obojętne mi to.

_DSC0313 _DSC0308 _DSC0307 _DSC0328 _DSC0353 _DSC0359 _DSC0384 _DSC0388 _DSC0395 _DSC0407 _DSC0421 _DSC0426 _DSC0365 _DSC0361 _DSC0417 _DSC0370 _DSC0372 _DSC0346 _DSC0347 _DSC0322 _DSC0432

ogólnie jest mi obojętne, kiedy moje dziecko zostanie odpieluchowane, kiedy samo zacznie się ubierać, kiedy pić z kubeczka, a kiedy przestanie przychodzić do nas w nocy…
jak będzie uważało, że to ten czas, to tak się stanie. nie mam w związku z tym ciśnienia żadnego.
nie miałam również z mową. jednak mój Mąż jakieś ponad pół roku temu mówi, „idź z Nią do logopedy, może mówi za mało.”
mało kiedy o co mnie prosi, to poszłam. dowiedziałam się np. że ma przestać pić z butelki ze smoczkiem bo to krzywi zgryz.
o zgrozo! ja piłam bardzo krótko, a od dziecka po ortodontach jeździli ze mną. moja kuzynka piła mleko z butelki do pierwszej klasy podstawówki (kryła się w pokoiku przed koleżankami, ponoć świadkiem tego była tylko Babcia Adela), i zgryz miała i nadal ma prawidłowy. a Jej mowie nie brak niczego.
logopedka mówi „czytać dziecku codziennie 15 minut”. zapytałam czy w takim razie godzina to za dużo?
no. to byłam tylko raz. dziś nawet żałuję, że tak wcześnie zaczęła mówić, mogła zaczekać jeszcze z rok.. jaki był spokój.. 
kiedyś pewna kobieta zapytała mnie „Tosia pije jeszcze z butelki? bo mi lekarze kazali odstawić i mój syn przestał pić mleko. teraz nie chce pić go w ogóle, a ja bardzo nad tym ubolewam”.
lekarze, pedagodzy, psycholodzy, z pewnością mają większą wiedzę ode mnie, ale zawsze kiedy ich wysłucham przykładam swoją miarę. czy moje dziecko jest na to gotowe? czy tego chce? czy to więcej dobrego czy złego wyrządzi.. ale najczęściej, najzwyczajniej to mi obojętne. nie skupiam się na tym, nie szukam w książkach i artykułach rad, porad i mądrych opini.
o! mojej Mamy i Teściowej w tej kwestii chętnie wysłucham.
i że musi jeść przy stole? nie musi. jak chce na kanapie, to niech tam sobie je.
jest cała masa ważniejszych wartości w życiu jakie chciałabym Jej przekazać…
i kiedy mówią mi, że na farby jest za mała to pytam „a dlaczego?”. kiedy rozkładam Jej kartki, pędzelki, wlewam wodę do kubeczka, to inny świat dla niej nieistnieje.
w sekundę zostawia iPada i bajki.
najczęściej macza pędzel najgłębiej jak się da, więc z niego cieknie. wylewa pół kubeczka na kartkę. czasami się rozbiera i maluje sobie ciało. w farbach jest podłoga, stół, poduszki, łazienka, zlew… wszystko. ale zabawa trwa godzinami. czasami Jej pomagam, ale Ona najczęściej chce po swojemu. no bo Kto powiedział, że farbami trzeba dom, płot i drzewo..?
każdy ma swój sposób na szczęście.. Jej jest taki, a ja nie mam nic przeciwko.
a jak chce z wody po pędzlach robić zupę bananową wlewając żółtą farbę to robi.. nie wycieram Jej rąk co sekundę i nie ścieram ze stołu każdej plamki.. 
oczywiście są pewne zasady. nie można malować książek, ścian. uczymy się szacunku do zabawek, ale wszystko w swoim czasie i swoją drogą. każde dziecko jest zupełnie inne, zupełnie innych ma rodziców.
ważne by każdy idąc swoją drogą, pozwolił idącym obok, skręcać kiedy chcą..

_DSC0338 _DSC0437

u nas więc schodzi niezliczona ilość farb, i nie szkoda mi na to pieniędzy. kiedy więc firma bambino zapytała jakie mamy potrzeby, to pierwsze na liście były farby. kredki, bloki, plastelina..
kredki najbardziej sprawdzają nam się trójkątne, bo już wcześniej takie kupowałam (najłatwiej jest Tosi trzymać w małej łapce).

są teraz kolekcje różnych bajek na przyborach szkolnych, ale mnie bambino kojarzy się z dzieciństwem, to przecież firma stara jak świat..
a jak Ktoś bloga już dawno śledzi to wie, że u nas zajęć z pracami ręcznymi mnóstwo. a kiedy pojawiają się u Tosi kuzynki, to ten rodzaj zabawy jest każdego dnia.. dlatego takie prezenty blogowe cieszą nas najbardziej.

produkty Bambino firmy St. Majewski dostępne TUTAJ.
chodząc po stronie znalazłam fajny zestaw szkolny, cały komplet Tutaj (nie, nikt mi tego nie kazał pisać 🙂 )

Napisz komentarz...
  1. roballowa says:

    Pięknie tam u Was 🙂

    Odpowiedz
  2. Agnieszka says:

    U nas bardzo podobnie ( Nina w podobnym wieku), choc czesciej farbek akwarelowych uzywamy ale prawda jest ze wtedy swiat przestaje istniec na kilka godzin 🙂 a co do pieluch , butelek u nas samo przychodzi wylapuję tylko „ten moment” i idzie gadko i bezstresowo ;]
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. Paulina says:

    No ja Cie po prostu uwielbiam kobieto :-DTo pierwsze zdanie o Tobie Julia,które przyszło mi na myśl po przeczytaniu posta. A tak na temat… to choc moja córka ma dopiero 8 miesięcy…to tak czasem myślę nad tym spinaniem się nad kwestiami pampersów smoczków itp….hmmm…niech dzieci pozostaną dziećmi..;-)

    Odpowiedz
  4. Wiesz! Kocham Wszystkich, którzy mają podobne poglądy! Każdy jest inny. Dzieci też! Ja staram się nie porównywać mojego syna do innych dzieci.

    Odpowiedz
  5. Edziab says:

    „ważne by każdy idąc swoją drogą, pozwolił idącym obok, skręcać kiedy chcą…”
    dokładnie tak! i to w każdym aspekcie zycia… a szczególnie na linii matka-dziecko bez tych wszystkich lepiej wiedzacych, bo 30lat temu dziecko urodziły wiec wiedza lepiej;-)…
    dziecko ma swój rozum a matka swoje dziecko zna najlepiej

    Odpowiedz
  6. kaa says:

    rany, gdybym taki zdrowy tu-mi-wisizm miala przy pierwszym dzieciu, moje (i jej!) zycie byloby pewnie duzo bardziej bezstresowe… no ale coz, bylo jak bylo… nigdy nie jest za pozno, zeby spojrzec na wszystko z innej perspektywy i uczyc sie na wlasnych bledach. Nadrabiam zatem teraz, przy dzieciu nr 2 – jestem normalnie ZEN-mama:D
    ps. Toska boska w tej koszuli:D

    Odpowiedz
  7. Aleksandra says:

    Oby więcej takich mam było!!! Świat byłby całkiem inny!!! Nic na siłę bo każdy z nas jest inny!

    U nas podobnie jak u Ciebie, zabawy plastyczne na pierwszym miejscu. Pierwsze farby zakupiłam jak młody miał niespełna roczek, paćkał palcami, rękami i stopami! Bałaganu było co nie miara ale to tylko skutek uboczny świetnej zabawy! Teraz ma 5 lat, maluje, rysuje i lepi z plasteliny! Nigdy nie żałowałam i nie będę żałować pieniędzy wydanych na artykuły papiernicze, dzięki temu mam wspaniałe obrazki i wspomnienia. Część z nich na pewno zachowam i pokażę mu jak dorośnie. Ah i dodam że prawie każdemu „dziełu” muszę robić pamiątkowe zdjęcie, kiedyś stworzę mu pamiątkowy album 🙂

    Odpowiedz
  8. kasia says:

    Na wszystko jest czas – i na odpieluchowanie i na odstawienie smoczka i butelki. Mądrzy rodzice obserwują dziecko i łatwo uchwycą moment, kiedy jest na to gotowe.
    Wy takimi rodzicami jesteście, bądźcie zatem spokojni 🙂
    Ja piłam z butelki ze smoczkiem do 7 roku życia i nigdy problemów ze zgryzem nie miałam, pierwsza plomba pojawiła się w moim zębie w 17 roku życia.
    Moje dziecko do 5 roku życia źle nazywało spółgłoski, miało trudności z głoską „r”. Czytaliśmy codziennie, rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i „samo się naprawiło”. Dziś ma lat 16 i jest najlepszy w klasie z j.polskiego i j.obcych – pisze i wypowiada się wspaniale.
    Tak więc nie ciśnijmy i pozwólmy na indywidualny rozwój naszych dzieci. Bądźmy tylko przy nich 🙂
    Pisze to Wam pedagog i nauczyciel nauczania zintegrowanego 😉

    Odpowiedz
  9. Magda-lenka says:

    … uwielbiam mądrość z jaką piszesz o życiu…. a Wasz dom podziwiam na każdym ze zdjęć, po prostu piękny… Pozdrawiam 😉

    Odpowiedz
  10. Adulka says:

    I właśnie Jula za to Cię Kocham, bo jesteś normalna!!!
    Buziole dla Trzech artystek :*:*:*

    Odpowiedz
  11. Myślę podobnie.Jasiek ma 2.5 jeszcze nosi pieluchy i popija z butelki.Niektórzy kręcą nosem ale mam to gdzieś. Jak bedzie gotowy to sie odpieluchuje i juz.Farby ida u nas litrami.Ostatnio pokochał wycinanie i klejenie.Dziecko samo wie co lubi i ja mu w tym nie przeszkadzam:-) dokupuje tylko farby kleje i ciastoline w ilościach hurtowych.

    Odpowiedz
  12. Wspaniale jest na tym Waszym tarasie, chciałabym taki…

    Odpowiedz
  13. isssa says:

    Uwielbiam tu zaglądać…. Taki tu spokój, cisza…

    Odpowiedz
  14. Ola says:

    Mam takie samo zdanie jak Ty – wszystko w swoim czasie! I bardzo irytują mnie komentarze, że już Nina powinna to i to robić. Moja teściowa jest mistrzynią w ‚wytykaniu’, że to już czas. Na nocnik – od 6 m-ca życia powinnam sadzać. Zęby… Pierwszy w 9 m-cu – po prostu tragedia, tak późno?? Smoczek – już wyrzucić (ma 14 m-cy, używamy tylko w kryzysowych sytuacjach i do zasypiania). Chodzenie – do roku MUSI chodzić. Minął 1 rok życia – musi teraz szybko nauczyć się mówić… I ciągle coś… Oszzz kurde! Po prostu ręce opadają. Pozwólmy dzieciom być dziećmi! Dla mnie najważniejsze jest to, żeby moje dziecko było szczęśliwe, żebyśmy jak najwięcej czasu spędzali razem. A reszta jakoś się ułoży 🙂

    Odpowiedz
  15. ula says:

    Bo każde dziecko nawet z jednej matki i ojca jest inne, ot i cała prawda, żadna książka mądra tego nie ogarnie, w żadne ramki tego czy innego dziecka nie wsadzi, moja pierwsza spała sama, ssała cyca 9 m-cy , była spokojna i cudowna, miała pół roku i robiła do nocnika, druga ssała 12 m-cy, była nieco marudna i ze 3 lata przychodziła do nas do łóżka, nad ranem, lała w pieluchy z 2 lata, trzecia, ssała 4,5 roku, w pieluchach 3 lata, marudna jak sto nieszczęść, spała z nami non stop lat 5, każda jest inna, ma inne potrzeby, wygląd charakter apetyt i zwyczaje, choć w jednym domu przez tych samych rodziców wychowane… żadne książki, tylko mamy i babcie najlepsze w radzeniu w sytuacjach podbramkowych, reszta niech płynie tak jak rytm podpowiada, a granice stawiamy po to by dziecko czuło się pewnie i bezpiecznie, bo po to one są ;), a co do malowania na ścianach… cierpliwie fotografowaliśmy te freski :)))
    buziaki!!
    ps, zdjęcia cudne ! oj jak chciałabym Was pofotografować … 🙂

    Odpowiedz
  16. Marta says:

    I mądrze prawisz, Julio!

    moim zdaniem dziecko jest za małe na farby, jeśli ma zakusy, by je jeść. w przeciwnym razie- dlaczego??
    też lubimy malować, od skończenia przez córcię roku.

    polecam farby w wielkich flaszkach, my już dwa lata malujemy, a dziecię też lubi wykorzystywać obficie.

    Odpowiedz
  17. Emilka says:

    Oczywiście, niech na wszystko przyjdzie czas i na rzucanie pieluch, smoczków itd. Ale jako pedagog błagam z rozumkiem drogie Mamy!!! Później w przedszkolu delikwent lat 3 i z pielucha i przewijakiem swoim… Dramat. Przedszkolne rozporządzenia są takie, że dziecko powinno byc odpieluchowane i w miarę możliwości samodzielne, bo w przedszkolu nie będzie mamy, która ze wszystkiego wyreczy… A wrzesień już tuż tuż 🙂 a farby i inne plastyczne rzeczy jak najbardziej tak! Motoryka się wyksztalca i może być po tym tylko lepiej 🙂 pozdrawiam!!! Hej hej

    Odpowiedz
  18. Aga says:

    Nie wiem skąd się bierze to ciśnienie i presja w dzisiejszych matkach….? szybko chodzić,szybko mówić…..niech same jedzą mając roczek……do szkoły jak najszybciej….bo gdzie tam potrzebne beztroskie dzieciństwo…..szybciutko do szkoły,potem do pracy…….kasa,kasa,kasa….wszystko kręci się wokół pieniędzy,jakie to przykre:(

    p.s. moja 2 latka nosi pampersy,pije z butelki,uwielba smoczek do spania…..jak mi z tym dobrze,mojej córce jeszcze lepiej ……na naukę tego wszystkiego przyjdzie czas!

    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  19. Milena says:

    Moje myśli dokładnie.Ludzie strasznie ze wszystkim gonią zmuszają dzieci do robienia rzeczy na które te kochane maluszki nie sa jeszcze gotowe.Pamiętam jak dziś jak moja Tosiula miała jedenaście miesięcy i mój tata mówił, że już taka duża a jeszcze nie chodzi Ty chodziłaś jak miałaś 10 miesięcy.Potem jak miała ok półtora roku, mniej lub więcej , było czemu ona jeszcze nie mówi.Potem jako 2,5 latka używała pieluszek to było czemu tak długo.To samo ze smoczkiem.A ja za każdym razem ze stoickim spokojem mówiłam, przyjdzie na nią czas i ze wszystkim sobie poradzi, nie jest na nic za późno anie za wcześno każde dziecko rozwija się inaczej i każde potrzebuje mniej lub więcej czasu na dokonanie większych lub mniejszych czynności.Moja Tosia kończy niedługo 5 latek i nie mogę być z niej bardziej dumna.Właśnie zaczęła pierwszą klasę i mimo, że jest Polką mieszkającą w UK radzi sobie z dwoma językami 🙂

    Odpowiedz
  20. Martuś says:

    O Tak ! 🙂 Radość dziecięcego tworzenia to żywioł którego hamować nie warto 😉 prócz tego że ma ogromny pozytywny wpływ na rozwój to i jeszcze wiele innych zalet … a i rodzic korzysta bo że zajęcie jest wciągające i czasochłonne to odetchnąć ciut można :). Stosujemy często też jako terapię wyciszającą ;))…

    Odpowiedz
  21. Zgadzam się w 100 %. Na wszystko przyjdzie czas. A sezon farbkowy jeszcze przed nami 🙂

    Odpowiedz
  22. magda says:

    Julka…jak ja Cię za tą swojskość uwielbiam! 🙂 Trafiłam na Twojego bloga prawie rok temu i wszystkie wcześniejsze posty pochłonełam jak najlepszą książke:)
    dzięki Ci Kochana za każde mądre słowo.

    Odpowiedz
  23. adela says:

    Piękną ma urodę twoja córeczka taką dziecięcą i uroczę. Śliczna jest 😉
    Wspaniały post. Pozdrawiam was serdecznie 🙂

    Odpowiedz
  24. Anna says:

    Nie napiszę nic odkrywczego, ale… Jest Pani bardzo mądrą kobietą.

    Odpowiedz
  25. Magdalena says:

    Kocham cie za ten post ! Naprawde …
    Mam takie samo podejście , ale tak naprawde ty uświadomiłas mnie , ze tak wlasnie mysle !
    Każde dziecko jest inne , na każde dziecko w końcu przychodzi pora . Nie zmudzajmy , jeśli nie chce to znaczy , ze nie jest gotowe . Nie słuchajmy ” a bo dziecko pani x juz robi na nocnik” albo ” dziecko pani x jest takie samodzielne ” itd . Itd.

    Odpowiedz
  26. ewa says:

    A ja mam takie pytanie i proszę nie odbierać go jako krytykę, bo pytam z czystej ciekawości: nie boisz się Julio, że kiedyś to podejście „mi to obojętne” Cię zawiedzie? A jeżeli kiedyś zbagatelizujesz jakieś niepokojące obawy? A jeżeli przymkniesz oko na przykład na opóźnienie w rozwoju, które okaże się skutkiem choroby i tym samym przeoczysz najlepszy czas na podjęcie działań? Nie boisz się tego?
    Moje pytanie nie jest takie znowu na wyrost. Jestem pedagogiem specjalnym;)
    a tak poza tym skoro już się udzielam, to chciałam napisać, że sporo mnie nauczyłaś za co dziękuję:)

    Odpowiedz
    • karola says:

      Rozumiem Pani pytanie, ale chyba chodzi o szerszy kontekst…. Opóźnienie rozwojowe u Tosi???? To nie o takie „wszystko mi obojętne” chodziło Julii:) jak sądzę. Pozdr!

      Odpowiedz
  27. Uwielbiam bambino!!!
    Mi też obojętne. Ale do obojętności musiałam dojrzeć. Gadać zaczął niespodziewanie szybko, bo kontaktowy z Niego człek. Smoka wypluł jak miał 13 m-cy. Sam. Ja chyba nie byłam jeszcze gotowa. Pierś odrzucił jak miał 11 m-cy. Próbowałam przekonywać miesiąc. Nie chciał. Za to w nocy przychodził, w pampersie ganiał. Odpuściłam. Zaufałam. I czekałam. 4, a może 5 m-cy temu (no proszę, jednak zdążyliśmy przed 3 ur!) powiedział „koniec z pieluchami, jestem za duży” i biega sam na kibelek od tamtej pory, nigdy się nie posiurał. Sam się wyciera, spuszcza wodę, myje łapki. Bo nikt Go nie zmuszał. Po prostu nadszedł dzień, w którym był gotowy. W nocy coraz rzadziej do nas przychodzi- też samo tak wyszło.

    A co do tej części o psychologach- oni powinni przykładać miarę właśnie do każdego, konkretnego dziecka. Ufać matkom, ojcom (kto zna dzieci lepiej- rodzic czy książka, teoria?) i samym dzieciom. Wiem bo jestem jednym z nich;))

    Odpowiedz
  28. Agnieszka says:

    Do tej pory jakoś nigdy nie pisałam żadnych komentarzy, choc uwielbiam czytac twojego bloga.Tym razem muszę coś napisac. Jestem mamą trójki pociech 16 lat, 9 lat, 4 lata i zawsze ten sam luz, będą miały ochotę spac same to będą, nie to nasze łóżko zawsze na nie czeka itp. Są wspaniałe otwarte z życiowym luzem. Kochane mamy pozwólcie swoim dzieciom robic to co podpowiada im intuicja 🙂

    Odpowiedz
  29. Sylwia says:

    A ja się wypowiem od innej strony. Ja chciałam odpieluchowac w miarę szybko ze względów ekonomicznych. na papersy szło nam bardzo dużo pieniędzy. Przed drugimi urodzinami Majka zuzywala ok 7-8 pampkow na dobę i postanowiłam z tym skończyć. Robiłam dwa podejścia do odpieluchowania i teraz wiem, ze za pierwszym razem córka nie byla na to gotowa. Za drugim razem załapała w 3 dni. Gotowość dziecka do zmian jest najważniejsza. Również się zgodzę, ze kazda mama zna najlepiej swoje dziecko i sama najlepiej wie co i kiedy. Wkrótce bedziemy próbować odsmoczkowac, ale na razie widzie, ze to jeszcze nie pora(córka ma 27 mies). Pozdrawiam. PS. Nieustanny czuję zachwyt Waszym Domem. Domem przez duże De.

    Odpowiedz
    • I ja się zgadzam w 100%! Każda (uważna, zaangażowana) matka wie na co dziecko gotowe. Teorie dobrze czytać, ale nie ślepo za nimi podążać. A w ogóle zauważyłam, że my matki mamy tendencję na wszystkie dzieci patrzeć przez pryzmat swojego. Jak moje łatwo odsmoczkować- to każde. Jak moje zniosło dobrze szczepienia- to każde. Itp. A przecież każde jest inne i inny temperament ma.

      ps. Dom, ach ten dom… !

      Odpowiedz
  30. Ozdoba says:

    Zgadzam ię z Tobą w stu procentach. Przestałam już ślepo słuchac lekarzy, którzy u mojego syna zdiagnozowali skazę białkową – czułam, że się mylą. I miałam rację. Badania z krwi stwierdziły brak uczulenia..
    Dodam tylko, że nie szukam rad u mamy i teściowej bo jak W się urodził to dobre rady sprawiły, że chodziłam zestresowana i nieszczęśliwa – mnie nikt nie chciał słuchać! Na szczęście mój mąż stał za mną murem gdy broniłam się jak lwica przed podawaniem mleka modyfikowanego bo miałam „niedobre mleko i mało”. Niby z tego powodu mój syn nie chciał spać w domu ale na dworze i płakał często (po prostu chciał być noszony więc go nosiłam, tuliłam i nie rozpieściłam – na studniówkę pójdzie na własnych nogach;)). Efekt tego, że postawiłam na wychowanie po swojemu (czyli syn najważniejszy a bałagan nie zając nie ucieknie) to szczęśliwy, wesoły, pewny siebie gadatliwy (i mówiący poprawniej ode mnie) dwulatek.
    Uważam, że każda mama zna swoje dziecko i wie kiedy i na co przychodzi pora!
    pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  31. ewelina says:

    bardzo spodobało mi się stwierdzenie „ważne by każdy idąc swoją drogą, pozwolił idącym obok, skręcać kiedy chcą..”
    tak wielkie przesłanie niesie za sobą…
    Pięknie tam u Was…

    Odpowiedz
  32. Kat says:

    A u nas było i jest tak – obojętne nam to wszystko, mamy trójkę dzieci, każde inne, każde wszystko w innym czasie bez zmuszania i stresu, każde inne zainteresowania ( choć i wspólne sie zdarzają ) przy każdym tyle samo głupich rad pouczeń i przechwalek, przy rzadnym rutyny reguł, zakazów i nakazów, nie przeczytaliśmy rzadnych super niań i innych mądrości, kilka sugestii od naszych mam zawsze wysluchanych nie zawsze wprowadzonych, rzadnego porównywania – za to taka sama ilośc miłości, zaufania i szacunku, kilka takich samych zasad ( ze sie czekolada dzielimy ze nie budujemy nic na kłamstwie, ze jak komuś potrzeba bliskości nawet jak ma to naście lat to owszem i dużo, a nie ze to nie wypada( kto te głupotę wymyślił?) taka sama ilośc swobody przy dziecięcych wyborach i nic na sile, farby proszę bardzo, nawet dla córci co ma problemy ze skóra i alergie, jedzenie śniadania w łóżku jak najbardziej byle razem bo uwielbiam a ze sie jakieś okruchy wbijają albo troche dżemu na pościeli? A od czego w końcu pralka- no bo chyba nie rzeby sie pochwalić ze mam albo bo wszyscy maja. Zawsze obojętne nam było co u kogo jak i kedy, czy nasze coś robią szybciej czy pozniej i nigdy nas nie interesowało „a dlaczego nie piątka jak u kolegi „, ale co dla nas zawsze było i jest ważne to żeby Nasze wiedziały ze maja dom gdzie ktoś ich kocha, na nich czeka, szanuje ich wybory, gdzie bedą wracać latami bez strachu i stresu, a z checia i ufnością. No i zawsze tym wiedzącym najlepiej z tytułami bądź bez -mówimy stanowczo Nie:) pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  33. paulina says:

    A ja zabrałam smoczka sama, były dwie okropne noce i z głowy. Smoczek, którego to mój starszy syn przegryzał średnio co dwa dni, kosztował ok.15 zł za sztukę, innego nie chciał. Akurat to czy miał akurat ochotę czy był gotowy na tę odstawkę w ogóle mnie nie interesowało, bo uważam,że smoczek w buzi dziecka ponad półtorarocznego to przesada, takie dziecko nie ma juz takiej potrzeby ssania. To samo z pieluchami, lato przypadlo akurat na moment, kiedy miał 2 lata i 2 miesiące. Gorąc, upał, pot i moje dziecko zakiszone w pieluszce, która przecież też kosztuje. Nie czekałam ani chwili, czy gotowy czy nie…odpieluchowałam. Teraz chodzi bez i jest zadowolony, bo nie przewidział,że dostanie komplet pięknych majtek w samochody. Moje zdanie jest takie, że jak się zabierze smoczka dziecku czy zaprowadzi do logopedy to nic strasznego się nie stanie.I od razu zaznaczam,że nie jest to krytyka, a głos w dyskusji.Dziękuję i do widzenia;)

    Odpowiedz
  34. Ruby Soho says:

    zgadzam się i się nie zgadzam. Bo z jednej strony faktycznie lepiej wychowywać bez spiny, bez stresu, nie przejmując się pierdołami i drobnostkami. – właśnie pisałam o tym u siebie – w trochę innym kontekście, ale temat podobny:) Z drugiej strony dobrze konsultować jakieś niepokojące objawy – choćby ten logopeda, też byliśmy dla świętego spokoju, bo Młody za wiele nie mówił, podjęliśmy trochę działań, by mu pomóc. Gorzej, gdy się okazuje, że dziecko faktycznie ma jakiś problem – jak dziecko znajomych – przerośnięty migdał, niewiele słyszało przez 3 lata życia. I teraz płaci za to zaniedbanie, bo ciężko mu się nauczyć czegokolwiek. Więc czasem lepiej jednak dowiedzieć się czy wszystko gra, ale oczywiście nie przejmując się tym wyścigiem „czy już siedzi, czy już chodzi, czy już mówi?” Chociaż mój wrodzony pragmatyzm spowodował, że dzieci jedzą tylko przy stole, lub na kanapie, w każdym razie siedząc. nie ma łażenia z żarciem po domu.. ale po cichutku dodam,że robię to dla siebie, dla własnej wygody, żeby choć trochę życia mieć a nie tylko okruchy zbierać :))) pozdrawiam

    Odpowiedz
  35. Małgosia says:

    Julio piękny stworzyłaś dom i zazdroszczę Ci, że masz tam tyle miejsca na otaczanie się tymi wszystkimi cudownościami. My póki co mieszkamy na 50 m2 i teraz gdy za chwilę Dziewczynka będzie z nami to okazuje się, że nawet zakup nowego koca jest problemem – bo gdzie my go położymy 😀
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Odpowiedz
  36. MatkaPolki says:

    Zgadzam się zupełnie. Bez pośpiechu, dziecko na wszystko ma czas. Próbowaliśmy teraz odpieluchować, kilka tygodni bez postępu, odpuściłam- przyjdzie czas, to się nauczy.
    A podglądam Was od jakiegoś czasu, dom macie piękny, jak z bajki 🙂 Taki spokój i sielanka bije z każdego zdjęcia 🙂

    Odpowiedz
  37. asia says:

    super dopisek w nawiasie 😉 uwielbiam bambino.
    ja własnie tak ze ściśniętym tyłkiem za przeproszeniem z pierwszym 4 tygodniowym bobasem słucham tych wszystkich „mądrości” staram się znaleźć złoty środek dla mnie dla niej. na te krzyki przy cycku. na wysypkę na buzi. jej nikt nie mówił ze będzie tak trudno… szukam tych kilku minut dla siebie u Ciebie na blogu i patrząc na te zdjęcia czekam na wspólne malowanie i świadomy uśmiech i wszystko to czym macierzyństwo tak zachwyca…

    Odpowiedz
    • Izabelka says:

      Jeśli mogę coś podpowiedzieć, nie czekaj na coś co będzie kiedyś… Wspólne rysowanie, zabawy, świadomy uśmiech…
      Celebruj to, co masz teraz, dziś. To już nie wróci. Ten zapach maleńkiego dziecka, jego bezradność w świecie, zaufanie, jakim Cie darzy bezgranicznym… To są chwile Wasze, niepowtarzalne, piękne – dziś. A jutro – przyjdzie kiedyś:)
      Pozdrawiam,
      mama trójeczki 16l, 15l, 11m-cy 🙂

      Odpowiedz
    • ula says:

      Asia, nie przeszłością ani nie tym co będzie, żyj tą chwila która jest, bo ona właśnie jest i nigdy się nie powtórzy taka sama, masz instynkt jak większość kobiet, macierzyński, słuchaj go, jak czegoś nie wiesz nie masz pewności, to pytaj, ale to co się właśnie dzieje to jest ok :), i krzyk i wysypka i katar i cuda bajki nie jedne jeszcze, to jest życie, nie przegap go ;))
      mama 3 dorosłych córek w tym jedna 24-letnia z aktualnie złamana szczęką ;)) jak widzisz i tak się zdarza i jest to do przeżycia o czym się przekonałam.
      buziaki!

      Odpowiedz
  38. AgaS says:

    Julio piękny masz dom 🙂
    My uwielbiamy kredki Bambino i te ołówkowe trójkątne, grube i świecowe 🙂 Jesteśmy na etapie kupowania wyprawki do szkoły i zerówki. Dziękuję że mnie olśniłaś, nie wiedziałam że Bambino ma aż tyle artykułów szkolnych , musimy poszukać u nas w sklepach 🙂
    Co do odpieluszkowania, odsmoczkowania i odbutelkowania też nie ulegam naciskom innych. Nie raz słyszałam np. ona ma roczek i nie pije mleka ze szklanki ?, ma prawie 2 latka i dalej w pampersie i ze smoczkiem ? Dwie starsze pociechy miały ok 2,5 lat jak same odstawiły wszystko, Madzia ma 18 m-cy i bez smoka, mleka przed spaniem z butelki nie umie żyć 😉 Na wszystko przyjdzie pora 🙂

    Ps. Moje dzieci też lubią bardzo malować farbkami, potem one są kolorowe, podłoga i wszystko w koło , ale od czego jest woda i mydło 😉
    Przypomniało mi się jak moja najstarsza córka jak była mała, malowała farbkami ze swoim kuzynem pod opieką mojego taty. Po jakimś czasie z siostrą wchodzimy tam do pokoju a nasze dzieci kolorowe od głów do stóp, kolorowa podłoga, szafki, ich ubranka i wszystko w koło, maluchy właśnie kończyły malować resoraki swojego wujka 🙂 autka te już pomalowane były poustawiane równo w rządkach, tylko dziadek był czysty 🙂 My w śmiech, wchodzi do pokoju moja mama z niezbyt zadowoloną miną (to był jej dom) a mój tata – no co świetnie się bawią 🙂 a mama -no tak już teraz wiem czemu tak tu cicho, dzieci nie było słychać w ogóle 🙂 Mojego taty już niestety nie ma, ale do dziś z rodziną wspominamy jak dziadek fajnie się z nimi bawił 🙂

    Pozdrawiam 🙂
    Agnieszka

    Odpowiedz
  39. Paula says:

    Ja się nie mogę doczekać malowania z córką!!! Ma niespełna 15 m-cy i myślę, że na dzień dzisiejszy farbę by najchętniej zjadała, albo nakarmiła nią psa, ale liczę na to, że za kilka miesięcy ruszymy z kopyta 🙂 Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  40. bapril says:

    Ja wychodzę z założenia, że dzieci, tak samo jak i dorośli są zwyczajnie różne. Od początku rozwijają się po swojemu i to jest w porządku. Dziecko samo da znać na co jest gotowe, co mu potrzebne, wystarczy słuchać i reagować, a wszystko będzie dokładnie tak jak ma być.
    Ciężko mi słuchać czyichś rad bo bardzo się na nich sparzyłam.. Bardzo złe rady od lekarza, pretensje i przedmiotowe traktowanie przez położne, a od mamy cóż.. lepiej nie mówić. Teraz wierze swoim „instynktom” i dużo lepiej z córką na tym wychodzimy.

    Odpowiedz
  41. Aska says:

    Julka kup jej nożyczki zobaczysz jaka bedzie zafascynowana wycinaniem.

    Odpowiedz
  42. a u Was jak zwykle atmosfera cudna. Tosia na tych zdjęciach taka mi się wydaje już duża dziewczynka:) Nic nie powiem o odpieluchowaniu czy smoczkowaniu bo mój Ludinek ma dopiero roczek to jeszcze te tematy nie dla mnie… Ale czytać Ciebie lubię tak bardzo 🙂

    Odpowiedz
  43. Martyna says:

    Trafiłam tu zupełnie przypadkiem i powiem Ci… w punkt napisane! Książki książkami, pedagodzy i psycholodzy też niech sobie mówią co chcą, ale ja sama zawsze kierowałam się sercem i dlatego ten tekst taki bliski. 🙂 U nas też króluje Bambino. Nie dlatego, że zapytała firma (a szkoda :D), ale dlatego że sama się na nich wychowałam i wiem jak cudownie kojarzy się z nimi dzieciństwo i jak bezpieczne są dla mojego dziecka. Łatwe do chwytania kredki, przyjazna plastelina, bajecznie kolorowe farbki… czego chcieć więcej do szczęścia? Sama się nadal nimi bawię i nie ma większej frajdy, niż wspólne malowanie na świeżym powietrzu. PS. Zdjęcia genialne! 🙂 Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  44. Basia says:

    ale Tosia jest podobna do kuzynek, widać to na zdjęciu gdzie jedna z dziewczynek leży i rysuje. Prawie jak siostry 🙂

    Bardzo zazdroszczę Tosi i Tobie, bo ja wolności nie miałam. Nie miałamzłego dzieciństwa, ale do dzisiaj odczuwam skutki tego, że nie wyrażałam swojego zdania, nie mogłam się odezwać w tłumie, itd

    Odpowiedz
  45. Dorota says:

    Mam podobne zdanie. Wysłucham każdego, no prawie każdego 😉 Ale zdanie mam swoje i już 😉 Co do farbek to mój syn też uwielbia, od najmłodszych lat, tak samo jak kredki, mazaki, plastelinę itp. I nie boję się o meble, ściany czy ubrania, o co zwykle w panice pytały inne mamy 😉 Bambino też bardzo dobrze znamy, cenimy i używamy 🙂 Całą wyprawkę przedszkolną i szkolną mamy z tej firmy 🙂

    Odpowiedz
  46. Marlena1 says:

    Julio bardzo trafia do mnie, że to My znamy nasze dziecko, choć wiadomo nie jestem wszechwiedząca, wszech umiejąca, ale pewność mam że więcej wiem o swoich dzieciach niż przykładowa pani logopeda. Odbywszy jedną rozmowę z Olkiem powiedziała mi, że ma problemy z ”sz cz” i że trzeba w domu ćwiczyć, czytać, ja na to czy chodzi o piosenki typu ”żaby rzępolą na Rzeszowszczyźnie, w deszczu szczaw aż do Ustrzyk….”( Tak spięłam pośladki ze powiedziałam to bezbłędnie i kurcze pewna jestem że Lol też zna i dobrze mówi) tu młoda, ambitna na projekcie unijnym pracująca pani spuściła z siebie trochę powietrza bo wcześniej wydawał mi się jakaś wyższa. Jeśli ktoś mi dobrze radzi słucham, jeśli ktoś marmoli nie! nie i już!

    Odpowiedz
  47. ewelina says:

    ….nożyczki już są….na fotce 🙂

    Odpowiedz
  48. Ja nie potrafiłam tak najpierw… Gdy się Maja urodziła wiecznie się stresowałam, czytałam co już powinna umieć, na co teraz czas i .t.d, a potem się zamartwiałam przez to jak się okazywało, że Ona danej rzeczy jeszcze nie ogarnia… Ciągle ją obserwowałam, jak coś się działo to od razu do specjalisty i tylko mąż mnie wiecznie upominał żebym wyluzowała w końcu. Żebym spojrzała, że jest śliczna, zdrowa, że się rozwija cudownie, i żebym w końcu przestała szukać dziury w całym…. I powoli, powolutku zaczęłam odpuszczać, przestać się wiecznie przejmować, wyszukiwać wszystkiego i od razu jakoś tak lżej zaczęło mi się oddychać;))) I już się nie spinam, już słucham tylko swojej intuicji, a nie tysiąca poradników, nie panikuję wiecznie, a w każdym razie staram się nad tym panować;))) I jest nam teraz o niebo lepiej. Już coraz częściej „obojętne mi to…”;) Obserwuję tą moją małą, rozwijam i nie spinam się, wiem, że wszystko w swoim tempie. Choć mam naturę panikary i nie chciałabyś mnie widzieć jak odkryłam, że Maja ma kleszcza;p to naprawdę z coraz zdrowszym dystansem podchodzę do wszystkiego:)) Uściski:))

    http://www.homeonthehill.pl

    Odpowiedz
  49. Aga says:

    Oj Jula jak ja Cie kocham za ten luz pewnie ci co sie spinaja nie maja tego luzu w domu tylko ciagly stres chciała bym tak w połowie jak ty i choc sama moze i bym dala rade to inni nie pozwalaja”ogólnie jest mi obojętne, kiedy moje dziecko zostanie odpieluchowane, kiedy samo zacznie się ubierać, kiedy pić z kubeczka, a kiedy przestanie przychodzić do nas w nocy…
    jak będzie uważało, że to ten czas, to tak się stanie. nie mam w związku z tym ciśnienia żadnego.”moja mama ciagle mowi i to nie do mnie tylko do dziecka A kiedy ty bedziesz sama spac dzieci spia same a ja jej ze do 18tki bo lubi my tez roznie lubimy a ja kocham sie do niej przytulac i juz i nikomu nic do tego. Najgorsze jednak wiecie co jest 2dzieci w tym samym wieku u nas tak jest ze str M ciagle jest Lenko nie placz tyle Blanka nie placze Nie rob tak ona nie robi itd a co mnie obchodzi ona ja akurat chce plakac – biedne dziecko ciagle porownywane. Czasami mam ochote jak ty z dala od innych by spoleczenstwo nie mowilo nam co mamy a co nie. Wiekszocs mam tutaj to rocznik 80-90 mysle sobie czy my jestesmy wszyscy hobbitami bo pilismy mleko z butelki bo mielismy smoczki do 5lat jedlismy cukierki na potege i pilismy barwione oranzady z woreka. Po co ta cala nagonka jak mamy zyc moze by nakrecac gospodarke?P.S ja pilam mleko do 7lat z butelki bo mi kazano i nie mam krzywego zgryzu:)

    Odpowiedz
  50. Klaudia says:

    Tak jest ze wszystkim, inna mama wie lepiej, ale mnie nie interesuje czy karmi piersią czy MM, jak rodziła i co potrafi jej dziecko, a moje nie! Oli ma 2 latka i śpi z nami hehe 🙂 A co do farb chyba wszystkie dzieci je uwielbiają jeszcze w podstawówce! Jak są farby Olina nie ma! 🙂

    Kredki trójkątne wymuszają u dzieci prawidłowy chwyt, dlatego Tosi trzyma się je lepiej.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  51. karola says:

    Czytam tu sobie posta,a moja córka właśnie maluje mi dłoń farbkami bo robimy odciski….:) a zabawę farbami zaczęła jak miała 2 lata:)

    Odpowiedz
  52. Misako says:

    Ogólnie to się zgadzam, choć dla mnie jedzenie posiłkôw przy stole jest obowiązkowe, jedzenie to rytuał. Fakt każde dziecko wszystko robi w swoim tempie i nie ma co go poganiać, ale pewną rame trzeba zachować. Czasem dziecku trzeba pokazać ten przykładowy kubek, aby wiedziało, że smoczek i butla to nie jedyna opcja 😉 tą pewna formę „ograniczania” uważam właśnie za wychowanie

    Odpowiedz
  53. Agnieszka says:

    Uwielbiam Twoje podejście 🙂 pisz częściej, bo jak to czytam to wrzucam na luz :)))gorące pozdrowienia

    Odpowiedz
  54. lesia says:

    U mnie podobne podejscie 🙂 Uwazam, ze mama wie najlepiej, co dobre dla dziecka:) Nie, oczywiscie, zdrowy rozsadek musi byc, ale nie poddawajmy sie cudzemu regulaminu, mitom i stereotypom. Kazde dziecko jest inne.
    Dzieki za post, zdjecia!
    P.S. Przyjemnie widziec na jednym z rysunkow flage Ukrainy, nawet jezeli to przypadkiem tak wyszlo 😉

    Odpowiedz
  55. Gocha says:

    Witam Cię Julio.
    Jakiś czas temu się tu znalazłam i zostałam, Twoje podejście do życia jest mi bliskie. Potrafisz tak łatwo pisać o tym, co siedzi w nas, o rzeczach i sytuacjach z życia, że zawsze kiedy skończę czytać, to dumam jeszcze przez chwilę, gdzie się podziałam prawdziwa ja.
    Będąc w ciąży obiecałam sobie być po prostu fajną mamą, a teraz jest mi wstyd, bo moja 4-letnia Łucja patrzy czasem na mnie i widzi zołzę bez grama cierpliwości… Muszę popracować nad sobą..
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  56. miniqa says:

    Czytam od jakiegoś czasu i jestem pod wrażeniem podejścia do życia – ‚ważne by każdy idąc swoją drogą, pozwolił idącym obok, skręcać kiedy chcą…’ – powaliło mnie 🙂 <3

    Odpowiedz
  57. KasiaJ says:

    Przepięknie opisane a dom cudny, jak z bajki, wymarzony:) szczęśliwego porodu i do następnego postu. KasiaJ

    Odpowiedz
  58. Julia says:

    trafiłam tu z green canoe i już zostanę… Bardzo dziękuję za szczerość, teraz nie mam już takich wyrzutów sumienia, że czasem mam ochotę zostawić wszystko i wyjść, że czasem mam dość i pragnę odrobinę ciszy i spokoju… przecież to nie jest cool, na wszystkich blogach i wokół widzę super mamy, które każdą chwilę poświęcają dzieciom, basen, zoo, wycieczka do lasu, piknik nad jeziorem, od rana do wieczora na dworze, na rowerze, pod rowerem, za rowerem, a do tego obiad z trzech dań, ciasto upieczone, w domu błysk ech… często sobie zadawałam pytanie, czemu ja taka nie jestem? kocham moje dzieci najbardziej na świecie, ale do ideału mi daleko, co ze mną nie tak??? czytając Ciebie zaśmiałam się nie raz i humor mi powrócił. Jestem najlepszą mamą jaką potrafię być i NIC nie zamierzam zmieniać 🙂

    Odpowiedz
  59. ZimnaLola says:

    Farby… jak ja to kocham.
    Ubawiłam się czytając o Tosinych technikach malarskich, jakbym swoją 2,5 roczną Gabkę widziała 🙂 Rozkładamy sprzęt na kuchennym stole i hulaj dusza! Chce malować palcami, niech maluje. Chce używać pędzla, niech używa. Wciska zawsze cały do słoiczka i stawia kolorowe gluty na kartce. Robimy dziurę w kartce, też fajnie. Chce spróbować jak smakują, proszę bardzo, niech próbuje. Nikt mi tam nie będzie mędrował, a że za mała, a że bałagan, a że nie wolno zjadać. Wierzę, że dziecko swój rozum ma. Wie, do czego służą farby ale radzi sobie z nimi, jak mu te jego 2,5 lub 3 latka pozwalają. Dla mnie ważne jest, żeby uczyć poznawać świat wszystkimi zmysłami, węchem, smakiem, dotykiem, słuchem, wzrokiem, żeby nauczyć dziecko, że może samo tworzyć różne fajne rzeczy . Robimy potem wystawę na lodówce i podziwiamy. Dziś matka ma wolne, więc idziemy porysować. W Olsztynie pada, ze spaceru chyba nici.
    Pozdrawiamy, Ala i Gaba

    Odpowiedz
  60. Marta says:

    Witam,
    skąd te piękne plakaty w kuchni?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.