christmas time..

Kolaże51 i po świętach1 i po świętach Kolaże77 Kolaże71 Kolaże68 Kolaże43 Kolaże45 Kolaże53

Dzielę się opłatkiem. Od rana w głowie układam słowa i myśli. Powtarzam, żeby nie zapomnieć. Co komu powiedzieć. Co ważne, czego potrzebują. Czego już nie chcą w swoim życiu i nowym roku. Jakie szepnąć choć jedno słowo, które potem pozwoli coś przemyśleć, przeanalizować. Zrobić rachunek sumienia.. 

A potem przychodzi do tej chwili, i z moich planów, i wyuczonych wersów zostają strzępki słów. Coś na szybko, zupełnie w innej kolejności, i tak dalece odległe od planowanego…

Ale dzielę się opłatkiem. I to ważna chwila. Najlepiej żeby światło przygaszone i cicho kolędy w tle… Choinka by nastrój dawała. I ja tu na uszko siostrze słowo, a tam za plecami słychać śmiech bliźniaczek. A troche poważniej, jak Tata ze Szwagrem mym te życzenia wzajemnie sobie składają…

 

Wyczekuję już od listopada świątecznych dekoracji. W sklepach, na ulicach. W telewizji śniadaniowej i na bilbordach. W oknach i na werandach. Wieszam już w domu namiastkę świąt z tej niecierpliwości na początku grudnia. A potem zapach choinki, i szukanie na drabinie ozdób świątecznych w tej najwyższej szafce…

Renifery, serca, pierniki, jemioła i girlandy…

 

Nucę pod nosem kolędy. I do trzeciej zwrotki nawet wyśpiewam. Refreny z zacięciem głośno akcentuję. I noga przytupnę na „Chrystus się rodzi, nas oswobodzi”…

A potem jeszcze raz na „Anieli grają, króle witają”

 

A w Boga nie wierzę ni ciut, ciut…

Hipokrytka. Do granic możliwości.

 

Tylko ja te święta kocham jako tradycje. Jako czas dobroci, spokoju, przemyśleń, przebaczeń. Czas na rozmowę z drugim człowiekiem. Ale nie tym, gdzie w tle na Polsacie film o Griswoldach leci, co kot lampki przegryzł i fotel sie pali.

A i owszem. A i film dobrze w święta zobaczyć. Rodzinnie. Z herbatką, z serniczkiem.

Na kanapie z nogami pod wspólnym kocem. Tylko to wszystko musi mieć sens. Umiar.

Kocham te święta, bo człowiek zwalnia na chwilę. Wyłącza komputer, telefon. Kokosi się z dziećmi dłużej w pościeli. Nic nie musi, nigdzie nie pędzi.. 

 

I w tego Boga nie wierzę od kiedy pamiętam. 

Choć szcunkiem wielkim darzę tych co wierzą. 

Moja przyjaciółka śpiewa w Gospel. Ja w pierwszym rzędzie, śpiewam z Nimi powtarzające się zwroty. „Dżizys! Dżizys!”. Klaszczę i podskakuję.

Gdy Ona na ulubioną msze pędzi, to ja w krużgankach czekam cierpliwie.

Szacunkiem darzę tych katolików, którym wiara pomaga w tym, by być dobrym człowiekiem…

 

Pamietam jeden z Wigilijnych spacerów z Tatą. Bo ten spacer Wigilijny to tradycja.

A ja przecież nienawidzę tych spacerów. No nienawidzę. 

Z ciepłego domu na ten mróz. I łzić po wsi bez celu…

Ale jak już wróce to jaka radość, że byłam. I że człowiek powietrza zaczerpnął, tak zdrowo nagle się robi.. i przecież takie cudowne, to spacerowanie…

Idziemy. Trzymam za rękę Tatę. Moja mała wtedy rączka w wielkiej męskiej dłoni.

Podskakuję. Ślizgam się. Wyskakuję rytm piosenki. No różnie. Coś gadamy. Trochę pomilczymy. W okna ludziom zaglądamy na Ich choinki.

Podnoszę głowę do góry. Czapka mi na oczy spada. I pytam w tą ciemnię, choć na Tatę patrzę…

– Tato? 

– Tak Julisiu?

– A jak to jest? Jak Ty w Boga nie wierzysz, to w co wierzysz? Co jest dla Ciebie ważne?

– Najważniejsze w życiu… to być dobrym człowiekiem. Dobrym człowiekiem Julisiu.

 

I może gdyby nie te spacery, których nienawidzę przecież, to innym byłabym dziś człowiekiem…

 

Kolaże63 Kolaże62 Kolaże55 Kolaże56 Kolaże58Kolaże60

A taki domek będzie sąsiadował z naszym. Już nie mogę się doczekać, aż zapukam tam z Antosią, i z koszykiem muffinek zaprosimy Ich na kolację zapoznawczą..

Kolaże59

Tylko, że Oni mają konie… a Antka jak widać koników nie za bardzo.. Choć w książeczkach to są najulubieńsze obok kotków…

Kolaże61 Kolaże57 Kolaże65 Kolaże76 Kolaże64

 Dla Tych, co potem pytają, to muffka do wózka tutaj.

Dodatki do świątecznych opakowań tutaj (klik).

Przypinki i magnes inkipinki.

Napisz komentarz...
  1. monina says:

    „A w Boga nie wierzę ni ciut, ciut…I w tego Boga nie wierzę od kiedy pamiętam. Tylko ja te święta kocham jako tradycje…Czas na rozmowę z drugim człowiekiem.” dokładnie!!!:) i na bycie spokojne ze sobą:)piękne zdjęcia:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      bo nam tego czasu ze soba brakuję. nawet jak już go mamy to dla innych najczęściej… choć ja narzekac nie mogę z tym czasem da mnie. obok obiadów, obowiązków mam też duzo dla swoich pasji, przyjaciół. ale śięta to inny czas dla samego siebie. to prawda.

      Odpowiedz
  2. Paulina says:

    Cudowne czerwone Tosine policzki po mrozie 🙂 zazdroszczę Sąsiadów (koni tak na serio), dom cudowny! Kiedyś wyruszę w Polskę żeby takie domy pooglądać 🙂

    Odpowiedz
  3. kama says:

    heh świąteczne klimaty i rodzinnie:) a gdzie taki piękny domek jest? tereny podobne u nas takie są w Mikołowie
    pozdrawiamy

    Odpowiedz
  4. Antoniana says:

    Ja też nie wierzę.. a może tylko mnie się tak zdaje..

    Odpowiedz
  5. szafeczka says:

    o proszę ile my mamy ze sobą wspólnego 😉
    Jak ja nie lubię spacerów zimowych!! Aż się wszyscy dziwią jak można tak ich nie lubić? No i proszę wreszcie znalazłam kogoś kto też ich nie lubi 😉 Ja wole w domku przy herbatce spędzać czas z rodzinką 😉

    A no i co do wiary 😉 Hmm ja to nawet Nikoli jeszcze nie ochrzciłąm… ale ciii ;)))

    No i dlaczego jak Nikola była mała ja nie słyszałąm o czymś takim jak muffka do wózka??? No czemu? Ile bardziej ten spacer wtedy był by do przyjecia 😉

    Odpowiedz
  6. vivi&oli says:

    o jezuuuu dziewczyny x5 coraz bardziej was jutro wyczekuje 😛

    Odpowiedz
  7. Agnieszka says:

    Po pierwsze cudnie opracowałaś technikę stawiania pieczątek;)
    Po drugie Twoje pakunki wyglądają pięknie:)
    Po trzecie, nie wierzę w tych co wierzą;)
    Często, gęsto okazuje się, że dobroci w Nich za grosz..( choć nie zawsze zaznaczam:))a w Tobie, jest to coś:) i skoro nie wierzysz to fajnie, że o tym piszesz.
    Lubię, a tekst pzreczytałam od tyłu i też ma sens:)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • julia says:

      Uczę sie 🙂 bo to nie takie łatwe wbrew pozorom. tym bardziej, że mam dwie lewe ręce 🙂
      A z tą dobrocią to prawda.. często spotykam tych co ręce składają co niedziela a zły człowiek w nich siedzi… 🙁

      Odpowiedz
  8. Alicja says:

    Taka dobra z Ciebie hipokrytka;)I z madrym Tata, na dokladke;)I zdjecia piekne…I jak Tosi te pierniczki smakuja…
    A ja bylam pewna, ze tam masz drugi kocyk 😉

    Odpowiedz
  9. Emilia says:

    ‚najwazniejsze w zyciu to byc dobrym czlowiekiem’ no wlasnie, zeby tylko kazdy o tym pamietal czy chrześcijanin, islamista, buddysta czy ateista.

    Wszystkie zdjecia sliczne, ale Tosine policzki wymiataja!

    Odpowiedz
    • julia says:

      te poliki tak czerwienieją po Mamie. Mi do czwartego roku życia czerwieniały bardzo mocno. i jak jej ciepło to też bordowe.. taka uroda 🙂

      Odpowiedz
  10. anna ch says:

    Julio zdjęcia są cudne ,ten domek sąsiadujący jest uroczy 🙂 mój klimat ! a konie piękne ! miałam przyjemność 6 lat jeździć konno i również za oknem mam kilka koni 🙂 tuż za płotem ! i muszę Ci powiedzieć że Blanka uwielbia konie , i się ich nie boi, myślę że dlatego iż jest przyzwyczajona do ich obecności . Tosia również oswoi się z tak wielkimi zwierzakami 🙂 JEST CUDNIE TU AHHH JAK JA KOCHAM …. buziaki i pozdrawiam gorąco ania

    Odpowiedz
    • julia says:

      Mam nadzieję, że się oswoi… Ja jeździłąm jak byłam mała. A potem jakoś nigdy nie było miejsca i czasu na to.. Ale obiecuję sobię, że wrócę do tego.. tym bardziej z takimi sąsiadami 🙂
      Całuję!

      Odpowiedz
  11. Jakie piękne zdjęcia.. Julia jaka z Ciebie śliczna dziewczyna jest 🙂 I Tosia śliczna .. a ten dom jaki cudny! Taki inny!
    A ja nie wiem czy ja w Boga wierzę. Określam się jako katoliczka. Obchodzę święta wszelakie, wzięłam ślub i moje dziecko było u Komunii, wszystkie są ochrzczone. Ale… nie chodzę do kościoła, nie chodzę do spowiedzi, nie czuję ducha religijnego świąt, czuję podobnie jak ty, tego tradycyjnego, zadumanego. ALe jak ktoś mnie zapyta to mówię: nie wiem. Pewnie to co we mnie wlano w dzieciństwie owocuje tym, że teraz nie wiem. Ale to chyba dobrze 🙂 Jak ty to robisz, że takie zawsze masz cudowne zdjęcia??

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kochana.. czy to ważne czy wiesz czy nie wiesz.. Ważne czy Ci z tym „niewiedzeniem” dobrze. Ale zapewniam Cie, że jeśli istnieje to w Niebie zasiądziesz!
      Dom zobaczysz na żywo kiedy już mnie odwiedzisz.. I jak wrócimy ze spaceru to na werandzie zasiądziemy z lampką wina i o tym Bogu rozprawiać będziemy..

      Odpowiedz
  12. Mysophie.pl says:

    Droga Julio, post do zaczytania jak zawsze;) klimat switaeczny czuc zze zdjeci z daleka. A Tosia w tych Emelach wyczekanych;) slicznie!
    U nas spacery to akze tradycja, a tak mi zawsze tez trudno sie zmobilizowac i wyjsc. Jednak zawsze na spacerzei juz po czlowiek jakby szczesliwszy! Tylko u nas sniegu nie bylo,a mialo byc pieknie, bialo i z sankami….

    Odpowiedz
  13. Paulina says:

    Wow… tylko tyle na temat tekstu.

    Przeżywam około-świąteczny kryzys twórczy, więc komentarz będzie mało rozgarnięty.

    Pozdrawiam jeszcze serdeczniej niż zwykle

    Odpowiedz
    • julia says:

      A mi te święta jakoś wpłyneły na przemyślenia i chwile analizy… Cieszy mnie to..
      Ale tak, rozumiem. też mam takie dni, ze nic w głowie, że pustka wszechobecna w myślach..
      I ja pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz
  14. sensefruite says:

    ale cudne poliki 🙂 piękna chatka, wygląda jak ta piernikowa baba jagi:)
    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ta chatka jest boska. Przerobiona ze starej. I w takim miejscu gdzie idealnie pasuje do otoczenia. Jak mówiła Ania z Zielonego Wzgórza – bosko pieknie!

      Odpowiedz
  15. sensefruite says:

    no proszę doszukałam się, że jesteśmy niedalekimi sąsiadkami hehe;) pozdrawiam

    Odpowiedz
  16. Magda says:

    Śliczne zdjęcia!!!! Wszystko mi sie podoba a najbardziej Twoje buty!!! Ps. Ja mieszkam w Mikolowie 🙂

    Odpowiedz
  17. Kasia says:

    a my szyliśmy mufkę sami bo nie wpadliśmy na to, że ktoś wcześniej wpadł i sprzedaje 🙂
    i ja ‚ze wsi’ obok 🙂

    Odpowiedz
  18. paula says:

    Tosiulowe policzki są tak urocze, że już kilka razy wróciłam do tego zdjęcia i napatrzeć się nie mogę. I pierniczki ♥ I prezenty. I spacer…
    To chyba sprawa drugorzędna jak spędza się Święta jeśli spędza się je w zgodzie ze sobą, z bliskimi, z uśmiechem na twarzy, z dobrocią w sercu, z łamiącym się głosem kiedy słowa kolędy grzęzną w gardle ze wzruszenia nie słowami, nie znaczeniem, ale atmosferą, wyrywającym się serduchem żeby każdemu w około powiedzieć dobre słowo. Takie Święta są najpiękniejsze. Spokojne, troszkę zamyślone, przeżywane w szczerości. Zwłaszcza szczerości wypowiadanych słów i życzeń. Bo tylko szczere życzenia się spełniają, tylko te z serca płynące. Wielu, wielu znam ludzi gorliwie tuptających w każdą niedzielę i święto tuż pod ołtarz a fałszywych, zawistnych, nieszczęśliwych z powodu szczęścia innych. Masz rację – najważniejsze jest jak się żyje, czy jest się dobrym człowiekiem, czy ma się szacunek do innego człowieka, zwierząt, środowiska, ludzkiej pracy, uczuć, przekonań. Te rzeczy tak naprawdę są miarą człowieka. Nie ilość wyklepanych bezrozumnie paciorków i nominał wrzucany na tacę. Nie trzeba wyobrażać sobie Boga i wierzyć w Niego by żyć dobrze. A sens życia można odnaleźć w miłości i szacunku do dziecka, dobroczynności, pasji i byciu sobą.
    Kończąc już, bo jak zwykle planowałam krótko 🙂 – to jeden z Twoich postów, które tak wpadają w serce i w głowę… i plotą tam cieniutkie pajęczyny z myśli i drzwi wiele zamkniętych otwierają i sprawiają, że chce się być lepszym człowiekiem.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Paula, choć ja bojowa jestem, mówie wszystko bardzo dobitnie, to wiem, że nie zawsze mogę sobie na o pozwolić… A Ty własnie napisałaś to co myślę. Zresztą… bo to pierwszy raz.. ? ;*

      Odpowiedz
  19. madzik says:

    Uwielbiam Cię za tą szczerość. No uwielbiam. To tak jakbyśmy sobie gawędziły przy czymś słodkim, czy bez tego słodkiego. Julia ja myślę, że Ci sąsiedzi są szczęściarzami, bo mieć Was za sąsiadów… aż się chcę w kolejce ustawić z prośbą o to 😀 Julia, a na zdjęciach, na których Cię nie ma (w tym poście i pozostałych) nadal to Ty robisz zdjęcia? Pytam, bo zachwycam się nimi z każdym kolejnym Twoim wpisem, a nie miałam śmiałości wcześniej pytać? Są tak obłędnie piękne, z takim wczuciem, stylem… Mistrzostwo! Inkipinki znam, bo mamy wersję urodzinową dla Misi. Planuję sobie kupić wersje ślubną na swoje wesele jako prezenciki dla gości, są przeurocze. Całuję :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      Madziu, działki koło nas jeszcze do kupienia 🙂 I Adaś mi ciągle powtarza żebym jakiś fajnych sąsiadów załatwiła 🙂 Przybywajcie! Robote się załatwi.. Adaś mi robi pracownie w piwnicy to razem będziemy tam działać 🙂
      A zdjęcia zawsze sama. te z życzeniami robiła Koperska, a te z tego posta co na nich jestem to mój Adaś. Choć zawsze musze je kadrować, bo tak troche mu to nie idzie 🙂

      Odpowiedz
      • madzik says:

        Julia nawet nie wiesz jakbym chciała! Jeszcze potrzebujemy troszkę czasu by zrealizować swój „plan” i potem kto wie, kto wie? Ja uwielbiam szalone zmiany i jeszcze może kiedyś Cię zaskoczę 🙂 Zaraz sprawdzę gdzie się mieści to Wasze miejsce na Ziemi. Co do zdjęć, właśnie chodziło mi o te bez Ciebie rzecz jasna. Czytałam jakiś czas temu w komentarzu, że pisałaś właśnie, że Ty sama.. I tak dumałam czy nadal sama je robisz, bo jestem zachwycona nimi bardzo mocno! Nie ujmując tu oczywiście Mężowi i p. Koperskiej, którzy robię również wspaniałą robotę 😀 Ja planuję jakiś kurs w przyszłości, bo fotografia to bardzo ciekawa sprawa. Głównie jak patrzy się na takie zdjęcia jak Twoje, że potrafisz czasem COŚ z pozornego „nic” zrobić. Ot jakaś tam metka, kawałek wstążki, stolik, lampka, ręczniczek.. a tak ujęte, wykadrowane, że dech mi zapiera. Trafiasz we mnie nie tylko słowem, ale też właśnie obrazem. Zawsze sobie myślę: „ta Julia to ma tyle do powiedzenia i pokazania!” Tyle tego wszystkiego w Tobie jednej, aż zarażasz tą energią na odległość! 🙂

        Odpowiedz
  20. kasia*kasia says:

    no nie, jak się tu filozoficznie zrobiło. bo trudny temat w tym poście Julio i ważny dla każdego człowieka, tak myślę. nie wiem tylko, czy odważny, bo chyba w dzisiejszych czasach większej odwagi wymaga powiedzieć „wierzę”. jak sądzisz? bo ja wyobraź sobie wierzę. i wcale nie przeszkadza mi to znajdować w Tobie „bratnią duszę”, i widzieć dobrego człowieka, i polubić, i wszystko… forma, w jakiej ktoś swoje dobro realizuje i pielęgnuje nie ma dla mnie żadnego znaczenia. całuję. kasia

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kasiu, właśnie o tym pisałam, że moja przyjaciółka bardzo mocno wierzy a nigdy, nigdy nie miałyśmy nawet lekkiej wymiany zdań na ten temat.. Ja szanuję i lubię w niej ta wiarę, bez niej byłaby nie tą samą Madzią, a Ona mi np mówi, „Ty nie możesz ochrzcić Tosi, przecież kto jak kto ale Ty?” :)) Jakie to ma znaczenie czy kto wierzy i w co? Ważne jakimi jesteśmy ludźmi.

      Odpowiedz
  21. Matylda says:

    Ja też wierzę…od zawsze i na zawsze wierzyć będę…dlaczego? Bo tak mi mówi serce i kropka. Kiedyś, jeszcze za czasów liceum pamiętam zajęcia z języka polskiego podczas których nauczyciel opowiadał o jednym z filozofów, który polecał wierzyć…bo to się po prostu opłaca 😉 Dlaczego opłaca? Bo jeśli Go nie ma, a my będziemy żyć tak, jak Bóg zaleca w przykazaniach to po prostu dobrze przeżyjemy nasze życie. Ale jeśli okaże się, że Bóg jednak jest, to wygramy bardzo dużo, bo zbawienie 😉 Pozdrawiam ciepło i z przyjemnością oglądam Twoje zdjęcia, są przepiękne!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Słyszałam to zdanie… 🙂
      No ale ja nie zamierzam wierzyć w niego asekuracyjnie i żyć wedle przykazań z racji Boga. Ja chce być dobra lepsza z racji ludzi, życia, szacunku.. nie z racji Boga, w którego przecież nie wierzę. No i nie wierzę w zbawienie, w inny świat, ten potem. Dla mnie nie ma nic dalej. Jest to co teraz, tutaj. a potem piach i robaki.
      Ale myślę, że z wiarą, że coś następuję zyję się lepiej, bo jest nadzieja, bo jest sens…
      Np, Mama mojego przyjaciela, który zmarł modliła się całe dnie, chodziła do kościoła. i ta wiara Jej pomogła. że On jest w niebie. że Bóg go potrzebował.. A dla mnie nie ma nic potem. i nikt mnie do tego nie przekona..
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Odpowiedz
      • kasia*kasia says:

        jakoś mnie bardzo poruszyła ta dyskusja, więc wracam tu dziś szybciutko. jednak dzisiaj przeczytane „piach i robaki” bardzo mnie przygnębiły. potrafisz żyć bez nadziei? a jeśli nie byłabyś szczęśliwa…bo są ludzie dla których w życiu wyłącznie jest cierpienie i potrafią żyć dzięki tej nadziei…a czy zdarza się Tobie Julio czuć w życiu „magię”? ja czasem to czuję, taką gwałtowną radość rozpierającą od środka i świadomość, że nie wiem co, ale na pewno nie owe robaki i piach, że to coś mnie czeka, teraz i potem,czasem jest tak, gdy widzę coś pięknego, gdy słyszę coś pięknego, albo czuję,czasem to sprawia gest drugiego człowieka, ale ach, długo by pisać, a i słów brakuje. tymczasem całuję więc. dobranoc. kasia

        Odpowiedz
        • julia says:

          Kasiu, żyję nadzieją na to że uda mi się dożyć zdrowej starości w zdrowiu wraz z moją rodziną do końca. że mój Adaś nie umrze na zawał w wieku 40 lat. że nikt nie wytnie Tosi organów na dyskotece by potem sprzedać Jej nerki. żyje nadzieją na takie rzeczy. a jak Ktoś żyje nadzieją na niebo, zbawienie to cudownie. Ja sie bardzo z tego ciesze, poopieram wspieram. Ale ja nie potrzebuję tego do życia. Jak mam uwierzyć w coś po śmierci jak nie wierzę? i nie chce wierzyć. skąd mogę wiedzieć co jeśli nie byłabym szczęśliwa? powiem Ci Kasiu jak nie będę szczęśliwa. Skąd może człoweik wiedzieć co by było gdyby był… nie mam pojęcia co wtedy bym robiła. Czasami ludzie nieszczęśliwi uciekają się do Boga. no i jak im to pomaga to bosko!! jestem za. niech każdy człowiek robi co chce byleby nikomu innemu nie robił tym krzywdy. czy zdarza mi się czuć magię i w jakiej postaci? Kasiu, piszę o tym prawie w każdym poście.. Ale magia to nie wiara i bóg. Magiczny jest dla mnie moment jak sie np wkurzam, denerwuje o bzdurę a mój mąż mnie przytula i wymyśla coś głupiego żeby rozbawić… ale to nie jest Bóg. Ty Kasiu wierzysz, ja nie. I co tu roztrząsać? Dla Ciebie za magią kryje się Bóg, a dla mnie nie.. Ja np, słowo Bóg piszę z dużej z szacunku dla wierzących, bo normalnie pisałabym z małej litery..
          Dobrej nocki. i ja pędzę bo jutro bal do rana nas czeka 🙂

          Odpowiedz
  22. Hania says:

    Wydaje Wam się tylko,że nie wierzycie w Boga. Możecie nie przyjąć doktryn Kościoła katolickiego, ale wątpię, że nie wierzycie w żadną siłę wyższą. Skoro śpiewacie kolędy o narodzinach Jezusa i dzielicie się opłatkiem, który dla katolików jest symbolem ciała chrystusowego, nie bójcie się nazwać tego po imieniu. Nie nazywajcie tego po prostu tradycją, bo jest to tradycja katolicka, a nie świecka. Dobrzy i źli ludzie są na całym świecie, we wszystkich religiach, również wśród ateistów. W Polsce ponad 80% społeczeństwa jest zadeklarowana jako katolicy, dlatego największe jest prawdopodobieństwo spotkania „złego” katolika. Statystycznie taki sam procent jest „złych” ateistów.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Haniu, mogę wypowiedzieć się za siebie, ale nie za resztę. To czy Im się wydaje czy nie, wiedzą tylko Oni sami. nie nam to oceniać. Mnie np. się nie wydaję. Nie wierzę w żadną siłę wyższą. jest to co teraz jest. nie ma nic po śmierci, nie ma żadnej siły. nie ma nic. i nikt mi nie wmówi, że mnie się wydaję. a spiewam kolędy bo jak lecą w radio cały dzień to trudno, żeby nie podśpiewywać pod nosem. tak jak wpada np „tę pszczółkę którą tu widzicie zowią Mają..”.
      Wierzę w moich rodziców, siostrę, ale nikt mi nie powie, że to Bóg pod inną postacią. Nie wydaje mi się Kochana. nie wydaję..

      Odpowiedz
  23. Hania says:

    Julia zna mnie na wylot, więc powinna potwierdzić, że jestem osobą bardzo tolerancyjną. Mój komentarz nie jest ani krytyką, ani atakiem na kogoś. Chcę Wam tylko otworzyć oczy na to, że każdy człowiek ma swojego Boga. Każdy z nas potrzebuje tej nieznanej siły, która tłumaczy mu nieopisane dobro, ale również straszliwe zło tego świata. Ja zawsze dziękuję „gdzieś w powietrze” kiedy spotka mnie coś dobrego, proszę o spełnienie pragnień i oskarżam, kiedy przychodzi rozczarowanie. Zajrzyjcie uczciwie w swoje wnętrza. Wy tak nie robicie nigdy? Ja to po prostu uczciwie nazywam, że wierzę w Boga.

    Odpowiedz
    • kasia*kasia says:

      piękna deklaracja, jak dobrze, że się tu pojawiła

      Odpowiedz
    • julia says:

      masz rację. Każdy wierzy w coś, w kogoś. Ale nie jest to Bóg u mnie na przykład. Ma to inne nazwy i nie skrywa sie tam Bóg. Ty wierzysz, jesteś niezwykle dobrym człowiekiem. Ja to mocno szanuję. Lubię w Tobie. Ale ja nie oskarżam, nie proszę. Najczęściej proszę Adasia.. o np kolejne buty :)))
      Buziak Kochana!

      Odpowiedz
  24. Hehhhhhh…
    Kochana, jak zwykle tak pięknie…Tak trafnie i tak, że w skrytości najgłębszej coś zatrzepoce…
    Oj ja też dzięki tacie memu głównie – czuję że najbardziej na świecie to pragnę być dobrym człowiekiem i staram się z sił całych…I dobrze mi z tym staraniem…
    I tak, jak czytałam dziś wpis Twój, to tak jakbym siebie sprzed lat kilku, jeszcze przed chwilką całkiem widziała.
    Nie było jej…Nie mogłam jakoś tej wiary w sobie obudzić, mimo, że wcale jakoś dobrze mi z tym nie było. Jednak nie pasował mi ta opowieść cała i już. No bo jak uwierzyć że jest tu oto balonik czerwony, skoro go nie widzę…
    Aż zajaśniało. Powoli oczy otwierać się poczęły. Mgła zaczęła opadać…
    Zobaczyłam raz. Mignięcie. Potem drugi.Samo jakoś tak…
    Potem zaczęłam nie tylko widzieć. Usłyszałam…Głos Jego.
    Potem zaczęłam i ja mówić. Pytać.
    A On zaczął odpowiadać…
    Dziś już zwyczajnie rozmawiamy. I cudnie mi z tym.Lepiej. Duuużo lepiej.
    I Tobie tegoż własnie życzę. Mimo, a raczej zwłaszcza, że już jesteś DOBRYM CZŁOWIEKIEM…;-*

    Odpowiedz
  25. mama pisarka says:

    Jak zwykle czarownie u ciebie 🙂 Czaru także dodają te prawy o życiu. Bo najważniejsze to być dobrym człowiekiem. Niezależnie od tego, w co się wierzy. Sama ciągle próbuję dążyć do tego ideału i zarażać nim, kogo mogę. Oby było nam dane kiedyś go dosięgnąć. Pozdrawiam świątecznie.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Wiesz Kochana, mnie do połowy drogi do ideału daleko, że ho ho! 🙂 Więc nawet nie marzę a jedynie się łudzę 🙂
      ściskam Ciebie, choć ciężko objąć przez ten brzuch 🙂

      Odpowiedz
  26. Barbara says:

    Anonimowo podczytuję ale podziękować chciałam i to bardzo za wiele inspiracji, radości, wzruszeń i przemyśleń. Pozdrawiam i życzę tak poprostu wszystkiego dobrego.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Czytać taki komentarz na początku nowego roku może znaczyć tylko jedno… będzie wyjątkowy. I ja dziękuję. Za obecność. Za dobrego ducha. Za słowo.

      Odpowiedz
  27. maryś-ka says:

    Niech Ci sie DOBRZE SPEŁNI ;)***
    Lapidarnie nieznośnie, ale musiałam, ostatnie słowa 2012 ważnego dla mnie roku… zostawić u Ciebie, bo i Tobie zawdzięczam rzeczy, chwile i wzruszenia o których nie wiesz… Dziękuję Julio!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Wiesz Maryś, tak zakończyć rok, ze słowem od Ciebie w ostatniej chwili to największy zaszczyt. Od Blogowej Królowej słowa. Myślę, że lepiej i piękniej nie dało się podsumoweać mojego wspaniałego roku w którym tak mocno mieszka mój blog… Bo zaraz przed dwunastą otrzymać Twoje słowa, na swoim blogu… O Kochana! I ja ie zawdzięczam Tobie!

      Odpowiedz
  28. lilanina says:

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Dziewczyny (i chłopaki ;). Fotki boskie, ale najlepsza Tosia uzewnętrzniająca swe uczucie względem koników :DDD

    Odpowiedz
  29. Ula says:

    Szukałam czegoś w sieci… Trafiłam tu. I to chyba jakiś dobry znak na ten nadchodzący rok. Czuje się spokojniejsza i jakoś tak inaczej patrzę na moją małą co to dziś spać nie chciała. Bawiłyśmy się 1,5 godziny ciemną nocą tak żeby zmęczonego taty nie budzić… no, może budzić mniej bo on czujnie śpi żeby nad nami czuwać. Pozdrawiam i będę zaglądać gdy zapomnę jak to mi tak naprawdę dobrze 🙂 ..że dom, że rodzina, że nawet kot… a wyśpię się kiedyś tam! 😀

    Odpowiedz
    • julia says:

      Znam to 🙂 Też czasami jak Tośka się obudzi po ciemnicy to zbieram się po cichu do drugiego pokoju żeby Taty nie budzić 🙂 Ale czasami tak mam, że go trącam i mówię, drę się znaczy, wstajemy!! Zależy jaki mam humor i czy akurat dzień wcześniej mnie czymś nie wkurzył 🙂 A jak do nas trafiłaś? Cieszę się, że trafiają tu fajni ludzie 🙂 bo to już po kilku Twoich słowach czuć..

      Odpowiedz
      • Ula says:

        hi,hi… z Pani opisów to się wydaje że Tosia to super dziecko co to śpi w nocy, w dzień nie marudzi i nie brudzi firmowych ubranek… już się łudziłam że takie dziewczynki są 😀 a tu klops 😛

        Odpowiedz
        • julia says:

          hahaha!! 🙂 Tosia ma 16 miesięcy w wciąż budzi się w nocy około 4-6 razy. Jest wielką marudą bo jest bardzo rozpieszczona 🙂 o brudzi wszystko 🙂 Jest niewyobrażalnie normalnym dzieckiem co to nie śpi, marudzi o wpada w kałuże w najładniejszej sukience 🙂

          Odpowiedz
          • Ula says:

            Moja dziś kończy 8 🙂 zaczęła raczkować więc kolana brudne, uczy się jeść więc ubranka też, przechodzi na mleko z butelki i z brzuszkiem różnie więc noce różne… kurcze, za co my je tak kochamy!!?? 😀

  30. Mira says:

    Serdeczności na cały rok dla Waszej Trójki! Oby miłość, zdrowie i szczęście nie opuszczały Twoich ukochanych czterech ścian Jula. A wszystkie marzenia znalazły ucieczkę w rzeczywistość. Samych dobroci! :*

    Odpowiedz
  31. agaz says:

    Jesteś suuuper! Pomyślności w Nowym Roku! 🙂 :*:*

    Odpowiedz
  32. andzia... says:

    Mina Tosi na widok koników – bezcenna 🙂

    Odpowiedz
  33. Daria says:

    Tak tylko zostawię ślad , że bylam, że czytałam i że łezka sie w oku zakreciła. Dobrym człowiekiem być- tak mój brat odpowiedział księdzu, który kiedyś był u nas na kolędzie:)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.