• ślonsko godka

    Gwarę śląską – uwielbiam. Ten akcent, sposób układania zdań.
    Mówią tu tak w sklepach, na poczcie.
    Tosi kuzyn godo i ostatnio taka rozmowa przy choince i układaniu prezentów..
    Tosia: my jesteśmy takie elfy.
    Kuzyn: Nie, my nie som elfy, my som pomagery!
    Albo mówi do Tosi co się jakoś nie spieszy, 
    – Tosia idziesz czy nie bo mnie pierun biere!
    W ustach dzieci to jest cuuudowne!! 
    Miałam wielką nadzieję, że Tosia podchwyci gwarę od Dziadków i najbliższych.
    Ale się niestety nie udało. Tato Tosi potrafi mówić po Śląsku, ale na co dzień nie mówi gwarą.
    Tosia podłapała mówienie „we” – we domku, we pokoju, we szafce. 
    Lubię i nie prostuję. Wręcz kultywuję.
    Dziwią mnie zatem napływowi do naszej wsi, co są zdegustowani gwarą śląską w ustach dzieci.
    Czy to w szkole, czy na boisku..
    To historia, obyczaj, bogactwo kulturowe!
    A piszę to wszystko, bo znalazłam ostatnio wytłumaczenie słowa „ciul”.
    Tak mnie to uwiodło, że postanowiłam się podzielić.
    Dla niektórych będzie to zapewne nieczytelne, męczące przy składaniu liter.
    Tekst pochodzi ze strony Gryfnie.pl
    autor – Prof. Uś dr hab. Zbigniew Kadłubek – rezkiruje Katedrom Literatury Porównawczyj. Je filologiym klasycznym, eseistom i tłumaczym.

    „Zaczynom łod „ciula”, ślonskigo arcysłowa, żodnego to niy dziwi. Niy yno jo myśla, że ze ślonskich przeklyństw te słychać nojczyńścij. Nikerym sie nawet zdowo, że jak umiom pedzieć „ty ciulu”, to już umiom godać po ślonsku, ale to ni ma prowda. We wicach i w tyjatrze godajom „ty ciulu”. Jak usłyszom ludzie „ty ciulu”, zaro sie lachajom choby gupi do syra. Słowo „ciul” ni ma obelżywe. Je w nim coś łagodnego. Teroz sie godo, że to je fest szpetne słowo a downij to było taki normalne.

    Taki niyrychtych

    Ale jak sie godo „ty ciulu”, to o czym sie myśli? – Niy, niy o tym! Musza wom pedzieć (i możno trocha wos rozczarować), że ciul we starych słownikach to ni ma to, co myślymy, jak godomy „ciul”. W żodnym wypadku ni ma to czyńść ciała jakigoś chopa. Słowo te bezma prziszło na Ślonsk z Małopolski. Ale na Ślonku te znaczynie chopske i galotowe jest fest popularne: Dyć powiedzynie: „mjynkim ciulym zrobiony” (na kogoś, fto je trocha niyrychtich) jednoznacznie nom godo, o co sie rozchodzi…

    Ciuła – gupielok

    W downyj Polsce, kaś cztyrysta lot tymu abo i wiyncyj, godało sie „ciuła”. Tyn „ciuła” to był taki gupielok, co cały czos yno szporowoł, a tego, co uszporowoł i tak niy wydowoł – i dalij szporowoł. Ludzi sie z niego ofyn śmioli, bo niy umioł żyć: nic sie niy kupił, nic niy zjod, piwa sie niy napił. Sztyjc yno ciułoł tyn ciuła grosz do grosza.

    Kaś ciulło

    Niy yno „ciul” godomy: godomy tyż „ciulnońć sie” – abo „ciulnońć komuś”, co znaczy „uderzyć sie” albo „uderzyć kogoś”.  Idzie sie dejmy na to ciulnońć ło rant stoła, co sie potym czuje fest a fest. Abo kiej co komu łoroz śleci i je fest butel, to sie godo: „Słyszołeś jak coś ciulło”?

    Słyszoł-żech niydowno, jak wtoś w bance do Mysłowic ryczoł: „Zaro ci ciulna, ty ciulu!”. Moim zdaniym to nadmiar, chocioż retorycznie momy sam arcydzieło imprekacji.”

     

  • kolekcja wiosenna moro/etno


    Powstała wiosenna kolekcja. Połączenie materiałów moro & etno.
    Po więcej zapraszam do sklepu – TUTAJ.

  • jarmark

    dsc_0301 dsc_0242 dsc_0373 dsc_0383 dsc_0377 dsc_0391 dsc_0260 dsc_0293 dsc_0284 dsc_0233 dsc_0200 dsc_0245 dsc_0206 dsc_0197 dsc_0180 dsc_0341 dsc_0344 dsc_0350 dsc_0333 dsc_0330 dsc_0328 dsc_0331 dsc_0312 dsc_0309 dsc_0355 dsc_0296 dsc_0224 dsc_0221 dsc_0192 dsc_0348
    Cztery nastoletnie lata spędziłam w Krakowie. Mam ogromny sentyment do tego miasta.
    Mnóstwo wspomnień, które czasami wydają mi się tak odległe jak gdyby były w innym życiu.
    Tyle zdążyło się od tamtego czasu zmienić, tyle się zadziało od tamtych lat.
    Ale przede wszystkim wciąż nieprzerwanie niosę z tamtych dni najważniejszych przyjaciół w moim życiu.
    Bez zmiennie tych samych i tak samo ważnych. Przeżyli ze mną wszystko. W najpiękniejszym stylu.
    Lubię moje życie związane z blogiem i z tym co się dookoła tego dzieje, ale nad życie kocham moją codzienność związaną z tym co się dzieje od dawna. Nie w internecie, który dziś jest, jutro może go nie być.
    Nie biorę udziałów w blogowych spotkaniach, eventach… Mam mało czasu. I choć myślę, że można tam spotkać cudownych ludzi i spędzić dobrze czas, to kiedy już go mam, poświęcam Go tym, których od lat namacalnie niosę wraz z sobą.
    Świąteczny jarmark na rynku zawsze w czasach licealnych był wielkim wydarzeniem.
    Budował w duszy wielką atmosferę zbliżających się świąt.
    I od tych 15 lat staram się co roku jeździć tam choćby na chwilę. W przedświątecznym czasie.
    Kiedy zobaczyłam w środę piękny śnieg na naszym podwórku, postanowiłam ten śnieg uczcić również tam…
    Okazało się, że choć od Krakowa dzieli mnie godzina drogi, to tam śniegu nie było ani odrobinę..
    Nie przeszkodziło mi to w tym by zwyczajnie poczuć się dobrze..
    Bo gdy widzi się uśmiech Madzi to nie może być inaczej.
    Zjadłyśmy pajdę chleba ze smalcem, kupiłyśmy pierdółki, wypiłyśmy ciepłą herbatę i nadrobiłyśmy wspólne opowieści.
    Madzia jako moja przyjaciółka i ta, która właśnie kosztuje początki macierzyństwa dostała do testów nowy wózek firmy Baby Merc.
    A zadziało się tak, bo firmę tą od lat znam dobrze… Dobrze, a może nad wyraz od podszewki..
    Złożyło się tak, że właścicielką tej firmy jest moja kuzynka, z najbliższej linii..
    Choć mój mąż twierdzi, że z kuzynkami mamy kontakt jakbyśmy były prawie siostrami.
    I to prawda. Ja na spotkania rodzinne czekam z utęsknieniem.
    Choć trudno przetrwać taką dawkę śmiechu to usilnie się nie poddajemy.
    I mogłabym pisać – „tralalala wózek najlepszy na świecie”.
    Tylko, że ja z czystym sumieniem mogę napisać, że dane mi było organizować Im sesje zdjęciowe, każdy model milion razy do zdjęć wpiąć i wypiąć, milion razy złożyć i rozłożyć do nagrywanych filmików..
    Wiem zatem dość dużo na ten temat.
    Polska firma, która istnieje od 2003 roku. Wciąż się rozwija i odnosi kolejne sukcesy.
    A to dlatego, że właściciele  są niezwykle porządnymi ludźmi. A to zawsze idzie w parze.. Jakim jesteś człowiekiem taki jest Twój produkt.
    Napiszę Wam, że miałam wiele wózków, ale w tych podczas sesji zdjęciowej latem zaskakiwało mnie mnóstwo udogodnień. Rączka do noszenia stelaża po złożeniu, lekkość, jakość materiałów, dobór kolorystyki kół, odszycie toreb, mufek..
    Plus, ja byłam zdziwiona, że za taką cenę można dostać komplet wózkowy z tyloma gadżetami..
    I dziś z wielką przyjemnością mogę napisać, że to po rodzinie 🙂 taka firma.
    My od wielu lat mamy sanki od Nich i nie zamienię na żadne inne.
    Kiedyś sanki kojarzyły mi się ze sznurkiem i deseczkami na płozach.
    I tak dobrze przemyślanych sanek nie widziałam. 
    Śpiwór to dosłownie jak domek, budka nad głową, lampka led, możliwość ciągnięcia jak i pchania, folia przeciwdeszczowa, podnóżki.. No szał. Zobaczcie tutaj.
    Polecam najszczerzej jak potrafię.

    Ale wiecie co w tym wszystkim było najpiękniejsze?
    Te rajstopy pod spodniami, te grube swetry pod puchowymi kurtkami, te nosy zmarznięte czerwone..
    Jak ja uwielbiam się tak ciepło ubrać i iść na mróz, mam wrażenie jakbym ładowała akumulatory.

    W konkursie pod ostatnim wpisem albumy wygrali:
    AsortaFairytale, Dwa+Trzy, emka, Agata – Królowa Matka, Dagmara, Magda (od książek).
    Proszę o kontakt na maila z adresami do wysyłki wraz z nr tel dla kuriera.
    Gratuluję.