• 28 finał WOŚP


    Moi Drodzy,
    w tym roku mam przyjemność wystawić na aukcję WOŚP sześć książek, plakat i kolację. 
    Na kolację oczywiście zapraszam ja.
    Czas i miejsce do uzgodnienia 🙂
    Link do „Książki na kolację” – TUTAJ.
    Do zobaczenia :*

  • przepaść.

    Australia płonie.
    To tak jakby płonął dom sąsiada. Australia jest krajem sąsiadującym z Polską pod względem polityki klimatycznej. (Raport CCPI 2020. Polska jest najgorzej ocenianym krajem w Unii Europejskiej, na świecie zaraz obok Australii. Która płonie.)
    Stoimy za płotem. Ze swojej posesji, przyglądamy się pilnie i wraz z charakterystycznym potakiwaniem mówimy do innych „Straszne. Ach, jak dobrze, że nie my”. Choć nie, mówimy to do samych siebie. Przed publiką wstyd.
    Za egoizm. Przelejemy na konto sąsiadowi kilka złotych. Potem złapiemy się i będziemy trzymać kurczowo informacji, że przecież Australia płonie co roku… Może pięć minut po natknięciu się na kolejne informacje dotyczące klęski, pomyślimy o zmianie klimatu i naszym na to wpływie. Pięć.

    Przekażemy sobie wzajemnie liczby. Zwierząt, które spłonęły, gatunków, które bezpowrotnie wyginęły. Liczby domów, które przestały istnieć i ich przesiedlonych mieszkańców.
    Ze strachem w oczach i głosie powiemy o kolejnych tygodniach pożarów, które trwać będą do lutego. Bo być może wtedy przyjdzie deszcz.

    Ale to nie u nas.

    Bo my zawieźliśmy dziś do przedszkola dzieci. Dolejemy wody pod choinkę. Uzupełnimy sikorkom karmnik. Zamieciemy okruchy spod stołu. Otworzymy kurierowi drzwi.
    Nasz dom stoi. Nie pali się za nim las. Nie zwęglają się nam na półkach książki, listy w szafach.
    Nie palą fotele i kuchenne krzesła. Nie odjeżdżamy w autach służb ratunkowych z jedną torbą tego, co akurat wydawało się w tamtej chwili najważniejsze. Domy, do których wrócić się nie będzie dało. Spalone ziemie, które nowego domu nam nie dadzą. Jedna torba na nowe życie.

    Nowego życia nie ma i nie będzie. Ani dla tych, którym spłonęły domy, ani dla nas.
    Życie na tej Ziemi dobiegło końca. Możemy już tylko dogorywać.
    Choć wydaje się nam, że jest jeszcze znośnie. Sklepy otwarte, lodówki pełne. W domu ciepło.
    A świat wydaje się nam do ocalenia. Przecież wszyscy mówią, że rezygnują ze słomek jednorazowych, patyczków do uszu. Uff… No tak. Przetrwamy.
    Egzystencja człowieka dobrnęła do punktu, w którym jego wygoda i egoizm jest nieodwracalny.
    Brak ludzkiej świadomości, świadomości przede wszystkim tych, którzy najwięcej mogą, jest przerażająca.
    Klęska ludzkiej głupoty poprzez konsumpcjonizm i pośpiech nigdy nie była tak wielka.

    Żerując na ludzkiej niewiedzy, naiwności i ciemnocie idziemy w ślepym pędzie ku przepaści.
    Nikt z nas się nie cofnie. Nie ma już takich wiatrów, nurtów wodnych, które by ten ludzki bieg zawróciły.
    Zanim do przepaści dojdziemy, zdążymy umrzeć. Ze starości, zmęczenia, nabytych chorób. Chorób, które coraz częściej będą dotyczyły głowy niż ciała. Jednak nasze dzieci, będą tymi, które do przepaści zdążą dojść. My, dziś, prowadzimy ich za rękę. Świadomie idziemy w kierunku zagłady. W podskokach. Bo przecież jeszcze szczeliny nie widać. Jeszcze grunt w nogi nie parzy. Choć słychać jak w jakimś kraju płonie las… Płonie, płonie i przestanie.
    My kupimy na tę drogę ku przepaści, kilka wód, w plastikowych butelkach, gdyby pragnienie było duże. Weźmiemy mięsa pełne torby, żeby siła była iść. Może w trakcie podróży zastanie nas nowy rok, to kupimy parę petard. Niech ta podróż będzie z pompą. Niech zobaczą z jakim rozmachem potrafimy. I dzieci się ucieszą. Że nie idziemy jednostajnie, nudno. Niech mają kolorowo zmierzając ku przepaści. Każdy na tę podróż, choćby miał kredyt wziąć, zaopatrzy się w najnowszą wersję iPhona, żeby wstyd nie było iść. Żeby ciężko nie było, na boki wyrzucimy, to co niepotrzebne. Przecież i tak już tam nie wrócimy. A i droga, po której obecnie idziemy – nie nasza. Weźmiemy tak, żeby było wygodnie. Droga do samozagłady ma być przyjemna, lekka i wygodna. 
    I koniecznie pojedziemy autem. Wtedy będziemy przy przepaści szybciej niż inni. Albo jeszcze pokaźniej – samolotem. Niech widzą wszyscy. Że byliśmy pierwsi. Na bogato.
    Wysiądziemy, obetrzemy buźki naszym dzieciom, brudne od pestycydów i razem skoczymy. Jeśli uda się nam dożyć. To za rączkę dla otuchy potrzymamy. Jak przyjdzie nam po drodze zostać, w plastikowej trumnie, to biedaki będą musiały skoczyć same. Może będzie boleć, ale przecież teraz tak wygodnie się idzie… Jak tu iść z tobołkami, które ważą więcej?  Jak dźwigać szklane butelki, jak spędzić wakacje za miedzą i zrezygnować z triumfu wśród narodu?
    Kompostownik? Używany ciuch?
    Tak by się chciało… Jednak gdy lekko się idzie, łatwiej iść. A przepaści przecież jeszcze nie widać…
    Ktoś mówił, że jest, i nawet opublikował zdjęcie w sieci. O! Może to pomoże.
    Przecież jeszcze dziś, kiedy będę kłaść dzieci do snu, daleko jesteśmy od przepaści..
    To kupię jutro mięso wołowe w tym plastikowym opakowaniu. A potem wezmę kąpiel w pełnej wannie wody.
    Jeszcze przepaści nie widać. To strach mniejszy. Usiądę wieczorem i na uratowane pandy przeleję grosik. To wygodniejsze. Może się uda wielką przepaść pieniędzmi zasklepić…

    Zostawiamy naszym dzieciom świat nie tyle w stanie tragicznym i opłakanym, co zwyczajnie skończonym.
    Choć trąbią na alarm, myślę, że nikt się nie obudzi.
    Człowiek XXI wieku nie potrafi już żyć inaczej. Nie obudzą ludzi pożary, które nie palą ich nóg.
    A kiedy ogień stanie u podnóża wszystkich naszych stóp, będzie godzina dwunasta.
    Ci, którzy będą chcieli zrobić coś jeszcze, którzy podniosą się i walczyć będą, kosztem swojej wygody, i życia w luksusie, popadną w rozczarowanie i złość… że idą sami. To przyniesie konflikty zbrojne, uchodźców ze „spalonych” już krain będzie więcej. Głód, niedostatek, kataklizmy…
    Przyjdzie walczyć nam jak zwierzętom o garść pożywienia. Bez względu na dzisiejszy stan posiadania.
    Ale skoro i tak przed przepaścią ucieczki nie ma, to dlaczego nie wziąć tej plastikowej butelki na podróż z wodą, nowych jeansów i jebutnej petardy?

    Może chociażby po to, aby nie być bezpośrednio mordercą swoich dzieci…

  • choinka – film 🌲🎥

    Moi Kochani, życzę Wam na te święta tylko jednego – zdrowia.
    Kiedy mamy zdrowie, mamy już wszystko.