czy mnie się chce…?

image image image image image image image image image image image image image image image image

 

mówisz, że trudno Ci się zebrać, trudno zdecydować. pytasz czy mnie się chce.
czy mnie się chce?!?!?!
nie zdajesz sobie sprawy, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo nie.. jak chooolernie mi się nie chce.
tracić znów figurę.
toczyć się kolejne lato jak słonica.
pielęgnować nowe rozstępy, cellulit i spuchnięte łydki.
przebierać się piętnaście razy przed wyjściem, by w końcu stwierdzić, że i tak we wszystkim wyglądam jak bania.
i te jeansy co zobaczyłam dziś w sklepie. no szukam takich od lat! i znalazłam je akurat dziś. za rok ich znowu nie będzie.
i to lato co było.. no pierwsze w którym polubiłam swoja białą skórę. jak ja jej nienawidzę! (choć moja najbliższa przyjaciółka – czarna po Ojcu Arabie, którego nie zna – mówi, że wolałaby mieć Tate takiego jak ja, niż ciemną skórę.. no jakieś pocieszenie jest..). ale polubiłam. te białe ramiona i białe łydki.
sukienek nakupiłam. cóż z tego jak w żadna nie wejdę, a białe ciało z dodatkowymi kilogramami już takie urocze nie jest.
nie chce mi się!
wstawać w nocy milion razy. tym bardziej, ze Antonina zaczęła przesypiać całe noce jakby dopiero wczoraj.
wyparzać te butelki, smoczki, wodę gotować 5 minut w tym garnku.. i zapominać o niej co drugi raz..
jęczy, stęka, coś jest, nie ma…
ło matko.. nie chce mi się wiesz. jak jasna cholera.
ale…  nie zastanawiałam się nad tym. to było oczywiste od zawsze. po prostu naturalne, że chce, muszę. że decydując się na jedno, muszę mieć dwa. że nie można, po prostu nie można zostawić go samemu. jednego.
moja Mama powtarzała nam nie raz.. pamiętajcie dziewczynki, nas kiedyś zabraknie, a to Wy zostaniecie razem.
nie wiem.. nie wiem czy jest coś.. czy spotkało mnie w życiu coś  lepszego niż fakt posiadania rodzeństwa.
czy rodzice mogli zostawić mi coś, co uczyniłoby moje życie bogatszym.
wiesz, to tak jak z filmem „nietykalni”. jest niezwykły dzięki człowiekowi. nie miejsca, pieniądze.. a jeden człowiek.
i tak jest z tą moja siostrą. możemy siedzieć na sali pełnej ludzi, lub całkowicie pustej. może być naprawdę dobra muzyka i może być całkowita cisza. kiedy jest obok, cała reszta przestaje mieć znaczenie.  wszystko w życiu jest zmienne. przyjaciele, mężczyźni, mieszkania, domy..  jedna jest tylko stała i niezmienna w moim życiu. moja siostra.
i czy mi się chce..?
leżymy czasami na jednym łóżku. ja, Ona, Jej dzieci, moje dziecko. ścisk jak diabli, ale żaden nie chce wyjść. 
myślę sobie wtedy, że lżej mi żyć z taka myślą.. gdyby cokolwiek mi się w życiu stało, zabrakło mnie, to wiem, że mojemu dziecku będzie i tak najlepiej na świecie, bo jest Ona. i dziecku memu nieba przychyli.
często sobie to zresztą powtarzamy.
ja wiem, że Jej pewnie ciężej z tym małym gnojkiem tak całe życie. i stawia mnie do pionu, naprawia moje pomyłki, podnosi, poucza, strofuje. ale staram się jak mogę by zasługiwać na Nią. choć Ona twierdzi, że to wcale nieprawda, iż tylko miłość do dziecka jest bezinteresowna, że do siostry też. mówi, że głaskała Mamę po brzuchu i na mnie czekała, tak jak się wyczekuje w wigilie pierwszej gwiazdki. że jest za mnie odpowiedzialna, ze wszystko się dewaluuje i traci na wartości oprócz nas..
więc powiedź mi.. jak mogłabym się nad tym zastanawiać?
dołożę wszelkich starań by mi się to udało.
a czy się uda.. nie wiem. nie wiem tego dziś, nie będę wiedzieć za rok, ani za 10 lat.. ale nigdy w życiu nie chcę żałować, że nie spróbowałam..
córki mojej siostry po wielkiej kłótni dopuszczają do siebie myśl, że kiedyś pokochają się jak mama z ciocią..

mam nadzieję, że te niekupione dziś jeansy, podarują moim dzieciom spokojniejszy, bezpieczniejszy i najpiękniejszy świat jaki może podarować rodzic dziecku.

a ja.. będę biegać wieczorami, odzyskam figurę, założę jeszcze niejedną piękną sukienkę…

domek Peppy i Jego mieszkańcy to prezent od naszych znajomych. zdolne ręce Justynki uszyły dla nas takie cudo.
to już drugi taki od Nich prezent. za każdym razem wzruszam się niemiłosiernie. pierwsza była lala Tosia.
i wszystko wykonane z taką dokładnością. i te ogonki i zarumienione policzki..
Justynka ma swoją pracownie, nazywa się Craftovnia.

Napisz komentarz...
  1. Karolina says:

    Ty, Julka to zawsze tak pięknie 🙂 I zawsze mnie do pionu sprowadzasz. Bo mnie też się nie chcę… I nawet rozmyślałam ostatnio na ten temat, nie dochodząc do żadnych sensownych wniosków… Ale może powinno mi się „zachcieć” właśnie dla tych powodów, które przytoczyłaś? I może właśnie teraz?
    A, i mam wreszcie moją ukochaną parkę!!! 😀 Może nie tak piękna jak ta Twoja, ale w końcu ją mam!!! Jakie to fajne uczucie spełniać takie proste marzenia… takie codzienne… i niby zwykłe.
    Jula, pięknie wyglądasz!!!
    Buziaki :*

    Odpowiedz
  2. mjakmama says:

    Mądrze napisane. W takich sprawach nie należy być egoistą – czasami warto wybiec myślami w przyszłość i pomyśleć co będzie jak nas nie będzie. Ja chyba wzięłam sobie to do serca mam 3 dzieciaczków 😉 2 w pakiecie (bliźniaki) ale jak widzę ich jak bawią się w łowienie ryb piżamami, jak nasza 3 latka pyta swoich 7 letnich braci czy ją lubią, jak się przytulają, jak wariują i czasami się kłócą to nie żałuję podjętej decyzji 🙂

    Odpowiedz
  3. Agrafka says:

    No właśnie. Jak człowiek tak „na chłopski rozum” przeanalizuje temat, można się nigdy nie zdecydować. Dobrze jednak, że serce podpowiada, że warto i nie wiadomo skąd dostajemy siłę, żeby to wszystko udźwignąć i jeszcze uznać za największe w życiu szczęście

    Odpowiedz
  4. Magda says:

    Ja jestem jedynaczką i uważam ze to wielka strata ze nie mam rodzeństwa. Od początku wiedziałam ze nie zrobię tego mojemu dziecku. Moja córka właśnie skończyła dwa latka, za 5 miesięcy urodzę druga dziewczynkę. Wiem ze bedzie cieżko, zwłaszcza na początku ale nie myśle o tym, z czasem bedzie lepiej 🙂

    Odpowiedz
  5. Mira says:

    Ja także nie wyobrażam sobie mieć tylko jedno dziecko, chociaż jak urodziłam to myślałam, że jedno wystarczy za całą piłkarską drużynę! Ale póki co jeszcze chwila do decyzji… My jeszcze nie gotowi. Nie mentalnie, nie umysłowo, nie emocjonalnie. Życiowo! 🙂 Ale za kilka miesięcy… Też będę banią, bo ja słabo znoszę ciążę i tyję w tempie zastraszająco ultraszybkim. I to dużo tyję. Dziesiątki kilogramów! Ty wyglądasz olśniewająco! Doprawdy błyszczysz i w ogóle nie widać jakbyś w ciąży była. Uściski i pozdrowienia! :*

    Odpowiedz
  6. Marlena says:

    a wyobrażasz sobie kobito białe ramiona i twarz i piegi helo! o to ja 🙂
    nic nie napiszę pośle Ci kawałek życia, znaleziony w telefonie jak mogłyby by te dwa puzelki bez siebie no jak? http://zadrzwiamii.blogspot.com/2014/03/po-kutni.html

    Odpowiedz
  7. Ania says:

    Pani Julio, Pani to mnie umie do łez doprowadzić 🙂
    Akurat dzisiaj zastanawiałam sie czy aby nie sprawić mojemu 3,5 letniemu szkrabowi rodzeństwa, czy jestem gotowa i „czy mi się jeszcze chce” – a tu taki post!!! Cios poniżej pasa!! 🙂
    ZNAM ODPOWIEDŹ !
    Dziękuję i pozdrawiam !!

    Odpowiedz
  8. Rozumiem Cię doskonale… chyba bardziej niż kiedykolwiek 🙂
    Ściskamy mocno.

    Odpowiedz
  9. Agnieszka says:

    Jak pieknie, uwielbiam twoj blog!! no i znowu sie poryczalam 😉

    Odpowiedz
  10. Agata says:

    Julio, dziękuję zmieniłaś moje nastawienie 🙂 Wszystko to oczywiste i tym się kierowałam przy podejmowaniu decyzji o drugim dziecku i szybko poszło chyba nawet za szybko… jestem w 9 tygodniu i za nic nie mogę się do tej ciąży przekonać. Jedynie wyobrażenia o dzieciństwie mojej córki najukochańszej ( nota bene parę miesięcy młodszej o Tosi) z drugim maluchem, wspólne dorastanie, dzielenie radości i smutków i mam nadzieję tak samo ogromnej przyjaźni jaka łączy Ciebie z siostrą pomagają mi przetrwać te burze hormonalne, mdłości i cały pakiet ciążowych uroków ;p
    Pierwsza ciąża to była jedna wielka radość, nic mi nie przeszkadzało, wymiotowałam z uśmiechem na twarzy. Wszystko było nowe, ekscytujące i magiczne, chyba miałam głupia nadzieję, że w drugiej będzie podobnie, a tu zderzenie z własnymi mieszanymi uczuciami i czarnymi wizjami przyszłości, że rady nie damy, że będę musiała z pracy ( i pasji tym samym) zrezygnować, że znajomych to będziemy na facebook’u już tylko oglądać … a jak będzie? Mam nadzieję że będzie dokładnie odwrotnie, a nawet lepiej!
    Cieszę się, że mogłam obserwować jak rośnie Tosia prawie równolegle z moją córką, a teraz będę przeżywać razem z Tobą ciążę i narodziny malucha.
    Dziękuję za te słowa i że jesteście dziewczyny i że pocieszacie… zawsze 🙂

    P.S Obserwuję Was od początku, a to mój pierwszy komentarz, pewnie już nie ostatni ;p

    Odpowiedz
  11. Paulina says:

    Uwielbiam Twoje wpisy… łzy w oczach, dopiero moja mala Tosia ma 4 miesiące, a juz wiem, że nie mozna jej zostawić samej… piękny wpis. Duzo zdrowia zycze i powodzenia.

    Odpowiedz
  12. Mama M. says:

    Stracić figurę :)? Jak będziesz wyglądać dalej tak dobrze jak ostatnio to spokojna Twoja… 🙂
    Domek piękny jego lokatorzy też aż mi się gęba uśmiechnęła sama do siebie tym bardziej, że Martynka urodzinki ma za chwilkę przecież 😉

    Odpowiedz
  13. ewamaison says:

    Ja tak właśnie mam..gdyby nie moja siostra i moje dzieci bylabym na swiecie sama jak palec bo ani rodzicow ani faceta przy mnie nie ma..tylko oni a moja starsza siostra oddana jak nikt!

    Odpowiedz
  14. Dokładnie tak myślę. Powiedzieliśmy A, trzeba będzie powiedzieć B. Tylko nasze trudne macierzyńsko- ojcowskie doświadczenia odwlekają to B. Ale coraz częściej oprócz „trzeba”, myślę ” chyba chcę”. Więc daję sobie ostatni rok i do dzieła!

    Odpowiedz
  15. Agata Wicik says:

    Amen! dokładnie tak, nigdy może się nie zachcieć… też mi się nie chciało a za miesiąc Bruno będzie z nami:) i czasem to wstawanie w nocy mnie przeraża ale przeżyłam już raz to drugi też przeżyję… pragnę tylko tak ich wychować aby właśnie mieli dobry kontakt! ja mam brata a nigdy nie czułam, że go mam może to przez 10 letnią różnice wieku, może przez coś innego… ale chciałabym aby moje dzieci miały lepszy kontakt niż ja z nim.

    Odpowiedz
  16. Ewa says:

    Moja Droga, gdyby człowiek umiał wszystko zaplanować w życiu.. Czy ktoś rozsądny podjąłby decyzję przed którą los mnie postawił..chyba ciężko byłoby znaleźć. I rośnie troje pod moim sercem. Damy radę, bo kiedy jak nie teraz, teraz jest ten czas. Za rok będziemy w sukienkach biegać po łące i mieć smukłe ramiona 🙂

    Odpowiedz
  17. B says:

    Decydując się na drugie dziecko często myślimy o tym by To pierwsze miało Kogoś do kochania. Decydując się na drugie dziecko jeszcze do końca nie rozumiemy, jak wiele darujemy sobie. Bo przecież się boimy jak to będzie, czy podołamy. A potem przywozimy do domu kruszynkę, a to pierwsze przez dwa!! dni naszego pobytu w szpitalu w jakiś cudowny sposób urosło!! Starsza siostra! . Już potrafi pomóc, podać pieluchę, przytulić. Chociaż kilka dni temu była sama maleńka. Starsza siostra. Brzmi dumnie!
    A potem jest już tylko lepiej. Przy drugim dziecku noce jakieś spokojniejsze. I woda gotuje się góra 4 minuty:). Nawet porządek w domu jakby większy. I o dziwo! jest czas na książkę. Bo jakoś z dwójką to łatwiej… A przy trzecim:) – zazwyczaj pytają , czy to wpadka:)
    A potem rosną i chociaż mocno się kochają to się kłócą. Ale Julka spokojnie! Ostatnio gdzieś przeczytałam, że w normalnych rodzinach dzieci się kłócą. Podobno tak jest, że dzieci z „trudnych” rodzin kłócą się mniej albo wcale, bo muszą walczyć o przetrwanie.
    Uff… Dobrze, że jest tak normalnie. Dobrze mieć siostrę! O dziewczyny Twojej siostry jestem spokojna:) Pięknie wyglądasz.

    Odpowiedz
  18. Ula BB says:

    cudownie mieć dwójkę….pamiętam jak dziś jak córeczka głaskała mnie po brzuszku czekając na braciszka…brała koparkę autko i jezdziła po brzuszku „dla brata” i on do dziś te koparki uwielbia!
    Juleńko wiesz piękne chwile przed Wami!

    Odpowiedz
  19. STOPexisting says:

    100% prawdy w tym co piszesz. 😉
    a domek dla Peppy jest uroczy i w pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś Tobie takie etui na telefon zrobił, doskonale by do Ciebie pasowało. 😀

    ściskam!
    A.

    Odpowiedz
  20. 🙂 „przebierać się piętnaście razy przed wyjściem, by w końcu stwierdzić, że i tak we wszystkim wyglądam jak bania.” Teraz mam ten etap;) Ale też, tak jak TY, nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej;) Choć samoumęczenia nie lubię, to wiem, że w życiu to, o co warto walczyć to LUDZIE:) I właśnie nowych ludzi tu sprowadzamy:)

    Odpowiedz
  21. wiola says:

    mam trzy córcie było ciężko ale teraz już sytuacja opanowana i choć kłócą się często to w domku tętni życie ludzie dziwnie patrzą w tych czasach trójka dzieci ale niech patrzą ważne że nam i moim dzieciom niczego nie brakuje ;)pozdrawiam

    Odpowiedz
  22. Martuś says:

    Gdyby człowiek zastanawiał się nad każdym niewygodnym szczególikiem…nie starczyłoby mu czasu ani odwagi na sam akt macierzyństwa…a szkoda by było 😉 Ja również przyjęłam że rodzeństwo być musi i choć teraz czasem już nie ogarniam…harmidru i ciągłych sporów o wszystko…z nadzieją i uśmiechem spoglądam w przyszłość 🙂
    Bo choć teraz tego nie dostrzegają , to mają siebie i mieć będą w przyszłości.
    Świniątka Pepiątka przecudne ;))

    Odpowiedz
  23. Całe dzieciństwo i młodość marzyłam tylko o jednym – o rodzeństwie. Wiele razy śniło mi się, że moja mama jest w ciąży i zawsze w tym śnie miałam takie wrażenie, że tak, tak, wiem, dotychczas to zawsze był tylko sen, ale teraz to już jest naprawdę! Niestety zawsze się budziłam… Moi rodzice dali mi niemal wszystko, co można – ale rodzeństwa mi nie dali… Żałowali tego jak już niestety było za późno. Ja się uparłam – choć łatwo nie było – i dopiełam swego. Mam dwóch synów. Wiele bym dała, by w przyszłości byli ze sobą tak związani, jak Ty z siostrą. Staram się, może się uda…

    Odpowiedz
  24. naati says:

    Julia!!! Dziękuję! Juz wiem co zrobić, koniec zastanawiania sie:)

    Odpowiedz
  25. Ania_wroc says:

    Z ust mi to wyjęłaś! U nas dokładnie 2 lata różnicy, a Młody ma 2,5 miesiąca. Oj, mimo że dobrze znosiłam obie ciąże, to nie było lekko, biegać za prawie-dwulatką, siadać, wstawać i znów siadać na dywanie z tym wielkim brzuchem… I choć Joasia tak pięknie głaskała brzuszek, to niestety zazdrość była nieunikniona, a teraz dopiero powoli uczymy się życia w czwórkę i czasem nie jest łatwo. Mój brzuch po dwóch cesarkach wygląda, jakby nigdy nie miał wrócic do dawnej świetności.. Ale myslę, ba, jestem pewna, ze warto! I sto razy dziennie usmiecham się i myslę, jakie fajne są te nasze dwa „bąki”. 🙂
    Cieszę się, że jesteś i piszesz, z niecierpliwością czekam na każdy post! Dużo zdrówka i usmiechu, przesyłam uściski z Wrocławia!

    Odpowiedz
  26. RedRose says:

    Coraz czesciej myślę o tym, że moja córeczka-Julia 😉 nie powinna być sama. Ja miałam dwie siostry i tego tez chce dla niej.. rodzeństwa. .. a potem przychodzi myśl, że przecież nie chce znów w tych pieluchach w nocy wstawać, bac sie o kruche życie mojego maleństwa. .. ale chyba jednak warto zakopac sie wtych pieluchach dla tych wszystkich buziaczkow i uśmiechów 😉

    Odpowiedz
  27. michaaa says:

    ten post jest jakby wyjęty z mojej głowy. zawsze wiedziałam że nie będę mieć dzieci lub będę ale na pewno nie jedno. sama mam rodzeństwo sporo młodsze. oni mają kontakt ze sobą wspólnych znajomych itp a ja zawsze z boku. dlatego wiedziałam że z drugim nie będę długo czekać. wyszła różnica 3 lata więc podobnie jak u ciebie. też myślałam jak to będzie tym bardziej że starsza panna to taki super wymagający egzemplarz ale jest super. nasz junior ma 15 miesięcy i właśnie zaczął chodzić. pamiętam to super uczucie jak się urodził że nareszcie jesteśmy w komplecie, że nikogo nie brakuje. wcześniej była pustka, brakowało ostatniego elementu układanki.

    Odpowiedz
  28. Aga says:

    Poryczalam sie jak głupia, niektóre zdania czytałam po kilka razy bo tekst jakby dosłownie skradziony z mojej głowy…
    Pięknie napisana 100% prawda.

    Dziękuje Julio…

    Odpowiedz
  29. monique says:

    i ja zawsze wiedziałam , że muszą być dwie .. i choć mogły być nawet 3 i nie było tak łatwo i sporym kosztem też , ale są ! moje 2 Ropuszorki – najkochańsze !! Bo ja jedynaczka i mąż jedynak i smutno nam na świecie tak w pojedynkę .. Dlatego one już mają siebie na dobre i na złe , na zawsze ..

    Odpowiedz
  30. kalipso says:

    Kobiety w ciąży wyglądają przepięknie. W tym stanie brzuszek jest bardzo twarzowy. Po ciąży już niekoniecznie, niestety. Rodzeństwo to najpiękniejszy prezent, jaki można dać dziecku. O specyficzną więź między rodzeństwem trzeba jednak zadbać. Czasami dorosłe siostry lub bracia są sobie obcy. Wam to, jak widać, nie grozi:)

    Odpowiedz
  31. Edziab says:

    miałam takie same przemyslenia jak Ty… tylko realizacja części drugiej zabrała mi 6 lat… a teraz „część druga” ma 7 tygodni i spi w naszym łozku:-)

    Odpowiedz
  32. Adulka says:

    Kiedy byłam jeszcze nastolatką to mówiłam, że na pewno nie chce mieć jednego dziecka, no bo jak tak samo zostanie na stare lata.
    Ja mam czworo rodzeństwa, niezła brygada z nas 🙂 i nie wyobrażam sobie życia bez nich!
    Peppa jest CUDNA :))))))))

    Odpowiedz
  33. Marijka says:

    Ja też mam siostrę. Tez kocham ją ponad życie. Jest moją najlepszą przyjaciółką. Do dziś słyszę w uszach głos mojej mamy, która mówi: „nie kłóćcie się. macie tylko siebie”. Pół roku temu, kiedy urodziła mi się druga córeczka usłyszałam (jeszcze w szpitalu) słowa kierowane do tej starszej: „patrz to twoja konkurencja!”. Oburzyłam się. To nie konkurencja, to najlepsze co jej się w życiu przytrafiło – odpowiedziałam. Dziś odprowadzając starszą córkę do przedszkola usłyszałam na odchodnym „kocham Cię”. Nie do Mamy. Do półrocznej siostry! Sisters before misters!
    P.S.
    Piękny tekst. Nie mogłabym lepiej ująć tego co czuję, gdy jestem z moją siostrą.

    Odpowiedz
  34. Gosia says:

    Oj jak ja czekam na te spuchnięte łydki! … a jak na razie nie dane mi jest 😉 Mój Tomek jest jedynakiem i on nie chce słyszeć o tym, by Agatka była jedna i ja mając dużo rodzeństwa też uważam, że to najlepsze co może być! Mimo tych wszystkich kłótni, sporów, wracamy do siebie jak bumerang i tylko czekamy na kolejne spotkanie. Nie wyobrażam sobie życia bez nich…
    p.s. Julka jakie łóżko macie !!! boskie! Kupowaliście, czy wykonanie własne?
    Buziaczki dla Tosi!!!! :*****

    Odpowiedz
  35. Emilia S says:

    A mnie sie juz chcialo, a los chcial inaczej. Teraz juz nie chce, ide na studia, a moze a jakis czas los bedzie laskawszy. Cudny post. Jak bys o mojej siostrze pisala…

    Odpowiedz
  36. I mnie się nie chciało i częściej nie chce teraz niż chce.
    Ale jakoś leci i inaczej sobie nie wyobrażam.
    U nas teraz akcja nastolatka.. bliżej zapewne twojej siostrze znana..
    Ciekawe komu tak z ręką na sercu w pierwszej chwili po przebudzeniu się tak na serio chce 😉

    Odpowiedz
  37. morinio says:

    Julko, bardzo lubię czytać Twojego bloga bo jest taki prawdziwy i pełen emocji. Twoje posty zawsze dodają otuchy i uświadamiają co jest w życiu ważne! Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 🙂

    No i do tego super zdjęcia i piękny ten Wasz dom!

    Odpowiedz
  38. Patyczek says:

    Julio, doskonały post. Taki akurat na teraz jak dla mnie. Jestem mamą trzylatka i decyzję o drugim dziecku (choć wiedzieliśmy ze Ślubnym, że na pewno chcemy drugie dzieciątko) odkładaliśmy z miesiąca na miesiąc, bo ciągle coś… Rzekłabym nawet, że ja byłam w tym bardzo oporna, Mąż jakby częściej wracał do tematu. Ja jednak wciąż oddalałam. Bóg/los chciał inaczej i postawił mnie przed faktem dokonanym, (noworoczna wpadeczka) z czego teraz ogromnie się cieszę i dopiero moje serce ogarnęła radość 🙂 Bo mogłoby się okazać, że przegapiłabym ten dobry moment i Synio zostałby sam… czego bardzo bym żałowała.
    Mam siostrę, jedną jedyną, z którą często wymieniamy ostre zdania, poglądy, każda z nas ma inne życie ale zawsze do siebie wracamy. Nie ma dnia byśmy ze sobą nie rozmawiały, byśmy do siebie nie pisały, myślały itd. Wiem, że mogę na Niej polegać, tak samo jak Ona może polegać na mnie i nie wyobrażam sobie inaczej. Zawsze powtarzałam rodzicom i nawet samej siostrze, że dobrze mieć tę bratnią duszę, bo jak sama napisałaś… mężczyźni, przyjaciele, dom, praca- to wszystko jest ulotne i może się zmienić setki razy. Siostrę/ rodzeństwo ma się tylko jedno 🙂 I dołożę wszelkich starań aby moje dzieciaczki także mogły o sobie tak kiedyś powiedzieć.

    Odpowiedz
  39. Ania says:

    No i się popłakałam…i to nie pierwszy raz tutaj;) Ja mam już dwójkę, więc swoją normę wyrobiłam:D

    Odpowiedz
  40. Sylwia says:

    Pięknie napisane i doskonale rozumiem te odczucia, choć ja mam zupełnie inaczej. Mnie się chce i to bardzo. Pomijam ciążę, bo ciąży nienawidzę, a dokładniej nienawidzę siebie w ciąży. Absolutnie nie za wygląd, ale za hipochondrię jaka mnie w ciąży dopada. To ciągłe wsłuchiwanie się w siebie, doszukiwanie patologii w każdym nawet delikatnym bólu, ten ciągły strach, że coś będzie nie tak. Nie potrafię cieszyć się tym stanem bo nieustający strach mnie paraliżuje. Natomiast uwielbiam niemowlaczka w domu. mam dwie córki (4,5 i 2 lata), uwielbiam każdy etap rozwoju, ale pierwszy rok jest dla mnie szczególny. Marzę o trzecim dziecku

    Odpowiedz
  41. Stella says:

    Kiedy kończę dzień późnym wieczorem po całodziennym biegu, wtedy, gdy nawet moje zmęczenie jest zmęczone, a ciało pragnie odpoczynku, staję przy łóżeczku mojej rocznej córeczki, wsłuchuję się w jej spokojny oddech, drugim uchem słysząc ciche pochrapywanie mojego 8 letniego prawie starszaka w drugim pokoju…. wtedy zdaję sobie sprawę i cieszę się, że mi się chciało drugi raz …by budować więź i miłość między nimi….aby na zawsze mieli siebie i mogli na siebie liczyć w każdej sytuacji. To będzie moja największa nagroda w życiu i mój największy życiowy sukces jeśli w przyszłości będą oboje czuć się podobnie wobec siebie jak Ty Julio piszesz o swojej siostrze….mnie nie było dane mieć rodzeństwa, dlatego tym bardziej pielęgnuję i troszczę się o tę ich niezwykłą więź….

    Odpowiedz
  42. Joanna says:

    Przy piątce dzieci nie mam czasu, by dodawać komentarze, choć czytam regularnie, ale dziś musiałam 🙂 Julka, niezwykle mądry wpis. Warto pomyśleć co będzie za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, spojrzeć z perspektywy naszej pociechy (naszych pociech), i głęboko wierzę, że Rodzeństwo to najwspanialsza „rzecz”, jaką możemy podarować dziecku.
    I – matko – jak mi się teraz (2 miesiące po ostatnim porodzie) NIE CHCE… znów wstawać po kilka razy w nocy, karmić piersią, biegać, by zwalczyć kilogramy… i co tu zrobić, by ogarnąć ten chaos? bo wciąż mam wrażenie, że ostatnio właśnie chaos mnie otacza. Ale wierzę, że kiedyś będziemy to wspominać z falą ciepła w sercu. Wszyscy. I będziemy się śmiać z tego, jak 3,5-letnia Basia zakochana w swoim najmłodszym braciszku, w chwili słabości (ciągłego ryku Ignasia) stwierdziła, że może on już wrócić do brzucha 🙂 I z tej kolejki do obcinania paznokci – za jednym „rzutem” setkę trzeba przecież obciąć (nie licząc swoich). I z odrabiania lekcji przy wielkim stole z dwójką najstarszych pociech. Ćwicząc jednocześnie logopedię z młodszą, podając biszkopty czwartemu, żeby siedział przez chwilę cicho i kołysząc w wózku najmłodszego, bo akurat się obudził. Ale warto. I jest cudownie! Więź między rodzeństwem jest wspaniała, niepowtarzalna i nie do przecenienia. Ściskam!

    Odpowiedz
  43. Karina says:

    A mnie się chce. Nawet piątki. Zaraz. Tylko na kredyt i mieszkanie większe ciut od tej nie naszej kawalerki czekamy:-). I tylko niektórzy bliscy w głowę się pukają, że szaleni my. A ja chcę, i mam z kim. A jeśli kiedyś fakt, że inny ktoś chciał tylko jednego dziecka, albo najlepiej tylko psa, i dlatego zdecydowałam się dać mu wolność wbrew uczuciom, to chyba coś znaczy, i tego mi do szczęścia trzeba.;). Pozdrawiam i zazdroszczę takiej więzi z siostrą. Ja mam moją chyba za blisko na co dzień (obecnie po drugiej stronie ulicy), by tak docenić.

    Odpowiedz
  44. MagdaK says:

    Julio! W zeszłe lato też nie mieściłam się jeszcze w moje sukienki i tak mi tęskno było za nimi, pocieszałam się myślą, że za rok będę w nich biegała, że wejdę w strój kąpielowy i poopalam się. Niedługo kolejne lato, a ja na pewno nie wejdę w te sukienki, ani w strój kąpielowy, ale za to po mieszkaniu będzie nosił się śmiech naszego 1,5 rocznego Malucha i delikatne, przyjemne dla ucha dźwięki wydawane przez jego nowo narodzonego braciszka 🙂 Za rok już na pewno założę te sukienki i poopalam się 🙂 🙂 🙂
    Trzymaj się cieplutko!

    Odpowiedz
  45. MagdaK says:

    Siostra, siostry… ja mam dwie 🙂 To prawdziwy skarb! Dlatego dobrze, że nasze Maluchy będą miały rodzeństwo – nigdy nie będą czuły się samotne 🙂

    Odpowiedz
  46. Iza says:

    Dostalam dzis linka do Twojego bloga od kolezanki I po przeczytaniu kilku watkow juz go kocham! A tekst o rodzenstwie rozwalil mnie, ryczalam jak dziecko. Mam siostre I znam te silne, nierozerwalne wiezi, te uczucia, ze mam kogos kto mimo wszystko bedzie ze mna. Teraz jestem w ciazy I moja 4letnia corcia codziennie caluje brzuszek I mowi do niego jak to chce juz przytulic swojego Batmanka. Widze ze juz dalam jej ogromne szczescie, ze nie bedzie sama, ze bedzie miec swojego Batmana jak zabraknie rodzicow.

    Odpowiedz
  47. Ruby Soho says:

    Ładnie to napisałaś. Rok temu miałam podobne dylematy.. właśnie kończyłam karmić synka, właśnie wróciłam do formy, znów czułam się fajnie w swoim ciele.. no ale też nie wyobrażałam sobie byśmy mogli zostać tak w trójkę. Kogoś mi brakowało, zawsze wiedziałam, że ma nas być czworo! I teraz patrzę na kołyskę z moją „Kropką nad i”, malutką dziewczynką, która dopełniła naszą rodzinę. Nie wiem, jak mogliśmy bez niej funkcjonować. Synek niedługo skończy dwa latka, a córeczka niedługo skończy dwa miesiące. Lekko nie jest, ale miłość aż buzuje w naszym domu. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    Odpowiedz
  48. Madeleine says:

    Mam pytanie z innej beczki – jaki masz obiektyw w nikonie gdzie widać Ciebie fotografującą? 🙂

    Odpowiedz
  49. DorkaM says:

    Mam dwoch chlopcow. Pierwszy byl wychuchany, wymarzony i staralismy sie o niego bardzo dlugo, tak dlugo, ze az musielismy sie wesprzec lekarsko zeby go miec. I wydawalo mi sie, ze juz nie bede potrzebowala nikogo wiecej skoro mam JEGO, ale minelo pare lat i zaczelismy sie zastanawiac, a moze jednak rodzenstwo… Poniewaz bylismy przekonani ze i tym razem nie obedzie sie bez pomocy lekarskiej decyzja byla calkowicie po naszej stronie a wlasciwie po mojej bo maz powiedzial, ze skoro to ja jestem w ciazy i rodze to on sie dostosuje, chociaz sam jest z duzej rodziny i tez taka chcial dla nas. Dlugo sie wahalam i kiedy wlasnie podjelam decyzje, ze jednak zostaniemy we troje (bo juz jestem stara, bo znowu rozrosne sie do rozmiarow wielorybich, bo znowu te pieluchy, kaszki i kupy….) okazalo sie, ze jestem w ciazy. I niestety musze przyznac nie bylam z tego faktu zadowolona 😉 nawet jak sie urodzil, byl jakis taki zupelnie inny niz ten pierwszy i dluzszy czas nie moglam sie do niego przekonac 🙂 ale teraz nie wyobrazam sobie juz jak mogloby go nie byc…

    Odpowiedz
  50. Agnieszka says:

    a mi by się bardzo chciało, bardzo, bardzo, najbardziej na świecie. ale nie wiem czy dam rady, bo może być trudno. jestem mamą teraz już 2 letniego wcześniaka, takiego maluszka, który ważył całe 890 gram (Bogu dzięki zdrowy, nadrabia zaległosci). i jak czytam posta i komentarze o tym, czy zmieścić się w sukienkę, martwić rozstępami, wstawać milion razy to ja naprawdę bardzo bym chciała przytyć nawet dwa razy, wstawać dwa miliony razy i mieć rozstępy na calym brzuchu 🙂 bo ja nie wiem czy będzie mi dane być mamą jeszcze chociaż raz. punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
    pozdrawiam,
    Agnieszka

    Odpowiedz
  51. dominika says:

    mogłabym napisać to samo
    z tą różnicą, że mam 4 rodzeństwa
    i tęsknię już za całą bandą, za chwilę się spełni moje marzenie, zawsze marzyłam o stole, przy którym zmieści się moja cała rodzina.
    mam już duży stół. mój noworodek usiądzie na rogu, jako 13 – stół przewidział 12 osób

    i bardzo mi się nie chciało, a teraz dalej nie chce – nie spać, karmić ciągle, prać… no ale co, mam już Chłopaka, a Helena młodszego braciszka , dla którego jest cudowną przejętą Starszą Siostrą!
    i co rano wskakuje nam do łóżka, mówiąc: Rodzina w komplecie !

    Odpowiedz
  52. Agata says:

    A ja właśnie jestem w czwartej ciąży, każda była zaplanowana, ta również..:)
    Mam trzech synków i tak pomyślałam, że skoro im tak dobrze razem, to przyda się im czwarty. I cieszą się z tego czwartego brata lub siostry bardzo!
    Pewnie, że czasem się kłócą, ale dużo częściej świetnie się bawią i wszyscy jedynacy z naszej podleśnej uliczki przesiadują u nas, bo nie mają się z kim bawić u siebie(mieszkamy podobnie jak Wy w drewnianym domu pod lasem – dwa lata temu uciekliśmy ze stolicy).
    I też mi się nie chciało, zwłaszcza, że już czwarty raz te wymioty, pobudki, niedospania, ale co tam, czas szybko mija, a większego skarbu moim chłopcom nie mogę zostawić. Choć wiem, że kasę też trzeba będzie dzielić przez cztery. Ale nas też było cztery i moje trzy siostry to mój największy skarb.
    Pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.