Wszystkie posty w kategorii zdjęcia

  • czyste (cypryjskie) lenistwo…


    Tak miało być. Chciałam nie robić nic. Chciałam wyłączyć się.
    Nic nie musieć, nigdzie nie pędzić. Nic nie fotografować.
    Nigdzie nie jeździć.
    Leżeć i czytać. Wieczorami pleść głupoty z Kamcią..
    Dokładnie tak było. Dlatego zdjęć mam tylko trochę i to z dość dużego przypadku.
    Bo dla mnie najlepszy odpoczynek to robienie wielkiego „nic”.
    Wyłączanie głowy od planów, myśli, czasu…

  • od kuchni…


    Od kuchni wychodzi się na wschód.
    Gdy rano wstaję, schodzę na dół, wypijam szklankę/dwie wody, a potem włączam express do kawy, to towarzyszy mi wtedy wschodzące słońce. Choć gdy ja wstaje, to po prawdzie jest ono już dosyć wysoko…
    I zanim nadejdzie lato i od południa postawimy basen, tam też spędzając więcej czasu, to ten tarasik kuchenny jest nam najbliższy. Dziś żałujemy, że nie jest większy. Myślimy nad tym aby go rozbudować, poszerzyć. Bo choć taras dookoła domu, to wciąż nam go mało. U nas ciągle są ludzie, życie tętni na całego, zatem miejsca na ludzi nigdy dość.
    Gdy odchodzi zima, to już tak myślę, kiedy tarasy myć, kiedy sprzątać je i ustawiać.
    Ale jeszcze nie za wcześnie żeby nie było zbyt wilgotno…
    Taras to jak drugi dom. Musi być ogromny, musi być też zadaszony. Na tyle mocno, aby było miejsce w którym deszcz nie zasiecze. By można siedzieć w fotelu pod kocem i patrzeć jak pada..
    U nas podczas deszczu, w suche miejsce mieści się całe sąsiedztwo nasze. 
    Dookoła burza, grzmoty, a nasza biesiada trwa do późnej nocy… Dzieci pod kocami na kanapach w domu, na kolanach Maminych i Tacinych, gdzie kto akurat zasnął.
    I choć zimą, jesienią też spotykamy się w domach, tak o życie na tarasie jakby łatwiej. Szybciej. Ktoś przechodził i się go zawołało, ktoś po coś wpadł i został, po dzieci przyszedł… i już się grilla rozpala…
    Dlatego jak mówią, że kuchnia jest sercem domu, tak ja owe serce podzieliłabym na dwie części.
    Jedną z nich jest kuchnia a drugą taras.
    Jakże mnie cieszą te drzwi otwarte na oścież (ach no tak! przyszła też sprawa much i dramat mojego męża :)). Ale już drzwi z siatką zaprojektował. Składa.).
    Zamówiłam już dla siebie crocsy na te wylotki przez taras „na szybko”, bo zakładam męża o 7 rozmiarów za duże i czasami potrafię się zagalopować w nich w miejsca publiczne.. No niezbyt atrakcyjnie wyglądam..
    Zatem werandowe lato czas start!

    ____________________________________

    W tym roku dołączyło do naszego werandowania dużo dodatków marki Homla.
    Część z nich widać dziś, resztę pokażę latem na tarasie od południa.
    Leżak biały. Wygodny. Łatwy w czyszczeniu. Szybko schnie gdy zostanie na deszczu.
    Hamak zielony, choć z przeznaczeniem dla wszystkich, u nas pokochały go najmocniej dzieci. Miękki, wygodny. 
    Fotel brązowy. Oprócz wygody, przyciąga i ciekawi swoją formą.
    Wazon zielony, który kojarzy mi się z domem Babci.
    Pled. On jest extra. Gruby, ale cienki. Bardzo duży. Na trawę. Na przykrycie dużego łóżka. W dotyku super.
    Makatka. Ręcznie robiona. Wcale się nie dziwię, że teraz są takie modne. Od zawsze i na zawsze piękne.
    Kocy milutkich mam od Homli mam już dosyć sporo. I lubię.
    Lampion, świeczki, szklanki (no klimat mają na maxa).
    Mam też kilka drewnianych talerzy, tac. Fajne, naturalne drewno.
    Kosze, które wykorzystuję jako osłonki na doniczki.

    I zawsze warto zerknąć w dział promocji. Widziałam tam dziś przepiękny koronkowy bieżnik.

    ______________________________

    Ach! i sprawa książek. Kto czytał coś z tych trzech pozycji? Jakie opinie?

  • „pod ziemią” – jest już pod naszym niebem.

    Świat, jaki rodzi się w naszych głowach, a następnie – przelewany na papier – ożywa w opowiadaniach, bajkach czy powieściach, ma tę wielką zaletę, że może być połączeniem prawdy i wyobraźni. Tego, co zdarzyło się naprawdę, i tego, co zdarzyć się mogło lub co byśmy chcieli, aby się zdarzyło. Historia szczurka to wytwór mojej wyobraźni, ale jest mocno oparta na prawdziwym życiu.

    Szczury swoim zachowaniem rzeczywiście sygnalizują górnikom nadchodzące zagrożenie i – ku ich irytacji – podjadają im kanapki. Koncert opisany w tej historii umiejscowiono w Strefie K8 – specjalnie zaprojektowanej strefie kultury znajdującej się w Kopalni Guido w Zabrzu. Zieleń i woda stanowiące scenerię lata szczurka odwzorowują faktyczne

    otoczenie trasy wodnej w Sztolni Królowa Luiza w Zabrzu. Na faktach oparty jest też opis wybuchu metanu, a opowieść o uwięzionym pod ziemią górniku jest inspirowana prawdziwą historią Zbigniewa Nowaka, który spędził pięć dni zasypany w chodniku kopalni Halemba. Cytowane zdania są jego autentycznymi wypowiedziami. Tak naprawdę pomiędzy niektórymi kopalniami, które odwiedza nasz bohater, odległość jest zbyt duża, aby mógł przebiec ten odcinek w ciągu dwóch godzin, jak dzieje się to w książce.

    Jednak nasz szczur jest superszczurem, który robi wiele nadzwyczajnych rzeczy, aby pokazać i przybliżyć dzieciom świat skrywający się pod śląską ziemią. I umówmy się, że gdyby tylko szczury potrafiły mówić i szybciej biegać, to tę opowieść można by uznać za całkowicie prawdziwą.

    (powyżej fragment książki – słowa, którymi zaczyna się historia)

    Moi Drodzy, książka jest już dostępna. Można się jej przyjrzeć w sklepie internetowym  TUTAJ (sklep.juliarozumek.pl)
    Są też komplety/zestawy książek. Wszystkie zamówienia, które zostaną złożone do środy południa -wyjdą i zdążą w 100% na Dzień Dziecka. 
    Książka jak zawsze w twardej oprawie, szyta.
    Stacjonarnie książka do kupienia w Zabrzu – Kopalnia Guido, Sztolnia Królowa Luiza (link tutaj).

    Z okazji Dnia Dziecka – Sztolnia Królowa Luiza, przygotowała mnóstwo atrakcji dla najmłodszych (i trochę starszych również) w miejscu, które zwie się Park 12 C.
    Harmonogram pełny radości można zobaczyć na stronie – klik.
    W samo południe (12:00) przybędę tam też ze swoją dziatwą na zabawy i spotkanie autorskie.
    Zapowiada się cudnie…