• pojazdy 🚜🚚🚍 – podarunki 52


    Zacznę od pewnej historii…
    Moi znajomi mieli domek na Warmii. Wiadomo jak na Wschodzie. Wszędzie daleko, pusto. Odludzie.
    W okolicy był jeden jedyny sklep. W Lidzbarku. W którym były poidła dla koni, łańcuchy, lizadła do krów, sznurek do prasy i miotły. I w tym sklepie, nie wiedzieć czemu były pojazdy Bruder.
    Mając przed sobą daleką drogę, obiecali synowi, że jak całą podróż nie będzie jęczał i marudził to coś z tego Brudera mu kupią.
    Jakoś te drogę przetrwał. Wchodzą do sklepu i Pan Sprzedawca pyta, co sobie wybrał?
    Pokazuje i wymienia trzy modele jakie aktualnie mieli na stanie… Traktor, kombajn, tir…
    Na co kilkuletni Kacper mówi, że on to by chciał agregat podorywkowo-ścierniskowy do jesiennego siewu rzepaku.
    I Panom buzie opadły. Mówią, że nie ma. Kacper wyciągnął katalog, poszukał i pokazuje, że jest. 
    A ten traktor, co pokazywali to na pewno nie jest jesienny, bo ma za wąskie opony i się w błocie i marasie zatopi.
    Było to lat temu może dziesięć.
    Dziś, gdyby Ktoś powiedział mi, że mogę mojemu synowi zostawić w domu jedną markę zabawek (pomijając Lego) to byłby to bez dwóch zdań Bruder.
    Nie ma gości, którzy nie pytają skąd te pojazdy. Nie ma dzieci, które nie bawiłyby się nimi najintensywniej. Mamy siedem pojazdów. Siedem wspaniałych. Już mieszkają z nami od kilku lat.
    Jeden to nawet rok w trawie stał na deszczu i mrozie. Nie dolega mu nic.
    Ilość razy kiedy spadły, zderzyły się… Ilość otwieranych i zamykanych drzwi, wyciąganych lin holowniczych, zapinanych haków… Do tego cena do tej jakości, wytrzymałości  i estetyki wykonania jest jak na dzisiejsze czasy niezwykle mała. 
    W tym roku postanowiłam poświęcić grudzień na celebrację, pisanie książki „sierpień”, zbieranie w całość trzeciej części książki „blog” i mam mały pomysł na opowieść dla dzieci (nawet już wybrałam ilustratorkę), dlatego nie będzie miesiąca zachwalania co najlepiej zakupić na prezenty…
    Zostawiam Wam dziś z pełną odpowiedzialnością kod rabatowy 8% na Brudera i wózki Knorr oraz lalki Asi i Antonio Juan. Kod ważny jest do końca grudnia 2019.
    A brzmi on zaskakująco, bo „Julia” 🙂
    I gwarantuje Wam, że każdy z Was będzie tym pojazdem zachwycony. 
    U nas największym zainteresowaniem cieszy się Dodge Ram (02502), tir (03550), dźwig(03570) i śmieciarka (03560).
    Choć moim ukochanym jest Defender (02592)….
    Ach, holownicze auto (02535) ostatnio wróciło na tapetę….
    No jak pisałam, z ręką na sercu. Polecam. Najlepsze co można dziecku kupić w obecnych czasach wszystkiego. Ja od zawsze jestem zwolennikiem porządnych zabawek niż plastiku, który łamie się po trzech miesiącach i zanieczyszcza świat. Myślę, że nasz Bruder wychowa jeszcze następne pokolenie.

    _________________________________________________

    Sklep TODLER zostawia także w prezencie dla Was wózek z lalą.
    Wózek Ruby Knorr i Lala marki Antonio Juan.
    Wyniki konkursu 29.11, tak aby zdążyło dojść przed Mikołajem.
    Zostawcie w komentarzach odpowiedź na pytanie, jakie jest Wasze wspomnienie z dzieciństwa związane z lalką…

    Moi Drodzy, bardzo przepraszam za opóźnione wyniki, ale te Wasze historie o lalkach były piękne!
    Wybór jednego jest dla mnie koszmarem. Nie potrafię się pogodzić z tym, że mogę wybrać tylko jeden.
    Chciałaby każdemu z Was napisać „przepraszam”. Ale nie umiem załatwić tylu wózków 🙂
    Jesteście Najlepsi!! Wasze opisy, przygody, wspomnienia. Mam najlepszych czytelników świata.
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję…
    Poprosiłam kilka osób o pomoc w wydaniu werdyktu, bo ja się poddałam po tym, jak przeczytałam wszystko kilka razy i kolejny raz rozłożyłam ręce…
    Nagroda pojedzie do „Mama Córek”.
    Gdyby zależało to ode mnie, dostałby ją każdy z Was.

  • W Izbie Literata Rzemieślnik Słowa przyjmuje… #rebuildtheworld

    Każdego dnia nasz świat się zmienia. Mnogość nowości w świecie techniki, medycyny, budownictwa…
    A przy tym cały szereg przedmiotów i umiejętności odchodzące do lamusa…
    Niektóre z nich wychodzą na dobre, innych tak bardzo szkoda…
    Świat przyszłości i tego co nadejdzie, będzie dobry i piękny, jeżeli stanie za tym mądrość i serce człowieka. Jego rozum, brak egoizmu, myślenie globalne…

    Na konferencji grupy LEGO #RebuildTheWorld wylosowałam „zawód”. Był to temat, który miałam podjąć w swojej budowli…
    Marka LEGO to zabawa poprzez precyzję, pracując z instrukcją, ale też przede wszystkim świat wyobraźni. Mnogość możliwości.
    Z kilku zaledwie klocków można zbudować cały świat. Dlaczego cały i dlaczego świat?
    Bo każde z dzieci zbuduje coś całkiem innego. Tak jak jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi, tak i nasza wyobraźnia pracuje u każdego inaczej.
    Niezwykle lubię przypatrywać się, piekąc ciasto, jak w tym czasie dzieci moje z Tatą tworzą wieże, budowle, miejsca…
    A każdy z nich przy nowym pomyśle, potrafi uczcić to wielkim okrzykiem zwycięstwa. Zwycięstwa swojej wyobraźni.
    I choć kocham drewniane klocki, tak marka LEGO jak nic innego, idąc już tyle lat przez pokolenia jest częścią, znaczącą częścią, rozwoju dzieci i przy okazji bliskości z rodzicami… bo któż z nas, dorosłych potrafi się im oprzeć?

    Dziś przenieśliśmy tę budowlę i zabawę do domu.
    Przenieśliśmy się w zawód przyszłości.
    Jako autorka książek i miłośniczka słowa nie mogłam wybrać inaczej… 🙂
    Nasza wyobraźnia poniosła nas do zawodu przyszłości jakim miałby być – Rzemieślnik Słowa.
    Komunikując się dziś za pomocą emotikonek, skrótów słownych (typu LOL, WOW), nagrywanych wiadomości, gifów, może się okazać, że z dnia na dzień, słowo będzie nam coraz bardziej obce… A przez to coraz bardziej cenne.
    Czyż nie jest rozchwytywany dziś Zdun, który buduje piece kaflowe czy ten, który kładzie dachy ze słomy..?
    Nasze biurko na poddaszu zmieniło się w siedzibę firmową Rzemieślnika Słowa.
    A miejsce owej pracy, to Izba Literata.
    Nasze pomagiery LEGO odnalazły się w temacie doskonale..
    Aby nauczyć się od nowa słowa, tego słowa najcenniejszego, pochodzącego od Dziada i Pradziada, należy te litery odczyścić, zmyć wodą lepiący się kurz.
    Wdrapać się na szczyt machiny tworzącej zapiski i popatrzeć na sztukę pisania z góry. Docenić mechanizm tworzący zdanie. Zapisujący myśl i uczucie w słowie.
    A to nie będzie łatwe, zamienić emotikonę z serduszkiem na „Dziękuję, to dla mnie bardzo ważne. Doceniam to co dla mnie zrobiłeś.”
    Aby nauczyć się od nowa słowa, musimy odnowić nie tylko zdolność tworzenia z liter, ale też sprawność dłoni. Składania jej w dzióbek, aby złapać pióro. Wygodnie i zwinnie. Praca ze stalówką i atramentem będzie wymagała od nas dużo cierpliwości.
    Lecz zanim atrament zostanie użyty, nasza zdolna ekipa musi wziąć go do swojego laboratorium. Zbadać i ocenić. Pobrać próbki.
    Potem wraz z lupą, miernikami, laserami, atrament owy już na papierze – „prześwietlić”. Okiem i maszyną.
    Zanim usiądziemy z klientami do nauki i pracy, o świcie duży pickup z przyczepą, przywozi nowe litery. Nasi pomagierzy przez duże okulary, z wielką dokładnością, sprawdzają ich jakość i wykonanie. Dopiero później, odważnie, możemy odbić je w tuszu i nadać im życie na czerpanym papierze.
    Gdy w szkolnych klasach nadejdzie powrót do tablic i pisania kredą – jesteśmy gotowi.
    Dostawa kredy, tablice z liniami…
    Wielkim dźwigiem maczamy stalówkę w kałamarzu. Temperujemy ołówki na maszynie. Tam też jest chwila relaksu i miejsce na orzeźwienie czyli lody.
    Wiadomo, aby praca była wydajna i twórcza, musi być i wypoczynek, bo zanim nauczymy się na nowo pisać na maszynie, piórem, kredą, stemplami – musimy nauczyć się wyrażać uczucia. Budować i łączyć w zdania słowa odzwierciedlające nasze pragnienia, podziękowania, troski czy radości… Tego z naszą ekipą LEGO też możemy się podjąć…
    Bo jesteśmy Rzemieślnikami Słowa, ale w pomieszczeniu obok możemy stworzyć Rekonstrukcje Uczuć…

    _____________________________

    Na facebooku czeka na Was konkurs który nosi nazwe #20BricksChallenge – polega na pokazaniu swojej kreatywności. Pierwszy tydzień budowle z pojazdami, drugi ze zwierzątkami, trzeci ze statkami kosmicznymi, czwarty z bohaterami.
    Link do konkursu TUTAJ.

  • przyjemnie.


    Mam dziś dla Was trochę zdjęć i kilka poleceń.
    Pierwsze, najważniejsze polecenie, to korzystać z jesieni. Bo choć każdy ubolewa nad ciemnością jaka nadchodzi zaraz po szesnastej, tak zmienić się nam tej kolei rzeczy nie uda. A kiedy na coś nie mamy wpływu, należy zaakceptować, choć wiem jak trudno.. I jak mówi jeden z cytatów niezwykłej książki, którą polecam Wam na samym dole „najwspanialszym przejawem wolności jest to, że sami decydujemy o tym jak się zachować”. Zachowujmy się zatem wobec tej jesieni i długich wieczorów łaskawie.
    Pijmy ciepłe kakao, grzane wino z pomarańczami i goździkami. Oglądajmy filmy, spacerujmy z latarkami, grzejmy się przy kominku, grajmy w planszówki i karty, zróbmy porządki w szafach, ale przede wszystkim – czytajmy! Sobie, dzieciom. Horrory, sensacje, romanse, obyczajówki, poezję.. Cokolwiek, co tylko jest w Waszym guście i potrzebach…
    Ja dziś pragnę podzielić się z Wami książką pt. „Chłopiec, kret, lis i koń”.
    Cytaty Małego Księcia stały się ludzką mądrością, przekazywaną tak często w słowie i listach. Myślę, że ta pozycja literacka będzie jego kompanem. Na świecie już głośno o niej. U nas w Polsce dostępna od kilku dni. Zostawiłam Wam na dole, zamknięte w fotografiach, kilka przepięknych cytatów, które można by powtarzać sobie codziennie. Sobie i dzieciom. Bo książka ta, jak „Mały Książe” jest i dla dzieci i dla dorosłych. Każdy odczyta ją tak jak potrzebuje… A do tego piękno ilustracji, papieru, okładki powoduję, że cała staje się jak domowy skarb.
    W koszyku książkowym mam jeszcze kilka pozycji, które naszykowałam do czytania w tym miesiącu.
    Zaznaczam, że są przed testowaniem czytelniczym więc opinii wyrazić jeszcze nie mogę 🙂
    Jednakże lubię ich autorów więc powinno być dobrze… 🙂

    Jako, że często przysiadam, do czytania, czy „roboty” komputerowej to wciąż towarzyszy mi od kilku miesięcy mata Pranamat. Nie muszę mieć do niej wygospodarowanego czasu. Mam ją pomiędzy.
    Przy kuchennym blacie (stoję sobie na niej i masują się stopy), czy na krześle przy biurku, na łóżku gdy czytam, na fotelu gdy oglądam… Ale również polecam tym, którzy ten czas mają i chcą rozkoszować się nic nie robieniem a jedynie odczuwaniem.
    Choć obiecuję sobie codziennie zadzwonić i zarezerwować masaż, tak wciąż albo coś innego zajmuje mi głowę, albo nie mam czasu… A im jestem starsza, tym częściej czuję dolegliwości związane z ciałem i jego sprawnością. Więc na bóle pleców czy migreny to idealna opcja, co w sumie nie bez pokrycia obiecuje producent bo daje 30 dni na testowanie albo zwrot pieniędzy ale co ważne dla mnie,  na matę nie muszę się umawiać, ubierać, jechać..
    Czasami tylko szukam po domu, bo dzieci mi ją podbierają.
    Ostatnio dużo z Was pisało czy będzie jeszcze rabat. A ja obiecałam poinformować gdy będzie.
    Mam dla Was kod rabatowy: julia, który daje 
    30% na zestaw
    20% na matę albo poduszkę
    Kod będzie aktywny do 22 listopada.
    Link do strony i szczegółowych informacji na temat działania maty TUTAJ

    Jesieni i zimy nie byłoby i bez wieczornego pieczenia…U mnie piekarnik chodzi na okrągło.
    A najlepiej jest gdy smacznie i „na szybko”.
    No to babka cytrynowa do tego kakao. Najlepszy przepis.

    BABKA CYTRYNOWA WILGOTNA

    SKŁADNIKI NA BABKĘ:

    • 250 g masła lub margaryny, temp. pokojowa
    • 250 g cukru
    • 4 jajka
    • 340 g mąki tortowej
    • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
    • skórka i sok z cytryny
    • aromat cytrynowy (opcjonalnie)

    SKŁADNIKI NA LUKIER:

    • 1 szklanka cukru pudru
    • 1 łyżka soku z cytryny
    • 1-2 łyżki gorącej wody

    Wszystkie składniki na babkę powinny być w temp. pokojowej. Mąkę przesiewamy razem z proszkiem. Masło miksujemy razem z cukrem, następnie dodajemy po jednym jajku. Cały czas miksując dodajemy stopniowo suche składniki. Na koniec łączymy z sokiem oraz skórką z cytryny oraz aromatem cytrynowym (opcjonalnie). Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia, przekładamy ciasto i środek ciasta lekko przecinamy nożem aby ładnie pękło. Pieczemy w temp. 180 C przez ok. 40-50 min do tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu zostawiamy ciasto przy lekko uchylonych drzwiczkach na około pół godzin. Wyciągamy i zostawiamy do wystudzenia. Polewamy lukrem lub oprószamy cukrem pudrem.

    Ja robię w thermomixie i wyrabianie ciasta zajmuję dwie minuty.
    Przepis ze strony i love bake

    Nie marnujmy jesieni! 🙂