• wędka, róża i żarówka…


    Dziś mam dla Was kilka pomysłów dziecięcych..

    Pierwszy niech będzie hit – żarówka disco za 10 zł z Biedronki.
    Kupujesz żarówkę, wkręcasz i dzieci szaleją. Kręci się i daje efekt jak prawdziwa dyskotekowa kula.
    Tańce, łapanki kolorów.. no szaleństwo! Genialna sprawa. 

    Drugi pakiet to wędkowanie, dywanik róża, pufa i mebelki dla lalek.
    Wszystko to pochodzi od firmy Fortfoxart Vintage Halo. To zaledwie kilka propozycji tej marki, ale wykonanie, jakość, w ogóle pomysły są obłędne. Jako, że to moi dobrzy znajomi, a Ich produkty u nas to prezenty dla moich dzieci na święta – żadna to reklama sponsorowana. Wręcz błagali mnie bym nie pokazywała, bo Im chodziło o dzieci moje a nie chęć reklamy.. Niestety nie posłuchałam, bo jak można tego nie pokazać? Kolorystyka, forma.. Tak idealnie mi się komponuje z domem i tym co mam w wyobraźni do naszych wnętrz..
    Ta mata róża jest tak wykonana, ale na prawdę brak mi słów jeżeli chodzi o odszycie tego, perfekcjonizm w każdym calu. Bardziej przypomina dzieło sztuki niż część wystroju dziecięcego świata.
    Może być matą dla maluszka a potem dywanikiem do pokoiku dziewczynki i nastolatki.
    Zestaw wędkarza rozczula całkowicie. Dla mniejszych może być magnes zamiast haczyka.
    Misterna praca przy meblach daje wręcz ucztę dla oczu.

    Trzeci komplet to lala Tosi i Benia książeczka od ByBaja.
    Te książeczki gdzieś tam w internetach widziałam, ale nigdzie żeby kupić.
    I ostatnio taką dostaliśmy. Zamieszczam tylko kilka jej stron, ale jest rozbrajająca.
    Na dziś świetna zabawa dla dziecka, na przyszłość piękna rzecz do walizki wspomnień.
    Piękny prezent na narodziny, na roczek. To jest coś czym zachwyca się każdy, a dorosły w szczególności..
    Za pomysł, wykonanie. Każda strona jest “ruchoma”, na każdej z nich jest zabawa.
    W wersji dla dziewczynek widziałam też zaplatanie warkocza u Roszpunki w wieży..
    Coś pięknego!
    Lalkami Tosia się nie bawi. Dostała tę i okazało się, że nagle olśnienie… 

    Dobrego weekendu Moi Drodzy!

  • urywki i skrawki.

  • cisza

    jest taka cisza w której lubię swoje myśli najbardziej.
    ta ciemna cisza.
    błogi stan. stan błogi. błogostan.
    choćby jutro rano porwać miał mnie wiatr, huragan, tajfun, tornado i sztorm..
    choćbym miała wpaść w wir, kocioł, karuzelę i kołowrotek.
    choćbym miała kroki swoje prędkie przegonić i wyprzedzić czyny rąk..
    choćbym…
    ale zanim.. to jest ta cisza.
    każdego dnia. nadchodzi pewna i konieczna.
    nie ma od niej ucieczki.
    ta cisza jest zupełnie odmienna niż każda inna.
    niż każda, którą do tej pory dane mi było poznać.
    nauczyłam się w tej ciszy nie spieszyć. nie rozglądać się, czy już można z niej wyjść, wybiec, wymknąć się ukradkiem..
    lubię jak trwa. nie zamyka mi się wtedy oko, choć całkiem niedawno się przymykało..
    w tej ciemnej ciszy znam już każdy sęk, widzę go po jakimś czasie dość wyraźnie..
    nie spieszę się z myślami, mam więc czas je wypatrywać, rozglądać się za nimi bez sensu i celu.
    w tej ciszy widzę wszystko to czego dzienny hałas, harmider i huk nie pozwalają dostrzec.
    widzę wartości, wdzięczność, nadzieję. czuję życie. jego sens. sens mojego istnienia i sens bycia lepszym człowiekiem. 
    w tej ciszy jest podsumowanie wszystkiego co to nasze bytowanie daje i wnosi.
    w tej ciszy odczuwa się taką wielką siłę, a zarazem kruchość i pokorę.
    w tej ciemnej ciszy jest raj. nie wiem jak go ludzie widzą, ale mój jest wtedy tam.
    mam czas. poskładać myśli w całość. słowa ułożyć. gdzieś wspomnieniami powrócić.
    najwięcej wtedy mam wdzięczności do losu. do ludzi.
    to jest ten moment w którym mogę w każdym szczególe poznać bogactwo swojego życia.
    zupełnie nie planując stało się samo.
    każdego dnia. wczoraj, dziś i daj drogi losie mi jutro, pojutrze i do kiedy będzie taka potrzeba…
    w naszym niebieskim łóżku. z drewna sosnowego. po dwudziestej. jakoś tak po dwudziestej.
    leżę po środku. ich jasne loki kręcą się po bokach mojej głowy.
    zadarte nosy i miarowe oddechy. przeczytana książka na moim brzuchu.
    ich dłonie na mojej szyi, w moich dłoniach.
    nigdzie mi się już nie spieszy. nauczyłam się wtedy nie spieszyć.
    to idealny czas dla moich myśli…
    gdyby nie moje dzieci, może nigdy żadna z  nich nie kołatałaby się tak pięknie…