moja droga M.

_DSC0726

codziennie przychodzi od Was wiele maili.
najczęściej piszecie mi o swoim życiu, pytacie, radzicie się.. a ja mało wiem.. 
a tych maili nadciąga więcej i więcej..
dziś za zgodą autorki publikuję jedną z naszych rozmów. 

„Hej Julka
Od grudnia idę do pracy, nowej, wszystko nowe, szkolenia, strach, obawy. wszyscy wkoło mówią super. wow, służbówka wow, a ja się boję jak sto diabłów. Ale nie o tym, chciałabym mieć Twoja wiarę, że mi się to należy, że wolno mi być na tyle bezczelna żeby się tym chwalić, a ja tym czasem boję się ludzi, że oni wyślą mi zła energię, że nie dam rady i Ci co teraz dumni będą dumni mniej. chciałbym tę wiarę w siebie którą ty masz i choć ponoć przebojowości mi nie brak, to mętlik w głowie straszny i brak zrozumienia dla samej siebie.Jak Ty to robisz że choc zdajesz sobie sprawę że wielu ludzi ma niekoniecznie miłe myśli no zwyczajnie zazdroszczą, zawiszczą, Ty się nie boisz, robisz co robisz, no kurcze jak?  mocno ściskam. M”

Moja droga M…
W miesiącu „rozmawiam” z ponad 40 tysiącami ludzi, którzy przychodzą tutaj 300 tysięcy razy.
nie wiem jaka to ilość. nie potrafię sobie tego wyobrazić.
czasami Ktoś zaczepia mnie na ulicy, w centrum handlowym, w urzędzie.
jak wielką gamę ludzkich charakterów musi skrywać w sobie taka liczba.
pewnie ludzi nadprzeciętnie mądrych, zdolnych, ludzi zwykłych. dobrych i złych. zawiedzionych życiem i zwycięzców.
nie potrafię do końca pojąć tej liczby. przerosła mnie.
kiedy zapytałaś mnie o tą energię wysyłaną przez ludzi, którzy mnie nie lubią, wyobraziłam sobie taką scenę…
stadion narodowy w Warszawie, stoję na środku taka mała. wielu uważa mnie za taką anielicę, co przed chwila spadła z jednej z błękitnych chmur, a ja jestem cholera jakich mało..
stoi więc ta cholera z niewyparzonym jęzorem na środku… i Ci wszyscy ludzie, którzy tu do mnie zaglądają..
40 tysięcy spojrzeń, 40 tysięcy par oczu, 40 tysięcy par rąk, 40 tysięcy serc..
opowiadam historię (Twoją, tak jakby była moją, by Ci zobrazować). gestykuluję, podskakuję, klaszczę w dłonie, głośno krzyczę o tym, że mi się udało! dostałam tę pracę. o jakiej wielu marzy. właśnie tą. ja. udało się mnie. udało się, bo wierzyłam, bo miałam szczęście, bo ciężko na to pracowałam. lub był to zupełny przypadek i nie pracowałam wcale.. to nie ma znaczenia.
udało się. życie przyniosło mi to szczęście. do cholery jasnej! idę do roboty! dobrej roboty.
koniec. spada kurtyna. ludzie się rozchodzą.
nie wiem w ilu procentach i jak się rozkłada ta liczba, ale bez względu na to..
część ludzi wychodzi i myśli, lub mówi do Kogoś idącego obok.. „mnie też się uda! zobaczysz. mnie też. jutro ruszam na miasto ze świeżym CV, idę z głową podniesioną do góry. wszyscy Warszawscy prezesowie w wysokich, wypucowanych budynkach, uważajcie, bo nadciągam.” i gdyby nie był dorosłym, a dzieckiem to podskakiwałby na co drugą lewą z tej radości..
część z nich idzie z zaciętą miną „wielkie mi co. robote znalazła. bez sensu”
są też tacy co nienawidzą Ciebie od chwili gdy tam weszli. nawet kaptur zaciągają na głowę, by nikt ich nie zobaczył, że tam przyszli.. Oni wychodząc nienawidzą Cię jeszcze bardziej. z różnych powodów. i wcale nie musi być to od razu zazdrość jak wszyscy zwykli mawiać.. myślę, że najczęstszą tego przyczyną jest fakt, że nie lubią sami siebie. nawet nie życia jakie ich otacza, ale samych siebie…
bo gdyby było inaczej, gdyby Cie zwyczajnie nie lubili, bo mają prawo, bo nie jesteś idealna, to nie traciliby czasu na wciskanie się na ten stadion.. 

kiedy wrócisz do domu, będzie jak zwykle. zabawki porozwlane, w zlewie pełno, dzieci nie umyte, albo umyte ale mąż nie wie gdzie są piżamy, Ktoś nesqika rozdeptał na środku salonu, a ty w to wchodzisz bosą stopą. nie możesz zebrać myśli bo z telewizora drze się Tadziu Sznuk  w  „jeden z dziesięciu”.
bierzesz dziecko na ręce i idziesz uśpić. czytasz o Misi Marysi. już rozespana zakładasz koszulę nocną i patrząc jednym okiem myjesz zęby. mówisz mężowi, że jesteś zmęczona i idziesz się też już położyć. On daje Ci buziaka…
zwykły schemat, a większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że to najpiekniejsze co może Ci się zdarzyć..
kiedy Ty przykrywasz się pod nos i przytulasz do małego kochanego, zdrowego ciałka swojego dziecka…
tysiące ludzi tańczy teraz po mieszkaniu, śpiewa pod nosem.. i  obmyśla plan swojego jutrzejszego sukcesu..
inne tysiące siedzą przy komputerach, kanapkach z pomidorem i wysyłają Ci złe myśli o jakich piszesz…
a Ty w swoim domu. tak zwykłym, szczęśliwym domu..
wszystko dzieję się przede wszystkim w Twojej głowie. jeżeli będziesz myśleć, że Ci ludzie co Cię nie lubią, co twierdzą, że jesteś „bez klasy, hipokrytką i słoma Ci z butów wystaje” mają wpływ na Twoje życie i szczęście – to mają.
a jeżeli nawet nie zatrzymujesz się przy tych myślach to ich nie ma. choćby i dziesiątki lalaeczek voodoo już naszyli..
wszystko co w życiu ma negatywną energię a nie jesteś z tym związana w żadnym stopniu – wyrzucaj. bez zastanowienia, bez tłumaczenia, bez wyrzutów sumienia..
pamiętam jak na początku ciąży dostałam maila od pewnej dziewczyny.. napisała, że mam schizofrenie, że jestem taka, siaka i owaka (nie pamiętam dziś już jaka).. jako, że buzowało we mnie wiele hormonów rozpłakałam się. z bezsilności na ludzką głupotą.
była wtedy u mnie moja Mama. patrzy na mnie i pyta..
Czy ta dziewczyna mieszka blisko Ciebie? odpowiadam, że nie. a czy Ty się z Nią kiedyś widziałaś? znowu pada odpowiedź „nie”.
a spotkasz kiedyś? ma jakiś wpływ na Twoje życie? jesteście jakoś związane biznesowo czy blogowo?
nie, nie, nie…
i ta moja Mama tym swoim głosem…
to co ty ryczysz dziecko? o co? o jakąś babe co Cię nie zna a Ty Jej? nie szkoda Ci życia?
w tym czasie byś zdążyła sąsiadkę na kawę zaprosić. sąsiad jest Ci w życiu ważny a nie jakaś tam baba co wypisuje bzdury.
zamknęłam laptopa, wstałam od stołu i zadzwoniłam do sąsiadki… a owej babie życzę jak najlepiej, i może nawet fajna z niej babka.
najważniejsze moja droga M, to być w zgodzie ze sobą. wybaczać ludziom. machać na to ręką. nie rozdrapywać.
nawet jak Ci się w tej pracy nie uda to jeden pomyśli „próbowała, może następnym razem sie uda, głowa do góry.”
a inny „a dobrze Jej, tak się nachwaliła to ma.”..
Kogo z Nich chciałabyś mieć za przyjaciela? o Kogo w życiu warto dbać i zabiegać?
o dobrych ludzi walcz. jak lwica. jak zrobisz źle to idź przepraszaj, tłumacz się , kajaj jak trzeba..
ale nigdy przed tymi, ktorzy na to nie zasługują, którzy chcą rządzić Twoim życiem a swoim nie potrafią dobrze pokierwać skoro tyle w nich zgryzoty..
dbając o swoje szczęście trzeba być silnym, walić głośno pięścią w stół, gdy Ktoś próbuje powiedzieć Ci jak masz żyć. nawet gdyby drzazgi miały zakrwawić Ci ręce. bo jeżeli Ktoś ma czas by wysyłać Ci złe myśli to znaczy, że ma chorą duszę, ciało.
bardzo szkoda mi tych ludzi… 
Chodź po ulicach swego miasta i głośno krzycz, że Ci się udało, że sie obawiasz, boisz czy podołasz, ale idziesz i dasz z siebie wszystko..
nic nam nie jest dane raz na zawsze. ani życie, ani radość, ani dzisiejszy dzień, ani zdrowie…
nie żaluj nigdy, że nie cieszylaś się gdy był na to czas, bo bałaś się ludzi..
Ci których się boisz, nie są Ciebie warci.
głowa do góry. za pół roku zadzwoń do mnie z służbowego telefonu, wyślij zdjęcie z służbowego laptopa jadąc służbowym autem na służbowe wakacje…
niech służą Ci te zmiany na najlepsze i większą śmiałość do życia.
moja droga M tulę Cię do serca najmocniej jak potrafie.. a teraz idę umyć zęby patrząc jednym już okiem, bo północ dochodzi..
j.

_DSC0725

huśtawka – Kid’s Globo

Napisz komentarz...
  1. Julia, jaka z Ciebie cholera jak na samym końcu piszesz „tulę Cię do serca najmocniej jak potrafię”? Ja w Tobie właśnie widzę kogoś, kto by cały świat przytulił. Mimo wszystko…
    Wczoraj u siebie na blogu pisałam o moich ulubionych blogach. Nie mogło tam zabraknąć Ciebie. Jeśli masz ochotę zerknąć, to zapraszam Cię, Ty cholero kochana 🙂

    Odpowiedz
  2. Kasiula says:

    Droga J. Napisałaś do M. ale mam wrażenie, że też do K. Dziękuję…

    Odpowiedz
  3. marta says:

    Przeczytałam raz szybko, by nalykać się smaku Twych słów, potem pomału delektując się kazdym. A teraz jak ta krowa, będę mielić każde w swojej glowie… dziękuję.

    Odpowiedz
  4. Agnieszka says:

    no cudownie pozytywnie i mądrze piszesz, na pewno nie raz będę wracała do tego wpisu.

    Odpowiedz
  5. Dominika says:

    bardzo prawdziwe, a ja pisze jednym okiem i jedna reka bo dzieciaki sie bija o zabawke 😉
    ps. mam nadzieje ze autorka maila bedzie chwytac garsciami z tej nowej sytuacji ktora ja spotkala.
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Ela says:

    Julka, wspaniały tekst! Brawo!

    Droga M. brnij przez życie śmiało i z uśmiechem – powodzenia! <3

    Odpowiedz
  7. Sara says:

    Julka, pocieszaczu Ty! Przepraszam, że tak „na Ty” Ci wale, pomimo tego, że niezła gówniara ze mnie, ale mimo tego, że Cię nie znam to czuję taką bliskość do Ciebie. I cieszę się, że ten tekst napisałaś, bo trafia dzisiaj do mnie i pociesza mnie w tym ciężkim listopadowym dniu.. mimo, że to nie do mnie i o mnie, to jakoś tak mi lepiej. Dziękuję! Tulę.

    Odpowiedz
  8. AA says:

    Napisał jeden Pan „”Strach musi być uroczy , bo strach ma wielkie oczy”
    A jak przychodzi taki dzień, że ten strach zaczynasz oswajać, to jest dopiero przygoda 🙂 AA

    Odpowiedz
  9. Ana says:

    I wieczór stał się lepszy. Wspanialszy, weselszy. Pozytywny.
    Masz w sobie coś niesamowitego.
    Jesteś takim pozytywnym akcentem w ciągu dnia.
    Jak jest źle, zagladne na bloga/instagrama/fb i już mi lepiej.
    Banana mam na gębie od razu!
    Dzięki za to!
    Pozdrawiam baaaaaaaaaardzo ciepło w ten chłodny wieczór,
    A.

    Odpowiedz
  10. aa says:

    Julka pozdrowienia dla Twojej Mamy . Taka Mama to majątek!
    AA

    Odpowiedz
  11. Edyta says:

    Dziękuję za ten wpis 🙂 wyciągnęłam z niego duuużo mądrości dla siebie…. :):):)

    Odpowiedz
  12. Sylwia says:

    … Czuję taką ulgę, jak To przeczytałam…

    Odpowiedz
  13. Lubię tę Twoją mądrość Julcia. Bardzo;-*

    Odpowiedz
  14. Basia says:

    wydrukuję sobie ten wpis 🙂 Za tydzień mam podsumowanie swojego stażu i będą się ważyć moje dalsze losy w firmie, przed pójściem przeczytam wpis Twój raz jeszcze

    Odpowiedz
  15. marta says:

    Dziękuję za ubranie w słowa tego co od kilku dni krąży mi po głowie. Kilka z tych myśli jest godnych zawisniecia na lustrze w formie cytatu, by co dzień rano myjący zeby czytać je i zapamiętać raz na zawsze.

    Odpowiedz
  16. Angela says:

    Uwielbiam Cię <3

    Odpowiedz
  17. Anka says:

    Ja to sobie zawsze mysle czytajac malo przyjemne komentarze, nie tylko na Twoim blogu Jula, ze trzeba byc doslownie sadomasochista jakims zeby tak sie meczyc tracac czas na cos co cie wkurza, za nic na swiecie nie podoba, denerwuje…Po co zagladac na strony, ktore wywoluja zle emocje kiedy internet jest tak pelen roznorodnosci kazdy znajdzie cos dla siebie…lepiej w tym czsie paznokcie pomalowac, piety zrobic:-) Jasne ze mozna napisac ze z czyms tam sie nie zgadzam, ze mysle inaczej ale obrazanie kogos, od chorych wyzywanie to juz przegiecie.

    Odpowiedz
  18. Justyna says:

    I rzec by się chciało po przeczytaniu tych mądrości:
    Amen!
    i trzymam kciuki za M.
    🙂

    Odpowiedz
  19. monique says:

    Ty to masz dar kobieto ubierania myśli w słowa … Właśnie dlatego za każdym razem wchodzę do Ciebie z tą samą dziecięcą ciekawością co tym razem napiszesz .. I wiesz co ? Tradycyjnie już beczę jak bóbr i wrócę tu jak bumerang czytać kolejnego posta ;))) Buziaki

    Odpowiedz
    • Gusia says:

      Myślałam, że tylko ja beczę przy postach tutaj zamieszczonych 😉 Moje życie totalnie odbiega od tego zapisanego na tym blogu a tak bardzo odzwierciedla to o jakim marzę a raczej marzyłam, bo już wiem, że własnych dzieci mieć nie będę i nie mam już rodziców a chyba jakieś dwa lata starsza jestem od autorki bloga. Ryczałam przy wielu postach bo jak trafiłam na bloga to czytałam posty od siądnięcia do kompa do padnięcia w objęcia Morfeusza i nie z żalu, że ja tak nie mam i nie będę mieć ale dlatego, że to co najważniejsze w życiu można tak prosto a jednocześnie tak pięknie ująć w słowa.
      Zazdroszczę. Bardzo zazdroszczę, ale nie zawistnie tylko z podziękowaniami bo dzięki wpisom tutaj (codziennie sprawdzam czy się pojawił nowy 😉 zaczynam dostrzegać piękno wokół mnie i przestaję mieć pretensję do losu za brak rodziców, dzieci i finansów potrzebnych dla zbudowania takiego wspaniałego azylu. Nauczyłam się cieszyć z codzienności i czerpać z niej tyle ile się da i za to bardzo bym Ci chciała podziękować kochana kobieto przez wielkie „K”.

      Odpowiedz
  20. Piękne, prawdziwe, szczere… „O dobrych ludzi walcz” – w tym całe sedno, właśnie o tym też wczoraj pisałam. Takich ludzi dobrych i życzliwych na Twojej drodze M. Ci życzę! I Tobie Julio i wszystkim 🙂 Ściski! :*

    Odpowiedz
  21. urbanlife says:

    Święta Prawda!
    W stresujących sytuacjach kiedy spotykam nowych ludzi, moja mama zawsze mówi: spróbuj wyobrazić sobie, że jesteś jak taki pies w pokoju pełnym luster (?!) Jeśli Ty zamachasz ogonkiem, każde jedno odbicie odmacha Ci przyjaźnie.

    Odpowiedz
  22. Karolina says:

    Tak bardzo dziękuje! Wchodzę tu i czytam posty kilka razy i nie mogę się nadziwić jaka mądrość życiowa z nich płynie. Z całego serca dziękuje. Tak na marginesie kiedy już będę miała swój dom obkleje sobie wszystkie ściany Twoimi( choć jestem mlodsza i powinnam mówić per pani to nie potrafię, bo czuję jakbym mieszkała parę metrów dalej i znała Cię od kilku lat) zdjęciami i cytatami. Ja własnie siedzę z drrzącymi rękami cała w strachu i zadaję sobie pytanie czy to na pewno ja? jak to ja z tylu osób? to nie może być prawda! jestem przecież zbyt słaba żeby tego dokonać ! Czytam Twój post i od razu mi lepiej. Zaraz zabieram sie za przygotowania i pokażę wszystkim, że potrafię, ze mi sie uda i jutro (mam nadzieję) będę chodziła po mieście i mówiła wszystki tak ja tego dokonałam!!
    jeszcze raz dziękuję <3

    Odpowiedz
  23. Karolina says:

    Julka,
    nawet nie wiesz jak żałuję, że nie jestem Twoją sąsiadką i to nie mnie zaprosiłaś wtedy na kawę, chociaż osobiście wolę herbatę… 🙂 Jesteś wyjątkowa! Pozdrawiam gorąco!

    Odpowiedz
  24. Ilona says:

    rozpłakałam się… dziękuję

    Odpowiedz
  25. MamoDziecko says:

    Cieszę się z całego serca, że są Tacy Ludzie, jak Ty ! Mądrzy, radośni, z jasnym i pogodnym sercem, piękną duszą, z miłym słowem dla innych, z talentem. Tacy Ludzie zawsze mają udane życie, bo Takich to i nawet 10 metrów swojej podłogi w blokowisku cieszy, Takim to i czerstwa kromka z margaryną smakuje i dla Takich umorusane dzieciaczki w ubraniach po dzieciach kuzynki są najpiękniejszymi królewnami i książętami z bajki. Twoja postawa powinna pozarażać wszystkich jak wirus grypy na jesień ! Zdrówka życzę całej Twojej Rodzince.
    PS. A to jest prawda, że człowiek musi polubić najpierw samego siebie, aby polubił innych…Polecam książkę „W głębi kontinuum” J. Liedloff.

    Odpowiedz
  26. sylwia says:

    dokładnie takie podejście do życia ma moja teściowa 🙂 a ja od 7 lat próbuję sie tego nauczyć od niej 🙂 bo uważam że jest bardzo wartościową kobietą i matką choć nadal teściową 🙂

    Odpowiedz
  27. imi says:

    i do mnie tez napisałaś.. nawet dokładnie do dnia dzisiejszego.. 🙁 tylko jak to tak się przestawić na takie myślenie ?

    Odpowiedz
  28. Stella says:

    Julka…ten strach pokonywać, drogą swoją podążać, kłody spod nog odrzucać. ..no kto mnie nauczył, niedowiarka, pesymistkę, no kto? Zmieniasz ludzi wiesz? na lepsze, ja zawsze tu z Tobą będę, dziękuję. Ps. wróciłam do pracy po przygodzie z depresją, widzę gdzieś tęczę na horyzoncie, jestem jej warta, zaslużyłam by ją oglądać

    Odpowiedz
  29. Kinga says:

    A ja uważam że jak mocno się wierzy że się uda czegoś dokonać to tak się stanie. Zawsze sobie powtarzam” uda Ci się” i zawsze się udaje:)
    A nawiązując do tej okropnej baby prze którą się popłakałaś, to powiem Ci ze przykro mi się zrobiło ze płaczesz przez obce osoby, bo nawet ci wszyscy ludzie co czytają twojego bloga Ciebie nie znają to co mogą o Tobie powiedzieć. Ale przeważnie słowa ranią bardziej niż czyny…
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  30. to jakby do mnie!
    boszzz, tyle energii mi dodałaś, ale i refleksji tyle, że nie ogarniam…
    :*

    Odpowiedz
  31. Sylwia L. says:

    Niesamowity czlowieku:-) bo inaczej Twej osoby nazwać nie mogę – znalazlam w tym poście troche siebie. Dzis tez rozeslalam kilka CV, mimo, ze dziecka z kim i jak zostawić nie mam to może jakoś sie uda, pouklada – i teraz jeszcze większą energie mam a żeby dzieląc dalej i sięgać po to co najlepsze – bo przecież na to zasluguje!
    I tez będę miala swój dom, a w nim ściany z Twoimi myślami, cytatami – bo tyle w nich życia, tyle mądrości!
    Bo jak tu zagladam to jakbym skrzydle dostawala 🙂
    Sciskam Cie Julka!

    Odpowiedz
  32. Kasia says:

    Jeśli mogę chciałabym Ciebie zacytować komuś kto w tym momencie potrzebuje dokładnie takich słów…
    niesamowity post,mam teraz tyle przemyśleń,tyle myśli o pierwszej w nocy…
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Odpowiedz
  33. M says:

    I to nie żadna fikcja literacka, ja naprawdę na kila moich słów dostałam list, chciało się tej zapracowanej czarownicy odpisać i to JAK !
    Pozbierałam każde słowo do buteleczki nosze ze sobą i użyję jak gumijagodowego soku w razie potrzeby.
    Dziękuję Julce
    Dziękuję Wam dobrze życzącym
    Tytułowa M.

    Odpowiedz
  34. Marta says:

    Piękny tekst.Dlatego uwielbiam Twojego bloga,to co piszesz.Zawsze czekam na nowy post i dużo się od Ciebie ucze.Przesyłam najlepszą energię:)dla Ciebie i Twoich bliskich.Wszystkiego dobrego

    Odpowiedz
  35. Barbarka says:

    Julia jesteś niemożliwa w pozytywnym słowa tego znaczeniu !
    Jestem tak okropnie pamiętliwa , zadry niepowodzenia muszę przetrawić, wiem szkoda życia .
    Ale od pewnego czasu mam taką dewizę :RÓB SWOJE I IDŹ DO PRZODU ,
    WSZYSTKO DZIEJE SIĘ Z JAKIEGOŚ POWODU”
    Szkoda życia na głupie gadanie ludzi , zazdrość i nieżyczliwość .
    Wokół nas są życzliwi ludzie tylko trzeba ich dostrzec.

    Odpowiedz
  36. Julka ……. mam nadzieję, że kiedyś w Empiku będę mogła kupić napisaną przez Ciebie, cudowną książkę.

    Odpowiedz
  37. Pau says:

    Moja Droga Julio,
    wspaniale piszesz o rzeczach tak prostych, a rzeczywiście najważniejszych.
    pozdrawiam ciepło,
    Pau

    Odpowiedz
  38. Karolina says:

    Julio,
    I niech te słowa pozostaną moją mantrą życia…
    A gdy zwątpię, lub się potknę niech mi przypominają o prawdziwym szczęściu i obudzą upadłą wiarę w siebie…

    Odpowiedz
  39. Hanka says:

    Gdy byłam nastolatką i strasznie przejmowałam się tym, co inni, często obcy o mnie myślą, mój Brat powiedział mądre słowa, które wpisują się w Twój dzisiejszy psot „przejmuj się opinią tych ludzi, na których Ci zależy i którym zależy na Tobie”. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  40. Ta nasza Julka to po prostu Prozac w czystej postaci

    Odpowiedz
  41. Justyn says:

    Uwielbiam Twoje słowa i energię. Strasznie się cieszę, że jesteś. Buziak dla Ciebie!

    Odpowiedz
  42. Akinom says:

    Anioly sa wsrod nas i Ty J. jestes Jednym z nich!

    Odpowiedz
  43. Gosia says:

    Ja zawsze swoim dzieciom powtarzam, niewazne co mysla o Tobie ludzie wazne jest to co Ty myslisz o sobie. Wyrosly na dwie odwazne kobiety.

    Odpowiedz
  44. Przypominałam sobie dzisiaj ten post, gdy czekałam na egz. praktyczny z prawa jazdy i dodał mi tyle siły i wiary w siebie, że stres odpuścił i zdałam!!! 🙂 także dziękuję! 🙂 przepiękny wpis!!!

    Odpowiedz
  45. O wlasnie tego mi bylo trzeba!!!Takich slow dokladnie! Nawet nie wiesz jakiego dalas mi pozytywnego kopa! Dziekuje Ci serdecznie!!!
    Pozdrawiam
    M.

    Odpowiedz
  46. wikilistka says:

    Ludziom nie dogodzisz – jesteś szczęśliwa, źle. Jesteś nieszczęśliwa, jeszcze gorzej. Udało Ci się – źle. Nie udało Ci się – narzekasz. Grunt to robić swoje i po prostu być szczęśliwym.

    Odpowiedz
  47. Monika says:

    Dziękuję Ci za te słowa, łzy płyną mi po policzkach.. Ten post napisałaś także dla mnie…. Zaglądam tutaj od niedawna i szukam pocieszenia, a Ty bezbłędnie wiesz o czym mi napisać:) Ja zupełnie odwrotnie niż bohaterka Droga M. zrezygnowałam świadomie dwa lata temu z pracy zawodowej, dla mojej trójki dzieci, które całe swoje najmłodsze dzieciństwo spędziły z opiekunkami, bo ja ciągle byłam zajęta pracą. Nie dlatego, że byłam głodna sukcesu i chciałam zrobić karierę, ale przez presję rodziny (niestety), która moją wartość ocenia po ilości przepracowanych godzin i zarobionych pieniędzy. Niestety nie umiałam się nigdy temu przeciwstawić i tak naprawdę nadal nie potrafię, ponieważ przez te całe dwa lata ciągle się tłumaczę na zadawane mi permanentnie pytania: dlaczego jeszcze nie wróciłam do pracy? Twoja siła i odwaga dodaje mi siły i odwagi, że to ma sens, że gotowanie obiadu, pieczenie chleba, czas poświęcony na wspólną naukę z dziećmi, czy oglądanie z nimi bajki MA SENS!!! Wierzę, że w końcu odważę się walnąć pięścią w stół, aby zawalczyć o swoje szczęście, dziękuję Ci, jesteś wspaniała!

    Odpowiedz
  48. Ala says:

    I zaś ryczę… Jaka Ty jesteś mądra Juluś. Wierze, że nic nie dzieje się bez przyczyny, zatem wierze też, że los mi Cię zesłał (nawet tak wirtualnie), z jakiegoś powodu. Takie posty, jak ten, tylko mnie w tym utwierdzają. Ściskam Was wszystkich mocno :*

    Odpowiedz
  49. Aga says:

    Julka jesteś niesamowita, możesz z powodzeniem zastępować na szkoleniach Mateusza Grzesiaka 🙂 , uwielbiam takie pozytywne osoby :-*

    Odpowiedz
  50. Ewa says:

    Chciałabym mieć taką Mamę jak Twoja! Ech…

    Odpowiedz
  51. Ania says:

    A Ty się dziwisz, że ludzie do Ciebie piszą, że pytają, a Ty „mało wiesz”. NO, TO TERAZ DOPIERO ZACZNĄ PISAĆ. Zarażaj dalej swoją cudowną energią, a jak Ci jej zabraknie zajrzyj na Green Canoe. Twój blog i Green Canoe dają mi takiego kopa, że sobie nie wyobrażasz.
    Podpisano, ta co chciała płakać, ale ją rozbawiłaś tym Hugo z lasu, co to ma Wam pastę wyciskać 😉
    p.s. Absolutnie nie wierzę, że jesteś „cholera jakich mało”. Gdyby tylko takie cholery jak Ty chodziły po świecie, eh byłoby cudownie 😉

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.