• jadalnia.

    _DSC0352 _DSC0355 _DSC0465 _DSC0261 _DSC0263 _DSC0310 _DSC0387 _DSC0399 _DSC0392 _DSC0368 _DSC0364 _DSC0507 _DSC0505 _DSC0487 _DSC0464 _DSC0501 _DSC0452 _DSC0453 _DSC0411 _DSC0359 _DSC0327 _DSC0337 _DSC0342 _DSC0426 _DSC0587 _DSC0535 _DSC0594 _DSC0245

    stół – z firmą Seart już zdarzyło mi się współpracować, więc z miłą chęcią podjęłam się tego po raz drugi.
    tym bardziej, że z tym stołem w kuchni to był ciągle problem.
    a to za mały mieliśmy, a to za duży i musi stać tak, że nie można patrzeć w okno..
    i temu mojemu Adasiowi się zamarzył stół idealny. tak by mógł rano przy śniadaniu patrzeć na pole, na łąki, na sarny, zające, bażanty..
    zostawiłam więc ten wybór Jemu.
    miał być rozkładany by pomieścić nasze rodzinne zloty, i też na tyle mały by mógł stać w kierunku od południa na północ. 
    Wybór padł na holenderski stół dębowy (jest też wersja bukowa).
    Prosta forma, klasyczna, ponadczasowa i pasująca do wszystkiego. 
    Ja oczywiście już widzę  oczami wyobraźni jak Ktoś kupuje go na giełdzie antyków, lub znajduje w starym opuszczonym domu. taki z poniszczonym blatem, z poodbijanymi kubkami, dziurami..
    ja taki jeden mam na tarasie od strony kuchni i bez zmienie go uwielbiam..
    ten mam nadzieję też będzie tym który kiedyś jakaś dziewczyna znajdzie na giełdzie staroci w Niemczech przeskakując przez płot o 3ej w nocy, kiedy jeszcze rozkładają się wystawcy 🙂
    stół „Dubel 5” – można znaleźć tutaj.

    spray Perfect House – od dawna dostaję na bloga również inne rzeczy niż świat dziecięcy.
    tą serię płynów dostałam już dawno i ciągle coś i coś i nie mogę o nich napisać.
    korzystając z okazji drewnianego stołu chcę Wam napisać, że genialny płyn do drewnianych mebli.
    pięknie czyści i nadaje się do drewna olejowanego, co dla mnie ważne gdyż takie posiadamy.
    kosmetyki mamy w milionach pięknych opakowań a płyny do czyszczenia domu są zawsze w zwykłych, standardowych więc ta kolekcja mnie urzekła. dosłownie.
    ale wiecie co mnie najbardziej urzekło? cena! całkowicie normalna a nawet mała, bo o dobre kosmetyki do drewna trudno.
    To nasz polska firma z tradycjami – Barwa.
    bardzo dobry produkt, estetyczne opakowanie, mała cena – jak dla mnie komplet.
    strona internetowa tutaj.

    krzesła – kiedyś zastanawiałam się nad sukcesem tych krzeseł.. niby wszędzie ich dużo widuję, z wyglądu ładne, ale cóż jest takiego, że akurat ludzie tak uparcie je kupują?
    no to tak… skoro pojawił się nowy stół to okazało się, że tamte foteliki/krzesła nie wchodzą nam pod blat stołu, dzieci są daleko. pojawił się czas wymiany.
    pomierzyłam, poszperałam i okazało się że te będą idealne.
    i wiecie co… one są idealne do stołu, dla dzieci ale najbardziej dla mnie!!!
    jakie one są wygodne! ja tam się wiecznie przysiadam jak Tosi nie ma.
    to wyprofilowanie na plecy, wysokość, podnóżek..
    i fakt tego, że krzesło jest od 6go miesiąca do… na zawsze!
    ilość możliwości jakie ma … 
    wygodna pozycja dla siedzenia. miękko. mogą być pasy, może być barierka. 
    do zestawu jest też oczywiście taca (genialna, z wyciąganą dodatkową tacą) której nie ma na zdjęciu, bo ściągnęłam.
    można regulować wysokość siedziska, podnóżka.
    są niezwykle stabilne. jak dla mnie najbardziej ze wszystkich krzeseł jakie mieliśmy.
    myślę, że posłużą nam dłuuuuugie lata. duży wybór kolorów i cena jak na takie możliwości i jakość bardzo przystępna. biorąc pod uwagę fakt, że kupujesz w 6tym miesiącu życia dziecka i ma je do lat nastoletnich (np do biurka), a jego forma zawsze będzie modna.
    można znaleźć tutaj – Childhome Lambda 2

    koc, wazon i durszlak miedziany – dostałam w prezencie z jednego sklepu. wazon niebieski z grubego szkła. może być latem na wodę, a może być też wazonem. piękne ciężkie szkło. takie z babcinych czasów.
    durszlak lekki, nadaje się do zmywarki, taki vintage. 
    a koc jeden z ulubionych. niezwykle miękki, lekki, zwiewny, ale coś już nie widzę na stronie, może dodadzą, bo warto.
    mają też takie lampy jak u nas wisi nad stołem w fajnych cenach.
    a można zobaczyć co pięknego jeszcze – tutaj.

    książeczka „przed Twoim urodzeniem” wydawnictwa „czerwony konik” – tutaj.

    mój ulubiony organizer bez którego nie wyobrażam sobie tygodnia pracy (ja go uwielbiam wizualnie, wszystkie rzeczy mają ilustracyjnie trafione) – Rifle Paper.

    dziennik – to wydany w najlepszym odcieniu kremu, złota i musztardy „dziennik małych wielkich rzeczy”. Jego zamysł jest taki by zapisywać dla swoich pociech wspomnienia, ważne daty..
    rzeczy z pozoru błahe, które nadają sens naszemu życiu i szczęściu.
    ja używam go jako mojego organizera i notatnika. o tutaj jest.
    ___________________

    Benek, daj trochę kompotu z butelki, nikt nie zauważy.. a ja tak tęsknie do butelki..
    _DSC0428
    cichooo… szybko załyczę kompociku truskawkowego ze smoczusia. nie upiję Ci dużo. o patrz trochę tylko. nikt nie widział.
    _DSC0431
    co? co? nic się tu Mamo nie działo.. tak sobie siedzimy..
    _DSC0432_DSC0433
    cha, cha, cha!!! aleśmy Ją nabrali z tą moją flaszeczką.
    _DSC0436
    piąteczka Bracie!
    _DSC0438

  • pan pantaloni

    _DSC0053 _DSC0046
    _DSC0052
    _DSC0054 _DSC0056 _DSC0025 _DSC0031 _DSC0139 _DSC0088 _DSC0089
    _DSC0097
    _DSC0283 _DSC0244 _DSC0253 _DSC0251 _DSC0238 _DSC0239 _DSC0234 _DSC0236 _DSC0197 _DSC0189 _DSC0257 _DSC0273 _DSC0278 _DSC0169
    _DSC0157
    _DSC0181 _DSC0168 _DSC0153 _DSC0151 _DSC0156 _DSC0141 _DSC0143 _DSC0134 _DSC0105 _DSC0075 _DSC0061 _DSC0059 _DSC0221

    tak to mi się przytrafiło.. mieszkać od tej stolicy tyle kilometrów..
    nigdy mi to nie przeszkadzało, dopóki nie okazało się, że tak wiele ludzi stamtąd stało mi się bliskich..
    w żaden sposób nie przeszkadza mi to w pracy, bo są maile, kurierzy… a na eventy wielkich firm nie jeżdżę i najczęściej oddaje zaproszenia..
    kilometry dzielące mnie od Warszawy zaczęły doskwierać wraz z zacieśnianiem więzi z ludźmi..
    a ta Warszawa nigdy mnie nie pociągała…
    w piątkowy wieczór szłam tym Nowym Światem i nawet przez chwilę zapragnęłam mieszkać w centrum Nowego Yorku.. 
    Nie znałam też nigdy dziewczyny o imieniu Julia, która byłaby jakoś w moim wieku…
    aż pewnego dnia napisała… zaczęło się od współpracy.. ale ja to czuję już w pierwszym mailu..
    to po prostu jest.. gdzie z interesu przechodzi się w koleżenstwo, sms-y, głupoty pisane wieczorową porą w mailach.. a te informacje biznesowe tak obok się stają..
    i kiedy na tym Placu Zbawiciela ujrzałam tę Jej grzywkę to już wiedziałam, że to będzie człowiek, ktory będzie brał mnie taką jaką jestem.. że nie ma żadnych oczekiwań względem mnie..
    że to jest taka swojska po prostu dziewucha!
    ja miałam wrażenie, że tamtego dnia, na tym otwarciu Ich sklepu, nie było człowieka, który nie myślałby tak samo jak ja..
    było pięknie! 
    ilość pracy jaką trzeba było włożyć, by te pomieszczenia były tak dopracowane…
    nie sztuką jest pomalować i udekorować.. mój mąż nauczył mnie zwracać uwagę na szczegóły.. a tam każda kafeleczka, deseczka, drabinka.. 
    jeżeli Ktoś wkłada przez pół roku tyle swojego serducha i pracy w remont to nie jest to zachcianka a wielka pasja!
    dlatego mam nadzieję, że ten sklep będzie miejscem spotkań wspaniałych Mam (Tatusiów także)..
    mam nadzieję, że w tym zaułku na ulicy Wyzwolenia 13 Pan Pantaloni będzie tętnił życiem!
    że przychodząc po spodenki nie będzie to jak 5 minutowa wizyta w dziecięcym sklepie w centrum handlowym..
    że będzie to pretekst/pomysł na udane popołudnie..
    przez cały tydzień – do piątku mają promocję na wszystko -15% i wysyłkę za darmo.
    A dla klientów, którzy przyjdą do Nich stacjonarnie, poza zniżką -15% która także jest, dodają zamiast wysyłki za darmo Ich torbę na zakupy  z elfem lub faunem (rysunki są Ich ulubionej Marceliny Jarnuszkiewicz, z którą współpracują od początku Pantalonka).
    Pan Pantaloni – tutaj.
    myślę, że w jakimś haśle reklamowym powinni mieć napisane, że nie ma wygodniejszych ciuszków dla dzieci..

    ________________________

    zegarek – Daniel Wellington – rabat 15% na hasło „juliarozumek”, ważny do 15.06. 
    do 13.06 widziałam na stronie – pasek gratis. promocje łączą się. można mieć i rabat i pasek.

  • żółty, czerwony, zielony..

    _DSC0013 _DSC0023 _DSC0050 _DSC0075 _DSC0105 _DSC0082 _DSC0099 _DSC0129 _DSC0177 _DSC0210 _DSC0201 _DSC0230 _DSC0249 _DSC0257 _DSC0267 _DSC0269 _DSC0304 _DSC0312 _DSC0322 _DSC0262 _DSC0326 _DSC0328 _DSC0351 _DSC0368 _DSC0375 _DSC0391 _DSC0400 _DSC0402 _DSC0413 _DSC0419 _DSC0437 _DSC0431 _DSC0433 _DSC0456

    piszę zawsze prawdę bo inaczej po co to wszystko…?

    ale od początku…
    mało rzeczy się w życiu boję.
    nie boję się kłopotów finansowych, bo auta, dom to wszystko tylko rzeczy.
    czy z nimi czy bez nich, szczęście zależy od naszego zdrowia i tego co w głowie.
    a do tego mam ręce dwie i mój mąż też. mogę iść sprzątać po ludziach a On doły kopać.
    sprzątać uwielbiam i robię to dobrze więc odnalazłabym się w mig.
    ale nie o tym…
    najbardziej w życiu, wręcz chorobliwie boję się o nasze zdrowie.
    a już najbardziej w dzisiejszych czasach boję się raka.
    każdy ma swoją teorię dotyczącą tej choroby i moja jest taka, że jedna z przyczyn to chemia w jedzeniu.
    (druga to stres i wewnętrzne niezadowolenie).
    czytam składy na produktach, nie jakoś zwariowanie, staram się zachowywać umiar..
    ale ile mogę, tyle się staram robić..
    np. nie pijemy w ogóle napojów ze sklepów. codziennie robię kompoty.
    i ostatnio trafiłam na bardzo fajny tekst… był o profilaktycznej diecie antynowotworowej dla dzieci.

    „Świeżo wyciśnięte, niepasteryzowane soki warzywne, owocowe czy roślinne są bogate w witaminy, minerały, a ubogie w kalorie. W profilaktyce antynowotworowej szczególnie ważne jest uzupełnianie wszelkich niedoborów. Soki pełnią tutaj ogromną rolę ochronną i terapeutyczną. Są najszybciej przyswajane przez organizm – w ciągu 15 min. od spożycia składniki odżywcze znajdują się w ludzkim krwiobiegu i mogą służyć jako budulec zdrowych komórek. Soki to najbardziej efektywna forma przyswajania warzyw i owoców. 1 l to ok. 1,5–2 kg składników. Taką ilość ciężko by było zjeść. Soki pozwalają też na większą różnorodność diety. Można w nich z powodzeniem ukryć to, czego dzieci nie lubią. Warzywa i owoce neutralizują kancerogenne wolne rodniki (aktywne molekuły tlenu powodujące uszkodzenia DNA w komórkach). W świeżych sokach nie doszło jeszcze do przemiany zdrowych azotanów w kancerogenne azotyny. Ważne jednak, by były one uzyskiwane w odpowiedni sposób. Sokowirówki niestety nie zapewniają ich najwyższej jakości. Najlepszym narzędziem są wolnoobrotowe wyciskarki, zbudowane z bezpiecznego plastiku lub nierdzewnego metalu. (źródło-  dziecisawazne.pl)

    i ja nie robię wpisu z tą wyciskarką, bo dostałam duża hajsu za reklamę, piszę o niej bo sama ją wybrałam, wyszukałam, wyczytałam i stanęło na tej.
    ale zanim przystąpiłam do zakupu, to zwyczajnie zadzwoniłam i powiedziałam, że ja marzę o Ich wyciskarce a Oni chyba marzą by mi ją dać 😉 no i się okazało, że się nie myliłam.

    prawie codziennie robię zakupy w naszym wiejskim sklepiku na rogu. 
    przy każdych zakupach wkładałam buteleczkę soku z marchewki. taki świeżo wyciskany.
    kosztuje 3,50zł. 
    soków ze sklepu takich w kartoniku nie kupuję, choćby nie wiem co było napisane bo podejrzewam, że wody dolane sporo. choć na pewno prawdziwe, szczere się zdarzają.
    mój mąż z racji dolegliwości brzusznych jest od jakiegoś czasu na diecie..
    i o tej wyciskarce już dawno w domu była mowa..
    policzyłam też, kiedy ją szukałam, że koszt zakupu to 1,5 roku kupowania codziennie soczku z marchewki.
    a mogę mieć soczków o niebo więcej.
    mogę w soczkach przemycać owoce i warzywa jakich moje dzieci jeść nie chcą..
    np ten zielony sok jest ze szpinaku, brokułów, a najlepszy jaki w życiu piłam.
    ale pomijając fakt wymyślnych soków..
    jadąc z pracy kupujesz siatkę jabłek. myjesz i wrzucasz.
    jabłka wrzucamy w całości. bez obierania, bez niczego. można wrzucić całe jabłko.
    chyba że duże to pokroić by się zmieściło.
    zajmuje Ci to sekundę. jak nie masz czasu umyć sprzętu to wlewasz wodę, przepłukujesz i wracasz do mycia gdy znajdziesz czas..
    a sok ze świeżych jabłek do obiadu… bezcenny.

    u nas to cały rytuał, bo dzieci muszą w tym bezdyskusyjnie uczestniczyć..
    podawać, wkładać, otwierać, przelewać.. i wtedy też chętniej piją i próbują skoro spod ich rąk wyszło.

    stanęło na tej (i szczerze, ja z głupoty zadzwoniłam zapytać, bo mój mąż i przystępował do kupna) ponieważ, nie ma dla niej konkurencji. wyciąga z owoców więcej soku niż inne.
    ona nawet ten ucisk przy wyciskaniu ma podobny jak gryzienie człowieka.
    jest bardzo cicha. ma 10 lat gwarancji! więc jesteś pewien, że 10 lat będzie służyć a to wychodzi 55 groszy na dzień.
    jest wiele rzeczy w domu czy w życiu do nadgonienia finansowego, ale na tę wyciskarkę byśmy te pieniądze wygospodarowali bo czuję, że piję życie.
    i jak tak wrzucam tam imbir, paprykę… to aż mi się serducho raduje…

    możecie zobaczyć TUTAJzdroweimarkowe.pl – Kuvings
    przez miesiąc od dziś będzie można użyć kodu rabatowego na kwotę – 100zł wpisując JULIA.
    (w przypadku chęci zakupu na raty aby wchodził kod rabatowy trzeba skontaktować się na maila  kontakt@zdroweimarkowe.pl)

    moje soki:
    zielony – szpinak+jarmuż+główka brokułu+pół banana+jabłko+pomarańcz
    czerwony – papryka+grejfrut+gruszka+pół banana+jabłko+plasterek limonki
    żółty – jabłko+pomarańcza+połówka cytryny (obranej oczywiście)+trochę banana+trochę imbiru

    Benia ubranka – coodo
    Tosi spodenki – pan pantaloni