Ustka – Grand Lubicz


Mogłabym pisać o pięknych pokojach. Idealnie wysprzątanych, pełnych estetycznych gadżetów jakie na przyjezdnego w nim czekają. Pełnych elegancji i komfortu.
Mogłabym o niezwykłym, wręcz sławnym już jedzeniu w owym hotelu. (Boże ten pasztet, te naleśniki, racuchy, ryby, mięsa, warzywa, koktajle,ciasta!!! Nie mogę pisać, bo się odchudzam i mi tylko ślinka leci na samo wspomnienie.)
O atrakcjach wielu. Basenach, saunach, pokojach zabaw, kręgielniach, squashach, spa, siłowniach, dyskotekach.. i dziesiątkach innych…
O 300 metrach do pięknej plaży.

Mogłabym, ale to hotel pięcio-gwiazdkowy, zatem tego gość oczekuję..
(Choć prawdą jest, że nie zawsze i wszędzie otrzymuję. A tutaj Ktoś z wielką dokładnością i starannością dba o wszystkie te szczegóły.)

Ja jestem bardzo wybrednym „wakacjuszem”. Jeżeli mam jechać gdzieś, gdzie choć jedna rzecz będzie nie po mojej myśli to wolę zostać w domu. Nie mam ciśnienia na wyjeżdżanie. Nie mam ciśnienia na zwiedzanie. Jeżeli mam już wyjechać to tylko po to, aby odpocząć na duszy. A mój charakter pozwala mi wypocząć tylko wtedy gdy jest „po mojemu”. I napiszę Wam, że tam było całkowicie „po mojemu”.
Ale…. Czym zaskarbiło sobie to miejsce moją wielką sympatię…?
Po pierwsze, bywałam w hotelach o takim standardzie (serio, czasami wyjeżdżam spod lasu 😉 ). Najczęściej, albo zawsze są to wielkie molochy, gdzie na śniadanie idzie się 15 minut i za każdym razem błądzi.
Tu, pomimio tak wielkiego budynku i mnóstwa w nim atrakcji, nawet przez chwilę nie odnosi się wrażenia „zagubienia” czy „przytłoczenia”. Jest przytulnie i domowo.
Rozmieszczenie pokoi, restauracji czy innych miejsc, jest tak przemyślane, że wszędzie okazuje się być blisko.
Byliśmy w czasie zimowych ferii, co za tym idzie, ludzi było maksymalne obłożenie, a wcale się tego nie odczuwało. Gdzie ja jestem typem człowieka, który nie lubi tłumu.
Gwarno robiło się tylko na śniadaniu koło godziny 9:30 a 10:00. Ale ja na szczęście wstaje wcześnie..
Pomimo pełnego zakwaterowania było miejsce na basenach i całkowicie odczuwalny luz. Brak kolejek do zjeżdżalni wodnych czy grot, saun..
Zajęcia dla dzieci pozwalały na zabawę bez kolejek i natłoku. 
Po pierwszym dniu, kiedy latorośl poznała hotelowe zakamarki i rozkład zabaw, organizowanych przez Grand Lubicz okazało się, że nie mamy dzieci. 
Szybko nawiązane relacje z innymi maluchami, quizy, tańce, ciastoliny, gry, kino, dyskoteki…
Myślę, że płacz Tosi przed odjazdem był całkowicie zrozumiały. Było fantastycznie.
Druga rzecz, która była dla mnie niezwykła… Kiedy jestem na wakacjach, dość dużą uwagę skupiam na ludziach. Nie umiem zaakceptować ludzi biorących na talerze niezwykłe ilości jedzenia, których nie zjadają, a potem ląduje to w koszu. Ludzi pchających się w kolejkach. I tych, którzy uważają, że skoro zapłacili, to Im się wszystko należy i mają prawo. Ludzi, którzy nie mówią „dziękuję”.
Takich osobników na wakacjach „all inclusive” jest ogrom. Strasznie się na to patrzy.
Grand Lubicz to pierwsze miejsce w moim życiu, gdzie pomimo ogromnie wnikliwej obserwacji nie znalazłam ani jednego takiego przypadku.
Niezliczone ilości razy słychać słowa „dziękuję”. Przy expressie do kawy, przy drzwiach i na basenie..
„Proszę, proszę, bo Pani ma już na talerzu i Pani wystygnie, a ja dopiero będę nakładał”.
Płaczące dziecko na kolacji rozbawiają wszyscy i każdy uśmiecha się do Mamy mówiąc niemo „nie przejmuj się, każdy z nas to zna”. Zgubiony telefon biegną oddać. Pilnują sobie nawzajem dzieci i prowadzą zabawne rozmowy przy talerzach z ciastami.
Fajne też dzieciaki. Bo fajni rodzice.
Mam wrażenie, że ma to miejsce w sobie coś, co przyciąga ludzi z pewną kulturą, obyciem i spokojem.
A to największy sukces. Bo komnaty można zbudować złote, ale jak nie ma w nich „pięknego” człowieka, to na nic wszelakie sale gier, zabaw i patery pełne owoców.

Napisz komentarz...
  1. Monika says:

    Mam podobnie. Nie jestem wielką fanką wyjazdów, ale jeśli już mi się zdaży to lubię żeby było wygodnie, tak po „burżujsku”.
    Opis zachęcający myślę, że przetestuję.
    Miłego dnia

    Odpowiedz
  2. Marta says:

    Bardzo się cieszę że tak Wam się tu podobało, a to dlatego że jest nadzieja ze jeszcze kiedyś Cię tu zobaczę 🙂 Jesteś na,, żywo,, właśnie taka jaka sobie wyobrażamy czytając twojego bloga, piękna, ciepła, sympatyczna 🙂 bardzo się cieszę że trafiłam na niego dawno temu. Ćwiczyć obok ciebie to było coś 🙂 Pozdrawiam bardzo cieplutko

    Odpowiedz
    • julia says:

      O Marta, opowiadałam Adasiowi o Tobie. Bo przez tę godzinę zrobiłaś na mnie niesamowite wrażenie.
      Fantastyczna z Ciebie dziewczyna. Taki idealny kompan na życie.

      Odpowiedz
  3. Maria says:

    Wszystko to co mówisz to z pewnością prawda. Dwa razy byliśmy w hotelu Lubicz (ten starszy budynek), jedzenie , czystość , obsługa na najwyższym poziomie , czuło się to faimilijna atmosferę . Jeśli ktoś ma taki budżet to szczerze polecam , jedziena mnóstwo i jeszcze opcja dla wege , gdybym miała finanse to wybrałabym się tam jeszcze kiedyś

    Mam jeszcze pytanie, gdzie kupię taka bluzkę w wisienki?

    Odpowiedz
  4. Asia says:

    To prawda tez lubimy ten hotel i często do niego wracamy 😀 najpierw jeździliśmy do Lubicza ale odkąd powstał Grand to tam spędzamy wakacje😁 jest piękny, obsługa miła, A dla dzieciaków mnóstwo atrakcji 😀

    Odpowiedz
    • Paulina says:

      Normalnie nie stać mnie na pobyt w tym hotelu. Ale szczęśliwym zrządzeniem mam sprytnych przyjaciół którzy przez biura podróży załatwiają super ofertę. Dzięki temu byliśmy już 3 razy, zawsze w grudniu. Dużą ekipą. Moi synowie (3.5 i 5latek) o Grand Lubicz mówią „ten DOMEK gdzie są kulki i kulki i basen i jeszcze jedzonko”. Wszystko co najważniejsze. Pytają kiedy znów pojedziemy. A ja uwielbiam ten spokój ducha. I zadowolenie dzieci które wyznaczają nam rytm od rana do wieczora.

      Odpowiedz
  5. Kasia says:

    Bo u nas na Pomorzu Środkowym pięknie i fajnie jest:-), tak skromnie, bez żadnego zarozumialstwa stwierdzę…..:-).
    Śliczny Twój golfik z krótkim rękawkiem. Jeszcze gdzieś do kupienia?

    Odpowiedz
  6. Łukasz says:

    Byłem, strasznie drogo, ogrzewanie nie działało 3 dni mimo zgłoszenia. Dostaliśmy koce i zapomniano o nas mimo, że codziennie przypominaliśmy. Problem ze sprzątaniem ale tylko w pokojach, u nas i u znajomych. Nie mieliśmy światła w suficie, tylko lampki nocne na całym najwyższym piętrze, absurd i to za jakie pieniądze

    Odpowiedz
  7. Alicja Lopes says:

    Ależ się ciesze, ze polubiłaś polskie morze:) pamietam jak napisałaś, ze Tosia pytała o polskie morze . I tak chciałam, żebyś zobaczyła je zimą. Takie jest moje najukochańsze …. wychowałam się w okolicach Słupska , od 15 roku życia wszystkie wakacje przepracowałam nad morzem . Dla nas lato to tłumy i ciezka praca ( choć tez imprezy i gofry z bita śmietana jedzone po pracy ) Ale nic nie zastąpi pustej plazy poza sezonem 🙂
    I tak sobie jeszcze pomyślałam, ze jeśli jeszcze kiedyś odwiedzisz te strony, to koniecznie zarezerwuj jeden wieczór dla dziewczyn z północy polski 😉 chyba masz tutaj dużo fanek

    Odpowiedz
  8. Adelka says:

    Ehh, ale z Was piękna Rodzina. Benio już taki duży mężczyzna, Tośka pannica, że hoho. Matka piękna blond kobieta, ojciec taki przystojnyyyyyyyyy ehh 🙂 Ściskam Was mocno !

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.