drzwi. o miłości.

Nasz Polski socjolog i filozof Zygmunt Bauman rzekł za życia, że los otwiera nam możliwości, ale to charakter dokonuje wyboru.
Każdy z nas, bez względu na to jakie życie prowadzi, pojawia się przy podobnych sobie drzwiach.
U jednego bardziej rzeźbione, u drugiego kołatka cięższa.
Do jednych wysokie schody prowadzą, do drugich prosto z pola wchodzisz i nawet nie ma gdzie błota z butów otrzepać. Nawet jakby człowiek chciał.
I choć często przed tymi drzwiami stawia nas los, to odpowiedzialny jest charakter. Za to czy otwarte nam zostaną, czy długo przed nimi czekać będziemy. Czy kto będący z drugiej strony swe nogi powłóczy i do judasza zajrzy.
A jak już te klamkę naciśnie, czy odrygluje zasuwę, to czy wpuścić zechce..
I jaka droga nas czekać będzie gdy próg przekroczyć nam przyjdzie…

Gdy przed drzwiami staniesz. W ważnej chwili. Wyczekanej. Z sercem na dłoni, a nadzieją w oczach.
Gdy wydaje Ci się, że oto los szansę Ci dał. Zapukasz raz. Drugi. Odczekasz i ponownie palec zegniesz w pół i  kostką trzy razy w drewno uderzysz. A tam cisza będzie. Delikatny szmer przystawianego oka w szczelinie usłyszysz. A potem po rozum do głowy pójdziesz, choć ruszać się spode drzwi nie będziesz… że to oko świdruje od początku pukania Twojego..
Zostaw i odejdź. Pamiętaj nigdy nie pukaj zbyt długo.
Nigdy nie proś aby Cię wpuszczono. Zasługujesz na to, aby Ktoś sam przed drzwiami na Ciebie oczekiwał, zanim zdążysz do nich podejść. Albo w oknie Cię Ktoś wyglądać winien. Choć… jeśli nawet nie zdąży, zarobiony w kącie będzie, to przeprosi i serdecznie do środka przywoła. Tak charakterystycznie ręką zafaluje. Od dworu do przedsionka.
Nie pukaj nigdy zbyt długo. Nawet jeżeli myślałeś, że po to żyjesz, żeby w te drzwi wejść..
Jeżeli sam siebie cenić nie będziesz, to nikt Cię skomlącego przed drzwiami cenił nie będzie..
A jedynie jak kundla i ochłap traktować będzie. Wcześniej czy później, ale na pewno.
Tylko pamiętaj, żebyś cenić miał się za co.. Nie sam fakt istnienia czyni Cię znaczącym i szczególnym.
Pracuj na swoją wartość, wtedy zapukasz tylko raz.
I buduj ją poprzez swoje osiągnięcia, wytrwałość, zdobytą wiedzę i pracowitość..
Nigdy oceny swej na podstawie ilości otwartych Ci drzwi nie orzekaj.
Bo ten Kto otwiera, często zaraz wyrzucić Cię chętny.
A wartości własnej pozbyć się nie możesz nawet w grobie. Bo wartość człowiecza nawet poza nim pozostaje.
A wtedy wielu przyjdzie i sami w trumnę pukać za Tobą będą.

Zatem gdy los otworzy Ci możliwości, pamiętaj o tym, że to Twój charakter jest za ten los odpowiedzialny.
Nie pozwól zszargać tego losu. Okaleczyć, zmącić.

I gdy zapukasz w miłości drzwi… bądź godna tego losu. A gdy wybranek niegodny – Ty przyjmij to z godnością.
I bądź z sobą szczęśliwy. Dla życia jednego co nam dane.
Nikt w miłości nie jest mniejszy czy więcej wart. A jak jest, to srał pies taką miłość.

Napisz komentarz...
  1. Anna says:

    Julia… Twoje słowa wielokrotnie duszę mi porusząły i mąciły w głowie… Te trafiły w sam środek serca… i to w takim momencie, kiedy właśnie było trzeba… DZIĘKUJĘ!

    Odpowiedz
  2. AniaNika says:

    Witam Julio 🙂 Choc nie robie wielkiego szumu z okazji Walentynek, to nie negujé tego swiéta. Kazdy powod dobry, zeby sie postarac bardziej :)) W Walentynki najczesciej zbiera mnie na poezje, na poszukiwanie dobrych tekstow, perelek slownych. Poezji nie powinno sie oceniac literacko, warsztatowo, bo poezja ma dotknac, poruszyc. Jezeli slowo dotyka, jezeli wywoluje emocje to jest to poezja w moim subiektywnym rozumieniu. Twoje teksty poruszajá, sprawiaja ,ze widzi sie znowu mocniej takie prozaiczne, proste, codzienne bytowanie. Uwielbiam! I Pozdrawiam serdecznie calá Rodzinke 🙂 Ania z Somerset

    Odpowiedz
  3. aneta.c23 says:

    bo miłość to wtedy jak mija godzina powrotu a ty z okna w okno wypatujesz świateł,
    i wtedy gdy wieczorem po trudach dnia zasypia nad gazetą i wygląda jak mały chłopiec,
    i wtedy gdy rano zostawia wgnieciona poduszkę,
    i wtedy gdy mu ręcę smaruję suche bo wsyd krem nosić ze sobą,
    i wtedy gdy skarpety zbieram po całym domu a one jak grzyby po deszczu
    i dziś i jutro i za tydzień …..
    bo wybrałam go świadomie, dojrzale ze wszystkim …..

    Odpowiedz
  4. k4tiee says:

    Ale mi Juleczko te Twoje słowa dziś potrzebne, dokladnie takie w punkt …

    Odpowiedz
  5. Marta says:

    Tak mi się nasunęło a propo tej miłości u drzwi… dzisiaj Środa Popielcowa. Dzisiaj Jezus puka do tych drzwi, z miłością. Rozpoczyna się Wielki Post. Ludzie nadają mu coraz mniejsze znaczenie, a szkoda… bo w tym poście największa miłość daje znać o dobie… co z tego, że instytucja kościoła nawala i psuje niejednemu wiarę, skoro Jezus tak czy inaczej za nas na krzyżu umarł i dla nas tego po prostu chciał? Czy to nie miłość? To dla mnie najważniejsza miłość. On dla nas zmartwychwstał a my tego widzieć nie chcemy. Olewamy go, nie chcemy zajrzeć na mszę do kościoła choćby posłuchać Bożego Słowa. Tego mi żadna instytucja nie popsuje. Nikt nie zniechęci mnie do przyjęcia tej Miłości, do otworzenia jej drzwi…

    Odpowiedz
    • Marta says:

      Czy aż tak obrażam autorkę tym komentarzem że nie zasługuje on na publikację?

      Odpowiedz
      • julia says:

        Och, wydawało mi się kiedyś, że jestem niecierpliwa…
        Jakże się myliłam 🙂
        W godzinach popołudniowych nie zatwierdzam komentarzy ja, bo odbieram dzieci z przedszkola, daję Im obiad, robię mężowi obiad itp.. Robią to ludzie z którymi pracuję. Zostawiają komentarze, których nie są pewni. I np ten, bo ilość ludzi i to w jaki sposób chcą mnie nawracać przekracza już pewne granice.
        Zatem cieszę się bardzo, że Twoja miłość jest szczera i piękna w Bogu.
        Mam nadzieję, że nigdy Cię nie zawiedzie.
        Pozdrawiam serdecznie.

        Odpowiedz
        • Justyna says:

          Jakże spokojny jest Twój komentarz. Podziwiam spokój i opanowanie. Tak bardzo Twój blog się zmienia. Zmienia się jak życie, ludzie. Piękne to.
          Podoba mi się ta zmiana.
          Pozdrowienia Justyna

          Odpowiedz
  6. Bogna says:

    Czasami los otwiera nam możliwości, tylko jakoś nam tej odwagi brakuje. A potem już za późno…
    Pięknie napisałaś!

    Odpowiedz
  7. Jasmina says:

    Jula, zawsze w samo sedno.

    Swego czasu stałam pod tymi drzwiami jak ta durna!
    Dziś już chyba odrobinę mądrzejsza (mam nadzieję) 😉
    Choć czasem na tym progu, tli się w człowieku ta nadzieja,
    że może jednak..
    że jeszcze chwilę..
    Nie, nie.. Zostaw i odejdź.

    Niekończącej się radości i miłości dla Nas wszystkich tu :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      Czasami tak jest.. że na tym progu postać chwilę dłuższą trzeba by pewności nabrać. Ale wtedy też może się szybciej odchodzi.
      Tak wiesz, siata w rękę i dawaj w biegu.. byle dalej..

      Odpowiedz
  8. Grazyna says:

    Moje drzwi były daleko i nigdy nie pomyślałabym, że mnie pisane. Turkusowe, ukryte w cieniu palmy, a za nimi gospodarz z uśmiechem nieziemskim i czekający na mnie już od zawsze z mietowa herbatą.

    Odpowiedz
  9. Anna says:

    Jak dobrze jest pobyć w świecie Twoich mądrych słów…Dziękuję !

    Odpowiedz
  10. katarynianka says:

    jak ja Cię lubię za ten konkret subtelnością przeplatany! <3

    Odpowiedz
  11. Monija says:

    Piękny ten Twój język literacki. A najlepsza puenta😂.Jak zawsze genialna metafora i porównanie. Lubię taki styl wypowiedzi. Nie ustawaj w pisaniu, bo nam ciągle mało 😍

    Odpowiedz
    • julia says:

      Monija, jak tylko zdrowie dopisze chciałabym pisać… Bo to pomaga żyć, jak człowiek tak z siebie wyciągnie co myśli i na słowa pisane przełoży..

      Odpowiedz
  12. Marta says:

    Widzę że tu komentarze publikuje się tylko te pasujące autorce posta… a te ‚na nie’ czekają na moderację bez możliwości ujrzenia światła dziennego… każdy kocha na swój sposób. Jeden woli kochać ludzi, drugi w ludzi zwątpił i woli kochać Boga. Co w tym złego?

    Odpowiedz
    • julia says:

      odpisałam Ci trochę wyżej.

      Odpowiedz
    • Aleksandra) says:

      Marta, ale kochać Boga to kochać ludzi właśnie….
      Dziękuję Julia za piękny, poruszający tekst…

      Odpowiedz
    • Joanna says:

      Tyle już razy Julia pisała,że nie wierzy. Cierpliwie i taktownie odpowiada na te „serdeczne”i „zatroskane”, a przecież jednak trochę pobłażliwe komentarze. To takie protekcjonalne poklepywanie po plecach,bo na pewno Jej życie musi być gorsze i niepełne. No nie wierzy dziewczyna w Boga, JEJ sprawa. Dajcie żyć. Skąd ta mania nawracania? Nie wiem,przeszkadza komuś brak religijności na tej stronie,to pewnie masa innych w internecie. A jak już ktoś ma gorącą potrzebę krzewienia Boga w świecie,to na koń i na krucjatę. Przepraszam,że się rozpisalam Julka,ale wkurza mnie już walkowanie ciągle tego samego. To takie wartościowe miejsce w sieci.

      Odpowiedz
      • Jasmina says:

        Super, że to napisałaś 😉
        Pozdrawiam.

        Odpowiedz
      • Marta says:

        Tylko wiesz co mnie najbardziej irytuje? Niewiara i obchodzenie Bożego Narodzenia. Skoro dziołcha nie wierzy, to dlaczego pokazuje dzieciom coś takiego jak Gwiazdka? Skoro tradycja, to z pewnym zapleczem, Boże Narodzenie skądś się wzięło… dla mnie to trochę dziwne,nie wierzyć a celebrować katolickie tradycje. Co ma jedno do drugiego? To mnie uderza i pewnie niejednego. A poza tym zgadzam się z resztą towarzystwa, że Jula pisze mądrze.

        Odpowiedz
        • julia says:

          Martus, a od kiedy Boże Narodzenie to chrześcijańskie święto? Powstało na długo przed chrześcijańską tradycją.
          Mam wielka prośbę o zakończenie tego tematu. Będę wdzięczna. Z góry dziękuje. Już tyle na tym blogu zostało na ten temat napisane, ze wystarczy.

          Odpowiedz
          • Marta says:

            A od kiedy Boże Narodzenie to chrześcijańskie święto? Od narodzenia Jezusa właśnie.

          • julia says:

            Ok Martuś, dużo jeszcze wiedzy do nabycia przed Tobą..
            Ale jeżeli z taka wiedza Ci dobrze to ja się bardzo cieszę, tylko mnie w to nie mieszaj.. grzecznie proszę i pozwól posiadać inną od Twojej.

        • Marta says:

          Julka, pięknie piszesz, ale… mimo swojej mądrości widać tą sprzeczność… skoro nie wierzysz, to dlaczego obchodzisz Boże Narodzenie z rodziną? Tylko na to pytanie pytanie mi odpowiedz. No bo skoro nie wierzysz, to po co, po prostu po co?

          Odpowiedz
          • julia says:

            Ja nie obchodzę Bożego Narodzenia. Nie świętuje narodzin Jezusa. Ja spędzam czas z rodzina przy choince i jemy wspólnie rodzinna kolacje, a choinka jest pogańska.
            Boże!? Ile jeszcze?!
            Martus, jesteś wierząca i kochasz Boga? To w imię miłości do Niego – daj żyć dziewczyno, daj żyć..

    • Ewelina says:

      „Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam” 😉

      Odpowiedz
  13. Piękny tekst. Daje dużo do przemyśleń.

    Odpowiedz
  14. Klaudia says:

    Jakże madre… piękne słowa 🙂 a puenta bez błędna 😛
    Pozdrawiam serdecznie!
    Dziękuje że Pani po prostu jest Pani Julio ♥

    Odpowiedz
  15. Ewelina says:

    Oh, Julia! Cały tekst przepiękny, mądry, do myślenia daje, jak zwykle u Ciebie 😀 a kwintesencja miłości i postrzegania jej na końcu wpisu 😀 Cudo!

    Odpowiedz
  16. Marlena1 says:

    Popatrz jak to czasem bywa, wchodzisz przez te wymarzone dokladnie takie z zauważalną ręką dobrego stolarz, a za progiem jak w Jasiu i Małgosi chata straszna i życie okrutne. Jednak gdyby za klasykiem pójść, zmorę ukatrupisz a sam lasem z naręczem kwiatów do swoich drzwi wrócisz. Przecież w życiu też tak można – wejść iwyjść

    Odpowiedz
  17. Karolina says:

    Nie można było lepiej, Julka.. ❤

    Odpowiedz
  18. PAULA says:

    Piękne słowa, szkoda, że mi ich zabrakło, jak za dlugo pukałam. A teraz „odpukać” ciężko, trudno. Drzwi zamknięte od środka. A ja cóż w środku. Oby tylko te wewnętrzne drzwi przyniosły spokój i może chęci na „odpukanie” przejdą.

    Odpowiedz
  19. smutna says:

    Dla mnie drzwi mojej rodziny są zamknięte. tej najbliższej. Za dużo półsłówek i niedomówień. Bardzo to smutne, w pewnym momencie nie jesteśmy już dziećmi swoich rodziców, jesteśmy rodzicami swoich dzieci.

    Odpowiedz
  20. Iwona says:

    Tylko Ty Julka możesz tak to ująć. Kocham Cie!!! 😙

    A co do tekstu nie jakiej Pani Marty to mam wrażenie że to próba prowokacji. No sorry pisze komentarz, nie daje czasu na jego modernizację i do tego jeszcze się upomina . Lekka przesada. Przecież ten blog ma właścicielke i to ona decyduje co publikuje. A że jest w przestrzeni publicznej to nie oznacza że każdemu musi dogadzać.
    Mnie ta kwestia też juz drażni, bo to indywidualna sprawa kto w co wierzy. Ja wierzę w moc gwoździa w ścianie i mi z tym dobrze. Nie mierzmy się jedna miarą,bądźmy dobrzy i zgodni że sobą. No Kurczę!!!

    Odpowiedz
  21. Iwona says:

    „Czy nie znacie przyzwoitych ludzi niewierzących? Ja znam, mnóstwo, nawet w moim domu. Często są o wiele bardziej przyzwoici niż my katolicy, którzy bywamy obłudni” Ks. Jan Kaczkowski

    Odpowiedz
    • julia says:

      Jan Kaczkowski to inny wymiar człowieka był.. To był taki wiesz „nadczłowiek”..
      Jakby On dziś się przydał w naszym kraju, ze swoimi słowami „z Owsiakiem to mogę iść nawet do piekła”.
      Mam wszystkie Jego książki.

      Odpowiedz
  22. Iza says:

    Jeju piękny tekst!
    A z wiarą czy nie wiarą to wiadomo jak jest…
    Szacunek dla drugiego człowieka i pokora ot co!
    Ja nie wierzę,moja młodsza siostra bardzo wierząca,jedna z przyjaciółek też i się kochamy, szanujemy i uwielbiam z nimi przebywać a one(taką mam nadzieję 😀) ze mną.i tyle
    Serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz
  23. Anka says:

    …..a gdy kolejny juz raz sie pomylisz …:( ..

    Odpowiedz
  24. AgaWa says:

    Dawno temu Ktoś otworzył mi szeroko swoje drzwi i rozpostarł ramiona. Mieszkaliśmy sobie w naszym ciepełku długi dość czas. Minęło parę lat, a On zmienił się i przestałam pasować już do Jego świata, coraz większych pieniędzy, coraz świetniejszego towarzystwa, rosnącego prestiżu, zaczął więc wypychać mnie na korytarz. Nie rozumiałam, nie wierzyłam, błagałam.. Później bawił się w kotka i myszkę wystawiając mnie za drzwi i po chwili wciągając do środka. Znowu trwało to jakiś czas.
    I przyszedł taki moment, że w końcu coś we mnie pękło. I jak nie trzasnę tymi drzwiami!! Aż mi klamka w ręku została, żeby nie przyszło mi do głowy odwracać się za siebie..
    Teraz On żyje tam, samotny wśród swoich bliskich, a podobno szczęścia tam nie ma za grosz.
    A ja wspominam z uśmiechem tylko najlepszy czas..
    Więc bywa i tak..
    A co do bloga, ig i komentarzy – zadziwia mnie jaką pychę ludzie mają w sobie, że czują się w obowiązku pouczać czy nawracać innych: jak wychowywać/karmić/ubierać własne (!) dzieci, w co wierzyć i jak postępować. Całe szczęście, że masz tę swoją mądrość, Julio, która nie pozwala Ci brać tego wszystkiego do siebie. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

    Odpowiedz
    • julia says:

      Och, jakże mnie ta klamka w ręku rozbawiła. Jak ja lubię w ten sposób..
      Tego zdania mi tu brakowało.
      Jedna moja czytelniczka mówi, że przychodzi często po jedno, dwa zdania.
      Takie właśnie te.
      Myślę, że w moim tekście brakowało tego o klamce.
      Żeby czasami tak a nie inaczej pierdzielnąć tymi drzwiami..

      Dziękuję Ci Aga :**

      Odpowiedz
    • B. says:

      I to lubię w tym blogu, najbardziej. Jak Julia o czymś zapomni, to inna tak piękne dopełni…

      pozdrawiam AgaWa:)

      B.

      Odpowiedz
  25. Julio i właśnie dlatego, że tak mądrze piszesz to ja tu wiernie zaglądam. Lubię Twoje pisanie bo choć nie przy każdym tekście zostawię komentarz to zawsze na chwile w swoim życiu się zatrzymam… przemyśle… zastanowię się… czy te drzwi dobrze wybrałam… a jeśli tak to czy dbam o to co za nimi zastałam… a jeśli zdażyło mi się trochę zaniedbać to szybciutko te zakurzone miejsca oczyścić… i pilnować by w pędzie codzienności nie zapomnieć o tym co dobrego za nimi zastałam… i przyjrzę się czasem czy i mnie tu szanują i doceniają… to te jedne najważniejsze drzwi w moim życiu te do mojego domu nie ważne gdzie były… są teraz czy będą kiedyś… ważne że tam jesteśmy my….
    A co do innych drzwi to jedni mówią, że to los, inni że Bóg a jeszcze inni że to drugi człowiek gdy zamyka drzwi to gdzieś za chwilę otwiera okno jedno a czasem dwa…
    I przez to, że każdy z nas jest inny… w różne rzeczy wierzy… różne drzwi wybiera to jesteśmy wyjątkowi… tylko tak jak napisałaś Julio w jednym z komentarzy dajmy sobie żyć… dajmy żyć…

    Odpowiedz
  26. Ania* says:

    Ojj Ty jak zwykle napiszesz tak, ze tylko te słowa człowiek w głowie ma i zapomni na chwile o tej kontroli z nadzoru co wisi nad nim od dwóch tygodni i trzęsie się z nerwów na samą myśl….
    Dziękuję za chwilę wytchnienia….
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  27. jo! a. says:

    Jak zwykle w sedno… 💓
    A moja miłość to śmieszna taka, bo mój mąż uwielbia disco polo, m jak miłość i jak danie bezmięsne robię, to kiełbasą zawsze zagryza 😁 Ale jak to się zwykło mówić – nie można mieć wszystkiego😀 Ja w sumie bardziej nerwowa jestem , więc on mnie uspokaja i cokolwiek by się nie działo mówi ,że damy radę 😊
    I tak sobie myślę, że chyba dobrze, że go wpuściłam 😊
    :-*

    Odpowiedz
    • m. says:

      Rzeczywiscie, przecież nie tylko my pukamy. Do naszych drzwi pukaja rowniez.
      Bardzo jestem przekonana, ze to jak wygladaja nasze drzwi, jak je otwieramy powinno byc najwazniejsze. Gdy wiemy kim jestesmy, to wtedy i do drzwi innych zapukamy tylko raz. Tylko raz i bedziemy wiedziec .

      Odpowiedz
  28. monika says:

    Dziękuję Julio za piękny, wzruszający tekst 🙂 mam też prośbę…kiedyś umieściłaś na blogu taki dłuższy cytat o tym jak ważne jest słuchanie i rozmowa z dzieckiem na każdym etapie jego życia, by ta więź się nie urwała. Była to dłuższa myśl, pięknie ubrana w słowa. Tekst ten zrobił na mnie duże wrażenie i postanowiłam, że kiedyś, jak uporam się z remontem to powieszę go na ścianie by pamiętać o tym co ważne…i nadszedł ten czas, ściana czeka… a ja za cholerę nie mogę sobie przypomnieć autora (nie wiem czy to ksiądz jakiś nie był?), nigdzie nie mogę znaleźć tego tekstu. Julio, proszę pomóż;)

    Odpowiedz
  29. Magda says:

    Oj, momentami jakbym Myśliwskiego czytała. Ta fraza, ten rytm. Dobre.

    Odpowiedz
  30. Monika says:

    Dziękuję:) Jesteś kochana! to te słowa! będziemy dzisiaj drukować, u mnie w kuchni cytat zawiśnie, nad ekspresem… tak by codziennie przy robieniu kawki sobie o tym przypomnieć…

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.