o czym?

_DSC0124 _DSC0126 _DSC0158 _DSC0150 _DSC0132 _DSC0136 _DSC0148 _DSC0118

każdego dnia powstaje w mojej głowie kilka postów. najczęściej wtedy, gdy choć chwilę mogę pobyć sama ze swoimi myślami.
gdy jadę autem, gdy stoję pod prysznicem. ale potem przychodzi dalszy ciąg zawirowanego dnia i nawet nie mam jak zapisać myśli.. a zaraz ulatują i najczęściej nie wracają.. przychodzą nowe, inne.. 
tak mi szkoda, że na to pisanie czasu mało, a prawie wcale..
jak już czas znajdę, to piszę szybko i nigdy nie poprawiam, nie wracam. siadam i ciągiem piszę, a potem klikam „opublikuj”.
może jak wyślę do szkół średnich z internatem dzieci, to będę mieć wieczory na pisanie… na lampkę wina i będę się jak w filmach spoglądać w okno, a potem napiszę kilka zdań.. przemyślę, słowo jedno skreślę, zastąpię innym, lepszym.. może kiedyś..
a teraz gdy dzięń od świtu do nocy  po brzegi wypełniony uciekają myśli..

o tym, że mówię ostatnio przy śniadaniu, że założyłabym taką gazetę, w której byłyby same dobre wieści, a przede wszystkim ludzkie sukcesy. myślę, że jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu, jest oglądać ludzkie sukcesy. jak się im udaje, jak dążą ciężko do celu i cel osiągają. uwielbiam. serce wtedy tak rośnie. począwszy od tego gdy wychodzimy z kina po filmie „Bogowie” po ostatni reportaż w „expresie reporterów”, ktory jest o pięknej idei, o pomocy, o odrodzeniu. 
móc podglądać ludzkie sukcesy, to niewyobrażalna radość. wtedy mam wrażenie, że mogę góry przenosić.
patrzę na te moje pociechy i myślę, że każdy dzień Matki z dzieckiem w domu, to wielki sukces.
bo czy Ktoś z nas wie, czy nie szykuje teraz mleka z płatkami Komuś, kto na stare lata poduszkę nam poprawi i choć na chwil parę przy łóżku naszym usiądzie, włosy nam poczesze.. to najpiękniejszy sukces. wychować człowieka..
przy tym śniadaniu mąż stwierdził, że ludzie dziś o złym chcą czytać.. a ja wiem, że pustki by były na półkach w kioskach na rogu.. po prostu wierzę w ludzi.. że o dobrym chcą wiedzieć..

czasami te myśli co uciekają, to o tym, jak wszystkie dzieci z przedszkola wychodząc krzyczą „Mama!”, „Babcia!” a moje dziecko krzyczy „O! Julka po mnie przyszła!”…

i o tym jak mówię do mojej siostry ostatnio „wiesz, gdy budzę się w nocy i pada deszcz, krople uderzają o okna dachowe, to ja nie śpię, na siłę nie śpię, bo tak mi szkoda tego tracić. tak uwielbiam ten stan. ciemno, ja pod ciepłą kołdrą, cisza, a za oknem wiatr, deszcz.. tak mi wtedy dobrze..” a Ona na to „mam identycznie! potrafie pół nocy nie przespać, tylko słuchać i się delektować tym deszczem na dachowych oknach…”

albo o tym, że do szału doprowadza mnie mój ukochany, jak otwiera nową pastę do zębów, gdy poprzedniej jest resztka.. bo nie chce mu się wyciskać.. a Kto przepraszam starą wyciśnie?! Hugo z lasu?!?

i o tym, że nie skończyłam żadnych studiów i nigdy tej decyzji nie żałowałam.

i do tych co piszą „nie stać mnie na taką spódnicę za 300zł”, żeby w tym czasie gdy zostawiają komentarz, poszukali materiału na allegro,  zanieśli do sąsiadki krawcowej.. to będą mieć za 70.. żeby ruszali głową zamiast biadolić.

o zorganizowaniu z dwójką dzieci.. że jest o niebo lepsza niż z jednym.

i,  że nie wyobrażam sobie chodzić po domu w czymś innym niż w dresie.
o tym, że lubię też „m jak miłość” i nie słucham „trójki”, choć za wartościową uważam.

ale zawsze najbardziej chce napisać o tym, że turlałam się z moim dzieckiem na trawie. po południu. w niezwykle ciepły, jesienny dzień.. od tarasu do płotu i z powrotem. to był naprawdę udany dzień, choć ciasto marchewkowe mi się nie dopiekło..

_DSC0083
_DSC0094 _DSC0101 _DSC0085 _DSC0097 _DSC0073 _DSC0049 _DSC0051 _DSC0046 _DSC0105 _DSC0167 _DSC0061 _DSC0060

śpiworek Benka – Fresk (firma bliźniacza dwellstudio, która jest jedną z moich ulubionych, więc i ta stanęła na wysokości zadania).
fotelik – Navington
wózek – Mima
Tosi bluza – Bibi Dreams. moje dziecko 70% czasu jest w dresie.. wieś ma swoje uroki 🙂
Benka bluza – Gray Label

Napisz komentarz...
  1. A ja jak marchewkowe robilam to skóra mi z palca zlazła od tarcia marchewki a z ciasta to glut wyszedl.
    Jak Wy ta droge w zime odsniezacie? Się dziwię.

    Odpowiedz
  2. paulina says:

    Ten Toś to Waryjot jest taki uroczy, że zacałować można!!!
    a Ciebie kocham i koniec!

    Odpowiedz
  3. Emilia S says:

    Mozesz mi mowic co chcesz, ale ja widze w Tobie siotre Twoja. No i nikt mi nie powie, ze tak nie jest 😉
    I powiedz mi jeszcze gdzie te pociazowe kilogramy zostawilas co? No gdzie, bo ja swoje tez tam chetnie oddam. Juz za dlugo ze mna sa, tesknic nie bede 😀

    Piekne Wy, a Benio do schrupania!

    ps. ja poprosze prenumerate tej gazety co?

    :*

    Odpowiedz
  4. marijka says:

    tak. i ja tak mam z tym deszczem w nocy i z tym kulaniem się po trawie i z tym biadoleniem tych co bez tego żyć nie mogą… a jesień Ci Pani łaskawa tego roku. Bossssko.

    Odpowiedz
    • joanna says:

      Uwielbiam ludzkie sukcesy również. Twój dom i świat także. Nie znoszę biadolenia i zwalania winy za swoje porażki na inne osoby, a tak często to się zdarza…
      ps. Uwielbiam twoje posty, całuję

      Odpowiedz
  5. Dorotka says:

    Julka zapewne Twoja Tosia bardziej będzie pamiętała turlanie z mamą w trawie niż niedopieczone ciasto a przecież o to chodzi, żeby te nasze dzieci te małe kochane główki takimi właśnie wspomnieniami zapisywały to może one też innym czasu nie będą żałować i zobaczą tych słabszych obok siebie. Jak tylko wracam z pracy wskakuję w dres a nad „m jak miłość ” wole „prawo Agaty” ale teraz nie wypada się do tego przyznawać ale ja się swoich poglądów i upodobań nie wstydzę ani też tego ,że się nie wysypiamy z mężem bo jak tylko nasz Miłoszek posłyszy, że jesteśmy w łóżku to chce do nas i nasz synio jest najważniejszy wtedy a nie nasze wygody i jest całe mnóstwo rzeczy w których się z Tobą zgadzam (no są i takie w których jesteśmy na skrajnych biegunach):)ale tak jak pisałam już kiedyś w komentarzu to zaszczyt znać Kogoś takiego jak Ty, pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
  6. A właśnie pośród sterty mądrych książek, które są tak mądre, że nie mogę przyswoić treści, chcąc wydukać kilka zdań w mojej pracy magisterskiej pomyślałam – ciekawe co tam u Julii, chętnie bym przeczytała teraz coś pięknego. Kliknęłam „odśwież” na facebooku, a tu hop! Świeżutki post jak na zawołanie mam. I jak zawsze piękny, urocze zdjęcia i słowa tak proste i prawdziwe. Dziękuję, jakoś ten wieczór cieplejszy i lżejszy z Wami.
    PS. Nie masz czego żałować, ja marzę o chwili, kiedy wreszcie te studia skończę.

    Odpowiedz
  7. Natalka says:

    Jak tu Was pięknie! A zdjęcie ze skaczącą Tosią jest najlepsze!

    Odpowiedz
  8. KasiaS says:

    Siedzę „ramie w ramie” z moim J. Patrzę post na szafie tosi. Klikam link i słyszę irytację w głosie: znowu jakieś dyrdymały będziesz czytać na dzieciowych blogach?… (bo my niedzieciaci, 22 letni).
    A ja nic.
    Wchodzę.
    Czytam.
    Cisza.
    Nagle słyszę: „dobrze kobieta prawi. dziecko na wsi tylko w dresie, bo inaczej to jak by się w tej kiecce z Zary turlało po tej trawie? oj tak wieś ma swoje uroki. ”
    także myślę Julia, że czytelnika kolejnego zdobyłaś jednym zdaniem 🙂
    pozdrawiam
    KasiaS

    P.S. widoki nieziemskie tam macie… 🙂

    Odpowiedz
  9. Sara says:

    Julio pięknie piszesz, pisz częściej. Proszę. To wszystko jest takie prawdziwe i proste. Pozdrawiam Was. Tulę.

    Odpowiedz
  10. Monia says:

    Julciu ja kupie kazda twoja gazetę ,książkę cokolwiek z tak pozytywnym myśleniem ,bo tyle złego dzieje się na tym świecie….

    Odpowiedz
  11. marta says:

    Uwielbiam tę Jej dziecięcą spontaniczność na zdjęciach i huśta się na drzwiach tak jak moje łobuzy 😀 a Benio tak podobny z profilu do siostry 🙂
    Dla mnie możesz pisać o pogodzie czy cenie gęsiego smalcu bo znając Ciebie, a mam wrażenie że bardzo dobrze Cię znam, zawsze z takiej lekcji u Ciebie coś wyniosę 😀
    Dziś przy trójce dzieci i mężu którego własnie rwa kulszowa dopadła, przytaszczyłam krzesło/fotel z działki i postanowiłam,ze sobie przerobię bo tak mi te Twoje się podobają.

    Odpowiedz
  12. ula says:

    I co mam napisać, żeby nie być nudną, że mam podobnie, miałam, mam , lubię, nie lubię, tak samo nie mam czasu itd, bo tak naprawdę podobne jesteśmy do siebie w zasadzie my babiszony, matki, żony i siostry, ciotki, wspomnienia podobne, przyzwyczajenia, każda z nas ma te swoje doświadczenia, które przekazujemy i które sprawiają, że innym jest łatwiej, bo mogą z nich skorzystać a przy okazji upodabniają się do nas całkiem zwyczajnie i nie ma w tym niczego złego, że jesteśmy tak różne i tak podobne jednocześnie w którymś momencie swojego życia 🙂 a tak na marginesie, moje dzieci koło 15 roku życia do swego ojca zaczęły mówić tata a nie Kalbar… / to pseudonim artystyczny ;)))/
    serdeczności !!
    foty cudne !

    Odpowiedz
  13. magda says:

    Juluś ale pisz choć czasu mało napisz i zostaw choć dwa słowa tylko…Dziękuje Ci za wszystko co do tej pory napisałas. Czytam Twojego bloga od roku i w wielu trudnych chwilach drogowskazem mi był. Dziękuje:*

    Odpowiedz
  14. Sama mieszkam na wiosce. W porównaniu do dzieciństwa mojego mena, było ono na prawdę piękne. On mieszkał w mieście, wśród bloków. Ja z rodzeństwem codziennie wychodziliśmy na łąkę za domem i tam spędzaliśmy prawie całe dnie. Ahh na prawdę cudowne wspomnienia. Pozdrawiam 😉

    Odpowiedz
  15. Patrycja says:

    Uwielbiam, każdy wpis, każde zdanie, słowo. Czytasz w moich myślach, czujesz tak jak ja. Pozdrawiam serdecznie. Jesteście cudowni :*

    Odpowiedz
  16. kamila says:

    pięknie tam u Was

    Odpowiedz
  17. monika says:

    Super post nie można się nie uśmiechnąć. Tosia staje na głowie, jakbym moją córkę widziała ( 3.5 Lenucha) odkąd poszła do przedszkola ciągle ćwiczy. Śliczne zdjęcia. Piękny klimat, kolory drzew bajeczne. Jesień. Pzdr z Łodzi. ☺

    Odpowiedz
  18. Anna says:

    Fajnie się czyta Twoje posty, przenoszą w inny, pozytywny świat. 🙂
    Drewniany domek na wsi to nasze marzenie, a spódniczka za 300zł, chyba w szafie powiesić taką cenną rzecz i oglądać 🙂
    w życiu są ważniejsze rzeczy 😉
    wszystkiego dobrego dla Was :*

    Odpowiedz
  19. Lola says:

    A ja zazdroszcze tej kawy na tarasie/ podwórku/ schodach 🙂 czekam tylko aż będzie cieplej, żebym mogła na tą działkę moją się wybrać i kawy się napić w lesie. Inaczej smakuje 😉

    Odpowiedz
  20. Renia says:

    wszystkie dzieci z przedszkola wychodząc krzyczą „Mama!”, „Babcia!” a moje dziecko krzyczy „O! Julka po mnie przyszła!”…

    … tzn. że Tosia jest fajniejsza od innych dzieci?

    Odpowiedz
    • Adam says:

      ręce i nogi mi opadły, jak można tak pomyśleć po przeczytaniu tego tekstu.

      Odpowiedz
    • Aleksandra says:

      Szanowna Pani Renato,
      Chyba zła interpretacja tekstu….tu ewidentnie chodzi o ciepłe relacje matki i córki, a nie, że ktoś jest lepszy lub gorszy. Ewidentne doszukiwanie się złej woli u autorki tekstu….Jeśli czuje Pani zazdrość, nie ma co się katować i lepiej zmienić blog. Po cóż potęgować w sobie złe emocje, kiedy rynek oferuje tyle magazynów wnętrzarskich, shoppingowych etc.
      Pozdrawiam.
      Aleksandra

      Odpowiedz
      • Renia says:

        O jeju. Tylko zapytałam. A już 2 osoby są wrogo do mojego pytania nastawione. A raczej do mnie. Jak mam się nauczyć odpowiednio interpretować tekst skoro na moje niewinne pytanie dostaję sugestię aby nie czytać blogu skoro czegoś nie rozumiem. Przykro mi się zrobiło 🙁

        Odpowiedz
        • julia says:

          Reniu, taka reakcja ludzi bo nikt nie rozumie Twojego pytania. Co ma piernik do wiatraka?
          w tekście chodzi o to, że dziecko moje mówi mi czasami na „Ty”, po imieniu. więc skąd taka interpretacja?
          a moje dziecko? jest jak każde inne. dla mnie wyjatkowe a dla świata jak każde dziecko. nie jest w żadnen sposób lepsze. pod żadnym względem.
          jest cudowne jak każde dziecko.

          Odpowiedz
          • Renia says:

            Oj to wybaczcie, że zadalam pytanie nie na miejscu. To mi przyszło do głowy wiec napisałam.Ale i tak dziedziękuję za odpowiedź.

  21. Aleksandra says:

    Droga Julio!

    Studia…nie stanowią o wartości człowieka. Spódnica, czy to za 70, czy za 300 zł…wyjdzie z mody, zużyje się – rzecz materialna i nie stanowi o człowieku…Nieudane ciasto…a czy to ostatnie? Złe wiadomości…trzeba nauczyć się z nimi żyć, ale nie mogą być centrum naszej codzienności. Chwile z rodziną, zabawa z dzieckiem, chwile samotności i przemyśleń…bezcenne. Tak, jak mówisz…nawet w deszczu można znaleźć urok. Zgadzam się z Tobą w 100%, że trzeba się cieszyć tym co dziś jest nam dane!
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie znad morza!

    PS U nas cały czas mgła…też ma swój urok 🙂

    Odpowiedz
  22. Karolina says:

    Że można tak pięknie pisać… Ehhh…
    Że można tak niecierpliwie czekać… Cóż – tak już mam 🙂 I wchodzę po kilka razy na dzień, i czytam, i chłonę. I jakby to pięknie było taką gazetę do rąk wziąć. Z samymi szczęśliwościami. Bo ja właśnie dlatego gazet nie czytam. Ogrom tragedii i złych wiadomości mnie przytłacza, Przeraża okrucieństwo. Dlaczego? Po co? Przecież tyle piękna wokół! Tym się rozkoszujmy! Tym powinniśmy się karmić!

    Odpowiedz
  23. Monika says:

    Julio, polecam dyktafon, bo szkoda tych Twoich pieknych mysli uciekajacych.
    Dzieci boskie, jak wszystko u Was.
    Buziaki

    Odpowiedz
  24. Kasia says:

    Ach rozmarzyłam sie pieknie

    Odpowiedz
  25. Jovita says:

    Jak mi się podobało zdanie o nieskończonych studiach!!! Choć sama skończyłam ich trochę… Może przez to, że na dzieci widoków nie było a w pracy wymagali… 🙁
    Ile ja bym dała żeby czas cofnąć…
    Z całych sił walczę z ludźmi dla których wykształcenie jest ważne… A mój mężczyzna dopiero teraz czas znalazł na zrobienie matury a mądrzejszy jest ode mnie … ZAWSZE 😀
    Będę czekać na następny post 🙂

    Odpowiedz
  26. Tinka says:

    Czuję się jakbym właśnie kupiła pierwsze wydanie twojej gazety i na te kilka minut zatrzymał się mój czas. Usiadłam w wygodnym fotelu z ogromnym kubkiem ciepłej mlecznej kawy i uśmiecham się na myśl o jesiennym deszczu, ciepłej kołderce, moim roześmianym synku, moim zabieganym życiu. Zatrzymał się mój czas, bo zabrał mnie w kompletnie inne miejsce, z mojego biura, chaosu dookoła mnie, szybkiego tempa na chwilkę przeniosłaś mnie w ten wygodny fotel. Dziękuję…. Chyba napisze ogromnymi literami i powieszę nad biurkiem: To najpiękniejszy sukces wychować człowieka!!!!!! Dziękuję 🙂

    Odpowiedz
  27. Bea says:

    Lubię, uwielbiam Twój blog. Dzięki niemu próbuje bardziej doceniać to co mam a nie to co masz Ty a czego ja nie mogę mieć z różnych powodów. Wyszukujesz piękne rzeczy – dzięki Twojej inspiracji kupiłam skrzynię z Woodenstory. Staram się bardziej doceniać chwile z synkiem. Niech każdy czerpie to co mu potrzebne a jak ktoś chce się nakręcać i porównywać to życzę powodzenia ale to do niczego dobrego nie prowadzi.

    Odpowiedz
  28. JAŚ says:

    Pani Renato czytanie ze zrozumieniem to dla pani za trudne?

    Odpowiedz
  29. kamila says:

    Julia, jak sie czuje kobieta, ktora ma taki wplyw na mase??:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz, jestem bardzo wygadana, przebojowa, głośna itd… tak mi się zawsze wydawało..
      teraz kiedy Ktoś rozpoznaje mnie na ulicy to jestem przede wszystkim bardzo zawstydzona.
      nigdy się nie spodziewałam, że aż tak będzie mnie to krępować 🙂
      cieszy bardzo oczywiście 🙂 to piękne uczucie.

      Odpowiedz
  30. Gonia says:

    Droga Julio,
    Ciebie powinni na receptę zapisywać. Dziękuję za Twoje inspiracje, bo mnie uleczyły. To cudowne, że wśród takich przepastnych przestrzeni internetu znałam Szafę Tosi. Życie stało się bardziej kolorowe, dostrzegam to co mi umykało, to co ważne dzięki Tobie stało się ważniejsze, nabrałam odwagi i pewności. Jesteś inspiracją i lekarstwem i dobrym człowiekiem. Dziękuję.

    Odpowiedz
  31. Gosia says:

    boszzzz! Mój Tomek z tą pastą tak samo. Jest taki sposób na to – kupuję nową, chowam i udaję, że znowu zapomniałam kupić, więc nie ma bata – trzeba wyciskać do końca -ON TEŻ 😀 a potem chyc i spod zlewu wyciągam nową 😀
    Ty Julka szczuplutka taka jesteś! Ślicznie wyglądasz! A w foteliku to nie Benek tylko mała Tosia 😉 Do wyściskania jesteście!!!

    Odpowiedz
  32. Adulka says:

    Ale Antek to świr 🙂 a ja myślałam że to takie grzeczne ułożone dziecko :))) heheh
    Mama wyglądasz rewelacyjnie!!!!

    Odpowiedz
  33. joaśka says:

    No i widzisz – całkiem fajne posty Ci wychodzą 🙂

    Odpowiedz
  34. ola says:

    i dlatego zawsze tu wracam… kilka razy dziennie zaglądam niekiedy. bo te teksty takie życiowe..zwyczajnie piękne. bez ubierania w wyszukane słowa.
    uwielbiam Twoje życie ,szczęście, dom i spokój… i czasami jak zaglądam to mam wrażenie,że czuję zapach tego ciasta i słyszę ten deszcz uderzający o szyby 🙂
    tak swojsko i domowo u was.
    dziękuję Ci Julka… dzięki Tobie mam okazję przystanąć na chwilę … i uśmiechnąć się pod nosem ,że jeszcze nie zagubiłam się w tym pędzie

    Odpowiedz
  35. Agnieszka says:

    Ale pieknie!! Uwielbiam !!

    Odpowiedz
  36. agi says:

    aż dzieci mi się chcę jak czytam te posty Twoje. siedzę i wybieram foteliki i śpiworki. Ps. Też lubię „M jak miłość”. i co. cmok :*

    Odpowiedz
  37. Renatka says:

    Julio a ja mam pytanie z serii praktycznych i może prozaicznych:-)
    Czy wzmacniasz jakoś wyjątkowo odporność Tosi,czy to tak z natury,
    ze jako 3 latka i świeżo upieczony przedszkolak prawie nie choruje?
    A może miewa przeziębienia,tylko nie o tym przecież muszą być oczywiście Twoje posty i zdjęcia:-)
    Za ewentualny brak wiedzy przepraszam:-)
    Pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
    • julia says:

      Renatko, Tosia tak ma od urodzenia. nie choruje.
      czasami ma katar, ale to jak zarazi się ode mnie i Jej katar trwa dwa dni.
      gorączke miała dwa razy w życiu i kaszlu nigdy.
      niczym nie wzmaciam a wrecz przeciwnie. Tosia je tylko rosół, pomidorową,spaghetti,naleśniki i kluski śląskie.
      jabłka, banany, ser caprese, parówki, mleko z płatkami. i to wszystko. nigdy nie miała w ustach kromki chleba z masłem.
      ja marzę o tym np by zjadła dwie łyżki jajecznicy..
      jest okropnym niejadkiem i choć staram się jak mogę to nie ma opcji by zjadła coś więcej 🙁
      od 1go września w predszkolu nie dotknela nawet talerzyka. pije herbatkę i czeka aż inne dzieci zjedzą.
      serce mi się kraje, bo bardzo bym chciała by jadła więcej i zdrowiej..
      dobrego dnia Renatko :*

      Odpowiedz
      • Kasia says:

        to je prawie identycznie jak mój! no mój zajada chleb z ketchupem ale nie jada parówek 😉

        Odpowiedz
      • Renatka says:

        To cudownie i takiego zdrówka życzę dalej,dla Was wszystkich:-)
        Niektóre bowiem historie maluszków,dotyczące takiego niby „zwykłego” przedszkolnego chorowania,
        łażenia na okrągło po tych zadufanych w sobie i niekompetentnych lekarzach,
        podawania stosów leków i tak dalej bywają niestety dołujące,dlatego po prostu życzmy sobie zdrówka i jeszcze raz zdrówka:-)
        Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie:-)

        Odpowiedz
      • ania says:

        A na grubaskę Tosia wygląda,,,myślałm że kocha jeść

        Odpowiedz
  38. Magda says:

    Pani Julio,

    ja tez czuje jak skrzydla mi rosna po przeczytaniu o czyims sukcesie, jak komus sie cos udaje, do czegos dochodzi. Wtedy i mi sie chce bardziej, wiecej… . Niestety nie wiem czy to kwestia mentalnosci Polaka, ale tak jak Pani maz mowi, ludzie lubia bardziej te zle wiadomosci od tych dobrych, jak komus zle sie wiedzie to jest ok, ale jak ma ciut lepiej, wiecej, wtedy rodzi sie zawisc, i nie wazne czy ktos na to ciezko zapracowal, jak do tego doszedl, grunt ze ma lepiej i to jest zle. To tak jak z ta kasa dla uprzywilejowanych troche 🙂 Ja mieszkam na stale w Finlandii, ale uwielbiam przyjezdzac do Polski i wtedy moj tato mi mowi, ze sie zmienia mentalnosc ludzi na lepsze, ale powoli, ludzie sa zyczliwsi, ale to jeszcze to troche potrwa. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz
  39. Ella says:

    Widzisz, a ja tak mam, ze jak sie obudze w nocy i pada deszcz to sobie pomysle ile biednych stworzen wlasnie moknie. Pozniej przechodze do bardziej „ostrych” rozwazan: ile dzieci na swiecie cierpi przez glupich doroslych, nierzadko rodzicow. I jak bardzo chcialabym im wszystkim pomoc albo zeby ktos z bliskich im pomogl ale zdaje sobie sprawe, ze to nigdy nie bedzie mozliwe a tylko sie zadreczam. Ucze sie wiec zyc i myslec pozytywnie ale jest to coraz trudniejsze gdy sie czyta gazety i oglada wiadomosci. Wiec jak juz wystartujesz ze swoja gazeta z tylko pozytywnymi wiadomosciami to zamawiam prenumerate do konca zycia.

    Odpowiedz
  40. Monika says:

    Ja właśnie zrobiłam tak jak napisałaś.Zawsze zachwycają mnie przedmioty widoczne na zdjęciach u ciebie,ale mnie zwyczajnie na nie nie stać. W związku z tym iż niedługo na świecie pojawi się moja upragniona córcia Marcysia także chciałam dla niej wszystko najlepsze i najładniejsze.Postanowiłam więc kupić materiał i uszyć specjalnie dla niej piękny organizer do łóżeczka i rożek otulaczek. Efekt przerósł moje oczekiwania.Rzeczy zrobione własnoręcznie dla kogoś ukochanego cieszą jeszcze bardziej,bo zrobione są z miłości:).

    Odpowiedz
  41. Mariola says:

    A ja skończyłam dwa fakultety i pracy nie mogę znaleźć. Nie żałuję jednak i dalej się uczę (kurs księgowości), bo daje mi to satysfakcję, myśl że coś „ze sobą robię”, możliwość wyjścia do ludzi. Myślę, że posiadanie studiów nie stanowi o wartości człowieka, tak samo jak posiadanie pieniędzy. Przeciwnie znam takich co to niby inteligentni i kulturalni, mają pieniądze, a tak naprawdę parszywi ludzie co drugiego człowieka mają za nic.
    Ciebie Julio uwielbiam, a Twoje posty poprawiają mi nastrój na cały dzień. Chciałabym codziennie otwierać komputer a tu niespodzianka… NOWY POST 🙂

    Odpowiedz
  42. dorota says:

    A ja mam pytanie gdzie mogłabym kupić taki ładny sweterek, który ty masz na sobie:>

    Odpowiedz
  43. Magdalena says:

    Kocham was, mocno, pięknie u WAS

    Odpowiedz
  44. Magda M says:

    Nigdy nie komentuje, ale to zdanie o biadoleniu jakos mnie poruszylo i musze, no po prostu nie wytrzymam:) Oczywiscie, ze mozna zrobic cos samemu niz kupic, ale powiedz Julia, jak jest latwiej? Kupic drewniay stragan i 100 pieknych produktow do niego czy wystrugac to recznie i pomalowac? Tego Ci ludzie zazdroszcza, nie tej przyslowiowej spodnicy, tylko tego ze Ty masz to na klik a ktos po 3h pracy i nie tak piekne. Poza tym 70 zl to dla niektorych kwota na buty na zime dla dziecka uzywane a spodnice kupuja z lumpeksu. Nie odbierajmy takiej osobie prawo do narzekania bo z pustego i Salomon nie naleje. Bieda to powazna sprawa, trudno sie nie frustrowac i nie zazdroscic czasem

    Odpowiedz
    • julia says:

      Madziu, te komentarze czyta mój mąż. Mam nadzieję, że nie przeczytał słowa, że mam to na „klik” bo od dwóch miesiecy śpi po 4 godziny na dobę. od 3ej do 7ej. i dla Niego to nie takie „Klik”.

      Odpowiedz
      • kama says:

        A czym zajmuje się Twój mąż, jeśli można wiedzieć ? 🙂

        Odpowiedz
        • julia says:

          posiada firmę motocyklową. jakiś fitness, ściankę wspinaczkową i inne bzdury.

          Odpowiedz
          • ja says:

            A odpowiedzi do komentarzy też czyta mąż? To chyba mu przykro gdy żona uważa jego ciężką pracę za bzdury, jak myślisz?

          • julia says:

            Aneto, musisz przyjść i Go zapytać albo naszych bliskich znajomych o to jak traktuje te bzdury.
            Bo moj blog to tez takie rożne bzdury…a czasami po nocach nie śpię zeby dokończyć posta..
            Kwestia podejścia do słowa..

          • ja says:

            Dziękuję za rzeczową odpowiedz, szczerze to myślałam, że zostanę potraktowana z góry, jak Renia, tak jak napisałaś kwestia podejścia do słowa!

          • julia says:

            A ja odpisalam Reni bardzo miło. Mi szkoda czasu i nerwów na dyskusje i „kłótnie” w internecie bo to bez sensu jest..

  45. Anna says:

    Cześć!
    Często tu zaglądam, czytam, oglądam, czasami dasz mi do myślenia, czasami poprawisz humor, czasami wkurzysz ;). Lubię Twoje teksty za to, że uczą cieszyć się drobnostkami i są takie prawdziwe. Dziś postanowiłam zostawić po sobie ślad bo mam chwilkę dla siebie (tez mam parkę łobuzów) siedzę z kubkiem kawy i mam zamiar w końcu napisać parę słów do mojej przyjaciólki a zamiast tego piszę do Ciebie. Pomysł z gazetą super bo uważam, ze jesteśmy ze wszystkich stron bombardowani złymi wiadomościami, telewizja, prasa, internet wszędzie nieszczęścia.
    A jak z Twoją cierpliwością do jedzenia Tosi? Bo moja córka też jest niejadkiem i czasami nie wytrzymuję jak je to co lubi od godziny:).?
    Kończę bo sie rozpisałam, macie świetny dom. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
    A i fajnie się ubierasz, skąd bluza?

    Odpowiedz
  46. Izuzizu says:

    Czytam Twojego bloga od niespełna 10 miesiecy i tak sie zastanawiam „Ta Julia to siedzi w mojej głowie i przenosi do blogosfery moje mysli, moje odczucia, tylko oprawione w piękne słowa?” Pisz, chocby kilka zdań, chocby na szybko, ale proszę pisz, niech mi czytania nigdy nie zabraknie 🙂

    Odpowiedz
  47. Anna says:

    Sorki dopiero teraz przeczytałam komentarz powyżej. 🙂

    Odpowiedz
  48. Julka ja wiem – z tym deszczem tez tak mam… 🙂 z tymi myslami, sprawami, .. i takie nagle buuum co tam mysli trzeba isc pograc z dziecmi w gry, milo spedzic czas 🙂

    moze przyjdzie ten czas, ze wieczor bedzie tylko dla mnie, dla nas….

    to rozbawie Cie na koniec. ja o dziwo szybko wczoraj ferajne uspilam i poszlam robic sutaszowe kolczyki- taka dumna zrobilam i sie okazalo, ze skoro noc w swietle pomylilam sznurki i w jednym jest czern w drgim granat. ech 🙂

    post ze slubem ogladalam czytalam ale nie mialam jak skomentowac bo tel rozbilam 🙁 piekna jest taka przyjazn. pozdrawiam

    Odpowiedz
  49. Hala says:

    A Ty Julka pracowałaś kiedyś jako fotograf ?
    Pozdrawiam cieplutko :*

    Odpowiedz
  50. Izabelka says:

    A ja o tych zdjęciach…
    Bo te trawy wysokie, szare… malarz jaki wymalował, w sam raz do szarego domku dopasowane
    A Benio, co mu buźka wyziera spod kocyka – pyzulek taki słodki się zrobił
    Tosiula buja się na drzwiach – toć ja tak robiłam w dzieciństwie i burę dostawałam, że zawiasy poobrywam
    Spokój…
    tak, czuje go:)

    Odpowiedz
  51. Ella says:

    Julio jak zawsze pięknie.Tak u Ciebie dobrze,beztrosko…Pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
  52. Marta says:

    Ja też zawsze myślałam, że mi studia niepotrzebne, dziecko, mąż byli wtedy ważniejsi – aż mnie siekło jak byłam po trzydziestce i skończyłam studia mając 35 lat :). I ile mi wtedy ta nauka frajdy sprawiła, bo to dla mnie tylko było. I teraz znowu bym się czegoś pouczyła, ale mam córę taką jak Twoja Antka i żal mi jej tego czasu z mamą zabierać – bo tyle godzin w pracy i jeszcze miałabym na weekendy do szkoły wybywać … I mnie też żal – bo ona urośnie i tych chwil z nią nikt mi nigdy nie odda.
    Więc takie sprzeczna pragnienia mam …
    A o takiej gazecie też kiedyś myślałam :). Nawet przez chwilę z mężem portal z dobrymi wiadomościami prowadziliśmy, ale jakoś „nie chwycił”, a nam z czasem zapału brakło :(.

    Odpowiedz
  53. dorota says:

    Nie znalazłam tego sweterka:

    Odpowiedz
  54. Aneta says:

    Dziękuję Ci za tego maila!
    To jest tak jakbym czytała swoje myśli niewypowiedziane w Twoim poście.
    Jesteś świetną mamą!

    Odpowiedz
  55. Ewa says:

    Uwielbiam czytać to co piszesz ,normalnie serce rośnie , dajesz Julko mi ,taką mega pozytywną energię .Pozdrawiam .ewa

    Odpowiedz
  56. Świat Bruna says:

    Uwielbiam Twoje posty. Uwielbiam.

    Odpowiedz
  57. ewelina says:

    jak mnie pocieszyłyście z tymi niejadkami… sen z powiek mi to ostatnio spędza..moje dziecko je tylko 3 rzeczy na krzyż, z owoców tylko jabłka ,banany i winogrona… warzyw prawie nie tyka….a marchew nawet z rosołu wybiera !!!!!!!!

    Odpowiedz
    • ula says:

      przeżyje mam taką jedną, ma obecnie 17 lat – zdrowa jak byk, w ogóle nie choruje, najwyższa z nas 173 cm wzrostu, do 2 roku życia jadła wyłącznie mleko z piersi, , ziemniaki i ryż i zupy ze słoików, chleb, serek wanilinowy Rolmlecz, jabłko i banan nic innego nie dało rady wepchnąć, pierś ssała łącznie 4,5 roku potem ok 5-go roku weszły naleśniki w zamian za zupy ze słoika potem rosół i pomidorowa, żadnego mięsa i warzyw nadal potem napadło ją na mięso więc w zasadzie mięsożerna została do dzisiaj, zaczęła jeść kasze ok 7 roku życia, potem powoli wędliny, ser żółty do dzisiaj tylko na grzankach i pizzy a !!! pizzę zaczęła ok 9 roku życia i spaghetti, potem ok 13 weszła lazania, nigdy przenigdy nie wzięła do ust żadnego warzywa… i innego owocu poza bananem i jabłkiem z ciast jada wyłącznie szrlotkę, marchewkowe, brownie i drożdżowe. I żyje 🙂 nic sie nie martw, wyrośnie i zacznie jeść nie trzeba zmuszać, pozdrawiam !

      Odpowiedz
  58. Marlena1 says:

    I ja emkę lubię ku wielkiemu niezrozumieniu męża mego, a słucham jedynki dla głosów, dla mądrości dla tradycji.
    My robiłyśmy ostatnio kołduny we trzy mama, kuzynka ma i ja a co wina wypiłyśmy przy tarkowaniu ziemniaków to do tej pory głowa boli heh.

    Odpowiedz
  59. Magda says:

    Ja wszystko rozumiem….można lubić „M jak miłość”, można się turlać w trawie (co tam, w błocie!) w sukience z Zary, można słuchać deszczu całą noc, można spać nagminnie z dwójką dzieci, mężem i psem w jednym łóżku, można pozwolić wysypać dziecku całą szufladę z mąką, ryżem i makaronami, a potem powyklejać tymże książkę, można wstać o piątej rano by poczytać w samotności przez godzinę….można wiele….ale jak można nie słuchać Trójki?! ;-)))))))

    Odpowiedz
    • julia says:

      mój Szwagier nadrabia za mnie 🙂
      nie słucham bo radia słucham tylko czasami w aucie i jak już jadę to chcę śpiwać super przeboje na światłach a nie słuchać rozmów. bo choć mądre to nie pozwalają mi odreagować 🙂

      Odpowiedz
  60. ZimnaLola says:

    Też mam tak z tym deszczem i wichurą za oknem 🙂 to jakiś stan kobiecej świadomości musi być.
    Mając jakieś 19 lat mijałam w Wigilię spiesząc się do domu z jemiołą w ręku bezdomnych stojących przy śmietnikach i zdałam sobie sprawę, że gdzieś obok istnieje równoległy, zupełnie inny świat. Daleki od mojego świata, nie zawsze różowego ale jednak z dachem nad głową i ciepłą kolacją. Od tej pory, kiedy pada, myślę też o tych, którzy tego domu nie mają i zastanawiam się, co wtedy robią, dokąd uciekają przed deszczem, mrozem, śniegiem. Zasypiam wtedy z poczuciem bezpieczeństwa, szczęśliwa, że mamy dom, jesteśmy zdrowi.
    Czasem też, gdy wstanę rano przed wszystkimi, lubię pić kawę w kuchni i gapić się przez okno. Myślę sobie wtedy, że jest naprawdę super, że nikt do nas nie strzela, w domu jest ciepło, woda w kranie, że mamy co jeść a kawa świetnie smakuje. Tak, to są właśnie takie fajne momenty, kiedy człowiek naprawdę docenia to, co ma. Co tam, że inni może mają więcej. Każdy ma tyle, na ile sobie zapracował a i jak coś dostał to niech mu się też szczęśliwie wiedzie.
    Sukienka za 300 zł, sukienka za 3000 zł czy za 3 w lumpku. Wszystko to jest względne. Czy ktoś ma się czuć winny, że go stać? że ma pomysł, że mu się chce, że ma coś fajnego i chce to pokazać? Czy jeśli ktoś ma więcej, ma za to przepraszać? Lekka paranoja…

    Odpowiedz
  61. Basia says:

    Jaka chudzinka! A Ty biegać wieczorami chciałaś 😀 Pamiętam jak to pisałaś w poście, że Ci się nie chce i chce jednocześnie mieć drugie dziecko 🙂

    Odpowiedz
  62. Marlena says:

    Ten wpis mi się podoba wybitnie!!!

    Odpowiedz
  63. Ola says:

    Pisałam pisałam i nagle telefon mi padł. Znakiem tego same bzdury to musiały być. 😛
    Ja cudze sukcesy to czasem opłakuję, tak bardzo mnie to wzrusza. Ale zazdroszczę też. Zdrowia. Moja córka ciągle choruje…

    Odpowiedz
    • julia says:

      czasami chorujące dzieci są zdrowymi dorosłymi. najgorsze jest jak się organizm przyzwyczai do antybiotyków. ja przez 30 lat wzięłam tylko raz, a Tosi jeszcze nie dałam nigdy. nasz pediatra wie jak wchodzę w drzwi, że wszystko tylko nie antybiotyk. choć oczywiście często nie ma innego wyjścia. tylko łatwo mi się mówi skoro Ona nie choruje. wiem, wiem..
      życzę duuużo zdrówka. jak najwięcej!

      Odpowiedz
      • sylwia says:

        fakt, łatwo sie mówi. średni syn niestety miał taki okres w życiu że przez pół roku przyjął 7 antybiotyków. miał zrobione wszystkie możliwe badania łącznie z wizytą w poradni immunologicznej. dopiero pewna operacja skończyła to błędne koło. teraz mija 4 miesiąc bez antybiotyku i to najdłuższa przerwa w jego 4 letnim życiu. gdyby nie antybiotyki to pierwszego zapalenia płuc by nie przeżył, rano radosny maluch a wieczorem wylądowaliśmy na intensywnej terapii…

        Odpowiedz
      • Kasia says:

        my też mamy wspaniałą panią pediatrę zawsze próbuje leczyć bez antybiotyku. ps. jakby ktoś mieszkał w okolicy Pajęczna polecam panią Bartosiewicz 🙂

        Odpowiedz
  64. Anka says:

    Proponuję nikogo nie obrażać ani nie wylewać żółci, blog to miejsce ogólnodostępne i każdy ma prawo zadać pytanie nawet jeśli w naszym odczuciu ono brzmi „głupio”. Sądzę,że ten blog nie potrzebuję strażaków moralności i poprawności, zamiatających ludzi, którzy trochę inaczej myślą…

    Odpowiedz
    • julia says:

      nikt tutaj nikogo nie obraził.. a Renata zadająca pytanie, trochę posądziła mnie o wywyższanie mojego dziecka, co jest nieprawdą absolutną 🙂
      wszystko grzecznie wyjaśnione 🙂
      a strażaków potrzebuję jak najbardziej 🙂 każdy ich potrzebuje 🙂

      Odpowiedz
  65. Aga says:

    Jak zwykle po przeczytaniu Twojego posta, uśmiecham się! 🙂 Dziękuję Ci za to ogromnie. Odkąd tu do Ciebie trafiłam, za sprawą Green Canoe (post w sierpniu o męskim czynniku), regularnie podpatruję Twój pozytywny świat. Po to by odetchnąć, by się zatrzymać, by na chwilę pomyśleć o tym, co w życiu ważne. I rzeczywiście, Twoje posty pochłaniam, a wciąż czuję niedosyt. Dlatego pisz jak najwięcej. 🙂 Gdy jestem sama, z dala od Synka i Męża (a ostatnio zdarza się to częściej, bo mam egz. na aplikacji – tak, tak mądre studia czasem potrafią zabrać więcej, niż potem dać) zamiast włączać TV z masą negatywnych wiadomości, nieszczęść, zła, cwaniactwa i polityki, która wychodzi z lodówki gdy sięgasz po ser, wchodzę na Twój blog i od razu mi lepiej , przenoszę się w inny wymiar, który na co dzień w pracy jest nieosiągalny. I tak jak Ty, w aucie nie słucham audycji, rozmów, bo to wymaga skupienia, a tylko muzyka jest w stanie wyłączyć myślenie i dać odpoczynek. Pisz więc jak najwięcej, o wszystkim, tematy same się znajdą. A jeśli przyjdzie Ci do głowy wydawać gazetę z dobrymi wiadomościami – nie wahaj się ani przez chwile, zresztą nie ja jedna po nią z największa przyjemnością sięgnę. (tylko może wydanie internetowe, co by zasięg miało większy  Mój Synek mówi na mnie Mama Aga, gdy któraś z ciotek „oburzona tym dziwactwem” zapytała, dlaczego tak mówi, czy jest jakaś inna mama, to on powiedział, że nie ma drugiej takiej mamy jak jego, że Mama Aga jest tylko jedna. 🙂 swoją drogą podziwiam Cię za stanowczość w obronie swoich poglądów, mi jej brakuje – gdy ktoś w necie poucza jak dzieci wychować, zajmować się dzieckiem to nie ma to znaczenia, ale gdy w rodzinie masz 1000 dobrych rad wszystkich bliższych i dalszych krewnych, to trudno jest się postawić…
    ups…chyba się rozpisałam. Pozdrawiam Ciebie i całą Twoją Rodzinę i pisz jak najwięcej! 🙂

    Odpowiedz
  66. a says:

    Julka napisałabyś kiedyś posta jak dbasz o włosy czy inne takie babskie ??…

    Odpowiedz
  67. Pola says:

    Fajne miejsca do życia, ale dużo km macie do takiego miasta, tak żeby pójśc do galerii kina itd ?? 🙂

    Odpowiedz
  68. Sara says:

    A oglądasz jakieś zagraniczne seriale ?

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak! kocham „chirurgów” i kiedyś kochałam „gotowe na wszystko”
      my ogólnie oglądamy sporadycznie telwizję. to „m jak miłość” to też tak dwa razy w miesiącu oglądam jak akurat leci a ja karmię Benka albo odpisuję na maile.. 🙂

      Odpowiedz
  69. aska says:

    „I jeszcze chciałam napisać że widziałam Was w DDTVN 😀 Celebrytki Wy Moje! ”
    Kiedy to było?

    Odpowiedz
  70. Morinio.pl says:

    Julio,

    Twój post jak zwykle taki mądry, tak życiowo. Bardzo lubię czytać Twojego bloga, oglądać Wasze zdjęcia, bo jest u Was tyle ciepła. I jeszcze pocieszasz mnie pisząc, że przy dwójce dzieci łatwiej się zorganizować bo wkrótce mnie to czeka 🙂

    I jeszcze muszę napisać, że jestem zauroczona Waszym domem. Dzięki Wam zakochałam się w drewnianym domu, zawsze kojarzył mi się z taką wiejską chatką, a drewno na ścianach kojarzyło mi się z boazerią w prl-owskich blokach. A teraz wiem, że drewniany dom może być piękny, ciepły!

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  71. ANETA says:

    Dziecko Ci wisi na drzwiach!;)
    Ja nie biadole..podgladam i robie swoje..widzialam ostatnio modne na instagramie takie tipi w pokoju dzieciecym-zaciagnelam mojego do Castoramy po patyki,narzucilam przescieradlo i stoi!moje wlasne zamiast placic 100£ ja mam za 8£/ostatnio podusie sama uszylam,a teraz potrzebuje guzikow do wykonania lali-beda fotki na blogu wkrotce 😉

    Odpowiedz
    • sylwia says:

      o to to! też takie tipi zmajstrowałam swoim chłopakom!! fajny materiał w lumpku wyłowiłam 🙂 i mnóstwo innych też papuguję-teraz będzie spódnica za 120 zamiast 950 🙂 już nie moge sie doczekać 🙂

      Odpowiedz
  72. mama_jasia says:

    Julia! ( tak od razu na Ty, ale jesteśmy w podobnym wieku i sama sobie pozwoliłam..:) )
    Trafiłam na Twojego bloga dopiero w tym tygodniu, ale zdążyłam już „poznać” Ciebie, Twoje dzieciaczki, męża, rodzinę..i przepadłam. Uwielbiam Was ( czy to możliwe, jeśli się nie znamy? 🙂 ) Pisz Julio jak najwięcej, czyta się wspaniale ( może jakąś książkę napiszesz? 🙂 ). Dużo zdrówka dla Was!

    mama_jasia

    Odpowiedz
  73. Monika says:

    Julio coraz szczuplejsza po ciąży.. pięknie… Kochana gdzie kupiłaś kubeczek, w którym popijasz kawkę? a post jak zwykle pisany od serca i z sentymentem.. dlatego tutaj zaglądam..

    Odpowiedz
  74. Martuś says:

    Ja bym czytała taką ‚dobrą’ gazetę – wciąż i wciąż … Nic tak nie uskrzydla jak czyjeś spełnienie i sukcesy ! Od razu wiara mocna nadchodzi że my także jesteśmy zdolni do tego by zdobywać własne marzenia i zwalczać przeciwności ! Rewelacyjny to pomysł … mogłabym współredagować pisząc o dziecięcych marzeniach odzwierciedlanych w sztuce ;)) Bo kto inny jak nie dzieci potrafi unieść się ponad stereotypy, paskudną zazdrość i fałszywą uprzejmość … ?:) Póki ich dorosłość nie nauczy tego co psuje nasz świat … Jak dobrze że niektórzy dorośli potrafią żyć ‚ponad to’ 😉 P.s. Pięknie, błogo i radośnie tak u Was … Ciepło pozdrawiam!

    Odpowiedz
  75. ekropka says:

    Julka, nie oglądam telewizji, nie otaczam się negatywnymi ludźmi i zamykam przed złem tego świata. Mój mózg potrzebuje optymizmu, kolorow i sukcesow. Pomysł na „pozytywną” gazetę rewelacyjny. Jakbyś potrzebowała fotografa to wchodzę w ten biznes 🙂

    Odpowiedz
  76. Julka says:

    Kiedy będą wyniki ostatniego konkursu?

    Odpowiedz
  77. Anna says:

    Julio, jak to robisz, ja nie potrafię, ciągle się przejmuję 🙁

    Odpowiedz
  78. Kamila says:

    Moglabys mi polecic ten pchacz moover? Mloda moja skonczyla 9 miesiecy i chcemy jej jakis pozadny drewniany kupic, zauwazylam jego na twoich zdjeciach. Bylas zadowolona? Boje sie ze moze byc za „szybki” albo wywrotny :-/

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja jestem ciągle zadowolona. Tocha ciągle go używa w zabawie.
      to jest tak, że On jeździ dosyć lekko i dziecko go prowadzi jak już umie troche chodzić. wywrotny nie jest na pewno.
      ja jestem i byłam z niego zadowolona maksymalnie bo to jest genialna zabawka na lata.

      Odpowiedz
  79. Iza says:

    Julka często Ci Tosia płacze ? Moja siostrzenica nie ma dnia, żeby chociaż raz nie płakała…

    Odpowiedz
  80. kasiula says:

    Toska niejadek ? To dlaczego wyglada tak grubiutko ? Je duzo śłodyczy ? Moze dlatego nie ma apetytu?

    Odpowiedz
    • julia says:

      Słodycze je sporadycznie, najcześciej tylko wtedy gdy zje zdrowy obiad. Kiedy byłam w Jej wieku oraz mój maz wygladalismy trzy razy grubej niż ona.
      Ja nie mam z tym problemu żadnego.
      Jemy w domu zdrowe jedzienie. Gotuje codziennie zupy na warzywach ze swojego ogródka i moje dziecko nigdy nie piło gazowanego napoju i nie lubi soków ze sklepu. Codziennie w domu robię kompot.

      Odpowiedz
  81. Taka jedna says:

    Ciężki dzień miałam dzisiaj. Niby nic takiego się nie stało, ale mam dziecię, które charakter ma taki, że szkoda gadać. Od jakiegoś miesiąca tak nam daje do wiwatu, że już mi się przelało. Jest 2 w nocy. Siedzę i ryczę jak bóbr. Siedzę i szukam dla siebie ratunku. I przyszło mi na myśl, że ta od tej Szafy Tosi, to zawsze tak pozytywnie pisze, że może mnie jakoś za uszy z tego dołka wyciągnie. No i siedzę i czytam. Płaczę i się śmieję z tego Hugo z lasu, co to ma Wam pastę wyciskać. I już mi jakoś lepiej. Dzięki, że jesteś. Dzięki, że piszesz. Dzięki za pozytywny ładunek. p.s. Jak już założysz gazetę z pozytywnymi wiadomościami, to daj znać – zamówię prenumeratę.
    Zwykle rzadko oglądam wiadomości – nie tylko dlatego, że dzieciarnia mi nie daje (choć to też jest nie bez znaczenia), ale również dlatego, że tam w większości: wypadki, afery, konflikty, wojny…

    Odpowiedz
    • julia says:

      bardzo mi miło, że ta moja pisaniana choć jedną łzę uratowała przed wypadnięciem z oka 🙂
      ściskam mocno

      Odpowiedz
      • Taka jedna says:

        Mnie tym bardziej miło. 🙂 Fajnie, że jest ktoś kogo nie znasz, ale wiesz, że możesz liczyć na to, że zarazi Cię swoim optymizmem. Dziś już uśmiecham się od ucha do ucha i nie wiem o co mi właściwie chodziło. Świat jest piękny, no nie? A Hugo z lasu wejdzie do mojego słownika 😉

        Odpowiedz
  82. Ulka says:

    Tosia to najnormalniejsze dziecko świata !!! Jaka „grubiutka” bardzo zdrowo, normalnie wygląda ! Taki ma typ urody. Jej już tyle czasu czytam tego bloga i nigdy tak o Tosi nie pomyślałam 🙂 Jest przepiękna 🙂

    Odpowiedz
  83. Pat says:

    No ale do drobniutkich dzieci Tosia nie należy i rzeczywiście można się zdziwić, że jest niejadkiem. A „grubiutka” to chyba nie jest bardzo pejoratywne określenie? Chudzielec też by brzmiało źle? Moje dziecko jest niejadkiem i jest chudzielcem i się nie obruszam jak ktoś ją tak nazywa, bo oczy mam i widzę żebra na wierzchu.

    Odpowiedz
  84. Ale się wczytałam… Też nie cierpię, gdy mój mąż otwiera nową pastę 😀

    Odpowiedz
  85. Agata says:

    Twój świat mnie oczarował, przeczytałam wszystkie posty od deski do deski, teraz Cię dawkuje jak lekarstwo które działa. Czasem zdarzy mi się zapomnieć jak bardzo jestem szczęśliwa, zaczynam marudzić, zrzędzić czy popadać w „depresję ” a lekarstwo- twój pozytywny świat działa. Uczysz ludzi cieszyć się dniem codziennym i to nie chodzi o rzeczy, o posiadanie ale o uśmiech, dostrzeganie deszczu jako muzyki a nie tego że jutro będzie błoto. Cieszę się że jesteś i piszesz. A z tą pastą to ja zawsze nową wyciągam bo ze starej źle wychodzi hehehe.

    Odpowiedz
  86. Anka says:

    Siedzę od godziny czytając Twoje posty, gapiąc się w te przecudne zdjęcia, kawa już mi dawno wystygła …pięknie, spokojnie tu niezwykle … …i dziękuję, że przypomniałaś mi, jaką jestem szczęściarą z moim czworgiem szalonych dzieciaków …za chwilkę wstaną i spędzimy boski dzień! Całuję :*

    Odpowiedz
  87. Olak says:

    Hej Julia. Mam chwilkę wolnego i przeglądam Twoje stare posty po kilka razy i czytam i słońce mi świeci a starszak obok wcina placki ziemniaczane i wyjada śmietanę. Właśnie mi wlazł na kolana więc piszemy razem a raczej już nie mam wolnego:) Pytanka dwa szybkie mam, czy ten śpiworek Benia masz może na sprzedaż ? I do kiedy będzie dostępna Twoja kolekcja?Bo zbieram na prezent na grudzień. Kończę, idziemy oglądać samoloty na balkon:)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.