Rustykalnie – wywiad

Od kilku lat jestem związana blisko z marką Seart, która jest też właścicielem marki Rustykalne Uchwyty.
Obie firmy/sklepy są taką esencją dobrego wnętrza.
Cały nasz dom jeżeli chodzi o napisy, numerki, wieszaczki jest oparty na Rustykalnych Uchwytach.
To są drobiazgi jakie tworzą tę wyjątkową aurę w domu.
Często pytacie mnie o nasze lampy. Tam możecie ich znaleźć niewyobrażalną ilość.
Myślę, że Ci, którzy kochają się w takim stylu mogą zwyczajnie na stronie Rustykalnych przepaść..
I niech nie zmyli Was nazwa… Tam oprócz uchwytów są piękne meble. Myślę, że śmiało mogę napisać, iż jest to jedno z najlepszych miejsc w których można „obkupić” swój dom.
Oprócz giełdy staroci 😉
Miałam ostatnio przyjemność udzielać Im wywiadu..
Zostawiam go zatem dziś Wam.
Na samym dole mam dla Was kilka rzeczy do rozdania właśnie z tej marki.
Zostawiam kilka zdjęć, które były robione dawno temu do magazynu Weranda Country.

Karolina: Julio, znamy się od dawna i to, co najbardziej lubię na Twoim blogu to harmonia. Czytam i czuję emanujący spokój. Skąd czerpiesz tą równowagę?

Julia: Mam wrażenie, że równowaga u większości ludzi ma swoje podłoże w podobnym miejscu. To rodzina, dom i przyroda/natura.
Jeżeli oczywiście ten dom jest stabilny, bezpieczny, spokojny i ciepły…
Wielu ludzi, którzy takiego domu nie mają, który tę równowagę może dać, biorą ją z siebie. Ze środka. I to są prawdziwi bohaterowie.
Najczęściej Ci bohaterowie to Mamy. One biorą siłę równowagi aby dać dzieciom – dom. Pomimo burz które krążą dookoła.
Myślę, że kwestia równowagi to też nabyte doświadczenia, lata obserwacji i pilnego uczenia się samego siebie.
A potem wielorazowe próby pewnych wyborów w kwestii zachowań, miejsc, ludzi, dobranych słów…
Pewnie najpiękniejszą równowagę osiąga dopiero refleksyjny starzec..
Ileż to razy patrzymy na tego co siedzi zgarbiony, z dłońmi na drewnianej lasce i tylko kiwa głową..
Czasami się lekko uśmiecha, a ten uśmiech mówi wszystko co o życiu wie i jakie z tego życia wyniósł oceny za odrobione lekcje…
To musi być dopiero równowaga…

To, co nas łączy, to zamiłowanie do wsi. Zarówno Twój dom, jak i siedziba naszej firmy mieszczą się na wsi. Dla nas wieś jest źródłem inspiracji, tworząc meble sięgamy do tradycji. Jak to jest u Ciebie? Co daje Ci życie na wsi?

Wieś jest dla mnie też częścią tej równowagi.
To na niej poznawałam świat, uczyłam się czytać w wiejskiej szkole, tam też zawierałam przyjaźnie i pierwszy raz zaczynało mi bić serce.
Na wsi spędzałam wakacje i na niej spacerowaliśmy przed niedzielnymi obiadami.
Późniejsze życie pokazało mi również, że żadne inne wakacje nie są w stanie sprostać tym które można mieć na sierpniowych ścierniskach i w rowach między mleczami.
Wieś daje mi spokój którego bardzo pragnę i który jest jednym z najważniejszych elementów mojego dobrego funkcjonowania. Wieś daje mi ciszę. Wieś daje mi też człowieka. Bo choć nie jest to regułą, mam wrażenie, że na wsiach człowiek jest obok drugiego człowieka o wiele bliżej. Więcej sobie pomagają, częściej się spotykają… Chociażby koło płota, czy sadząc w ogródku..
Poprzez małą ilość ludzi jaka zamieszkuje wieś, prawie wszyscy się znają i droga do sklepu staje się o wiele bogatsza…
Im więcej uśmiechów i życzliwych „dzień dobry” złapiesz, tym więcej radości do domu przywieziesz… choć jechałeś po masło i ser..
Pomidora od sąsiada przynieść możesz, gdy idziesz zanieść Im świeżo upieczone bułki..
W sam raz do masła i sera…
Prawdziwe życie to dla mnie relacje między ludźmi i matką ziemią jakie były dawno temu i które powoli zanikają…
A to życie najpiękniej można odnaleźć na wsi.
Choć zawsze na pytanie „gdzie było mi najlepiej”, bo mieszkałam w ogromnej ilości miejsc, odpowiadam, że wszędzie dobrze mi było…
Bo wszędzie odnajdywałam drugiego człowieka…
Ale dziś, kiedy już mam rodzinę i dom, moje miejsce jest z nimi na wsi…

Oprócz stylistyki rustykalnej, lubujemy się w klimatach retro i vintage. I nie będę ukrywać, że wnętrze Twojego domu jest dla nas niesamowicie inspirujące. Stylistyka naszych dekoracji i akcesoriów doskonale się wpisuje w klimat Twojego domu. Ja osobiście mogłabym u Ciebie zamieszkać.
Jak powstała aranżacja Twoich wnętrz? Czy był to gotowy plan czy raczej stopniowy proces? Jak dobierasz meble i dodatki do swojego domu?

Pamiętam jak podczas budowy często mój mąż pytał „jaką kupić lodówkę”, „Jaką kupić kuchenkę”? Odpowiadałam „wybierz sam, na pewno będzie super”.
Bo ogromnym, dziś okazuje się że zbawiennym był fakt identycznego gustu.
Wszystko co miałam i kupiłam ja, było w całkowitym guście Adama. I odwrotnie.
Nigdy nie mieliśmy na ten dom planu czy rysunku.
Dosyć dużo już mebli i dekoracji miało każde z nas w swoich mieszkaniach.
A potem stopniowo dokupowaliśmy. Bez żadnego spięcia, ciśnienia, presji czasu…
I kupując kolejne rzeczy, które nam się podobały nie zastanawialiśmy się czy będą do siebie pasować… One po prostu musiały się polubić 🙂
To tak jak z ubraniami. Jeżeli założysz kilka swoich ulubionych ciuchów, to będzie Ci w nich dobrze i będą do siebie pasować. Ale musisz mieć odwagę w nich wyjść i żyć estetycznie wedle swoich potrzeb, a nie oczekiwań społeczności.
Jednym ten dom może się podobać bardzo, a innym za grosz.
Ale przecież to ja tu żyję i mnie ma dawać siłę i energię do działania czy też dobrego odpoczynku.
Dla mnie przestrzeń wokół mnie jest niezwykle istotna.
Pamiętam jak w internacie, w pokoju gdzie było nas cztery miałam kącik dookoła łóżka przystrojony. Gdziekolwiek się nie pojawiałam musiałam stworzyć swój świat.
I zawsze będę uważać, że liczą się chęci i pomysł aby mieszkać ładnie, bez względu na rodzaj gustu.
Można mieć dużo pieniędzy i drogie mebla a nie czuć się u siebie dobrze.
Można też kupić w sklepie z używaną odzieżą kawałek materiału na starą kanapę i zasłony, do tego puszkę farby i już jest…
Dom i jego wnętrze wychodzi z człowieka, nie z portfela…

Lubisz zmiany we wnętrzach? Często zdarza Ci się coś przestawiać, zamieniać, kupować nowe rzeczy? Ja mam ten komfort, że aranżacyjnie mogę się wyżywać na naszej ekspozycji. Ustawienie mebli, dobór dodatków, eksperymentowanie ze stylami to coś, co bardzo lubię.

Różnie to bywa..
Mam taki czas kiedy robię dużo przemeblowań. W dziecięcych pokojach, salonie… Wtedy mam takie wrażenie jakbym cieszyła się tym wszystkim na nowo.
Mobilizuje mnie to do doskonalszego wysprzątania 🙂
Czasami kupiona mała drobnostka pociągała za sobą lawinę przemeblowań.
Skąd czerpałam tak wielkie siły do tego aby całe dnie przenosić, przestawiać… ? 🙂 Nie wiem…
Dziś, od dosyć długiego czasu mam taki spokój w tej kwestii.
A jedyne meble jakie przestawiam to na tarasie wiosną i jesienią.
Kiedy go mebluje przed latem, lub sprzątam i przygotowuję na zimę.
A może to tylko chwilowe, ten spokój w domowych ekspozycjach? 🙂
Mam naturę niespokojną, potrzebującą zmian i działania… Zatem tak, to pewnie tylko chwilowe..
A może cisza przed burzą…? hmm…
Choć bardziej wydaje mi się, że to zwyczajne zmęczenie materiału..
Bo przecież natury nie oszukasz jak mawiają…

Zapytam też nieskromnie. Jak sprawują się meble z naszej oferty? Co w nich lubisz, co wnoszą do Twojego wnętrza?

Wiesz, są takie meble, dodatki, przedmioty, które bywają w tym domu na chwilę. Albo się nudzą, albo przybyły przypadkiem, albo były chińskie i się zepsuły…
Są też takie, które pasują tu dziś i mam wrażenie, że bez względu na to co się w tym domu zmieni, będą pasować zawsze…
Tak mam z krzesłem przy biurku, czy  stołkiem przy kuchennej wyspie.
Są takie przedmioty w każdym domu, które czynią go „smacznym” i wyjątkowym. Jeżeli Ktoś tak myśli o moim, to zasługą tego są Wasze meble które już od lat z nami mieszkają.
Ach, ostatnio kuchanny Wasz stołek grał ze mną w przedszkolnym przedstawieniu 🙂
Od niedawna budują się przed moim kuchennym oknem sąsiedzi.
Czasami Asia woła mnie z okrzykiem „chodź, przyszła paczka od Rustykalnych Uchwytów”..
I idę się Wami zachwycać… szafą, komodą, stołem, drzwiami, okuciami…
A ile się Wasz stół już z nami naświętował, ile rozmów nasłuchał, śmiechu..
Przecież to przy nim napisałam swoją pierwszą książkę dla dzieci pt „liść”…

Myślę, że to, co nadaje wnętrzu charakteru to właśnie odpowiedni dobór mebli i dodatków. Dla mnie powinny one mieć duszę, swój charakter, swoją historię. Za to zupełnie nie przekonuje mnie nowoczesna surowość. Jak Ty odnosisz się do współczesnych trendów? Minimalizmu, prostoty, sterylności…

Bardzo ją lubię. Bo choć mieszkać bym w niej nie potrafiła, bo zaraz zagracę, to lubię w takich domach przebywać. Odpoczywam tam.
W takich domach, łatwiej jest zachować porządek, który cenię.
Czasami nawet się takimi domami zachwycam.
Ale na bardzo krótko. Może dlatego, że są tak inne od mojego.
Życie które kocham i w którym się odnajduję jest pomiędzy milionem kocy, poduszek, dywaników i książek.
I choć nowoczesne domy to nie jest wychodzący z mojej natury głos, potrafię docenić gdy jest dobrze skomponowany. Np zachwyca mnie dom moich sąsiadów architektów. Spójność środka, zewnętrznego wizerunku, podwórka, każdej roślinki… Taka klasa i gust. 

Bardzo miło patrzy się na Twoją rodzinę. Nawet na zdjęciach widać niesamowitą więź jaka Was łączy. Gdzie toczy się Wasze życie rodzinne? W której części domu spędzacie wspólny czas?

Zupełnie nie potrafię zrozumieć po co nasz dom ma zbudowane piętro… 😉
Jesteśmy wszyscy razem – nieustannie.
W salonie, kuchnii, łazience, tarasie…
Choć coraz częściej Tosia (lat prawie 8) potrafi znikać z przyjaciółką w swoim pokoiku..
Ja mam wrażenie, spędzam 90% czasu przy kuchennym blacie i piekarniku.
Lubię swoje miejsce 🙂
A oni wszyscy są tuż obok.. Bo czekają, aż wyciągnę z tego piekarnika pachnącą chałkę, bułki, muffiny… 🙂

A masz jakiś swój kącik, miejsce, które jest tylko Twoje, w którym się relaksujesz, odpoczywasz, czytasz Myśliwskiego?

Mam kilka do pracy. To jest biuro. Lub kuchenny stół, gdy w domu jestem sama.
Moja pracownia w piwnicy, gdzie pakuję książki, gdy jest premiera.
Ale takie relaksacyjne to zależy od pogody. Zimą kocham od jakiegoś czasu swoją wannę w sypialni. Nalewam gorącej wody i czytam tam książki.
Latem czytam w hamaku na tarasie, na kocu gdy się opalam.
I prawie codziennie (gdy nie jestem w serialowym ciągu) idę pod kołdrę z książką.
Uśpię już dzieci, posprzątam w zlewie i wchodzę pod ciepłą kołderkę.
Zapalam nocną lapkmę i czytam, czytam, czytam…
Kocham te wieczory..

Jakimi materiałami lubisz się otaczać? Drewniany dom sugeruje, że to właśnie w naturze czujesz się najlepiej – mam rację?

Oczywiście. Jak to mawia mój Adaś – u nas w domu nic niczego nie udaje.
Drewno to drewno, cegła to cegła. Nie mamy paneli czy klinkieru.
Lubię len, bawełniane liny, jutę, płótno…
Chodzi o to, że drewniany dom jest po prostu o wiele zdrowszy do mieszkania niż murowany.
Zatem od początku do końca niech tworzy go natura.

A co myślisz o metalowych akcentach we wnętrzach? Podobają Ci się postarzane okucia, rdzewione dekoracje? To z jednej strony przeciwieństwo drewna, a z drugiej – mam wrażenie – jego doskonałe uzupełnienie.

Od zawsze tak było, że są klasyczne połączenia, które do końca świata będą tworzyć najpiękniejsze wnętrza.
Przecież te wszystkie amerykańskie lofty to cegła i metalowe konstrukcje.
Do tego okna złożone z kwadracików w metalowych ramach.
Jest pewna granica, gdzie połączenia materiałów się uzupełniają i tworzą całość.
Ważne, żeby nie przesadzić.
Dlatego okucia metalowe, rdza to dla mnie jakby nieodłączny element drewna.
Wszystkie nasze drzwi na górze są takim właśnie połączeniem.
Pamiętam jak kiedyś dostałam karton numerków, wieszaczków, zawiasów i innych drobiazgów z Waszej firmy.
Biegałam z nimi jak dziecko po domu z okrzykiem „Adaś, a może tutaj?”, „A patrz jakby pięknie było tutaj” i przykładałam wszędzie…

Moja droga do pracy wiedzie przez las. Mijam łąki, na których pasą się sarny. A jak już dotrę na miejsce wita mnie śpiew ptaków. I bardzo to lubię, daje mi to przysłowiowego kopa na cały dzień. A ciebie co motywuje? Działasz bardzo prężnie, wciąż się rozwijasz – skąd w Tobie tyle energii?

To kwestia natury z jaką się człowiek rodzi.
Taka energia, jak wszystko ma swoje plusy i minusy..
Jednak jeżeli zapytałabyś czy chciałabym się urodzić z inną, to nie… nie chciałabym… chociaż jak człowiek może nie chcieć czegoś czego nie zna..
Lubię natomiast spokój jaki potrafię już trochę za ogon łapać gdy mi ucieka.
Już wiem kiedy zwolnić, czego się nie podejmować aby się nie zagalopować..
Bo wtedy można się przewrócić, a ja już wiem jak taki upadek wygląda i wcale go nie chcę.. Chcę kroczyć spokojniej, rozważnie..
Choć wiem przecież, że są ludzie z naturą tak różną od mojej, że ten mój rozważny krok to dla nich galop..
Cóż mnie motywuje…?
Przede wszystkim chęć żeby nie żyć bez sensu.. Choć brzmi trywialnie.
Chcę zapisywać to co mam w głowie, coś z siebie dawać. Ludziom, ziemi.
Chcę czytać, poznawać, przeżywać.
Mam takie poczucie, że czas który mija bezpowrotnie powinien być dobrze spożytkowany. Nawet ta nuda powinna być twórcza i coś dobrego człowiekowi wtedy do głowy powinno wpaść.
Chce moim dzieciom dać szczęście, poczucie bezpieczeństwa.
Życie mnie Karolka motywuje. Po prostu życie. Żeby go nie zmarnować.

Mam też dla Was kilka niespodzianek od firmy Rustykalne Uchwyty.
Wystarczy dokończyć zdanie „Mebel to…”
Możecie też słowo „mebel” zamienić na szafę, stół, krzesło…
Do rozdania mam przepiękne grabki ogrodowe, zakładkę do książek i krawiecką szpulę z nożycami.
Dlatego pod wpisem o meblu napiszcie proszę co byście chcieli dostać.
Wyniki w tym poście 30.04.

Nagrody wędrują do Ewy, Kasi i Bereniki.
Proszę o adresy wraz z nr tel potrzebne do wysyłki na adres mailowy julia.rozumek@gmail.com
Proszę też napiszcie co chcecie dostać.
Gratuluję 🙂

 

Napisz komentarz...
  1. Robert says:

    Cieszę się, że podzielam gusta. Mam skromne pytanie: czy aranżujesz też wnętrza? Coś nowego acz rustykalnego chciałbym rozlać w mojej kuchni. Jestem gotowy do demolki i ciekawej aranżacji. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. Paula says:

    mebel to… przedmiot, który tworzy z moim domem jedną całość, przedmiot który ma duszę, duszę podobną do mojej, wtedy fantastycznie razem nam się mieszka, dogadujemy się bez słów 🙂 (myślę, że krawiecka szpula z nożycami idealnie do mnie pasuje i bez problemu dogada się z moją maszyną do szycia 🙂 )

    Odpowiedz
  3. Ewelina says:

    Mebel to…Stół zdecydowanie nr 1 w naszym mieszkaniu. Od przeszło dwóch lat mamy taki wymarzony, robiony na zamówienie, wyczekany, który przejechał pół Polski od stolarza, ale jest najpiękniejszy, dębowy, olejowany, na masywnych nogach, można na nim tańczyć 🙂 głaszczę go codziennie i śmieję się,że ten stół przeżyje nas 🙂 a póki co nabiera charakteru z każdą wypitą herbatą i wspólnym biesiadowaniem 🙂
    jako prezent chętnie przytulę szpulę z nożycami
    Pozdrawiam, Ewelina 🙂

    Odpowiedz
  4. Berenika says:

    Meble w moim domu to nasza „przyszywana” rodzina, mieszkańcy dorastający i starzejący się razem z nami, uczestniczący w każdym momencie naszego domowego życia. Poprzecierane z czasem, odmalowane, potem znów muśnięte nowym kolorem aby czuły się młodziej i żywiej, czasem wyblakłe, a kiedy indziej wyszlifowane i wypolerowane do czystości i naturalności. zupełnie tak jak my…

    Odpowiedz
    • Anna says:

      Mebel to łoże. Na nim powstaje życie i na nim się kończy. Ulotne momenty … Piękne i pełne cierpienia. Uwielbiam wspomnienia gdy Nasze dzieci takie maleńkie leżały i spały . Dziś choć już są duże( 23 lata ,22, 19 i 10 lat) to przychodzą w niedzielny poranek i spędzamy czas na rozmowach i wygłupach……

      Odpowiedz
  5. Sandra says:

    Mebel to sentyment, kiedy stawiasz przy stole odnowione krzesła po dziadkach. Wtedy wnętrze jakby cieplejsze, milsze.
    Mebel to satysfakcja, kiedy na wystawce znajdujesz piękny egzemplarz i własnoręcznie poddajesz go renowacji. Uczysz się szyć i tapicerować. Dobierasz tkaninę i kolor bejcy. A zatem mebel to też kreatywność i nauka.
    Mebel to sposób na zbliżenie się do marzeń, kiedy marzysz o własnym kącie pod lasem. I choć wiesz, że czeka Cię jeszcze dużo pracy, to już dążysz. Już zapełniasz strych u rodziców. Już sobie wyobrażasz długie wieczory w swoim odnowionym fotelu z czasów PRL, przy kubku czarnej herbaty i z szydełkiem w dłoni.
    Mebel to też nie raz człowiek, rzemieślnik, który go stworzył. Jego wielki talent, staranność i ciężka praca.
    A najbardziej przydałyby mi się nożyczki i szpula. 🙂

    Odpowiedz
  6. Aneta says:

    Stół w moim domu to zjednoczenie, radość wspólnych chwil, rozmów, posiłków, pamięć o sobie i każdym domowniku. To wspominane po latach zapachy ulubionych potraw, uśmiech mamy, promieniejąca mądrość dziadków, szczerość bycia razem i nostalgia, jak bardzo jeden mebel łączyć potrafi pokolenia, i zachwyt, ile ma w sobie serc 😍
    Do przytulenia grabki, by zagrabialy takie właśnie wspomnienia i miłość 😍

    Odpowiedz
  7. Kasia says:

    Stół to dla mnie najważniejszy mebel w domu. Och, ile ja razy ludziom powtarzam, że nie telewizor ma być w domu największy a stół właśnie! A przy tym stole rodzina. Na nim okruszki, które babcia ścierką zmiatała, smażone ziemniaki i chłodnik. Szpary, rysy, ktoś literę wyrył a codzienność ją delikatnie pokryła. I chleb na środku w lnianą ścierkę zawinięty, który dziadek całował zanim kromkę odkroił, bo wiedział, że nie jest ludziom dany raz na zawsze… Wojna go tego nauczyła.
    „I niech nikt się nie waży na nim siadać, bo tu chleb leży” – powtarzał i strofował.
    Stół, przy którym sąsiadka się zwierzy, zmoczy go łzą radości lub smutku, ktoś herbatę niechcący wyleje, cukier wysypie. Czasami pięścią ktoś uderzy, bo go ci ludzie zdenerwowali, potem przy zsiadłym mleku ze szczypiorem lekko ochłonie i pójdzie rozwiązania szukać. Stół to świadek rozmów ważnych i tych zupełnie błahych. To podpora, kiedy chcesz już ręce opuścić a on je jeszcze podtrzymuje. Usiądziesz przy nim, ręką głowę podeprzesz, w okno spojrzysz, tych ludzi przy nim siedzących wspomnisz, ślady pozostawione na blacie obejrzysz i wspomnisz, że dom tworzą ludzie a z ludźmi najlepiej przy stole ☺️

    Odpowiedz
  8. Ucja says:

    Mebel to.. element wystroju mojego mieszkania dla którego chętniej do niego wracam. Lubię dwoje mieszkanie, choć jest małe i mieści się w bloku. Za to remontowane przez męża (nie fachowca w tej dziedzinie) a wyposażane przez dobre kilka lat zanim jako tako można było powiedzieć, że jest „skończone”. W naszym mieszkaniu jest sporo mebli, które pojawiły się tu po długich zastanowieniach. Każdy mówił „biały stół? To takie niepraktyczne!”. Mam jednak mój biały okrągły stół i krzesła. Nigdy nie żałowałam. „Powieście coś na ścianach bo tak pusto tutaj!” A ja myślałam i myślałam… Nie chciałam czegokolwiek, długo ściany były puste a w końcu zawisły na niej (jednej z większych ścian) półki w kształcie plastra miodu. Nic oryginalnego jakby tak przeglądając Pinterest 😉 Ale dla mnie był to strzał w 10. Podobnie rzecz się miała z łóżkiem do pokoju dzieci. Nie jest typowe, jest piętrowe, drewniane, na wymiar, na mój pomysł. Tak samo szafa do zabudowy, szafka z blatem pod wymarzoną umywalkę nadblatową. Ulubiony jest fotel o którym marzyłam i kupiłam gdy przypadkiem trafiłam na niego na stronie z używanymi rzeczami. Moim ulubionym meblem jest też biblioteczka – jest ona złożona z płyt pilśniowych, a dzięki znajdującym się na niej książkom nabiera charakteru. Uwielbiam mój stojak na rośliny zrobiony z kilku połączonych pieńków. Meble w moim domu są może nie designerskie, nie idealne, raczej niedrogie, ale wybierane długo i z namysłem. Ponad połowa tych „mebli” nigdy nie stała w sklepie meblowym 😉 Ulubione meble są raczej improwizacją na temat. Dlatego nie żałuję, mimo że kompletowanie wszystkiego zajęło 4 lata. Na kolejne elementy wystroju decydowałam się dopiero wówczas, gdy byłam pewna, czego chcę. Moje mieszkanie, mimo że małe i w bloku, jest bardzo moje i dobrze się tu czuję dzięki każdemu przemyślanemu kątowi.

    Podoba mi się krawiecka szpula i zakładka do książki.

    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  9. Krzesło to drogocenny klejnot w moim domu na którym mogę przysiąść by odpocząć albo zjeść z bliskimi posiłek lub usiąść wygodnie i podziwiać otaczającą mnie przyrodę. Mogę siedzieć na nim sama lub posadzić dziecko i wspólnie śpiewać „jedzie, jedzie Pan, Pan na koniku sam, sam..”. Mogę zrobić z krzesła piękny tron dla króla albo stanąć na nim by wyjąć ukryte w górnej szafce cynamonowe ciasteczka. Mogę usiąść i przytulić moje dziecko kiedy ma gorszy dzień i porozmawiać. Krzesło tak wiele zastosowań i tak wiele pozytywnych odczuć.
    Uwielbiam prace w ogrodzie – piękne grabki ogrodowe sprawią mi ogromną radość.

    Odpowiedz
  10. m&m says:

    Mebel to… ten najważniejszy to łóżko. Bo funkcji ma tak wiele. Służy do odpoczynku, miłości i snucia marzeń. Do czytania pod ciepłą kołdrą, pisania pamiętnika „na kolanie” i jedzenia śniadania w leniwy niedzielny poranek. Do rozmów – tych sennych z mężem, o drugiej w nocy, kiedy każdy coś jeszcze dopowiada, dodaje, aż w końcu jedno z nas zasypia. I tych najważniejszych, z córkami, kiedy opowiadają o chłopcach ze szkoły, niesprawiedliwym potraktowaniu przez nauczycielkę albo przygodzie, jaką miały na podwórku. Można się w nim wypłakać w poduszkę lub urządzić terapeutyczną sesję łaskotania. I choćby się było na końcu świata, widziało cudowne rzeczy i poznało fantastycznych ludzi… to i tak nigdzie się tak dobrze nie śpi, jak we własnym łóżku.
    Z podanych rzeczy najbardziej zachwyciły mnie grabki.

    Odpowiedz
  11. Linka72 says:

    Ja mój stół kupiłam razem z mieszkaniem. Był już w nim gdy poprzedni właściciele kupili to mieszkanie 20 lat temu. Właściwie to był w nim od zawsze. Najprawdopodobniej jest to pozostałość po Niemcach, którzy zamieszkiwali moje rejony przed wojną. Stary Ludwik przechodził wiele metamorfoz ale pozostawał zmiennie w kuchni jako serce i ozdoba domu. To chyba dla mnie najważniejszy mebel. Mam nadzieję, że gdy ja będę opuszczała to mieszkanie kolejni właściciele docenią jego piękno i historię…a z podanych rzeczy grabki ogrodowe ozdobią mój ziołowy zakątek.

    Odpowiedz
  12. Ewa says:

    Mebel (a w zasadzie MEBLE) to dla nas historia. To kredens po pradziadkach. Pamiętający dzieciństwo mojego dziadka. Pamiętający młodość mojej mamy. Towarzysz mojego dzieciństwa i zabaw w chowanego u dziadków (głęboki i pojemny – doskonała kryjówka przed kuzynostwem :). Obecnie – jak mówią na niego nasze dzieci – miejsce na wszysto, co „nie ma swojego miejsca”. Za rok główny „mebel” w nowym domu, mebel, do którego dostosowywane były miejsca okien i ścian w projekcie. Taki kawałek długiej historii, który doskonale odnajduje się we współczesnym świecie.
    A obok tego kredensu nowszy o jakieś 100 lat stół. Tym piękniejszy, im bardziej „zużyty”. Na którym widać ślady po nauce jedzenia widelcem przez dzieci, gdzie widać efekty pierwszego krojenia pieczywa przez dziewczynki. Gdzie pod odpowiednim kontem można odczytać imiona wszystkich domowników, gdy dzieci nakrywając do stołu przygotowały wizytówki. Wypisując na nich nas wszystkich imiona tak solidnie, że wryły się one w stół na zawsze… No i ślad po burakach, które z premedytacją zostawiłam na stole, żeby udowodnić mężowi, że mam sposób na to, że te ślady zejdą. Nie zeszły 🙂
    Te i inne meble to historia. I te z historią z nami zostaną i tą historię będą tworzyć nadal.
    Jak większość pewnie chciałabym dostać szpulę z nożycami – taki przedmiot z duszą idealnie znalazłby swoje miejsce w kredensie z historyczną duszą. Albo na stole 🙂 A grabki to coś, co z pewnością zachwyciłoby mojego męża ogrodnika. Z kolei zakładka – w sam raz dla Tosi – naszego domowego mola książkowego 🙂 czyli – podsumowując – ucieszyłoby nas wszystko 🙂

    Odpowiedz
  13. Bożena B. says:

    Mebel to miłość
    Mebel to energia
    Mebel to bliskość
    Mebel to euforia
    Mebel to las.

    Odpowiedz
    • Bożena B. says:

      Zapomniałam dodać… wybieram krawiecką szpulę z nożyczkami, ponieważ lubię od czasu do czasu „pobawić się” w krawiectwo, a ogrodnik ze mnie żaden, a zakładek do książek mam sporo.

      Odpowiedz
  14. Asia says:

    Stół okrągły zmieniający się w owalny w zależności od ilości gości to ludzie, emocje, radości, śmiechy głośne do łez tak jak ostatnio, to pieczone drożdżowe ciasta znikające i rozpływające się w ustach, to jednoczenie pomimo różnic niesamowitych, to pobłażliwości dla tych co chcą być najpierwsi a przy stole są równi, razem choć przychodzi im to z trudnością to krzesła czasem miękkie czasem twarde ale dające wspólne miejsce.
    Asia op.

    Odpowiedz
  15. Iwona says:

    m e b e l to dusza domu …. a stół w tej duszy najpotrzebniejszy … to przy nim toczą się najfajniejsze chwile, przy nim powstaje historia domu, rodziny, nas …
    zakładka jest super do tej książki co czytam czasem też przy stole 🙂
    pozdrowienia cieplutkie ślę …. I.

    Odpowiedz
  16. Agata says:

    Mebel to…zapis naszych wspomnień – tych dobrych i tych złych. Świadek naszych rodzinnych historii…
    W tym momencie remontujemy i urządzamy nasz pierwszy wspólny dom:) Każdy mebel to będzie taka ” Biała karta”, którą będziemy wspólnie zapisywać. Najpierw my, potem nasze dzieci a może i nasze wnuki. Dlatego tak dużo czasu poświęcamy wyborowi każdego z nich. I choć przy remoncie domu decyzji, które wspólnie musieliśmy podjąć było bardzo wiele to pierwszą rzeczą, o której pomyśleliśmy i którą wybraliśmy były nie płytki, nie sprzęt AGD czy RTV, ale…stół – duży dębowy stół, który stanie w centralnym punkcie domu i pomieści wszystkie bliskie nam osoby:) Po półtora roku czekania wreszcie mogliśmy go zakupić. Już na nas czeka – nasz Mebel, początek historii naszego domu!:)
    Uwielbiam zakładki do książek wszelakie-wręcz kolekcjonuję;)

    P.S. Wieszaczki i uchwyty w naszym domu zamawialiśmy również ze strony rustykalneuchwyty.pl – polecamy:)

    Odpowiedz
  17. Aga says:

    Mebel to…energia domowników zaklęta w materialną formę.
    Mebel to…piękna historia domu w kawałku drewna czy metalu.
    Mebel to…wspomnienie przeprowadzek i przemeblowań, tych życiowych również.
    Mebel to…jedyny świadek naszych samotnych łez.

    Z podanych rzeczy każda mnie ucieszy;)
    Pozdrawiam,
    Aga

    Odpowiedz
  18. S.K. says:

    Nagroda zasadniczo… bez znaczenia !! .. a mebel- no cóż.. tylko i „aż” przedmiot. Dom tworzą ludzie 😊 … wspomienia, marzenia…plany i kłótnie…trud, smiech i łzy.. drewno, cegła, panel i plastik ..

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.