zielony chłopczyk

_DSC0001 _DSC0028 _DSC0082 _DSC0105 _DSC0133 _DSC0137 _DSC0130 _DSC0041 _DSC0013 _DSC0017 _DSC0029 _DSC0067 _DSC0074 _DSC0078 _DSC0076 _DSC0071 _DSC0052 _DSC0050 _DSC0085 _DSC0109 _DSC0112 _DSC0094 _DSC0160 _DSC0157 _DSC0151 _DSC0126 _DSC0043 _DSC0164
Zielony chłopiec – bo tak nazywa się marka, która jest producentem łóżeczka.
Greenboy.
I choć łóżeczko mieliśmy, to ja – miłośniczka drewna nie mogłam sobie takiej współpracy odmówić.
Jeszcze drewna jak drewna, ale lin! Jesteśmy zachwyceni z mężem wieloma pomysłami z ich wykorzystaniem.. Ostatnio zrobiliśmy barierki z lin przy zejściu do piwnicy. Wyglądają minimalistycznie, pięknie się komponują z drewnem.
Benio jest takim wierciochem, że ciągle w nocy ratuję Mu nogi i ręce z pomiędzy drewnianych szczebelków. Te liny wydały mi się bardzo przyjazne dla dziecięcego kręcącego się ciałka.
Łóżeczko zaskarbiło sobie moją sympatię jeszcze szerokością. Gdyż dziecko najczęściej lubi spać w poprzek, skąd wie w którym kierunku jest „poprzek” to ja nie wiem, ale idealnie w każdym łóżku muszą się w to wkomponować.. a to łóżeczko posiada 90cm szerokości. razem z łóżeczkiem jest dedykowany mu specjalny materac, z pięknym lnianym poszyciem.
Polski produkt, pochodzi z Bieszczadzkiej Komańczy, projektowany przez architekta Stanisława Bielawkę.
Jego design idealnie komponuje się z górskim klimatem jak i w nowoczesnych wnętrzach.
Swoją oryginalnością i ciepłem może nadać piękny charakter dziecięcego pokoiku i być jednym z największych dekoracji. Przy takim łóżeczku wystarczy już tylko bujany fotel i lniana girlanda.
Posiada dwie wysokości położenia materaca, możliwość innego przeplecenia lin do samodzielnego wychodzenia..
Posiadają również w ofercie kołyskę (można wykorzystywać jako łóżeczko przenośne) oraz łóżko dla starszaków. Wszystko to zachowane w podobnej stylistyce i staranności o szczegóły.
Wśród tego co pojawia się na rynku jest to chyba dość duży oryginał.

więcej aranżacji możecie zobaczyć na Ich blogu – tutaj.
zerknąć na facebooka czy instagram.

Napisz komentarz...
  1. Sylwia Ś says:

    Julio, jak zwykle zachwycasz, jak nie słowem to zdjęciami! Od Was zawsze takie ciepło bije, aż mnie monitor oślepia, tyle miłości w tej Waszej codzienności.

    Wspaniały świat Małego lokatego Chłopczyka.
    Ściskam mocno!

    Odpowiedz
  2. Magdalena says:

    Coś pięknego jestem zachwycona łóżeczkiem! a Benio słoooodziak 🙂

    Odpowiedz
  3. Malwina says:

    O tak moje dziecko wybitnie kręci bączki w łóżeczku co skutkuje obijaniem się o barierki i stękaniem tysiąckroć razy w ciągu nocy, a co odbija się na naszym śnie. A te łóżeczko jest fantastyczne i świetnie przemyślane dla „wędrowników” nocnych. A dodatkowy duży plus za wykonanie i wygląd.

    Odpowiedz
  4. Julio,
    Łóżeczko to piękna praca i swietny pomysł. Wkomponowalo sie w Wasz dom idealnie. Benio super ma loki!!! U nas tez teraz kolejkowy zawrot głowy i ciagle w domu slychać „ciuch ciuch…” codziennie chodziny na spacer w porze gdy niedaleko mijają sie dwa pociągi….jeden Pan maszynista juz nas zna i mruga swiatlami i specjalnie trąbi by Mały mu machał….

    Odpowiedz
  5. basia m says:

    Pierwsze co pomyślałam to boski design! Ale drugie co pojawło sie w mojej głowie to wizja niemowlaka który przecisnął głowę przez te liny i sie dusi w nocy….bosz… jak te liny sa napięte? Czy nie za słabo? Czy to ma jakiś atest bezpieczeństwa?

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie ma takiej możliwości? bo jak?
      myślę, że szybciej drewniane są niebezpieczne.
      liny naciąga się samemu przy składaniu. naciągasz więc jak chcesz.

      Odpowiedz
      • basia m says:

        Jakos nie wiem…jakos nie mogłabym zaufać tym linom, choc jesli chodzi o wygląd to sa ekstra, jednak co do bezpieczeństwa miałabym wątpliwości….

        Odpowiedz
  6. marta says:

    Juleńko, tak jak już pisałam na instagramie, duma rozpiera jak się ogląda takie cuda, które wychodzą z głów, serc, rąk zakotwiczonych w tym kraju… jakaś dobra energia jest w tych łóżkach chyba zaklęta… bo zachwycają od pierwszego wejrzenia.
    buziaki z Katowic
    P.S. napiszesz gdzie te zdjęcia są wywoływane?

    Odpowiedz
  7. M S-P says:

    Witaj. Piękne łóżeczko, śliczny pokoik, cudowne zdjęcia a najpiękniejszy Benio:)
    Właśnie przedwczoraj przejeżdżałam przez Komańczę, byłam na wycieczce z moim synkiem na Połoninie Wetlińskiej, nawet mało marudził, nie lubi chodzić po górach, a ja tak:) Julio, zdjęcia na ścianie są jakoś specjalnie zrobione, wyglądają jakby były podklejone na cieniutkich deseczkach? M S-P

    Odpowiedz
  8. Rose says:

    Julia a jak Wy robiliście podłogę, że uzyskaliście efekt takich szpar pomiędzy dechami? To panele czy deski? Zielona jestem w temacie 🙁

    Odpowiedz
  9. Marlena1 says:

    I tak sobie w tym swoim świecie siedzi i tę fajeczkę doi.To rozczulające, burza loków i nunuś.A łóżeczko jak Komańcza niepowtarzalne

    Odpowiedz
  10. Anna says:

    A skąd ta piękna kanapa?

    Odpowiedz
  11. iwona says:

    Przepiękne łóżeczko,przepiękne! Jesteśmy na etapie wychodzenia z kołyski, a tu takie cuda. Jesli cena by nam pozwolila to zagościło by u nas. No ale niestety.

    Odpowiedz
  12. Toja says:

    Cudowne zdjęcia z niesamowitym klimatem. Jak zawsze zresztą 🙂
    Ja bym się jednak bała mojej córki zostawić spać w takim łóżeczku. Ona lubi główkę wciskać w róg łóżeczka i już widzę jak wciska ją między te liny. Wygląda super, ale moim zdaniem jest niebezpieczne i wzbudza we mnie przerażenie.

    Odpowiedz
  13. wiola says:

    Piekny dom piekny pokoj cudny Benio i to lozeczko piekne ,najpierw widac loki potem jego ,odrazu mi się kolonnie w Komanczy wieki temu przypomniały ach pozdrawiam

    Odpowiedz
  14. Aldona says:

    Łóżeczko piękne, ale jego cena potrafi zwalić z nóg ?

    Odpowiedz
    • julia says:

      kiedy byłam mała, mój Tato rzeźbił zegary. zegar rzeźbiło się miesiąc. potrzeba było do tego zdolności, przyrządów, maszyn, drewna.
      zegar kosztował od 4 do 7 tysięcy. i też można by się za głowę złapać. bo teraz takie z chin przychodzą, że laik nie odróżni.
      dlatego tylko producent wie ile to pracy, pieniędzy, czasu…
      to zupełnie co innego niż jak przychodzi kontener z chin z 40 tysiącami łóżeczek. łóżeczko w Chinach za 25zł sprzedaje się w Polsce za 400-500zł.
      żyję od urodzenia z Tatą, który zajmuje się drewnem. dla mnie ta cena jest zupełnie zrozumiała.
      ach, nie wspominam już nawet o podatkach… 🙁

      Odpowiedz
      • monika says:

        Lubię to! 🙂

        Odpowiedz
      • marta says:

        kiedyś za meble płaciło się ogromne pieniądze, ale te meble służyły całe życie i nierzadko kolejne pokolenia miały z nich użytek. każdy kto umie liczyć zdaje sobie sprawę z tego ile kosztuje surowiec, czas pracy, dystrybucja i PODATKI w tym kraju… chwała tym że im się chce tworzyć, bo tacy jak ja (których nie stać na te rzeczy) cieszę się że chociaż mogę pooglądać i poczuć dumę i pochwalić polskie dzieła.

        Odpowiedz
    • Małgosia says:

      A ja myślę, że to nie cena jest zła tylko nasze zarobki. Bo czy to normalne, że przeciętnego Polaka nie stać na prawdziwy polski produkt. Że żyjemy w czasach, kiedy to skórzane polskie buty dla dziecka zaczynają być luksusem.
      Ale jeśli ten polski producent też chce żyć względnie normalnie to musi mieć za co. Jeśli chce być wiarygodny to nie oszczędza na tkaninie, na drugim człowieku, nie kradnie unikając podatków. Wkłada serce w swoją pracę i my to widzimy w tym dopracowanym łóżeczku, pięknie obszytej sukience czy pościeli. I mamy tą pościel później 20 lat. I te buty mogłoby nosić pół przedszkola bo są nie do zdarcia.
      To łóżeczko jest akurat kompletnie nie w moim guście ale uważam, że jest warte swojej ceny chociaż mnie na nie stać.

      Odpowiedz
  15. aga says:

    mam kołyskę tej firmy, dwójka moich dzieci spała w niej po sobie i muszę przyznać, że wart była każdych pieniędzy. Perfekcyjne wykonanie i do tego bardzo funkcjonalna. Córka do tego stopnia się do niej przyzwyczaiła, że jadąc do teściów musieliśmy ją wozić ze sobą:) Każdy kto nas odwiedzał się nią zachwycał, ręczna robota, prawdziwe dzieło sztuki. Teraz poluję na łóżeczko dla syna, ale czekam, może będzie jakaś promocja;)

    Odpowiedz
  16. lidia says:

    Nigdy nie zrozumiem rodzicow ktorzy kupują wózki czy łóżka dla dzieci po 3, 4 tys.I nie dlatego że mnie nie stac,po prostu uważam ze pieniądze zbyt ciezko przychodza zeby wydawać je na takie rzeczy które posłużą max 2 lata.Ale to tylko moje zdanie.

    Odpowiedz
    • julia says:

      to kwestia wyboru.
      kiedy byłam w pierwszej ciąży marzyłam o wózku maxi cosi. jeszcze wtedy nie blogowałam.
      kosztował tyle co połowa naszego auta (zawsze jeździmy starymi gratami) i do dziś bardzo się cieszę, że go kupiliśmy.
      codziennie spacerowałam kilka godzin i był ważny jak dla Kogoś auto kiedy jeździ codziennie do pracy.
      Ktoś inny może powiedzieć, jak można kupować nowy wózek dla dziecka za 1500zł skoro można kupić używany w super stanie za 700zł.
      Ale to genialne, że masz swoje zdanie. Ja mam np podobne odnośnie aut.. że używane auta można kupić w takim super stanie, te starsze modele są takie niezawodne, dlaczego ludzie tak się upierają na nowe..
      o, i tutaj widzisz spotykamy się w podobnych opiniach.
      każdy z nas jest inny i co innego jest dla niego ważne. co innego Go uszczęśliwia 🙂

      Odpowiedz
      • zuza says:

        Ja mam podobnie, jak Julia. Wolę nowy, piękny, funkcjonalny wózek dla dziecka, niż nowy samochód 🙂 No i po prostu na wózek marzeń mnie stać, ale na auto już mniej, a fajnie jest mieć coś „ekstra”, choćby wózek/łóżeczko (jeśli ktoś lubi). Wszystko to kwestia gustu, priorytetów. „Max 2 lata”? 🙂 A ile trwają wakacje? Max 1, 2 tygodnie, a za takie wakacje można kupić często wózek z górnej półki jak nie dwa 😉

        Odpowiedz
  17. lidia says:

    Zakochałam się w tym łóżeczku, jestem fanką Waszego domu, żałuję, że nie wybudowaliśmy właśnie drewnianego, każde zdjęcie mnie zachwyca, pozdrawiam gorąco.

    Odpowiedz
  18. Cudo! Prześliczne łóżeczko! I liny, i większa szerokość to wyśmienite rozwiązania! Jakby rozumieli dziecko – weszli w jego skórę 😉

    Odpowiedz
  19. ulalafiufiu says:

    Za każdym razem kiedy oglądam Twoje zdjęcia to szukam Cię gdzieś tam w tle :), z aparatem. Pewnie się do Benia uśmiechasz, rozmawiasz, podajesz zabawki, czochrasz po włosach. Niby Cię nie ma, ale jednak jesteś. A najciekawsze jest to, że potrafisz być niewidoczna a jednak się z tej strony pokazać. Jako mama. Super to jest :). Pozdrawiam! Just

    Odpowiedz
    • julia says:

      🙂 akurat wtedy co chwilka Mu pociąg złączałam, bo jak się magnesy rozczepiały to się denerwował 🙂
      uśmiecham się tu do Ciebie, do Twojego komentarza, biorę tacę z mlekiem dla Benia, gazetę Viva i lecę się położyć bo mi się tak oczy zamykają.. spałam dziś 4 godziny i muszę odespać 🙂
      dobrej nocki Just :*

      Odpowiedz
  20. Ola says:

    Pomysl na to lozeczko genialny i bardzo orginalny na pierwszy rzut oka.
    Boje sie tylko ze niebezpieczny. Wspominalas ze liny naciaga sie samemy wiec mysle ze sila miesni nie napnie tych sznurow tak jak fabrycznie wiec jest to nadal poniekad elastyczne. A jak wiadomo pomyslowosc dzieci nie zna granic .

    Odpowiedz
  21. Magdzia says:

    Juleczko, a drewniana układanka-domek to skąd? 🙂

    Odpowiedz
  22. Kamila says:

    mój mąż jest stolarzem, takim z zawodu i zamiłowania i też zgadzam się z Julią, że cena tego łóżeczka wcale nie jest wygórowana. Widzę ile pracy i czasu potrzeba żeby stworzyć coś ładnego, funkcjonalnego i porządnie zrobionego. Dla naszych dzieci mąż sam robił łóżeczko-kołyskę ( w stylu marynistycznym) i jestem pewna że posłuży ono jeszcze kilkunastu dzieciom w naszej rodzinie – po prostu mebel nie do zdarcia!
    Wiadomo, że jak ktoś kupuje tylko dla jednego dziecka to może jest to jakiś wydatek ale zawsze można potem je komuś oddać lub odsprzedać.

    Odpowiedz
  23. Renata says:

    No tak , pasujące łóżeczko do Waszych wnętrz, to fajnie, ze możesz doradzić innym mamom. A Ben ze smokiem i lokami rozkoszny, pozdrawiam.

    Odpowiedz
  24. zoska says:

    Kocham Bieszczady całym swoim sercem i musiałam napisać komentarz- dziekuje za takie odkrycie!!! łózeczko jest przepiekne…teraz moje dziecko i ja będziemy mogli codziennie „dotykać” kawałka bieszczadzkiej cudowności…musze jeszcze tylko przekonac meża;) a jeszcze chciałam odnieśc sie do ich ceny- akurat jestem na etapie intensywnych poszukiwań i łózeczka innych polskich marek (oczywiscie nie mowie tu o wielkich fabrykach, tylko manufakturach) są w takim samym przedziale cenowym. ale to ma w sobie coś wyjątkowego i już wiem ze zakończyłam poszukiwania. dziekuje!!

    Odpowiedz
  25. kasia says:

    Drewniany pociag, milość mego syna 🙂 tory juz w pokoju duzym sie nie mieszcza po rozłozeniu 🙂

    Odpowiedz
  26. Ania says:

    Mnie tez nie dziwią te ceny, to nie jest przecież Ikea, czy inna masowa produkcja, ale ręczna robota. Dodatkowo firma dodaje materac, który kosztuje swoje.. łóżeczko przepiękne, szkoda ze moje dzieci juz wyrosły z takich mebli…

    Odpowiedz
  27. Lena says:

    Julka skąd Ty masz ciągle takie fantastyczne produkty? Gdzie Ty na to wpadasz? Bo czarujesz tymi przedmiotami:) Ja też wielka miłośniczka drewna. I dopiero co jedną kołyskę pokazałaś, myślałam że to miłość do końca życia będzie, to z kolei nowa jawi się na horyzoncie. Ile ja tych dzieci będę mieć. A mój narzeczony to już ma mnie dość, bo on nowoczesne wnętrze uwielbia, a ja mu ciągle z tym retro wyskakuje i chce mnie udusić;p
    Nie wiem, ale gdzieś się to ulokuję, w końcu kilka domów dzieci będą odwiedzać, to wszystko pomieści się;)

    Odpowiedz
  28. Monika says:

    Ja ich kolyske dostałam w prezencie ślubnym. Dziewięć miesięcy później urodził się nasz synek i od pierwszej nocy spał w niej. Na początku przy łóżku na podłodze, a potem powiesiliśmy ten piękny przedmiot na linach „w nogach”, tak że mogliśmy go bujać stopami (jakkolwiek to nie brzmi:). Teraz synek śpi już w swoim pokoju, a kołyska została z nami, bo nie tylko zdobi przestrzeń, ale tez przypomina, że zaplanowaliśmy co najmniej pięcioosobową rodzinę. Jest to przedmiot wyjątkowo solidny i jestem pewna, że będzie służył kilku pokoleniom w naszej rodzinie. Już teraz wiąże się z tą kołyską masę pieknych wspomnień, a co to będzie za kilkanaście lat i więcej. .!? Ps. Rzeczywiście można ją przetransportować w bagażniku i nawet włożyć w nią inne rzeczy na czas podróży.
    Przedmiot dla ludzi sentymentalnych lubiących naturalne, piękne i solidne meble.

    Odpowiedz
  29. Dagmara says:

    Juliś, jak fajnie, że odkrywasz przed nami takie rodzime perełki. Bo my ciągle tylko cudze chwalimy, a swego nie znamy. Przepiękne te łóżeczka! Pomysł z linami genialny. Moja Rózia mało spała w swoim łóżeczku, ale zawsze bałam się, że się poobija o te drewniane szczebelki. Że też ludzie mają takie piękne pomysły… Cena łóżeczek wcale nie taka wygórowana, zważywszy na to, że uwzględnia także materac. Jak kupujemy dorosłe łóżko to większą część jego ceny stanowi materac. Zgadzam się z jedną z wcześniejszych komentatorek, że to nie cena łóżka jest wysoka, tylko polskie zarobki za niskie. Gdyby były na poziomie średniej europejskiej, to takie łóżeczko nie byłoby jakimś ogromnym wydatkiem.

    Odpowiedz
  30. Że też ja nie trafiłam na to łóżeczko kompletując wyprawkę dla Hanki. Prześliczne jest!

    Odpowiedz
  31. Agata says:

    Julko, czy mogę prosić o namiary na ten piękny niebieski kocyk w ptaki? Łóżeczko już mam ale kocyków nigdy za wiele, a to taki ładny odcień błekitu… Czy jakość też jest ok?
    Pozdrawiam ciepło. Agata

    Odpowiedz
  32. Agata says:

    Wielkie dzięki!! Ściskam:)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.