trzeba wierzyć.

W dziewięćdziesiątym szóstym roku,  w pewnej wiejskiej szkole, w każdy czwartek, o ósmej rano odbywała się lekcja chemii.
O siódmej czterdzieści pięć pomiędzy rowem a asfaltem biegła szóstoklasistka. Z plecakiem. W ciepłych rajstopach. Omijając kałuże i ku Jej niezadowoleniu nie pozwalając sobie na zabawę z liśćmi.
Na wysokości kałuży tak wielkiej, że dostała nawet swą własną nazwę – fatamorgana – rozegrała się dziecięca tragedia. Nadjeżdżające z wielką prędkością auto, wbiło swe koła w wyrwę łatanej przez lata drodze w której mieściła się fatamorgana i ogromną falą przykryło dziewczę od pompona w czapce po dziurę w skarpecie.
Zawróciła pędem do domu, ściągnęła mokre ubrania, założyła suche i ponownie pokonała drogę do szkoły.
Tym razem przechodząc aż na drugą stronę rowu gdy zbliżało się auto.
Wraz z naciśnięciem klasowej klamki powiedziała „przepraszam” a przemierzając klasę po żółtym gumolicie ku czwartej ławce pod oknem opowiedziała historię swojego spóźnienia.
Wysoki i chudy nauczyciel, o dość dziwacznym imieniu skomentował to charakterystycznym dla siebie sposobem. Jedno zdanie. Krótkie, złośliwe, uszczypliwe i ironiczne. Coś w stylu „wyobraźnia za skromna na lepsze kłamstwo?”.
W dwutysięcznym siedemnastym ta dziewczyna nadal o tym pamięta i wciąż jest to zwyczajnie przykre.

Ta sama dziewczyna prowadzi bloga. Pisze tylko to co w jej życiu, bo ta wyobraźnia bez zmian skromna.
Gdyby tylko miała więcej czasu mogłaby pisać codziennie. Mogłaby pisać o tym co widzi, co ją spotyka, co się kotłuje bez ustanku w głowie..
Pośród tych wielu wpisów trafił się też opisujący pewną historię jaka rozgrywała się pod oknem Jej domu.
Ktoś podpisał „ale już wymyślasz, nie masz o czym pisać”.
A to historia ani wymyślona, a i pisać czuje że ma o czym.
I historii u tej Pani też się wiele takich pod oknem zdarza, tylko zgryzotą zbyt zajęta by dostrzec..

                                                                                  ***

Wtedy człowiek ma ochotę powiedzieć….
Ale myśli, że to nieistotne, że zawsze warto wierzyć…

                                                                                  ***

W tej samej szkole kilka lat wcześniej nauczyciel o dość dziwacznym imieniu mówi do jednej z Matek, aby zabroniła się swojemu dziecku zadawać z ową dziewczyną z natapirowaną grzywką,( lata 90′. taka moda.) bo ma na Nią zły wpływ.
Minęły długie lata, grzywki nie ma, było milion innych cięć, kolorów, kitek u góry i koków na wielkie okazje..
A Ona wciąż to pamięta.

Pamięta też wtedy gdy sama zostaje nauczycielką. I jak co roku bez względu na pogodę, (choć mogłaby nogi przy termoforze grzać, herbatniki w gorącej herbacie z miodem maczać) idzie w ciemną noc z grupą swoich wychowanków w drzwi wiejskich domów łomotać. I choć głowa boli od rana, i choć auto wysprzątać po takiej eskapadzie nie jest łatwo, to cieszy dziecięca radość i śmiech. 
A i obawy wielkie, bo Kto jak przyjmie i czy nie zwymyśla w drzwiach.
Ale Jej się chce zawsze. Dla Nich. Dla dzieci. Dla wsi. 
Dwa i pół plecaka słodyczy. Kiedy liczy pieniądze i wychodzi 487 zł, to dokłada ze swojego portfela 13 zł aby mieli już całe 500. Zawsze bardziej cieszy. Będzie na coś w szkole, może na wycieczkę.
Pomiędzy nagrobkami Ktoś pyta Ją „ile z tego do kieszeni?”..
Wielkimi oczami patrzy i pyta powoli… Wręcz literując.. DO CZEGO??
I jeszcze pokazując na męża szepcze po cichutku „a tutaj sponsor od benzyny stoi”..
Ale już nic jej się nie chciało mówić.. Nic nikomu.. Na ludzką głupotę.

                                                                                 ***

Wtedy człowiek ma ochotę powiedzieć….
Ale myśli, że to nieistotne, że zawsze warto wierzyć…

                                                                                  ***     

Jurek Owsiak, Filip Chajzer, Ewa Chodakowska, Anna Dymna…
Każdego dnia muszą mieć siłę sprostać nie jednemu człowiekowi, który Im nie wierzy i nie wierzy w Nich..
Są ich całe stada…

                                                                                  ***

Wtedy człowiek ma ochotę powiedzieć….
Ale myśli, że to nieistotne, że zawsze warto wierzyć…

                                                                                  ***   

Taki fragment, niedokładny bo z głowy i pamięci.
Rodzinka.pl

– Mamo, a co byś zrobiła gdybyś miała milion złotych?
– O Kacperku, no co ja bym zrobiła…?  To są ogromne pieniądze . Zapewniła bym Wam przyszłość, chciała nakarmić głodnych, może jakieś hospicja. Coś dobrego bym chciała zrobić dla świata. – odpowiada rozmarzona Mama Natalia.
W tym czasie zamaszystym krokiem wychodzi z piwnicy Tata Ludwik.
– Tato,a co Ty byś zrobił gdybyś miał milion złotych?
– Co?!?!
– No co byś zrobił gdybyś miał milion złotych?
Tutaj następuje najazd na rozmarzone oczy żony, które zastanawiają się co wzniosłego powie Ojciec synowi..
– Ja?! Ja co bym zrobił?! Kupił bym sobie wyspę na środku Pacyfiku żeby mnie wszyscy mogli w dupę pocałować!!!

                                                                                  ***

Zatem…
Wtedy człowiek ma ochotę powiedzieć…. pocałujcie mnie wszyscy w dupę!
Ale myśli, że to nieistotne, że zawsze warto wierzyć… w ludzi. Bo takie życie jest po prostu fajne.

                                                                                  ***   

Napisz komentarz...
  1. Martyna says:

    „żeby coś się zdarzyło żeby mogło się zdarzyć…trzeba marzyć:)” i wierzyć że się spełni.wierzyć w dobro.w miłość.wciąż od nowa.wciąż pomimo.wierzyć naprzekór i wbrew.”choć spadają jak LIŚCIE kartki dat z kalendarzy.chociaż szaro i mgliście-trzeba marzyć”:) ciepło pozdrawiam:)Tak mi się napisało w oczekiwaniu na powrót taty:)

    Odpowiedz
  2. jo!a. says:

    Wiesz co Julka, dziś z koleżanką rozmawiałam właśnie na temat Ewy Chodakowskiej , która zresztą uwielbiam ? no ciut mniej , niż Ciebie oczywiście ? i myślę sobie, że im większy sukces człowiek osiągnie, tym z większą zawiścią ludzką się spotka…. a przecież nikt nikomu nie broni te sukcesy osiągać… Tylko po co starać się, jak można kogoś poniżyć, obrazić, ująć im sukcesu.
    Jak dla mnie, cokolwiek nie napiszesz , to ja uwielbiam ? czytam Cię już kilka lat i czekam z utęsknieniem na każdy post. I życzę Tobie sukcesów, w każdej dziedzinie zwanej życiem ? dla siebie samej, nie dla ludzi ? Mnóstwo jest blogów teraz, ale takich jak Twój- na palcach ręki policzysz…
    ?

    Odpowiedz
  3. Ola says:

    Julio pisz zawsze kiedy tylko czasu Ci starczy. Jesteś dobrym człowiekiem i Ty i Twoja siostra.. wierzę też że dzięki temu co piszesz inni ludzie też będą lepsi. Ja jestem…nawet nie wiesz ile Twoich wpisów poruszyło moje serce, ile razy dałaś mi do myślenia, ile razy zmusiłas do refleksji nad tym co najważniejsze. A jak piszesz o siostrze to chce mi się zawsze wyć, ze wzruszenia oczywiście…że ona taka dobra jest.

    Odpowiedz
  4. Joasia says:

    Lata temu idąc chodnikiem u mnie na wsi uslyszalam rozmowe dwoch sąsiadek „… ludzie pani to som świnie, przydom wezmom i idom do domu…” (pisownia orginalna ?) mam to w glowie do dzis chociaz juz ponad 20 lat minelo i ciagle mi to mega aktualne jest…
    I taka to zawisc w ludziach, nikomu nic nie pomogą nie podaruja ale broń Boze aby innym ktorzy cięzko pracuja bylo lepiej….

    Odpowiedz
  5. rafau says:

    Ciekawe, ze wlasnie dzisiaj o tym napisalas…, bo od dwoch dni marudze pod nosem jak stary zgryzliwiec.. i na swiat sie obrazam… Ze tyle siebie niepotrzebnie daje, ze zawiodla mnie ta czy tamten, ze po co?… ze o sobie powinienem bardziej myslec.. nie zajmowac sie tyle zyciem innych… Ale zawsze na koniec tych swoich rozmyslan jednak mowie sobie… Ale ty taki jestes i nie zmienisz tego… chcesz byc taki jak tamci inni? Nie, jeszcze by mi z tym gorzej bylo… nie potrafil bym. Ja tez mysle, ze temu bym pomogl i tamtemu, ze tu by trzeba reke podac i tam.. Ale jak sie na swiat obrazam,bo czasami to juz czlowiekieka do granic wytrzymalosci doprowadzaja, to mowie wtedy, ze najchetniej zamknal bym sie w szklanej bance i w niej sobie sam zyl…na wyspie bal bym sie, ze mnie tam kiedys woda zaleje…;-)

    Odpowiedz
  6. Monika says:

    To jest myśl, kupić sobie wyspę na środku Pacyfiku żeby mnie wszyscy mogli w dupę pocałować. Że ja na to wcześniej nie wpadłam:)

    Odpowiedz
  7. ula says:

    Nie wiem po co tacy ludzie wbijają innym, żeby zabolało, co ich takiego spotkało w życiu złego, że potem tacy są. Mojej Julce pan od polskiego w I klasie liceum powiedział: „dziewczynko, ty u mnie matury nie zdasz” i paluszkiem pogroził. Dziewczynka się trochę przejęła, ale nie za bardzo. Maturę z polskiego zdała najlepiej w klasie choć całe 3 lata oceny pan jej stawiał dostateczne. Miała potem z tego niezły ubaw na koniec :). Moja Julka jest silną dziewczyną, tak jak Ty, nasza Julko – a takich zniechęcających, marudnych i zazdrosnych ludzi wyślijmy mentalnie na…. wyspę za milion czyli miejmy ich w… 😉

    Odpowiedz
  8. Ola says:

    Nie trac wiary w ludzi. Ci ktorzy jednego dnia sprawiają nam przykrość, nastepnego potrafią nas zaskoczyć czymś pięknym. Ludzie są tak pokręceni że nie jesteśmy w stanie wejsc w ich skórę i ich zrozumiec. Na jedno ich przykre zdanie moze miec wplyw milion roznych czynnikow ktore sprawily ze powiedzial to co powiedzial. I nie chodzi mi o usprawiedliwianie. Chodzi mi o wybaczanie i robienie dalej tego co sluszne. A ty jestes mistrzynią czynienia dobra i reszte miej w dupie 🙂 a za nich mozna sie pomodlic albo jak wolisz przeslac pozytywna energie, by swiat jutro byl lepszy

    Odpowiedz
  9. Magdus says:

    Z moich szacunków wynika, że jestem o dekadę z hakiem starsza ale takie historie zdarzały się też w mojej miejskiej szkole. Siedzą w głowie (te historie) i tam zostaną. Nie dotyczyły tylko mnie ale głównie biedniejszych dzieci ze slamsów, których mam nie stać było na wydzierganie moherowego beretu (taka moda) lub kupno bombonierki dla wrednej nauczycielki…Pozdrawiam Cię gorąco i czekam na nowe, prawdziwe lub nie, historie 🙂 No i niech Cię wszyscy w d..ę pocałują 😉

    Odpowiedz
  10. B. says:

    O, też mam w pamięci takiego… chudego, wysokiego…o zwykłym bardzo imieniu. Na jego widok mam ochotę krzyknąć prosto z wyspy… ale po co?
    W innej szkole spotkałam wysokiego, chudego… o zwykłym bardzo imieniu…to on nauczył mnie co w życiu ważne.
    Pozdrowienia dla Justyś :-).
    B.

    Odpowiedz
  11. Ania says:

    A ja właśnie myślę sobie marząc o nowym domu … żeby okno miał na stronę taką, żebym kiedyś mogła podobną scenę do TEJ Twojej zobaczyć… Żeby to okno było w miejscu, które by mnie na świat otwierało. A na pewno żeby mnie nie zamykało. Dom już względem działki obracam na czwartą stronę byleby tylko widok na ulicę jakiś był. No chyba że po krzakach coś ciekawego zobaczę;). Jak ktoś mógł Ci zarzucić że wymyśliłaś TAMTĄ historię??? Nie rozumiem niekiedy ludzi…

    Odpowiedz
  12. iwona says:

    Mi sie wydaje ze poprostu musimy miec dystans, do tych co zazdrosni zawistni. Niesmy dobro i sie nim dzielmy! Jak cos komus nie pasuje to jakby nie patrzal swiete slowa, a niech nas w d… pocaluja.
    Ps.Jula a zdjecie z reklamowka Biedronki rewelacyjne. Bylam pewna ze to bedzie mialo jakis zwiazek ze swietami i reklama Biedronki. Taka pierwsza mysl:-)

    Odpowiedz
  13. AgaWa says:

    Uwielbiam, cenię i szanuję i Owsiaka i Chajzera, Chodakowską mało znam, ale z tego co wiem, krzywdy nikomu nie robi a wręcz przeciwnie, więc nie raz i nie dwa zastanawiałam się, dlaczego ludzie im to robią, im i wielu innym, również Tobie… Jeśli ma się nawet jakieś podejrzenia, urojenia, nie wiem jak to nazwać, czy nie lepiej po prostu przemilczeć… jeśli nic to nie wniesie pozytywnego w niczyje życie. Nie rozumiem po co, nigdy chyba nie zrozumiem.. pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
  14. Alicja Lopes says:

    Zawsze sie zastanawiam czy ta pamiętliwość jest dobra, czy zła ? Takie drobne przykrości, krótkie chwile, słowa rzucone na wiatr i za chwile zapomniane … a ja pamietam, igła w sercu, choćby to było 30 lat temu ( słyszysz jak to brzmi ???? 30!!!!;)
    Ale kazde pojedyncze, dobre słowo tez pamietam 🙂
    Nie wierzyc w dobro I bezinteresownosć , znaczy sadzic wg siebie …

    Odpowiedz
  15. Aneta says:

    Wszystko jest po cos, zawsze ma nas do czegoś doprowadzić, najczęściej te wszystkie złe emocje, uczucia, zdarzenia prowadzą nas najdalej, dają większa siłe przebicia w tym świecie.
    Każdy czasem zwątpi, opadnie z sił ale najważniejsze jest aby wierzyć. Wierzyć w siebie , wierzyć w drugiego człowieka, wierzyć w ten świat
    Wiara czyni cuda!
    Droga Julio jak zwykle z postem/ tematem trafiasz w czas kiedy potrzebuje tego moja pogmatwana dusza. Dziękuje

    Odpowiedz
  16. Oj Julka,Ty to potrafisz napisać!!!!!

    Odpowiedz
  17. Iza says:

    Oj Julka! Ty to potrafisz napisać….uwielbiam Cię!!!!

    Odpowiedz
  18. Marlena1 says:

    A nawet gdyby nos Ci po same niebo urósł bo te pisanie fantazją by było to co? Jak to się ma do strun które poruszasz gdy myślę o sobie czytając. Nie szukam prawdy 1:1 nie jestem z IPN-u nie sprawdzam czy podpis twój prawdziwy.Wierzę w intencje z jaką do mnie trafiasz, wierzę w twój talent

    Odpowiedz
  19. renata says:

    Zycie jest fajne dopóki nie przypomną się te przykre sprawy……..

    Odpowiedz
  20. Edka says:

    Tylko jeszcze, żeby się nie bać, że nie uwierzą… To jest ogromna siła, płynąca prosto z serca. Dlatego trzeba wierzyć dzieciom, aby chciało im sie później wierzyć w innych ludzi?

    Odpowiedz
  21. Monika says:

    Dziękuję Ci Julii. Poruszyłaś bardzo ważny dla mnie i trudny temat. Po śmierci mojej córci zostały nam pieniądze, które ludzie wpłacali na leczenie za granicą. Nie zdążyliśmy, nie było to jej pisane – żyć. Wszystkie pieniążki zostały przekazane na fundusz, który utworzyliśmy jako pomnik pamięci o córce.Fundusz, który wspiera dzieci z nowotworem. Ostracyzm lokalnej społeczności był jednoznaczny. Za tragedią, która nas dotknęła stali ludzie i ich „mamona”, domniemania, insynuacje, na co ta kasa naprawdę poszła. Zamiast przeżyć w spokoju duszy żałobę, za plecami dochodziły mnie jakieś niesmaczne plotki wyssane z palca aż do kości. Ale wierzyłam, że tacy ludzie to tylko garstka, że ci wszyscy, którzy podnieśli góry, aby dla nas pomóc finansowo i duchowo, dzięki którym teraz istnieje fundusz – to oni są fundamentem tej wiary w drugiego człowieka. Teraz jestem mocniejsza i myślę sobie, a niech gadają co chcą, ja swoje wiem.Nie raz zastanawiałam się jak ciężko mają tacy ludzie jak właśnie Jurek Owsiak, ale wiem ,że ta wiara daje siłę, aby nie przejmować się gadaniem i robić swoje. Dzięki Julka, jesteś wielka!

    Odpowiedz
  22. Sylwia says:

    Najbardziej boli mnie gdy silny krzywdzi słabego, wykorzystując swoją pozycję. Nie mogę pojąć co w takim siedzi.

    Na drugim biegunie są tacy, którzy dają i dają na przekór temu co ich spotyka bo nie potrafią inaczej. Dają nadzieję i siłę

    Julia – dziękuję Ci za Twój biegun dobra i miłości do ludzi, do świata i za to, że zawsze pokazujesz właściwy wymiar
    XXX

    Odpowiedz
  23. Ania says:

    A wierzyć trzeba, w ludzi… Bo oprócz takich co Cię w „dupę” pocałować mogą, są i tacy co w tą „dupę” całować by chcieli… dużo zdrówka i wiary w ludzi życzę 😉

    Odpowiedz
  24. Agusto says:

    Ciekawe że ja w życiu niemal nie spotykam tych zawistnych i podłych, dużo więcej za to uczynnych, porządnych i przyjaznych. Bo tacy są moim zdaniem Polacy w ogromnej większości.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.