test

Kiedy byłam mała moja Mama miała sklep. Spędzałam tam sporo czasu.
Na początku na wyjadaniu słodyczy, a później już na zastępowaniu Mamy by mogła jechać do dentysty lub pilnie poplewić w ogródku.
Wyczytywałam wówczas wszystkie gazety. I pamiętam takie w nich testy…
Jeżeli na więcej niż 8 pytań (było 10) odpowiedziałeś „tak” to znaczy, że…
i tutaj następowało milion różnych ocen naszej osobowości, skłonności do chorób itp..
do dziś widuję takie na profilach niektórych osób na facebooku. tych z większą ilością czasu i dość dużym poczuciem odprężenia podczas zakreślania bądź zaznaczania odpowiedzi..
i choć dziś takich testów nie robię to myślę, że w niektórych z nich było dużo prawdy. 
jest za to taki jeden, który powtarzam jak mantrę.
często mówię ludziom gdzieś na prędce. wymieniam  i już. bez liczenia ile procent odpowiedzi było pozytywnych.. każdy sam już sobie w głowie odpowiedzi kreśli..
sprawa jest bardzo prosta i banalna. pewnie niektórzy pomyślą, że wręcz głupia i świat tak naprawdę nie wygląda. a ja już mocno wiem, że wiele rzeczy i dni wygląda tak jak my je postrzegamy.
kiedy całe dnie i tygodnie myślę i zadręczam się w kółko ile to ja mam pracy, jak jestem do tyłu ze wszystkim, jaki tu bałagan to w końcu te analizy zaczynają rządzić moim życiem.
wstaje i one już są. czekają by mnie znowu udręczyć..
to ja wtedy w tych myślach je przeganiam i uparcie jak tę mantrę ten test..
i jak ze wszystkim w życiu, to co wspaniałe nie przychodzi łatwo i szybko.
trzeba dać temu czas i mocno pracować..
zaczynamy…

czy jesteś zdrowy?
czy masz jedzenie w lodówce i perspektywę ciepłego obiadu?
czy popłacone podstawowe rachunki? te które dają wodę i prąd?
czy wieczorem kładziesz się do łóżka i śpisz w nim do rana?
czy Twój kraj jest wolny od wojny?
czy masz ciało które pozwala Ci pracować?
czy posiadasz umysł, który rozwija myśli i jest w stanie tworzyć?
czy kiedy jesteś spragniony możesz nalać sobie szklankę wody?
czy Twoje życie jest wolne od tortur psychicznych i fizycznych, znęcań się nad Tobą?
czy Twoje ciało jest wolne od ciągłego, nieustającego bólu?
czy Twoje oczy widzą a uszy słyszą?

już wiesz , prawda?
odpowiedz jest bardzo prosta..
jeżeli odpowiedziałeś na pytania „tak” to znaczy, że posiadasz wszystko by być zwyczajnie szczęśliwym.
by iść po spełnianie marzeń, by dążyć do wytyczonych celów, by mieć powody do radości.
do tego by machnąć ręką i wypierać z siebie drążące beznadziejną dziurę czarne myśli.
do tego by nie zmarnować żadnego dnia, bo nic w życiu nie jest dane raz na zawsze..
i gdy przyjdą gorsze nastroje, powiedzieć głośno „żesz cholera jasna! żeby czas tracić na takie wyimaginowane problemy! jak mi tutaj dzieci rosną, pościel na sznurku się suszy, bomb na głowę nikt nie zrzuca!”
żesz cholera jasna!!!
banalne, oczywiste? ale czy nie w rzeczach najprostszych tkwi największa prawda?
można też powiedzieć… to nie takie proste jak się wydaje.. wszystko to mam, ale głowa mówi co innego i trudno ją przestawić..
a zaczęłaś coś zmieniać ?
jak długo ?
ile czasu temu poświęciłaś ?
taka prosta sprawa…
zacznij od tego..
kiedy pojawia się w głowie myśl.. narzekająca, niezadowolona..
nie rozwijaj jej, nie zagłębiaj się w nią. od razu szybko wypieraj dobrą myślą. i tą dobrą jakiś czas pielęgnuj.
usilnie powtarzaj dzień w dzień. wytrwałości.
zobaczysz, że po miesiącu Twoja głowa sama zacznie poranek od dobrego nastawienia..
po prostu wejdzie w krew i wypełni Twoje życie.

Napisz komentarz...
  1. Nika says:

    Najgorsze u mnie jest to , że jak już to mam to chciałabym więcej. Więcej czasu na czytanie książek, więcej czasu na podróże. A jak się pojawiły te podróży to człowiek już chciałaby dalej. a potem przyszedł czas że pojawił się mój syn, którego kocham nad życie, to trzeba z czegoś zrezygnować i znów te głosy z tyłu głowy , że teraz nie dwa pokoje a trzy by się przydały , a tu nadal podróżować by się chciało a przecież nie można mieć wszystkiego. Na szczęście zaglądając do Ciebie i czytając uświadamiam sobie, że mam wszystko, dom, męża, dziecko, pracę a i wakacje w pięknych miejscach i że mam nadzieje zrealizuje marzenia o dalekich podróżach, a jeśli nie to już i tak mam wiele pięknych wspomnieć ( a teraz czas skoro jest jedno to postarać się by nie było samo i miało rodzeństwo, choć bardzo się boje jak to z dwójką będzie).

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ależ to wspaniale że chcesz więcej!
      Człowiek powinien chcieć więcej by nie stać w miejscu. by się rozwijać i dążyć i marzenia spełniać.
      tylko chodzi by w tych dążeniach się nie udręczyć, żeby nie przytłoczyły rzeczy podstawowych, tych które muszą zistnieć byśmy mogli chcieć więcej..

      Odpowiedz
  2. Bogna says:

    Dziękuję!
    Potrzebowałam dziś tych słów.

    PS. O tej wojnie tak myślę. Bo jestem w ósmym miesiącu ciąży i znajomi mnie straszą, że nie wiadomo w jakim czasie i jakiej rzeczywistości przyjdzie mi wychowywać moją córkę. Ale wtedy odpowiadam sobie w duchu, że co musiała myśleć moja babcia, gdy rodziła mojego tatę w 1942…

    Odpowiedz
    • julia says:

      o tym często myślę, że jakby wojna mnie samą zastała to pal licho..
      ale kiedy ma się już dzieci to myśl o ich bólu lub strachu jest nie do pojęcia..

      Odpowiedz
      • Limonka says:

        Boże Julka… jakbym moje słowa czytała… tak bardzo się boję o strach moich dzieci… o ich cierpienie:( tyle bym dała żeby żyły w spokoju i radości…

        Odpowiedz
  3. Magda says:

    Jak zawsze w punkt. Proste a jak szybko człowieka do pionu stawia 🙂 Julenko wiem ,że bardzo zajęta jesteś ale brak na blogu Waszych klimatycznych fotek 🙁 Miłego dnia :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      będą we wtorek 🙂
      i potem będzie dużo fotek właśnie 🙂

      Odpowiedz
    • Dorota says:

      ooooo to samo chciałam prosić 😉 Uwielbiam Wasze letnie fotografie… z resztą wszystkie uwielbiam 😉
      Dzisiaj powinna przyjść do mnie Twoja książka…. liczę na deszczowy wieczór, by zaszyć się i spokojnie poczytać 😉

      Odpowiedz
  4. Joanna says:

    Czy naprawdę myślisz, że zaspokojenie podstawowych potrzeb moze sprawć, że jesteśmy szczęśliwi? Myślę, że brakuje na liście dwóch zasadniczych pytań: Czy jest ktoś, kto cię kocha i czy masz kogo kochać? Jeśli na te pytania odpowiemy NIE myślę, że nie mamy szansy na szczęście. Nie ma szczęścia bez miłości.

    Odpowiedz
    • julia says:

      ależ oczywiście! miłość jest największą potrzebą człowieka.
      tylko chodzi o to, że gdy wszystkie te potrzeby o których napisałam są zaspokojone to nic nie stoi na przeszkodzie by się zakochać i być kochanym. tylko nie czekaj na to, bo jak będziesz czekać to trwać będzie wieki. nie czekając czas szybciej mija.
      a jeżeli Ktoś Kogo kochasz nie kocha Ciebie to trzeba szukać innej miłości a nie rozpamiętywać.
      i wiem co mówię bo poznałam Adama jak miałam 27 lat, wcześniej umarłam milion razy z racji miłości.
      byłam z chłopakami z którymi mieszkałam kilka lat, poważne związki.
      chodzi o to, że kiedy mamy podstawowe czynniki do życia to nic tylko oddawać się poszukiwaniu miłości, a to takie przyjemne..

      Odpowiedz
      • Sylwia says:

        Znacie dziewczyny Piramide potrzeb Maslowa? Czlowiek nie potrafi funkcjonowac normalnie bez zaspokojenia tych potrzebowych potrzeb fizycznych i potrzeby bezpieczenstwa. A potem jak pisze Julia – wszystko raczej zalezy od Nas, bo sa ta juz nasze potrzeby wewnetrzne.

        Odpowiedz
      • Joanna says:

        Na szczęście mam ta miłość, ale taka refleksja mi się nasunęła po przeczytaniu Twojego tekstu. Moja córeczka w wieku Tosi ostatnio tak mi powiedziała: Mamo tak bardzo cię kocham i jak już umrzesz i będziesz w niebie to dalej będę cię kochać a ty tam na mnie zaczekasz. Cóż można chcieć więcej. 🙂

        Odpowiedz
    • Ewa says:

      Wydaje mi się, że jak nie potrafimy cieszyć się z małych rzeczy (często właśnie tych podstawowych) to i miłość nas nie uszczęśliwi. Nie doceniamy, że dzieci zdrowe, na głowe nie kapie, komornik za nami nie biega, jest co do garnka włożyć, mamy pracę…

      Odpowiedz
  5. Sylwia says:

    Jak zawsze w punkt!
    Dzięki 🙂

    Odpowiedz
  6. Monika says:

    miałam gęsią skórkę jak to czytałam… sama prawda i od ponad 1,5 roku zaczynam tak właśnie żyć jak piszesz, uwielbiam Cię czytać Julia, oglądać zdjęcia też oczywiście ale pięknie piszesz … – M.

    Odpowiedz
  7. Ja juz od jakiegoś czasu to robię i moje życie jest łatwiejsze … Choć z pozoru coraz trudniej ;)i teraz , o tej porze roku, jest mi jeszcze łatwiej ! Wiosna i lato zawsze daja pozytywnego kopa ! Najmocniej muszę sie spinać zima! Wiem, ze kazdy styczeń to walka z własna maruda 😉 do Swiat to jeszcze jakoś idzie a potem juz tylko czekam do wiosny … I wtedy Twoje pytania jak mantrę muszę powtarzać i młotem do głowy odpowiedzi wbijać 🙂

    Odpowiedz
  8. Magda says:

    Miałam podobnie pewnego razu przechodziliśmy straszną grypę wszyscy prawie na raz , taką że chciało się wejść pod dywan i w tej gorączce zasnąć na chwilkę.Zadzwoniła do mnie ciocia z Włoch i pyta dziecko co u Was , i pamiętam że powiedziałam dobrze wszyscy mamy po 40 stopni i niewiem juz gdzie ręce włożyć ,ale mamy na lekarza mamy lekarstwa , wodę,jedzenie nie ma wojny ani apokalipsy a grypa minie .Pamiętam jak ciotka się wtedy uśmiała .Tak poza tym wystarczy mieć katar żeby zacząć bardziej doceniać zapach powietrza i smak jedzenia jak przejdzie 🙂

    Odpowiedz
  9. Renia says:

    Wszystko prawda. I dobrze ze nam o tym przypominasz. Zastanawia mnie natomiast jedna rzecz, napisałaś: „ludzie z większą ilością czasu”. Powiedz mi proszę kim sa i skad przychadza Ci ludzie?? czy mają dłuższą dobę, więcej minut na godzinę??

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie, to są ludzie z mniejszą ilością obowiązków i innym czasie w życiu.
      np. ja wieczorem mam do ogarnięcia dwójkę maluchów. wykąpać Ich, uśpić, posprzątać bo bałagan robią duży, i zrobić mnóstwo firmowych rzeczy na laptopie.
      Moja siostra natomiast ten czas już przeszła, miała bardzo ciężki, bo jeszcze studiowała.
      ale dziś dzieci ma 14letnie, jest nauczycielką i kończy prace o 14ej, więc Ona wieczorem jak sprzątnie po kolacji o 19ej to siada i czyta, oglada filmy.
      To tylko przykład bo Ona facebooka nie ma.
      Chodzi o to, że ja np 6 lat temu czas poza pracą miałam tylko dla siebie, miałam go dużo i mogła rozwiązywać całe wieczory testy na facebooku :))

      Odpowiedz
      • Nika says:

        Też czekam na ten czas aż moje dziecko będzie miało 10 lat i wrócą wieczory we dwoje 🙂 choć pewnie nie raz wtedy człowiek zatęskni za tym jak dzieci były małe a czas bardzo szybko leci, dlatego najważniejsze jest doceniać co się ma teraz.

        Odpowiedz
        • Renia says:

          moja 4-latka już często potrafi dać chwilę na to żeby usiąść na spokojnie albo ugotować czy uprać, co prawda książka tylko jak śpi, ale i tak uważam, że zostały mi 2 miesiące spokoju, bo jak we wrześniu urodzę, to znów dołączę do osób, które „nie mają czasu” 😉 a potem jak wrócę do pracy też będę „bardzo zajęta” 🙂

          Odpowiedz
  10. katarynianka says:

    … już nie wiem co mam zrobić z tą radością i wzruszeniem, które od Ciebie tu sobie wybieram jak łyżeczką pyszny deser…. to Ci heca , że można kogoś nie znać i znać go tak dobrze jednocześnie.. te internety to istne cuda. piękny test. Wiesz, trochę mi się posypało ostatnio, te priorytety i ważności i czułość do świata… ale na szczęście są Ludzie. ja paplam jęzorem bezmyślnie, potem odkręcać trza… a Ludzie, Ludziska, Ludziki podpowiadają, którędy na właściwy tor. i ja Tobie za tę podpowiedź wdzięcznam po stokroć…
    P.S. jestem oniemiale wzruszona moim wpisem wydrukowanym w Twojej książce. pomyślałam, że się odwdzięczę dźwiękami, które dopiero co odkryłam. ciekawe czy znasz 🙂 polecam bardzo.
    https://youtu.be/yaVh6Sjh9f0

    Odpowiedz
  11. basia m says:

    I boso po trawie latać tak że wieczorem nie idzie stóp domyć, z dziećmi na biedronkę się pogapić na spacerze, kropki policzyć, gryząc bułkę miło pomyśleć o tym piekarzu co mu się chciało w taki upał tak idealnie okrągłą ją zrobić, i na deszczu parasola nierozkładać, po żal umierać niezmoczywszy włosów i sukienki ciepłym letnim deszczem…

    Odpowiedz
  12. A ja jestem właśnie bardzo szczęśliwa. Bo ta prawda, o której piszesz, od jakiegoś czasu stopniowo docierała do mnie. Również dzięki pisaniu bloga i kontakcie z wyjątkowo pozytywnymi Osobami. Uświadomiłam sobie, że moje oczy widzą, a uszy słyszą. Mam cudownego męża, a nasze dzieci są zdrowe. mamy pracę i dach nad głową. Podstawy, ale ilu ludzi nie ma nawet tego? Doświadcza prawdziwego bólu i cierpienia. Dlatego moje małe codzienne rozterki i zmartwienia to po prostu barwy życia, i ja mam sobie z nimi poradzić. Podstawy jak prezent cudowny już mam. Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  13. Bernadetta says:

    Julio! Dziekuje ,tego mi bylo trzeba 🙂 ach ,od razu lzej czlowiekowi. Buziak i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  14. Karolina says:

    Ja na pierwszy punkt, jak myślę – najważniejszy, nie mogę sobie niestety powiedzieć „tak”.. Od zeszłego roku toczę najważniejszą walkę w swoim życiu. Lecz mimo to staram się być szczęśliwą. Dla Synka, dla świata, dla siebie. Bo przecież w mojej głowie jest początek i koniec. I jeżeli ja zdecyduję, że świat na który patrzę jest różowy to tak jest! Wiadomo, bywa różnie. Są dni słabsze. Ale są też takie jak ten dzisiejszy, który w jednej sekundzie staje się motorem 🙂 bo dziś dostałam Twoją książkę.. z tak trafną dedykacją (o szukaniu kwiatu), że aż czuję jak nabieram wiatru w skrzydła.. Bardzo Ci dziękuję!!! Gdybyś mogła zobaczyć moje oczy..

    Odpowiedz
  15. Oj jak ja bym sobie tego zyczyla, by te dobre mysli wypelnily mnie na wskros, musze jeszcze troche nad tym popracowac. Bede sie starala 😉 Obiecuje 😉 Dziekuje Jula za Twe slowa wsparcia i niezmiennie trafione w punkt wskazowki. A i jeszcze jedno, dziekuje serdecznie za ksiazke, wiem od Rodzicow, ze dotarla, juz nie moge sie doczekac, kiedy ja otworze (koniec sierpnia dopiero). Buziaki i usciski ogromne.

    Odpowiedz
  16. jo! a. says:

    Zawsze w myślach powtarzam sobie:
    Masz dach nad głową, który nie przecieka gdy pada deszcz; ciepło zimą, w największe mrozy; zdrowie i siły , aby pracować ; jedzenie w lodówce. Płacisz rachunki w terminie i raty kredytu . Nie walczysz że śmiertelna chorobą. Czego jęczysz?
    Ale … codziennie wieczorem dziękuję w myślach za to, co mam i proszę aby Bóg pozwolił zapracować na więcej. Wstaję rano z nadzieją- na dobry i piękny dzień.

    :*

    Odpowiedz
  17. basia says:

    Pamiętam, jak kiedyś ubierałam choinkę koledze mojego męża. Kolega ten był sparaliżowany całkowicie. Mógł tylko mówić i ruszać głową. I pamiętam, jak się złościł gdy wieszałam mu te bombki nie tam, gdzie sobie umyślił. Przewieszałam je raz w lewo, raz w prawo, w górę i w dół… Trochę była zła na niego, bo przecież specjalnie przyszłam, chciałam pomóc, a On marudzi. Ale wtedy doszło do mojej głowy, jak musi być ciężko prosić o wszystko innych, jak musi być źle człowiekowi, gdy podstawowych rzeczy nie może zrobić przy sobie. I wtedy wróciłam do swojego domu, gdzie mogłam sobie zawiesić bombki tam gdzie chcę i myślałam o tym, że On został i leży w malutkim pokoiku, patrząc w ten sam sufit od wielu lat. I zrozumiałam, że mam bardzo dużo i, że inni tego szczęścia nie mają.

    Odpowiedz
  18. Marlena1 says:

    spierać się z tym co napisałaś nie ma co, bo z prawdą boksować się nie chcę, tylko ziarnko dorzucę, dziś słyszałam w radio i tekst pasuje że w piegi strzelił 🙂
    Nie pytaj świata dokąd zmierza,
    Bo nie daj Boże prawdę powie.
    Miast pytać, z paciorków pacierza,
    Ułóż modlitwę za jej zdrowie.
    O cel i sens, nie pytaj świata,

    Choć wie co będzie i co było,
    Miast pytać pomódl się za lato
    I za pachnącą chlebem miłość.

    Nie pytaj świata po recepty,
    Które uleczą ludzkość całą,
    Miast pytać, raczej poproś szeptem,
    By się ta jedna uśmiechała.

    Co ma przeminąć, to przeminie…
    A co ma zranić do krwi zrani…

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz Marlej, powiem Ci jedno, mam najlepszych czytelników świata.
      a niektórzy mieszkają całkiem niedaleko i to jest piękne!

      Odpowiedz
  19. Ewa says:

    Julio, ja ten test dzięki Tobie robię sobie czasami tak dla przypomnienia i sprowadzenia na ziemię 🙂 I działa to! Wcześniej odrobiłam lekcję, jaką dała mi choroba Taty i wiedziałam, że bez zdrowia nie możemy wiele. Mamie mojej też przypominam, jak wiele ma, kiedy myśli że już nic jej nie zostało. Ten test też jej podsunę, żeby sprawdziła ‚obecność’ szczęścia swojego 🙂
    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  20. Małgo says:

    Droga Julio, tak się cieszę, że w tej mnogości blogowej trafiłam na Ciebie! Zaczęłam czytać i przepadłam na amen! Mam już Twoją książkę i dziękuję Ci za miliony wzruszeń, mądrych słów, wspomnień i całą gamę uczuć! Bądź szczęśliwa i pisz, i pisz, i pisz…

    Odpowiedz
  21. Monika says:

    a co jak ktoś zdobyl 4 pkt?

    Odpowiedz
  22. Lena says:

    Właśnie o to zdrowie się rozchodzi. Najbliższych i swoje. Niestety, jest to jedyna rzecz na którą wpływu nie mamy i nic, kompletnie nic zmienić nie możemy.
    Jednak nie każdemu dane jest po równo, aby cieszyć się tym życiem…

    Odpowiedz
  23. Kinia says:

    A ja jak juz wymiekam przy 1.5 rocznej i miesiecznej corkach to zawsze przypomina mi sie jak wstalas o 5 do dzieci, na co Twoja mama ze zdziwieniem dlaczego nie narzekasz? wtedy odpowiedzialas, ze masz dach nad glowa, ciepla wode itp… i ze nie ma powodu. Ile razy juz te slowa podnosily mnie na duchu i dodawaly mi sil to sobie nawet nie wyobrazasz! Dzieki Julka ☺

    Odpowiedz
  24. Monika says:

    czy jesteś zdrowy? – niestety nie, cierpię na smiertelną chorobę, niewiele mi zostało..
    czy masz jedzenie w lodówce i perspektywę ciepłego obiadu? – z tym też ciężko
    czy wieczorem kładziesz się do łóżka i śpisz w nim do rana? – nie, ból mi nie daje spać
    czy masz ciało które pozwala Ci pracować? – nie
    czy Twoje ciało jest wolne od ciągłego, nieustającego bólu? – nie

    Chyba przegrałam 🙁

    Odpowiedz
  25. Wanda says:

    Fajna Ty jesteś!
    Dziękuję, Julka!

    Odpowiedz
  26. Sylwia Ś says:

    Po każdym gorszym dniu zawsze nastaje nowy i to od nas zależy, głównie jak go spożytkujemy, a że nic na zawsze nam dane nie jest, staram się co sił celebrować codzienność i te wszystkie drobnostki w bonusie, dzięki którym się uśmiecham. A najbardziej chłonę bliskość wszystkich drogich mi osób, bo to oni są moją opoka, podpora, prawdziwą radością i szczęściem, reszta to cudowny dar od życia, który chciałabym zachować na zawsze, ale jak będzie, tego nie wiem, wiec chwytam to co ulotne na tyle na ile umiem.
    Cudownie, że i ja widzę to tak jak Ty Julio, znaczy, że jeszcze nie zdziczałam <3
    Jak zawsze dziękuję.

    "Zamykam oczy…
    spod powiek wypływa łza
    słona kropelka…
    Łza radości czy smutku…
    Nie wiem…
    Taka mała…
    Naprawdę niewielka…

    Zamykam oczy…
    widzę swe marzenia
    jak szybują daleko,daleko…
    Czy odnajdę je w jakimś życiu…
    Nie wiem…
    Może skryją się gdzieś tam,
    za siódmą rzeką…

    Zamykam oczy…
    kocham,całuję…
    zatracam się w uniesieniu…
    Miłość ulotna czy stała…
    Nie wiem…
    lecz chowam się
    w jej dobrym cieniu…

    Zamykam oczy…
    gdy płaczę…
    gdy kocham…
    gdy śnię…
    Zamykam oczy…
    za zamkniętymi oczami…
    wstaje nowy,lepszy dzień…"

    Odpowiedz
  27. Pani Woźna says:

    Oj te pytania takie proste i szczere. Faktycznie nie potrzebujemy wiele. Wiem to. Marzę jednak o własnym domu. Mieszkam z mężem i synkiem z rodzicami i o niczym innym nie myślę nocami, jak o tym, żeby ten hałas zamienić na ciszę, bałagan braci, na rozlany sok przez Stasia. Żeby nasze było tylko nasze i nikt nie wypijał mi ulubionego soku.

    Odpowiedz
  28. Lesia says:

    Wiesz, Julio, a ja mam w tym tescie 3 „nie”, no moze 2,5 🙂 Ale ciagle jestem bardzo szczesliwa i wdzieczna za to, co mam. I miedzy innym, dzieki tobie nauczylam sie widziec to wszystko dobre w swym zyciu. Ostatnio staram sie zyc na full, wykorzystywac wszystkie mozliwosci, by byc madrejsza, ciekawsza i lepsza do ludzi obok i wokol. Gdy ciezko, przypominam sobie, ze to nie bedzie trwalo wiecznie (zwlaszcza gdy chodzi o nowe zabki mojego polrocznego synka) i najczesciej zasypiam, jak dzis, z usmiechiem na twarzy. A wiec, kolejne „Dzieki” za post!

    Odpowiedz
  29. Asiax says:

    Julio! Bardzo mądry test…pomoże wieku ludziom sie otrząsnąć i cieszyć sie życiem! Tego życzę każdemu! U mnie niestety odpowiedzi pol na pol :((( ale mimo to łapie chwile szczescia, szkoda, ze tak rzadko zdarza sie mi czas beztroski 🙁

    Odpowiedz
  30. GosiaSkrajna says:

    rzeczy są takie jak na nie reagujemy…czysta prawda

    Odpowiedz
  31. Ania says:

    Piękny tekst i bardzo prawdziwy. Szkoda, że tak często nie doceniamy tego co mamy. gomuummygo.blogspot.com

    Odpowiedz
  32. kasienka says:

    Tak, to są podstawy potrzebne do tego żeby być szczęśliwym. Czasami jednak to nie wystarcza. Mieszkam z mężem z rodzicami, nie mamy innego wyjścia, mam problem z moim ojcem. Jest to bardzo dobry człowiek, chce dla nas jak najlepiej ale nie szanuje naszego zdania. Najważniejsze jest to co on powie i postanowi. Kiedy tylko się ktoś sprzeciwi od razu podnosi głos i przedstawia swoje racje. Czasem myślę że uważa że jego zdanie jest najważniejsze, jest najmądrzejszy, a my jesteśmy „głupi” i nic nie wiemy o życiu. Widzę jak mój mąż się męczy, tym bardziej że razem pracują. Kiedy tylko podjęłabym rozmowę o wyprowadzce, wiem że tata obraził by się na amen, w końcu jak powtarza jest to mój dom i nie po to taki duży budował żeby teraz stał pusty.
    Czasem mam już wszystkiego dość, i mimo że mam wszystko, zdrowie, dach nad głową i pełną lodówkę, nie jestem szczęśliwa….

    Odpowiedz
  33. MONIKA says:

    Kocham Cię za ten tekst !

    Odpowiedz
  34. Gosia says:

    Julia, kocham Cię za ten tekst i wiele innych 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.