myśl pocieszająca

na dobre rozpoczęcie tygodnia. 

„– Czyż to nie cudownie, Marylo, że jutro następuje nowy dzień, w którym nie uczyniłam jeszcze żadnego głupstwa?
– Jestem pewna, że popełnisz niejedno – rzekła Maryla. – Pod tym względem nikt ci nie dorówna.
– Wiem o tym – przyznała Ania żałośnie. – Ale czy Maryla zauważyła u mnie ten pocieszający objaw? Nigdy dwukrotnie nie popełniam tego samego błędu!
– Niewiele na tym zyskujesz, jeśli wymyślasz coraz to nowe.
– Ależ Marylo. Chyba musi być granica dla błędów, jakie jedna osoba może uczynić, więc kiedy popełnię już wszystkie, musi przecież nastąpić koniec. Jest to stanowczo myśl bardzo pocieszająca.”

                                                                                                                                                  L.M. Montgomery

anne5a

Napisz komentarz...
  1. Grazyna says:

    Uwielbiam Anie i jej tok rozumowania. Jak dostane mieszakanie, to przytaskam z Polski cala serie 🙂 i przeczytam jeszcze raz!
    Sama zrzedze jak Maryla…

    Odpowiedz
  2. Lucy says:

    Pocieszające 😉 A ja jeszcze przed wyjściem, po drugiej dobie bez snu mam zamiar poskakac sobie z Tosia przy Waszymi filmiku LOKI 😉 A co tam :p Pełnia szczęścia 😀

    Odpowiedz
  3. Ano says:

    Uwielbiam!!!! Dziękuję za przypomnienie 🙂 To naprawdę mi dziś było potrzebne 🙂 Miłego poniedziałku!

    Odpowiedz
  4. MałaMi says:

    Dziękuję za uśmiech ,za wspomnienia ,uwielbiam Anię i znam prawie na pamięć

    Odpowiedz
  5. Izabela says:

    Ania jest ponadczasowa.
    Dwadzieścia pare lat temu ja sie seria o rudej dziewczynie zaczytywalam a teraz moja dziesieciolatka drugi tom juz czyta.
    A co do samej myśli: no a co niby zly jest ten tok myślenia? 😉 No może kiedyś wreszcie i ja wyczerpie liczbę popełnianych błędów i tez pocieszałm sie faktem ze jednego z reguły nie powtarzam
    Miłego dnia 🙂

    Odpowiedz
  6. Ela says:

    ooo…jaki optymistyczny początek tygodnia:-) Poniedziałkowe buziaki dla Waszej czwórki:-)

    Odpowiedz
  7. Mafka says:

    .. zawsze uwielbiałam „Anię z Zielonego Wzgórza” 🙂 ” kiedy popełnię już wszystkie, musi przecież nastąpić koniec. Jest to stanowczo myśl bardzo pocieszająca.” – urocze.

    Odpowiedz
  8. Gonia says:

    Ale trafiłaś!!! Wczoraj zasypiając zastanawiałam się gdzie jest moja „Ania”. Chyba została u taty w domu. Muszę pojechać po nią. I tak, taka myśl jest stanowczo bardzo pocieszająca. Również w odniesieniu do tego co u mnie. Pozdrawiam ciepło.

    Odpowiedz
  9. Kama says:

    …zawsze wracam do Ani. Kiedy mi zle, dobrze, kiedy potrzebuje poczuc sie dzieckiem, poczuc jak w domu, kiedy w niskej, starej, brzydkiej kuchni stawialam przy piecu stoleczek. Ogien trzaskal pod blacha, herbata z cytryna grzala wnetrznosci i rece, a ja czytalam… Dzieki Julus za ten post.

    Odpowiedz
  10. Emilia S says:

    Wiesz jakis rok temu przeczytalam wszystkie jej czesci jeszcze raz. Chyba nie ma wieku dla ktorego te ksiazki beda nieodpowiednie, jest w nich tyle madrosci i zawsze kazdy znjadzie cos dla siebie. Uwielbiam ten cytat, moze i mnie skonczy sie w koncu limit na te bledy… 😀

    Odpowiedz
  11. Justyna says:

    Kocham od zawsze … Ania 🙂 cudowna 🙂

    Odpowiedz
  12. Julia, Ty sama jesteś jak pocieszająca myśl. Dzięki za taki fajny początek tygodnia 🙂

    Odpowiedz
  13. oh ta Anka i jej filozofie 🙂 uwielbiam 🙂 to biblia każdej nastolatki !

    Odpowiedz
  14. Migawka says:

    Moja ukochana książka 😀 Jak wspaniale gdzieś przeczytać fragment 🙂

    Odpowiedz
  15. Anita says:

    Czasami jeden cytat potrafi uratować dzień.

    Odpowiedz
  16. Mam niezwykły sentyment do Ani z Zielonego Wzgórza <3 Powróciły do mnie wspomnienia z dawnych lat 🙂 Dziękuję <3

    Odpowiedz
  17. jagna says:

    Świetny cytat. Taki pocieszający 🙂
    U mnie cała seria przygód Ani stoi na półce i już się nie mogę doczekać, kiedy zacznę ją wspólnie z Fiołkiem czytać 🙂
    Pozdrawiam ciepło – jagna.

    Odpowiedz
  18. Ania says:

    Fajne mam wspomnienia… gdy byłam mała, gdy chorowałam i zostawałam w domu, mama wypożyczała mi Anię na kasecie (kasety!)… pod pierzyną oglądałam wszystkie części. Jakieś 10lat później ten cytat rozpoczynał moje „wypracowanie” na maturze z j.polskiego 🙂 Jak miło, że mi o Ani przypomniałaś! 🙂

    Odpowiedz
  19. Justa says:

    Hej
    Dziewczyny, albo Julka jesli tu zagladniesz, prosze poleccie jakies fajne ksiazki, wlasnie skonczylam Jezdzca Miedzianego, super, 700 str w 3 dni tak sie wciagnelam 🙂 kiedys na szafie tosi na facebooku byl taki temat i padlo tam mnostwo tytułów ale nie moge znalezc.
    Anie mam i ciagle wracam:)
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  20. Iwona says:

    Stanowczo pocieszające:) Jak cudownie byłoby, gdyby każdy z nas miał coś z Ani z Zielonego Wzgórza – tą nutkę niegasnącego optymizmu w każdym momencie życia…

    Odpowiedz
  21. Justyna says:

    Genialne! Chyba sobie obejrzę wszystkie części tego filmu od początku…o ile mi na to bobasek pozwoli 😉

    Odpowiedz
  22. majka says:

    Po tym Twoim poście siedziałam całą noc, do czwartej rano i oglądałam Anię- tego mi było trzeba 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.