skrzynia z różnościami.

 

 

Dosyć późnym wieczorem, a może już nocą, wracamy w Nowy Rok z moich rodzinnych stron..

Późno, bo lubię Antkę wykąpać i już w śpiochach ułożyć błogo z mlekiem w fotelik.

A my możemy wtedy mieć chwile dla siebie, na rozmowy nocą.

Muzyka cicho gra, coś opowiadamy, choć ja nawet mało jak na mnie, bo focha otwarcie demonstruję.

I nagle z ciemności, na środek ulicy wyskakuje człowiek. Macha rękami.

Adaś zwalnia i owy człowiek jest prawie twarzą w twarz z nami.

Ja po sekundzie zastanowienia krzyczę „nie Adaś, jedź, nie zatrzymuj się!”

Bo widzę  w wyobraźni tych ludzi, którzy wyskakują z rowu, otwierają drzwi i nas na mróz wyrzucają, szantażują, czegoś chcą.

Bo po tym człowieku nic nie było widać. Czy pijany, czy trzeźwy. Czy zdesperowany, czy to wygłupy.

A za 100 metrów już ten strach w zupełnie inną stronę…

Bo może potrzebował pomocy. Może ktoś ma zawał, może ktoś rodzi.. A telefon akurat nie działa. Jezu! Cokolwiek. Człowiek potrzebował pomocy, a my pojechaliśmy dalej..

Najgorszy z możliwych zachowań odczłowieczenia. Nie zasnę z ta myślą.

Przecież ja zawsze do każdego pijanego człowieka na ławce podchodzę i pytam. Każdego w rowie. Bo zawsze myślę sobię, że gdyby to mój Tato miał zawał i zasłabł w rowie to ilu ludzi przeszłoby koło niego obojętnie myśląc, że pijany?

Adaś widząc moją desperację wyciąga telefon i dzwoni na Policję. Podaje miejscowość, punkty charakterystyczne, przedstawia sytuacje i jadą..

Już mi lepiej. Jadę jakbym była usprawiedliwiona. Ale czy jestem? Nie. Jestem tylko w swojej głowie. Bo zanim dojedzie policja, to może my zdążylibyśmy już pomóc.

A przecież z domu wyniosłam, że trzeba pochylić się nad każdym człowiekiem, nawet w ciemnej nocy. Że wtedy, nie zastanawiasz się nad tym co złego może się stać. Pierwsza myśl, jaka ma być w głowie dobrego człowieka to niesienie pomocy.

A jeżeliby nam się coś stało, to gdzie zapewnienie z naszej strony bezpieczeństwa dla swojego dziecka?

Do dziś analizuję to w głowie i zastanawiam się co jest właściwe?

 

Pamiętam taką dość zabawną historię sprzed kilku lat w tym właśnie temacie…

Jadę autem ze znajomym przez Warszawę. Lewym pasem. W tym kierunku pasów jest aż trzy. Ja zapatrzona w okno dostrzegam mężczyznę gdzieś w trawie, za chodnikiem, pod bilbordem. I mówię, że koniecznie trzeba się zatrzymać. Zapytać. Sprawdzić. Jest przecież taki upał. Może zasłabł. Bo to ani ławki blisko, ani sklepu. No nic. Pusto. Więc zasłabł na pewno. Koniecznie się zatrzymajmy.

Ale nie ma jak. Auta na dwóch pasach z prawej prują jak szalone. Nie ma jak zawrócić, zjechać.. Tak mija pół kilometra, kilometr…

Ja już zamknięta w sobie, przeżywam…

Widzę, że nawraca. Na światłach. Jedziemy. Ale znowu kilometrów kilka do kolejnych świateł, by w poprzednią stronę ustawić swój kierunek…

Jest. Już teraz wolno. Prawym pasem. Zatrzymujemy się dość daleko, bo nigdzie bliżej nie można. Wybiegam z auta. Jestem w połowie drogi i wracam po telefon, bo może trzeba będzie od razu dzwonić. Lecę. Na łeb, na szyję. Podbiegam. Nachylam się nisko i mówię:

– Coś się stało czy Pan jest po prostu pijany?

– Jaaaa…? Nieeee… Ja zwyczajnie na kolegę czekam. – odpowiada lekko podchmielony.

Podobno kiedy odchodziłam, aż podniósł się na łokciu, by odprowadzić mnie zdziwionym wzrokiem do auta…

 

 

Linki dla zainteresowanych:

 

Szmaciana laleczka, która tak często towarzyszy Tosi, a o której pisałam tutaj, jest do kupienia. Autorka szmacianej Tosi, po powrocie do Polski, zajęła się tym na większą skalę.

Oprócz laleczek, jest mnóstwo innych niezwykłych rękodzieł.

Polecam mocno – Craftovnia.

 

Butelkę od Safe Sippy 2. Jak w kwesti zakupów najczęściej udaje mi się trafić, tak do butelek nie mam szczęścia. Mam ich cały koszyk. Jakieś 360 stopni, z dziubkiem takim i siakim. I nawet znajomi w Anglii kupili mi kubek-termos, bo w Polsce nie widziałam, a na zimowe spacery jak znalazł. I choć chcieli bardzo dobrze, to miałam pecha bo trafił mi się przeciekający. Kupiłam ostatnio także taki ze słomką. Wszystko było mokre. I gdybym tylko wiedziała, to kupiłabym jeden. Ten. Trzyma dłużej ciepło niż zwykły kubek. Nie kapie. Ma części wymienne. Wygodny. No i dzieci wielkich gwiazd kina i estrady je mają.. A najlepszym recenzentem jest Tocha, która tylko tą butelkę akceptuje. No i picie jak ze słomki jest przez nią uwielbiane.

 

Kiedyś, na targach dziecięcych w Warszawie, znalazłam fajnych facetów przy jednym ze stoisk. Kolekcja zupełnie nie w moim stylu.. ale patrząc z perspektywy czasu, myślę, że to jest przełamanie tego, co dziś w modzie dziecięcej króluje. Kocham te szarości, pastele, niedoszyte mankiety, postrzępione materiały.. ale nie może tak wyglądac cały świat. I to jest kolekcja dla tych, co poszukują chcąc inaczej… Ja napiszę tylko, że mnie bardzo mocno przekonują.  Strona firmowa – BabyHood. Pozwolę sobie przekierować Was do Kogoś, kto modę dziecięcą potrafi pokazać w najlepszym stylu –  In the Hood (klik).

Napisz komentarz...
  1. Paulina says:

    Antonina Adela – od dziś dla mnie niepokonana Mistrzyni Min!!! A co do wypadków, aż brzuch mnie rozbolał z nerwów…

    Odpowiedz
  2. Sylwia says:

    Tak te odruchy niesienia pomocy są chyba w każdym z nas. Pamiętam kilka lat temu, jak mój mąż kierując autem zauważył przy lesie wiszącego mężczyznę na drewnianej tablicy leśnej. Od razu zawrócił i sam go zdejmował a ja w tym czasie wzywałam pogotowie. Okazało się, że człowiek uciekł z oddziału psychiatrycznego. Przed nami jechały też inne samochody, ale albo nie zauważyły tej sytuacji, albo też nachodzi myśl, że ktoś inny się zatrzyma.

    Odpowiedz
  3. Kochana, nie miej do siebie wyrzutów, też bym się nie zatrzymała, też zadzwoniłabym na 112. Fajnie tak wejść na facebooka rano i zobaczyć Tosię! Choćby jedno jej oko 😉 A ten paluch w dziurce boski!
    Pozdrawiam Was Bardzo serdecznie!
    PS. Czyżbyś nie wytrzymała w weekend bez komputera…? 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Nie, nie.. zdjęcia już miałam a tekst napisałam w programie nie włączając internetu 🙂 Kiedy posprzątałam, obiad zrobiłam a Adaś wziął Toche na spacer to sobie usiadłam i napisałam 🙂 Ale internetu w laptopie nie otwarłam. No może w telefonie w łazience na fejsa zerknęłam. Ale dotrzymałam obietnicy 🙂 w 90%. rokuje na poprawę 🙂

      Odpowiedz
  4. sweet milieu says:

    ha! właśnieszukam niekapka, nie za duży dl Mati?

    Odpowiedz
    • julia says:

      ten Maryś jest taki, że tam jest słomka i ciągniesz żeby pić, ale poszukaj czy mają „niekapek” do normalnego picia bo uwierz mi że przeszłam gehenne z butekami a te sa naprawde bardzo porządne.

      Odpowiedz
    • julia says:

      On ma dwie możliwości. i niekapek dla mniejszych i ze słomką. Poczytaj tam o nim. no jes serio dobry.

      Odpowiedz
  5. andzia... says:

    uwielbiam to zdjęcie – Ty z Antką 🙂 całuje!!!

    Odpowiedz
  6. Agnieszka says:

    Dzień dobry Julio. Można na tą sytuację spojrzeć jeszcze z 3ej strony, ja właśnie taką jestem..o typowe dość częste zachowanie rodaków, pomijam i dzwonię na policję lub pogotowie:Dzień dobry 100m za mną chyba człowiek potrzebuje pomocy, a ja się pytam czy przytomny. No nie wiem bo widziałem z daleka może tylko pijany. I gdzie ja mam w pierwszej kolejności jechać do bólu w klatce, wypadku czy człowieka który chyba potrzebuje pomocy? A jeśli jest nieprzytomny? A jeśli umrze jak najpierw pojadę do kogoś innego? Nie mówiąc już o tym jak przyjeżdżam a tam facet mówi że leży bo takie ma prawo i czeka na szwagra,hihi. Pomagajmy ale tak by inni też wiedzieli jak pomóc! Pozdrowienia.

    Odpowiedz
    • julia says:

      O tak. I to jest cudowny komentarz. bo pokazuje jak to wygląda z drugiej strony. cóż, że ja zgłoszę. jak nie wiem do czego zgłaszam. jak bym sie zatrzymała to wiem czy dzownić na policje i powiedzieć, że pijak na ulice ludziom wychodzi i zagrożenie powoduje czy dzwonić na pogotowie, że zawał Ktoś ma. To jest prawda, czasami tym telefonem możemy spowodować większy problem sprowadzając karetkę tutaj a tam Ktoś faktycznie potrzebuje pomocy i czeka… bo tu na miejscu nikt nie rozpoznał potrzeb… 🙁
      Ale akcja ze szwagrem dobra…:))))

      Odpowiedz
  7. Z tym pomaganiem obcym ludziom to rzeczywiście nie jest taka prosta sprawa. W teorii jak najbardziej, ale w praktyce…

    Odpowiedz
  8. Gabi says:

    Historia z mężczyzną na środku drogi mrozi krew w żyłach :/ Nasuwają się pytania: dlaczego? po co? co dalej? Chyba nie poznamy odpowiedzi…

    Zdjęcie paluszka w dziurce jest genialne! 😀

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja to nawet myślałam żeby na policję zadzwonić i zapytać co to się tam okazało..

      Odpowiedz
      • Gabi says:

        Też właśnie o tym pomyślałam. Ale może lepiej nie :/ Nie wiadomo, jaki był tej historii finał. Lepiej dopisać sobie dobry end i żyć w przekonaniu, że nic więcej zrobić nie można było.

        Odpowiedz
  9. Emilia says:

    Miny Antki – bezcenne :))))) A wasze wspolne zdjecia – mega piekne.

    A co do sytuacji to ostatnio mialam podobna, jade z P wioskami na wycieczke po Polsce, i patrze facet lerzy twarza w dol w pomaranczowej kurtce, wiec kaze mu zawracac, wysiadam i krzycze bo mysle, ze nie zyje, a on podnosi glowe z nad ostawrtej studzienki, patrzy wielkimi oczyma i mowi ‚Pani ja tylko od kanalizacji’

    Odpowiedz
  10. szafeczka says:

    A mnie rozczulił wystający paluszek Tosi!! Rany on się aż prosi aby go wycałować!! ;))

    Julka dziękuje Ci :* Wiesz za co ;))

    Odpowiedz
  11. vivi&oli says:

    Oj jakie dzisaj swieto dla moich oczu, bo zdjec wiecej!!! I juz dawno chcialam o to poprosic. Jak sie widzialysmy tez mialam cos powiedziec, zasugerowac, ale szalenstwo bylo.
    Ale mi wyobraznia zaszalala. W sekunde mialam 100 endow tej historii. Pierwsza mysl, jezu czemu sie nie zatrzymali !!!! A potem pomyslalam o tych naglowkach w prasie tragicznych…i o tym jak jedna chwila moze zmienic cale zycie. O decyzjach tych na goraca, bo sytuacja nie pozwala usiasc, przemyslec, przeanalizowac. Wtedy czy zaufac instynktowi, przeczuciu? A jesli te na goraca wychodza, to moze przestac tak wszystko rozbierac na czesci i analizowac tylko zaufac sobie czesciej 🙂
    Wiesz, wierze ze podswiadomie czlowek(kobieta) wyczowa zagrozenie. Ze my matki mamy ogromna intuicje kiedy chodzi o bezpieczenstwo dziecka, bliskich. Wiec mysle ze tej nocy Ty blylas bohaterka 🙂
    Kisses 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Co chciałaś zasugerować? bo mnie ciekawi? 🙂
      Myślisz, że to niezatrzymanie to właśnie przeczucie Matki? hmm… nie myślałam w ten sposób ale… kto wie.. skoro zawsze sie zatrzymuje, pomagam..

      Odpowiedz
  12. gosik says:

    piekne zdjecia 🙂 u mnie byla dosc podobna sytuacja kiedy to w sylwestra wracalismy do domu.Przejechalismy ok 200km i najpierw z daleka widzielismy swiatla,sadzilam ze to policja i za chwile zobaczylismy chlopaka ktory nas zatrzymuje,zatrzymalismy sie.Okazalo sie ze wpadli w poslizg a ci co sie najpierw im zatrzymali niemieli haka i tym oto sposobem powitalismy NOWY ROK podczas holowania 😉 a Madzia ciagle sobie spala
    pozdrawiamy

    Odpowiedz
  13. Patrycja says:

    No właśnie co jest właściwe …
    Ja zrobiła bym tak samo jak Ty krzyczała bym JEDŹ i szybko wykręciła bym numer na policje. Dziś są czasy że nigdy nie wiadomo kto za rogiem czyha. Policjant po cywilu w warszawie na chuliganów się postawił a dziś jego żona i dzieci nad grobem stoją …
    Kocham zdjęcie Ty i Tosia cud malina ściskamy was mocno dziewczynki :o*

    Odpowiedz
  14. Gosia says:

    Mój mąż jest ratownikiem wodnym i przeszedł wszelkie kursy KPP etc. Zawsze powtarzam, że on jest do tego stworzony, bo w każdej takiej i podobnej sytuacji leci jako pierwszy. Kiedyś właśnie jako pierwszy i jedyny z karambolu podbiegł ratować kierowcę, ale niestety było już za późno… 🙁 Ja niestety mam odruch odwrotny i gdy tylko widzę jakieś zagrożenie, to albo mnie paraliżuje, albo ze strachu uciekam. Uczę się to zwalczać, zwłaszcza, że bardzo podziwiam i szanuję odwagę mojego męża, ale to ciężki temat niestety ;(

    a z innej beczki , Tośka jest debeściarą! 🙂

    Odpowiedz
  15. Gosia says:

    Mój mąż jest ratownikiem wodnym i przeszedł wszelkie kursy KPP etc. Zawsze powtarzam, że on jest do tego stworzony, bo w każdej takiej i podobnej sytuacji leci jako pierwszy. Kiedyś właśnie jako pierwszy i jedyny z karambolu podbiegł ratować kierowcę, ale niestety było już za późno… 🙁 Ja niestety mam odruch odwrotny i gdy tylko widzę jakieś zagrożenie, to albo mnie paraliżuje, albo ze strachu uciekam. Uczę się to zwalczać, zwłaszcza, że bardzo podziwiam i szanuję odwagę mojego męża, ale to ciężki temat niestety ;(

    a z innej beczki , Tośka jest debeściarą! 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ja też tak mam, że jak już widzę duży problem to się cała trzęsę, drętwieje…
      Kiedyś mój Adaś wraz z Policją robili akcje mootocyklową, była też w tv. Pozorowany wypadek motocyklowy i sprawdzali ile zatrzyma się ludzi, co mają, co wiedzą, jak są przygotowani itp… Przy jednej pozoracji dopiero 26 samochód się zatrzymał… straszne 🙁

      Odpowiedz
  16. Olga says:

    och to nasze życie … nigdy nie wiadomo co czyha za rogiem i jak właściwie postąpić … sytuacje ekstremalne wywołują rożne reakcje …
    Tosia jest niesamowita … 🙂
    Udanego tygodnia

    Odpowiedz
  17. maryś says:

    Ten paluch wystający z ELMO gębusi jest jak język hihihi Do ucałowania, widzę, że się nie tylko ja nad nim rozpłynęłam…
    Ale wiesz, dam sobie uciąć rękę, że gdyby Antonina nie jechała z Wami w tym samochodzie – byś się zatrzymała bez wahania – to instynkt matczyny… Silniejszy od rozumu ♥

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kurde, może i tak.. może pierwszy raz nie chciałam się zatrzymać z racji obrony Antki. Popatrz jak to z tym człowiekiem jest.. staje się Matką i od razu cały świat się ukierunkowywuje tylko na bronienie tej istoty… Gizd pieruński mały 🙂

      Odpowiedz
  18. Kasia says:

    Coś jest w tym matczynym instynkcie.
    Szkoda, że nie każdą rzecz można od Ciebie podkraść. Z lali się Stachu nie ucieszy… Skoro lubicie z Tosią rękodzieła to polecam komin na zimę robiony przez moją ciocię. Kto wie, może też zajmiemy się tym na większą skalę: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.447242428658827.98261.100001192221474&type=1&__req=5

    Za każdym razem myślę o Tobie Tosia, zamiast Julia. Tak mi się jakoś zakodowało… ale chybaby pasowało 🙂

    Odpowiedz
  19. Iza says:

    Tosia cudna! Jak zawsze! Te zdjęcia Twoje przecudne!
    A ja nawet miałam jutro dodać posta o pierwszej pomocy trochę…
    I wiesz bardzo trudno zatrzymać jadący samochód żeby poprosić o pomoc. Bardzo! To już 50% sukcesu podobno!
    Ale żeby kogoś ratować, samemu trzeba być bezpiecznym i czuć się bezpiecznie. To podstawowa zasada! Nie czułaś się tak i nie miej żalu do siebie.
    Zadzwoniliście po pomoc. To jest pierwsza zasada udzielania pomocy.
    I tak dla mnie jesteś wielka że tych leżących zaczepiasz i pytasz:)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  20. CoNieMiara says:

    Widzę, że strzelanie minek to specjalność Antonin 🙂 Nasza jest w tym po prostu mistrzem. A wystający paluch jest przeuroczy 🙂

    Odpowiedz
  21. kasia*kasia says:

    zgadzam się z dziewczynami, że to ten matczyny instynkt Ciebie powstrzymał. ja sama wiem, jak to często kiedyś pakowałam się w kłopoty, a teraz ostrożność i zachowawczość na każdym kroku. wiesz Julio, ja mam taką pracę, że ciągle się stykam z ludźmi którzy krzywdzą innych, kłamią, ale jakoś wiary w człowieka nie tracę. ktoś powiedział kiedyś że lepiej dać się 10 razy oszukać, niż raz odmówić pomocy potrzebującemu (a może to parafraza Zenka z „tego Obcego”?). tylko że pomaganie nie musi być widowiskowe. zrobiliście coś co wystarczyło by pomóc ale i by nie narażać siebie i dziecka. i kropka.

    Odpowiedz
    • julia says:

      a myślisz, że moje jest widowiskowe?
      Ja mam to szczęście, że miałam przez całe życie dosyć lekki byt i zawsze jak mi ludzie nie pasowali to zamykałam za sobą drzwi i szłam dalej. szkoda mi było czasu na tych fałszywych, gburów, chamów. A dla prawdziwych przyjaciół jestem w stanie zrobić wszystko. mało mam w życiu ludzi pośrednich…
      Gdzie zatem pracujesz Kasiu?

      Odpowiedz
      • kasia*kasia says:

        ooo, myśląc o kimś kto wykonuje mój zawód oczyma wyobraźni zobaczysz leciwego staruszka w peruce i z drewnianym młotkiem w dłoni siedzącego za wielkim stołem :). ja ledwo przekroczyłam 30, ale „dzięki” tej właśnie pracy wiem, że naprawdę trzeba i u nas (nie tylko w Ameryce jak Iwona pisała) uważać. czasem nawet mi to w życiu przeszkadza, że na wakacjach nie wybiorę się na romantyczny spacer po parku wieczorem, bo wiem, że to najlepsze miejsce na stanie się ofiarą rozboju, napadu tudzież innej zbrodni :). widziałam dzieci malutkie płaczące, że je tatuś przyszywany bije, pokazujące blizny i siniaki, po czym się okazywało że to pamiątka z trzepaka, a tatuś przyszywany chciał po prostu dzieciaka na ludzi wyprowadzić (przy czym 0 przemocy ), tylko rygor, więc dzieciak chciał się tatusia tegoż razem z siostrami pozbyć. mimo wszytko – nie można dać się zwariować. mimo wszystko – obstaję przy tym, że nie można odwracać się od potrzebujących byle zdrowego rozsądku nie tracić ani zimnej krwi. Wy tak właśnie postąpiliście, pomogliście na tyle ile można było w sposób rozsądny i dojrzały. bo gdy się zostaje mamą to duszę łobuziary i ryzykantki trzeba poskromić trochę. wiem coś o tym 🙂 buziaki

        Odpowiedz
        • julia says:

          ło jaki ja jestem łoś… se myśle… może zegarmistrz, może co…
          a potem czytam i wnioskuję, że sędzia! olśnienie 🙂 no czubek ze mnie nieprzeciętny :))
          nie zazdroszczę więc pracy… trudna sprawa.. ja bym po nocach nie spała…
          ale jakie cwane dzieci.. 🙂 poradzą sobie w życiu.
          no i gratuluję pracy, bo to nie byle kto tak może .. 🙂

          Odpowiedz
          • kasia*kasia says:

            ale mnie rozbawiłaś tym zegarmistrzem!!! a gratulacje to należą się Tobie Julia, bo to nie byle kto tak może …napisać parę słów o swoim matkowaniu i życiu, że się tysiące w tym zaczytują, wracają codziennie przygryzając wargi, śmieją się nad klawiaturą, płaczą itd… a pracę taką wybrałam bo też tak jak Ty lubię ludzi, ich historie, życie po prostu. chciałam też pomagać krzywdzonym dzieciom. czasem jest to cholernie trudne, ale nigdy nudne. tylko mam nadzieję że nie wyobrażasz sobie teraz że twoja nowa aczkolwiek już oddana czytelniczka siedzi za tą klawiaturą w czarnym garniturze i koszuli dopiętej na ostatni guzik, bo co to to nie. całuję!!!

  22. Ja kiedyś miałam taką przygodę. Jedliśmy obiad w restauracji, ciepło było więc pod parasolem. Był to najbardziej ruchliwy deptak w Płocku. I widzę człowieka, biednie ubranego.. może jakby trochę bezdomny na pierwszy rzut oka. I on pada raptem tak na siedząco, czyli raczej pijany bo nie zemdlał tylko tak usiadł jakby i potem widzę, że trzyma się za serce.. wyrwałam z tego siedzenia..podbiegłam..wypytałam, już macham do męża żeby wzywał karetkę a inni idą swoim rytmem, przechodzą obok.. siedzą i jedzą pod parasolami tuż obok.. nawet to pogotowie jechało wolniej niz zwykle bo pewnie pijany.. ale zabrali staruszka.. serce go bolało.. może zawał miał, nigdy się nie dowidziałam. A pijany nawet jak był, to pijak nie może mieć zawału? Ale wiesz Julka tutaj w USA ja bym się nigdy w nocy na drodze nie zatrzymała! Nigdy!! Czy to byłby człowiek młody czy biedna skulona staruszka! Przykro mi ale tyle się dzieje tutaj .. wybieram ochronę swoich dzieci i własną. Na policję od razu zadzwonię i nawet machnę telefonem że już dzwonię żeby wiedzieli .. ale nie zatrzymam się! Bardzo szkoda, że nie mogę sobie pozwolić na bycie tak dobrym człowiekiem jak bym kiedyś może mogła za czasów naszych rodziców czy dziadków.. teraz boję się czasem być dobrym człowiekiem. I ten strach jest absolutnie uzasadniony i nie mam do siebie żalu. Tosia to takie te miny cudowne robi że szok :-)) No przecudownie wygląda na tym zdjęciu z Adamem i na tych przy łóżeczku i na tym w piżamce hahahaha boska jest 🙂 A ty piękna taka.. och ciągle Ci to mówię wiem 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Aż tak źle jest w tej Ameryce?
      Ja u mojej siostry ostatnio w gazecie czytałam artykuł o tym gdzie były jeszcze incydenty w dwa tyg po tym w szkole z tą bronią.
      i tam było z 10 wymienionych takich napaści w przeciągu dwuch tygodni, tylko się ich nie nagłaśnia…
      A nam się wydaję, że kraj mlekiem i miodem płynący. Piękny, zjawiskowy, filmowy.. jak nieprawdziwy… a tu masz… 🙁

      Odpowiedz
      • Nie to chyba nie do końca tak. Ja się tu czuję mniej bezpiecznie niż w Polsce bo to dla mnie wciąż nowy kraj. Nowszy niż Polska w każdym bądź razie.. a wiesz że było tych incydentów trochę.. bo kraj to duży jest więc i więcej wszystkiego.. no ale dostęp do broni swoje też robi.. za to czuję ogromne bezpieczeństwo medyczne, czuję ubezpieczeniowe bezpieczeństwo, finansowe (tak jakby 😉 ) Jest więcej plusów niż minusów i dlatego jestem tu a nie gdzie indziej 🙂 A miodem to Ameryka płynie jak sobie ten miód rozlejesz na blacie kuchennym.. płynie możliwościami tylko i wyłącznie. Albo wykorzystasz je ale nie 🙂 Znam Amerykanów, którzy uwierzyć nie mogą, że tacy Polacy nie wiadomo skąd przyjechali i po roku pobytu firmę własną założyli! i jeszcze się jakoś dorobili! a on taki amerykański od zawsze i na zasiłku i pyta: no jak?? jakim cudem? a przecież wiadomo jakim cudem… „chcieć” cudem.

        Odpowiedz
  23. Moi Mili says:

    Aż mi się gorąco zrobiło. DOBRZE ZROBILISCIE:) NAPISZE KU PRZESTRODZE w wielki skrócie. Miałam podobna sytuację w wakacje, zatrzymalam sie praweie do zera, przed chlopakiem ktory wlasnie machal rekami i szedl srodkiem ulicy. Rowniez pomocna jestem i nie potrafie przejsc obok. Tym razem moglo byc kiepsko. Okazalo sie, że nagle z ciemnosci wylania sie ekipa, ktora biegnie na moje auto. Cale szczescie, ze kolega byl ze mna i krzyknął: KLaudia gazu:) gosc skoczyl mi na maske, chwycil sie wycieraczek i tak jechalam z nim ok 1 km !!!! balam sie by debila nie zabic i wyjsc calo z tej sytuacji . A wracalam do domu, bo synek sie obudzil i nie chcial zasnac beze mnie 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      To ja się pytam, gdzie Ty łazisz po nocach z kolegą kiedy dziecko w domu śpi?! 😉
      No to hard core już u Ciebie. Ja bym chyba zwariowała jakby mi koleś na wycieraczce wisiał. i co odpadł na bok czy co?

      Odpowiedz
      • Moi Mili says:

        wracałam z sierpniowego ogniska, tuż pod Tarnowem rzecz się stała … czułam sie jak w jakims amerykańskim filmie…jechalam i krzyczałam różne dziwne frazesy, ten który wisiał, jak byl na wysokości lusterka bocznego tez zaczął do mnie krzyczeć ! 😛 na drugi dzień miałam zakwasy i bylam klapnieta po dawce adrenaliny…

        Odpowiedz
        • Moi Mili says:

          aha nie dokończyłam, jak zwoliniłam po długim czasie, bo dogoniłam jakieś auto, to kumpel ruszyl gwaltownie kierownica i koleś odpadł…poturlał sie, wstał i dalej biegł za nami !!!! kaskader…taka ta młodzież wysportowana. Wycieraczki z napędem do wymiany i auto z boku lekko porysowane i moje nerwy zszargane taki był bilans 🙂

          Odpowiedz
          • julia says:

            Ja wiem, że to straszna historia, ale sie uśmiałam dość :))
            Ja bym chyba tam ześwirowała. o jak ja bym tam darła ryja na niego, jak klęła 🙂 Ale po co on biegł potem? co za czubek.
            To było jak w Amerykańskim filmie!

          • Moi Mili says:

            Julia wszyscy sie śmieją i ja rónież, ale gdy zapada zmrok i mam jechac jakas malo oswietlona ulica i niech jeszcze ktoś idzie poboczem … eh wymiękam 🙂

          • julia says:

            Wiem Kochana, wiem.. znaczy nie wiem. domyslam się..

  24. marta says:

    Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, bo faktycznie ludzie są różni, to mogło być niebezpieczne, nie macie gwarancji, że ktoś by Wam pomógł. Zrobiliście i tak wiele, wezwaliście pomoc, nie zostawiliście potrzebujących samych sobie.
    Nie frasuj się tym:)

    Odpowiedz
  25. monina says:

    mój znajomy jest cukrzykiem, często zdarza się mu zemdlec w miejscu publicznym przy stresie:( i nie zawsze ludzie sa pomocni. dlatego zawsze!!! podchodze sprawdzic co dzieje się z leżącym człowiekiem!ale na pustej, nocnej drodze zadzwonilabym po prostu na policję!

    Odpowiedz
  26. mamapomyslma says:

    🙂 najlepsze jest zdjęcie z tym paluszkiem, moja Zuzka też tak mi robi w każdej piżamce:P i to jeszcze specjalnie powiększa tą dziurę… a jeśli chodzi o treść to ja ci się nie dziwie też bym tak postąpiła każda mama myśli przede wszystkim o bezpieczeństwie swojego dziecka

    Odpowiedz
  27. paula says:

    Tosiul Debeściak!!!
    genialna jest! jestem zakochana w ostatnim zdjęciu w czapeczce. Ta grzywka taka jednocześnie zalotna i zadziorna. Chyba jesteście bardzo podobne do siebie z charakteru, co?
    Gdzie można dostać te śpiochy z Elmo?? Łosialałam jak je zobaczyłam. I ten paluch… i te ząbki… i ten szalik… do zjedzenia jest Cukieras Mały 🙂
    Nigdy podobnej sytuacji w życiu nie miałam, choć ja bym własne skarpetki oddała gdyby np. dziecko potrzebowało a sama poszłabym bez, ostatni kęs i rękę bym podała taka już jestem. Zgadzam się z Dziewczynami, że to matczyna intuicja Cię prowadziła. Ja przekonałam się właśnie dzisiaj, że odkąd jest się mamą daje się radę z takimi rzeczami co wcześniej by człowieka przygniotły. Przytulam Was i Tosiowego palucha całuję 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Mojej Mamie też się to zdjęcie podoba 🙂
      śpiochy z Elmo dostaliśmy od mojej siostry. kupiła na allegro. z Anglii ktoś ściaga. są boskie 🙂
      jak wpiszesz elmo śpiochy albo coś w podobie to wyskoczą.
      Całuję mocno :*

      Odpowiedz
  28. No cudne, cudowne robisz te zdjęcia…Też bym chciała tak umieć!Bardzo , bardzo, bardzo!
    A co do sumienia…Oj i mnie niekiedy męczy bardzo;-)Aż się momentami wnerwiam sama na się;-)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kto ich nie ma.. czy to w tym teamcie czy w innym…
      Zdjęcia zwykłe. trzeba po prostu je robić. ciągle, wszędzie a potem cos się wybierze.. 🙂

      Odpowiedz
  29. mama pisarka says:

    Inspirujący post 🙂
    Pozdrawiamy noworocznie i dziękujemy za wszystkie piękne podróże.

    Odpowiedz
  30. alicja says:

    dołączam do tych co zrobiliby to samo, zwłaszcza w nocy! choć mój mąż by sie pewnie zatrzymal, bo taki hero z niego;)
    postąpiłas odpowiedzialnie, a nie bezdusznie….
    Cudna Twoja córcia;) Tata komputera nie pozwolił dotykać?;)i jako Mama chlopczyka dziekuję za BabyHood:) super! I Tosi do błysku w oku pasuje;)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ona Tacie w komputerze grzebie cały czas 🙂 tylko się odwrócimy a Ona siedzi za stołem, palcem po padzie jeździ, drugim palcem iphona naciska. i to tak szybko zanim zdażymy zauważyć. bardzo to komiczne 🙂
      A baby hood mocno polecam bo materiały super porządne.

      Odpowiedz
  31. Evie says:

    Piękne zdjęcia pięknej dziewczynki 😉 A ten baby finger mnie rozbroił totalnie ;DDD
    Zawsze dzwonię lub biegnę po pomoc, też nie przejdę obojętnie, a samej sytuacji nie zazdroszczę i to jeszcze w nocy!

    Odpowiedz
  32. Magda says:

    Kubeczek super!! Musimy go mieć 🙂 Jak Ty wynajdujesz takie cuda?

    Odpowiedz
  33. Paula W ! :) says:

    wracamy z Koszalina do Kołobrzegu ja Piotr,Elusia i Łukasz,zawszę taką ciemną drogą po sensie kinowym póznym wieczorem,taki Nasz rytuał jak jesteśmy w Polsce i zawsze te 40 km tak wolno jedziemy i do znudzenia za każdym razem wracamy do gdzieś tam podslyszanych bądz wyczytanych właśnie takich historii…opowiadamy sobie też o duchach jadąc przez lasach strasząc się nawzajem,ale z ręka na sercu nie mam pojęcia co byśmy zrobili gdyby owa sytuacja miała miejsce choć nie raz o tym rozmawialiśmy i zawsze jedno głośnie że jedziemy dalej i na policję dzwonimy,ale co jeśli na drodze stało by dziecko?o byśmy nigdy się przekonać nie musieli…
    Julia dobrze zrobiłaś chroń siebie i swoją rodzine!
    Tosia przekochana! Tyś piękna:)

    Odpowiedz
    • Ewa says:

      Mam nadIeję ze czytasz komentarze do starych postów. Czy safesippy w wersji ze slomką nawet przy celowych pukaniu ustnikiem w meble stoły, krzesła, siebie 🙂 nie uroni ani kropli? Ulubiona zabawa moich dziewczyn, znajoma mówi ze jej kapie, może źle zlożyła.

      Odpowiedz
      • julia says:

        uronią. za pierwszym razem gdy przechyla się do góry nogami. wchodzi wtedy w slomkę. w kolejnym poście pokażę rewelacyjną butelkę termos. fantastyczna sprawa.
        pozdrawiam serdecznie

        Odpowiedz

Zostaw komentarz.