kwiatki dla matki

kwiatki

 

z życzeniami zdążyłam. na czas. na dzień właściwy. z wpisem blogowym już nie..
ale wracam do tamtego dnia, bo pewna myśl nie daje mi spokoju..
dzień Matki. kolejny. następny. 
widać coraz bardziej każdą Jej zmarszczkę nową, choć i tak cerę ma wciąż niezwykłą. ale widać bardziej niż kiedykolwiek..
bo zaczęłam się im przyglądać. jak marszczy czoło. jak układają się policzki gdy się śmieje.
zdecydowanie tych od śmiechu ma najwięcej.
bo czy gdy człowiek młody, to przygląda się swojej Mamie..? wydaje się być wiecznie młoda. z siłą nie do pokonania.
jest Tą, która zawsze da radę. która zawsze może, potrafi, poświęci, podaruje, utuli i cierpliwość znajdzie, nawet gdy w środku ich za grosz..
która zawsze. a nie nigdy. która wie. a nie pyta. która znajduje. nie szuka. która wygrywa. porażek nie ponosi.
kto by Jej się wtedy przyglądał.. nawet gdy ukradkiem się spoglądało..
bezmyślnie. bez wniosków. większych analiz.
czasami młody mądrzejszy niż starzec, ale nikt mi nie powie, że wiemy coś nie doświadczając tego.
my wtedy tylko możemy ot gdybać.
a mnie się zawsze wydawało, że długość wąsa nie mówi o naszej mądrości..
a czas mi pokazuje, że mówi. no mówi. żesz cholera jasna, znowu nie miałam racji.
i pokory.. powinnam Jej całe worki kupowac na każdy dzień. tupię nogami jak rozwydrzony dzieciak przy każdej okazji.
a potem zwyczajnie mi wstyd..
jak to mawia mój Tato… „dopowiedzieć zawsze można, a powiedzianego słowa się nie cofnie..”
a ileż to ja bym chciała.. czasu cofnąć.

zwlekam jedną nogę z łóżka. noc. powoli przecieram oczy. biorę Ją do łóżka. a Ona mruczy dalej.
idę na oślep do kuchni. robię mleko. stopy mi zmarzły od kafelek. zdążyłam się rozbudzić. koty za oknem wyją.
potykam się o kaczkę na patyku. daje Jej butelkę. przykrywam całą trójkę i próbuję się zagrzać na nowo.
uświadamiam sobię gdzie są te noce. przespane. poranki z książką w łóżku. leniwie aż do południa.
nie ma. szybko nie wrócą. a jeżli już, to szukać ich w okolicach emerytury.
jestem matką. pełną poświęceń. nadgorliwą.
dziś dopiero wiem. wiem jak żałuję. jak chciałabym cofnąć czas. ile dałabym by móc zawrócić kijem wisłe..
nie powiedzieć Jej tak wiele.
nie tupać nogą.
nie trzaskać drzwiami.
nie drzeć się „nie tak mnie ubrałaś”, „nie tak mnie uczesałaś”, „drapią mnie te rajstopy”.
nie rzucać słuchawkami.
nie zachowywać się jakby całe Jej życie miało być podporządkowane pod moje.
i choć cofnąć się do dnia, gdy dostałam walkmana.. a po otwarciu odkładam na stół mówiąc obrażona „nie takiego chciałam”..
choć nawet „tego” nikt z podwórka nie miał.
wrócić do dnia. tego. i dziesiątek innych dni.

kiedy rodzisz dziecko wszystko nabiera innego znaczenia.
kiedy rodzisz dziecko odnajdujesz w sobie wiele cech, które zmienić by się chciało..
nagle zdajesz sobie sprawę..
wstajesz, karmisz, kąpiesz, przewijasz, nie śpisz po nocach.
lekarze, kremy, szczepionki, temperatury, wysypki..
a potem trzaśnie Ci drzwiami przed nosem na odchodne.
wiem dopiero dziś.. choć pewnie wiem już dawno. albo może nawet już od chwili gdy te słowa wypowiadałam.
jednak wiem dopiero dziś, że żałuję aż tak..

dziś, kiedy jestem Matką, wiem jaką ma wartość owa rola.
choć nie raz ryczą Te Matki z bezsilności w poduszkę, to ocierają nad ranem łzy by mieć nową siłę..
która dla dziecka, nigdy się nie kończy..

mam nadzieję, mieć Mamo siłe choć w połowie tak wielką dla mej Antoniny, jaką Ty miałaś do mnie.
w przeprosiny za każdy czas, którego cofnąć nie potrafię być Mamą, z której będzie dumna.

a na przyszłość bardziej pamiętać…
„powiedzianego słowa się nie cofnie, a dopowiedzieć zawsze można…”

Kolaże991 Kolaże996 Kolaże993 Kolaże994 Kolaże997 Kolaże995 Kolaże998 Kolaże999 Kolaże1000 Kolaże1002 Kolaże1003 Kolaże1004 ustroń Kolaże1006

 

sukieneczka Antki – Gray Label. (tych sklepów w internecie jak grzybów po deszczu. sama się gubię. ale ja estetka do granic możliwości. najdrobniejsza rzecz mnie cieszy gdy jak najpiękniejszy prezent. jak wszystko na ostatni guzik dopięte.. i to jedno z takich właśnie miejsc. paczka do domu przychodzi w pięknym pudełku. pięknie opakowana. nowe marki odzieżowe. piękne pościele. dobór asortymentu idealnie z mojej głowy. grafika sklepu piękna.warto zerknąć. choć ja na sukienki zerknęłam 20 minut po odbiorze od kuriera, bo tak mi było szkoda opakowania psuć..)
wiosenny komin – tutaj.
czapka z zimowej kolekcji – Little Rose & Brothers.
buty Tochy – Zara
rajstopy Wola – (Mama każdej dziewczynki wie, że rajtki to wielkie zmartwienie. ja najczęściej kupuje w H&M. bo kolory mi odpowiadają. jednak po dwóch praniach są całe popęczkowane. dawno temu dostałam od firmy Wola cała reklamówkę do testów. dziś, po dziesiątkach prań stwierdzam, że są bezkonkurencyjne. polecam z całą odpowiedzialnością. z cienkich fajne są w Cocodrilo, choć za tym sklepem nie przepadam.)

z okazji nadchodzącego święta marka GAP chciałaby zaprosić moich czytelników na… 

dzien_dziecka_GAP

 

oraz przewidziane zniżki na ten dzień..

dzien_dziecka_-20

Napisz komentarz...
  1. Boże jakie piękne zdjęcia!! pierwsza rzecz która mnie jednak uderzyła w oczy to wasze ubrania!! tak zimno u was??? my się opalamy 😉
    Post piękny Julka, refleksyjny… ja nie żałuję w sumie niczego bo ja byłam grzeczną córeczką bardzo 😉 ale pewnie nie raz padły słowa za ciężkie, za dotkliwe.. dobrze, że dojrzewamy do takich refleksji no nie? czas mamy na przemyślenie i na wioski.
    dziewczyny boskie jesteście na zdjęciach 🙂 Antonina dosłownie identyczna jak wczoraj w mojej piaskownicy ;)))

    Odpowiedz
    • julia says:

      Wiesz Kochana, były takie dni, że był już upał. a teraz wróciły chłodniejsze dni.. choć dziś było dosyć ładnie.. ale na krótkie spodenki jeszcze chwile czekamy..
      ja w życiu nie żałuję niczego, bo te złe decyzje doprowadziły mnie w miejsce w którym jestem dziś.. najlepszym z możliwych…
      ale żałuję słów powiedzianych , wykrzyczanych jako nastolatka, dziecko..
      na szczęście trafiłam na wytrwalych, cierpliwych rodziców… 🙂
      Antonina w piaskowniecy, a my piłyśmy dobra kawę..

      Odpowiedz
  2. Joanna says:

    Oj, Julia. Mam córkę szesnaście lat ma, i owe za dużo, o którym piszesz, bardzo często jej się zdarza. Cóż, pewnie dojrzeje i będzie jej wstyd. Ale ńie o tym chciałam, chciałam o tym, ze święte to słowa. U nas tez zimno. Zdjęcia fantastyczne. Pozdrawiam Was ciepło.

    Odpowiedz
    • julia says:

      myślę, że będzie.. myślę, ze większości z nas jest.. bo mało takich co buntu młodzieńczego nie mieli..
      chciałabym pamiętać o czymś ważnym gdy Tosia będzie ten bunt przechodzić…
      że rodzice się nie obrażają.. to chyba bardzo ważne.
      całuję :*

      Odpowiedz
  3. gosia says:

    W wolnych chwilach radzę popracować nad fleksją i składnią.

    Odpowiedz
    • julia says:

      nad fleksją, składnią, literówkami, błedami ortogaficznymi etc…
      pocieszam się tym, że Andersen był dyslektykiem a Tuwin siedział dwa lata w jednej klasie..
      dlatego kiedy zaproponowano mi złożenie bloga do druku nie zastanawiałam się ani sekundy.

      Odpowiedz
    • Aga says:

      Pani Gosiu! Blog to nie lektura szkolna, z której jutro będą odpytywać na polskim! Nie podoba sie pani, fleksja i składnia (lub ich brak) kłują Panią w oczy to proszę nie czytać.

      Odpowiedz
  4. Emilia says:

    Jej jak ja dawno koniczyny nie widzialam, tutaj nie rosnie – serio 😀 i szukalam czterolistnej sposrod tych na zdjeciu 😀 racje masz Julka, jak juz sie dziecko nam rodzi to sie percepcja zminia i dopiero wtety rozumiemy jak wiele poswieca matka dla swojego dziecka. U mnie ta wiez z mama pomimo odleglosci sie bardzo poglebila od urodzin Szymka i podziwiam ja niesamowicie bo ja ostatnia z czworki bylam, a ja czasami z tym jednym sobie nie radze ;)i ja tez czasami mysle o tych slowach wypowiadanych w zlosci, o tych krzykach i tym tatuazu zrobionym bez zapytania, ale choc zaluje to czasu nie chce cofac bo to wina mlodosci, hormonow, ja jej tego na zlosc nie rozbilam, nie specjalnie. Teraz zreszta sie z tego smiejemy, a jak mi ostatnio mama przypomniala o tym ognisku co z niego pijana wrocilam to az sie z tego smiechu poplakalam 😉 ona nawet wtedy zla nie byla bo wiedziala, ze mi wstyd i zaluje. Zdjecia przepiekne, Wy obie przesliczne 😀

    Odpowiedz
  5. mamma mira says:

    Cudo, cudo, cudo, cudowne jesteście moje kochane! Gdzie takie piękne obrazy zmalowałyście? Ta leśniczówka wspaniała, iście tajemnicza – jak z bajki! Jeden z najpiękniejszych postów, zaraz obok tego o chorej mamie i tego o tacie. Pamiętam je jakbym wczoraj czytała. Zostają w sercu jak piękne ilustracje w książkach dla dzieci. Bo na tym blogu to Ty Jula duże dziecko jesteś, a ja to kocham, bo kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym. Dlatego dziecko w sobie trzeba pielęgnować! Tym bardziej, gdy sami je mamy! 🙂 Całuję gorąco! :*

    Odpowiedz
  6. gosia says:

    Pani Julio jest Pani jak Pierwszy Sekretarz – można się wypowiadać o Pani wyłącznie w superlatywach. Każdy wpis zawierający choćby ułamek procenta krytyki jest w mig kasowany. Brawo za dyspozycyjność, mam nadzieję, że czuwa Pani również w nocy 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie za bardzo rozumiem…
      na 6 tysięcy komentarzy zostawionych na blogu, nie opublikowałam tylko dwóch.
      i Pani tam nie ma.. więc czy mogę prosić o wyjaśnienie?

      Odpowiedz
    • Marlena1 says:

      Szanowana Pani Małgorzato, bardzo proszę aby Pani nie niszczyła Nam całokształtu jaki tworzy się gdy spotykaj się post Julii z Naszymi komentarzami. To miejsce jest dla Nas pełne ciepła, dobra i brak w Nim ataków oraz agresji. Nasze, z nie taka fleksja czy tam jakąś składnią pozostawić takim jakim jest. Dziękuje
      j

      Odpowiedz
  7. justyna says:

    Czytam od dawna, ale tak po cichu, bez komentowania. Zazdroszcze tej wiezi z rodzicami, bo u mnie niestety odkad pamiętam ciagle przepychanki z mama. Ona sie zawsze o wszysko obrazala, nieodzywala sie pozniej nawet przez kilka tygodni. Odkad ja zostalam mama jeszcze bardziej tego nie rozumiem i robię wszystko, zeby nie popełniać jej bledow, zeby szanowac moja corcie, jej odmienne zdanie, pokazywac jej w kazdej chwili, ze kocham ja bezinteresownie, a nie tylko wtedy kiedy jest posluszna.
    Zdjecia przesliczne no i ta sukienka… marze o niej od chwili jak ja zobaczyłam i mam nadzieje na duze wyprzedaze to moze kupie na przyszly sezon.
    A myslalas moze o sprzedaniu Tosiowych ciuszkow? Wiem, ze chcesz dla drugiego dziecka zostawic, ale moze chociaz niektore? Ja tez chcialam wszystko zostawic, ale zdecydowalam sie czesc sprzedac, bo tego mam juz za duzo, no i drugiemu i tak cos nowegobede chciala kupic:)
    Pozdrawiam cieplo:)

    Odpowiedz
  8. Małgoś says:

    Julia! Czytam i czytam , wracam do postów sprzed roku i czytam, czytam…
    Pięknie tu u Was..Cudnie piszesz, nie wiem jak ta polonistka mogła nie lubić Twojego pisania! Masz w sobie taką mądrość życiową, jakiej życzyłabym każdemu człowiekowi, chociaż…wtedy wszyscy byliby tacy sami i nie wyróżniałabyś się swoją wyjątkowością 🙂 Pozdrawiam, ściskam, życzę słońca każdego dnia i dalszych pięknych, życiowych postów!

    Odpowiedz
  9. lena says:

    ojjj jak zawsze dalas do myslenia….. ile tych słów takze u mnie rzuconych niepotrzebnie….. nie cofne. i siebie cala corce tez chce dac……. tosiulka jak zawsze sliczna. uwielbiam te prostote!

    Odpowiedz
  10. Agacina says:

    Właśnie tak. wiemy wtedy, kiedy odejdą, albo kiedy my same stajemy w roli Matki. Czasem to za późno. Ale dobrze, że człowiek uczy się na błędach. Gorzej iść przez życie ślepo i nawet z błędów wniosków nie wyciągać. Mojej mamie składam życzenia szczerze mówiąc by zagłuszyć sumienie. Bo nie raz się potem okazuje, że ona nawet nie pamięta lub nie wie kto to dzwonił. Już nie raz Ci pisałam, że zazdroszczę Ci tego domu rodzinnego.
    Rajstopki tak, zgadzam się z Tobą, ja mam kilka cienkich par z Cocadrillo i kilka grubych z zimy i naprawę się sprawdziły. Jako jedne z nielicznych nie popękały na tyłku i nie wyglądały jak pajęczyna. Dobre są też z Wójcika, bo z wola jeszcze nie kupowałam.
    Buziaki dla Tosieńki mojej!

    Odpowiedz
  11. Dag says:

    Nie zawsze mądrość przychodzi z wiekiem… Na prawdę mądry może być 20-latek, a bardzo głupi 60-latek 😉 Choć w większości przypadków są to wyjątki od reguły 😮
    Ja na Twoim miejscu nic bym nie żałowała – to są przywileje młodości a z drugiej strony to wtedy kształtuje się nasza osobowość, charakter. Bunt jest potrzebny, bez buntu i kryzysu nie byłoby rozwoju.
    Póki co mam małe dzieci, choć na tyle duże że mogę usłyszeć od nich „Nie lubię Cię”, Nie kocham Cię”, żeby za chwilę usłyszeć coś przeciwnego 😉 W zasadzie cieszę się, że są takie, a nie potulne jak baranki 😉 I Twój przykład pokazuje, że można wyrosnąć na świetnego człowieka pomimo tego że było się trochę zbuntowanym :-)))

    P.S. Mój starszy synek, 5-letni otrzymał już dziś prezent na Dzień Dziecka, początkowo mu się podobał, jednak po jakimś czasie przestał mu się podobać i stwierdził, że chciałaby coś innego. W wielu sytuacjach mój synek się buntuje, nie godzi się na rzeczywistość – ale wyczytałam gdzieś ostatnio: „…sprzeciw wobec różnych elementów rzeczywistości może być przejawem silnego charakteru, wyrazistej osobowości, która po prostu poszukuje swojego szczęścia…” – i tego będę się trzymała 😉

    Odpowiedz
  12. Hiena says:

    Dzisiejsze zdjecia sa takie piekne… Moze dlatego, ze wy obie na nich?
    Nieraz i ja rozmyslalam, jaka bylam glupia, jak zle traktowalam mame i jak to bedzie koszmarnie, jak jej zabraknie. Im wiecej zmarszczek na jej twarzy widze, im wiecej siwych wlosow, tym wiecej refleksji we mnie i wdziecznosci. I coraz wieksza troska o nia, coraz wiecej pomocy. Bo teraz ja jestem silna, a ona coraz mniej….

    Odpowiedz
  13. mogika says:

    Piękne zdjęcia i bardzo refleksyjny post. Piękne słowa Twojego Taty, zapisuje… To prawda, dopiero będąc mamą zdajemy sobie sprawę z trudów wychowywania dzieci… ale czasu się nie cofnie można tylko mądrze wyciągnąć wnioski i dbać o zdrowe relacje z naszymi maluchami. Pozdr.

    Odpowiedz
  14. Marlena1 says:

    Moja mama i ja hahahaha broniłam się i nie raz w głos to wykrzykiwałam ” ja taka nie będę” na każde ” zobaczysz jak będziesz swoje dzieci miała” zawsze padało zdanie ” że będę lepsza mamą”. Teraz to, tatko uwierzyć nie może, że tyle rzeczy można chcieć sobie powiedzieć, nawet codziennie a to że jej smutno bo pogoda brzydka, że czerwone szpilki kupiła ,cóż że Julio tak nie wygodne bidulka ledwo chodzi w nich. A ja wiem że choć drobna to istotka na jej ramieniu jak się uwieszę to nie spadnę, to nie będę ciążyła. Pamiętam, jak zmarła moja kochana babcia, cały dom jeszcze spał tylko ja z mamą siedziałyśmy przed piątą rano w babcinej kuchni, ja na ławeczce zrobionej przez dziadka, mama na przeciw przy stole, nie miała twarzy miała tylko ból, miałam dwadzieścia lat a wiedziałam co powiedzieć gdy wyrzucała z siebie wszystkie żale, że jej było za mało, że mogła częściej przyjeżdżać, zadzwonić. Ale babcia wcale nie żywiłaby do niej urazy bo życie, jego pęd, są czymś normalnym, dla babci ważne było to że ona jest szczęśliwa że daj rade a dziś to tak ważne. Więc Jula tak miało być, miałyśmy drzeć koty, miałyśmy myśleć że mamy długie wąsy, miałyśmy tupać nogami i krzywić się ja na czerwony golf ty na inne nie chciane łaszki, bo kiedy jak nie wtedy nigdy nie będzie już nam dane mieć tej pewności że nam wybaczą.Obie mamy córki i hahahah jakoś mam dziwna pewność że słowa mojej kochane mamuśki będą prorocze i zobaczę mając swoje. Kochajmy je tu i teraz 🙂
    Jesteście piękne jak takie wróżki leśne wiesz?

    Odpowiedz
  15. Takie to prawdziwe, szczere… a Mamą na pewno jesteś i zawsze będziesz wspaniałą, Rodzice bez wątpienia pękają z dumy. Zdjęcia prześliczne! Pozdrawiamy.
    okiem-ani.blogspot.co.uk

    Odpowiedz
  16. cudowny wpis. Piękne z Was kobietki, niezwykłe!

    Odpowiedz
  17. kochana moja piękne zdjęcia,takie klimatyczne pełne szczęścia i miłości która po oczach bije!
    a post piękny poranek mi dziś zafundowałaś,z dawką pozytywnych wzruszeń,i po tym poście to ja mam jeszcze więcej pytań do Ciebie,w tym jedno które mi się już po nocach śni! musimy się telefonicznie złapać!:* ściskam Cie mocno:*

    Odpowiedz
  18. Karolina says:

    Ja mam pytanie dotyczące pierwszego zdjęcia a mianowicie gdzie można kupić takie cudo na kwiatki? 🙂

    Odpowiedz
  19. KasiaS says:

    …wiesz ja mam w sobie tak ogromny podziw do Was – do Matek za to, że kochacie mimo wszystko, mimo kolek, płaczu, nieprzespanych nocy kilku miesięcznego dziecka, tupania i złości w wieku pięciu lat, książkowego buntu nastolatka, tego trzaskania drzwiami, że aż okna się trzęsą, mimo krzyku, niepotrzebnych słów. Kochacie mimo wszystko…
    K.

    Odpowiedz
  20. Iwona says:

    Dzisiejsze zdjęcia piękne 😀 i w ogóle cały wpis taki prawdziwy i szczery…

    I te kwiatki…cudo…

    Odpowiedz
  21. Gina says:

    jakbym swojego posta czytała…:) i nawet o tym walkmanie… heh. te zmarszczki mamy – ja nadal nie chcę ich widzieć, choć już dostrzegam. dwie kobiety. dwie matki. a Ona mi mówi: teraz już widzisz jak to jest…

    Odpowiedz
  22. Maryś says:

    Dobrze, że każdy czas ma swoje „prawa” swoje uroki i decybele. Do mądrych refleksji się dorasta i dobrze, trzeba tylko stanąć na nogi, a to nie wszyscy potrafią…
    Za każdym podarowanym przez mojego syna „potknięciem” myślałam sobie „no to masz za swoje, było tak Mamie nie pyskować” 😉 Nie powiem, że dostałam z nawiązką, ale swoje za uszami odpokutowałam. I też zawsze przyglądałam się tym JEJ zmarszczkom, tym które były niesłychanie „głośne” tym kurzym łapkom niepoliczalnym od uśmiechy i tym na dłoniach, których dotyku nie zapomnę nigdy ♥

    Odpowiedz
  23. Asia says:

    Ja niezmiennie mam jedną refleksję,
    czy kiedykolwiek dorównam mojej Mamie w byciu Mamą?
    Jej, wydaje się, że zawsze się chciało, nigdy się nie leniła, zawsze obiad był, uprane, sprzatnięte…My wycałowawne, wykochane, do szkoły porzadnie wyszukowane…
    I jeszcze jak pomyślę, ile mi daje, że zawsze jest, nawet teraz gdy jej potrzebuję,
    to czy ja też tak potrafić będę? Boję się, że nie..

    Odpowiedz
  24. anna says:

    przepiekne fotki:)

    Odpowiedz
  25. paula says:

    Bo czy byłabyś w tym miejscu, taka jak teraz, z tym doświadczeniem i tą refleksją gdyby nie czas dorastania, słów zbyt wielu, emocji? Czy umiałabyś docenić to co tu i teraz gdyby nie Mama i Tata co z żalem każdy „policzek” znosili, ale po cichutku, ale z wiarą że dając Ci możliwość manifestacji swoich racji otwierają Ci drzwi do samodzielności, do wiary w siebie, do odwagi? Łatwo się o tym mówi i pisze z perspektywy czasu, ale nie łatwo wyobrazić sobie siebie samą stającą w obliczu buntu własnego dziecka… ja nie umiem. Ale wiem, że jestem tym kim jestem i w tym miejscu w moim życiu dzięki konsekwencji i cierpliwości (choć może i czasem jej braku) moich Rodziców. Dziękuję Ci za ten post. Za kolejny, który pozwala mi się zatrzymać i złapać dystans, spojrzeć z boku, uświadomić sobie pewne rzeczy, które tak naprawdę się wie, ale gdzieś tam za uszami siedzą, po karku drapią…
    Zdjęcia piękne! uwielbiam!

    Odpowiedz
  26. Karina says:

    Za każdym razem, gdy mówię mojemu mężowi, że czas na ustalenie wspólnej „strategii” wychowawczej, to mówi, że jeszcze przyjdzie na to czas, że nadal trzeba się nim bardziej opiekować niz wychowywać. I bam, popsuł mi dzień matki! Nie, nie Janek, jego tata. Nic absolutnie nic, nawet życzeń, „bo nie jestem jego matką”. I to pokazuje, jak wazne jest wychowywanie. Bo z jednej strony potrzeba dużo wolności, kilka zakazów i szczyptę nakazów, aby dziecko wychowywało się samo i nas wychowywało do bycia rodzicami, którzy potrafią zaufać, a z drugiej strony tego przykładu potrzeba, żeby od maleńkości z dzieckiem prezenty robić temu drugiemu rodzicowi/babci/dziadkowi, żeby widziało w tym serce i entuzjazm, i potrafiło być radosnym darczyńcą. I nie wiem, czego poza obecnością ojca przez większość jego dzieciństwa, zabrakło mojemu mężowi, że tak, a nie inaczej obchodziliśmy mój pierwszy dzień matki…
    A nieporozumienia z matką zawsze się zdarzą… nawet, gdy same już mamy dzieci, gdy wiele rzeczy zaczynamy inaczej rozumieć… gdzie człowiek, tam konflikt. Ale dobrze rozwiązany konflikt może budować.
    Pozdrawiamy was ciepło

    Odpowiedz
  27. Wiesz, że nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym czym i jak sprawiłam jej przykrość jako dziecko czy nastolatka…
    Choć byłam raczej z tych grzecznych to pewnie się zdarzało i wtedy i później ale przecież ona wie, że kocham ją nad życie, że jedyna jest…. wie teraz już jako dorosła kobieta i mama mówię jej czasami to 🙂
    Buziaki :*

    Odpowiedz
  28. 3kropka... says:

    „powiedzianego słowa się nie cofnie, a dopowiedzieć zawsze można…” Dudnią mi te słowa od wczoraj w głowie i przestać analizować ich nie mogę…I przywołuję w myślach te wszystkie zdania niepotrzebne, nieprzemyślane, w złości, gniewie wypowiadane, w afekcie nawet. Boże ile bym dała żeby cofnąć czas i wymazać jakoś magiczną gumką te czarne gryzmoły moje. To co mówiłam, robiłam… nie doceniałam, nie dziękowałam…Później rozpamiętywałam i przeklinałam samą siebie. Źle ta natura ludzka stworzona. Inaczej być powinno. Panować nad sobą powinniśmy. Zazdroszczę tym co potrafią! Ja nie umiałam…

    Odpowiedz
  29. fiźka says:

    Pięknie to ujęłaś. Ja dopiero kiedy urodziłam Lu zrozumiałam jak wiele moja mama poświęciła by wychować mnie i rodzeństwo. Jak ciężka to życiowa rola być matką. Wielokrotnie miałam wtedy łzy w oczach i wyrzuty sumienia, że nie umiałam jej doceniać kiedy ona tego najbardziej potrzebowała.
    http://lilubabiesfashion.wordpress.com/

    Odpowiedz
  30. IzaMi says:

    och ileż to razy i ja żałowałam swoich słów…. czasami już w momencie kiedy je wypowiadałam… tak, już wtedy czułam, że nie powinnam w ten sposób mówić, ale w tym konkretnym momencie nie mogłam się powstrzymać bo przecież musiałam udowodnić, że to ja mam rację…. że ja też mam prawo wymagać, oczekiwać, nie zgadzać się, buntować się i robić wszystko co inni w moim wieku, a czasami sporo więcej bo już dzieckiem przecież nie jestem… a byłam, teraz to wiem i całym sercem dziękuje mojej mamie za tą cierpliwość, wyrozumiałość, za tą ogromną miłość… dziś łączy nas wyjątkowa więź…. zwłaszcza od kiedy ja sama zostałam mamą 🙂

    Odpowiedz
  31. Dlatego Julio korzystaj z tego co jutro, razy dwa! Nie popełniając tych samych błędów, by już nie musieć przepraszać. pozdrawiam!

    Odpowiedz
  32. Magda says:

    Jakie to znajome. Aż wstyd, że pamięć nie myli…

    Odpowiedz
  33. kasia says:

    a ja chciałam zapytać skąd pochodzi ten śliczny misio?

    Odpowiedz
  34. Karolina says:

    teraz dopiero odkryłam tego bloga, jest cudowny:) Piekne zdjecia i piekne słowa. Pieknie razem wygladacie.
    p.s czy mozna wiedziec gdzie kupie taka spódnice w paski:)????

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.