zmienia się człowiek…

 

uwielbiam jak w przedpokoju buty stoją równo. jeden koło drugiego.

jak łóżko pościelone tak gładko, że nie ma pagórków tam, gdzie piżama pod pościel wrzucona.

jak ręczniki złożone w pół, w łazience wiszą. i jak nie piętrzą się sterty ciuchów na koszu, na pranie.

uwielbiam pusty, czysty zlew. i koniecznie, żeby w koszyku odpływowym paproszek żaden nie został.

jak na blacie kuchennym nie stoją niedopite kubki po herbacie, kawie, soku.

kocham nad życie idealnie poukładane ciuchy w szafach. osobno krótkie rękawki, osobno te na ramiączkach. i kolorystycznie.

idealnie poodkurzany dywan i okna czyste.

jak nie ma zacieków i tłustych plam, przy uchwytach w kuchennych szafkach.

jak za kanapą nie ma kotów z kurzu.

podłogę czystą w kuchni wielbię niewyobrażalnie.

jak z szafki pod zlewem nie wysypują się tony reklamówek, pudełek po jajkach, butelek plastikowych..

i koniecznie idealnie lśniące baterie w łazience.

muszę mieć idealny porządek, by być szczęśliwą. a nikt w to nie wierzył.

gdy byłam mała, Mama patrzyła na mój pokój i machała głową mówiąc:  „dziecko, dziecko, co z Ciebie wyrośnie to ja nie wiem”, albo „zarośniesz w tym brudzie, i to dziewczynka, wstyd.”..

no a ja nie wiem nadal, czy coś dobrego ze mnie wyrosło, ale wiem na pewno, że ten porządek to ja muszę mieć. jestem nawet chora na jego punkcie.

nie jestem w stanie obejrzeć filmu, wypić spokojnie kawy, nie mówiąc o czytaniu książki, gdy ze zlewu wystaje uchwyt od garnka..

pamiętam jak Antka miała kilka miesięcy, i to wychodzenie zimą na dwór to był wyczyn niezwykle wyczerpujący, to ja jeszcze zanim wyszłam musiałam się rozejrzeć po mieszkaniu, by być pewną, że jest zostawione w idealnym stanie.. bo inaczej cały spacer ta myśl w głowie, że tam ten piach w przedpokoju koło wycieraczki..

 

…koło 21ej wychodzę z sypialni.. wolnym, niepewnym krokiem bo już i mnie się prawie oko przymknęło przy tym usypianiu.

w ręku butelka z niedopitym mlekiem.

stawiam obok zlewu. bo w żadnej z dwóch komór nie ma miejsca. może bym i schowała do zmywarki. ale żeby schować to trzeba wyciągnąć te, które właśnie się umyły.

a hałasu narobię. talerzami będę trzaskać. nie, nie..

siadam przy stole w kuchni. na stole kubków cztery. z niedopitą herbatą, po kawie, z jakimiś gałęziami żeń-szenia i po siemieniu lnianym. rany, ile On tych mikstur może narobić…

podłoga brudna jak święta ziemia.

idę choć ogarnąć łazienkę, żeby prysznic wziąć. rajstopy i zużyty pampers wyglądają na mnie już sprzed drzwi. wszystkie płyny, szampony, odżywki, pilingi pływają w brodziku. zabawki w konfrontacji z nimi nie mają szans. układam równo z powrotem na półkę. jak co wieczór. wypuszczam wodę, składam ręcznik…

siadam na kanapie. włączam tv. obieram nam pomelo. patrzę na ten bałagan i zastanawiam się jak mogłam bez niego żyć..

przecież ten bałagan to dom. ten rozmazany jogurt na nogach od stołu. te piloty całe w czekoladzie. lalki wciśnięte do bębna w pralce. wysypana na środek kuchni półka z bibelotami. patrzę i już wcale mi to nie przeszkadza. zamykam wtedy oczy i mówię w myślach „ten dom żyje”…

dziecko tu jest zdrowe i dlatego ma tyle energii. naleśniki z serem były pyszne, stąd ta kuchenka taka zatłuszczona. spacer w mroźny dzień i naniósł się ten piach pod butami..

psy koniecznie wszytkie trzeba zobaczyć, stąd te łapki na każdym z okien…

i choć nadal porządek kocham i staram się jak mogę, to nauczyłam się czasami machnąć ręką i stwierdzić …

jutro się posprząta…

 

 

świat rzeczy… rzeczy świat…

zupełnie zapomniałam, że kiedyś, dawno temu, zakładałam tego bloga z myślą pisania o dziecięcych trendach.. zaniechałam to dosyć mocno… i może dobrze, bo jaki ze mnie wyznacznik tego co modne… 

ale na pewno mogę napisać co mi się podoba i mam nadzieję Antoninie.. i co między innymi trafiło ostatnio pod nasz dach..

ale zanim o tym, to znalazłam ostatnio bardzo fajną stronę z regularnymi kuponami zniżkowymi- cuponation.

czekam cierpliwie aż będzie rabat do sklepu z hunterkami,  bo wypatrzyłam, że mają ich w swoich partnerach.

teraz aktualnie jest fajna oferta douglasa i rossmana – tutaj. może to już dawno jest, tylko ja o tym nie wiedziałam…

no ale… kiedyś brałam udział w konkursie.. post konkursowy tutaj.

zajęłam pierwsze miejsce, a wygraną był voucher w sklepie Bokado.

powiem Wam, że to była jedna z trzech rzeczy jaka skłoniła mnie do wzięcia w nim udziału. ta wygrana do wybrania w Bokado.

wybrałam rowerek biegowy – skuterek kiddimoto. czekam jeszcze, aż dziewczyny sprowadzą mi kask z tej samej firmy dla Antoniny.

 osobny post zrobię o tym co jeszcze wybrałyśmy…

 

 

pamiętam jak Tosia była mała, i przychodziła do nas znajoma z synkiem Brusiem.

zawsze w woreczku miała dla Niego ciesteczka. było to mocno urokliwe i pomysłowe.

dlatego właśnie ten wykorzystam na te ciasteczka – zwierzaczki i flipsy.

dostałyśmy go wraz z tym serduszkiem od Nicoli, a Mama Nicoli kupiła go dla nas tu.

 

 

zupełnie przez przypadek, wpadając jak burza po pampersy do Rossmana, kupiłam karty zwierzaki, żeby Antka nie rozwaliła wózka i sklepu zarazem. 

były jeszcze kształty, kolory. i myślę, że to fajna sprawa, bo sa małe, mieszczą się do torebki w kieszonce na telefon. dla maluchów i dla dzieci kilkuletnich. kosztowały naście złotych a coś innego niż książeczka.. małe, poręczne, zajmujące dziecko na długo..

 

 

wyprzedaży szał. 

i jak ja zawsze na wyprzedaże wchodziłam pierwsza i ostatnia wychodziłam, to w tym roku przeszły mi koło nosa. nie było za grosz czasu, ale i potrzeby. 

pojechałam tylko do Zary, bo tam już dawno upatrzyłam buty dla Tochy. 

Ona, jak prawdziwa kobieta, znalazła sobie torebkę i potykając się o pasek, nie chciała oddać nawet do skasowania. chyba w ogóle dziecięce wyprzedaże najbardziej lubię w Zarze..

a Tata złapał się za głowę, że dwie kobiety z tysiącem torebek w domu, to już szaleństwo.. ale chyba za to nas kocha…

i to na dziś tyle ze świata rzeczy..

ach… spodnie z misiem na pupie – tutaj, bo na ulicy mnie wszyscy pytają..

 

 

 

Napisz komentarz...
  1. maryś says:

    Ach te SPODNIE!!!
    Ta umorusana buźka, jak ja pozazdrościłam, u mnie tylko podarte kolana, oderwana szylówka, bluza na szwie naderwana, albo zamówienie na kolejny tiszert (bo te hand made by mama – najfajniejsze ponoć) A takie buźki to tylko ze zdjęć na mnie zerkają od czasu do czasu. I sobie przypomniałam te wyścigi przez cały przedpokój kilku koszy z zabawkami, to potykanie się na lego klocku, który boleśnie wbity w bosą stopę zajęczał mi ustami. I mogę się pouśmiechać, bo moje małe/duże szczęście dziś samo biega z odkurzaczem, achhh

    Odpowiedz
  2. Ewelina says:

    uwielbiam Twoje posty, Tosia w tych spodniach wygląda cudnie i ten artystyczny nieład na głowie …. :))))
    z rabatowych kodów polecam stronkę http://kodyrabatowe.pl/
    miłego dnia 🙂

    Odpowiedz
  3. Julio! Znalazam Twojego Bloga przez przypadek i będę tu zaglądać, jeśli nie masz nic przeciw, to czasem coś do Ciebie napiszę… Piszesz tak jakby o mnie, ale parę lat wstecz…Skoro wstecz to przepowiem Ci Twoją przyszość, gdyż to o czym piszesz szybko minie jak i u mnie… nim się obejrzysz, znowu będzie porządek w domu… a w Zarze to trendy Antosia będzie wyznaczała… w mojej lodówce lakierów do paznokci prawie tyle co barw we wszechświecie, Mamusiu pamiętaj dziś ubierz rurki i teń żóy T – shirt, wyglądasz w tym Świetnie…Niby delektowaam się każdą chwilą dzieciństwa córki, a kiedy to się stało,że teraz ona mnie ubiera… nie zauważyłam… Jesteście śliczną mama i córcią… życzę Wam wszystkiego dobrego… Jestem Twoim stałym gościem..pozdrawiam i do miłego

    Odpowiedz
    • julia says:

      Przypadki chodzą po ludziach.. więc cieszę się, że i przez Ciebie przeszedł i Ty u mnie.. w moic progach.. witam Cie serdecznie i ściskam mocno.
      Właśnie gzieś już komuś odpisywałam, że ten porządek wróci.. ja w to wierze.. 🙂

      Odpowiedz
      • pozdrawiam i czekam na teksty… Doceniam, iż mimo natłoku pracy…dostrzegłaś mój cichy komentarz i znalazłaś chwilę na odpisanie, uwierz ucieszyłam się jak dziecko…trzymajcie się cieplutko

        Odpowiedz
  4. Julka a dlaczego ty bez mojej zgody post o mnie napisałaś?? :-)) Dokładnie tak.. dokładnie.. ja kocham nad życie porządek i też przed wyjściem z domu muszę mieć porządek! tylko teraz co innego oznacza porządek niż keidyś 🙂 Teraz porządkiem jest to że nic pod nogami nie ma 🙂 I ja też nie mogłam się skupić na filmie, na książce na niczym jak miałam bałagan! teraz nauczyłam się jak żyć by ten bałagan nie dyktował mi życia. Mam też często porządek bo dzieci już duże dość ale też często mam tak że aż nie mogę uwierzyć że ja tak przy tym z lekkim sercem kawę sobie parzę 🙂 Moja mama mówiła zawsze: ty kiedyś brudem zarośniesz :-)) Przecudowne te buty Tosine!! Lece bo Clarka chora i trzeba do lekarza zadzwonić.. buziaki dla was .. albo nie nie czekaj.. pozdrawiam bardzo serdecznie :-))

    Odpowiedz
  5. Emila says:

    Jeszcze kilka m-cy temu jak moja Tośka była głownie śpiącym maluszkiem – moja przyjaciółka z roczną Córeczką przychodziła do nas i mówiła, że z przyjemnością nas odwiedza bo u nas zawsze porządek. Ale wychodząc w koło zostawał mały sajgon a to ciastko w dywanie, a to łapki na szybie. Dziś u nas nic nie zostało z tego… skupiam się na wkładaniu zabawek do kosza wieczorny luz zastanawiam się czy poświecić na rzecz prasowania czy może ogarnięcia łazienki. Ciekawe jak to robią mamy np. trójki dzieci w różnym wieku…na dodatek pracujące? Spodnie świetne!!!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      haha!! ja pamiętam jak Tosia miała może dwa miesiące i ciągle spała.. przyszła wtedy znajoma z małym synkiem i On tak smyczył, bałaganił.. ja wtedy myśle (jak wyszli), jezu, co za niegrzeczne dziecko! Dziś kiedy cała kanapa w okruchach, za poduszki flipsy wciśnięte to sie tylko uśmiecham.. 🙂

      Odpowiedz
  6. Agula says:

    Uroczo tu, jak zawsze 🙂 Podglądam od jakiegoś czasu i bardzo to lubię.

    Ja wręcz odwrotnie – do pedantek nigdy nie należałam, ale względny porządek staram się trzymać. Wiadomo, teraz jest to mniej możliwe, ale nie spędza mi to snu z powiek. Tak jak piszesz – priorytety się zmieniają 😉

    Świetny rowerek!
    Pozdrowienia dla Was, DZiewczyny!

    Odpowiedz
  7. agnieszka says:

    Julia, nie mogę znaleźć tych spodni z misiem na little-rose.pl, nie widze kategorii ” spodnie” a w leginsach nie ma:(

    Odpowiedz
  8. agnieszka says:

    o są! dzięki<3

    Odpowiedz
  9. Skąd ja to znam!

    Z samą Leną było jeszcze jako-tako, ale kiedy pojawił się Kuba… zakopałam się, serio. Jestem teraz na takim etapie, że kiedy mam chwilę, żeby co nieco ogarnąć, nie mam pojęcia w co ręce włożyć. Pranie? Prasowanie? Zmywanie? Nie mam zmywarki, więc w koszmarach nawiedzają mnie brudne naczynia 🙁 Książeczki czy ubranka? Szuflady czy szafy?

    Masz rację, tak wygląda dom!!

    Jedyne, o co dbam obsesyjnie, to kurz, a właściwie jego brak – po ciążach stałam się alergikiem, więc odkurzam i ścieram codziennie. No, i na szczęście nauczyłam dzieci jeść wyłącznie w krzesełku do karmienia, inaczej prawdopodobnie wylądowałabym w wariatkowie 🙂

    Czadowy ten rowerek, biegowy Harley! Nie udało mi się jednak przekonać Twórcy do samej idei. Jako zapalony rowerzysta i narciarz uważa, że to taki sam idiotyczny (!) wynalazek, jak snowboard 🙂 A że u nas nie ma demokracji, rowerka nie będzie. Przeforsowałam jeździk dla Kuby… ledwo.

    CzuCzu wymiata! Ściski!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ty mnie nie strasz, podobno z dwójką i trójką dzieci można sie bardziej zorganizować.. Znasz CzuCzu? 🙂
      Demokracji u Was nie ma? Kiedy ja patrzę na Ciebie i myślę „ona rządzi” 🙂

      Odpowiedz
      • Czy można? Pewnie można 😉 Mnie przytłoczyła ta zima. Mam nadzieję, że jakoś to opanuję, bo inaczej skończę marnie.
        CzuCzu znamy, a jakże!
        Widzisz, jak pozory mylą? 😉 Napiszę i o tym rządzeniu, ale tyle mi się już tematów nazbierało, a czas nie z gumy!
        Dobranoc!

        Odpowiedz
  10. gosik says:

    ach ja tez ja tez lubie porzadek ale czasem mam lenia i tak wszystko jest do gory nogami i nawet potykanie sie o zabawki mi nie przeszkadza 🙂 brudna Toska cudna bo i jaka pewnie radosc,ze sama je 🙂

    Odpowiedz
  11. Magda says:

    moja najstarsza córka ma 16 lat i właśnie takimi słowami staram się nakierować ją na dobrą drogą – no wiesz co ?! dziewczyna i taki syf w pokoju?! a tekst – brudem zarośniesz , to był chyba hit naszych mam 🙂 ja nie cierpię wchodzić rano do brudnej kuchni,na samą myśl mnie trzepie ,ale ale nie rozpędzajmy się …bałagan jest zdrowy !!!Mam takie dni że wszystko mi jedno czy naczynia umyte czy nie 🙂 mój dom – mój bałagan, tak jest dobrze :))

    Odpowiedz
    • julia says:

      te hasła standardowe są dobre. My z siostrą lejemy jeszcze z hasła „jedna z drugą” np. „weźmiecie Wy się za lekcje jedna z drugą?” :))

      Odpowiedz
  12. Aneta says:

    hahaha czyli nie jestem sama
    ja urodzona pedantka, z obsesja doskonałości w każdej dziedzinie patrze na pełen zlew i sama sobie tłumacze że zaraz to pomyje choc ledwo zyje po całym dniu ,
    ale i tak zaraz padne na twarz ale najpier musze ogranąc mieszkanie 2 raz odkurzyc bo przeciez sierć Maksa jest wszedzie i dopiero poczuje że moge odpocząć
    a za to że mi pokazałas ten skuter chyba zabije, widziałam go wczesniej w mietowym kolorze i tak odpuściłam sama tłumacząc sobie że niby to nie jest kolor dla chłopaka 😉 a Ty mi tu czarny CUDNY pokazujesz
    jak mnie mąz wyrzuci to mnie bedziesz musiała przygarnąc hahaha

    Odpowiedz
  13. KarolinaB says:

    Tosia jest przesłodka. Na naszych oczach zmienia się w piękną małą kobietkę.
    Ja też jestem na etapie poszukiwań hunterków w okazyjnej cenie dla mojego synka. Na schaffashoes zrobili fajną wyprzedaż ale u nich rozmiarówka zaczyna się od roz. 24 a ja potrzebuje mniejszych. A Ty gdzie kupujesz?

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja te 21 mam z Ameryki. Julitta (blogowa przyjaciółka) mi kupiła i przysłała. ale na wiosne bedą małe już. zamierzam więc te 24 kupić i ta skarpete do srodka ocieplaną.

      Odpowiedz
  14. paula says:

    Julia, myślę, że jesteś zwierciadłem myśli wielu czytających Cię serc.

    ps. Tosik do schrupania (mniam)

    Odpowiedz
  15. Agacina says:

    he he uroki macierzyństwa 🙂 Właśnie mniej więcej wtedy, kiedy Agacina skończyła rok, a ja od kilku miesięcy już pracowałam, z pedantki nagle zostałam: denerwującą się, lecz nienadążającą za bałaganem i brudem Matką Rozterką: „odpocząć czy posprzątać” 😉 a teraz prasuje, kiedy już nie mamy co na siebie włożyć, odkurzam, jak już nie widać podłogi, okna dwa razy na rok myję, butów szukamy przed wyjściem, a kwiaty, miseczki, świeczki i inne bibeloty leżą całkiem przypadkowo, bo kiedy już przelecę ścierką ten kożuszek kurzu z szafek, to już nie układam pod linijkę tego co stoi. Raz na jakiś czas przychodzi wolny dzień, kiedy włączam Agatce bajkę i z wyrzutami sumienia cały dzień poświęcam nie jej lecz sprzątaniu, by od kolejnego poranka z wywieszonym językiem gonić czas i spróbować wpasować się choć w te niższe standardy życia. Ale zauważyłam, że organizacja powoli powraca, późno, bo Agacina zaraz trzy lata skończy, ale zawsze coś 😉 Nadrobię jak zajdę w drugą ciążę i będę się „nudzić” na macierzyńskim (za marzenia się nie płaci, co nie ?) ;P

    Odpowiedz
  16. marta says:

    Z tym porządkiem to ja mam tak samo. Uwielbiam porządek dookoła siebie ale odkąd jest Jula i odkąd zaczęła robić kosmiczny nieporządek to w końcu potrafię napić się kawy przed posprzątaniem albo odpocząć wieczorem pomimo że prasowanie rękawami i nogawkami woła o żelazko. I uważam, że to bardzo potrzebna zdolność dla każdej mamy. Pozdrawiamy i przyznam się, że od pewnego czasu zaglądam „do” Szafy Tosi

    Odpowiedz
  17. joaśka says:

    Ufff… Uspokoiłaś mnie mniej więcej w połowie posta 🙂 Też tak mam – lubię porządek a nie lubię sprzątać. Jak wiadomo, sprzątanie gdy ma się małe dzieci jest jak odgarnianie śniegu, kiedy on jeszcze pada. Dlatego często tylko chodzę, zbieram i marudzę aż sama siebie słuchać nie mogę i myślę – to nie magazyn wnętrzarski tylko prawdziwy, żywy dom, odpuść kobieto! No i staram się tym cieszyć a nie widzieć w tym wady 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak myślałam 🙂 ze jak ktoś nie doczyta do połowy to pomyśli „ho ho jaka pedantka” :))) u nas to jeszcze widać syf bo mieszkanie małe i zagracone..

      Odpowiedz
  18. andzia... says:

    hehe, ciśnie mi się jedno na usta – czysty dom jest oznaką zmarnowanego życia 😉 choć i ja lubię zmarnować trochę życia.
    sprzątnie mi bardzo myśli porządkuje 🙂
    lubię to! (muszę tu lajkować, bo nie mam feja!) a Antonina…love love!

    Odpowiedz
    • julia says:

      dobrze, ze Cie opierdzielam jak masz syf to sie weźmiesz za sibie jak Julunia ma przyjechać.. 🙂 no ale nadganiasz zsolnościami w kuchni!!! i innymi także… ja też nie mam feja.. moment, moment.. czy to nie z Tobą go kasowałam..? płacząc przy tym ze śmiechu? 🙂

      Odpowiedz
  19. Edith says:

    mam tak samo, zupełnie tak samo!

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz.. z całą miłością do hunterów nigdy nie chce mieć nic wspólnego z schaffashoes… 🙁 dzwoniłam do nich miesiąc po 10 razy dziennie. sprawa przysłania butów (za dużych) a potem wymiana ciągneło się 3 miesiące. a po pół roku dzowni do mnie od nich baba, ze ma informacje, że buty trzeba wymienić i w czym ona może pomóc.. oni tam mają taki bałagan. nie ogarniają.. 🙁 a szkoda, bo rabaty mają super. ale jak mam sie utruc i znowu na tel wisieć to wole gdzies indziej zapłacic więcej .. ale za cynk dzięki 🙂

      Odpowiedz
  20. kama says:

    Julu z calego mojego utrudzonego serca, poranionego paprochami na dywanie, zaciekami na szafce i lapkami oraz sladami lizania na oknach- DZIEKUJE CI ZA TEN POST, bo choc staram sie jak moge to zawsze skads wyglada na mnie balagan…

    Odpowiedz
  21. alicja says:

    „tylko nudne Kobiety mają czyste mieszkania”…ale też porządek w głowie, tylko kiedy ład dookoła….mi tak trzeba! też się nauczyłam już odpuszczać, ale jak Filek spi ogarniam wszystko i przy tym porządku z kawą w ręku zasiadam:) choć to już nie ten porządek co kiedyś, kiedy dwoje dorosłych ludzi w muzeum mieszkało;) choć pzry dwulatku już prościej, z chęcią w sprzątaniu pomaga! czasu dwa razy tyle to zajmuje, ale efekty są i radocha!
    urzekły mnie portaski i rowerek…czekam na dokładniejszy wpis o nim, bo choc na stronie jest napisane 2+ to jakiś mały mi się wydaje….

    Odpowiedz
    • julia says:

      Alu, Tosia ma półtora roku i rowerek jest jeszcze na nią mocno za duży. myślę, że na lato zacznie jeździć, czyli koło urodzin. od dwóch lat, dokładnie. może na zdjęciu wydaje się mały. tam chyba na stronie sa wymiary.. a jak nie ma to mogę Ci zmierzyć.

      Odpowiedz
  22. bo tak to w życiu już jest 🙂 to co było takie ważne ten porządek ten raj dla oczu, nagle nie musi nim być 🙂 bo jakie szczęście nam daje ta uśmiechnięta umorusana buzia i raczka wymachującą łyżeczką? Nie zastąpione:) ….jesteśmy cichymi podczytywaczkami Twojego bloga Julio ( (ja i Zoja:) Rozgościmy się na dobre w tym domu, bo czujemy się jak w swoim 🙂 Pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
  23. szafeczka says:

    Aż wstyd się przyznać ale ja czasami przez bałagan mam cały dzień popsuty 🙁 Patrze na te ubrania przy telewizorze rzucone i pisaki jakieś czasami znajdę pod stołem i jeszcze skarpeta świąteczna na klamce wisi… a ja nie mam czasu 🙁 nie mam czasu tego wszystkiego posprzątać. Mam przecież tak małe mieszkanie i czemu ja tego nie ogarniam?? A Iwonka co ma dom i trójkę dzieci daje radę… a Julitka ma i czwórkę i też daje radę… a ja czemu nie mogę? 🙁

    I wiesz co? Tak strasznie Ci zazdroszczę tego zdjęcia Tosi całej w jogurcie… Ile ja bym dała żeby Nikola się tak „bawiła” jedzeniem… a ona tylko uciekała przed łyżką 🙁

    Dziękuje za zdjęcie torebusi od nas ;)) Następnym razem jak się zobaczymy to sama Ci taką uszyję ;))

    Odpowiedz
  24. Joanna says:

    Ja też pedantką jestem z natury, od urodzenia w dodatku. I w dodatku moja druga połowa także (!). Zawsze wydawało nam się, że tylko w idealnym porządku umiemy odpoczywać. No, ale od jakiegoś czasu to się MOCNO zmieniło 🙂 Padały wcześniej pytania w komentarzach jak radzą sobie mamy trójki czy czwórki dzieci? Napiszę krótko – jak większość Mam – mają bałagan 🙂 Więc dziś u nas – rodziców Czwóreczki – pełno rzeczy w nieładzie, rosnąca lista spraw „do załatwienia”, rzeczy, które „muszę” załatwić od dłuższego czasu, ale wciąż nie mam kiedy. I tak sobie czasem myślę, że skoro są one na tej liście już tak długo, to widocznie chyba tak naprawdę nie „muszę” ich zrobić. Od porządku ważniejsze jest przecież by dzieci i druga połowa były nakarmione, przytulone i przez to szczęśliwe. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Iwonka z Julittą mówią, że im wiecej dzieci tym człowiek jest bardziej zorganizowany. że szybko działa. że czasu nawet więcej. że z jednym to człowiek niby coś robi ale taki rozlazły..Ach.. ta Wasz czwóreczka.. gdyby tylko Ktoś za mnie w ciąży chodził to mogłabym mieć 5ke.. 🙂 buziaki

      Odpowiedz
  25. Paula W ! :) says:

    spodnie boskie i różowe?:) Julia wiesz że ja ta krzycząca przeciwniczka rózu ostatnio w kapphalu nakupiłam małej z tej serii organicznej prawie wsio różowe:)
    Tośka tym jogurtem wymazana do zacałowania:)i pewna jestem,że moja Marcysia też tak wyglądać będzie!bo już jak je obiadek to zawsze mi tak rączkami podskoczy że obie pomarańczowe jesteśmy!
    a sprzątanie,coż….to samo od mojej mamy słyszałam,ba nawet się z domu wyprowdziłam i nie rozmawiałaśmy ponad rok….
    a teraz w ciąży i przed latałam na miotle,jak głupia,choć zmywać nie lubię więc mi nie przeszkadza pełny zlew:)
    ale sprzątać mi się nie chce:/taki leniwiec mnie dopadł,że aż wstyd:)!

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja sprzątać bardzo lubię, gdybym tylko miała więcej czasu.. lubię właćzyć muzykę na full i myć,szorować.
      róż jest fantastyczny.. tylko zależy jak sie go dawkuje, w jakiej postaci, formie, z czym. ja nie jestem specem od mody ale myślę, że wszystko może wyglądać dobrze.

      Odpowiedz
  26. kama says:

    jak zwykłe cudne zdjęcia, tekst i lubimy to samo – u mnie też na blogu Zuzka ma te butki http://mamapomyslma.blogspot.com/2013/01/zrob-to-sam.html
    a co do spodenek bardzo fajne tylko mam pytanie?- szczerze dobra jakość? Czy takie made in china i po 1 praniu czar pryska…

    Odpowiedz
    • julia says:

      o tak, buty te już dawno upatrzyłam. a akurat na przejście zimy w wiosnę
      Co do spodenek.. piorę je co drugi dzień, bo są czarne jak wracamy z dworu i kompletnie nic się nie zmieniły od nowości. te na zdjęciu są już wyprane z 12 razy.

      Odpowiedz
  27. Joanna says:

    A jeszcze mam pytanie – co to za bluzeczka, którą Tośka ma na sobie – na przedostatnim zdjęciu i zdjęciu powyżej? Cudna jest!

    Odpowiedz
  28. Magda says:

    Oj zmienia się…zmienia…ja teraz dopiero zaczęłam przejmować się porządkiem w domu…choć od zawsze uwielbiam jak jest ładnie i układnie…jak to mówią jest wola tylko ciało słaaaaaabe 😉 wszyscy zachwycają sie porcietami z misiem…no piękne są niezwykle…fajansiarskie..hihihi…ale ja zakochałam się w ….stole…cudny jest po prostu…a tak w ogóle to coraz bardziej się mnie tu podoba ;)) i chociaż ciągle mam jeszcze jakieś tam zaległości w zaprzeszłych postach to i tak się nowych nie mogę doczekać…i tak sprawdzam ciągle,czy to może już…czy jeszcze nie…:)) Oj ciągle się będę wpraszać do Ciebie…właściwie to się rozgoszczę na całego…nie powiem,ze z buciorami,bo butki grzecznie zostawię w przedpokoju :))) Pozdrawiam cieplutko 🙂

    Odpowiedz
  29. bistro mama says:

    Zaczęłam czytać o tym porządku i od razu mojego męża zobaczyłam. Bo on Monk jest. I wszystko musi mieć na swoim miejscu i nawet ubiera się w ściśle określonej kolejności (np. zakłada buty zanim założy koszulę, bo gdyby zrobił na odwrót to ta koszula by mu się pogniotła podczas wiązania sznurówek). I zanim pojawiła się nasza dwójka, właśnie on o ten porządek bardzo się martwił. Jak to teraz będzie. I tak czytałam u Ciebie o tym porządku i myślałam, zaraz Ci napiszę, że Monk się z tego wyleczył przez te kilka lat 😉 Już mu nie przeszkadzają piszczące zabawki pod poduszką na kanapie i wiecznie umorusane małymi łapkami drzwi lodówki 🙂
    Ściskam!

    Odpowiedz
  30. Dokładnie tak samo mam z tym sprzątaniem. W czasach „Przed Naciem”, wielkie porządki uskuteczniałam w każdą sobotę. Po – było cudnie. W ciągu tygodnia burdel na kółkach, z braku czasu. Potem – w ciąży nastal boski czas czasu na wszystko;-)Po narodzeniu Nacia zaczęłam większa uwagę przywiązywać do higieny – nie wyobrażałam sobie bobasa raczkującego po brudnej podłodze. Czyściłam ją codziennie. Teraz…Teraz czas przelatuje mi przez palce. Nadal kocham porządek ze wszystkimi elementami, o których wspomniałaś…Jednak przymykam oko, udając że nie widzę, aby ten cenny wolny czas poświęcić Synkowi. I sobie!!!;-P
    A wszystkie rzeczy cudowne;-)

    Odpowiedz
  31. Emilia says:

    Poczatek postu wywolal u mnie mieszanu uczucia;) No, pedantka mysle, taka przez duze P, a ja tak nie lubie, zeby sobie glowe nabijac takimi nic nie znaczacymi sprawami. Owszem lubie jak jest czysto, ale o wiele bardziej lubie jak jest tak po domowemu, a od kiedy jest Szymek to jest tak prawie zawsze;) ale ja wiem, ze brudno nie jest, ze to tylko balagan i to storzony przez moje nigdy nie meczoce sie dziecko, odkrywce :)tylko czasem klne pod nosem jak na jakis klocek zaspana nadepne i ta stopa tak boli bo to gwiazdka byla.

    Skuterek pierwsza klasa, ale jakis czas temu pisalas o pchaczu wishbone i to on zdobyl moje serce. No i czekam z zamowieniem bo zaraz pierwsze urodziny. I powiem Ci jeszcze jedna rzecz zanim zatopie se w ksiazce, ja to sie mocno ciesze, ze o tej modzie to mniej bo za to tak o Was wiecej…

    Milej nocki 🙂

    Odpowiedz
  32. Joanna says:

    Och, z tym sprzątaniem to mam nieco podobnie ale nie chodzi o samo sprzątanie czy tez o fakt posprzątanego mieszkania ale o pewien uładzony świat wokoło mnie. A wiec kocyk musi leżeć równo, kołdra nie pościągana idealnie położona etc. Dlatego rozumiem każde słowo które zapisałaś, mam podobnie to buduje poczucie bezpieczeństwa..
    Antosia cudna !! Tez nie mam czasu jestem pochłonięta zabawa z Marcelinkiem, tak krotko będzie maleńki i wiem, ze prędko minie czas kiedy tak mocno mnie potrzebuje, chce to wykorzystać i jak najwięcej dać mu siebie i nacieszyć się nim. Szkoda czasu na gruntowne porządki teraz. Jak zawsze wzruszona Twoimi słowami, zwracasz uwagę na to co ważne i pięknie ubierasz w słowa moje uczucia. Ściskam Was

    Odpowiedz
  33. K. says:

    ja wiem że to pytanie będzie głupie, nie na miejscu i mozesz nie chcieć go publikować, zrozumiem. ale…czy twój mąż jest biologicznym ojcem tosi? bo czasami wyrażasz się o nim w ten sposób, jakby nie był. :<

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak, jest biologicznym ojcem. a jak ja sie o Nim wyrażam? bo wg mnie jest najwspanialszym mężczyzną na świcie. zawsze wyrażam się o Nimz największą miłościa i szacunkiem więc zastanawiam się skąd taki wniosek? Kocham go nad życie. Jest cudownym ojcem,mężem.. mało tego.. chce napisac posta o tym, że nie ma wad… bo to jest niewyobrażalne, ze mozna ich nie mieć.. nadal.. po pięciu latach znajomości nie widzę w nim wad.

      Odpowiedz
      • K. says:

        zrób posta, chętnie poczytamy o miłości 🙂

        Odpowiedz
        • julia says:

          o miłości to piszę w każdym moim poście. czy gdybym nie była tak szczęśliwa dzięki niemu, to mogłabym tryskać radością, szczęściem i optymizmem? On – mój mąż i bilogiczny Tato Antoniny jest fundamentem mojego bloga o miłości i szczęściu.. jest fundamentem mojego każdego dnia i błogiego życia. Napiszę o Nim jeszcze nie jednego posta.

          Odpowiedz
  34. Anna says:

    NO SKĄD JA TO ZNAM PÓKI CO JESTEM JESZCZE TĄ DAWNĄ TOBĄ I UŚMIAŁAM SIĘ SAMA DO SIEBIE JAK PRZECZYTAŁAM O TYM SPR. MIESZKANIA PRZED WYJŚCIEM NA SPACER… ALE POWOLI DOCHODZI DO MNIE, ŻE COŚ MOŻNA ZROBIĆ JUTRO ALE JAKOŚ TA STARA JA WALCZY, WALCZY… I WYGRYWA JESZCZE CZĘSTO 🙂
    POZDRAWIAM.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.