książka do zabawy

    Kiedy chodzę po podwórku i podśpiewuję pod nosem, mój mąż mówi, że jeżeli sąsiedzi nam są mili to powinno tak zostać i żebym śpiewała ciszej..
    Mawia też, że bardzo jest rad iż na pierwszej randce nie śpiewałam, bo by ta przyszłość nie była nam pisana. 🙂
    Zatem zawsze marzyłam o talencie. Wokalny – odpada.
    Jednym z największych traumatycznych zdarzeń codzienności jest fakt gdy moja córka przychodzi i wymawia to słowo… ten zbiór słów.. – Mamo namalujesz mi …… (tutaj pada psa, krowę, księżniczkę)?
    A prawda jest taka, że namaluję, ale mając 33 lata zrobię to niewyobrażalnie gorzej od Niej. 
    Zawsze marzyłam o talencie. Malarsko – plastyczny – odpada.
    Cóż, trzeba z tymi deficytami jakoś żyć. Iść dalej przez świat.
    Śpiewam w aucie jak nikt nie słyszy, a maluję z „wspomagaczami”.
    Złożyło się też tak, że moje dziecko jest totalnym maniakiem plastycznym.
    Muszę dotrzymać Jej kroku w rozwoju, znaleźć coś co pomoże nam bawić się wspólnie i „zakryć” braki moich plastycznych możliwości 😉
    Wyszukuję, podpytuję..
    Jeżeli Ktoś zna Maję Marciniak to wie, że to jest ta co ukradła! Ukradła nam wszystkim te talenty.
    Bo podejrzewam, że zaplanowane było iż każdy na świecie dostanie po równo tych zdolności.
    I myślę, że Ona dostała te, które przeznaczone były nie dla setek, tysięcy.. tylko dla miliona ludzi.
    Między innymi dla mnie. 
    Chyba się zrehabilitowała i postanowiła choć trochę nam oddać.
    Oddać w tej książce. Tam zawarła swą wyobraźnię i talent..
    A Ładnebebe postanowiło w tym pomóc, by ujrzało światło dzienne.
    Jako maniacy książkowi, mamy w domu prawie wszystkie egzemplarze użyte w tej książce do zabawy.
    Bo o co w niej chodzi…?
    Otóż chodzi o to, że na podstawie dziecięcych książek tworzymy coś manulanego.
    Nie kończymy jedynie na czytaniu a robimy więcej po zamknięciu ostatniej strony..
    Tzn spędzamy dalej czas razem i działamy. Tniemy, kleimy, składamy..
    Dla tego Kto nie miał jej w ręce ważna informacja, że to kawał dużej i grubej książki.
    Na końcu dołączone wykrojniki.
    Cyknęłam Wam z rana troszku jej zdjęć.
    Tu słowo więcej o książce.
    Tutaj można kupić. i jeszcze Tu.
    Są inspiracje urodzinowe. Jest coś na zbliżający się Dzień Taty, i na plażę na którą tyle z nas się wybierze.
    I maski z książki „Drugie urodziny Prosiaczka” – Benio uwielbia ją.
    Jest pięknie!
    A brulion zabaw podwórkowych też extra. Z naszego dzieciństwa. W Empiku kupiłam.