posłuch.

Aby powiedzieć „film roku” czy „książka roku” należy ten rok przeżyć i dopiero na jego końcu te ocenę wystawić. Inne zachowanie może mówić o braku pokory, cwaniactwie, głupiej i niezrozumiałej pochopności, czy też skłonności do wystawiania nieprzemyślanych opinii, ocen i przekonań.
Aby móc dokonać właściwego wyboru należy z tego całego roku pozbierać dane „przedmioty” z owej dziedziny i dopiero wtedy dokonać analizy. Wiadomo także, że taka analiza i ocena będzie tylko naszą opinią. Nawet jeśli skrupulatnie dokonana, może różnić się mocno od innych ocen ludzkich.
Dziś będę tutaj dla Was i dla siebie samej również, tym cwaniakiem i głupcem, mówiąc, że odkryciem tego roku, cokolwiek nie pokażą i nie zobaczę jeszcze, jest dla mnie przemówienie Jerzego Bralczyka pt „Jak mówić, żeby nas słuchano?”. (powstało już dawno, ja znalazłam dopiero teraz). Obejrzałam dwa razy. Raz za razem. Myślę, że żyć i nie posłuchać całego wystąpienia to jakby nie do końca zrobić w tym życiu wszystko co zrobić należałoby.
Biorę pod uwagę, że razem na podium z nim, stanie spektakl pt „Kopidoł” na który wybieram się pod koniec marca w wykonaniu teatru „Naumiony”. Jednak dziś zostawiam Wam to wystąpienie i to jest wyśmienite 20 minut. To dla mnie największy pokaz tego, jak można połączyć inteligencję, bystrość, dowcip, wiedzę, zdolność obserwacji… Nie wiem jak mówić żeby nas słuchano, bo mówię bardzo szybko a do tego seplenię, ale pójdę zwyczajnie po prośbie 😉 Błagam Was, wysłuchajcie tego. Pierwsza wersja dla tych którzy czasu mają mniej.

Jeśli macie więcej czasu, albo te dwadzieścia kilka minut Was zachwyciło, polecam całe to wystąpienie.

Napisz komentarz...
  1. Ewa says:

    Cudowne! Dziękuję Ci za to!

    Odpowiedz
  2. Mariola says:

    Znam to ale zawsze warto do tego wracać 😊😉

    Odpowiedz
  3. Ku mojej rozpaczy, nie jestem urodzoną erudytką, pisać pięknie również nie umiem, do tego nie potrafię się wysławiać ani ładnie, ani też składnie, zdarza mi się zapominać słowo, mam je na końcu języka, a za cholerę z ust moich i jaźni wydobyć ono się nie może…wtedy jest tak jak Pan Jeży zauważył, gdy ktoś się jąka, zarówno rozmówca jak i słuchacz, bardzo chce pomóc w tej niedoli, odnaleźć, podpowiedzieć to brakujące słowo. O tyle o ile z bliskimi, problemu, już nie ma, bo znany się jak łyse konie, o tyle osobą postronna już łatwo nie ma 🙈🙊 Polski język jest piękny, ależ też trudny, nie jestem z nim za Pan brat, chodź bardzo się staram, wciąż uczę, inny dar dostałam od życia. Tym bardziej, każdy wywiad z Panem Jeżym, to prawdziwa uczta, a tego akurat nie znałam. Dziękuję. Mam swój taki zwyczaj, gdy gotuję, bądź zmywam naczynia, włączam, dokument albo jakiś wywiad, łączą przyjemne z pożytecznym, a do tego wywiadu z chęcią będę wracać, uśmiałam się niebywale. Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia dla Was 🙋

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.