reżyser

długo jeszcze siedzę wbita w fotel..

ludzie się tłoczą, przechodzą,otrzepują popcorn, trącają moje kolana. a ja nie wiem gdzie mam czapkę i torebka przewrócona.

zapalili światło, Pan stoi i czeka na śmieci z wielkim koszem. kończą się litery. wstają. idą. wychodzą.

a ja mam zaburzoną rzeczywistość. wstaję i coś bym się ubrała. nie potrafię się odnaleźć.

każdy Jego film to trauma.

taka trauma, że mnie od środka żre. boli. gniecie. jakbym miała za chwilę stracić przytomność.

po jednym z nich nie pamiętam jak wróciłam do domu. podobno kiedy weszłam to uklękłam w przedpokoju na podłodze i wyłam w głos. to nie był nawet płacz. to był krzyk.

nigdy nie oglądam Jego fimów po raz drugi. nie zniosłabym tego. wystarczy. i pamiętam już na zawsze każdą scenę, każdy dialog, każde skomlenie, hałas. ale najbardziej pamiętam każdą ciszę…

po jednym z filmów leżałam całą noc zwinięta w kłębek. trzęsłam się z zimna i wewnętrznego cierpienia.

nie miałam siły sięgnąć po kołdrę.

po każdej premierze, dla mnie niewyobrażalnej do przeoczenia…

cieszę się rano, że woda z kranu ciepła leci.

że gołąb usiadł na parapet i ciepło w domu.

że wstawiam czajnik na herbatę..

że spokojnie.

że Tosia podskakuje na jednej nóżce tak śmiesznie..

siadam wtedy na podłodze w kuchni, i tak się potrafię na to dziecko zapatrzeć…

dziś również wróciłam z Jego filmu. tulę Antoninę i myślę sobie…

na co to wszystko…

że się człowiek byle czym w życiu przejmuje..

te filmy, choć zostawiają w nas ślad do końca życia, to budzą też nowe życie..

że człowiek coś sie tak zatrzyma, uniesie nad tym wszystkim i zacznie wartościować na nowo..

to co ma.

przeżyć życie i nie zobaczyć filmów Smarzowskiego to wielki błąd…

wielki.

skąd w tym człowieku bierze się taki talent…

róża2

 

no ale dobrze..

już… 

jutro wracam z nowymi podarunkami i kolorowym światem dziecka…

 

Napisz komentarz...
  1. Julitta says:

    Mam tak samo! Ja do dzisiaj po Róży otrząsnąć się nie mogę. A brat mi mówił, bo teraz był w kinie na najnowszym filmie, że ludzie z kina w kompletnej ciszy wychodzili…

    Odpowiedz
  2. Kasia_S says:

    O rany, to Drogówka też tak boli! A myślałam, że tu będzie bardziej do śmiechu i ironicznie. No cóż, po Róży to chyba już tak nic nie zaboli, ale czytam, że jednak. Wybieram się w weekend i i widzę, że już muszę szykować się do wiercenia we wnętrznościach.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kasiu, równie dobry. hmm.. dobry to beznadziejne słowo. również to arcydzieło, ale nic juz mną nie wstrząśnie jak róża. róża to taki film co kobieta na nim cierpi do granic możliwości… „drogówka” bardziej jak dom zły. przeraża, boli, ale już nie ryczałam w głos do utraty świadomości.. na róży myślałam, że nie uda mi się wstac rano.. zresztą moja Przyjaciółka która była na róży ze mną nie poszła na drugi dzień do pracy tylko wyła w łóżku..

      Odpowiedz
  3. O matko! Mąż mnie namawia na „Drogówkę”, a ja tak jakoś…. sama nie wiem. Dzięki Julia, teraz wiem, że iść muszę!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Myślę, że każda kobieta powinna zobaczyć „różę”. Róża jest filmem wywracającym wnetrzności. Widziałaś?

      Odpowiedz
      • Niemalże szeptem, z okiem spuszczonym gdzieś w bok, z rumieńcem zażenowania….. nie.
        Nie widziałam.
        I po Twoich słowach, wiem, że muszę nadrobić wszystko. Dam Ci znać:) Dziękuję!

        Odpowiedz
        • Agacina says:

          jeja, ja też nie oglądałam Róży, mimo, że namawiana byłam nie jeden raz… Ja jestem mega wrażliwa, i potrafię nawet oglądając dziesiętny raz Titanica, płakać i ikać, oprócz tego filmu mam na koncie kilka wybitniejszych, które moje oko widziało i potem ciekło, ciekło, ciekło z niego, mąż tulił w ramionach…, ale Róży nie widziałam. Ten weekend miał być „Walentynkowy” dla mnie i mojego męża, więc już wiem, co wyświetlimy na ekranie…

          Odpowiedz
          • julia says:

            Ja też rycze na Titanicu.. i mogę oglądac sto razy.. ale Smarzowski to zupełnie inne kino. takie kino co „boli”..

  4. Byłam w zeszłym tygodniu. Wstrząsnął mną dogłębnie. I też miałam o tym napisać, ale powstrzymałam się. W końcu to blog o moich dzieciakach, po co innego ludzie do mnie przychodzą. U Ciebie jest inaczej… wiesz, mnie ten film nie tylko uświadomił moje szczęście, bo jego świadoma jestem i bez niego. Tak samo świata zła. Mnie pokazał dobitnie, że za każdą wielką historią stoją pojedynczy, maleńcy ludzie. Wielokrotnie miewam takie myśli, przyglądając się przechodniom na ulicy, że każdy z nich ma swoje życie, swój dom, problemy, przeszłość i przyszłość. Że nie jestem centrum wszechświata. Ten film, pomimo formy, która nie wszystkim może odpowiadać, powinni obejrzeć wszyscy. Aby uświadomić sobie, że każda nasza decyzja, każdy ruch, słowo ma znaczenie. Nie tylko dla nas, ale dla świata. Efekt motyla.
    Miłego wieczoru, Julka!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Paula, zobacz „różę”. koniecznie. tam dopiero jest potok mysli, strachu..
      „że za każdą wielką historią stoją pojedynczy, maleńcy ludzie. ” – dokładnie!

      Odpowiedz
      • Wszystko, co serwuje S., połykam na gorąco. Połykam, a potem długo długo trawię. To geniusz. A teraz adaptuje Pilcha, z Więckiewiczem. Trochę się boje jego filmów tak często, ale i tak czekam (nie czekając ;)). Ściskam!

        Odpowiedz
  5. Monika says:

    Reżyser plus aktorzy….takie filmy dają do myślenia i ja też to lubię….”Drogówki” nie widziałam, bo niestety tu gdzie mieszkam mam ograniczony dostęp do najnowszych filmów, ale nadrabiam w miarę możliwości:) „Róża” – piękny film polecam, jeśli ktoś nie oglądał…

    Odpowiedz
  6. andzia... says:

    zdjęcie tej róży mnie zachwyca.

    Odpowiedz
  7. Justyna says:

    Od dawna noszę się z zamiarem by obejrzeć ten film. Nie zrobię jednak tego…nie w 38 tygodniu ciąży. Nie odważę się. Zanim się z nim zmierzę muszę opanować mój strach i uporządkować swoje myśli. Poza tym taka radość mnie wypełnia w tym czasie, że nawet na chwilę nie chcę z niej rezygnować. Nie teraz.

    PS. piękna ta Twoja róża.

    Odpowiedz
  8. olivqa says:

    „Gdy nadwrażliwość jest jak bilet
    W jedną stronę stąd ”

    A ja nienawidzę takich filmów. Tego jak długo później one we mnie tkwią. Jak je czuję. A jednak, jednak mimo wszystko oglądnęłam Różę 2 razy. Chcę bardzo wierzyć, że Róża czy Drogówka to tylko fikcja.
    Uwielbiam Piotra Roguckiego za jego formę literacką, formę przekazu ale ilekroć Go… słucham…. Rudą wstążkę czuję fizyczny ból

    Odpowiedz
    • julia says:

      Mój Tato twierdzi, że On wie ile jest zła na świecie i nie chce dodatkowo się zatruwać takimi filmami.. i nie ogląda.. a ja właśnie oglądam, bo czasami się zapomnę w tym biegu i codzienności.. choć bolą to tak trochę budzą.

      Odpowiedz
  9. Edyta says:

    Oglądałam każdy film Smarzowskiego. Ale tylko Wesele dwa razy… innych nie jestem w stanie ale i nie ma takiej potrzeby, bo ja je pamietam doskonale… o Róży nie bedę pisać, bo moje odczucia i odbiór tego filmu jest taki jak Twój i chyba każdego czlowieka, a kobiety w szczególności… Drogówki jeszcze nie widziałam – czekam az maz wroci

    Odpowiedz
    • julia says:

      wczoraj stwierdziłyśmy z siostrą, że każdy Jego film to arcydzieło, ale każda kobieta i tak najbardziej będzie pamiętała „róże”..

      Odpowiedz
  10. Kasia says:

    Szczerze – nie znam filmów Smarzowskiego, ale po Twoim wpisie bardzo tego żałuję. Więc zmieniam plany na jutrzejszy wieczór. Zabieram przyjaciółkę i biegniemy na „Drogówkę”… Ciekawa jestem jak to u mnie będzie „po”…
    pozdrawiam
    K.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kasiu, zobacz koniecznie potem „róże”. początek drogówki jest dosyć dziwny, męczący nawet, ale potem to „zagranie” jest mocno wyjaśnione.. daj znać po ..

      Odpowiedz
      • Kasia says:

        Byłam, obejrzałam…
        Po oglądnięciu „Drogówki” wróciłam do domu i zaczęłam oglądać „Różę”…Włączałam jeszcze raz, kolejny i jeszcze jeden…
        Myślałam, zastanawiałam się i ciężko było już „po” powrócić do codziennego rytmu…
        Jednak chyba nie dorosłam jeszcze do takiego całkowitego przeżywania tych filmów.
        Kiedyś na pewno obejrzę je je po raz kolejny.
        K.

        Odpowiedz
  11. Agula says:

    Ale piękne zmiany na blogu! 🙂

    Odpowiedz
  12. Nie znam… nie znam ani jednego filmu…
    Przeczytałam Twój wpis…sprawdziłam…tytuły znam… unikałam… tak jakoś bez powodu…
    Teraz… wstyd trochę… Nadrobię… zacznę od Drogówki w weekend a później Różę… a później…
    Później napiszę…

    Odpowiedz
  13. Wiedziałam. Od razu wiedziałam Julka że piszesz o TYM filmie.. już Julity brat nam opowiedział jakie wywołał emocje… czekam bardzo niecierpliwie na film od niego. Najpierw zobaczy Julita a potem ja. A wiesz że ja Róży nie widziałam.. no nie wiem jak się do tego przyznać w ogóle! Ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że Julitty mąż obiecał mi i nie przyniósł ;-)) Jego wina!! ;-)) Ściskam mocno Julka… bardzo wrażliwa z Ciebie dziewczyna.. ja kiedyś też tak wyłam .. tak wiesz krzycząco -zawodząco po filmie.. nie wiedziałam nawet że tak umiem.. i że tak nie baczyć na otoczenie umiem i że tak opanować się NIE umiem. Buziaki.

    Odpowiedz
    • julia says:

      dzwoń w tej chwili do Julitty po róże! przecież rzut beretem od siebie mieszkacie.. koniecznie Iwonka zobacz. Bo ja wiem, że Ty poczujesz jak ja i moja Justynka.

      Odpowiedz
  14. Jak można wstawić zdjęcie w miejsce kółeczka? ciągle jestem jakaś nijaka a chciałabym być jakaś 😉 no wiesz 😉

    Odpowiedz
    • Maryś says:

      Iwonka, trzeba założyć konto na WordPress’ie i wpisując w komentarzach adres @ będziesz przez tę „platformę” rozpoznawalna 🙂

      Julia, wiem… Wciąż jeszcze tylko nie jestem pewna, czy jestem gotowa na to spotkanie. Ja dawno już postawiłam sobie granicę tego co mogę – z pełną świadomością swoich odczuć/wrażliwości/ułomności. Nie jestem do końca przekonana, czy już mogę sobie pozwolić ją przekraczać, czy jestem na tyle „silna”, żeby potem wstać z tych kolan…
      Ale wspaniale to napisałaś i mam w kajeciku zanotowane tytuły i wiem, że kiedyś 😉

      Odpowiedz
      • julia says:

        Ja już kiedyś Ci mówiłam byś obejrzała te filmy… Ja będę trzymała rękę na pulsie i musisz je zobaczyć. Nawet na łożu śmierci Ci puszczę gdybyś wcześniej nie zdążyła! 😉

        Odpowiedz
  15. Alcydło says:

    A to taki spokojny i wyciszony człowiek… niewiarygodne, skąd się w nim biorą akie historie?! „Róża” bardzo przejmująca, podobnie „Dom zły”. Jego filmy trafiają prosto w splot słoneczny… pozbawiają oddechu i powodują ból, skowyt…
    Kumulują wszystko, co w nas najgorsze…
    Genialne kino! Bardzo ciężki kaliber, ale to prawdziwa sztuka!

    Odpowiedz
    • julia says:

      i pomyśleć, że wcześniej reżyserował „złotopolskich”, „na wspólnej”… Widzę, że jesteś fanką Smarzowskiego jak ja..

      Odpowiedz
  16. Kurcze jaka ja zacofana jestem nie widziałam ani Róży ani Drogówki…ale już wiem że mam wiele do nadrobienia, mam nadzieję że to przeżyję emocjonalnie, bo też mną bardzo potrafią poruszyć niektóre filmy, potem ryczę, przeżywam…przecież ja nawet ryczę jak czasami piosenkę ładnie ktoś śpiewa…no już taka jestem trochę niedzisiejsza

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja ryczę o wszystko. na reklamach ryczę calzedoni 🙂
      Koniecznie Asiu zobacz. tylko nastaw się na nieprzespaną noc..

      Odpowiedz
      • Dziś oglądam !!! Mąż okazało się że ma na kompie i mi nic nie mówił. No dobra trudno nie będę spała, i tak czeka mnie szycie itp, a jutro wolny dzień w pracy więc przeżyję :-))) Napiszę wrażenia

        Odpowiedz
  17. Na Róży byliśmy, kiedy byłam w kilkumiesięcznej już ciąży. O jak mi się za to dostało od mamy! I też siedzę wryta w fotel… a potem milczymy w drodze do domu… a potem juz zaczynamy rozmawiać, często godzinami…
    na Drogówce jeszcze nie byliśmy.
    mam nadzieję, że znajdziemy kogoś do opieki nad małą eM i pójdziemy.
    nie wyobrażam sobie oglądać Smarzowskiego jakoś, na kompie, bylejako!

    i jak tu teraz napisać o tym, że layaot sto razy bardziej w moim guście od poprzedniego? pięknie się zrobiło! własny projekt?

    Odpowiedz
    • julia says:

      w ciąży róże? o rany… no ale kto mógł wiedzieć, że będzie aż tak.. ochrzan od Mamy zasłużony 🙂
      smarzowski koniecznie w kinie.
      bardziej w guście??? boże!! jak się cieszę, bo mnie się on tak podoba, a opinie sa tak podzielone i nie wiem co myśleć… 🙁 a Ty mówisz, że jednak… ale mnie to cieszy. Szablon zakupiony. Ale powiedziałam, że chce klasyczny, jasny, minimalistyczny… a potem go dopasowaliśmy już do moich potrzeb.. i tutaj muszę ukłony do stóp złożyć Tacie Nicoli z szafeczka.pl bo to On od kilku dni znosi tysiące moich sms-ów, telefonów, problemów, wymysłów co jeszcze chce a czego nie… i to On znalazł ten szablon idealnie komponujący się z moimi myślami. i ukłony do stóp też Jego żonie, że mi go jakby trochę na te pare dni „wypożyczyła” 🙂

      Odpowiedz
  18. kasia*kasia says:

    Ja podobnie odbieram sztukę, całą sobą, ale Smarzowski tak do mnie nie trafia…jego spojrzenie na świat jest dla mnie zbyt ciężkie, pesymistyczne. ogólnie nie lubię patrzeć przez pryzmat oka ludzkiego, które nie widzi nic dobrego, ale samo zło. za bardzo to mnie przybija, nie wnosi nic do mojego życia. choć ciężkie historie ludzkie to dla mnie chleb powszedni. wiesz o tym Julka. i wyobraź sobie Julio, że rzadko zdarza się, by te prawdziwe, przez życie pisane historie były takie jak u smarzowskiego. czarne jak smoła. Do drogówki zniechęcił mnie zwiastun, a także sam temat, bo wg mnie większość polskich filmów na ten temat zupełnie odbiega od rzeczywistości, nie lubię szufladkowania, schematów, a także bzdurnych stereotypów o tym, że Policjanci i Żołnierze biją żony. z tego samego powodu nie oglądam seriali o życiu prawników typu „Prawo Agaty itp” – jakie to wszystko nierzeczywiste i płytkie. wolę sztukę, która jest afirmacją życia, albo przynajmniej interpretacja której nie jest jednoznaczna – o jak jeden z moich ukochanych filmów Amores Perros…lubię też większą dawkę ironii i poczucia humoru – jak np. w Jabłkach Adama, lubię filozoficzną wręcz dociekliwość Wima Wendersa, ale to temat rzeka, więc już dość. niemniej jednak ten post przypomina mi, że pora nadrobić zaległości kulturalne i zobaczyć coś dobrego. pozdrawiam

    Odpowiedz
    • julia says:

      Wiesz Kasiu, ja tez mam takie wieczory, że mówią do Adasia „tylko komedie amerykańską włącz”.. ale czasami sie tak zabiegam, jakoś zapomnę i małe drobnostki mnie denerwują.. a jak obejrzę Smarzowskiego albo taką listę shindlera to się budzę. nacierpię, ale budzę.
      tak, widzi On świat mocno okrutnie, ale tam wiele dobra u niego. Tadeusz w Róży jakim był człowiekiem. I nawet tam wśród tych Niemców się dobrzy znaleźli. I w Drogówce też można dużo dobrego wyłapać. Już nie mówiąc, że zakochałam się w tym filmie na amen w Bartłomieju Topie, który przecież normalnie jest taki „niedorobiony” a tam.. taki jak ja lubię.. taki zadzior. uwielbiam takich facetów 🙂
      tak, filmy Jego są trochę przebarwione, ale jak nikt potrafi pokazać taki obraz zła… pokazuje to w taki sposób jakby było się w samym jego centrum…
      no kocham Go, ale Twój pogląd bardzo mocno rozumiem…
      a Twój dialog z Mira w poprzednim poście – uwielbiam!!! :*

      Odpowiedz
  19. madzik says:

    „nabazgroliłam”… ach Julia Julia Ty kłamczucho! ” na szybko, w biegu, na kolanie..”, a ja czytam i za serce się łapię!!!
    co do kina polskiego, to osobiście nie mam przekonania, zbyt wiele razy się zraziłam. o paręset za dużo. ale namówiłaś mnie, rozbudziłaś mą ciekawość do tego stopnia, że muszę to „Różę” koniecznie obejrzeć. Całuję, pozdrawiam… i czytam Julio Cię zawsze, ale nie zawsze umiem skomentować, Twoje pisanie to pełnia, nie umiem czasem nic do tego dodać, konsumuję, smakuję i przeżywam… ale jestem! I kochana jak u Ciebie pięknie, inaczej, ale pięknie. choć przyzwyczaiłam się do poprzedniej oprawy, ale przyzwyczajenia, to kiepski nawyk, trzeba płynąć z tą rzeką, co się życiem zowie, całuję mocno, mocno :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      kino Smarzowskiego to coś naprawdę zupełnie innego. dla mnie to na skalę światowego kina, i to tego najlepszego.. no ja mam hopla na punkcie Jego filmów. Tylko Madziu pamiętaj, że „róża” to film który stopuje Twój umysł na najbliższe kilka dni.
      a, że jesteś MAdziu to wiem.. czuję to :*

      Odpowiedz
  20. magda says:

    Wiedziałam, ze chodzi o Smarzowskiego:) Ja osobiście uwielbiam jego filmy może dlatego, że lubię kiedy mnie tak dobija i dotyka do żywego…Pewnie dlatego kocham też książki Krajewskiego i jego „ciężkie” klimaty:)
    Pozdrawiam Magda

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie czytałam nic Krajewskiego. Chcę koniecznie. Co polecasz?

      Odpowiedz
      • Magda says:

        Myślę, że najlepiej zacząć od początku czyli „Śmierć w Breslau”. Oj …przedwojenny Wrocław ze swoimi mrocznymi zakamarkami i tajemnicami działa na mnie baaardzo:) A i jeszcze jedno… uwielbiam jego opisy jedzenia!!! Czytając zazwyczaj mam ochotę na setkę i sledzika ( wiem, wiem …nie powinnam tego pisać). Polecam choć klimat raczej ciężki

        Odpowiedz
  21. Marta says:

    Ech, wczoraj już wpis przeczytałam, dzisiaj mam chwilę bo to jakiś szalony tydzień jest.
    Filmów takich nie oglądam, bo cykor jestem, bo boję się że mnie znowu tak w środku zaboli, że łzy znowu zaczną lecieć i nie będę umiała ich powstrzymać, że gdzieś zniknie we mnie to dziecko, co siedzi i pójść sobie nie chce. Boję się oglądać filmów tego reżysera, boję się filmów które wywołuję we mnie smutne emocje. Cykor ze mnie a szkoda bo wielu arcydzieł pewnie nie obejrzę.

    Odpowiedz
  22. monina says:

    🙁 z uwagi na to wszystko co napisałaś w tym poście…nie oglądam już Smarzowskiego 🙁 nie jestem w stanie potem …. 🙁 może kiedyś…pzdr

    Odpowiedz
  23. Marlena says:

    Widziałam wcześniejsze, nie widziałam tylko Drogówki ale pewnie zobaczę, bo lubię potem te dyskusje które po jego filmach się wywiązują. Niewątpliwie jest to człowiek obdarzony iskrą Bożą i choć zarzucają mu, że przerysowuje przemoc, ból, wydaje mi się, że tak uważają ludzie którzy nie rozumieją po co używa takich środków prawda? Jego kolejny film ma być o problemie alkoholowym. Dla mnie Julko numerem jeden, filmem o wszystkim, o palecie uczuć, o właśnie, o tym jak ważny jest każdy z nas, jest ” Nietykalni” i to życie napisało taki scenariusz, piękny. Gdy już napisy końcowe się zaczęły oboje z Krzsiem mieliśmy takie samo wrażenie, hmm że mogla ta ich historia trwać że mogliśmy na tę niezwykłą przyjaźń patrzeć i patrzeć.

    Odpowiedz
    • julia says:

      o tak!! na „nietykalnych” byłam trzy razy w kinie! za każdym razem jak wychodziłam z kina byłam tak naładowana energią, czułam jakbym góry mogła przenosić. cudowny. kupiłam rodzicom na dvd. ten murzyn był boski. mieć takiego kompana w życiu to nic więcej nie potrzeba..
      tak, myślę, że Smarzowski przerysowuje to w jakimś celu. nieprzerysowane nie miałoby takiego wydźwięku..

      Odpowiedz
  24. Agnieszka says:

    Po pierwszych Twoich słowach postu od razu przed oczami stanął mi Dom Zły, który do dziś mnie strasznie boli, mój mąż pamięta, że pierwsze słowa, jakie powiedziałam po seansie to te, że czuję się brudna po tym filmie. Do Róży się przymierzam, ale nie potrafię znaleźć TEJ chwili. Drogówka mocna, ale łatwiejsza niż Dom Zły. Następny jego film to ma być ekranizacja Pod Mocnym Aniołem Pilcha. Czekamy, razem z mężem. Zawsze jego filmy oglądamy w jedynym małym kinie, które się uchowało w naszym mieście, a nie w multipleksie, który odstaje klimatem od Smarzowskiego. Niewątpliwie po jego filmach człowiek nabiera perspektywy.
    I dziękuję mu zawsze za wybór Tych aktorów, których gdzie indziej próżno szukać.

    Odpowiedz
    • julia says:

      kino. tak. to małe. ze starymi fotelami pasuje o wiele bardziej. zdecydowanie.
      „róża” jest najmocniejszym filmem. szczególnie dla kobiety.
      Kulesza w róży jest nieoceniona. Myślę, że po takim nagraniu na aktorach też się to odbija.
      A teraz Topa.. gdyby nie Smarzowski to my byśmy pojęcia nie mieli, że Ci aktorzy mają takie talenty!

      Odpowiedz
  25. Edith says:

    A ja się boję, boję się tych filmów i tego, co mogą ze mną zrobić. Boję się tych spazmów płaczu, które przede mną i tego, że te obrazy będą mnie bolały do żywego. Boję się, że mi serce pęknie. I dlatego jeszcze żadnego nie widziałam…

    Odpowiedz
  26. Mira says:

    Wkurza mnie w polskim kinie wieczny dół i martyrologia. Polacy nie potrafią chyba robić innych filmów. Wieczne cierpienie, zły los, korupcja, oszustwo, samobójstwa, zabójstwa, szantaże, obrzydliwi ludzie, rzyg i gil do pasa. Jak ja tego nie znoszę w naszej polskiej mentalności. A jak komedie to głupie do granic możliwości. Tak, jest nad czym płakać. Nad kondycją polskiego kina. I od razu się wytłumaczę – również lubię Smarzowskiego, dobre to kino, zresztą znam wiele polskich świetnych filmów (piszę świetnych nie dlatego, że zostały świetnymi ogłoszone tylko dlatego, że mnie się podobają), niestety każdy jest podszyty smutkiem, rozpaczą, tragedią albo złym przypadkiem, złymi wyborami, wszędzie te łzy. Nasze najlepsze filmy to mogiła. Ale przecież Polska Winkelriedem narodów, niczego innego w szkole nie uczą, więc jak tu mieć wyobraźnię… To Ty Jula pisałaś, żeby ludzie narzekali…? Powiedz to polskim filmowcom! 🙂 Miłego weekendu!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Oj nie… nie jest aż tak źle..
      oczywiście nie mamy tak bogato w tych filmach jak w Ameryce, ale nie jest najgorzej..
      można znaleźć wyśrodkowane kino..
      a ten przesadyzm u Smarzowskiego lubię, on ma jakis cel..
      uwielbiam Twoje kontry :*

      Odpowiedz

Zostaw komentarz.