zaplanuj swój czas

kiedy nad wszystkim panuję, kiedy w każdym kącie mam porządek to życie mi się lżejsze wydaję.
żaden problem nie jest wielki, a nawet gdyby, to jego rozmiar nie przeszkadza mi w natychmiastowym rozwiązaniu go. idę wtedy po domu jak taka czapla. wysoko i dumnie podnoszę nogi.
kiedy mam w domu porządek to nagle wydaje mi się, że dzieci ciszej krzyczą, że kawa wolniej stygnie, że świat należy do mnie. zwyczajnie mogę wtedy wszystko..
jednak by ten stan osiągnąć trzeba wiele z siebie dać..
czasami zazdroszczę tym co potrafią ręką machnąć, żyć w pogodzeniu z tym bałaganem, rozgardiaszem..
ale w pogodzeniu naprawdę, w środku siebie.. że go to nie dręczy, nie spędza snu z powiek.
nie tak, że z lenistwa a w środku go gryzie i gniecie..

bo ja kiedy wychodzę z domu, muszę za sobą zostawić ogólny ład, tak by naczynia w zlewie się nie piętrzyły, koce rozleniwione by w nieładzie nie leżały..
i oczywiście nie zawsze mi się to udaje, ale pełnię szczęścia osiągam tylko wtedy..
i choć sobie tłumaczę, choć czasami walczę ze sobą to dziś już wiem, że pewne rzeczy trudno zmienić i należy im zwyczajnie dopomóc.. by nie dręczyły i dały zwyczajnie żyć.
och! ile ja się w życiu nawieszałam tych plakatów, mądrych zdań… by nauczyć się z bałaganem żyć..
ale prawda jest taka, że to skrajnie dwie różne rzeczy… bałagan a rozrzucone zabawki..
mnie nurtuję każdy kurz za mikrofalówką i lodówką.
i choć wymaga to ode mnie dużo, to zwyczajnie w takim uporządkowanym domu żyje mi się lepiej..
mam wtedy wrażenie, że mój umysł jest lekki, że nie trapią go żadne problemy, że brak piachu pod stopami i okruszków na blacie powoduje moją nieznośną lekkość bytu..
kiedyś widziałam takie zdjęcie z podpisem „tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy”..
większość kobiet jakie znam, które mają pięknie zadbane domy są maksymalnie ciekawe, kreatywne, pomysłowe.. 
zawsze powtarzam, że mnie jest obojętne jakie Kto ma domy.. czy małe czy duże, czy z meblościanką czy loftowym stołem.. dla mnie to nie ma najmniejszego znaczenia.. 
jednak bez dwóch zdań uwielbiam domy gdzie jest porządek i ciepło.
kiedy wchodzisz do maleńkiego domku, w którym wszystko jest zwyczajne, niewyszukane w katalogach, ale pachnie, stoją kwiaty na stole, na komodzie ułożone gazety.. to odpoczywa człowiek.
mam też takich znajomych gdzie wchodząc muszę sobie torować drogę by dojść do salonu i mocno się napracować by postawić na stole ofiarowaną mi filiżankę kawy. moja miłość do nich nie jest w żaden sposób mniejsza.. idę do Nich, do człowieka, nie do poodkurzanych dywanów.
jechałam ostatnio do Asi. dzwonię i mówię „błagam, nie sprzątaj. chce byś cieszyła się na mój przyjazd a nie by kojarzył Ci się z tym że mam przyjechać i będziesz dwie godziny latać na szmacie. rób co masz robić i jak przyjadę to zrobisz mi kawę. takich gości przed których wizytą się nie szaleje ze sprzątaniem i szykowaniem – milej gości. swobodnie, lekko.”
popadam w skrajność jeżeli chodzi o mój dom. zwyczajnie lubię żyć w posprzątanym domu.
dookoła tematu chodzę a pytaliście nie raz jak sobie z tym radzę.. że dom, sprzątanie, dzieci, praca..
myślę, że nie mam się w żaden sposób lepiej ani gorzej od innych mam..
moja znajoma codziennie wstaje o 5ej rano i szykuje obiad dla dzieci które zostają z nianią, potem pędzi do pracy, wraca późno bo dojazd, korki, zakupy spożywcze.. a w domu jeszcze pranie, ogródek..
więc to chyba nie ja powinnam pisać o dobrej organizacji czasu..
jednak jakąś posiadam i napisać mogę..
lecz to stare prawdy są, nikomu niedziwne.. czasami tylko trudne do wprowadzenia w czyn.
nauczyłam się sprzątać na bieżąco. nigdy nie chodzę z pustymi rękami. zawsze wezmę a to z kuchni do łazienki, a to z dołu na górę.
a to jak widzę, że w lodowce mniej rzeczy jest to szybko wyciągam i półki przetrę.
robię to odruchowo, bez zastanowienia. zajmuje dwie minuty a kiedy przychodzi do np świątecznych porządków to okazuję się, że nie ma miejsc w których dawno nie było sprzątane..
i najważniejsze! zrób od razu! jak Cię coś dręczy to nie zostawiaj „posprzątam jutro albo w sobotę”, bo wtedy do jutra lub soboty będziesz mieć zaprzątniętą głowę. oczyść ją od razu! (jeżeli oczywiście tego potrzebujesz).
robię naleśniki. wyciągam mąkę i wylatuje mi makaron, który rozsypuje się na ziemi.
muszę tam na spokojnie potem posprzątać – myślę.
upiekłam te naleśniki, mamy iść na spacer, ale wiem, że spokoju nie zaznam. szybko klękam przy szafce, wyciągam, wycieram szmatką, układam, co nie potrzeba wyrzucam. ciach! 5 minut i jaka lekkość.
czy ja nie zazdroszczę tym co mają to w nosie i kiedyś przy okazji posprzątają?
oczywiście, że zazdroszczę! ale dostałam taki charakter, po latach zauważyłam, że trudno go zmienić więc postanowiłam mu dopomóc..
uciska mnie w myślach każda szafka z dokumentami w biurze, która dawno nie była segregowana, szuflada z milionem rajstop w których nie chodziłam od stu dwudziestu lat.
zwyczajnie lubię się rozejrzeć i dostrzec ład i harmonię..
ileż to moich znajomych, kiedyś żyjący w rozgardiaszu, dziś z wiekiem mówią, że choć są leniwi i sprzątać im się nie chce to nie mogą skłamać i prawdą jest, że w uporządkowanym domu lepiej się pracuje, lepiej gotuje..
myślę, też że to co robimy widzą nasze dzieci..
kiedy wychodzę od Kogoś, gdzie byłam ze swoją dziatwą to zanim zamknę drzwi i wsiądę do auta, sprzątam po nas. układam zabawki, zanoszę na miejsce. podnoszę rowerki…
staram się zostawić miejsce po nas tak jak je zastaliśmy, choć to nie do końca możliwe..
wyobrażam sobie, że my wrócimy do czystego domku, wykąpię dzieci i mam wolny wieczór, a Ktoś Kto nas gościł ma do sprzątania cały dom, kuchnię, naczynia i podwórko..
fajnie jest po prostu podzielić obowiązki..
najbardziej nauczyła mnie tego moja sąsiadka.. kiedy się wprowadzili, ilekroć przychodziła to zawsze zanim wyszła sprzątała ze swoją córeczką zabawki. segregowała, zanosiła na góre to co zwlokły na dół itp… odnosiła do zmywarki naczynia.. Ona wychodziła. Kawę wypiłyśmy, pogadałyśmy, dzieci się świetnie bawiły, a jak wyszły to dom wyglądał jak nowy… 
Ona również uwielbia porządek i mierzy swoją miarą. Cieszę się, że mnie tego nauczyła.
To dobra nauka.
Uczę się też sprzątać z dziećmi. nie czekać aż pójdą spać, aż pójdą z Tatą na spacer albo do Babci.
zwyczajnie biorę ich do pralni i zbieramy pranie, ładujemy pralkę. razem myjemy podłogę, ścieramy kurze.. nie czekam na czas który nadejdzie tylko organizuję ten który mam.

ostatnie kilka dni mocno chorowałam na dolegliwości jakie mam od dziecka i jako, że nie wstawałam z łóżka to się nagromadziło…
obiecałam sobie, czując się lepiej, że napiszę posta, zamknę laptopa i pójdę posprzątać.
pootwieram drzwi na oścież, naleję płynu do wiadra i niech się roznosi dźwięk odkurzacza!
niech dom oddycha! miłością, zdrowiem, szczęściem i… porządkiem!

Napisz komentarz...
  1. mjakmama says:

    Nie jestem pedantką ale lubię kiedy każda rzecz ma swoje miejsce 🙂
    Podczas gotowania nie lubie gdy brudne rzeczy się pietrzą – zupa bulgocze, a ja myje deskę do krojenia by potem móc zwyczajnie odpocząć 🙂
    Ale pamiętam jak po jednych domowych urodzinach moich dzieci byłam bliska załamania, bo w tywanie wklejone były gumy do żucia. Wszędzie masa pokruszonych ciastek, stliki kleiły się od soku itp lecz najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że po wyjściu gości moje dzieciaki powiedziały, iż były to najfajniejsze ich urodziny. Aż miło się sprzątało po takim stwierdzeniu 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      och tak! to zdecydowanie..
      ale ostatnio jak byłyśmy na Cyprze, moja Kamila, solenizantka pojechała odwieźć ostatnich gości i my 3 co zosatłyśmy plus Mama Kamili wstałyśmy sprzątać. zajęło nam to dosłownie 10 minut. było umyte, poodkurzane, no błysk..
      gdyby robiła to jedna osoba zajęłoby ponad godzinę.. chodzi o to, że fajnie jak Ktoś jest domyślny, taki że już podniósł, już zrobił… ja też się wciąż tego uczę, bo np mojej siostrze i sąsiadce nie dorastam w tym do pięt! 🙂

      Odpowiedz
  2. Renia says:

    ja mam ten sam pociąg do porządku i w pracy muszę mieć porządek na biurku i w biurku, strasznie mnie wkurza jak ktoś przechodzi i sobie coś „zostawi” na nim. Zazwyczaj odnoszę mu tę rzecz. W domu już nie wprowadzam takiego rygoru, a szkoda, bo by się lepiej żyło, pracowało, bawiło i gotowało, ale zawsze widok czystego czyjegoś domu mnie motywuje do sprzątania 🙂 Ale to jest dobra wskazówka, „nigdy nie chodzę z pustymi rękami” 🙂 I jeszcze pytanie do Ciebie Julio, co robisz z niepotrzebnymi rzeczami? Tzn. takimi których nie używasz dłuższy czas a leżą? Szczególnie mnie ciekawi temat zabawek, moje córka ma pełny pokój miejsca brakuje i mimo, ze co jakiś czas trochę oddaję, to mam problem z segregowaniem ich i pozbywaniem się.

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz, różnie.. zawożę do Babci, oddaję dla biednych dzieci a te porządne, jak nowe – sprzedaję.
      ja ubolewam na
      d bałaganem jaki mam w aucie, wciąż brakuje mi czasu na to by tam mieć zawsze ład i harmonię.

      Odpowiedz
  3. Mama M. says:

    Znam ten ból aż za dobrze jak pomycie w zlewie spać nie daje więc chodzę spać po nocach jak już wszystko ułożę, wytrę, schowam, pochowam piloty równo sobie po swojemu położę bo on jak zwykle źle zrobił i w innym miejscu zostawił jak podłogi zetrę choć w domu nas prawie cały dzień nie było to nie miał kto nabrudzić i jedyne z czym walczę ale krzyków rano słuchać nie lubię to jak M prosi czasami żeby jakieś zabawki w jej pokoju zostawić w innym niż zawsze miejscu bo ona się bawi i rano będzie dalej się bawić w to samo a mnie korci jak nie wiem ale walczę… zapalam lampkę kucyka zamykam drzwi i idę w swoją stronę czystą i uporządkowaną 😉
    I ten porządek za sobą zostawiany kiedy wychodzimy M już z tatą na dole a ja jeszcze buty układam w szafkach bo się przewróciły jak oni swoje wyciągali… itd.
    Fajnie poczytać że takich ,,świrów” więcej jest na świecie bo na mnie większość znajomych dziwnie patrzy ;D

    Odpowiedz
  4. Ann says:

    Podpisuję się pod Twoim teksem dwoma rękami a ta ,,złota myśl’ (milion razy udostępniana przez moje koleżanki na fecebooku) o tym, że tylko nudne kobiety mają porządek w domu, wywoływała we mnie zawsze frustracje, że chyba jestem mega nieciekawa, niekreatywna, flądra i w ogóle….
    Dla mnie porządek wokół nas – w domu, w ogrodzie, na biurku w pracy, to również porządek w nas, w naszych głowach, umysłach. Dodatkowo moja córeczka jest alergikiem, więc higiena w domu to podstawa.
    Cały czas pracuję nad swoja tolerancją ale cóż, trudno zaakceptować mi brudasów i leni, którzy dorabiają jeszcze do tego jakąś filozofię – a to zapracowani, a to eko (znałam kiedyś jednego kolesia, który nie prał koszul ze względu na to, ze detergenty zagrażają środowisku naturalnemu, pracował w biurze wśród innych przedstawicieli gatunku ludzkiego, niestety) , bo dzieci w domu, to nie opłaca się sprzątać, bo i tak nabrudzą. Może po prostu nie chcą być nudni, jak te kobiety od czystych domów.
    Zresztą nigdy nie wiadomo jak się czyjeś życie potoczy a jak powiada moja mama jak umiesz dobrze sprzątać, to w razie czego fach jak znalazł w ręku jest.

    Odpowiedz
  5. katarynianka says:

    ja gdzieś zgubiłam moją systematyczność… i bardzo za nią tęsknię.. masz patenty na wskoczenie w rytm? bo jam wybita. zazdraszczam konsekwencji.

    Odpowiedz
  6. katarynianka says:

    ojej…ja gdzieś zgubiłam moją systematyczność… i bardzo za nią tęsknię.. masz patenty na wskoczenie w rytm? bo jam wybita. zazdraszczam konsekwencji.

    Odpowiedz
  7. Gabrysia says:

    Zdrówka Kochana!

    Odpowiedz
  8. Marianna says:

    Ty zazdrościsz bałaganiarzom swobodnego podejścia do bałaganu, a ja straszliwie Ci zazdroszczę tego wewnętrznego przymusu uporządkowania swojego otoczenia. Chciałabym chcieć posprzątać, chciałabym czuć przymus podniesienia z podłogi papierka zamiast przekopywać go pod stół, żeby się nie rzucał w oczy.
    Nie gniecie mnie to, że mam bałagan (no, mało gniecie), ale to, że nie chce mi się nic z tym zrobić i że to podejście ma również moje dziecko, bo moje próby egzekwowania porządku brzmią po prostu nieszczerze, a córka wyłapuje to błyskawicznie. To jest chyba to, co mnie najbardziej uwiera – że chciałabym nauczyć córkę porządku, a wiem, że nie potrafię :/

    Odpowiedz
  9. Karolina says:

    Boże!!! Ja jestem taka sama… Dlatego zwróciłam ostatnio uwagę i zażartowałam siarczyście o tej zrobionej „rozpierdusze” u Ani 😉 Bo ja, podobnie jak Ty, zawsze po sobie i swoim dziecku, sprzątam będąc u kogoś w tych tzw. gościach. I nieraz ganiona „weź się uspokój z tym sprzątaniem, siadaj” dalej robię swoje. Bo zdaję sobie sprawę ile czasem trudu kosztuje ogarnięcie tylu przedmiotów, odstawienie ich na miejsce.. Może i nadgorliwa bywam ale co tam. Taki dostałam charakter… :))))
    Ściskam Kochana!!!

    Odpowiedz
  10. Karola says:

    Jula…ostatnio rozmawiałyśmy o tym w knajpie 😉 aj lowiu ? mam tak samo… wiesz…

    Odpowiedz
  11. Paulina says:

    Mam dokladnie tak samo!!!! Dokladnie!!!!! A jeszcze maz balaganiaz i jemu nie przeszkadza nielad… To troche wszystko utrudnia. Ale daje rade… Sprzatam rowniez na biezaco i nie odpoczne dopoki nie widze ogolnego ladu na horyzoncie.
    Pozdrawiam!!!

    Odpowiedz
  12. paula says:

    A ja popadam ze skrajności w skrajność i co na to mi poradzicie:-/ Kiedy w ciągu tygodnia wracam z pracy o 16 i słońce już nie przyświeca w ten sposób, że na korytarzu widać tańczące pyłki kurzu i te, które przyssały się do zabezpieczenia kaloryfera (potrafią się stworzyć w 24 godziny) to mi w ogóle nie przeszkadza bałagan. Nie przeszkadza mi to, że nie ogarnęłam go w ciągu poprzedniego dnia. Nie przeszkadza mi niezasłane łóżko. No, może tylko okruchy w kuchni, które zostawił mąż. Nie wiem czy to za sprawą tego światła, że po prostu jestem już „wampirem” o tej porze, gdy słońce nie jest wysoko. Mam wtedy czas żeby wyjść z dzieckiem na pole i pogadać 2 godziny z koleżanką i ugotować i oglądnąć film. I w ogóle. A jak mam więcej wolnego, np. urlop to wszystko tj. bałagan, kurz mi przeszkadza latam na szmacie cały dzień. Zamiatam każdy okruszek. I na wieczór okazuje się, że przez cały dzień nic nie robiłam tylko sprzątałam. Nie mogę spokojnie usiąść, wyluzować się bo mnie denerwuje, że w ciągu 24 godzin zrobił się kurz na korytarzu! Czy Wy też tak macie???

    Odpowiedz
    • julia says:

      opisałaś też mój stan. czasami też w taki popadam, ale jest on tylko wtedy gdy nie mam nic na głowie. kiedy wiem, że mam przed sobą 3-4 dni wolnego i nic nie muszę. wtedy pozwalam sobie czasami na maksymalny bałagan. albo mam odrotnie, że jak wiem, że będą dni wolne to chce je błogo spędzić w idealnym porządku i najpierw wysprzątam. myślę, że to wynika z sytuacji w jakiej jest aktualnie nasza psychika..

      Odpowiedz
  13. MONIKA says:

    OH JAK JA CIĘ ROZUMIĘ . 😉

    Odpowiedz
  14. Magda says:

    Dokładnie o tym samym ostatnio pomyślałam, ja też muszę mieć ogarnięte być mieć jasno w głowie, tak już mam, taka jestem i czas przestać z tym walczyć. Nie raz czułam wyrzuty sumienia czytając jak mamy rzucają wszytko, olewają te w końcu nie aż tak śmiertelnie ważne sprawy i idą się bawić z dziećmi, ja nie umiem. Jak zrobię to, co we własnym przekonaniu muszę, a tak naprawdę chcę, to mogę zabrać się za resztę.
    Naleśniki, spacer i szafka naprawdę mnie rozczuliły – dokładnie tak samo robię:) Teraz mi z tym lżej.
    Dziękuję Julio! Jak zawsze chodzi przecież o to by być sobą, a innym dać być takimi jakimi są 🙂

    Odpowiedz
  15. teżOla says:

    Och! Też tak mam! I tak samo jak Ty próbowałam to zmienić – to swoje nastawienie, że zawsze musi być porządek, bo inaczej moja depresja murowana! Ale nie da się, no nie da! Lubię wracać do czystego domu. Takiego, gdzie jak wchodzisz zmęczona po pracy / podróży / wyjściu do kina, to możesz usiąść i napić się herbaty, wspominać to, co przed chwilą, a nie zaczynać od sprzątania. Ech! Kiedyś w WO chyba przeczytałam list dziewczyny, która była wychowywana przez rodziców, którzy nie zwracali uwagi zbytnio na porządek, a tym samym nie stresowali dzieci i siebie bałaganem. Dziewczyna była im za to wdzięczna, bo stała się przez to taka sama – nie przeszkadzały jej okruchy na stole, ani piasek pod stopami. I z jednej strony pomyślałam: super! Świetnie, że są tacy ludzie. Z drugiej jednak strony to chyba wtedy po raz pierwszy pomyślałam sobie, że ja się już pod tym względem nie zmienię i chyba nie chcę się zmienić. Lubię ten porządek wokół siebie. I tego porządku uczę swoje dzieci. Trochę się jeszcze buntują, ale kiedyś to docenią. A już na pewno docenią to przyszłe żony moich synów 🙂

    Odpowiedz
  16. Jagoda says:

    Ja w tej chwili leże już drugi dzień kręgosłup odmówił posłuszeństwa nie mogę nawet do toalety wstać i czuje się okropnie jak widze że dookoła robi się bałagan całe szczęscie z pozycji leżącej widać mniej ? mam tak samo jak Ty zawsze nim pozamykam drzwi przed wyjściem z domu to zaniose kubek do zmywarki poprawie koc na łóżku i wtedy głowa spokojniejsza ucze tego córkę mąż też już tym sie troszke zaraził bo nie do końca taki był odnoszę wrażenie że porządek w domu to porządek w głowie

    Odpowiedz
  17. Tina says:

    A to taki perfekcjonizm jest, który jak twierdzę jest moja największa zaleta jak i wada. Męczące nieraz to bywa. To samo mam i chociaż czasami zostawię ten nielad na rzecz chwili dla siebie,książki to,że tak ujme, nie zaznam spokoju. Niby odpuszczam sobie te okna nieumyte, bo kompletnie czasu na nie teraz nie mam, ale za każdym razem jak przechodzę to gdzieś to mnie męczy. Nie wiem jak ten czas znaleźć i żeby to robić w spokoju i rodziny na nogi na stawić na hasło GOSCIE,bo niedługo mąż zacznie gości unikać 😉 Ogromny dom,malutkie dzieci,obiad,mąż w pracy,zakupy,inne obowiązki i w tym wszystkim chciałoby się jeszcze mieć czas dla siebie,dla książki,dobrego serialu,rozmowy,randki z mężem. I co tu wybrać? Jak pogodzić? Na przysłowiowej miotle latać czy wieczór spędzić np na randce z mężem?

    Odpowiedz
  18. Izabela says:

    Moja zmorą, sprzątanie. Znajomi się zawsze mnie pytają jak przy trójce (a za chwilę czworce) dzieci mogę mieć tak czysto i ciasto i kwiaty i w ogóle.
    A ja uwielbiam gdy mam obrus na stole i ciasto dla niespodziewanych gości i nie usne gdy wiem że bałagan po wieczornym szaleństwie dzieci. Jak dziewczynki do szkoły wychodzą to ja łóżka ładnymi kocami odkrywam, poduszki ukladam a ludzie się śmieją że po co ich nie ma pokój zamknięty cały dzień.
    I też nie umiem chodzić z pustymi rękami. Mój mąż mówi na to że nie robię pustych przebiegów (co by to nie znaczyło;) )
    Pozdrawiam cieplo

    Odpowiedz
  19. Ania says:

    Witajcie,
    Bardzo dziękuję za ten tekst. Zapytacie dlaczego?
    Do dziś biłam się w myślach z hasłem (które cytowałaś), że nudne kobiety mają porządek w domu, uwielbiam porządek, pachnący dom , to mi daje poczucie spełnienia i wiem ,że w tym czasie mogłabym nauczyć się węgierskiego czy biegać po lesie:) ale nie ja wolę posprzątać , podkurzać, umyć podłogi nawet codziennie. Wiem ,że jest to natręctwo ale tak jak napisałaś trzeba mu pomóc a nie z tym walczyć. Będę powracać do Twojego posta by czasami upewnić się ,że nie jestem sama. Dzięki!

    Odpowiedz
  20. Lubię posprzątany dom. Nie usiedzę w spokoju gdy pijąc kawę widze okruszki na dywanie, gdy z ze zlewu łypią do mnie brudne garnki, gdy kurz tańczy na komodzie…
    Lubię tą kawę wypic, ciastko zjeśc z czystą głową. I choc nie jestem mistrzynią porządków, to faktycznie czasem tak jest że zbliżają się święta a ja się nie stresuje bo nie robimy generalnych porządków, gdyż sprzątamy z mężem na bieżąco /taki cudny element mi się trafił :), nie moja zasługa, wyniósł z domu rodzinnego/.
    Za to dziś gdy na zwolnieniu jestem to na spokojnie sprzątam gdzie nie robię tego na co dzień. dziś nalałam płynu, do gorącej miski z wodą i po prostu wymyłam drzwi w pokojach. Jaka satysfakcja.
    Ale czasem też się zdarza, że w pokojach sajgon a córka na dwór woła. cóż staram się o tym nie myślec na placu zabaw 🙂

    Odpowiedz
  21. Agnieszka says:

    Tak jak większość Pań tutaj jestem podobna w tym, że jak posprzątane, to lepiej się wypoczywa. Mam praktyczne pytanie. Doprowadza mnie do szału brudna podłoga. Brudna tzn. wystarczą czasami tylko okruchy, które przyklejają się do stóp. 🙁
    Dlatego poszukuję urządzenia ułatwiającego mycie podłóg. Męczy mnie ciągłe mycie mopem i to moczenie rąk. Może ktoś ma sprawdzone urządzenie? Mop parowy ? – podobno nie taka rewelka.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Izabela says:

      Ja mopem parowymy zniszczylam sobie podloge. Chyba częste mycie desek wysoka temperatura nie było wskazane co innego na płytkach tu super się sprawdza.

      Odpowiedz
  22. Jak dobrze, że ktoś mnie rozumie!! jak ja nie lubię żyć w chaosie, pracuję nad jako takim ogarnięciem naszego domku, a nie jest to łatwe, bo to już trzeci dzidziuś na rękach, a te starsze wszędzie ślady po sobie zostawiają. Czasem to aż ręce opadają, gdy jak ten Syzyf toczę mój kamień pod górę, a on znowu spada. Czyszczę cholerne szyby w drzwiach, a po chwili pomocnicy sprawdzają ich czystość.. przykładając rączki. ale tak już mam w głowie i inaczej nie potrafię :). Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  23. Bałaganiara says:

    Ależ tu jest pełno czyściochów – zazdroszczę!!! Ja bardzo lubię, jak jest czysto, ale nie cierpię sprzątać! Kiedyś czytałam, że ktoś nie zaśnie dopóki nie pozmywa. Dla mnie żaden problem, śpię jak dziecko 😛 Także zazdroszczę Wam tej pilności w sprzątaniu. Ja sprzątam, ale z musu. Za każdym razem obiecuję sobie, że będę robić jak Pani Perfekcyjna, że wieczorem wszystko ułożę, by rano się cieszyć z porządku, kilka razy mi się to uda i… odpuszczam. Bo jak już wpadnę w ten rytm starania się z całych sił utrzymywać porządek to jestem maksymalnie zmęczona samym faktem, że tylko chodzę i sprzątam, pilnuję, odnoszę, w ogóle nie odpoczywam 🙁 Dla mnie jesteście wielkie! Myślę, że te czyściochy zwyczajnie lubią sprzątanie, i może dlatego łatwo jest Wam o to dbać, a może się łudzę 😉 Pozdrawiam oba obozy 😛

    Odpowiedz
  24. Patrycja says:

    Ja nawet o 2 w nocy potrafię myć naczynia by na rano nie zostały, a sprzątanie łazienki w środku nocy ( bo nagle zobaczyłam, że brudna ) to już norma

    Odpowiedz
  25. Ania says:

    Julio, to o mnie tekst!!

    Odpowiedz
  26. Limonka says:

    Ja mam wrażenie, że ciągle sprzątam i sprzątam i sprzątam, a ciągle mam bałagan… to jakiś mój koszmar:((( ciągle segreguje, wyrzucam co niepotrzebne a szuflady i szafy ciągle pełne, a na grzbiet nie ma co założyć… a to co jest to nowe zazwyczaj prawie nie używane i wisi… i serca do tego nie mam żeby założyć i sumienia żeby wywalić… kilka razy próbowałam sprzedać… ale ludzie nosami kręcą a jak powiem to sobie weź to biorą i dumni chodzą… Co jest ze mną nie tak????

    Odpowiedz
  27. Syla says:

    Pełne zrozumienie. Ja tez muszę mieć dookoła ład i porządek. Męczy mnie bałagan, odpoczywam tylko w uporządkowanym domu. I też coś co chwilkę przy okazji ogarniam i nie poświęcam na sprzątanie nie wiem ile czasu.

    Odpowiedz
  28. Renata says:

    Znowu trafione w sedno! tak, żyje sie lepiej w ładzie i porządku, a jak wybornie sie spi w sypialni czyściutkiej . lubie wracać np z zakupów wchodzisz do kuchni i masz gdzie torby z zakupami połozyc. A jezeli chodzi o znajomych to zapamiętałam jak koleżanka a obecnie przyjaciółka powiedziała mi ”przyjedz do mnie , mam bałagan ale ciebie sie nie wstydze”, i to potwierdziło ,ze mam przyjaciół. pozdrawiam.

    Odpowiedz
  29. Renata says:

    A, jeszcze jedno, Jula a te krzesła teatralne to muszą stać przy ścianie, czy one sie utrzymują same na swoich nogach? jak one mi sie podobają, teoretycznie nie mam gdzie ich wsadzić ,ale myślę, myślę i cos wymyśle. A gdzie zdjęcia z ”porządków”? .Bez Twoich fotografii post jest nie pełny……..

    Odpowiedz
  30. Ola says:

    Julio , przepraszam ze tak z innej strony , ale szukam juz od dawna i nie moge sie zdecydować – mianowicie chodzi mi o trampki chipie , które masz na filmie z Cypru 2015 – jaki to kolor ?? SEIGLE czy moze beige? a bloga kocham niezmiennie …. <3

    Odpowiedz
  31. Marlena1 says:

    lubię mieć czyściutko, lubię gdy podłogi pomyte, krany bez zacieków, w szafkach równiutko ubrania poukładane, każdy kąt pachnący, aż zaprasza. no i co że lubię jak nie mam, no nie mam tak, bo bombę każdego dnia ktoś podkłada pod mój dom. Trudno saperem mogę być także, a co.

    Odpowiedz
  32. I ja zgadzam się w pełni! Mam podobnie, gryzie mnie balagan, a juz o wychodzeniu od kogoś to trafilas, jakbym swoje mysli czytala! Szczególnie że zdarza mi się czesto bywac z dziecmi u kogos, kto ciagle powtarza to „zostaw, usiądź, się posprzata” a pozniej jestem tam nazajutrz i te zabawki jak lezaly, tak leżą:( i deszcz napadal do nich i mrowki powlazily…oj jak mnie to wkurza! Widzę komentarze i cieszę się że sporo kobiet ma podobnie 🙂 Kochana, pamietam post o przecinkach..ja jestem polonistką i w tekstach, ktore czytam zaraz widzę to i owo..i choc kurczę, nie chcę widzieć, no to tak ten nasz język polski kocham, że wyłapuję. Jesli chcesz,to bylby dla mnie zaszczyt gdybym Ci mogla te przecinki i inne takie:) uporządkować. Jesli chcesz oczywiscie.

    Odpowiedz
  33. ulalafiufiu says:

    A wiesz, zastanawiałam się czy tylko na potrzeby zdjęć masz taki porządek. Czy poza kadrem jest cały bałagan, którego pokazać nie wypada. 🙂 I wzdychałam, że tak pięknie. U mnie niestety dramat. Piaskownicę mam na tarasie, wnoszą mi szkraby ją do domu regularnie. Wzdycham tylko. Zarzekałam się, że przeniosę na trawę ale żal mi maluchów bo u nas mrówki grasują. Nauczyłam się odpuszczać. Obiady gotujemy razem, chłopcy na blacie. Malują mi tylko rączkami (bo podjadają) szybę i ścianę i blat, zrzucają na podłogę, włosy też malują i buzie i mnie czasem też. Kluskami malują najbardziej, mąką. Najfajniejsza zabawa. Potem kluski najsmaczniejsze. Zabawki mamy posegregowane. Każda ma swoje miejsce a i tak jakoś wieczorem znajduję je pod kołdrą, prysznicem, na parapecie, pod kanapą…
    Hmmm. Filozofię mam taką. Za 20 lat nie będę pamiętać o tym garze nieumytym co mi głowę zaprząta ale moje dziecko zapamięta, że mama z nim z plasteliny dinozaura kleiła (chociaż cztery pralki prania czekają i żelazko już gorące). Potajemnie co prawda wzdycham ale dinozaur zawsze zwycięża. Filozofię mam taką. Sprzątam sprytnie, tak jak ty. Przy okazji. A to półka w lodówce, a to drzwiczki szafki, a to umywalka w łazience. Liczy się czas. Młodsze dziecko nie schodzi mi z rąk prawie wcale a ciężki. Zmywarka wszystko umyje! Garnki, patelnie, miski! Pralka wszystko wypierze (nawet jeśli metka mówi inaczej). A mimo to bałagan, gości wstyd zapraszać. Ech.

    Odpowiedz
  34. Iwona says:

    Bardzo ważny temat, a jakże inaczej, u Ciebie zawsze wszystko na czasie i w samo sedno. Sprzątam, córki sprzątają, młodsza jeszcze mniej, ale starsza zasuwa za trzech. Tylko mąż nawet talerza do zlewu nie odniesie i brudnych ciuchów do kosza nie odniesie. Nie chodzi o okna, mycie podłóg czy inne porządki, tylko zwyczajne czynności. Przestałam walczyć z tym, bo jak mama go tyle lat z wszystkiego wyreczala, to nagle się nie zmieni. Jak powiedziałam teściowej o tej sytuacji, to tylko przyznała mi rację, że to jedyny synek kochany i taki rozpieszczony. Dlatego w tekście powinien być apel, że czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie…. I przyszła żona będzie miała…. Chcę jeszcze dodać również z zycia, że córka moja jest chora i każde zetknięcie się z kurzem, ogólnie brudem źle się kończy. I kiedyś chciała iść do kolegi, co jego mama w nosie ma porządki, ale nie odmówiłam poszła. Wróciła w krostach na rękach od brudnych zabawek – naprawdę. Z kaszlu leczylam ją wiele tygodni. I tak sobie teraz mówię, choć ja od zawsze porzadkowa, ale mówię sobie, że muszę mieć porządek co by koleżanek córek, które nas odwiedzają do chorób nie doprowadzić. A nawiasem to kolega z mamą wyprowadzili się bardzo daleko i już córka moja tam nie pójdzie i nie muszę szukać wymówki by tam nie chodziła, bo co miałabym jej powiedzieć..

    Odpowiedz
  35. Olka says:

    Same czyścioszki:) Lubię jak jest porządek. Lubię dywan bez okruszków, czystą kuchnię, poskładane pranie itp. Chodzę i sprzątam, odkładam rzeczy na swoje miejsce, chociaż po 5 min i tak jest bałagan. Czasami jednak zamiast układać w komodach wolę pobawić się z dziećmi. Spacer z nimi jest ważniejszy niż brudne naczynia. Czas leci tak szybko że chcę być tylko dla nich.

    Odpowiedz
  36. Dominika says:

    Droga Julio ja tez uwielbiam porzadek. Nauczyła mnie tego mama. Gotowanie idzie mi gorzej bo ze mnie niejadek i nie wiem jak zrobic, by innym smakowalo, a mi to przez gardło nie przejdzie. Porzadek przy dziecku a mam 10 mc Julcie musi byc. Rano, w dzien z 2 razy podloge myje i znow wieczorem. Koce tez wiecznie poprawiam, poduszki itp. Nijak nie wyjde z domu jak choć wzgledny lad bedzie. 🙂 niewolnik wlasnego porzadku i gdy slysze… Nie samym sprzataniem czlowiek zyje to slabne. Ok wiem, ze nie ale do brudnego domu, gdzie brud, kurz z miesiaca chyba lezy a na obrusie plam od liku, cukier wysypany to az mi wstyd by bylo gosci zaprosic. Podziwiam i znam takich, co wola do kosciola chodzic codziennie i tam dyzury sprzatania ustalac niz choc troche u siebie w domu ogarnac. Jak mi ma kawa smakowac wtedy. Glupia jestem ale tam gdzie czysto to milej jakos. Przytulniej. Czuje sie dobrze. Czeka mnie szorowanie fug na kaflach w salonie, bo po kominkowych ekscesach zimowego grzania pora dojrzec ich prawdziwy kolor. I zrobie to choc czasu przy dziecku brak ale zrobie bo ladniej bedzie. Idac z pokoju do pokoju sprzatam tak jak Ty. Automatycznie. Ubolewam, ze nie umiem choc tak w polowie gotowac jak sprzatac. Moze masz jakies sprawdzone przepisy na dobre jedzenie i dla amatorow w kuchni ? Pozdrawiam z Julcia niestety chora na ospe. Dominika

    Odpowiedz
  37. Ania* says:

    Wiesz Julio zazdrościlam Ci tego zamiłowania do porządku i organizacji do wczorajszego wieczora ;). Odmienilo mi sie gdy szłam do sypialni o 24.00 i kątem oka zauważyłam że mąż jednak nie pozmywal ( to co on robił w tej kuchni skoro nawet łyżki wazowej z zupy nie wyjął??, nie wiem)to tylko zaszlam żeby te łyżkę wyjąć bo podobno zupa szybciej się psuje ( nie może biedak tego zapamiętać ;)) i poszłam tulic synka i zasnac i pomyślałam sobie jakie to szczęście że ten bałagan nie przeszkadza mi w spaniu ;)).
    Chociaż z drugiej strony jakbym była bardziej zorganizowana to nie zarywalabym nocy żeby zdjęcia segregować bo zaległości dwuletnie mi się zrobiły ;)).
    Także pozdrawiam mile Panie Te co porządek mieć muszą i Te którym to bardzo nie przeszkadza, przynajmniej w spaniu ;))

    Odpowiedz
  38. Oj zdecydowanie to znamy! Gdy jest porządek w domu, to człowiek taki jakiś lżejszy, jakby kilka kilo spadło z niego! A o porządek u Nas ciężko, często w biegu, na warsztaty, z warsztatów mąż do pracy, ja do przedszkola po dziewczynki, potem obiad, wspólna zabawa, sprzątanie w między czasie 🙂 Nawet zaczęłam je dłużej w przedszkolu zostawiać, żeby coś czasu było na bloga, na gotowanie… a tu się okazało, że codziennie, w każdym kącie tyle sprzątania, że do przedszkola w biegu pędzę… staram się cały czas nauczyć się tych dwóch minut na starcie półki, 5 minut na rozwieszenie prania czy pochowanie do szafek.. takie to trudne! Ale nie tracę wiary w siebie! 🙂 Może i mi się uda 🙂

    Odpowiedz
  39. martka says:

    JULIA, normalnie jak perfekcyjna pani domu;), ale popieram w 100%, stare zasady feng shui mówią o tym, że jak się te szafę, szuflady posprząta to i głowa lżejsza, umysł przejrzysty. A ile osób można obdarować ! ( nie chodzi o to, żeby stare graty komuś wcisnąć), ale teraz np. zbieramy z przyjaciółkami ubranka i inne dla mamy w ciąży z chorym dzieckiem, która facet zostawił i podzieliliśmy: jedna body i śpiochy do konkretnego rozmiaru, druga zabawki, kocyki , śpiwory itd zgodnie z zasadą ‚daj to co sama chciałabyś otrzymać’-tzn czyste, nie zniszczone . I jaka motywacja do sprzątania! Teraz jest akcj a w bibliotekach, zbierają książki do szpitali dziecięcych i tu tez zrobiliśmy zbiórkę ( bo czasem są podwójne, albo się znudzi, albo można się zwyczajnie w świecie z kimś podzielić). Jak ktoś mówi, że nie ma komu to na olx jest opcja oddam za darmo. Te rajstopy w szufladzie mnie rozbawily ;)to ja! Po co kolor pomarańczowy???

    Odpowiedz
  40. O dziwo mam podobne odczucia względem nieporządku. 🙂 O dziwo , bo mniej więcej do 25 lat mało mnie interesował bałagan , sprzątałam jak już nie można było nic znaleźć. Na studiach mieszkałam z taką dziewczyną , która na naszej bardzo małej przestrzeni zgromadziła jeszcze więcej rzeczy ode mnie :). I ciągle nam coś „znikało” . Na drzwiach powiesiłyśmy więc listę rzeczy zaginionych i skreślałyśmy jak coś wypłynęło na powierzchnię 🙂 …Teraz znów mam na odwrót. Strasznie wkurza mnie nieporządek i nie mogę się na niczym skupić póki nie posprzątam. Jak już przestrzeń wokół uporządkowana to i myśli łagodnieją , problemy wydają mi się do ogarnięcia i tak dalej…

    Odpowiedz
  41. Mariola says:

    Mądrze napisane o tym sprzątaniu po sobie i swoich dzieciach. Nieraz tak miałam: najpierw sprzątam dom na przybycie gości, a potem po gościach.

    Odpowiedz
  42. Asia says:

    Moja mam mówiła mi ” jak masz porządek w szufladach to masz porządek w życiu”. Te prawdę zapamiętałam jakoś najbardziej. Pewnie sama usłyszała to od swojej mamy. Prawdziwa ta prawda, jest tak życiu jak piszesz, że niepotrzebny bałagan zaprząta nam niepotrzebnie umysł. Ostatnio zauważam, że całe to sprzątanie jakoś się demonizuje, jakbyśmy codziennie spędzały na tym całe dnie. Dla mnie porządek to: czysta podłoga, żeby na bosaka moc chodzić, czysty stół, żeby zawsze moc przy nim usiąść i zjeść i czysta kuchnia, zlew i blat, żeby bałagan nie odbierał apetytu:). To są podstawy, a reszta się dzieje jakoś po prostu cały czas ale bez konieczności organizowania ” dnia sprzątania”. Jak utrzymuje się pewnie stan porządku cały czas to on po prostu jest. Ostatnio jakoś przeczytałam na koszulce jakiejś dziewczyny hasło ” czysty dom oznaką zmarnowanego życia” i zrobiło mi się przykro. Nie dlatego, ze ja poczułam się jakoś dotknięta tym osobiście. Pomyślałam o mamie i babci. One są z trochę innych czasów niż my, wtedy kobieta była postrzegana nieco inaczej ale tez sama inaczej postrzegała swoje życie, obowiązki etc.. Nauczyły nas jak dbać o dom. Nigdy nie narzekały na sprzątanie, po prostu traktowały i traktują to jako coś oczywistego, i choć czasem tez uważam, że przesadzają z tym świątecznym sprzątaniem ( bo na wsi to jest rytuał) to odcieniami to, ze wiem jak dobrze trzymać miotle i jak ogarniać dom i …..życie. Nie uważam, żeby ich zycie było „zmarnowane”, uważam że to za mocne słowa i należałoby się zastanowić, czy takim hasłem chcemy dziękować matkom za wszelkie nauki.
    Pozdrawiam Cie Julio bardzo serdecznie. Dziękuje za ten post.

    Odpowiedz
  43. natasza says:

    oo, to jak u mnie, ale u mnie ten brak okruszkow na blacie powoduje calkiem znosna lekkos bytu 😀
    macham grabka i, i oddalam sie do sprzatania 😀

    Odpowiedz
  44. Julio Kochana,Lubię bardzo Twoje podejście do wielu spraw 🙂 z tym sprzątaniem masz rację i potwierdzam fakt,że jak jest wszystko ogarniętę to jakoś tak lżej i przejrzyściej 🙂 w domu w głowie.
    Ja mam tak,że jestem trochę bardziej nieogarnięta tzn jeśli wychodzę z domu to ogarniam by po powrocie było przyjemnie wrócić,wieczorem muszę pomyć naczynia by rano do śniadania kuchnia była wolna i przyjemnie się robiło herbatę ,kanapkę 🙂
    Ale jeśli chodzi o prasowanie,ubrania to po prostu koszmar.Pranie goni pranie, zbieram aby i na kupkę..i td.Porządki w szafkach też robię jak już coś mi się nie mieści albo wylatuje jakaś bluzka.no jestem jakaś niezorganizowana .Uczę dzieci odnosic talerze,pomagają przy nakrywaniu,brudne rzeczy do kosza itd ,ale ogólnie to jakoś tak czasami nie ma ładu i składu.Mam pewne granice gdzie ten chaos jest dopuszczany ,ale jak już jest za bardzo to jestem zła na siebie/rozdrażniona i wtedy przychodzi wena i 2 dni sprzątam by wszystko znowu wróciło do normalności mojej,ta normalność to nie jest mega czysty dom ,ale taki by ta moja głowa była w miarę spokojna.Lubię czyste okna bo to juz 1/3 sukcesu :)u znajomych też sprzątamy z dziecmi zabawki po zabawie i u nas też tak robimy jak są goście.Jako mamy rozumiemy się nawzajem 🙂
    Zazdroszczę systematyczności takim osobom jak Ty 🙂
    Wiesz co jest najśmieszniejsze ,że kiedyś pracowałam za granicą sprzątając domy 🙂 i lubię sprzątać .Ale od dziecka byłam też typem włóczykija i jakoś mi tak zostało mimo rodziny i 2 dzieci,że mając do wyboru sprzątanie a wyjscie gdziekolwiek wybieram to drugie.Uciekam wręcz .No taka jestem i tyle.
    Najfajniejsze jest to ,że mimo wielu podobnych myśleń na dany temat ,a wielu różnych na inny bardzo Cię lubię i szanuję i nieodzownie jesteś dla mnie inspiracją,podporą i kimś wyjątkowym.
    Dziękuję ,ze jesteś .Uściski dla Waszej 4 <3
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.