• w sam raz.

    Mam te Netflixy, HBO, Showmaxy i myślę sobie na co mi to, skoro co wieczór lecę czytać książkę..
    Ale potem mam taki zryw i oglądam jak nakręcona. 
    Choć najczęściej się nawkurzam, bo ja nie lubię tracić czasu na film czy serial średni..
    Lubię usiąść i być zaczarowana..
    Ja nigdy nie kładę się w dzień. Jestem ciągle na nogach. Coś gotuję, piekę, idę z dziećmi na dwór, mamy gości…. Ale, że zebrały mnie boleści, to się położyłam. Benio spał obok.
    Wyciągnęłam telefon, i tak szukałam… Przełączyłam na duży ekran. 
    Obraz, który w ekranizacjach siedzi mi w głowie najbardziej, to „Fortepian” Jane Campion oraz „Duma i Uprzedzenie” z Keirą Knightley.
    „Małe Kobietki” z 2017 roku pobiły wszystko. Jestem pewna, że nie wytrzymam i obejrzę go jeszcze raz w tym miesiącu.
    Kadry, przejścia, obrazy, zbliżenia… To jest mój ideał filmowania.
    I nie wiem czy to zdolność reżysera czy to oko kamerzysty… 
    Ten film skradł moje serce. Najpiękniej pokazany obraz poprzez oko kamery i telewizora.
    Sama historia jest moją ulubioną. XIX wiek, Anglia. Te domy, stroje, bale, wsie, konwenanse..
    To mój ulubiony czas na ekranie.

    Czy Ktoś czytał te książkę?
    I zdanie, które kończy te trzy godzinną opowieść..
    „Nigdy nie jest idealnie, ale bywa w sam raz.”

  • MAMA


    Czasami można by się spierać, jakie słowo jest najważniejszym słowem na tym świecie.
    Miłość? Przyjaźń? Dom? Bezpieczeństwo? Oddanie?
    Myślę, że sporów może być wiele, ale prawda jest jedna. Najważniejszym słowem jest – Mama.
    Kryje w sobie wszystko. Cały wachlarz uczuć. Od radości po łzy. Bo łzy Mamy są najpiękniejsze.
    Od zapachu jej szyi, na której perfumy potrafią pozostać tam cały dzień, po włosy pachnące olejem z ziemniaczanych placków..
    Czasami archeolodzy odkrywają wielkie budowle, niewyjaśnione zjawiska…
    Pytają wtedy – jak to możliwe?
    Dla mnie nigdy nic nie będzie bardziej niezwykłe, niewyjaśnione i większe od miłości Matki.

    Pytaliście mnie, jakie książki posiadam na swojej półce „książek wyjątkowych”.
    Będę Wam je czasami pokazywać..
    Jako, że przed chwilą był dzień Mamy, a mnie nie było przy laptopie, to nadrabiam dziś..
    Pierwsza z nich, ta powyżej jest książką niezwykłych ilustracji. Ale jeszcze bardziej niezwykłych słów.
    Jest książką różnych Mam. Mam samotnych, Mam, którym umarło dziecko, Mam z dalekich plemion, Mam z Angielskich dworów, którym dziecko wychowywała Niańka…
    Książka pięknych pomysłów na opisy przeróżnych Mam. 
    Choć książka dedykowana dzieciom, myślę, że jest skarbem dla nas samych. Nas rozczula, nas wpędza w zamyślenie.. 
    Nie polecam Wam książek fajnych. Polecam te, które są warte wszystkiego.
    Które są koniecznością na półce Matki i przekazywania je pokoleniom…
    Dla mnie książka – zjawisko. „Mama”

    Książka „Mama jest tylko jedna” napisana bardzo lekkim piórem. Zabawna, pomysłowa, pocieszna, rozbrajająca, zaskakująca.
    Każda z nas jako Mama charakteryzuję się pewnymi cechami szczególnymi i wybitnie wyróżniającymi.
    Można odnaleźć się w kilku opisach. Ale zapewniam, że każdy z nich, nawet Was nie dotyczący rozbawi mocno i pokiwacie głową ze słowami „o, o, to o Beatce” na przykład..
    Książka do głośnego czytania z całą rodziną. Analizowania, komentowania i zdecydowanie do wspólnego śmiechu.
    Książka z dystansem, spostrzegawczością, barwnymi opisami…
    Książka z naprawdę dobrym pomysłem i wykonaniem.
    „Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie”

  • dusza


    To nie jest książka dla tych co książki kupują od wielkiego dzwonu.
    To nie jest nawet książka dla tych co książki kupić lubią.
    To jest tytuł dla kolekcjonerów.
    Bardzo uboga w słowa. Jednak pomimo tego, bardzo bogata w mądrość.
    Piękne ilustracje, tak zupełnie odbiegające od rysunku dzisiejszego czasu, a powracające do kreski sprzed wielu lat. Nie jest krzycząca pięknem a prawdą.  A w tej prawdzie piękno.
    Bohater książki gubi swą duszę. 
    Bo dusza jest o wiele wolniejsza niż ciało. 
    I ta dusza przestała nadążać za światem ciała. 
    Człowiek przestał czuć, przeżywać, odczuwać szczęście czy tęsknotę. Po prostu był ciałem.
    Które biegło, załatwiało, dotrzymywało terminów w wysokich budynkach wielkich korporacji…
    I kiedy już nie chciał tak żyć, poszedł do lekarki. Ona poradziła mu jedną rzecz. Jedyną na te „chorobę”.
    Usiąść i na tę duszę poczekać.
    Ja widzę w tym oczekiwaniu powrót do wspomnień. Do dzieciństwa, beztroski.
    Zapatrzenia się w pociągowe okno. Czasami graniczące z nudą.
    Kiedy był czas na przemyślenia, fantazje, bujanie w obłokach…
    Tylko kiedy człowiek się zatrzyma można odnaleźć szczęście czy po prostu siebie.
    O jakże ta książka jest „moja” z tym swoim przesłaniem…

    Mam półkę specjalnych książek. To są książki, które czasami zawierają tylko kilka słów.
    Ale mają w sobie taką moc. Magię. Mądrość.
    Takie, które jednym zdaniem potrafią Cię popchnąć do dużych zmian w Twoim życiu.
    Ta półka to taki mój zbiór, który kiedyś podaruję Tosi.
    Można czytać wiele książek. Wiem, bo czytam. Są piękne. Przenoszą mnie do innego świata, uczą, pokazują, bawią, smucą…
    Ale najczęściej w życiu to jedno zdanie jest potrzebne do największych zmian, wyciągnięcia ręki drugiemu człowiekowi, odnalezienia sensu…
    W tym tygodniu do mojej półki z kolekcją najpiękniejszych książek dołączyła „Zgubiona dusza” Olgi Tokarczuk i Joanny Concejo.

    (Jako, że dziś 27.04, a obiecałam podać wyniki konkursu z zakładką książkową od marki feinfein to ogłaszam 🙂
    Zakładkę otrzymuje Magdalena  „Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi.” Bardzo proszę o kontakt mailowy. Zwycięzcę wybrała firma feinfein.)