wyprawki część pierwsza.

_DSC0413 _DSC0415 _DSC0395 _DSC0407
oprócz całego morza uczuć, który szykujemy dla dzidziusia, zbieramy również morze świata rzeczy.
zostanie chyba „dzidziuś”, gdyż Antka nie dopuszcza do siebie żadnych imion ani płci. to jest dzidziuś i już.
okazało się, że temu człowiekowi trzeba będzie przygotować trzy miejsca w naszym domu. Jego pokój, kącik w sypialni rodziców oraz miejsce w salonie lub kuchni. do pokoiku powędruje piękne łóżeczko z giełdy antyków. do sypialni kołyska lub dostawiane łóżeczko, na dole mamy dwa leżaki (pokażę w kolejnych postach), myślę również nad koszem mojżesza.
kołyskę przepiękną miała moja siostra i ja, ktorą zrobił dla nas nasz Tato. piękna, rzeźbiona. wychowały się również w niej córeczki mojej siostry. ale… zaginęła. przeszukaliśmy wszystko, Mama po nocach nie spała, bo w myślach szukała. nigdzie. kamień w wodę. godząc się z tą myślą zaczęłam szukać nowej. wtedy objawiła się nam firma babyhome.
to było dokładnie to. forma komponowała się idealnie z moimi teraźniejszymi poszukiwaniami dopełnienia aranżacji naszego wnętrza. Modern! to jest ostatnio słowo, które krzyczę mojemu mężowi gdy zamierzamy cokolwiek kupować.. czy kanapę czy szafkę. Modern, Dania, lata 50/60.. jestem tym ostatnio zafascynowana.
zrezygnowana szukałam najzwyklejszych kołysek, które wkomponują się tylko w wygodę, a niekoniecznie we wnętrze domu. nie miałam pojęcia, że Ktoś wyprodukuje dziecięcą kołyskę wpisującą się idealnie w moje pragnienia. forma, kolor – marzenie!

okazało się, że kołyską można jeździć (tzn przesuwać,ciągać) po podłodze, a ona nie robi rys, na co jesteśmy bardzo uczuleni.
strona po której leży główka dziecka jest nieco wyżej. wykonanie fantastyczne. kwestia złożenia banalna.
cichutka, lekka, po bujnięciu sama długo się kołysze. lepiej trafić nie mogłam. serio.

pozostaje tylko jeden problem… chcę ją mieć i w sypialni i na dole, gdyż tu mi się tak pięknie komponuje.. jestem w wielkiej rozterce  w związku z tym 😉
kołyski są dostępne w wersji białej, jak i również dla bliźniaków. można poczytać o nich na stronie producenta TUTAJ (klik). widziałam jeszcze u Nich przepiękne leżaki tutaj.
_DSC0310 _DSC0317
zwariowałam na punkcie kocy muślinowych i bambusowych. mam kilka dla Tosi. teraz chcę zakupić też dla siebie, bo znalazłam wersję dla dorosłych więc nie mogło zabraknąć dla dzidziusia..
wszystkie jakie posiadałam dotychczas miałam z firmy aden i anais. postanowiłam (będąc ich maniaczką) wypróbować innych.
chciałam koniecznie z niebieskim. znalazłam. bez infantylnych wzorów, a jednak dziecięce. z jednej strony kropki, z drugiej jelonki. rozmiar taki sam jak i innych firm 120×120. przepięknie zapakowane. ja nie będę do końca obiektywna, więc przyniosłam (teraz pisząc tego posta) mojemu mężowi muślinowe koce jakie posiadamy pytając o różnice i jakość.. stwierdził, że nie różnią się dla niego niczym. (jeden jest bardziej miękki, gdyż był już prany. koce muślinowe i bambusowe należy wyprać przed użyciem).
jest więc konkurencja dla aden i anais w dobrej cenie, a nie różni się niczym w materiale i wykonaniu. teraz kwestia wyboru firmy to kwestia wybrania odpowiedniego wzoru.
Koc/kołderka niemieckiej firmy Lassig do zobaczenia TUTAJ (klik)
idąc tropem nowo odnalezionej firmy, nabyłam pieluchy/otulacze do kompletu. do zerknięcia TUTAJ.

na zdjęciach jest grzechotka firmy SillyU. wypatrzyłam ją gdzieś już dawno temu, zanim byłam w ciąży. obiecałam sobie kupić dla kolejnego dzidziusia. jest więc u nas i czeka. pięknie wykonana, jak dla mnie taka a’la vintage, taka babcina.. urocza.
znalazłam TUTAJ, (fajne mają ceny w tym sklepie).
_DSC0347 _DSC0355
Pacific Baby.. ja nie wiem czy muszę coś pisać o tej butelce. dla mnie must have każdej Mamy, dla każdego dziecka, bez względu na wiek. pierwsza jaką miałam była dla Tosi. 200ml z ustnikiem dla dwulatka. zgubiłyśmy. ile ja się namordowałam z innymi butelko-termosami.. nie warto. teraz ponownie nabyłam. tylko dwie. 120ml dla dzidziusia i 200 dla Tosi. dla Niej już z dorosłym ustnikiem. butelka rośnie razem z dzieckiem. na początku ma smoczek, potem dziubek i ustnik. dlatego warto kupić 200 ml.
i jak to z termosami bywa.. różnie trzymają ciepło. za tą ręczę. jest genialna. szkoda pieniędzy na termoopakowania i inne gadżety. butelka dostała mase przeróżnych nagród. wcale mnie to nie dziwi. przy wyprawce konieczna! zresztą myślę, że wiele Mam może potwierdzić moje zdanie.
Pacific Baby do kupienia TUTAJ.
_DSC0328 _DSC0337 _DSC0340
kiedy miała urodzić się Tosia leżałam całe dnie i szykowałam wyprawkę. skrupulatnie spisywałam każdą rzecz. jako, że jestem gadżeciarą, a mąż nie za bardzo się sprzeciwiał to spisywałam.
w tym wszystkim najbardziej zbędna wydawała mi się torba. nie dość, że dużo kosztują to jeszcze czym to się różni od zwykłej. wrzucam pampersa, mleko i idę.. a za tą kwotę mam z Zary.. o jak ja się myliłam.. 
i może nigdy bym o tym nie wiedziała gdyby nie fakt, że torbę pożyczyła mi dobra znajoma.
fakt posiadania wszystkiego w jednym miejscu mając dwie minuty do wyjścia był tak komfortowy.. ja uwielbiam być zorganizowana. wiedzieć, że wyjeżdżając nie zaskoczy mnie nic. ta świadomość poukładania. smoczek jest, przewijak jest, mleko (w kolejnym poście wyprawkowym pokażę bardzo fajny pojemnik na sztuczne mleko), pampersy, chusteczki, termometr, syrop, ubranka na przebranie (miałam specjalny komplet, który był na stałe w jednej z kieszonek), butelka, herbata.. no ja miałam zawsze wszystko.. i jak Ktoś rzucał hasło „zostajemy na noc” to ja odpowieadałam „ok”.. choć posiadałam maleńkie dziecko.
w normalnej torbie nigdy nie udało mi się tego osiągnąć. ta torba po odpięciu przedniej kieszeni jest torbą, którą już teraz noszę ze sobą na basen, idealna też na weeknedowe wypady w pojedynkę.
w komplecie jest pojemnik na smoczek, termoopakowanie na butelkę czy słoiczki, przewijak, dodatkowa torebka na dokumenty, na brudną bieliznę(której nie widać na zdjęciu) oraz niezliczona ilość przemyślanych kieszeni. torby do wózka nie są tanie, ale ja się przekonałam, że ułatwiają one życie Matki nieprzeciętnie. taka torba powinna mieć swój stały asortyment w środku, na bieżąco uzupełniany. wiesz, że masz. a głowa wolna od myśli „czy wszystko mam” jest bezcenna.
Torba firmy Beaba do obejrzenia TUTAJ (ja mam model Geneva), a do kupienia np TUTAJ.
podobała mi się jeszcze bardzo taka pikowana, tutaj jest teraz w promocji!
_DSC0391 _DSC0404
Niania. Nianie kiedyś kupiłam. chciałam by miała wszystko. wideo też. to miała. ale służyła nam 2 miesiące, bo urwała się klapka od baterii i takie tam.. tragedia. miała wiele funkcji, kosztowala 500zł a nie posłużyła wcale.
dlatego teraz stwierdziłam, że ma być porządna, a nie posiadająca wszystkie możliwe dogodności wideolokalizacyjne..
zasięgnęłam opini, poczytałam i okazało się, że warto kupić Avent oraz Tomy.
mój mąż złapał się za głowę jak usłyszał, że znowu wybrałam nianię elektroniczną sama. 
kiedy przyszła poprosiłam by ją naładował, rozszyfrował i podłączył u Tosi bym mogła testować i napisać o niej na blogu.
cóż.. przyszedł do mnie i wyciągną rękę mówiąc „gratuluję”. muszę przyznać, że mój jeszcze nieślubny albo kupuje coś najporządniejszego albo wcale. więc te słowa z Jego ust były nie tyle pochwałą dla mnie, co świetnym słowem dla marki Tomy.
były trzy modele do kupienia. zapytałam bezpośrednio by scharakteryzowali mi je bardzo konkretnie, bo na stronie jest tak dużo informacji, że utonęłam. dostałam maila z odpowiedzią, która może i wam pomoże.
Niania elektroniczna TF500 – lampka nocna z regulacją natężenia światła, świetlny sygnalizator dźwięku
Niania elektroniczna TF525 – lampka nocna z regulacją natężenia światła, świetlny sygnalizator dźwięku, dwukierunkowa komunikacja, wyświetlacz, czujnik temperatury, odtwarzacz trzech kołysanek
Niania elektroniczna TF550 – lampka nocna z regulacją natężenia światła, świetlny sygnalizator dźwięku, dwukierunkowa komunikacja, duży wyświetlacz, czujnik temperatury, odtwarzacz trzech kołysanek, zegar, sygnalizacja wibracjami.
o więcej informacji TUTAJ..
_DSC0325 _DSC0348
kiedy dowiedziałam się, że dzidziuś to chłopczyk postanowiłam jak najszybciej kupić autko.
nie mogło paść na inną firmę niż wooden story. jak zwykle rozczarowania brak, a zaskoczenie wielkie. jak kawałek autka z drewna może być tak wykonany i taaaaaak zapakowany!? na prezent boski! Tocha już przejęła wyprawkowe autko dzidziusia..
no i koniecznie chciałam to off road, bo Tata dzidziusia na pierwszą randkę zabrał mnie na przejażdżkę terenową swoim Patrolem.
autko TUTAJ.
_DSC0400 _DSC0359
ten stworek leży u nas od dawna i czeka na dzidziusia. jest on i przytulanką i trzymaczem smoczka. na rączkach ma rzepy do mocowania. z jednej z moich ulubionych firm Lodger.
bardzo miękki w dotyku, łapki i nóżki takie szmaciane, pieluszkowe.
do kupienia TUTAJ, choć nie mogę teraz znaleźć na stronie.
_DSC0429
otulacz Wallaboo. tych otulaczy mają kilka rodzai, różnej grubości. w zależności od tego w jakiej porze roku urodzisz to dobierasz. 
wzięłam najcieplejszy na zimę. nie mam żadnych zastrzeżeń. w domu, kołysce, łóżeczku, foteliku w aucie, wózku. 
dla mnie bez dwóch zadań super praktyczny, przemyślany. jest kieszeń w którą wsuwa się nóżki, zatrzaski z których tworzy się kaptur i chroni przed wiatrem. materiał miły, sprawia wrażenie porządnego, nie wiem jeszcze jak w praniu.
otulacz ma odpowiednie dziurki na pasy fotelika samochodowego. 
wszystkie modele i więcej informacji TUTAJ.
_DSC0458
lampkę mamy już bardzo dawno. na stałe w kontakcie. nie wyobrażam sobie by nam się zepsuła.
lampka ma kilka ustawień. jedno z nich, ktore funkcjonuje u nas na stałe to samowłączanie się gdy zapada zmierzch i gaśnięcie gdy świta. nie trzeba pamiętać o niczym. i nawet jak Tosia zaśnie nam na dole i Ją przenosimy to nikt nie musi wsześniej lecieć zaświecić by po ciemku się nie zabić, po prostu wiemy, że tam włączyła się lampka sama.
i do drugiego dziecięcego pokoju bez dwóch zdań. lampkę mamy już dawno, w kontakcie 24h/na dobę więc przetestowana dobrze.
do kupienia TUTAJ.
_DSC0445
termometr. przed urodzeniem Tosi nie kupiłam, a potem latałam do sąsiadki pożyczyć, a i tak kupić dziecięcy trzeba. 
ten mierząc temperaturę ciała podaje najważniejszą temperaturę dziecka, trzeba przeczytać instrukcję koniecznie, bo pomyślicie, że zepsuty. sprytny, mały. wzięłam by mieć na stałe w torbie dziecięcej, bo bardzo poręczny, leciutki, szybki (pomiar w 0,5 sek), wielofunkcyjny (mierzy temperaturę jedzenia, ciała, termoforu itp..)
można zerknąć TUTAJ.
_DSC0453
koc na fotelu effii (tutaj).
w następnym poście wyprawkowym kolejne nowości.. czy jest coś co chcielibyście bym opisała?

Napisz komentarz...
  1. mjakmama says:

    widzę, że pojawił się kolor niebieski 🙂 jakie imiona obstawiają rodzice??

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ja Guido, a Tata Tadeusz albo Leonard. ja się na Jego zgodzić nie chcę a On na moje więc martwy punkt 🙂

      Odpowiedz
      • mjakmama says:

        Oj to widzę, że wojna na imiona może być jak u nas 😉 Ale w końcu udało nam się dojść do kompromisu zwłaszcza, że wybieraliśmy dwa imiona z racji posiadania bliźniaków 🙂 Z imieniem dla dziewczynki byliśmy zgodni:)

        Odpowiedz
      • Kamila says:

        u nas bylo tak samo:) przez całą ciąze nie moglismy się zgrac, Syn miał chyba 2 lub 3 tygodnie, gdy podjelismy decyzję, że bedzie Antkiem:)

        Odpowiedz
      • Mira says:

        Jula, może to Cię zniechęci do tego imienia (choć mnie się akurat podoba), że w slangu – Guido, to metroseksulani pseudofaceci w samoopalaczach z postawionymi włosami na żel. Chodzą w przylegających ciuchach, najczęściej są to kolory kobiece. 😉

        Odpowiedz
      • Agus says:

        Też mam Tośke, potem Franka, Stefcie, a ostatni miał być właśnie Tadzio, a wyszła Łucja, zwana przez nas Luśką.

        Odpowiedz
  2. Marysia says:

    Jaka przepiękna kołyska!!!

    Odpowiedz
  3. mitra says:

    Ja już mam większość wyprawki, ale dzięki za linka do grzechotki jest przecudna na pewno Pola dostanie. Kosz Mojżesza miałam przy Matyldzie bardzo się sprawdził i teraz na pewno będzie potrzebny

    Odpowiedz
  4. Adulla says:

    Juluś piękna wyprawka, a kołyska marzenie. Nie pozostaje ci nic innego jak zakupić dwie :)))

    Odpowiedz
  5. Ewa says:

    Muszę to napisać, chociaż my już prawie trzy miesiące po narodzinach drugiego syna. Miałam nie czytać tego postu, o wyprawkę ale jak zobaczyłam zdjęcie to przepadłam.Piękna kołyska! Przepiękna! Może kiedyś, dla trzeciego, jak będziemy mieć dom.

    Odpowiedz
  6. Ewa says:

    P.S. U nas jest Leoś ale według Adasia to dzidziuś. Trzy miesiące już. Ja – Leoś, Adaś- dzidziuś. 🙂

    Odpowiedz
  7. Aga says:

    Super aż zazdroszcze dziudziusowi:)Piekne rzeczy !!!!niestety kazda dla mnie za droga ja funkcyjnie te same lecza niestety tansze:(

    Odpowiedz
  8. Magdaluska says:

    Właśnie dziś myślałam o wyprawce. Muszę zrobić listę bo przecież dużo rzeczy mam po córeczce. Kołyska piękna, ale mnie się nie przyda (na szczęście;). Dzięki za podpowiedź z butelką – napewno warto kupić, i muślinowy kocyk kupię i lampkę 🙂 czekam na kolejny post, w którym może też znajdę coś dla siebie 🙂 ps. jak noga? :*

    Odpowiedz
  9. Marta says:

    Swietne rzeczy! az ma się ochotę być znowu mamusią:)

    torba fajna, ale kojarzy mi się, że miałaś inną dla Tosi, taką w zebrę Ju Ju Be. Ta lepsza?

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak, tamta właśnie była pożyczona.
      ta z beaba jest otwierana od góry co jest chyab fajniesze, wygodniejsze. tam była duża, długa klapa, którą za każdym razem trzeba było otwierać, przerzucać. ta z Ju Ju Be chyba o droższa. obiektywnie to ta ma zdecydowanie więcej dodatków i chyba większa.

      Odpowiedz
      • Marta says:

        Ja moją juju be kupiłam tak około roku mojej córki, sobie na imieniny i wtedy dopiero poczułam, że mam to, czego potrzeba. też lubię być zorganizowana i nie nosić siat za sobą i to jest naprawdę różnica. dlatego wszystkim koleżankom polecałam, żeby sobie kupiły fajną torbę, to ułatwia życie.
        aha, moja ju ju be jest zapinana na zamek, bez klapy (i tak, była koszmarnie droga). ale nadal z niej korzystamy, nawet ja sama jako torbę turystyczną dla siebie ją biorę- mnóstwo kieszeni, , zamków, kieszeni na picie, kieszeni dla mamy na dokumenty, komórkę, smycz kluczową itp

        Odpowiedz
  10. paulina says:

    Wyprawka cudna…ta kolyska! Zawsze cos wyszperasz Julia pieknie <3
    Butelka juz jest.. A mnie ciekawi ze to znaczy, ze nie bedziesz karmila piersia?

    Z takich podobnych cudnych grzechotek polecam sebra i pebble.

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja nie jestem stworzona do karmienia piersią 🙂
      chociaż ta butelka jest na zimowe spacery,wyjścia, wyjazdy, normalnie zaopatrzę się w avent.
      te z sebry też bardzo mi się podobają.
      pozdrawiam serdecznie 🙂

      Odpowiedz
  11. Magdalenka says:

    Kobieto!
    Za cynk na termobutelkę będę Cię po literkach na ekranie zaraz całować! Ile ja się naszukałam czegoś co by dobrze trzymało temperaturę, mój Łukasz choruje na gardło gdy tylko zimne wypije, skóra zdarta ze mnie;)
    Niedawno dopiero odkryłam Twojego bloga, i powoli podczytuję archiwum. Wspaniały, jesteś kolejnym „moim” miejscem w sieci:) W jakim miesiącu masz deadline;)?

    Propozycje:
    -o wózku
    -o łóżeczku turystycznym

    Ściskam z Poznania!

    ps Zazdroszczę drugiego, my jeszcze nie możemy – Luk wprawdzie ma już prawie 3 lata ale ja muszę się podleczyć. Aż mnie skręca tak już bym chciała zwłaszcza gdy Cię czytam;)

    Odpowiedz
    • julia says:

      będzie o wózku, nawet dwóch. łóżeczko turystyczne mieliśmy dla Tosi, ale średnio się sprawdziło więc może pomyślę nad nowym.
      termin mam na 27 września, ale cesarkę jakoś na 14 może ustalę, zobaczymy jeszcze..
      Luk to jakie imię?
      dobrego wieczoru dla Was 🙂

      Odpowiedz
      • Magdalenka says:

        Hehe Łukasz:) Ale lubię piosenkę która leci „My name is Luka I live one the second floor” czy jakoś tak:) więc czasem mówię do Niego właśnie tak.
        Czy mogę do Ciebie napisać maila w sprawie cc?

        Nasze turystyczne było z Jyska (NEVER AGAIN!!!), szkoda gadać, więc jestem ciekawa co fajnego znajdziesz.
        Dla Was też – i spokojnej nocy:) ja nadal regularnie jestem budzona o 3ciej z minutami na „mamusia poczyta”…

        Odpowiedz
        • julia says:

          pewnie, pisz 🙂 ja już drugi raz na życzenie.
          ja miałam z mammas and pappas turystyczne i bez rewelacji. niby ok, wytrzymałe super, ale spód strasznie twardy i niewygodny, zawsze podkładałam tam Tosi sto kocy. ale jak na łóżeczko za chyba 140żl było bardzo ok. jednak dziś wiem, że tylko te bardzo porządne rzeczy jakie kupiliśmy zostały dla drugiego dziecka.
          ja już wysyłam męża w nocy, tzn podkopuje Go i mówię „idź po Nią”. gorzej jak ona zamarzy przyjść do nas z miśkie, który nie wiadomo gdzie jest i On o 3ej w nocy szuka po całym domu owego miśka 🙂

          Odpowiedz
          • Marta says:

            a ja mam łóżeczko turystyczne z lidla. nie jest jakoś super bardzo eksploatowane, ale plus jest taki, że ma bardzo miękki materacyk. i moja prawie czterolatka (15 kg) jeszcze się w nie upcha

          • An. says:

            My mamy inglesina lodge i bardzo je lubie. Lilka nawet przez jakis czas spała w nim w domu. Swietne ma tez Nuna:)

          • Kortylia says:

            Do lozeczek turystycznych polecam kupowac dodatkowy materacyk, wiele firm ma skladany na 3 czesci (np. Jané), wiec latwy w transporcie, no i dzieki temu nie musi sie podkladac 100 kocy 🙂
            A mowiac o kolysce Babyhome, jest tez wspaniale mini-lozeczko, Dream, ktore moze posluzyc rowniez za turystyczne, bowiem wazy tylko 6 kg, sklada sie super i ma torbe podrozna. A poza tym: regulowane na 3 pozycje; stala, bujana lub koleczka. Mialam dla mojego synka, rewelacja! Mozesz przystawic do swojego lozka, pobujac w salonie, przejechac na koleczkach do kuchni, no po prostu bomba! Polecam z Hiszpanii i ciesze sie, ze Babyhome jest juz w Polsce 🙂
            A Twoja nowa So-ro faktycznie pieknie sie komponuje z caloscia, cudenko!
            Przepraszam, ze bez polskich znakow, nie mam w kompie….pozdrawiam Swiateczno-wiosennie.

      • Marta says:

        A masz już jakiś wózek na oku?
        Też mieszkam na wsi (u nas dziura na dziurze) i znakomicie na spacery w naturze nadaje się emmaljunga. Błota, słota, śniegi, piachy- wszędzie spokojnie przejedzie. (bez skrętnych kół, wielkie pompowane)
        Natomiast do samochodu to już problem załadować… chyba, że ma się kombi

        Odpowiedz
  12. karolina says:

    świetny pomysł z tymi postami wyprawkowymi 🙂 przyda mi sie bo nie ma czasem czasu na siedzenie i grzebanie w internecie za przydatnymi gadżetami dla dziecka 🙂 i do tego jeszcze opinia na temat danej rzeczy, super!! chociaz niektóre ceny powalające 🙂 to warto sie inspirować 🙂 na butelkę pacificbaby „czaję” się od dłuższego czasu 🙂 jeśli możesz Julio napisać: jak ona się sprawuje z przygotowywaniem mleka sztucznego? chodzi mi o to jak długo mozna w niej trzymać już gotową mieszankę, np. czy można idąc na spacer zrobić od razu mleczko?bądź na noc? a i już nie mogę sie doczekać postu kolejnego o tych pojemnikach na mleko! bo wiecznie mam z tym problem wychodząc z domu i zabieram pół puszki 😉 pozdrawiam
    P.S a otulacze bambusowe są jak dla mnie niezastapione przy dzidziusiu 🙂 chyba moj najlepszy zakup dla niej jak narazie ! moja córka uwielbia! nie zaśnie nie wtulona w pieluszkę 🙂 my mamy te od aden anais akurat 😉 szczerze polecam! drogie ale na prawde warto!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Karolka, z pacific jest jak normalnie z mlekiem.. czyli jak piszą na butelce, że dwie godziny to ja trzymałam 3 do 4ech 🙂
      a moja siostra czasami trzymała mleko modyfikowane rozrobione w podgrzewaczu pół nocy, bo miała bliźniaki i musiałaby latać cały czas i nic się nie działo. Oni tak chyba na zapas piszą. ja trzymałam do 4ech gdzin modyfikowane. ale można też wziąć wrzątek jakbyś planowała dłużej i potem wsypać z magicznego pojemniczka na mleko z kolejnego posta 🙂 – http://beaba-polska.pl/product-pol-82-Pojemniki-na-mleko-w-proszku-.html
      co do kocy, te muślinowe są identyczne z anais i z Lassig. a te drugie tańsze troszkę.
      buziak :*

      Odpowiedz
  13. Monika says:

    Jej taka kołyska – marzenie 😀 Co do niani, to my myśleliśmy o Avent, bo zbiera sporo pozytywów, zwłaszcza za daleki zasięg i że można się z dzieckiem komunikować i niektóre modele mają w zestawie lampkę nocną albo projektor, więc do wyboru, do koloru, no i zamiast kupować kilka gadżetów, można mieć wszystko w jednym 😀 A twoja wyprawka cudowna, wszystko takie przemyślane i dobrane 😀 Nawet ta przytulanka czy torba, takie inne niż to, co się ogląda w necie i właśnie przez to fajne 😀 Już się nie mogę doczekać twoich kolejnych nowości.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Moniu, właśnie ta niania też ma komunikacje z maluszkiem, lampkę nocną u dziecka, którą sterujesz swoim nośnikiem, włączasz, wylączasz, ściemniasz, rozjaśniasz 🙂 można dziecku puscić melodyjkę zanim do Niego dojdziesz, wszystkie te same funkcje.
      bardzo się cieszę, że podoba się nasza wyprawka, bo przestawić się teraz na to, że ma być męskie jest trudno, tym bardziej, że ja nigdy nie kupowałam NIC dla chłopaka 🙂 u nas w rodzinie chłopaków nie było 🙂

      Odpowiedz
      • Marta says:

        Nianię akurat mam z aventu. ma małą lampkę (ale bardzo słabą), fajne jest, że ma melodyjki,które można także włączyć z odbiornika rodzica (i wyłączyć), długo trzyma akumulator u rodzica, u dziecka można także włożyć baterie jak się chce. No i pokazuje temperaturę w pokoju.

        Odpowiedz
      • Izabela says:

        a ja właśnie jestem na etapie: pilnie poszukuje niani elektronicznej. Znajome angielki polecają mi Angelcare (http://www.mothercare.com/Angelcare-Movement-and-Sound-Monitor-AC401/994539,default,pd.html) ale ta twoja propozycja też jest ciekawa. Już mi głowa pęka od informacji

        Odpowiedz
      • Marta says:

        Julio, jak fajnie, że trafiłam na Twój blog! 🙂 sama właśnie kończę kompletować wyprawkę dla mojej córci, a widzę że swoimi wyborami trafiasz w mój gust w 100%. Mam pytanie odnośnie niani elektronicznej – czy ta, o której piszesz ma zasilanie w bazie? Zależy mi, żeby nadajnik i odbiornik były mobilne i nie wymagały stałego podłączenia do gniazdka.

        Odpowiedz
        • julia says:

          Martuś, ten model, który mam ma zasilanie tylko w bazie u mamy. ta Tosi baza musi być podpięta do kontaktu. ale my tą nianie stosujemy teraz cały czas u Tosi i ja jestem obłędnie zadowolona. z ręką na sercu. jest tak czujna, że lampeczki mi migają nawet jak się przewraca na drugi bok.
          bo tam jest tak, że jak dźwięk jest bardzo cichy tak, że nie słychać, to znaczy prawie go nie ma, to migają lampeczki.

          Odpowiedz
  14. karolina says:

    dzięki za odpowiedź, bo ja sie cały czas zastanawiałam nad tą butelka…czy oby na pewno fajna, czy warto i czy to nie to samo co nalac wody w termos ? 🙂 no ale teraz zamówie na pewno !
    kocy tych drugich nigdy nie widziałam a rzeczywiście ładne i pewnie sie niczym nie różnią 🙂
    pojemniki takze! dziekuje za link 🙂 to na prawde pomocne! 🙂 ( a szczególnie dla mojego portfela 🙂 )

    a’propos autka(piękne ja kupie ten retro! ) od wooden story my mamy gryzaczka narazie, zamówiłam na zaś bo cudne są! i chciałam poczuć ten zapach koniecznie!…poznałam ich dzieki dzień dobry tvn 🙂 a potem u Ciebie zobaczyłąm. Jak przyszedł gryzaczek to wachałam chyba z poł godziny! nadziwic sie nie mogłam ze naprawde tak pachnie lasem !:) dla pewności ze to nie moj wymysł tylko, kazałam mamie z zamknietymi oczami powachac „coś” i powiedziec co czuje a ona że las, ściółkę, jagody…no trafiła w dziesiątke ! polecam z czystym sumieniem ! a dziecko jak to dziecko moje, jak nie jest kolorowe to nie bardzo sie interesuje ale do buziolka wkłada wszystko! 🙂 i na nic moja miłośc do prostoty i naturalności 🙂 to sie rozpisałam 🙂
    ale takie opinie są przydatne zeby nie kupować i pieniedzy nie wywalac w błoto 😉 ściskam :*

    Odpowiedz
  15. Kasia says:

    Bardzo fajny post.Dużo przydatnych informacji 🙂 Rzeczy piękne ale trochę drogie. Jednak czasami opłaca się wydać więcej pieniędzy ale kupić coś porządnego. Zwłaszcza, że nieraz wydaje się dużo pieniędzy na głupoty tylko nie zauważa się tego bo są to mniejsze kwoty ale jakby zliczyć wszystko to wyszłaby kosmiczna suma 😛 ciekawa jestem co myślisz o nagrywaniu filmu z USG 4D. Jeśli można spytać czy planujecie je robić? lub czy robiliście jak byłaś w ciązy z córeczka?

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz, nigdy nie myślałam nawet o filmie usg. mam kilka zebranych najfajniejszych zdjęć z usg i wsadzonych w pamiatkowe pudełko Tosi.
      jak Ktoś ma takie pragnienie to nie widzę żadnego przeciw 🙂
      a ja jakbym zliczyła pieniadze z tanich suszarek na butelek, tanich kubków itp to kupiłabym super porządne przydatne rzeczy. 🙂

      Odpowiedz
  16. Ola says:

    Te wszystkie rzeczy są przepiękne.

    Jedno mnie tylko zwaliło z nóg. Ustalanie daty cesarki. To dziecko daje sygnał, że jest gotowe do życia po drugiej stronie i nawet zaplanowana cesarka powinna być wykonana dopiero, gdy rozpocznie się akcja porodowa, a nie dwa tygodnie wcześniej. To brutalne wyrwanie dziecka z łona, gdy ono jeszcze nie jest na to gotowe.

    Odpowiedz
    • julia says:

      ano każdy robi wedle swojego uznania.
      cesarkę przy prawidłowej ciąży robi sie dwa tygdonie przed terminem więc tak wypada i tak sobie to ustaliłam z lekarzem.
      po to zamawiam cearkę w prywatnej klinice by nie mieć bóli i niech sobie tam każdy robi po swojemu.
      a jak Ktoś chce inaczej to robi inaczej i ja to szanuje 🙂
      dobrego wieczoru 🙂

      Odpowiedz
      • ola says:

        Zgadza się. Każdy robi wedle swojego uznania.
        Piszę to, bo jestem rozczarowana.
        Mnie takie egoistyczne podejście nie pasuje do kobiety, którą czytam od długiego już czasu. Piszesz piękne posty, miałam Cię za pięknego, wrażliwego człowieka.
        Nie spodziewałam się.
        Upieram się. Wiele moich znajomych miało zaplanowaną, przymusową ze względów zdrowotnych cesarkę i zawsze była robiona, gdy poród się już rozpoczął. Dwa tygodnie wcześniej to może się robi cesarkę bliźniakom. Nie wiem, kto Ci wmówił, że dwa tygodnie wcześniej. Być może lekarzowi tak bardziej pasuje w grafiku.

        Odpowiedz
        • julia says:

          Olu, moja siostra rodziła bliźniaki, a bliźńiaki rodzi się (cesarka) 4 tygdonie wcześniej.
          Tosie rodziłam w tej samej klinice, też sobie ustaliłam cesarkę dwa tygodnie wcześniej.
          naprawdę myślę, że to nie jest temat do dyskusji. a to, że chcę cesarkę na życzenie nie jest żadnym wyznacznikeim egoizmu i wrażliwości człowieka.
          jest mi przykro, że oceniasz mnie tak pochopnie i bezpośrednio.

          Odpowiedz
          • mjakmama says:

            Nieprawda że bliźniaki rodzi się 4 tyg wcześniej i że konieczna do tego jest cc – lekarze do których ja chodziłam mówili, że ciąże bliźniacze rozwiązuje się szybciej ale tylko dlatego, że dzieci o tym decydują i wody szybciej odchodzą. Rodziłam bliźniaki w 39 tyg ciąży przez cc bo tak było dla nich najlepiej 🙂

          • julia says:

            nigdy nie przestaną mnie zadziwiać kobiety 🙂
            niech sobie każda robi jak chce. jak Ktoś chce mieć 10 dzieci rodzonych drogą naturalną – brawo! niech rodzi.
            jak Ktoś nie chce mieć dzieci w ogóle, a wręcz go drażnią – brawo! niech ich nie ma.
            po co to się spierać co kiedy, po co, na co.. 🙂

        • anula says:

          Ja też jestem po dwóch cesarkach na życzenie 2 tygodnie przed terminem i nie uważam że postąpiłam brutalnie w stosunku co do moich dzieci

          Odpowiedz
        • Mama M. says:

          M. jest z takiej planowanej dwa tyg. wczesniej wzgledy medyczne wiec to chyba nie do konca tak a z medycznego punktu cc w trakcie porodu naturalnego niesie za soba duzo wieksze ryzyko.

          Odpowiedz
        • karolina says:

          przypadkiem przeczytałam i nie zgodzę się z Tobą…po pierwsze to prawda kazdy robi jak chce bo mamy wolny kraj a już na pewno zadna matka świadomie planująca dziecko go nie skrzywdzi chcąc sobie ulżyć planując wcześniej cesarke! nie bronie tu Julii ani nie naskakuję na Ciebie ale nie można tak patrzeć na drugiego człowieka i oceniac czy robi egoistycznie czy nie bo po prostu tak nie można ! i powiem Ci coś odnośnie cesarki…chciałam urodzić swoje pierwsze dziecko naturalnie bo nie wiedziałam co to poród i mówiłam co bedzie to bedzie…niestety nie udało się wywoływali mi poród przez ponad 10 godzin, „doszłam” do 8 cm rozwarcia i Małej zaczeło spadać tetno! lekarze nie zrobili mi usg przed porodem ani badan od razu stwierdzili ze trzeba kroplówke podać. w ostatniej chwili udało sie wykonać cesarskie cięcie bo mała jak to określili była od początku żle ułożona główka a gdyby zrobili te badania miałabym od razu ciecie i moja córka by sie nie meczyła a ja nie umierała ze strachu bo tetno miała 100 w momencie decyzji o cieciu możesz sobie wyobrazić co przezyłąm mecząc sie a na koniec zobaczyć ze dziecko ledwie zyje! ale do czego zmierzam, do tego ze nie da sie czasem przewidziec jak sie poród potoczy, dzieci urodzone ponizej 38 tygodnia uznaje sie za wczesniaków wiec nie rozumiem czemu planowana cesarka na dwa tyg wczesniej jest wg Ciebie za wczesna? nie wiadomo jak sie potoczy a nie warto czekać do ostatniej chwili z takimi rzeczami bo to chodzi o zycie dziecka i czasem gdy poród się już zacznie po prostu mozna nie zdazyc…
          a na poród naturalny juz teraz majac świadomość tych bóli nie zgodziłabym sie, wole ciecie i nie jest to egoistyczne podejscie! skoro mozna sie nie meczyć czemu nie skorzystać przeciez nie krzywdzimy w zaden sposób tym dziecka,pewnie, jestem zwolenniczka naturalnosci ale nie cierpienia w 21 wieku…zniosłabym wiele dla mojego dziecka i dałabym sie za nie pocwiartkowac gdyby to miało uratowac jej zycie ale skoro jest wybór…przeparszam jesli Cie w jakis sposób uraziłam nie to miałam na celu 🙁

          Odpowiedz
          • Agata Wicik says:

            dziwne są dyskusje na temat CC niech każdy zajmie się swoim nosem i pisanie o tym, że ktoś jest egoistyczny, taki siaki i owaki jest śmieszne!
            ja pierwsze dziecko chciałam urodzić naturalnie i co po 10 godzinach zrobili mi CC z wielką łaską, mogło się to źle skończyć dla mojej córki… teraz jestem w drugiej ciąży i nie wyobrażam sobie porodu naturalnego! też będę miała CC tydzień przed terminem, po co moją zacząć się bóle? każde CC jest wyrwaniem dziecka … a nie jego naturalnym sposobem przyjścia na świat i co? to oznacza, że kobieta decydująca się na CC jest złą matką? że kobita decydująca się nie karmić piersią jest złą matką? żeby tylko takie problemy były na świecie… niech każdy dba o swoje życie i dziecko tak jak o tym zadecyduje 🙂
            U nas będzie Bruno i już jutro będę dokładnie wiedziała kiedy będzie z nami 🙂
            pozdrawiam Cię Julio!

    • Ewa says:

      Moja córka urodziła się przez planowane, ze względu na mój stan zdrowia cesarskie cięcie 2 tygodnie przed wytypowaną datą porodu. Teraz jestem w końcówce drugiej ciąży i cc mam ustalone tydzień wcześniej.
      Jeżeli chcesz lub musisz mieć cc, to najgorszą rzeczą jest zwlekać z nią aż do momentu rozpoczęcia akcji porodowych. A ciążę uznaje się za donoszą, a tym samym dziecko gotowe do przejścia na ten świat już od 38 tc.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  17. aga says:

    Wszystko przepiękne ale te ceny niestety z kosmosu 🙁

    Odpowiedz
  18. Daria says:

    Julio mam pytanie odnośnie termosu Pacyifc Baby. jak myślisz nadaje się on dla starszego dziecka (4,5 roku), oczywiście z tym składanym ustnikiem 🙂 jako taki bidon/termos. Szukam czegoś takie, bo synek jedzie na wycieczkę z przedszkola i chciałam, żeby miał dłuższy czas coś ciepłego do picia.pozdrawiam

    Odpowiedz
  19. Żaneta says:

    Mój syn ma na imię Leonard i jest wspaniały:)Polecam…imię:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Leonard jest bardzo ładnie, 🙂 tylko Leo już jest tak dużo. Już dałam się zgupić z Tosią, bo ja chciałam Adela, a teraz Tych Toś tak dużo.

      Odpowiedz
  20. Julia says:

    Julio droga, a czy mogę spytać, czemu uważasz, że nie jesteś stworzona do karmienia piersią? Nie ma w moim pytaniu krytyki- sama karmię już 2 lata i zawsze ciekawi mnie, czemu kobiety nie chcą tego robić.
    Chyba, że to zbyt prywatne pytanie:-)

    Odpowiedz
  21. Ewa says:

    Cieszę się, że zaczęłaś posty o wyprawkach. Wiesz jak bardzo mi to potrzebne, czym zadręczam często. Ja mam problem z dziewczynkami, bo u nas same chłopy i jednego mam, a tu jeszcze dziewczynki przyjdą 🙂 Ale na szczęście jest u Ciebie wiele inspiracji. No ja piersią też się nie nakarmię, bo trzeci cycek nie urósł, więc czekam na gadżety butelkowe i kąpielowe 🙂 pozdrawiam

    Odpowiedz
  22. morinio says:

    Przepiękna kołyska!

    Jak zwykle pokazałaś piękne rzeczy. Chociaż ja już dawno mam wyprawkę za sobą, to z przyjemnością przeczytałam Twój post.

    Zgadzam się, że torba z rzeczami dla dziecka bardzo się przydaje.

    Odpowiedz
  23. Marta says:

    Piękny blog !!!! Zaglądam tu od paru miesięcy. Jestem zachwycona. I wciąż czekam z niecierpliwością na każdego nowego posta 🙂
    Gratuluję Tego pięknego stanu 🙂
    I życzę wszystkiego dobrego !!!

    Ps. moja córcia też ma na imię Antosia 😉

    Odpowiedz
  24. Magdziewajka says:

    Kołyska wspaniała, po prostu cudowna 🙂
    A niania rzecz niezbędna zwłaszcza kiedy dzieci jest 2 🙂
    My mało kupowaliśmy bo wszystko niemalże po pierwszym dziecięciu miałam 🙂 Tylko ubranka bo chciałam aby córcia nie była skazana na etykietkę chłopczyka ze względu na stroje po bracie 😛 Ale i tak ponieważ nie ścieka z niej róż to jest przeważnie ślicznym chłopczykiem 😛

    Odpowiedz
  25. Patrząc na kołyskę chciałoby się kolejnego maluszka w domu. Robi wrażenie, choć na pierwszy rzut oka jest taka prostolinijna. Ale wtedy musiałabym chyba zmienić nazwę bloga z DwaRazyW na TrzyRazyW 😉

    Odpowiedz
  26. Ola says:

    Bardzo ładne i zapewne solidne (jak większość Juliowych wyborów) te rzeczy. Mam dość tanizno-kiepszczyzny która rozpada się po chwili… Ciekawa jestem wózków. Ja miałam jeden „polskiej” produkcji, z gondolą, na dużych pompowanych kołach z gondolą i spacerowym siedzeniem i nie byłam zadowolona. Szczególnie z siedziska. Potem pojawił się maclaren techno xt i było dużo lepiej. Ale nie idealnie. Kupiłam model z opuszczaniem oparcia dwoma rękami, a nowszy rocznik miał lepsze rozwiązanie. Nie mogę się doczekać kolejnych postów. Na każdy temat 😀 pozdrawiam! Co z nogą???

    Odpowiedz
    • julia says:

      Olu, dziękuję, nadal nic nie wiadomo, rtg nie można zrobić, usg pokazuje, że złamania nie ma a boli okropnie.
      pozostaje tylko chodzić o kulach i czekać..
      dobrego dnia, u nas wyszło słoneczko.

      Odpowiedz
  27. ewelina says:

    Z tymi imionami to faktycznie trochę tak jest ja 10 lat temu kiedy jeszcze nie miałam ,a nawet nie planowałam, dzieci wiedziałam- wymyśliłam sobie , że mój syn będzie miał na imię Leon….a dziś kiedy moje dziecko ma prawie 2 lata ,faktycznie tych Leonów się trochę pojawiło…nie jestem jakoś przesadnie nakręcona na to żeby nikt nie dawał swojemu dziecku na imię tak jak moje, tylko nie chciałabym żeby wszyscy chłopcy z placów zabaw się oglądali kiedy zawołam go po imieniu a czy tak przypadkiem nie będzie… nie wiem???? 🙂
    Jedno wiem bardzo się cieszę ,że postawiłam na swoim i mimo początkowej niechęci męża i jego rodziny dałam dziecku takie imię jakie sobie wymarzyłam 🙂
    Problem pojawi się pewnie przy drugim ,bo już dziś mąż się zabezpiecza, że skoro Leonka wymyśliłam ja to drugiemu dziecku wymyśla on…
    pozdrawiam i życzę zdrówka całej rodzinie

    Odpowiedz
    • Sylwia says:

      kurcze jak ja chciałam Leona! ale małżon niestety uparty był i miał inne propozycje, dziecię przez 3 dni było bezimienne, w końcu stanęło na Aleksander- jedyne imię, na które oboje przystaliśmy, jeśli następne będzie płci pięknej to zgadzamy się na Milenę.
      Baardzo podoba mi się także Bruno, Marian, Lucjan, Roman- tak mężnie brzmią

      Odpowiedz
  28. Wszystko cudne, jak zawsze u „Tosi”, aż Ci zazdroszczę. W pierwszej ciąży też tak celebrowałam wszystko i nie żal mi było czasu i pieniędzy. W drugiej już jednak wiele spraw mi zobojętniało niestety. Prawie wszystko miałam po starszym synku (mam dwóch chłopców, to łatwiej). Czasu miałam znacznie mniej… Fajnie, że Ty nadal tak cieszysz się szczegółami, szperasz, marzysz… Tylko nie czytaj takich smutnych książek! Ja w ciąży płakałam na takich 😉
    A kołyska niesamowita, to fakt (choć ja nie bujałam chłopaków), tylko zastanawiam się, czy nie jest zbyt „pełna”, żeby zobaczyć śpiące dziecko trzeba do niej zajrzeć, podejść, nachylić się… Nie wystarczy „rzut oka” z kuchni 😉

    Odpowiedz
  29. karolina says:

    ja do Oli komentarz dałam, 🙁 gdzies indziej mnie przniosło 🙁

    Odpowiedz
  30. asia says:

    Julia mój maluch przyjdzie na świat w połowie lipca i zupełnie nie mam pojęcia jaki otulacz, koc, kołderkę zakupić … może post z podziałem na wyprawkę dla dzieci urodzonych zimą i latem?
    pozdrawiam
    siedze zachwycona nad kartonem z „pierzastymi” rzeczami od Ciebie – cudo ! dziękuje !

    Odpowiedz
  31. Lena says:

    Kołyska jest cudowna. Idealnie pasuje pod kolor egzotycznego drewna ( szkoda, że w salonie;))

    Aż jestem ciekawa kolejnego postu, dotyczącego wózka:) Może zdecydowałaś się na trójkołowy. Czekam z niecierpliwością…

    Odpowiedz
  32. Magda says:

    Super ze napisałaś o torbie. Początkowo wydawała mi sie zbędna ale przemyslalam to i kupiłam ta pikowana z promocji :* dzięki. Czekam na kolejnego posta 🙂

    Odpowiedz
  33. michaaa says:

    super się czyta ale dla mnie to jak czytanie bajki, niestety.
    pewnie zaraz napiszą że się czepiam. czytam twojego bloga od kilku miesięcy. w jednym z wpisów napisałaś, że kiedyś goniliście za kasą a bardziej twój mąż. świetne zarobki, spełnianie zachcianek itp. jak czytam to mam wrażenie, że nadal jesteście w szczególnej sytuacji. poród w prywatnej klinice, kołyska i inne rzeczy. wiem że zasobność portfela nie daje szczęścia i spełnienia ale bardzo pomaga w życiu. dzięki twojemu blogowi dowiaduje się o istnieniu przedmiotów których nie miałabym okazji poznać bo wiem że mnie nie stać.

    Odpowiedz
  34. sylwia says:

    Kobieto co cesarki na życzenie egoizmem mianuje, „obys w bólach dzieci powila” naprawdę koronuje matkę jedynie na pseudo bohatera. Julko, gratuluję decyzji.

    Odpowiedz
  35. Aneta says:

    A ja szczerze podziwiam kobiety które decydują się na drugie cc… Oczywiście mam świadomość tego, że to jak przeszły swoje pierwsze cc ma tu duży wpływ na decyzje. Ale ja mając naturalny poród za sobą i teraz cc, bo Noam ułożył się miednicowo to na kolejne cc jeśli nie będzie trzeba się nie piszę! Niestety matka natura była strasznie nie sprawiedliwa doświadczając tak boleśnie tylko nas kobiety, ale dla mnie ból po cc jest gorszy niż ten przy naturalnym porodzie no i o wiele dłużej do siebie dochodziłam, ba nawet teraz odczuwam moje cięcie 🙁

    ps. kochana nie otwiera mi się strona ze stworkiem co może trzymać smoczek, a przydał by się nam taki 🙂

    Odpowiedz
  36. elena says:

    Ja nie o wyprawce. Ale o tym postanowieniu o karmieniu nie piersią, i cesarką „na życzenie”. Też mnie to jakoś zasmuciło… niby prywatna sprawa, ale skoro podzieliłaś się tym Julia w komentarzu to już jednak nie prywatna. Szkoda, że jak piszesz – strach przed bólem nie pozwoli Ci doświadczyć piękna porodu siłami natury.
    Tak samo z karmieniem piersią. Nawet jeśli trwa ono tydzień, miesiąc, czy pół roku, jest to jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie można ofiarować swojemu dziecku.
    Koce – muślinowe, czy zwykłe bawełniane… kołyska – czy robiona ręcznie, czy „modern”… wózek – czy za 400 zł, czy za 4 000zł. To wszystko jak piszesz są gadżety, a sedno sprawy tkwi gdzie indziej.
    Ja marzę o tym, żeby karmić sama moje dziecko i urodzić je własnymi siłami. Ot, taka refleksja po przeczytaniu wpisu i komentarzy. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego z okazji Świąt!

    Odpowiedz
    • julia says:

      bardzo mnie cieszą Twoje postanowienia i trzymam mocno kciuki żeby Ci się udało, a ja pozwolisz pójdę swoją drogą.
      również wszystkiego dobrego.

      Odpowiedz
  37. Kaja says:

    Witam:) czytam Twojego bloga już dłuższy czas i też Twoja wiadomość odnośnie planowanego cesarskiego cięcia mnie zaskoczyła. Wiem, że to Twoja decyzja ale wiedz, że poród naturalny jest dla dziecka najlepszy. Uruchamia się wtedy w jego organizmie wiele procesów pozwalających na naturalne i w miarę łagodne przejście na drugą stronę brzucha:) Cesarskie cięcie jest najlepszym rozwiązaniem tylko w przypadku gdy rodzenie naturalne zagraża życiu matki i dziecka. Jestem lekarzem ale jednocześnie mamą. Mając jakąś wiedzę i odbywając praktyki i staże na oddziałach ginekologicznych sama nie zdecydowałabym się z własnej woli na cesarskie cięcie. Nie odbieraj tego jako atak na Twoją osobę. Z racji wykonywanego zawodu mam potrzebę uświadamiania;) Pozdrawiam:) Mama Franka.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Kaju, bardzo dziękuję za opinię fachową, ale mnie nic nie przekona, choćby nie wiem co.. 🙂
      Tosia była cesarką na życzenie i teraz też dokonuje takiego wyboru, bo z tamtego jestem ogromnie zadowolona.
      Dobrych, rodzinnych świąt dla całej rodziny Frankowej 🙂

      Odpowiedz
  38. piękny jest świat tosi i dzidziusia 🙂
    zawsze mi się marzył taki piękny, skromy acz bogaty świat 😀

    Odpowiedz
  39. michaaa says:

    jeszcze coś. ja nie zgadzam się z tym że karmienie piersią to wyjątkowe chwile. zależy dla kogo jeśli wszystko jest okej dziecko pięknie ssie, mama zadowolona i spokojna to okej. mnie denerwuje to że w naszym kraju temat ten wywołuje takie komentarze. ze mną los obszedł się wyjątkowo paskudnie w tym temacie. zakładałam że będę karmić piersią, pierwsze dziecko i zero pokarmu, walka trwała 3 tygodnie i wpędziła mnie w stan niemal depresji. drugi maluch i diagnoza że mam poważną chorobę która wyklucza karmienie piersią. los był okrutny bo tym razem mleko płynęło ciurkiem i farmakologicznie była laktacja zatrzymywana.
    odnośnie cesarki to miałam dwie i nie zamieniłabym na poród naturalny z mega bólem, podawaniem oksytocyny, nacięciem i rodzeniem pod ktg bez możliwości wyboru pozycji. tak jak pisałam zazdroszczę tej możliwości wyboru, porodu w prywatnej klinice gdzie jest się traktowanym podmiotowo a nie przedmiotowo.

    Odpowiedz
    • Kaa says:

      Moim zdaniem, zadna skanosc nie jest dobra.. Gloryfikacja sn jest nie fair, ale demonizowanie go tez nie jest w porzadku, szczegolnie dla kobiet, ktore beda rodzic pierwszy raz i wiadomo, ze maja duzo obaw. Prawda jest taka, ze zarowno sn jak i cc moze byc cudnym przezyciem (szczegolnie, jesli mozna byc z dzieckiem bezposrednio po urodzeniu), a moze byc koszmarem.
      Polecam wszystkim lekture „Poloznej”:
      http://lubimyczytac.pl/ksiazka/204457/polozna-3550-cudow-narodzin
      nie zeby kogos przekonac, bo to naprawde bardzo indywidualna sprawa, ale zeby przezyc kilka wzruszajacych historii i zobaczyc, ze sn to nie musi byc zadne bohaterstwo/meczarnie tylko naturalny poczatek fascynujacej przygody jaka jest rodzicielstwo.
      Ja mam dwa naturalne porody za soba, oba wspominam bardzo milo:) szczegolna to zasluga mojego meza, ktory skutecznie usmierzal okolo-skurczowe dyskomforta;)

      Zycze kazdej mamie takiego rozwiazania, jakie sobie tylko wymarzyla:D

      Odpowiedz
  40. Lolka says:

    Miałam cc. Ze względów rożnych. Nie zamieniłabym tego na sn, mimo ze na początku taki poród chciałam. Świadomość co sie dzieje z Twoim ciałem i dzieckiem, pierwszy kontakt bez piętna bólu, wysiłku, na spokojnie-piękny. Szanuje rodzące w naturalny sposób, podziwiam, nie zgadzam sie jednak z ich gloryfikacja i twierdzeniem ze przez cc coś sie traci… Julia nie obawiaj sie bólu 😉 ja miałam planowe cc 2 tyg przed terminem, córeczka postanowiła wydostać sie wcZesniej i uruchomiła akcje porodową. Czułam spięcia, ale bólem bym tego nie nazwała. Wiec nawet jak „coś”dacie radę dojechać gdzie trzeba 😉
    Karmilysmy sie piersią. Byłam lekko bodbuntowana bo wewnętrznie nie godziłam sie ze społecznym cisńieniem przeciw mm i cc. Stwierdziłam ze owszem spróbuje, bez spiny ale nie za wszelka cenę… Poszło lekko wiec przy tym zostałam i bardzo sobie to chwale, szanuje jednak inne wybory 🙂

    Myśle o muslinowym kocyku tylko żeby pełnił głownie funkcje ochrony na kołyske przed słońcem na tarasie i przykrycia. Wybrać kocyk czy taka jednowarstwowa mgiełke? Będę wdzięczna za poradę! Ściskamy 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie muszę rodzić naturalnie by czuć się bohaterką i cudną matką 🙂
      kocyk jak do przykrycia wózka to zdecydowanie pieluszkę/mgiełkę jednowarstwową.
      kocyk muslinowy czy bambusowy jest gruby z kilku warstw pieluszki.
      wszystkiego dobrego dla Was.

      Odpowiedz
      • Kaja says:

        Moim zdaniem już samo bycie w ciąży jest bohaterstwem;) a szczególnie przetrzymanie ostatniego trymestru. Ja czułam się fatalnie, miałam obrzęki i typowe dolegliwości ciążowe. Początek ciąży to 5 tygodni szpitala, groźba poronienia i przymusowe leżenie w łóżku do 18 tygodnia (mogłam chodzić tylko do toalety). Jestem dumna, że to przetrwałam i wcale nie był mi potrzebny poród naturalny żeby poczuć się bohaterką i 100% matką. Gdyby lepszym rozwiązaniem okazało się cesarskie cięcie bez słowa sprzeciwu dałabym się ściąć:) Moja wypowiedź dotyczyła typowo medycznej strony bez nuty emocjonalnej. Po prostu z punktu widzenia medycyny dla dziecka i kobiety lepszy jest poród naturalny (zdrowego dziecka i zdrowej kobiety). Tak samo z karmieniem piersią. Doskonale wszyscy wiedzą, że najlepszy dla dziecka jest pokarm mamy. Ja miałam trudności z karmieniem, chwile zwątpienia, Franek miał alergię a ja jadłam 2 produkty na krzyż- On ciągle wysypany. Karmiłam 5 i pół miesiąca bo tyle wytrzymałam i cieszę się, że w moim otoczeniu nikt mnie nie zmuszał do dalszego karmienia piersią. Zrezygnowałam gdy zabrakło mi sił na walkę i nie żałuję ani, że karmiłam ani, że dość szybko zrezygnowałam:) PS. mieszkam w mieście, w którym mieszkałaś przed wyprowadzką do nowego domu. Mój mąż kilka lat mieszkał na tej ulicy co Ty;) mały ten świat.

        Odpowiedz
  41. Aga says:

    Czytam bloga od dluzszego czasu. Pierwszy raz cos jednak postanowilam napisac- po przeczytaniu dyskusji o CC na zyczenie. W naszym kraju jest tez niebywaly „kult cyca” …. Ja jak Pani mialam CC i nie wyobrazalam sobie innej opcji! Wiekszosc moich kolezanek rowniez a juz takie kolo 40- stki praktycznie wszystkie, to juz standard dla tych, ktore tak wlasnie chca. Kiedy czekalam na swoje CC obok mnie rodzila kobieta- cos jednoczesnie cudownego bo plakala ona i ja z tych emocji ale jednoczesnie cos strasznego z uwagi na bol, krzyki, stres…..Nie mam osobiscie zadnej traumy, nie wiem co to skurcze, co to odejscie wod plodowych. Super uczucie! Takie bardzo zoragnizowane, zaplanowane.
    Z karmienia tez sama zrezygnowalam, nie czulam sie w tej roli-karmiacej piersia komfortowo. Moja mama mnie nie karmila, babcia nie karmila mamy, zyjemy, jestesmy poki co zdrowe, zadnej traumy osobiscie nie mam- chyba bylo mi to obojetne wtedy i teraz;)
    Prosze nie przesadzac.

    Odpowiedz
  42. Kamil says:

    Witam serdecznie, nigdzie nie mogę dostać informacji a Pani tak ciekawie przedstawiła tą nianie ale … Czy stacja bazowa przy dziecku jest ładowana i można ją np położyć w wózku dziecka ? czy jest tylko zdana na zasilanie sieciowe ? prosiłbym o info 🙂 bo waham się !

    Odpowiedz
    • julia says:

      jest tylko na kablu. ja np mam na tarasie kontakt i tam podłączam, jest dosyć długi więc nie ma problemu.
      użytkujemy cały czas i ja jestem zadowolona bardzo z niego. ale jak Ktoś na ma na dworze kontaktu to może być już problem.
      jednak jakościowo i pod wzgledem „czucia” jest super.

      Odpowiedz

Trackbacki dla tego postu

  1. Babyhome ladnebebe.pl

Zostaw komentarz.