Archive for Lipiec, 2015

  • siłacz i pirat.

    kiedyś, pewna czytelniczka przysłała mi maila. to był mail z podziękowaniami za pewien post, który pozwolił Jej pokonać uwierający problem. w podziękowaniu przysłała mi też obraz, namalowany własnoręcznie na płótnie. przepiękny. przyszedł kurierem.
    ostatnio, gdzieś w dialogu mailowym podała mi adres swojego bloga. a tam na nim.. te zdjęcia. robią je co miesiąc.
    wymyśliła lub zapoczątkowała taki rodzaj zdjęć pewna kobieta z Ameryki. nie pamiętam nazwiska. Ktoś pamięta?
    myślę, że inspirować się to piękna rzecz. a to genialny pomysł na pamiątkę, czas spędzany rodzinnie, twórczo, na wesoło..
    dziś więc zdjęcia Iwonki z bloga „living comfy”.

    Iwonka Kolaże Kolaże1 Kolaże2 Kolaże3 31

    i z poprzedniego miesiąca.. instrukcja tego zdjęcia tutaj.

    DSC_3663

  • zamiast

    nie. nie mam gorszych dni, ani gorszego czasu.  nic się nie wydarzyło. dzień jak poprzednie.
    i wiem, że na tym blogu zawsze radość, pozytywne nastawienie, szukanie dobrego w gorszym.
    wiem też, że jestem ateistką.
    ale wczoraj tak sobie cały dzień pod nosem nuciłam tę piosenkę. lubię bardzo. słowa, muzyka..
    i pewnie większość z Was zna, ale gdyby nie, to chciałam się podzielić..
    bo w życiu są też dni w których najzwyczajniej możemy być w otchłani rozpaczy… nawet bez powodu.

    mamy prawo chodzić cały dzień i pochlipywać bez powodu.
    wszystkiego do dobrego życia potrzeba. zwykłej kobiecej melancholii również.

    „Ty, Panie tyle czasu masz 
    mieszkanie w chmurach i błękicie 
    A ja na głowie mnóstwo spraw 
    I na to wszystko jedno życie. 
    A skoro wszystko lepiej wiesz 
    Bo patrzysz na nas z lotu ptaka 
    To powiedz czemu tak mi jest, 
    Że czasem tylko siąść i płakać 

    Ja się nie skarżę na swój los 
    Potulna jestem jak baranek 
    I tylko mam nadzieję, że… 
    że chyba wiesz, co robisz, Panie. 
    Ile mam grzechów? któż to wie… 
    A do liczenia nie mam głowy 
    Wszystkie darujesz mi i tak 
    Nie jesteś przecież drobiazgowy 
    Lecz czemu mnie do raju bram 
    Prowadzisz drogą taką krętą 
    I czemu wciąż doświadczasz tak 
    Jak gdybyś chciał uczynić świętą. 

    Nie chcę się skarżyć na swój los 
    Nie proszę więcej, niż dać możesz 
    I ciągle mam nadzieję, że… 
    Że chyba wiesz, co robisz, Boże. 

    To życie minie jak zły sen 
    Jak tragifarsa, komediodramat 
    A gdy się zbudzę, westchnę – cóż 
    To wszystko było chyba… zamiast 
    Lecz póki co w zamęcie trwam 
    Liczę na palcach lata szare 
    I tylko czasem przemknie myśl 
    Przecież nie jestem tu za karę. 

    Dziś czuję się, jak mrówka gdy 
    Czyjś but tratuje jej mrowisko 
    Czemu mi dałeś wiarę w cud 
    A potem odebrałeś wszystko. 
    Nie chcę się skarżyć na swój los 
    Choć wiem, jak będzie jutro rano 
    Tyle powiedzieć chciałam ci 
    Zamiast… pacierza na dobranoc”

  • niebo na werandzie

    _DSC0814 _DSC0833 _DSC0827 _DSC0808 _DSC0809 _DSC0908 _DSC0909 _DSC0912 _DSC0915 _DSC0914 _DSC0851 _DSC0859 _DSC0923 _DSC0947 _DSC0928 _DSC0818 _DSC0836 _DSC0932 _DSC0945 _DSC0815 _DSC0795 _DSC0801 _DSC0956 _DSC0958

    czasami zastanawiam się gdzie jest granica zdrowego oglądania bajek, korzystania z iPada i iPhona przez dzieci.
    myślę, że to temat rzeka. zaczęłam jednak tak, bo bardzo cieszy mnie Tosi większe zaciekawienie czytaniem, układaniem, zabawą niż oglądaniem ekranu.
    wystarczy powiedzieć „idziesz ze mną podlać pomidory?” a Ona w sekundzie odkłada bajkę.
    „układamy puzzle?”, „idziemy na spacer?”, „budujemy lego?”, „czytamy?” – na wszystko jest zawsze głośne TAK!
    przedłuża jedynie oglądanie, gdy czas do kąpieli..
    książek zatem i gier różnego rodzaju mamy bardzo dużo.
    dopóki nie nawiedziły nas nawałnice i burze nie opuszczaliśmy tarasu, gdzie powstało przedłużenie salonu.
    zrobiłam kilka zdjęć.
    mamy prześliczną książeczkę „niebo”, która jest zbiorem pytań dziecka o śmierć dziadka. gdzie idzie i co tam w tym niebie jest.
    kupiłam też oczywiście najnowszą książkę Chmielewskiej Iwony pt „w kieszonce”. to jak zwykle u Niej przepiękna gra obrazu i słowa.
    na każdej stonie jest kieszonka a z niej wystają „uszy”, na kolejnej jest pokazane co z tak naprawdę się tam skrywało.
    „raz, dwa, trzy psy”.. dostaliśmy tę książeczkę od wydawnictwa hokus-pokus.(polecam tam jeszcze książkę „bobo” dla maluszków i „a ja czekam”) ja na początku nie pałałam do niej żadną sympatią z racji obrazków, które mi się nie podobały.. okazało się, że to ulubiona książka Tosi. recytuje ją na pamięć, wszędzie ze sobą wlecze.
    i z kim nie rozmawiam, tak wszystkie dzieci są Nią zachwycone. nie wiem co w sobie skrywa, ale rozkochuje w sobie małe istoty.. a teraz i ja się z Nią pogodziłam i śmieszy mnie bardzo. (wydawnictwo już dawno temu mi pisało, że może rozdać trzy książeczki moim czytelnikom, więc wybierzemy z komentarzy, które mogą być o czym chcecie).
    przewija się tam na zdjęciach książka pt „kupa”, która oczywiście wielu ludzi zniesmacza. a Ona jest genialna! trzeba tylko podejść do niej z odpowiednim dystansem.  to książka edukacyjna o zwierzęcych odchodach. 
    książkę „cukierek dla dziadka Tadka” dostaliśmy od mojej siostry. to fantastycznie opisana historia o pradziadku, który choruje na Alzheimera. o tym jak odnajduje się w tym ze swoim wnuczkiem. jak Ich zbliża i jak są sobie najbardziej pomocni.
    Tosia jest jeszcze ciut za mała na Nią, ale myślę, że za rok, dwa już będziemy co wieczór wertować jej kartki.

    namiot – Lucky Kids
    huśtawka – Amazonas
    sukienka Tosi – kids on the moon

    poduszki misie – ferm living, narzuty – Imps&elfs
    karty – Pic-Assiette