przez rzeczy widzialne do niewidzialnych..

Wpatrzeni w płaskie ekrany komputerów, nośników telewizyjnych i tabletów…

Śledzimy zalewający nas potok codziennych informacji. Dajemy się bezwiednie porwać medialnym aferom. Nieświadomie kradniemy sami sobie mnóstwo naszej energii, na roztrząsanie „winny czy niewinny?”, „matka czy ojciec?”, „biorą czy nie biorą, a jeżeli nie to skąd taki samochód?”…

A potem, bez względu na naszą ocenę sytuacji i zaangażowanie się w nią, losy tych ludzi toczą się same. Decydują o nich głowy na wysokich stołkach, 

a nasze osądy na nic się zdają.

Mówimy jedynie „cóż, taki kraj…” lub „szok! jak można?!”, a czasami jeszcze „szkoda, że nikt nie pomógł.”…

Cichnie sprawa… a potem pojawia się kolejna. Znowu bardzo ważna. I żyjemy nią na nowo. Wymieniamy poglądy w kolejkach sklepowych, na placach zabaw, przy wiejskich płotach i na ławeczkach, pod klatką na wieczornym papierosie.

Może dobrze, że losy innych nie są nam obojętne. Że chcemy tam swoje trzy grosze.

Że chcemy opinie i mądrości swe o aferze wygłosić.

Tylko, że tych spraw jest setki, tysiące… Które mijając nie pozostawiają nam zbyt dużego bagażu doświadczeń, wspomnień i wartości. Chwilowo są intensywnie ważne, zaognione i nurtujące.. A potem gasną, toną w milionie innych, co nadchodzą, tłoczą się, zaprzątają myśli i spędzają sen z powiek…

Zastanawiam się czasem na ile dobrze znamy i śledzimy losy rodziny X, której w szklarnie
piorun trafił a Oni odszkodowania nie dostali… a na ile więcej wiemy o naszej Babci, co na swojej starej ugniecionej kuchennej kanapie siedzi…

Kładzie pomarszczone dłonie na drewnianej lasce, i tupiąc nią do taktu, potrafi jeszcze dziewięć zwrotek piosenki o wojaczku wyśpiewać..

Wie, gdzie kiedyś główna droga we wsi była, i największe kałuże jesienią koło kapliczki, gdzie wozy po dyszle tonęły.

Wie, skąd obrączki po wojnie ludzie brali, gdy miłość czasu nie wybierała.

Co ludzie opowiadali schodząc się zimowymi wieczorami, by wspólnie czas przy lampie naftowej spędzić. A tych opowieści było wiele.. a Ona wszystkie je pamięta.

Czas mija, a my zbyt zajęci informacjami z mediów niepostrzeżenie mijamy te, o których nikt inny nam nie opowie. Ani w porannym programie do kawy na dzień dobry, ani w tym wieczornym benefisie…

Spieszcie się, bo kiedyś, gdy będziecie chcieli do drzwi dziadków zapukać…
Ich już tam nie będzie…

Chyba dlatego wybrałam dziś tę fotografię… Biżuteria kojarzy mi się z tym,
co z rak do rąk przez pokolenia przekazywane.

Dziś u każdego z nas szkatułki wypchane po brzegi… A wartość pierścionków, bransoletek traci znaczenie… Może warto mniej a bardziej..

Może ja swoich nie przypilnowałam, ale będę z całej siły dbać, by Tosia miała starannie zbierane i przechowywane owe skarby.

Jak widać ta jest delikatna, subtelna. Taka do ukochania.

Myślę, że jedna z tych rzeczy o której warto pamiętać przy prezentach.

Taka, którą chciałoby się dostać jak i z radością chciało obdarować.

Zapakowana jak największy brylant. W materiałowym woreczku, który u nas jest już woreczkiem na bransoletki. W słodkiej torebusi z wstążkowymi, ozdobnymi uchwytami.

A do tego okrągła tabliczka na wstążeczce z miejscem na dedykacje.

I do szortów i do sukieneczki. Do czapki z daszkiem i do kapelusza.. Na teraz. Na zawsze.

 

Z pamiętnika mojej Prababci. Rok około 1910.

„Życie współczesne rozgrywa się ostro, jak chyba nigdy dotąd, między dwoma biegunami –  wiedzy i mądrości. Prawdziwa kultura, będąca koniecznym warunkiem pełnego człowieczeństwa dzieje się w człowieku. Świat współczesny jest poważnie chory. „Populorum progressio.” Niedostatek myśli i miłości – oto choroba.

Człowiek poznaje świat rzeczy, aby zapanować nad przyrodą. Człowiek wyznaje Boga, aby zapanować nad sobą, aby zapełnić swoją pustkę od zewnątrz. Aby przyroda nie zapanowała nad nim. Wreszczcie intelektualny charakter osoby ludzkiej doskonali się i musi się doskonalić przez mądrość, która delikatnie nakłania umysł ludzki do poszukiwań i miłowania prawdy i dobra, oraz prowadzi człowieka przez rzeczy widzialne do niewidzialnych.

Mądrość. Człowiek mądry. Czy to się da zdefiniować naukowo? 

Zaufajmy raczej świadectwu i doświadczeniu ludzkiemu.

Należymy do czasu, który ma dużo uczonych, a mało mędrców, który przeżywa tryumf wiedzy i głód mądrości, w którym wiedza o rzeczywistości rozproszona w mnogości nauk szczegółowych domaga się koniecznej syntezy. 

Można dziś przeto masę widzieć i niczego nie rozumieć. 

Można mieć doktoraty i – infantylną postwę wobec życia…

Można być sławnym naukowcem i – głupim człowiekiem…

Można być prostym chłopem i – mądrym człowiekiem…

Ileż to razy jesteśmy przykro zaskoczeni nieludźkim, głupim postępowaniem ludzi nauki i kultury, ich ciasnotą myśli i wyobraźni, zawiścią i małodusznością. Pojmujemy wówczas instynktownie, że prawdziwy człowiek, to coś więcej niż przyswojona wiedza i wypolerowana kultura. Że do przenikliwego patrzenia na świat i człowieka potrzeba czegoś nieskończenie większego, czegoś co zwykliśmy nazywać mądrością – zdolnością ogarnięcia spraw, które nie mieszczą się w gotowych wzorach czy formułkach.

Lgniemy do ludzi mądrych. Wiemy, że tacy zrozumieją nawet najdziwniejsze komplikacje, bo tego zrozumienia nie wzieli z zewnątrz , nie nabyli, nie zakonserwowali w łatwiutkim schemacie. Oni przeżyli. Przecierpieli. Przedumali. Ich uniwersytetami była przede wszystkim wędrówka przez życie – swoje i cudze. Była humanistyczna ciekawość i wrażliwość, ciężko nieraz opłacana ryzykiem, smutkiem, cierpieniem, nieraz nagrodzona zdumieniem i radością. Dlatego stać ich na zbliżenia się do cudzego nieszczęścia i delikatne dotknięcie.  Dlatego nie rzucają na człowieka, który się potknął, uwikłał, załamał – przemądrzałymi powiedzonkami. Umieją oddzielić błąd od błądzącego. „

 

Dla takich słów, dla mnie bezcennych, warto pukać do tych, starych, skrzypiących drzwi, za którymi siedzą ludzie z przeszłością, wiedzą i mądrością jakiej nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić…

Ludzie z bogactwem większym, niż my moglibyśmy znaleźć opłacając pakiet
VIP w cyfrowym Polsacie…

 

 

 

 bransoletka – petit coco

sukienka – kik

Napisz komentarz...
  1. Julitta says:

    Julka jeszcze nie przeczytalam tego co napisalas, bo w biegu jestem i tylko na chwilke tu wpadlam ale jestem ZACHWYCONA ZACHWYCONA ZACHWYCONA zdjeciami!!!!!!!!!I CUDOWNE !! BOSKIE !! Brak mi slow!!!!!!!! Wroce tu na spokojnie wieczorem i jestem szczesliwa, ze bede miala co czytac i nad czym sie zastanawiac potem calymi dniami !!!!!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Wieczorem 🙂 A u nas po pólnocy 🙂 Ściskam Cie i całuje. Że Ty masz jeszcze czas na czytanie i świece… Tyś jest niesamowita dziołcha ;))

      Odpowiedz
  2. paulina-fc says:

    Sliczny Tosiek:* nie moge sie na Nia naptarzec:) a branzoletke, moja Marcysia tez miec bedzie:)
    Oczywiscie tekst taki prawdziwy…nic dodac nic ujac!
    Az zaluje ze ja tak malo pamietam,a tyle pieknych histori mi babcia opowiadala:( tyle pieknych chwil do opisania…a w mojej glowie pustka….

    Odpowiedz
    • julia says:

      bo czas z babcią docenia sie zbyt późno… a Marcysi kup tą bransletke. Warto i za malutkie pieniądze w stosunku co do jakości i opakowania.

      Odpowiedz
  3. Agnieszka says:

    dziecku dajesz do ręki jabłuszko?:)
    A i Ktoś to na tym blogu, taak, właśnie na tym pisa,ł że sukienkom mówi stop póki się Tosik chodzić nie nauczy:)
    podobieństwa, podobieństwa jeszcze raz podobieństwa
    Mam tak samo:)
    pozdrawiam ciepło, a nawet gorąco:)
    Aga

    Odpowiedz
    • julia says:

      to jest flips 🙂 ale jabłuszko, gruszke, brzoskwinie też już je sama 🙂
      No i już prawie chodzi więc no…. 🙂 zrozumiałe 😉 po pierwszej sukience nie mogłam sie opanować 🙂 a tu już zaczepki szukają :* buziaki wielkie

      Odpowiedz
    • julia says:

      aaaaaaaaaaaa…. mówisz o telefonie :))) tak, Ona ma tam swoje programy dla dzieci z muzyczką itp…. 🙂 bo jak jade z nia sama autem a Ona marudzi to to jest ratunek 🙂

      Odpowiedz
  4. Iwona says:

    A wiesz, że my ostatnio z Julitką moją rozmawiałyśmy o tych pamiątkach.. o tym, że musimy zadbać, żeby nasze dzieci miały pamiątki po babciach, po ważnych sprawach dziejących się w ich życiu.. i Julka nawet ostatnio wyciągała z kosza na śmieci pudełeczko komunijne swojej córki… bo czy ta córka w tym burzliwym wieku zna wartość białego pudełeczka z krzyżykiem czy czymś tam.. ? To nasza rola by te ważne pamiątki przechowywać i filmy i zdjęcia i to my z Julką chcemy zdjęcia drukować! w albumy powkładać śliczne i dzieciom dać w wieku, w którym już łzę uronią bo wartość przedmiotu będą w końcu znać 🙂
    przepiękna prababcia przemawia przez te mądre słowa z 1910 roku! skąd ty w ogóle masz pamiętnik prababci?? jaka super sprawa..
    zdjęcia boskie!!!!!!!!! przecudownie ujęte skrawki domu i cudownej Tosieńki 🙂 Cudowna mała dziewczynka 🙂
    Julia, gratuluję ci naprawdę, tego, że tak pięknie umiesz opisać życie.. zauważyć szczegół życia.. zatrzymać się nad tym, co inni pomijają bez mrugnięcia okiem. gratuluje i podziwiam i czytam namiętnie 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kiedy to ja wpadam w kompleksy, doły od kiedy zaczęłam Was czytać. A do tego ja piszę jednego posta na tydzień, bo sie z czasem nie wyrabiam, a Wy z 3 i 4ką dzieci jesteście w stanie ogarnąć wszystko. Są za to jakieś nagrody przyznawane? Ja Was zgłosze. Dywany czerwone sama własnoręcznie Wam rozwine.
      Pamiętnik prababci znalazła moja siostra. To nie pamiętnik a taki zeszyt z porami siewów itp… a tam między tym różne zapiski.
      Ja też drukuje zdjęcia, księge z ważnymi datami uzupełniam. Zawsze mierzę to swoją miarą. Co ja bym chciała zobaczyć teraz. Np porobiłam zdjęcia mieszkania jak To miała miesiąc. Pomyslałam, że ja chciałabym zobaczyć jak był umeblowany nasz dom kiedy ja miałam miesiąc. Co gdzie stało w pokoju i jak na półkach ułożone. Takie pierdoły. ale z tysiąca pierdół składa się całość…

      Odpowiedz
      • Iwona says:

        o boże zeszyt z porami siewów .. a miedzy tym takie ważne i piękne słowa! boże kochany przecież to cenniejsze niż pięknie wydany pamiętnik z wyrazem „Pamiętnik” na okładce! Może powinnaś wydać ten zeszycik prababci.. no wiesz do druku oddać, żeby inni zobaczyli.. choć pewnie wolisz go mieć tylko dla siebie 🙂
        Tosia ci kiedyś podziękuje za te półki, które będzie mogła zobaczyć kiedyś 🙂 piękna sprawa

        Odpowiedz
  5. RAFAL says:

    dziekuje

    Odpowiedz
  6. Bożena says:

    Dobrze się czyta Julia,Twojego bloga.Jest dla wszystkich. Dla młodych,dojrzałych,starszych. Każdy znajdzie tu cos dla siebie,ale także czasem -cząstkę siebie.Fragment pamietnika prababci-bezcenny.Moja Babcia-też z tego pokolenia,był analfabetką. To dla nas-wnuków-nauczyła sie czytac,żeby nam w szkole było łatwiej. „Bo nie dośc,ze tak dużo musicie się uczyć,to jeszcze lektury każą wam czytać”. I czytała te lektury za nas,a pózniej opowaiadała je tak barwnie,z taka drobiazgową dokładnoscia,ze widziałam te złocące sie kłosy i fruwające sukienki dzieci.Moja polonistka była zafacsynowana,ze tak dokładnie pamietam szczegóły, Dziekuje Co Babciu! :)Dzięki Julka za Twojego bloga,za te porcje wzruszeń,którądostarczasz swoim czytaczom. 🙂 🙂 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      z tą moją prababcią to fajna historia jest… Jak z nocy i dni. Identycznie. Bogumił i Barbara. Moja Prababcia jest z Warszawy. Jej Ojciec był pierwszym taksówkarzem w stolicy. I nawet mamy taką książke o technice i autach i ten Prapradziadek tam jest 🙂
      No ale… ta Prababcia wyszła za mojego Pradziadka. A to był chłop ze wsi. Złote góry Jej obiecał, włości. A było błoto po kolana na podwórku, pola do obsiania i obrobienia. Trzoda. A Ona chciała do miasta, do inteligencji… bardzo sie różnili. mieli inne oczekiwania względem siebie. Ale przezyli jakoś razem to życie. A czy byli w nim szczęśliwi… ? Może kiedyś uda sie zapytać.. Ja wmawiam sobie, że tak… bo czyz Barbara nie pokochała Bogumiła za Jego niezwykłą dobroć, cierpliwość, ciepło..? I po wpisie Prababci można też takie wnioski wyciągnąć… A noce i dnie kocham do upadłego. Czytałam i oglądałam setki razy..

      Odpowiedz
    • julia says:

      A czy opowiada to Pani swoim synom? Pewnie tak i głupio pytam… Ale takie historie powinny iść wraz z pokoleniami. Ja już widzę w głowie ta Babcie w zapsce to rękami pokazuje, emocjonuje się.. Rozczula mnie to bardzo mocno. Lubię taki zwyczajne historie, które innym w głowie miejsca nie zaprzątają a dla mnie są jak najlepsze powieści..

      Odpowiedz
      • Bożena says:

        Dokładnie tak było.Trzeba jeszcze dodać,ze Babcia zawsze była dla mnie”Stara”. Bez względu na wiek.Zawsze ubrana w fartuch i zapaskę,w chustce na głowie( założonej w taki komiczny sposób-nachodziła na czoło,jak w „Chłopach”),siwe włosy zaplecione w warkoczyk i zawinięte w ślimaka. Oczywiście rogowe okularki.Prawdziwa Babcia. Taka jak z bajek. Na dodatek zawsze mająca dla wnuków czas i słowa,które działały,jak balsam.Każda dwója w szkole,kazde rozbite kolano,przy Babci jakoś mniej bolały.Tak,opowiadałam chłopakom często o Babci,Przy okazji rodzinnego ogladania zdjęć (wszyscy to uwielbiamy)!Oj,piękne wspomnienia i naprawdę warto zachować je dla potomnych.Warto się czasem zatrzymać,chociażby czytając Twojego bloga i dać odpocząć głowie od codziennych problemów.Zastanowić się,co tak naprawdę jest ważne i co po nas zostanie…Zatem…do następnego wpisu i nastepnych refleksji. 🙂

        Odpowiedz
    • julia says:

      Mojego bloga bez Was nie ma… Więc to ja powinnam dziękować Wam!

      Odpowiedz
  7. ania says:

    Witaj 🙂 szukam namiętnie taj sukienki – kik i nigdzie znaleźć nie mogę 🙁 . Tosia wygląda w niej czarująco ! a ja koniecznie chcę taka dla Blanki 🙂 Pozdrawiam Was i ściskam :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      Aniu… sukienka jest z… nie uwierzysz 🙂 Byłam w centrum handlowym M1 u nas i patrzę sklep jakiś nowy.. Kik. Weszłam a tam sklep z chińszczyzną. Ubrania, zabwaki, rzeczy do domu itp… Za śmieszne pieniądze a naprawde fajne. I tam znalazłam ta sukienkę. Za 25zł. A wełna super. Milutka, lekka, cieniutka. Szukaj w centrach handlowych. Całuję Was mocno. Jakbyś nie znalazła to ja moge Ci kupić i wysłać.

      Odpowiedz
  8. Bożena says:

    Właśnie przeczytałam w okularach to,co napisałam bez nich ;)Na szczęście literówka sensu nie zmieniła. 😉

    Odpowiedz
  9. Paulina says:

    Pięknie napisane…
    Mam to szczęście (a wg. niektórych nieszczęście), że wychowywała mnie babci – do dzisiaj najmądrzejsza i najważniejsza istota w moim życiu. Masz rację – za tymi drzwiami jest ogrom mądrości, której dzisiaj już się zbyt często nie spotyka. Szczęście ma ten kto znajdzie czas, bu usiąść razem na tej starej kanapie i leniwie porozmawiać o życiu…

    Odpowiedz
    • julia says:

      Bo Babcie mają w sobie przede wszystkim mądrość zyciową. Dziś mądrali jest wiele. Lecz mądrość ta niekoniecznie codzienności dotyka. A Babcia ma to co pisze moja Prababcia…
      „Oni przeżyli. Przecierpieli. Przedumali. Ich uniwersytetami była przede wszystkim wędrówka przez życie – swoje i cudze. Była humanistyczna ciekawość i wrażliwość, ciężko nieraz opłacana ryzykiem, smutkiem, cierpieniem, nieraz nagrodzona zdumieniem i radością. Dlatego stać ich na zbliżenia się do cudzego nieszczęścia i delikatne dotknięcie. Dlatego nie rzucają na człowieka, który się potknął, uwikłał, załamał – przemądrzałymi powiedzonkami. Umieją oddzielić błąd od błądzącego”
      Czas na przykucnięcie, na tej kanapie starej ma każdy. Tylko przeznacza go najczęściej na coś zupełnie innego… Tylko gdy Oni sami usiądą w tym strym, bujanym fotelu, otuleni kocem, (bo przecież na stare lata zimno już po kościach) zrozumieją, że gdy obok wnuk co po jaśniukich włoskach mozna go pogłaskać to jest to radość niezwykła..

      Odpowiedz
    • julia says:

      Paula!!!! Jestem zauroczona Twoją stroną. Bloga już dodaje do zakładek i z ciekawością będę podglądać. :*

      Odpowiedz
  10. Maryś says:

    Mam taką odrębną szkatułkę na małe skarby z historią 🙂 Teraz czekam na wnuczkę, bo syn tego nosił nie będzie… Ale pamiętam jego dzieciństwo z okresu w jakim jest Tosia, wyrzuciłam telewizor, wybierałam na odtwarzacz video tylko takie bajki, które uważałam za ważne. Nawet jak wieczorami miałam oczy na zapałki, czytałam mu te książki… W dużej mierze takie znajdowane w antykwariatach, które czytała mi mama niegdyś wypożyczane z biblioteki. Nie pamiętam zaprzątania sobie głowy „obcymi” historiami, bo na nie czasu nie było, za to pamiętam jak z otwartym dziobem uczestniczył w rozmowach ważnych o filozofii, o sztuce, o wartościach, bo takie w nieskończoność toczyły się w naszym domu. Teraz zbieram już plony z tamtych czasów i zaczynam powolutku być z niego dumna, nie z jego pierwszych mądrze ułożonych zdań, nie z jego prostego samodzielnego kroku od szafy do stołu, nie z jego samodzielnej jazdy na rowerze, a z jego samodzielnie pomalowanego roweru, z jego pierwszych wyborów dotyczących przyszłości 😉
    Swoich dziadków pożegnałam bardzo szybko, za szybko na te pamiątki, ale historii w pamięci i wspomnień mam wiele, wiele też mnie nauczyła Moja Walentyna, oj tak 🙂
    I jak zawsze z sentymentem czytam takie słowa w szumie i pędzie dzisiejszych dni. Sprawiasz, że zatrzymuję się z poranną, kawą, albo wieczorną herbatą i siadam jak przed dobrą książką nakarmiona refleksjami i pobudzona do refleksji własnych.
    Dziękuję :)))))))))))))))

    Odpowiedz
  11. ania says:

    Julia dziękuję Ci baaaaardzo i za chęci zakupu dla nas wielki buziak ,postaram się poszukać tego sklepu 🙂 a jak nie to piszę do Ciebie wiadomość 🙂 Miłego weekendu :*

    Odpowiedz
  12. Julitta says:

    Ja nosze na palcu pierscionek po babci. Na kciuku, bo z innych mi spada. Nigdy go nie zdjelam. Ile to juz lat? Kilkanascie. Po babci, bo dala mi go moja mama jak babci juz nie bylo. Ze slowami, ze babcia by chciala zebys to Ty go nosila. To moj najwiekszy skarb.
    Poza tym mam po niej i drugiej babci bardzo niewiele.

    Ale wyciagnelam wnioski. Ze to moja rola pielegnowac pamiatki, odkladac do skrzyni juz teraz. Namawiam mame na kolejny szaliczek, na kolejna czapeczke oczami wyobrazni widzac w niej swoje wnuki.Tylko ze…ja jej nie mowie ze to tak naprawde … NA POTEM.
    Az ciezko mi to napisac tu a powiedziec?
    Robie to dla moich dzieci. Jak sie jest dzieckiem to sie nie mysli o tym, ze kiedys beda to moje najwieksze skarby ukochane.
    Ze poza pamiecia tylko to mi pozostanie.

    Odpowiedz
    • julia says:

      „Jak sie jest dzieckiem to sie nie myśli o tym…” – tak, a potem będąc dorosłym się załuje. utraconego czasu, braku cierpliwości do osób starszych… Ale taka kolej rzeczy… Dziecko jest dzieckiem. Bawi się, wygłupia, i czerpie z dziecięcej beztroski jak najwięcej.. Jednak nic nie jest do końca stracone gdy mamy właśnie taką Mamę.. która dba, pamięta, gromadzi. A potem te wartości idą z pokolenia na pokolenie. A i karma wraca… Więc kiedy Ty Julitko Droga będziesz w bujanym fotelu swoje kocyki wyszywać z sędziwym wiekiem, Twoje już jakże dorosłe dzieci ciepłej herbaty z miętą przyniosą i termofor pod nogi podłożą..

      Odpowiedz
  13. kaynka says:

    ehh akurat wczoraj tak sobie siadłam z moja Nikolka i mówię jej, że trzeba babcie naszą kochaną przytulać i mówić, że ja bardzo kochamy bo ona niestety wiecznie żyć nie będzie… Ryczałyśmy jak głupie wtulone w siebie bo co my zrobimy bez tej naszej kochanej babci, ja jej zawdzięczam całe swoje życie aż do kiedy poznałam swojego męża to ona mnie wychowała ona była(i jest!) moja największa przyjaciółka. Jest też jedna osobą z rodziny na która mogę liczyć jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem. Ona jedyna poza nami kocha tak bardzo Nikole, że życie by za nią oddała. I potrafi tak siedzieć nieraz cały dzień z Nikolka a ma już 75 lat.
    Kocham ją nad życie! I pamiątki od niej będą mieć zawsze szczególne miejsce w moim sercu i na mojej półce.
    Dziękuję za tego posta 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      A wiesz, że dzięki temu Twoja Nikola będzie kiedyś takie wrtości przekazywac swoim dzieciom. Ty ją uczysz tego szacunku, miłości. A to największa inwestycja jaka może byc na tym ziemskim padole. Inwestycja w uczucia dla dziecka. Pamiętam kiedy czasami nakrzyczałam rodzicom a moja siostra mówiła do mnie tylko jedno zdanie… „kiedyś ich już nie będzie”.. Ja oczywiście trzaskałam drzwiami jej przd nosem, ale potem zamknięta wyłam jeszcze bardziej bo wiedziałam że ma racje. Tylko jak tu teraz iśc przeprosić jak ja taka dumna… Czasami w jednym slowie jest więcej dobrego niż w całym długim życiu.. Nie zapominajmy o tych słowach na codzień. bo kiedy jest dobrze wydaje się nam to takie normalne. Zwyczajne, oczywiste. A kiedy sie zmienia jest już za późno by dopowiedzieć… Całusy dla Was dziewczęta!

      Odpowiedz
  14. Niesamowicie rozczulające swoją delikatnością fotografie. Do tego tekst.. tak pięknie napisany, tak zatrzymujący na dłużej, tak wzruszający. Idę właśnie ukochać swoją 82-letnią Babcię, którą tak mocno kocham i której zawdzięczam tak wiele. Żal będzie się z nią kiedyś rozstać..

    Odpowiedz
    • julia says:

      Fotografie, które składają się przede wszystkim z bieli są zawsze urocze. Biel ma w sobie taką lekkość, świeżość, błogość.. Wartość Babć jest tak często niedoceniana przez nas młodych i żyjących teraz, szybko, w biegu…

      Odpowiedz
  15. sweetmileu says:

    Wpisu jeszcze nie przeczytałam, bo straaaasznie mi się spieszy, wieczorem może mi się uda, ale chcialam powiedzieć, ze zdjęcia przepiekne!! My też mamy te bransoletkę, chociaż jest duuzo za wcześnie, ale ta karuzela… skad jest jesli mozna wiedziec? pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Karuzela jest z firmy „grobag”. Ja ją kupiłam w TKMaxx. Ale już tam nie mają. Bo wiesz, oni tam mają jakieś takie pojedyńcze sztuki różnych firm. Ale wyczaiłam, że rzeczy z tej firmy są w Tesco. Tylko w tych wielkich punktach. w ogóle z tej firmy są fantastyczne rzeczy. Wszystkie w takich właśnie pastelowych kolorach. I bardzo tanie. Polecam. My mamy jeszcze z tego mate do zabawy, i materiałowe obrazki. Cudne. Ta mata potem również służy jako obraz na ściane. I wszystkie obrazki sa w jedym temacie, jak te misie na karuzeli. Musisz poszperać po Tesco. Pozdrwaiam serdecznie :*

      Odpowiedz
  16. Marta says:

    Przeczytałam … i ryczę jak bóbr. Jesteś niesamowita. Dziękuję i pozdrawiam gorąco 🙂

    Odpowiedz
  17. lilanina says:

    Przesłodka Tosia! A sukienka i bransoletka – rewelacyjne!

    Odpowiedz
  18. mama pisarka says:

    Przepiękne! Zapragnęłam się tak w spokoju zatrzymać. Zamyślić. Zachwycić.

    Odpowiedz
  19. ula says:

    Popieram, podziwiam, przyznaję rację i staram się od długiego czasu ocalić od zapomnienia wszystko co się da, zbieram od 23 lat każdy rysunek, zeszyt, bazgroł, rzecz która zrobiły, do pudełek i pudełeczek, skanuję każde stare i nie tylko stare zdjęcie, slajd, negatyw jakie wyrwę komuś z rodziny ażeby stworzyć duże rodzinne archiwum, żeby każdy wiedział kto jest kim na zdjęciu, dogrzebałam się do 1825 roku w drzewie genealogicznym naszej rodziny, bo ważne jest skąd jesteśmy, więc jeśli spotykam kogoś, kto pielęgnuje takie rzeczy , to wiem, że to co robię nie jest dziwactwem, a bacie i ich opowieści…. bezcenne :))
    uściski!

    Odpowiedz
  20. Arleta says:

    Cudowne fotografie i piękny tekst napisany przez prababcię. AHH jak sie rozczuliłam.
    Bransoletka śliczna i pięknie prezentuje sie na malusiej rączce Tosi

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.