droga do świąt.


Mieliśmy wielką przyjemność „spędzić” swoje święta również z Apartem

Stanąć przed obiektywem Asi. I choć nie było śniegu, i choć do świąt jeszcze trochę czasu zostało, to atmosfera była iście świąteczna.
Odpowiadałam ostatnio na pytania dla Wirtualnej Polski, który można przeczytać i zobaczyć TUTAJ, na temat świąt…
I pamiętam z tamtej rozmowy jeden wątek wyjątkowo… O tym skąd się bierze miłość do Bożego Narodzenia… Do cieszenia się tym czasem, strojeniem, gotowaniem… I nie mówię tu o względach religijnych, a rodzinnych..
Z moich obserwacji i rozmów z ludźmi najczęściej wynika jedno… Zarówno tutaj jak i we wszystkich innych kwestiach życiowych.. Z braku pięknych wspomnień. Jak można polubić święta, jeżeli w domu rodzinnym były kłótnie, brak uczuć, obojętność…?
Nie mówię o pośpiechu czy zamieszaniu, bo to jest w świętach w kochającym się domu – piękne.
Jak można uwierzyć w dobre małżeństwa, jak można zaufać drugiemu człowiekowi, jeżeli w rodzinnym domu tego brakowało?
Ludzie dzielą się wtedy na dwie postawy… Na tych, którzy żyją w tym przeświadczeniu, którzy powielają przez kolejne lata to co „dostali”. Nie mają w sobie zbyt dużo siły, nie mają motywacji, aby zmienić, aby żyć inaczej… Najczęściej nie potrafią.. Choć czasami pewnie marzą aby było inaczej.. Choć głośno mówią – nie znoszę świąt.
Są też tacy, którzy pomimo tych braków wspomnień o magii świąt, chcą je stworzyć. Sobie, mężowi, dzieciom… Budują wtedy historię i zwyczaje od początku. I to są dla mnie prawdziwi bohaterowie…

Bo mnie jest przecież tak prosto.. Wszystko to co dostałam, daję dziś moim dzieciom..
Wiem jak. Przez lata pokazywała mi to Mama. Przecież to oczywiste, że jeśli przyjdzie Ktoś i powie jak złożyć kartonowe pudełko, to idzie o wiele szybciej i prościej niż jakbyś sam miał do tego dojść.
Na początku długo mu się przyglądać, potem nie raz, nie dwa złożyć niewłaściwie… Wtedy też takie zagięcie, choć jest już złożone prawidłowo, zostaje na długo odkształcone. 
A jeżeli przez długie lata widzisz jak Ktoś te pudełka kartonowe składa, do tego nuci sobie coś radośnie, to robisz takie rzeczy odruchowo…
Kiedy dostajesz przez całe życie miłość, troskę, tolerancję, wsparcie, rozmowę, zrozumienie… to nie zastanawiasz się jak kochać, jak się troszczyć czy jak rozmawiać…
Bierzesz tę miłość i z nią idziesz… 
Często gdy Ktoś mnie złości swoim zachowaniem, gdy zostawi niegrzeczny komentarz, lub gdy zadzwoni z niegrzecznym tonem, bo dostał pomylone książki, to złoszczę się chwilę..
Wiem już, że On pomimo dorosłego wieku, dopiero po tę miłość idzie, a to jest jego droga. 
Jak wiemy drogi są pełne pomyłek…
Ja na przykład wciąż idę drogą po większy altruizm, po spokój, cierpliwość..
Chciałabym aby każdy, Kto skrycie marzy o świątecznej magii odnalazł w końcu swą drogę..
Tylko musi zrozumieć, że droga nie zaczyna się i nie kończy na choince w domu i opłatku z najbliższymi…
Ta droga, to wyrozumiałość dla Pani na kasie w sklepie, to wyrozumiałość dla firmy wysyłkowej, to praca nad sobą i swoim zachowaniem w stosunku do otaczających nas ludzi, natury i świata…
Ta droga, to dialog, to wyobraźnia i domyślność o tym czego nie wiemy, a co powoduje zachowania innych, zupełnie dla nas niezrozumiałe.

Ta droga, to tolerancja, choćby nie wiem jak bardzo nie mieściło nam się w głowie, że można być tak innym, że można tak zupełnie inaczej czuć, widzieć, reagować…
Ta droga, to czyste myśli. Pozamiatanie tych wszystkich zbędnych analiz i małostkowych ocen wobec innych, wielką ryżową szczotą ze swojej głowy. Posprzątać tę głowę jak się sprząta izbę przed świętami. Z każdego kąta, z każdego rogu. Nawet ten brud od dawna mocno przyklejony, do którego zdążyliśmy przywyknąć, jak do plamy na kuchence..
Inaczej nię będzie świątecznej magii i wielkich cudów w naszych domach, przy naszych stołach…
Będzie tylko namiastka tradycji. Próba dostosowania się do społeczeństwa i zwyczajów.
Droga do pięknych świąt zaczyna się w nas.
Bo Boże Narodzenie, bez względu na to w co kto wierzy, jak wierzy i czy w ogóle wierzy, może być prawdziwe tylko wtedy, gdy jesteśmy pełni miłości, zrozumienia, tolerancji, ciepła, dobroci i wybaczenia do drugiego człowieka… Nic innego Ich nie stworzy… choćbyśmy skradli z wystawy, tę najpiękniejszą z choinek…

Napisz komentarz...
  1. Sylwia says:

    Swieta prawda! Ja zawsze powtarzam, ze niewazne w co kto wierzy, a jakim jest czlowiekiem. Bo ilu ludzi co niedziela kleka w kosciele a na co dzień to jakby przez diabła opętani… A Pani mimo ze niewierzaca to taka dobra- gdybym nie wiedziala, nie uwierzyłabym w ten ateizm. 🙂

    Odpowiedz
  2. agata says:

    Kochana Ty zawsze tak pięknie to wszystko ubierasz w słowa, że nie mogę wyjść z podziwu ❤️ choć wiele razy myśle podobnie to gdy siadam do klawiatury nie potrafię tak pięknie napisać, będę ćwiczyć aby myśli znalazły odpowiednik w słowach 🙂 jestem tymi drugimi co w domu święta zawsze kojarzyły mi się z awanturami i łzami… nienawidziłam ich szczerze! ale gdy założyłam swoją rodzine i na świecie pojawiły się dzieci chce aby to był dla nich magiczny czas pełen miłości i radości ❤️

    Odpowiedz
  3. Paulina says:

    …ach, jak tutaj pięknie, jacy wy piękni… A jaka ty piękna! Cudownie tam macie 🖤🎄

    Odpowiedz
  4. Joanna says:

    PRZEcudowne zdjęcia stworzyliscie, magiczne i choć to reklama nie są nachalne w swojej prostocie. Wesołych świąt.

    Odpowiedz
  5. Iwona says:

    Petarda jak wpis, tak i fotografie. 💕

    Odpowiedz
  6. Dagmara says:

    Z każdego kąta u Was miłość wygląda…
    Jesteście jak najpiękniejsza opowieść, którą chce się czytać i czytać, a potem samemu piękniej i lepiej żyć.
    Twój post wygrywa ze wszystkimi orędziami świątecznymi ważnych tego świata.
    Bo w tych orędziach najczęściej tylko gładkie frazesy, które nijak się mają do rzeczywistości. A Twoje słowa prawdziwe, życiem potwierdzone.
    I jestem przekonana, że choć niewierząca jesteś, przeżywasz te święta pełniej i głębiej niż niejeden katolik. Dziękuję, Kochana, że w świecie wszechwładnej hipokryzji i zakłamania masz odwagę być sobą i żyć po swojemu. I jesteś w tym bardzo inspirująca dla innych.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Dziś rano, gdy było jeszcze ciemno czytałam Twój komentarz. A potem myłam zęby z zamkniętymi oczami i sobie te słowa powtarzałam… nawet nie wiesz jak były mi teraz potrzebne. Dziękuje 😘

      Odpowiedz
  7. Ania* says:

    To co piszesz to sama prawda, u mnie w domu rodzinnym nie zawsze było wesoło, nie raz na tatę do późna czekaliśmy bo coś mu się nie spodobało i obrażał się, ale nie chcę do tego wracać, teraz jest cudownie, spotykamy się nadal wszyscy w rodzinnym domu a tata nadal humory ma ale jakby mniejsze na starość, albo na sile swojej tracą jak już tak uwagi nie zwracamy :)). Ja staram się, żeby dzieci miały jak najlepsze wspomnienia z tymi magicznymi świętami, mam nadzieję, że ich pudełko już będzie bez zbędnych zagnieceń :), pięknie to w słowa ubrałaś.
    Zdjęcia ładne, ale nie wiem czemu firma Apart bierze do reklam tak nietuzinkowe osobowości a potem zamyka je w swojej złotej, eleganckiej klatce. Ich spoty są tak do siebie podobne, ze aż nudne….. a ja Was widzę w tej biżuterii na motocyklach, z wiatrem we włosach a kolczyki cudnie migoczą w uszach…… ach zmarnowali Wasz potencjał…..:)
    I już jak piszę to DZIĘKUJĘ Ci, że podzieliłaś się z nami trikiem na mycie okien, szampon i woda to rewelacja :).
    Rozpisałam się ale dawno nic nie skrobałam to mam nadzieję że mi wybaczysz :),
    Pozdrawiam cieplutko…

    Odpowiedz
    • julia says:

      Aniu Kochana, ja zawsze powtarzam, ze najgorzej jak się chłop obraża. Mężczyzna ma być stabilny emocjonalnie.
      I to był mój duży wymóg podczas wybierania partnera na życie 😉
      Prawda, że taka sesja w starych zabytkowych autach ze skrzynią bombek tam byłaby boska? Już to widzę w wyobraźni 😍
      Aniu, na okna nowy patent. Specjalna ścierka i sama woda – rewelacja!!
      Sciskam Cię mocno 😘

      Odpowiedz
      • Ania* says:

        Julia albo maż na motocyklu a piękna, duża choinka obok w koszu….achh pięknie by było….
        Ściskam mocno

        Odpowiedz
      • Czytelniczka says:

        Droga Julio,
        Piękny tekst. Naruszył strunę w środku, którą głęboko schowałam i przykryłam związaną z fatalnym wspomnieniem świąt, urodzin i innych ważnych wydarzeń. Dziś jako dorosła już osoba próbuję być w tej 2-giej grupie i zapewnić swojemu dziecku najlepsze święta, urodziny,… czasami wychodzi to lepiej, czasami gorzej.
        Jednak najbardziej chyba dotknęło mnie zdanie z komentarza powyżej „najgorzej jak się chłop obraża. Mężczyzna ma być stabilny emocjonalnie”. Jaka szkoda, że wcześniej nikt mi tego nie przekazał, nie byłabym teraz „skazana” na wiecznie obrażonego, marudzącego i „delikatnego” męża szukającego pocieszenia emocjonalnego u innych Pań. Tą złotą myśl będę od dziś przekazywać każdej młodej dziewczynie!
        Wszystkiego dobrego dla was w te święta i dziękuje za to, że jesteś.

        Odpowiedz
  8. Karolina says:

    Piękny wpis, piękni Wy. Życzę Wam na Święta nieustającej pogody ducha i samych radości 😊

    Odpowiedz
  9. Monika says:

    Mogę zapytać, czy Twoi rodzice są wierzący?

    Odpowiedz
  10. Marta says:

    Przepięknie jak zawsze z resztą, wspaniały klimat 🙂
    Gdzie kupiła Pani spodnie bo strasznie mi się podobają? ☺️

    Odpowiedz
  11. Lena says:

    Ależ piękne zdjęcia! Dzieciaki na nich jak ryby w wodzie – swobodne, roześmiane, a Wy z Adasiem chyba bardziej spięci 😉 zgadzam się z Ania, że ten świat elegancji i błyskotek, to chyba jednak nie Twoja bajka 🙂
    Och, właśnie pomyślałam, że w tym anturażu baaardzo widziałabym Twoją piękną siostrę!
    Cudnych świąt dla Was wszystkich, niech dzieje się magia 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Adaś może tak, bo On nie znosi zdjęć. Jest typowym facetem.
      Ja spięta już nie jestem ani na zdjęciach ani na filmach, już trwa to blogowanie zbyt długo, więc to może tylko wrażenie.
      Elegancja i błyskotki…? Wolę buty na płaskim 😉 Za to moja siostra, fakt, pięknie wygląda na obcasie…

      Odpowiedz
      • Magda says:

        Julia, na zdjęciach wyszłaś przepięknie! I tak Ci do twarzy w jasnych włosach 🙂 Jasne ze zdjęcia maja inny niż zawsze klimat, po prostu kto inny był autorem zdjęć… ale wyszło pięknie. Bardzo elegancko. I widać tą miłość w każdym szczególe, a przede wszystkim między Wami! 🙂

        Odpowiedz
  12. Dorota says:

    Tak, jest właśnie tak jak piszesz:) ja jestem właśnie takim „resetem” i mój mąż też… Budujemy od zera i czasem jest bardzo bardzo trudno, wydaje się niemożliwe już iść do przodu. Wtedy przychodzę do stajenki:) po miłość, pokorę, prostotę, rezygnację z własnych wyobrażeń. Jezus w stajence jest jak Twoja mama składająca pudełka:) – pokazuje jak to robić. I to jest właśnie najważniejsze w Tych świętach 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Twój komentarz jest dla mnie najpiękniejszym dowodem na to, jak człowiek wierzący z niewierzącym może dojść do zrozumienia, i tak podobnych wniosków… Dziękuję Ci Dorotko, to co napisałaś daje mi duży oddech spokoju.
      Życzę Wam, żeby ta droga z roku na rok była prostsza, żebyście nigdy nie rezygnowali i widzieli „magię i czar” dzięki tym staraniom..
      Co do rezygnacji z własnych wyobrażeń.. Myślę, że to te wyobrażenia najczęściej czynią nas nieszczęśliwymi..
      Bo każdy z nas sobie coś tam wyobraża, jakoś ten obraz układa… A życie okazuje się tak zupełnie inne..
      Co zapewniam Cię, inne czasami znaczy lepsze…

      Odpowiedz
  13. Ania says:

    Julia jesteście cudowni! 😊 A Ty po prostu coraz to piekniejsza😍 Uważam że blond to najlepszy kolor włosów dla Ciebie! Wesołych świąt Kochani😘❤

    Odpowiedz
  14. Ania says:

    Jak to wszystko w głowie tylko siedzi… Jak sobie tam człowiek wymości, tak w życiu ma…
    Ja od kilku lat dopiero doceniam ten świąteczny czas i prawdziwie się nim cieszę… Kiedyś była to dla mnie męczarnia, widziałam tylko to, co się nie udało, hodowałam w sobie niespełnione oczekiwania, siedziałam nadąsana. Nie widziałam pięknego lasu, tylko jedno uschnięte drzewo i na nim całą swą uwagę skupiałam. Teraz potrafię się zatrzymać, z boku stanąć i obserwować z wdzięcznością tę magię, która się wydarza, gdy cała rodzina z dzieciakami i zwierzakami wszelakimi się zjedzie. I choć zdarzają się kłótnie, choć nie tak pięknie jak na obrazku, to jednak taki spokój w sercu, że zdrowi wszyscy, że ciepło, jedzenie pyszne, że jest się do kogo przytulić… To ta wyrozumiałość, o której piszesz… I pokora, taka cecha coraz bardziej zapomniana, a taka cenna… Spokojnych Świąt, Jula, takich jak co roku:)

    Odpowiedz
  15. Renata says:

    Zdjec to Wam zazdroszczę, piękne, pozdrawiam.

    Odpowiedz
  16. Mary says:

    „Często gdy Ktoś mnie złości swoim zachowaniem, gdy zostawi niegrzeczny komentarz, lub gdy zadzwoni z niegrzecznym tonem, bo dostał pomylone książki, to złoszczę się chwilę..
    Wiem już, że On pomimo dorosłego wieku, dopiero po tę miłość idzie, a to jest jego droga. ”
    A może On dokładnie tak jak Ty – też złości się tylko chwilę, akurat w momencie, kiedy do Ciebie dzwoni? Może wcale nie szuka już drogi do miłości, może już dawno ją znalazł i co dzień nią kroczy, ale jest po prostu normalnym człowiekiem, u którego czasem emocje przeważą nad rozsądkiem i spokojem? A może miał akurat zły dzień lub ktoś i Jego chwilę wcześniej zezłościł?
    Kiedy sobie dajemy prawo do złoszczenia, nawet tego chwilowego, to czemu innym go odmawiać? I skoro u innych oznacza, że dopiero szukają drogi, to czy u nas nie oznacza tego samego?
    Piszesz: Wiem już, że On pomimo dorosłego wieku, dopiero po tę miłość idzie, a to jest jego droga. ” A cóż my możemy wiedzieć o drugim człowieku po kilku minutach Jego zachowania?
    Tak łatwo jest oceniać 😉
    Skoro sobie na błędy pozwalamy, to i innym dajmy się na nich uczyć, bez oceniania, bez wrzucania do worka – ten zły, a tamten dobry. Nie wartościujmy, nie umniejszajmy, na siebie patrzmy najpierw, zanim Komuś coś zarzucimy. Z pokorą życie żyjmy.
    Wszyscy od siebie nawzajem się uczymy świata, siebie, prawdy i zrozumienia.
    Nie teorią żyjemy, a praktyką, można w teorii pisać peany na temat spokoju i zgody ze światem, a jednym zgrzytnięciem zębami i komentarzem całą tę teorię w niwecz obrócić.
    A droga do miłości, o której piszesz, przez całe życie wiedzie i każdego dnia Każdy z nas uczy się jej od nowa, choć jednym bardziej ona bliska, bo dom rodzinny w mapę wyposażył, a inni kilometry muszą co dzień przemierzać, aby w ogóle trop znaleźć. I kolejnego dnia od nowa poszukiwania zacząć. Grunt to szukać i w tym szukaniu nie ustawać. Tak łatwo bowiem uznać, że skoro już się wie, co i jak, to nic ze sobą robić nie trzeba, a na innych z góry patrzeć, bo wciąż się uczą.
    Dlatego spokojnych świąt Tobie życzę, w zgodzie z samą sobą 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Do pierwszej części Twojego wpisu – może, tak, może złości się tylko chwilę..
      Dobrze nota bene, że trafił na Marcina, który nie wybucha, bo serio był niegrzeczny.
      To był bardziej skrót myślowy na podstawie tego akurat przykładu. Bo dział się chwilę przed pisaniem posta.
      Zapomniałam, że czasami skrót dla mnie zrozumiały, nie jest do końca oczywisty dla czytelnika. Myślę, że dla Kogoś, Kto przeczytał całego bloga, jest zrozumiały, bo to o czym piszesz, pisałam wiele razy…
      Nigdy nikogo nie wrzuciłam do jednego worka. Jestem tego całkowitym przeciwnikiem. Ogromnym i największym. Pisałam o tym setki razy. Jak można wrzucić do jednego wora? Dobrych i złych? Niewyobrażalne dla mnie.
      Nie da się również jednym komentarzem w niwecz obrócić. Bo człowiek jest sumą dobrych uczynków i złych. I dopiero przed śmiercią można je zważyć i ocenić których było więcej. A i to będzie prawdopodobnie niemożliwe, bo co dla jednego dobre, dla innego złym może się okazać.
      Co do wiedzy o życiu i miłości.. Jest mi łatwiej iść przez życie dzięki temu, widzę jak moi przyjaciele bez kochających rodzin się w życiu uszarpią, umęczą, bo nie mają wsparcia i pomocy…
      I choć jest mi łatwiej, to głupia umrę. Głupia apropo’s miłości, drogi i wszelkich innych wartości… Nigdzie nie napisałam, że czuję się w tej dziedzinie wszechwiedząca.
      Mam wrażenie, że odniosłaś się jedynie do tego tekstu, a jak piszesz na początku „cóż możemy wiedzieć o człowieku po kilku minutach jego zachowania (tutaj akurat przeczytania)? I to do tekstu, który odczytałaś inaczej niż pisałam.
      Jak mawiają, biorę odpowiedzialność za to co piszę, nie za to co czytasz/odbierasz.
      Myślę, że w zgodzie z samym sobą można być dopiero na starość, jeżeli w ogóle..
      Dużo się trzeba jeszcze nauczyć aby osiągnąć ten stan.
      Zdrowych ja Ci życzę.

      Odpowiedz
  17. AniaM. says:

    Jak zawsze, cudownie napisane. Trafiłaś w sedno i Świąt i świątecznej atmosfery i życia…. Ja miałam gotowe instrukcje do złożenia pudełka. Piękne to i kochane, i jedna z większych wartości życiowych dla mnie. Życie jednak rzuciło mnie do kraju w którym wiele rodzin w ogóle nie uznaje Wigilii… A Święta są, bo wolne od pracy. I ciężko było np. zwolnić się z pracy przed godz. 21 w dniu 24 grudnia. Przecież kolacja, jak każda inna… Dziękuję, że trafił mi się mąż który jak najbardziej docenia ten świąteczny czas. I mogę otwierać moje pudełko, ba tworzyć nowe jeszcze piękniejsze.
    I dziękuję Tobie za ten post. I życzę samych piękności, samej szczerej miłości i siły do tworzenia kolejnych pięknych „pudełek”.
    Ps. Wyglądasz cudownie. Ba wszyscy wyglądacie pięknie. Jesteście piękną rodzinką.

    Odpowiedz
  18. Marlena1 says:

    Tak naprawdę to z każdych minionych świąt pamiętam rodzinę jakieś urywki typu leżymy z maleńkim Olem i pękamy z przejezdzenia I szczęścia,bo my bo On . Albo leżą dzieci pod choinką zaraz po jej ubraniu I gapią na światełka całe swoje życie przenoszą pod to drzewko. Mamę która mi każe w prawo kręcić tylko w prawo to ciasto kręć córcia. Nic ze złości pośpiechu jakiś kwasów. I chwała mojej małej glowie za to. Ju moja piękna kolejnych wielu wspólnych świąt z Wami o to także proszę

    Odpowiedz
  19. Piękni jesteście wszyscy,c udonie ale moje oczy przyciągnęły Wasze dłonie ,ręce ludzi pracujących ,można by powiedzieć zmęczone dłonie ,i to mnie tak ujęło bo jak spojrzeć to celebryci ,piękni z obrazka wyjeci ale jak spojrzysz na dłonie to widać ta miłość ,pracę na ten moment ,widać taka prawdziwość ,takich ludzi brakuje tam po drugiej stronie ekranu w gazecie i na takich cce się patrzeć .Gratuluje Wam tego momentu życia ,że możecie teraz poblyszczec jak gwiazdki,że można zobaczyć Was wystylizowanch w reklamie ,zachwycić się pochwalić ,ciężko jak piszesz na co dzień pracujecie i jesteście szczerymi fajnymi ludzkimi ,naprawdę super !!!

    Odpowiedz
  20. Katarzyna says:

    Julia… dziękuję Ci za ten wpis. Nie będę się tu uzewnętrzniać, dlaczego, bo dużo mówić/pisać trzeba by było, wiadomo, ludzkie historie są pogmatwane. Ale skłoniłaś mnie do b.b.b.ważnych refleksji.dzięki😊

    Odpowiedz
  21. Emilia S says:

    Nie pamiętam wiele z dzieciństwa swojego, a to co pamietam często chciałabym zapomnieć, może nie wszystko ale wiele wolałabym aby ulotniło się z mojej głowy. I mogłabym się zastawić tym całym doświadczonym ‚złem’ i pójść tą samą drogą, a jednak ja nie chce tego dla swojego syna i niedługo dla swojej córki. Chce aby wszystko pamiętali, aby wszystko chcieli pamiętać, chce aby Święta były tyko wiśnią na torcie, chce aby każdy dzień był dla nich dobry, aby czegoś uczył, aby oni zawsze czuli ciepło, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Czasami moja nerwica chce mi to wszystko szponami wyrwać, ale wiem, że dopóki walczysz jesteś zwycięscą…
    A wbrew wszystkiemu ja uwielbiam Święta, kocham atmosferę, ubieranie choinki i wieczorne picie grzanego wina z mężem. Uwielbiam, że jesteśmy wszyscy w domu, że mamy ciepło przy kominku i jedzenia nie brakuje.

    Julka pięknie ten tekst napisany, tak jak co roku czekam na tego posta świątecznego, a te zdjęcia dodały jemu niesamowitego uroku. Cudownych Świat Kochana 😘

    Odpowiedz
  22. Stella says:

    Julu kochana, od lat jak nikt potrafisz mnie naprostować i na właściwe tory wrzucić. Ja sobie nie wyobrażam że kiedykolwiek zabraknie słów Twoich w tej przestrzeni, a jesli jednak zdecydujesz inaczej to ja w gorszych chwilach do książek Twych będę wracać i znów się prostować, otrząsać, równowagę łapać… Jak dobrze, że kiedyś tu do Ciebie trafiłam <3 Moje Święta odkąd mam dzieci są ich przyszłą poduszką bezpieczeństwa, ciepłym wspomnieniem, puzzlem do obrazu dobrych wspomnień…starać się będę z całych sił. Cudne te Wasze Apartowe kadry. Cudownych Świąt kochana :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      Myślę, że kiedyś zabraknie, bo jak to, do starości blogować? 🙂
      Może braknie mi pomysłów, może nie będzie już czytających..?
      Jednak w najbliższym czasie się nigdzie nie wybieram. Takie mam plany, a jakie ma los, zobaczymy 😉
      Dziękuję Ci za te dobre słowa. Życzę aby już na zawsze ta poduszka bezpieczeństwa gościła na kanapie w dużym pokoju. :*

      Odpowiedz
  23. Alicja Lopes says:

    Wychowałam się w rodzinie katolickiej i choć w dorosłym życiu wiele wartości mi się przeszeregowało, na ta chwile jestem niewierząca, to wciąż uwielbiam kościoły… jako miejsca, budynki, świątynie . I pasterka zawsze będzie kojarzyć mi się z magią… w środku nocy, radośnie, świątecznie , po śniegu, wśród śmiechu i dobrych słów od mijanych sąsiadów iść , by uslyszec dobrą nowinę . Iść, by uslyszec dobre, mądre słowo księdza z ambony … i niejeden ksiądz mógłby zainspirować się Twoim postem. Jakże przyjemnie byłoby to uslyszec … bo właśnie o to dobro chodzi, o drogę do dobra . Pięknie … i trzecie zdjęcie !!!! Jesteście tak podobne do siebie 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Alu, mam tak samo. Lubię pasterkę. Ten klimat kiedy jeszcze w mojej rodzinnej wsi, szło się przez pola 4 kilometry, nocą, ze zgrają.. I ten tłum w kościele w płaszczach, elegancko..
      Myślę, że ma ta msza w sobie ogrom uroku. Jednak prawdą jest, że jeszcze nigdy nie trafiłam na kazanie, które dopełniłoby ten obrazek.
      Myślę, że są takie. Że są tacy księża, którzy potrafią mówić pięknie, niezwykłe rzeczy, których chce się słuchać i słuchać…
      Moja przyjaciółka Madzia, bardzo wierząca, mówi, że Ona w Krakowie takich ma.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz.