od kuchni…


Od kuchni wychodzi się na wschód.
Gdy rano wstaję, schodzę na dół, wypijam szklankę/dwie wody, a potem włączam express do kawy, to towarzyszy mi wtedy wschodzące słońce. Choć gdy ja wstaje, to po prawdzie jest ono już dosyć wysoko…
I zanim nadejdzie lato i od południa postawimy basen, tam też spędzając więcej czasu, to ten tarasik kuchenny jest nam najbliższy. Dziś żałujemy, że nie jest większy. Myślimy nad tym aby go rozbudować, poszerzyć. Bo choć taras dookoła domu, to wciąż nam go mało. U nas ciągle są ludzie, życie tętni na całego, zatem miejsca na ludzi nigdy dość.
Gdy odchodzi zima, to już tak myślę, kiedy tarasy myć, kiedy sprzątać je i ustawiać.
Ale jeszcze nie za wcześnie żeby nie było zbyt wilgotno…
Taras to jak drugi dom. Musi być ogromny, musi być też zadaszony. Na tyle mocno, aby było miejsce w którym deszcz nie zasiecze. By można siedzieć w fotelu pod kocem i patrzeć jak pada..
U nas podczas deszczu, w suche miejsce mieści się całe sąsiedztwo nasze. 
Dookoła burza, grzmoty, a nasza biesiada trwa do późnej nocy… Dzieci pod kocami na kanapach w domu, na kolanach Maminych i Tacinych, gdzie kto akurat zasnął.
I choć zimą, jesienią też spotykamy się w domach, tak o życie na tarasie jakby łatwiej. Szybciej. Ktoś przechodził i się go zawołało, ktoś po coś wpadł i został, po dzieci przyszedł… i już się grilla rozpala…
Dlatego jak mówią, że kuchnia jest sercem domu, tak ja owe serce podzieliłabym na dwie części.
Jedną z nich jest kuchnia a drugą taras.
Jakże mnie cieszą te drzwi otwarte na oścież (ach no tak! przyszła też sprawa much i dramat mojego męża :)). Ale już drzwi z siatką zaprojektował. Składa.).
Zamówiłam już dla siebie crocsy na te wylotki przez taras „na szybko”, bo zakładam męża o 7 rozmiarów za duże i czasami potrafię się zagalopować w nich w miejsca publiczne.. No niezbyt atrakcyjnie wyglądam..
Zatem werandowe lato czas start!

____________________________________

W tym roku dołączyło do naszego werandowania dużo dodatków marki Homla.
Część z nich widać dziś, resztę pokażę latem na tarasie od południa.
Leżak biały. Wygodny. Łatwy w czyszczeniu. Szybko schnie gdy zostanie na deszczu.
Hamak zielony, choć z przeznaczeniem dla wszystkich, u nas pokochały go najmocniej dzieci. Miękki, wygodny. 
Fotel brązowy. Oprócz wygody, przyciąga i ciekawi swoją formą.
Wazon zielony, który kojarzy mi się z domem Babci.
Pled. On jest extra. Gruby, ale cienki. Bardzo duży. Na trawę. Na przykrycie dużego łóżka. W dotyku super.
Makatka. Ręcznie robiona. Wcale się nie dziwię, że teraz są takie modne. Od zawsze i na zawsze piękne.
Kocy milutkich mam od Homli mam już dosyć sporo. I lubię.
Lampion, świeczki, szklanki (no klimat mają na maxa).
Mam też kilka drewnianych talerzy, tac. Fajne, naturalne drewno.
Kosze, które wykorzystuję jako osłonki na doniczki.

I zawsze warto zerknąć w dział promocji. Widziałam tam dziś przepiękny koronkowy bieżnik.

______________________________

Ach! i sprawa książek. Kto czytał coś z tych trzech pozycji? Jakie opinie?

Napisz komentarz...
  1. Dorota says:

    Złodziejkę Książek przeczytałam dawno już temu i do dzisiaj to jedna z moich ulubionych. Polecam!

    Odpowiedz
  2. Wiola says:

    My akurat taras mamy zabudować oknami do podłogi ,i zrobić tam biuro odkąd jest altanka to tam spędzamy czas i grillujemy a złodziejki książek przeczytałam już kilka stron na razie mnie nie zachwyciła ale może się rozkręci bo ma super recenzje wiec daje jej szanse ,cudny u Was taras można na takim wypocząć 😉

    Odpowiedz
  3. Angelika says:

    „Złodziejka książek” czytałam już dawno temu, ale zostawiła we mnie trwały ślad 🙂 świetna pozycja, chociaż podchodziłam do niej sceptycznie na początku czytania.

    Odpowiedz
  4. Kasia says:

    Julio, i tak było pięknie, ale z palmami to masz już Hawaje! Jak to miło, że mama i siostra dały Ci je w prezencie. Miłego sezonu tarasowego!

    Odpowiedz
    • julia says:

      coś mi bidoki umierają 🙁 Przesadziłam do większych doniczek, nawożę. A one tak coraz słabsze…

      Odpowiedz
      • Kasia says:

        Może im nie pasuje pobyt na nasłonecznionym tarasie bez czasu aklimatyzacji na zewnątrz, nawet jeśli wcześniej stały w szklarni (tam miały na pewno dużo bardziej wilgotne powietrze, co tez może zmieniać ich odczucia, że tak powiem). Kiedyś tak dobiłam pięknego cykasa, że wystawiłam go w maju na balkon i ku mojemu zdumieniu ta lubiąca słońce roślina zaczęła chorować. Trzeba było ją albo wystawić najpierw w półcień, albo w ogóle wcześniej wystawiać na zewnątrz, kiedy ilość słońca stopniowo się zwiększała, albo wystawiać – skoro od razu w maju- to na dwie-trzy godziny, nie w największe słońce. Mądra byłam po szkodzie. Twoja chamaedora wygląda (na tyle, na ile po przyjrzeniu się zdjęciom mogę osądzić) właśnie tak, jakby miała za dużo słońca (od wschodu też potrafi przygrzać…). Ona zresztą w ogóle woli półcień i wilgotne powietrze. Poza tym to jest gatunek palmy, na którym często i chętnie występują przędziorki (zobacz je w necie), gdy powietrze jest za suche. Feniks z kolei wygląda mi tak, jakby miał albo trochę za dużo wody, albo za dużo słońca od razu, choć widzę, że trzymasz go pod daszkiem. Na pewno trzeba by te palmy zraszać, a chamaedorę zabrałabym do domu, w widne miejsce. To co zżółkło, już niestety nie przebarwi się z powrotem (raczej), ale reszta palmy będzie ładna. Jednak trudno mi diagnozować na podstawie zdjęć – i to robionych z pewnej odległości, nie mówiąc o tym, że nie jestem zawodowcem, a amatorką i mimo wielu lat uprawiania roślin w mieszkaniu ciągle popełniam błędy, i nie zawsze wiem jakie…..

        Odpowiedz
        • julia says:

          Kasiu, właśnie tak latam z tymi palmami w różne miejsca, co też nie jest dobre, bo nie wiem czy je na dwór czy do domu..
          Czy do słońca czy w cień.. już sama głupieje 🙁

          Odpowiedz
  5. Mariola says:

    Złodzieja książek 😍

    Odpowiedz
  6. Rozmarzyłam się przy twoich zdjęciach. Prowadzicie taki przyjazny i otwarty dom. Na tarasie maksymalnie sielankowy klimat, taki gdzie każdy poczuje się dobrze.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Powiem Ci, że z tymi ludźmi nie da się prowadzić innego 🙂
      Oni wręcz zmuszają do otwartych drzwi jak się patrzy na te Ich uśmiechy 🙂 …

      Odpowiedz
  7. Wisienka says:

    Kochana Julio…jakże pięknie u Ciebie 😊 my również uwielbiamy nasz taras choć nie zadaszony jeszcze. Zwłaszcza z utęsknieniem czekam na popołudniowe obiady i ten relaks na tarasie 🙂 a z książek to przeczytałam ” Złodziejkę książek” i polecam 👍👍👍

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja zaczynam tarasowanie od kawy porannej. Adaś odwozi dzieci do szkoły/przedszkola a ja z kawą na tarasie sprawdzam maile..
      Smacznego i bezdeszczowego popołudnia zanim to zadaszenie nadejdzie 😉

      Odpowiedz
  8. Ania says:

    Złodziejkę czytałam kilka lat temu… podobała mi się, choć miałam wrażenie, że to książka raczej dla młodzieży. Jula, a czytałaś Silva rerum, taka litewska saga? Ostatnio duże wrażenie na mnie zrobiła…
    A ten Twój taras to marzenie chyba każdego człowieka;) planujemy się budować w tym roku i tak jak sobie myślę o tym naszym domu, to tak mi raczej wszystko jedno, co będzie w środku, ale taras i ogród obmyślam ze szczegółami. Jesteś dla mnie nieprzerwaną inspiracją:)

    Odpowiedz
  9. aśka says:

    Julka, serce mnie rozbolało, że w takiej pozycji położyłaś „Złodziejkę książek”. Nie wiem czy wiesz, ale niedawno była premiera nowej książki tego autora: „Gliniany most”.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Och, książki mają się akurat u mnie jak u Pana Boga za piecem. nie jest im źle. uwierz mi 🙂
      Po „złodziejce” jeśli mnie oczaruje sięgnę z chęcią po „gliniany most”. :*

      Odpowiedz
  10. Martyna says:

    Bardzo się cieszę, ze sięgnęłaś po „Złodziejkę książk”- to przepiękna historia, na pewno będziesz nią oczarowana. Ps. „Posłaniec” też dobry ale jednak nie taki jak Złodziejka.

    Pięknej lektury!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Już się wkręciłam w nią.. Na początku te „przypisy” wytrącały mnie z płynności czytania.
      To Ty przeczytaj proszę „historia złych uczynków”.

      Odpowiedz
  11. Dorota says:

    Bardzo fajny klimat tarasowy. Na takim tarasie można siedzieć bez końca !!!!!!!!!!

    Odpowiedz
  12. Monika says:

    Jestem niezmiennie oczarowana Twoim domem. Czy mogłabyś napisać czy to gotowy projekt? Jeśli tak to jaką ma nazwę – może uda się odszukać w czeluści Internetu. Na takim tarasie też bym większość roku spędzała 😀

    Odpowiedz
    • julia says:

      To projekt na nasze życzenie. Wszelkie informacje na temat domu zamieściłam kiedyś w poście na moim blogu pt „budowa drewnianego domu” Jest tam też link do architekta, który nasze wytyczne zamknął w projekt.

      Odpowiedz
  13. czapla says:

    A skąd ten fajowy dywanik przy wyjściu na taras?

    Odpowiedz
  14. Kamila says:

    Nic więcej, tylko taki taras z daleka od cywilizacji! Tyle mi trzeba 🙂

    Odpowiedz
  15. Inka says:

    Parę razy już natknęłam się na Twój dom. Niby wszystko ok, ale czegoś mi w nim zawsze brakuje. Wreszcie bingo!! Zdecydowanie brakuje mi drzewa zaglądającego w okna. Drzewa, na które otwierając okno w dzieciństwie mogłam wskoczyć. Drzewa które daje naturalny cień, bez kombinowania….

    Odpowiedz
    • julia says:

      Niestety mnie każego dnia też bardzo ich brakuje. Dlatego sadzimy ich mnóstwo od kiedy tutaj mieszkamy. W tym roku posadziliśmy ich 30. Teraz pozostaje czekać… choć mocno rozważamy zasadzenie dużego drzewa.. Jednak ryzyko, że się nie przyjmie jest ogromne…
      Mieliśmy działkę bez drzew.
      Jednak niezrozumiałe jest dla mnie jak ludzie obok czy gdziekolwiek mają piękne drzewa, duże i wycinają w pień. A potem dom na gołym placu. to straszne!!! Mając coś co jest w swoim podwórku urokiem największym. Bo choćby postawili najpiękniejeszy dom świata, bez drzew ociera się jedynie o słowo ładny…
      Ja gdybym miała tu choć jedno duże drzewo, to projekt domu byłby tak stworzony aby nie ściąć ani jednego…
      Pociesza mnie fakt, że na mojej rodzinnej wsi mam na swoim polu ich setki. Takie po sto lat…

      Odpowiedz

Odpowiedz Monika