7 żyć.

_DSC0061

lubię jak się w nieckach kładzie mgła.
widać tylko szczyty dachów i kominy.
o szóstej rano, gdy wstawałam było zjawiskowo. zajrzałam w każde okno.
widok dosyć znany, bo o tej godzinie najczęściej budzi się mój syn.
tego dnia spał cały dom. a ja wyjeżdżałam do Warszawy.
cicho się ubrałam, naszykowałam dzieciom ciuszki na kupkach.
nałożyłam krem. potem puder i tusz. wyprostowałam włosy.
na ramiona kurtkę skórzaną w której czuję się jakbym miała wciąż 19 lat..
do torby wrzuciłam aparat i książkę.
zostawiłam auto przy dworcu i odszukałam na bilecie swoje miejsce.
wagon 10. miejsce 37. siedzi koło mnie Pan w garniturze.
i gdy już wyciągałam lakier do paznokci, On wyciągnął kanapkę..
cóż, pojadę w takich pościeranych.. może nikt nie zauważy.. pochowam po kieszeniach
wypijam łyk kawy i otwieram książkę.

jak ja nie znoszę takich niezaradnych mężczyzn.
Joshua, co to w ogóle za imię.
niech spada z tego Jej mieszkania i bierze ze sobą to łóżko.

i czemu Ona tak rozpacza, czy Ona nie wie, że spotka Kogoś innego.. że to dopiero początek tego wszystkiego..
początek tej historii.

a może On? może to będzie ten mężczyzna na plaży?
49 45 39 24 18 1
kurde! po co zadzwonił ten detektyw? w takim razie nic się tutaj nie wydarzy jak będzie musiała wrócić!
o nie! nie znoszą się na początku! w takim razie to będzie On! musi być On. i tyle od Niej starszy.to są piękne związki gdy On tyle od Niej starszy. ta dojrzałość, ta opiekuńczość. ta Jej wtedy beztroska. to musi być On. musi!
ale gdzie jest Jej współlokatorka A.?

mam wrażenie, że minęło parę minut. mijamy lasy, dworce i perony.
dzwoni Kasia i mówi, że idzie rodzić, ale dzisiaj to Jej się chyba nie chce.. to może nie urodzi.
Pan kanapki nie je, ale ja te paznokcie mam już gdzieś.

czeka na Nią pod domem. przecież to nie może chodzić tylko o Amy.
przecież ja to już czuję. Spencer! cholera!
przecież kiedy Ktoś się o kogoś martwi to znaczy coś więcej!
to On jest przy Niej gdy wszyscy inni zawodzą. a przecież jest tylko obcym detektywem.

i ten sam fakt Jego troski, martwienia się, pilnowania… a nie ma żadnego związku cielesnego, wypowiedzianych słów.
przecież jeszcze są na „per Pan”. a to nie ma nic piękniejszego w uczuciach niż ten początek. te nienazwane myśli i tęsknoty.
ten dreszcz gdy On niechcący dotknie Jej włosów, muśnie ramieniem, położy dłoń na łopatki chcąc skierować w stronę wyjścia. nienazwana miłość jest jedną z najpiękniejszych. ta o której się dopiero marzy. na którą się wyczekuje. zresztą, jaka miłość?! przecież to jedynie śledztwo i służbowe spotkania. przecież tak naprawdę się nie lubią!
drażnią nawzajem… i… i wyczekują… choć sami o tym nie wiedzą..

pasażerowie PKP wyciągają ręce sąsiadom przed nos, by włożyć je do rękawów marynarek. Ktoś Komuś stopę przydepnął.
Ktoś walizkę pomógł ściągnąć Komuś. tłoczą się przy wyjściu..

jak to!! jak mogła wpaść na Niego gdy był z Mary?! wiadomo przecież musiał Kogoś mieć zanim Ją poznał.
ale niech to się szybko wyjaśni. zwariuję tutaj! 
moment, przecież Ich nic nie łączy. nic więcej niż to co jest… oczywiste.

w tłumie idę. szukam postoju taksówek.

jak? jak może być chora? to niemożliwe! nie zgadzam się na to.
po  prostu się nie zgadzam. nie! i na pewno umrze! ja to wiem, Ona na pewno umrze!
niech ta książka się nigdy nie kończy. Ona nie może umrzeć.
dlaczego nie poszła wcześniej? dlaczego nie odobiera tego kuponu? 

dlaaaaaaczegooo?!

ocieram łzę.

jeszcze do tego tyle postaci. tyle genialnych ludzi obok. tych bezinteresownych. obcych.
dlaczego Ci najbliżsi tak często lub zawsze zawodzą u Niej najbardziej?
Spencer! dlaczego nie ma Cię w sobotę wieczór! odbierz ten zasrany telefon!

wpadam po kręconych schodach Bristolu.
Madzia wygląda pięknie jak zawsze. ma w sobie taką klasę a przy tym wdzięk małej dziewczynki.
ciepła. spokojna. wita mnie z uśmiechem.
Małgosia, taka kruszyna kochana. jak to dobrze ludzi poznać też tak zwyczajnie..
telefony, maile… to nawet nie namiastka człowieka.
Dawid, ma na żywo oczy tak samo błękitne jak w telewizji. wybawił wszystkie dzieci.
szturcham dziewczynę obok pytając Kto to ta ładna blondynka. odpowiada, że też nie wie.
jak dobrze, nie jest ze mną tak najgorzej. pytam też o to Jastrzębskiej i spadam przy tym z fotela bo dłoń mija mi się z oparciem.
okazuje się, że dziennikarka z TVN24. nie mam to nie wiem.
potem z tą co Ją szturchałam palę na tarasie.
mówi, że jest w weekend Blog Forum w Gdańsku. odpowiadam, że nie biorę udziału w takich imprezach. całkowicie nie mój świat.
Ona ma czerwone włosy i tatuaż z kolorową sową. jest fajną, normalną dziewczyną.
niby jest tam służbowo od jakiś agencji, ale mówi, że ma bloga.
potem odszukuję i okazuje się, że pisze genialnie. pisze nieźle o mieszkaniach do wynajęcia i o Babci z kwiatami.
kolekcja Maki Mon Ami – Wolińskiego i Mamissimy jest urocza. dziś wszystko co powstaje dla dzieci jest robione pod dorosłych.
a tutaj jest w końcu kolorowo, dziecięco, z pomysłem, ładną kreską. podoba mi się.
błyskają flesze. Ci z kamerami nie mieszczą się pod ścianką. „proszę jeszcze na lewo, tutaj Pani spojrzy na chwilę i jeszcze tutaj”
obserwuję z boku. odczytuję sms od Mamy. sprawdzam powrotne pociągi.

chemioterapia numer 001. on goli Jej i sobie włosy. kiedy to robi jedną dłonią trzyma Jej twarz.
potem chce by robił to już tylko On, bo wtedy Ją dotyka.
Ona nadal wygląda dla Niego ślicznie. 
Lily Quinn.
a potem Jej świat wygląda już inaczej. 

i wyrzuca Jego wizytówkę. a On się nie narzuca. 
kiedy Ona mówi „wyjdź” to On wychodzi. Boże! co za skończony głupek!! Wracaj!

zjadam ciastko z brzoskwinią bo wydawało mi się, że jest z czekoladą.
potem z pomocą tej z wytatuowaną sową znajduje też z czekoladą.

w fotobudce nie nadążamy zmieniać masek.

wyobrażam sobie pomimo cierpień i choroby Jej spokój.
Jej błogość.. dzięki tej świadomości, że On jest… gdziekolwiek by był.
i że w tym wszystkim z Nim łatwiej.
wyrabiam sobię opinię o zaginionych i oskarżanych w tej książce by po 10 stronach jednak się wahać..
nienawidzę wszystkich tych, którzy Go nienawidzą.
On siedzi na drugim końcu kanapy, a ja czuję Jej myśli.. choć nikt o nich nie pisze.
terapie, witamina A, alkeran, arszenik. nie ma dawcy.
w tle, a może tak naprawdę jako pierwszy plan rozgrywa się poszukiwanie zaginionej Amy..
a ja słyszę tylko jak Spancer śpiewa Jej do ucha „across the border” Bruca Springsteena..

zjadam obiad z Anią, co mi już od lat bliska. co jakaś taka już na stałe w to moje życie wpleciona.
wypijam kawę u Bartka a On opowiada mi o tym, że chyba już w końcu zakochał się na poważnie.
Kasia przysyła zdjęcie.. bo urodziła, choć Jej się nie chciało dziś rodzić wcale.
spóźniam się na pociąg. nic nie szkodzi. kupuję bułkę z cynamonem.
wagon 14. miejsce 95 okno.

Jej Matka ma problem z alkoholem i depresją. 
Ojciec, siostry i brat z mnóstwem innych historii. Babcia uciekła do Ameryki po wojnie w Polsce.
i życiorys każdego z Nich. nie na jednej stronie, dwóch czy kilkunastu..
a ja widzę przede wszystkim tego Spencera. widzę dobrze twarz Lily.. widzę Ją  najlepiej.

ciągle zastanawiam się dlaczego ten pociąg nie jedzie przez Gdańsk..
bo wiem, że przyjdzie mi dziś się z nimi rozstać.
za oknami całkowicie ciemno. skubię bułkę. koła stukają.
sosnowiec. zdążę. zdążę jeszcze trochę.

jak dobrze, że chociaż ten lekarz wie, że z ważnymi sprawami to najbardziej do Spencera.

drzwi otwiera mi Tato. siedzi w biurze i czyta książkę. Mama ogląda „Fidyka”. Mąż pracuje przy komputerze.
w domku czysto. dzieci wykąpane śpią..
wróciłam. cała i zdrowa.

nie jestem pewna czy byłam w Warszawie, ale dam sobie uciąć głowę, że byłam u Lily i Spencera.

powiadają, że kot ma 7 żyć.
człowiek ma tyle ile przeczyta książek.

_DSC0012 _DSC0030 _DSC0025 _DSC0026 _DSC0029 _DSC0055 _DSC0044 _DSC0022 _DSC0004 _DSC0034

na instagramie zadaliście dużo pytań o moją sukienkę i torbę z tamtego dnia.
torbę kupiłam jakiś rok temu w Verso. mają piękne skórzane torby. nietanie, ale już wiem, że bardzo konkretne , porządne.
a sukienka z koronką – w sklepie co mam za płotem Scandidecor.pl

Napisz komentarz...
  1. Ann says:

    Julia….brak mi słów…tak bardzo brak mi słów…..piękna puenta…tyle żyć ile przeczytanych książek….

    Odpowiedz
  2. Dzieciakiija says:

    „powiadają, że kot ma 7 żyć.
    człowiek ma tyle ile przeczyta książek.”
    A co jeśli ktoś czyta artykuły takiej konkubiny, Julii, matki, motocyklistki? I czuje gęsią skórkę prze to poranne przedwarszawskie powietrze i układa w wyobraźni te ubranka a potem martwi lakierem (ale może nikt nie zauważy). Podróż, książka, chwila dla siebie, ludzie jak barwne ptaki, spotkanie, myśli poza domem, lat 19tnaście. Może czasem wystarczy jeden artykuł, taki jak cała książka. Pięknie opowiadasz uczucia. Dzieci mam chore. Dwoje. Budzą się co chwila, zgryzam przerwy w przytulaniach, usypianiach ciastkami maślanymi a mąż ogląda Top Model w Tvn. Dobrej nocy :).

    Odpowiedz
    • julia says:

      wiesz, chyba nikt nie zauważył.. albo może, tylko ja w ogóle się tym nie przejmowałam..
      moje też coś kaszlą i smarkają. nie miałam ciastek więc chrupkami do mleka zagryzłam.
      zdrówka dla Was!

      Odpowiedz
  3. Ashka says:

    I tyle snów ile czytanych książek 😉 bo niektórym ciężko przerwać czytanie na sen, ale całe szczęście, że czasem można śnić to co czytane 😉

    Odpowiedz
  4. Karolina says:

    Jaki tytuł ma książka?

    Odpowiedz
  5. Lucy says:

    Julio Ty Nasza Kochana! Czekam na dzień kiedy będę mogła przeczytać Twoja książkę ! Jak zwykle napisane PIĘKNIE!!!. Całuski

    Odpowiedz
  6. kamila says:

    kurde jak Ty to robisz, ze tak piszesz, co? pieknie

    p.s. zaszczuplałaś??

    Odpowiedz
  7. Magda says:

    Julka ale że z fotela spadłaś???hahaha no jak tu nie uwielbiać :)))

    Odpowiedz
    • julia says:

      no oczywiście! jak debil spod lasu no! bo ja mam dużo energii i tak się chciałam szybko nachylić. nie trafiłam ręką na oparcie i tak trochę upadłam pytając akurat o tę Panią z TVN24 :))

      Odpowiedz
  8. joanna says:

    Kurde, Julka ! I weź tu babę wpuść na salony 😀 siebie zobaczyłam , jak o tym fotelu napisałaś 😀 I sama o mało z krzesła nie spadłam, ze śmiechu rzecz jasna 😀
    P.S. uwielbiam twoje posty! Jak zwykle zresztą 🙂

    Odpowiedz
  9. Marysia says:

    Ta książka szczególnie zapadła mi w pamięć, bo krótko po tym jak ją przeczytałam zachorowałam na raka i tak odtwarzałam w myślach historię Lilly. Już teraz jest ok, a do tej książki mam szczególny sentyment.

    Odpowiedz
  10. mjakmama says:

    ostatnie zdanie to wisienka na torcie 🙂

    Odpowiedz
  11. A najśmieszniejsze jest to, że człowiek który kocha książki nie musi specjalnie szukać czasu na ich przeczytanie… czas się sam znajdzie… pozdrawiam ciepło.

    ps. dobrze że do prawidłowego pociągu wsiadłaś 😛

    Odpowiedz
  12. Magdalena says:

    Julia Ty chyba naprawdę jesteś taka normalną babką!!! Dzięki Ci za to, że się nie wywyzszasz, że jesteś sobą 🙂 Fajnie jest Cię poznawać tak po trochu w każdym poście. Cały post – nie tylko te fragmenty – brzmi jak dobra książka!!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      ale ja nie mam się czym wywyższać. nie mam powodu. wręcz przeciwnie, im jestem starsza tym więcej nabieram pokory.
      do życia, ludzi.. w sobie coraz więcej widzę niedociągnięć..
      dobrego wieczoru Madziu :*

      Odpowiedz
  13. Małgosia says:

    „Jak debil spod lasu .. .”no padłam i leżę. I rozumiem całkiem bo ja tez taka „szybka” .
    Książki kocham ale tej nie czytałam. Obecnie Kasie Michalak czytam. Najlepiej czytaj się w podróży . Buzka

    Odpowiedz
  14. siedzę w pracy, pracować mi się jakoś nie chce, przeczytałam Twój tekst, potem z osobna książkę co to urywkami zamieściłaś, potem zdjęcia przejrzałam, jaka Ta Madzia sympatyczna. Taki dzień jesienny, liście spadają, patrzę przez okno, auta śmigają, ktoś woła mnie na kremówkę, to idę 🙂

    Odpowiedz
  15. Karolina says:

    A ja właśnie dzisiaj rano, zupełnie przypadkiem, zauważyłam Cię w DDTVN.. Krótki reportaż o Maki Mon Ami i Ty, w tej sukience pięknej i z aparatem na szyi. Żałuję, że nie obejrzałam od początku. Ale z drugiej strony po co? Twoja relacja o niebo lepsza!!! A Twoja puenta – bezcenna!!! Niezwykła i genialna w swej prostocie!

    Odpowiedz
  16. M S-P says:

    Julio pięknie napisałaś, bardzo lubię Cię czytać, naprawdę powinnaś się zastanowić nad napisaniem książki:) Jak ładnie poprzeplatałaś:) Julio fajnie jest zobaczyć czasami trochę „większego świata”? 🙂 Ja właśnie też zaczęłam czytać tę książkę:) Julio chyba zmieniłaś kolor włosów? Chciałam Ci podziękować za koszyk, dwa razy pisałam ale myślę, że nie przeczytałaś a ja chciałabym być w porządku, jak Ci się odwdzięczę? Pozdrawiam. M S-P

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak, zmieniłam, bo te czarne do mojej białej skóry już nie bardzo mi pasowały.
      czytałam Kochana, ale gdzieś mi przepadły i nie odpisałam. 🙁
      niech się koszyk dobrze sprawuje i jest super! cieszę się, że doszedł.
      dla mnie jest pięknie jak mi widzisz słowo dobre zostawisz, myśl życzliwą..
      ściskam.

      Odpowiedz
  17. Wróciłaś. Cała i zdrowa. I cała reszta też w nienaruszonym porządku. To najważniejsze. I tych żyć, życzę Ci tylu, ile tylko zapragniesz. Pisz nam tylko proszę tak dalej, bo dzięki Twym słowom również to życie nasze, proste, nabiera innego wymiaru:) Ślicznie wyglądasz Jula. Pozdrawiam cieplutko.

    Odpowiedz
    • julia says:

      z tym pisaniem to jest trudno.. bo czasami wpadnie mi jakaś myśl. mam jakiś pomysł na słowa, na ich połączenie..
      a napisać mogę tylko wtedy gdy Benek rano śpi.. a ja wtedy tak pod presją czasu nie za bardzo już potrafię myśli zebrać..
      coś się rozglądam, kawę mieszam..
      może na emeryturze coś popiszę..
      dziękuję Ci Aniu. :*

      Odpowiedz
  18. Marlena1 says:

    Tu przycupniesz na moment w wielkim świecie, tu z kubka odrapanego napijesz się w małym domku, tam siarczyście zaklniesz, tu plasterek słowem przykleisz. Że też proporcje zachować potrafisz, dystans, formę odpowiednią.

    Odpowiedz
    • julia says:

      och, gdyby to co piszesz było prawdą, gdyby faktycznie mi się to udawało, to o ile mniej bym potem musiała rozmyślać…
      że ja tyle głupot palnę..

      Odpowiedz
  19. B. says:

    Lubię, gdy budzi się dzień, listy pozostawione wieczorem przez dzieci na kuchennym stole, w których piszą, że „hajs do szkoły potrzebny, usprawiedliwienie konieczne” i takie tam….z dopiskiem KC… kawę pospiesznie lubię wypić i…. zajrzeć do Szafy Tosi i wpis nowy tak z samego rana przeczytać. Lubię to! Dzień wtedy jakiś taki lepszy, pełniejszy.

    Lubię uważność Twoją Julia. Zwykłe zdarzenia. A Ty z taką uwagą koło nich przechodzisz… Przeczytałam też wpisy dziewczyny z czerwonymi włosami. Przy jednym pokładałam się na biurko, drugi wzruszył mnie do łez. Przy tym drugim przypomniałam sobie popołudnie kiedy córka wróciła do domu i powiedziała mi, że miała dobry dzień, bo staruszce kupiła chleb i pomidora i tylko źle jej trochę było, bo na drugiego pomidora jej zabrakło.
    Lubię swoją pracę… więc kończę mój wywód. I biorę się do roboty. Serdeczności. B.

    Odpowiedz
    • julia says:

      lubię te Twoje komantarze Droga B.
      czytam kilka razy i się napawam ładnym słowem, jego historią..
      miałam tak samo czytając te wpisy od tej z czerwonymi włosami. śmiałam się pod nosem, podziwiałam lekkość porownań. przy bukiecie się wzruszałam i nie wychodziłam z podziwu jak życie ludzkie dziś do siebie podobne.. tych zagonionych…
      ściskam Cię mocno.

      Odpowiedz
  20. mami says:

    Juleczko widzialam Cie w Dzien Dobry TVN, co prawda to bylo tylko kilka sekund ale jakie to bylo fajne tak Cie zobaczyc z zaskoczenia:) uroczo w tej sukience. musze ci powiedziec noooo… robisz wrazenie i jaka szkoda, ze Jastrzebska z Toba wywiadu nie zrobila:( tak cudownie by bylo Cie uslyszec:) czasem wracam do wnetrzarskich podrozy green canoe, zeby Cie uslyszec i posmiac sie z „oparow” i wogole popatrzec na Ciebie z jaka miłością opowiadasz o domu swym i rodzinie:) a jesli chodzi o post dzisiejszy i jego zakonczenie O jak bardzo sie z tym zgadzam:)

    Odpowiedz
  21. madzikm says:

    Julia….czy Ty masz wykształcenie polonistyczne? czuć lekkie pióro i fantazję.
    A o takich newsach dawaj wcześniej znać! żeby wolne z roboty wziąść i w TV ślepić, choć parę sekund:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie, a wręcz przeciwnie, całe liceum dostawałam jedynki z polskiego 🙂
      bo Pani Polonistce nie pasował styl mojego pisania. zawsze za bardzo odchodziłam od tematu. a miało być klasycznie 🙂
      ale mało się tym przejmowałam 🙂
      na stronie ddtvn można zobaczyć powtorkę, ale ja nie miałam pojęcia o tym. też przez przypadek dziś zobaczyłam 🙂

      Odpowiedz
      • madzikm says:

        no tak….niepokorna dusza od zawsze:) dobrze, że podejście pani polonistki nie zabiło w Tobie kreatywności:) oj jak lekko, jak miło, jak ciepło czytać bloga na którym tyle pozytywnych przesłań!

        Odpowiedz
        • julia says:

          tu jeszcze duży udział mieli moi rodzice, którzy kiedyś przyjechali do szkoły z Panią Polonistką pogadać..
          potem podeszli do mnie i powiedzieli „nie przejmuj się Nią. rób swoje”.. bo skapnęli się, że to był trudny człowiek.
          dawaliśmy innym polonistkom moje prace do sprawdzenia i stawiały mi 4.. przez błędy ort.
          a moja zawsze 1.. bo mnie bardzo nie lubiła. byłam głośna, gadatliwa..
          cieszę się, że moi rodzice wiedzieli kiedy odpuścić a kiedy powiedzieć „masz się uczyć”.

          Odpowiedz
          • madzikm says:

            widzisz…tego się boję, że czasem szkoła może coś w dziecku zabić a nie rozwinąć. Sama jestem n-lem:) w tym roku moja buntownicza córka zaczęła edukację i na początku było sporo problemów….uwagi, że po raz piąty nie chce śpiewać piosenki, że nudzi ją kolorowanie. Wybrnęłam jakoś z tego nie naruszając autorytetu n-la. Teraz zadania coraz trudniejsze, ona dojrzała i cieszy ją szkoła.
            Mądrych rodziców masz, a to wsparcie życiowe, które od nich miałaś i masz procentować będzie na Benka, Tosię i ich dzieci i dzieci ich dzieci.
            Czytałaś może Wojciecha Eichelbergera „Jak wychować szczęśliwe dzieci”? polecam gorąco! może ktoś zna……bo chętnie bym podyskutowała i wymieniła wrażenia

          • julia says:

            nie czytałam, ale słyszałam..
            moja siostra jest nauczycielką polskiego 🙂
            bardzo bym chciała dać Benkowi i Tosi to co moi rodzice mi, ale czy się uda..? nie wiem..

  22. Iza says:

    Jak zobaczyłam na Instagramie co czytasz, pomyslałam „Jak Julia to czyta, to musi byc fajne”. Pobiegłam do biblioteki (bo sie taki oldschool zrobiłam, no i oszczędzam kase i miejsce 😉 ), pytam babki, JEST. Zajęło mi to dluzej, bo zdrowy rozsądek wygrał i kazał mi jednak spac w nocy. Ale sobotnia noc zarwalam. Nie potrafiłam przestać. I pomimo, ze zaczelam cos nastepnego, ciagle mysle o Lili i Spencerze. Ile ja sie nadenerwowalam na tych jej rodzicow, ktorzy dupy nie ruszyli z tych Hawajów! Na ta jej siostre zachłanna! Na brata łgarza! O matko! Ostatnia ksiazka, ktora tak przeżywałam to „Dziunia”. Koniecznie musze cos Pani Simmons przeczytac znowu. Ale pierw odsapne, bo sie czuje przemielona 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      rany, jak ja ten komentarz czytałam z niecierpliwością.. czy się podobała czy kurde czas straciłaś? 🙂
      cieszę się zatem baaardzo, że udało się trafić w gust. czytałaś Jej najlpeszą książkę „jeździec miedziany”?
      jeżeli nie to koniecznie bo to arcydzieło!

      Odpowiedz
      • Iza says:

        Czy sie podobała? Uwielbiam takie klimaty, jakąś masochistką jestem, bo lubie tak przezywać, tak sie wkurzać podczas czytania 😉
        „Jeźdźca” nie czytałam, mam przyklepane w bibliotece jak juz wroci 😉 ale jak nie wroci „za kolejne dwie ksiazki” czyli jakis tydzien, to kupuje, bo nie wytrzymam 🙂

        Odpowiedz
  23. Wiola says:

    Zamówiłam książkę chyba 14 w tym miesiącu i mąż jak kolejna odbiera przesyłkę od aros i pyta co to a ja niedbale ruszając ramionami ze to brakujące podręczniki jeszcze dla Julki ,jeszcze ??to ile ona ma tych przedmiotów ? 3 klasie ….co ja poradzę jak w mojej małej wiejskiej bibliotece te książki będą za dwa lata ech jeszcze 11 godzin ale to już za mc hihi

    Odpowiedz
    • julia says:

      do mnie jutro przyjdzie 11 godzin, droga do raju i czerwone liście 🙂
      mój na szczęście jest w pracy jak przychodzą książki 🙂 ale kupuję z Jego allegro więc i tak wie 🙂

      Odpowiedz
  24. ania says:

    Julio ja trochę z innej beczki nawiązując do kolekcji właśnie. Jest piękna, taka dziecięca, kolorowa jak napisałaś, bo dziś wszystko robione jest pod dorosłych. Kilka dni temu wypowiedziałam to samo zdanie urządzając córeczce pokoik. Chciałam, żeby był taki piękny jak u większości bloggerów, szare ściany, białe, postarzane mebelki, girlandy, tiulowe pompony. Zakupione, złożone, wstawione… tylko pojawił się jeden problem, do tego pokoiku wcale nie pasuje większość kolorowych zabawek, lego, krokodyl fisher price (widziałam go też u Ciebie) wygląda jakby uciekł z zoo i szukał tam schronienia. Mąż się śmieje, że jeśli ma być „ładnie” to większość zabawek córeczki powinniśmy poustawiać w siebie w sypialni. Stąd moje pytanie: czy dzieci bloggerów, z których czerpałam inspiracje (np. pokoje dzieci Moni, które pokazywałaś u siebie na blogu, Nanuszka), nie mają wcale kolorowych pluszaków, plastikowych, interaktywnych zabawek, klocków lego? Czy ich zabawki są rzeczywiście tylko takie jak na przedstawionych zdjęciach, białe, szaro-bure, szmaciane, ponure? One tylko tymi szmaciankami się bawią? Czy może na czas robienia zdjęć zabawki są chowane albo znajdują się w innym pokoju, żeby nie psuć klimatu? Julio proszę o Twoje zdanie w tej kwestii (bardzo się z nim liczę). Czy te pokoje nie są robione pod dorosłych? Tam w ogóle nie ma koloru. Czy to według Ciebie podoba się dzieciom? Czy o to w tym wszystkim chodzi?

    Odpowiedz
    • ma says:

      Podpisuje się pod tym pytaniem, bo też wydaje mi się że te pokoje są troche jak dla nastolatków. W sierpniu zrobiliśmy nowy pokój 6-latkowi. Pokój jest śliczny w barwach biało czarnych i co mój syn nie bardzo chce się w nim bawić i przebywać, właściwie widzę, że nie czuje już w nim tego dziecięcego nastroju.
      Brak w nim kolorowych zabawek i pokój zrobił się taki zimny. Cóż ta moda na biało czarne nie jest taka cool.

      Odpowiedz
    • julia says:

      hmm.. ja myślę, że nie trzeba kierować się przede wszystkim modą a swoimi wewnętrznymi potrzebami.
      ja np lubię drewno, bo ociepla wnętrze. wnętrza białe, szare przejadły mi się już baaardzo.
      albo dwukolorowe. myślę, że dziecko powinno mięć jakiś kolor. nawet pastelowy.
      u mnie jest lego, są kolorowe zabawki (choć, fakt, nie jest ich dużo. krokodyl i stolik jakiś muzyczno grający :)). te które są różowe i jakieś już naprawdę koszmarne z wyglądu to zawożę na podwórko do Babci obok. tam jest dużo dzieci, jest czym się bawić.
      z moich obserwacji koleżanek blogowych… tak! każdy ma kolorowe zabawki i pluszaki z ostrego fioletu i różu.
      one zwyczajnie są gdzieś w pudłach. umówmy się, te pokoiki,zabawki są najczęściej dla nas. pod nasze oko i potrzeby naszych wnętrz..
      dzieci kochają kolor, róż.. staram się zachowywać złoty środek. żeby podobało się przede wszystkim Tosi, ale i mnie.
      zastanawiam się co u mnie bym chowała :)… no zdecydowanie u nas ten krokodyl, stolik, elmo… i chyba wszystko..
      acha! lalka z tesco i jej różowy wózek.. 🙂
      jednak myślę, że fajnie jest pokazywać dziecku styl.kierować go… np mój Tato zawsze robił dom, wnętrza pod swój gust i jestem Mu za to ogromnie wdzięczna.. odbija się to potem w każdej dziedzinie estetyki..

      Odpowiedz
  25. Gosia says:

    nienawidzę Cię! Po dwójce dzieci, wpieprzasz bułki i ciastka i jesteś taka chuda! nie ładnie tak wiesz!?
    i w dodatku śniłaś mi się z tym swoim zwariowanym życiem 😉

    Odpowiedz
  26. Dagmara says:

    Kurczę, jakoś trudno mi uwierzyć, że masz tylko 164 cm wzrostu (ja mam 168). Na zdjęciach wyglądasz na wysoką dziouchę. A tu taka kruszynka! Ale za to charakterna 😉
    Na zdjęciach z celebrytami jakaś zawsze onieśmielona mi się wydajesz. Ale może tylko tak mi się wydaje.
    Co do książek to w najnowszych Wysokich Obcasach Extra jest wywiad z pisarką Magdą Parys, która powiada: „Świat staje na głowie, gdy ludzie nie czytają”. I ja się z tym absolutnie zgadzam. Ojej, ile ja już tych książkowych żyć przeżyłam… Też się tak wczuwam jak Ty. Zaczynam czytać i po prostu wchodzę w ten wymyślony świat i zaczynam żyć życiem bohaterów. I to jest największa magia czytania. Paulliny Simons jeszcze nic nie czytałam, ale zachęciłaś mnie bardzo, żeby sięgnąć po jej książki.
    Uściski!

    Odpowiedz
  27. ineess says:

    Gratuluje ! dodam, ze wyglądasz bosko ! jak to sie robi zeby tak wygladac po ciazy w tak krotkim czasie? jakas dieta cud? Wyglądasz na ok 52 kg super po prostu jest moc 🙂
    Wszystkiego dobrego!!!

    Odpowiedz
  28. Ania * says:

    Wiesz zła jestem na Ciebie bo tak ładnie namawiasz do czytania książek a jednocześnie tak prowadzisz bloga, że oderwac się nie można i książki cierpią ;). Np. teraz muszę bidon dla synka kupić, myślę sobie zobacze u Julii, pamietam, że coś wrzucala. Wpisuje w wyszukiwarke bidon, OOo jest ten o ktory mi chodziło, ale przy okazji znajduje inne wzmianki o butelkach no i arcyciekawe posty których nie czytałam albo już nie pamiętam z moja skleroza ;). A książka czeka….no i sprzątanie i tort dla syna też. I co ja mam wybrać?
    Ale broń Boże nie chce żebyś przestała pisać. Pisz, pisz, ucz nas jak się cieszyć zyciem. Nawet nie wiesz jak dużo mnie nauczyła.
    Dzięki. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  29. just.aga says:

    Ja też czekam na Twoją książkę! z niecierpliwością… a póki co Twoje teksty same wpadają mi w ręce jak np. ten ostatni na http://issuu.com/homeonthehill/docs/homeonthehill_autumn2015
    czemuś się nie pochwaliła?? tylko człowiek przez przypadek musi znaleźć!
    rozreklamowałabym Cię gdyby tylko..ktoś to przeczytał!

    Odpowiedz
  30. Asia says:

    No i mnie namówiłaś – książka Pani Simons w drodze i już się nie mogę doczekać, . recenzje, Twoje i nie tylko, są entuzjastyczne.
    Ale zanim książka to wzywają mnie sprawy przyziemne, a mianowicie zbliżające się jesienno-zimowe chłody. W domu mam czteromiesięczną córcię i zwracam się do Ciebie jako wielbicielki koców – poleć proszę jakiś kocyk do wózka na spacery, żeby Malutka nie zmarzła 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.