z posypką elegancji…

Gdybym miała zamknąć oczy i z słów ułożyć Wam opowieść…

Gdybym miała wyszukać te najpiękniejsze i zmysłowe…

Te idealnie opowiadające o wymarzonym, wizualnym świecie mojego dziecka…

O Jego kolorach, kształtach, wzorach…

O świecie wnętrz jakie kołyszą się w mojej głowie. 

O świecie jaki zamieszkuje w moich myślach i pragnieniach.

Jeżeli miałabym Wam opisać piękno największe, widziane moimi oczyma dla mojego dziecka… byłoby to jedno słowo… Quax.

Tego dnia gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiłam ten czas celebrować.

Zrezygnowałam z pracy. Nie żyjemy w czasach gdzie w rodzinie bywało po dwanaścioro dzieci. Dziś model rodziny przewiduje jedno, dwójkę a już bardzo wyjątkowo trójkę.

Tylko pierwsza ciąża jest ostatnim tchnieniem błogiego lenistwa, czasu na zaległe książki, filmy. Na wylegiwanie się porankami w łóżku z kubkiem kakao w ręce.

Kolejna, pomimo stanu identycznego, jest już konieczną zupą na obiad, kolorowaniem, prowadzaniem do przedszkola, schylaniem się przy kąpieli i obcinaniu małych paznokietków. Kolejna jest już spędzona w codziennym zamieszaniu i grafiku pełnym zajęć.

I w tym moim spokojnym, cichym dniu leżąc na kanapie w kwiaty szukałam wszystkiego co będzie budowało świat rzeczy mojej córki.

Setki sklepów internetowych z tysiącem przedmiotów, stron, podstron i zakładek…

A w tym wszystkim ten jeden.. Ten, w którym zatapiając swój wzrok, nakreślał wymarzony dziecięcy dom. I całe dnie. Popołudnia, poranki. I przy śniadaniu…

-A popatrz na to. Cudne. Prawda?

– Ale to już Kochanie mamy.

– No tak, ale nie takie… 🙁

I przeklinałam wszystkie zakupy zrobione przed odnalezieniem Tej strony.

Cóż… Zostało mi jedynie pogodzić się z tym faktem,  czekać aż  Tosia podrośnie i wypatrywać kolejnych magicznych przedmiotów niezbędnych do codzienności z dzieckiem. 

Pojawiło się ich kilka.. no może kilkanaście. Ale ciiiiichoooo… bo mnie mąż zmierzy złowrogim spojrzeniem 🙂

Postaram się Wam najpiękniej jak potrafię pokazywać w kolejnych postach to co skradło moje serducho.

Zaczynamy od fotela. Mistrzostwo wykonania. Mam nadzieję, że zdjęcia oddają choć ułamek jego uroku, szyku i elegancji.

Koc. Mam ich dziesiątki. Z polaru, dziurkowane, siateczkowe, z misia, wełniane… Szaleństwo, którego opanować nie potrafię. Dlatego też kolejny zagościł w naszym koszu na narzuty. Prawdziwa wełna. Grubaśny strasznie. Nawet już do jesieni przedeptuję jak głupia żeby tylko ten kocyk…

Owca… ten temat zostawię, bo mamy całą farmę 🙂 A następnym razem postaram się Wam pokazać krowy Tosi na dzikim zachodzie… 

 

Jeżeli fotel jak z Filharmonii to nie mogłyśmy wystąpić w jeansach.

Mam córkę. Sama jestem kobietą, której z szafy się wysypuje. Nie mogło być inaczej jak zakochać się w tiulach. Najpierw tych dziecięcych. Słodkich, księżniczkowych. Później rynek zaczynał mocno zapełniać się modnymi „TUTU”.

Dziesiątki firm. Dla malusich jak i dorosłych. Przekopałam wszystko. Skupiłam się na każdej nitce, długości, grubości tiulu.. Kupiłam bezkonkurencyjne.

Możecie mi nie wierzyć. Chodzę w niej na okrągło. Wszędzie. W świąteczną niedziele jak i w środę po szarych chodnikach Śląska. Mam wrażenie, że świat w niej jest jakiś lepszy.

Obserwuję kobiety, które zakupują owe spódnice. Uroczy widok. Jakby wróciły do czasów dzieciństwa… Z ręką na sercu… najlepszy ciuchowy zakup ostatnich lat…

 

I… nie napisałam Wam dziś historii żadnej. Takiej ważnej, ze swojego życia…

Rozpisałam się wystarczająco dużo. Obiecuję w następnym poście to nadrobić…

Patrząc na zdjęcia… przepraszam, ale nie potrafię skrócić zachwytu, nad tym, o czym dziś, ja Wam tutaj…

 Fotel, Owca, Koc  – Muppetshop 

Antonina Adela:

bluzka – Zara

spódnica – Kids On The Moon

trampki – Next

Mama:

bluzka – Joop

spódnica – Kids On The Moon

buty – Zebra

torebka – Not To Repeat

fotografia: Kamil Zasadziński

serdeczna pomoc przy sesji: Magdalena Zasadzińska

miejsce: najpiękniejsze w Zabrzu – restauracja  Impresja

Napisz komentarz...
  1. maryś says:

    Fotel, mrrrrrrr jakiż to piękny jest fotel. Mój ten wymarzony, wyczekany, niebieski, ale tkany w posrebrzane w starym tchnieniu liście zaginął. Zginął podczas ostatniej przeprowadzki. Szlak go trafił w ten niebyt!
    A wasze te spódniczki już podziwiałam, są takie tiru riru takie, nie wiem, co pisać, bo po prostu patrzę i się uśmiecham, a sobie bym taka do kostek sprawiła, że ahhhhh
    I ten pudrowy kolor z szarościami – cudny
    I te słowa jak zawsze rozpisane, rozpasane, niczym baranki pasące się na zielonych talerzach łąk, no kocham Ci ja słowa te lekko miodem i mlekiem płynące, wkradają mi się w brzuch i miętoszą każda emocję 😉
    Pa, do przeczytania

    Odpowiedz
    • julia says:

      Maryś, Ty jak pierdzielniesz komentarz to człowiek coś by chciał odpisać a nie może.. bo cokolwiek nie wystuka to będzie przy Twoim słowie marne takie.. „opisaniu.blogspot.com” – tak Cie widzę. Szarość i pudrowy róż to moje ukochane zestawienie dziewczęce.. A fotel może na stare lata sobie kupisz.. taki podobny.. a w nim książki w zimowe wieczory pod kocem w kratkę..

      Odpowiedz
      • maryś says:

        szarość i pudrowy róż są przepiękne!
        a szarość ja też lubię z nieba błękitem…
        Jak przeczytałam M. Twoją odpowiedź to zaczął tylko kiwać głową! W życiu poza wypracowaniami i opisami projektów nie pisałam… Nie wiem, o czym miałabym pisać. Listy do kogoś adresowane? Do jakiegoś wyimaginowanego odbiorcy?
        Hmmm… Ale mnie naciskacie ze wszystkich stron, a ja chcę sobie szyć, malować projektować – nie myślałam o tym pisaniu nigdy – a tak Ci się tu pozwierzam. Bo teraz mi na moją chłonną i żyzną glebę umysłu rzuciły Panny ziarenko, podlewacie je słowami, i już widać jak kiełkuje. Więc jak zacznie rosnąć to możecie się Wy J&I&J – czuć matkami zarazicielkami, zaszczepicielkami raczej, albo Matkami ogrodniczkami mojego „o pisaniu” 🙂
        Idę szyć hihihi

        Odpowiedz
        • julia says:

          Maryś, pisz o zwykłych rzeczach. Tych codziennych. To najwspanialszy temat jaki może być.. Albo wiesz co! Nie pisz! Bo ileż talentów można mieć?! Ile?! Przesadzasz dziewczyno! :*

          Odpowiedz
  2. Daily Daisy says:

    wszystkie zdjęcie przecudne!!!! absolutnie moje, takie w moim klimacie, guście, czuciu itd!!! bardzo, bardzo lubię Twoje bloga 🙂 BRAWO

    Odpowiedz
  3. Olapi says:

    Też mamy te spódnice! I też chodzę w swojej non stop i kocham ją całym sercem 🙂

    Odpowiedz
  4. ewa says:

    U nas w szafie wisza trzy i nie wiem czy tylko ja tak mam, czy po prostu te spodniczki uzalezniaja i chce miec sie wiecej? Jest moim zdaniem idealna na kazda okazje (o czym zreszta sama wspomnialas); na wesele i do piaskownicy.A moja corka pomykala w niej ostatnio nawet wsrod krow i byl to dla mnie piekny widok. Uwielbiam ja z kaloszami,trampkami czy bardziej eleganckimi balerinkami. No naprawde nie potrafie przestac sie zachwycac na jej widok, a przeciez to nie pierwsze tiule mojego dziecka. Miala juz wczesniej tego typu spodniczki, z ktorymi bez zalu szybko sie zegnalam choc nadal rozmiarowo pasowaly.
    Sama tez zdecydowalam sie na taka dla siebie i choc juz od dawna nie stoje w lustrze dluzej niz minute, tak tym razem pokrecilam sie troche;)Ja mam w kolorze choco ale im czesciej widze taka jaka i ty masz, tym bardziej mam na nia ochote.
    Quax wlasnie obejrzalam…Nie ruszyl mnie tak jak ciebie,ale moze to i dobrze;) Czasem przez blogi zbyt wiele rzeczy mnie rusza.uff

    Odpowiedz
    • julia says:

      Nie ruszył Cię Quax?? Boże, a ja bym go zjadła, zacałowała na śmierć. Te kolory.. beże, brązy, biel… Prostota, wilkina, materiały.. Klasa, styl, elegancja. Na najwyższym poziomie. Jestem zakochana w ich produkach do nieprzytomności. A na żywo to magia po pprostu..
      Spódniczki.. tak, myślę, że uzależniają.. zresztą już to dzis pisałam 🙂 A jak o nią dbam, żeby czasami nie zaciągnąć, dziurki nie zrobić… 🙂 Choco też kusi..

      Odpowiedz
      • ewap says:

        One wszystkie kusza;) a wiesz co wczoraj pomyslalam? Mala wytarzala sie w niej na koniec dnia (oczywiscie przesadzam bo po prostu sie bawila) w swojej piaskownicy, jechala na rowerze no i ogolnie, jak to dziecko, nie zwaza (jak my) co w niej robi, a mimo tego nie ma zadnych zaciagniec.tfu,tfu,tfu,odpukac!;)

        Odpowiedz
  5. sweetmileu says:

    O to mi własnie chodziło, żeby zobaczyć Cię w tej cudnej spódnicy, na która się chyba sama w koncu skuszę mimo nadchodzacej zimy, mimo kilku nadprogramowych-exciążowych kilogramow.. ta szalona pasja motocyklowa stanowi z nią fajny kontrast:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ona na zime, wiosne, jesień… na wszystko 🙂 a kilogramy szybko zrzucisz… a ona właśnie zakrywa 🙂 ja przez tą pasje motocyklową do szkoły wizażu i stylizacji poszłam by nie być chłopczycą 🙂

      Odpowiedz
      • ewap says:

        Fakt, grube rajtuzy, sweter i spodnica na zime jak sie patrzy. Z tym ze choc moj zachwyt nie zna granic to wydaje mi sie, ze dodaje w bioderkach;) Nie musi to byc oczywiscie wada! Maz kolezanki uwielbia te jej nowe, kobiece kraglosci jak i ona sama tez;)

        Odpowiedz
        • julia says:

          Wiesz, dodaje bo taki urok tutu, że od pasa sie rozchodzą jak baletnice. ale ja zakładam bardzo obcisłą góre i jakoś się to równa. A poza tym ja niska kurka jestem i ta długość za kolanko mnie skraca… powiem Ci, że nic a nic mi to w tym wypadku nie przeszkadza 🙂

          Odpowiedz
          • ewap says:

            Nie zebym ja wzrost modelki miala ale dlugosc za kolanko baardzo mi odpowiada ha ha bo w moim wypadku tylko mi na dobre wychodzi;) przykrywa co ma przykrywac

  6. Iwona says:

    Julita zatkały mnie te zdjęcia!! Przecież te zdjęcia takie są jak z katalogu i to najlepszego w kraju i zagranicą! Ja myślę ze i Vouge by się nie powstydził!! Po prostu niesamowita sesja.. i wszystko tam jest!!!!!! I kolory cudowne, i klimat, i fotograf widać, że wie co robi.. i wy.. Ty i ten twój cudowny malutki skarb… Nie mogę się otrząsnąć dosłownie! Te zdjęcia to najlepsze chyba, ze wszystkich, które miałam okazję widzieć na różnych blogach..Nie przeczytałam jeszcze co napisałaś wiec skomentuję oddzielnie 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Cieszę się Kochana… bo Tosik była taka marudna na tych zdjęciach.. nie do ogarnięcia.. nie chciała żadnych zdjeć bo zobaczyła schody i chciała wciąż wchodzić… 🙁 fajnie, że sie podobają 🙂

      Odpowiedz
    • julia says:

      Wiesz co jeszcze myślę, że sukcesem tych zdjęć jest ten fotel. On nadaje takiej elegancji tym zdjęciom. Takiego smaczku. Nie odbierając nic fotografowi broń Boże. Chodzi mi o „obrazek”. Ten fotelik robi tam wielką robotę.. A wiesz jak on w domu wygląda. Co chwila na niego zerkam i uśmiecham się sama do siebie 🙂

      Odpowiedz
      • maryś says:

        FOTEL, tak tak… fotel po prostu mnie tak w sobie rozkochał!…
        Ale co tam fotel. Każdy szczegół tu gra. I te buty Twoje i Tosi buty, i Tosie bezbuty też, aż się chce całować

        p.s. tez masz ochotę całować jej stópki, ja tak miałam z moim małym hihihi

        Odpowiedz
        • julia says:

          Tosiowe bezbuty są brudne jak święta ziemia bo całą restauracje na czworaka zwiedziła przed sesją 🙂 Oj tak, ja ją całą zacałowuję 🙂

          Odpowiedz
          • lu says:

            dla mnie faktycznie święta ziemia… chadzałam do Impresji na randki z moim teraz-mężem, kiedy jeszcze studiowaliśmy. zakochałam się i tak już zostało, choć w Zabrzu nie byliśmy już dawno… dobrze widzieć, że to miejsce żyje nadal, że miłość, że dzieci, że buty ubrudzić można… 🙂

  7. Iwona says:

    Julia sory!!!! Napisałam Julita zamiast Julia 😉 Ty wiesz dlaczego chyba 😉 Przepraszam! 🙂

    Odpowiedz
  8. Iwona says:

    I tak jeszcze raz obejrzałam i zastanawiam się, czy mi to by było ładnie w takiej spódnicy .. może i sobie sprawię. Tobie w niej bosko!!!!! I Tosiuni też 🙂

    Odpowiedz
  9. Iwona says:

    No to pora na komentarz nr 4 😉 Julia jak to historii nie przekazałaś żadnej ważnej?? Może nie napisałaś, ale przekazałaś piękną historię! Historię matki z obowiązkami, z pieluchami, kaszkami, zakupami, odkurzaczem w ręku, pisaniem bloga, przemyśleniami jak i co będzie najlepiej, najładniej, najszybciej.. a jednocześnie matki, która mimo zapełnionego obowiązkami każdego dnia, ma czas to dziecko kochać bezgranicznie, stroić się dla niego i siebie. Ma czas zrobić tak piękną sesję! I tak pięknie na niej wyglądać! Tak pięknie oddać to całe piękno w jej sercu. No i zasłodziłam ten komentarz na śmierć, ale nie da się inaczej… tylko tak o was można 🙂 Pięknie i jestem poruszona do głębi a moja zmywarka czeka i dzieci stękają bo miałyśmy w chińczyka grać i jedna już mi na nodze wisi z pionkami i kostką w rączce tej swojej pulchnej 😉 Lecę do moich dzieci, ale będę dziś o was myśleć mocno 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Powiem Ci Iwonko, że właśnie mi brakuje czasu na pisanie komentarzy. Na szybko czytam, przeglądam. Chce jak najwięcej zobaczyc , zapamiętać a czasu mam jak na lekarstwo 🙁 A to o czym piszesz to odgadnie tylko Mama 🙂 Ściskam Was dziewczyny :*

      Odpowiedz
  10. Foxinaa says:

    Zdumiewające, jak pięknym słowem i zmysłowym zdjęciem można zahipnotyzować drugiego człowieka:) Ty robisz to pierwszorzędnie! Nie mogę się oderwać, no nie mogę…:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      🙂 Karmią mnie takie słowa niezwykle… A potem zawsze chce więcej, lepiej, ładniej… A ja nie umiem za dużo i sie stresuję.. czy podołam… Czy spełnie oczekiwania.. bo chciałabym spełniać..

      Odpowiedz
  11. Petra says:

    So pretty!:)Loving the tutus…and everything else:)

    Odpowiedz
  12. Julitta says:

    Zdjecia sa mistrzowskie!!!!! Ja bym oddala wszystko ( no prawie wszystko haha) za takie zdjecie z corka!!! Tosia wyglada pieknie jak zawsze ale Ty… Ty wygladasz na nich zjawiskowo wprost !!
    A Ta spodnica? Juz Ci kiedys mialam powiedziec, ze jest piekna i od razu jak ja zobaczylam to mi sie skojarzyla z moja mama.. Pamietam, ze w takich chodzila… a ja troche sie chowalam jak szla, zeby nie sluchac jak dzieciaki przed blokiem komentuja haha Bo to byly takie szarawe czasy a mama taka cudna w niej. Piekna jest!!! Mega kobieca!!!
    Dobra czas konczyc mrozona kawe z Dunkin:) i zabierac sie za przyjecie jutrzejsze! Cos czuje, ze mnie noc zastanie:) Buziaki

    Odpowiedz
    • julia says:

      Poczekaj, poczekaj, w końcu tam do Was dojadę i zrobimy Ci taką sesję z całą czwórką! Dunkin? Dunkin Donuts macie? 🙂
      Co tam pysznego szykujesz? Idź Ty lepiej szujkaj tej spódnicy Maminej 🙂

      Odpowiedz
  13. Ewa says:

    Trafiłam prypadkiem..pół dnia oglądam,zamykam, znów oglądam i czytam..moja Pociecha zasnęła a ja znów tu..pozdrawiam

    Odpowiedz
  14. szafeczka says:

    oj Julio Julio… Dziś brak mi słów na komentowanie pozwól, że pozostanę przy obserwowaniu i napawaniu się tym co tworzysz. 😉

    Odpowiedz
  15. Aliszia says:

    Dziewczyny! Przestańcie chwalić Kids on the Moon, bo ja mam teraz ważniejsze wydatki, a wzdycham do tych spódnic i spódniczek, odkąd ujrzały światło dzienne internetu! 🙁

    Odpowiedz
    • julia says:

      Zaostaw te wydatki! 😉 Ona pozwoli spojrzeć Ci na nie z dystansu 😉 I powiem Ci, że nie przestaniesz wzdychać dopóki nie kupisz 🙂

      Odpowiedz
      • Aliszia says:

        Oh, chciałabym tak czasem móc pomyśleć 😉 Niestety, 200 pln za spódniczkę, to trochę za dużo na nasz budżet domowy. Obiady i śniadania się same nie ugotują 😉

        Odpowiedz
        • julia says:

          Pamiętam jak mieszkałam sama i pracowałam tylko na siebie. W ciągu kilku dni od wypłaty nie miałam już nic bo wydałam wszystko na ciuchy. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich i krzywych spojrzeń. Ale byłam sama. I to ja jadłam do końca miesiąca chleb z serkiem topionym zamiast caprese i kabanosów 🙂 To był mój wybór. Zawsze wszystkim tłumaczyłam, że póki nie mam dziecka to szaleję, bo potem priorytety sie zmieniają.. I tak się stało… Chodzę już któryś raz koło pieknej marynarki.. Ale za każdym razem są wydatki pilniejsze, ważniejsze.. tzw rodzinne wydatki, Tosiowe. A to butki już trzeba, a to sweterki nowe na jesień itp… Ale cieszę się z tego co zgromadziłam będąc samą 🙂 Choć nie mogę narzekać, nic mi nie brakuję, ale tak, ja też już oszdzędzam i kalkuluję, wybieram co pilniejsze. Więc wiem o czym piszesz i życzę by szybko jakiś gratisowy pieniążek na spódnice wpadł 🙂

          Odpowiedz
          • ewap says:

            Troche jakbym o sobie czytala…Teraz mala tez o wiele wazniejsza od moich potrzeb;) Wlasciwie to troche sobie zaluje,analizuje i stwierdzam ze przeciez zawsze cos tam mam.No ale podpisuje sie co do wzdychania bo rzeczywiscie nie daja czlowiekowi spokoju dopoki ich nie kupi…Przyznaje ze po czekoladowej zamowilam jednak jeszcze waniliowa…Wlasnie sie szyje i poki co 2:2 jesli chodzi o tutu moon corka-mama ha ha

  16. Justyna says:

    Julia cudne z Was kobietki 🙂 i może dlatego zdjecia też są cudne 🙂 oddają wszystko co miały przekazać, żadna historia nie jest potrzebna… pobudziłaś wszystkie zmysły a we mnie trochę rozbudziłaś wspomnienia trochę marzenia Dziękuję 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Nie aż takie cudne… Tosia wałeczków ma aż nadto, ja brzuch niestety niepłaski 🙂 tylko fotograf dał rade 🙂 A jakież to wspomnienia? Chcę wiedzieć 🙂

      Odpowiedz
      • Justyna says:

        Tosine wałeczki sa cudne, to taka magia maleństwa ze im bardziej pulchne tym bardziej słodkie 🙂 Zresztą już niedługo niestety poznikają jak Tosia tylko zacznie biegać… i wyrośnie na taką laskę jak jej mama 🙂 a wspomnienia… trochę o ciąży, o czasie spędzanym inaczej jak dziś, o książkach – dla mnie to był magiczny czas 🙂 o dziewczynce która miała latać w dokładnie takiej spódnisi 🙂 z dziewczynki wyszedł Biniaszek… fotograf zawsze daje radę, od waszych zdjęć nie idzie oczu oderwać 🙂

        Odpowiedz
  17. Słów brakuje by opisać emocje panujące na tych zdjęciach, to coś pomiędzy jesiennym słońcem a delikatnością puchu z odrobiną …lodowej kawy, tak to chyba to, cudnie, delikatnie, przytulnie.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Tak, już wiem kogo zatrudnie do wymyślania mi tytułów 🙂 Zawsze mam problem z tytułem posta.. teraz już wiem kto idealnie w słowa obraz ubiera 🙂

      Odpowiedz
  18. Arleta says:

    Śliczne dziewczyny w cudownych spodniczkach. Trampeczki malej są rewelacyjne!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Dziękujemy 🙂 Trampki to takie obuwie co to do jeansów, eleganckiej spódnicy… do wszystkiego.. Dziękujemy za komplement 🙂 i KOTM też dziękuje 🙂

      Odpowiedz
  19. Bożena says:

    O mały włos przeoczyłabym ten cudny post.Trochę mi ostatnio doby brak. ;)Ale po kolei.Tośka słodsza coraz bardziej,ale mam takie przeczucie,że cukiereczka z Niej mieć nie będziesz! ;)Raczej optowałabym w kierunku „słodkiego urwisa”,ewentualnie w tutu,ale koniecznie w trampkach.A Fotel…dałabym się za niego pokroić…Masz to wyczucie stylu i to coś,co nie wiadomo jak nazwać,a co sprawia,ze cokolwiek wybierzesz,zestawisz-wszystko ma sens.A spódniczka…Gdybym nie była taka stara,już bym ją miała. Pozdrawiam. 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      Coś mi znajoma ta doba co to jej brak 🙁 Ale póki śpię kooło 5 godzin jest dobrze 🙂 Tośka!? To będzie urwis największy w okolicy. Już wiedzę te strupy na kolanach, pisk chcąc dopiąc swego i tupanie nogami 🙂 Po Mamusi będzie to mieć 🙂 Fotel! Tak! Jest boski. Klasa sama w sobie. W ogóle rzeczy z tej firmy są niezwykłe. W tym gąszczu towaru jaki nas zalewa jest taką perełką największą. Jak chłopcy będą mieć dzieci to polecam na prezenty od Babci 🙂 Ja sobie nie wyobrażam, że Pani mogłaby już nią być… Szok. Ta trzydziestka Babcią…?! Całuję

      Odpowiedz
  20. Joanna says:

    Ojj, u mnie też ta doba jakaś za krótka 🙂 Ale zerkam systematycznie na kilka blogów i tak zerknęłam także tu. A TU !!! No właśnie… A tutaj znalazłam coś, co nie pozwoliło na siebie tylko zerknąć. Kazało się zatrzymać na dłuższą chwilę i celebrować ją. Mimo późnej pory, niedostatku snu i stu innych rzeczy jeszcze do zrobienia. To się chyba nazywa „magia chwili”. Julio, dziękuję Ci za te magiczne chwile, szczególnie za tę 🙂

    Odpowiedz
  21. Agnieszka says:

    a ja mam, a ja mam;) hurra hurra hurra:)
    musiałam to napisać:)
    pozdrawiam
    Aga

    Odpowiedz
  22. marta says:

    Piękne te spódniczki, ale buty też niczego sobie:)

    Odpowiedz
  23. lilanina says:

    jak tu PIĘKNIE!

    Odpowiedz
  24. olga says:

    piękne wszystko! te detale! i nawet deseń na trampkach i na butach nieco doroślejszych ładnie ze sobą gra 🙂

    Odpowiedz
  25. bistro mama says:

    Jak to możliwe, że mnie tu wcześniej nie było???
    Oczy przecieram z niedowierzania, tak tu pięknie!
    Dziękuję, że trafiłaś do mnie! Dzięki temu ja mogę rozgościć w tym miejscu na dłużej 🙂

    Odpowiedz
  26. Olga says:

    Witaj. Mam pytanko odnosnie Waszych TUTU bo sa boskie i chcialabym takie dla mojej corci i dla siebie takie samo, ale nie wiem gdzie mozna kupic takie TUTU dla mamus (a moze Ty masz to na wiek 8/9 lat?). Prosilabym o odpowiedz bo bardzo mi zalezy na tym…
    z gory dziekuje i pozdrawiam Was goraco.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ja swoją również mam z kids on the moon. może nie mają na stronie, ale chyba jeszcze szyją dla dorosłych. chyba są też w sklepie moushouse. Ja mam rozmiar s dla dorosłych.
      pozdrawiam ciepło 🙂

      Odpowiedz

Zostaw komentarz.