kjóik

_DSC0015 _DSC0009 _DSC0001nie miałam dodawać żadnego posta. po całym dniu na nogach uśpiłam Tosiulkę i marzyłam by zejść, zrobić sobie pyszną kanapkę z sałatą na spodzie, którą mam z ogródka Teścióweczki. herbatkę z cytrynką i usiąść. w końcu usiąść, bo latam jak nakręcona.
obejrzeć najnowszy odcinek Chirurgów..
ale kiedy odchodziłam od łóżeczka, nie mogłam się powstrzymać, by Wam nie pokazać najmilszego misiaka świata.
od kiedy z nami zamieszkał Tosia targa go ze sobą wszędzie. za ucho, za rękę. wszystkie lalki, miśki (nawet ulubiony) poszły w niepamięć. i wcale Jej się nie dziwię. to najmilszy pluszak jakiego w życiu dotykałam.
i naprawdę w nosie z postami sponsorowanymi czy nie!
uwierzcie mi, że nie ma sponsora, dla którego ostatkiem sił pisalabym posta ledwo siedząc.
ale dla Was tak! 
i jeżeli Ktoś chce dla swojego dziecka jednego misiaka, i chce by ani złotówka wydana na niego nie była wyrzucona w błoto, to genialny jest ten królik.
taki jak z najcieplejszych bajek.
łapię się na tym, że jak tylko mam  pod ręką, to miziam go nieustannie.
a że zasypujecie mnie mailami z pytaniem o prezenty to piszę o Nim.
mam wrażenie, że trafiłyśmy na przytulankę tą jedyną.
kidyś moja siostra zapytała mnie o co chodzi dziś z tymi miśkami i lalkami dziwakami? że jedno oko mniejsze, że jedno oko inne od drugiego, że jakieś takie pokraki.. i gdzie podziały się zwyczajne, proste misie, przytulanki..?
kurde.. ma racje.. zupełnie..
no to jest tutaj. zwyczajny, normalny królik. bezkonkurencyjny!!!
chciałam odwrócić go do zdjęcia, ale tak mocno trzyma za łapkę, że nie da rady..

królik Jellycat (klik)

a tak z tym usypianiem Tosiulki przypomniała mi się taka piękna kołysanka Krajewskiego.. znacie?
„Zaśnij Duszko” (klik tutaj). niezwykła, a jeszcze teraz przed snem.. ostrzegam wzruszających się, bo ja kiedy usłyszałam pierwszy raz, to płakałam w poduszkę jak głupia..

Napisz komentarz...
  1. paulina says:

    cudowny kroliczek. i ta posciel (colorstories?)
    a najcudowniejsza Tosia, o.
    <3

    Odpowiedz
  2. Ewa Watson says:

    Popieram. Wszelkie zwierzaki Jellycats sa niezastapione: Wez krolika, malpe, zyrafe czy myszke w sukience- moja Zosia nie przestaje tulic.
    Polecam 🙂 x

    Odpowiedz
  3. Emilia S says:

    My tez mamy jellycata, nawet dwa, tutaj w UK sa mega popularne i dostalismy jak sie S urodzil, a ten skubaniec Maly spi z autobusem (!!!!!) i to takim 30 centymetrowym o.O ni chce slyszec o przytulakach, tylko kreci tymi koleczkami jak mu kolysanki spiwam 🙂

    Dzisiaj wyslalam Beniaminkowi maly prezencik. Mam nadzieje, ze sie spodoba 😉

    Buziaki Julus
    xxx

    Odpowiedz
  4. Bellove says:

    Cudny! Jak tylko moja Zosia będzie większa to napewno jej taką jedną jedyną przytulankę kupię 🙂 żeby tak zasypiała przytulona 🙂

    Odpowiedz
  5. Magda says:

    Nie jest aż taki drogi jak myślałam 🙂 Teraz wiem co kupię córce na prezent 🙂 Pościel też mi się podoba, uwielbiam białe pościele!

    Odpowiedz
  6. aneta says:

    kiedyś kupiłam mojemu dziecku w Krakowie kotka w sklepie u Bukowskiego (zakochałam się w nim bo był właśnie idealnie mięciutki) myślałam że będzie jedną z wielu maskotek -pamiątka z wycieczki , minęły juz trzy lata a kotek ciągle jest na topie i chodzi z Maxem do przedszkola 😉

    Odpowiedz
  7. Zwolina says:

    Miniówka ma kota Jellycat w kolorowe paski. Między nimi jest trudna miłość. Ona go często poniewiera, rzuca i porzuca. A on wiernie czeka. Jest jej towarzyszem w żłobku. Nie ma opcji, żeby poszła tam bez niego. Miniówka i ja pozdrawiamy Tosię i mamę Tosi.

    Odpowiedz
  8. aga says:

    znamy jellycat, mamy dużego psiaka za poduche służy od ponad 8 lat! moja 3 latka ma pierwsza płaska maskotke z happy horse, tak samo milutka i miękka mimo ciągłego miziania i prania, a wzory sa cudowne!

    Odpowiedz
  9. karolina says:

    no i najlepiej! wymiekam na królika! na kołysanke tez ( ja z tych baardzo wrazliwych ) musze juz kupic, no jak coś pokazesz to zawsze sie zakochuje bez pamieci, a moj facet szaleje z rozpaczy :0 bo znów portfel sie zmniejsza 🙂 ajjj Julio! 🙂 no królik booossski taki milusi mieciusi 🙂 chciałabym byc dzieckiem chyba 🙂

    a tak apropos tych dziwnych zabawek co to jedne oko mniejsze drugie wieksze 🙂 to tez sie zastanawiałam czy rzeczywiscie dzieciom to sie podoba czy to takie trendy po prostu 🙂 no fakt niektóre te „dziwne ” zabawki bardzo mi sie podobaja np.les deglingos strasznie mnie smiesza 🙂 ale chyba masz racje nie ma to jak królik czy mis albo zwyczajna lala 🙂 tylko taka co buzie ma 🙂
    pozdrawiam :*

    Odpowiedz
  10. dominika says:

    Zaledwie od kilku miesięcy czytam Waszego bloga, ale już zdążyłam się zakochać. W Waszej rodzinie, w zdjęciach i sposobie pisania. Nie mogę się napatrzeć jak Tosia się zmienia z posta na post, i pięknieje z każdym zdjęciem. No i strasznie zazdroszczę tych loczków 🙂

    Odpowiedz
  11. My mamy słonia Jellycata 😉 Najbardziej miękka przytulanka w całym domu! Chociaż u nas zasypianie jest z OKROPNĄ, ŁYSĄ, BOBASOWĄ lalką. Brudną i różową. Ale miłość nie wybiera 😉 A do kołysanki tej też płakałam, szczególnie w miesiącu poporodowym. Do płakania polecam też:

    https://www.youtube.com/watch?v=kZXr64UN3_s

    Nauczyłam się i śpiewam 😉

    Odpowiedz
  12. Piękny królik…Tosiula piękna i kołysanka też…Ty to jesteś kreatorka klimatu;-*

    Odpowiedz
  13. Karolina says:

    Oj, Julcia, Julcia… Ty to wiesz, jak zmordowaną matkę do łez doprowadzić. Tak na koniec dnia…. Tak, wiem, wiem – ostrzegałaś…
    Coś pięknego!!! Ja wiem, że post o uroczym kjóiku (mój Miłoś mówi dokładnie tak samo) ale ta kołysanka jakoś tak mi w pamięć zapadła i przestać myśleć nie mogę.
    Dziękuję Ci za te piękne wzruszenia – warto tak przed snem pomyśleć głębiej…
    Ściskam!!!
    A, imię dla Syncia – piękne!!!

    Odpowiedz
  14. Słodki! Sama chętnie zasnę wtulając się w to pluszowe cudo 🙂

    Odpowiedz
  15. Sylka says:

    Moja Tyśka ma takiego królika tylko kremowego. Uwielbia tego pluszaka. Są rewelacyjne.:)

    Odpowiedz
  16. Mi says:

    Takie ukochane misie mają w sobie magię. 🙂
    My mamy ekomisia. Niby taki designerski ale wygląda jak stary, dobry misiu. Od 2 lat w ciągłym użyciu (najlepszy pocieszacz i towarzysz snów), wygląda dość mizernie: brudny (prać i suszyć trzeba ekspresowo bo na wieczór musi być w łóżku, a że w środku ma wełnę to schnie bardzo długo), wyciągnięty ale ukochany. Zabierany wszędzie i niezastąpiony. 🙂 podobnie jak Wy czekamy na kolejnego maluszka i pierwsze co powiedziała córka na wiadomość o dziecku to, że odda mu swojego ukochanego misia aby mógł z nim spać. 🙂 gdy zaproponowałam, że kupimy maluszkowi nowego misia, ze wybierze dla niego takiego jak ma powiedziała, że nie chce bo chce mu dać swojego… Jest więc szansa, że miś będzie wkrótce straszył. 😉

    Odpowiedz
  17. U Nas prym wiedzie Wiktoria, jeden z misiakow tvn „podaruj misia”
    Od grudnia jest bezkonkurencyjna, 24 godz na dobe z Gabrysia, nawet do przedszkola ja bierze, a ile razy w nocy budzi sie i szuka jej gdzies w lozku bo w glebszym snie wypusci…
    Slodka ta milosc:-)

    Odpowiedz
  18. dorotka.eu says:

    A mój Tomiś ma Nunia, czyli misia pandę trzymającego zieloną, pluszową chusteczkę w łapkach z H&M. Kupiliśmy ją kiedy jeszcze młody był w brzuszku wspólnie z moim starszym synkiem „dla dzidziusia”. Teraz – po 3 latach – dużo bym dała, by móc kupić drugiego, bo ciągle drżę, że ten się zgubi, a Tomiś bez Nunia nie zaśnie. Raz został w przedszkolu, pech chciał, że był to piątek, w sobotę kilka razy byliśmy pod przedszkolem z nadzieją, że może ktoś nam otworzy. W końcu wieczorem się udało uwolnić Nunia!

    Odpowiedz
  19. mjakmama says:

    Gdyby nie mąż sama spałabym z takim królikiem 🙂

    Odpowiedz
  20. Magda says:

    Tak, zgadzam się w zupełności. Przytulanki Jellycat są nie do pobicia, nasz synek ma 2 i je uwielbia. Jeden to piesek do łóżeczka, którego tarmosi przed snem a drugi to duży biały pies z czarną łatą, którego przytula w dzień.
    A tak przy okazji, to świetny blog, lubię do Ciebie zaglądać, rób dalej to, co robisz, bo robisz to dobrze i ciekawie, najważniejsze, że jesteś w tym sobą…
    Nie przejmuj się komentarzami chorych zazdrosnych bab (bo nie można ich inaczej nazwać), gdybyś była nijaka, nikt by nie pisał złośliwych komentarzy, ale że jesteś jakaś (a dla niektórych zbyt jakaś, zbyt „kolorowa”), to tak jest.
    Pozdrawiam ciepło
    Magda

    Odpowiedz
  21. Ania says:

    U nas też wygrywa ostatnio najzwyklejszy biały królik, mięciusi jak nikt, h&m 🙂

    Odpowiedz
  22. ineiz says:

    Królik jest prześliczny i nie trzeba go nawet dotykać, żeby się przekonać, jaki jest milusi 🙂
    A fenomenu lalek, o których mówiła Twoja siostra też nie jestem w stanie pojąć. Ale może mi ktoś wytłumaczy jak można wydawać kilkaset złotych na takie szkaradztwo? Czysty snobizm, czy może jednak te lalki mają coś w sobie, co warte jest takich pieniędzy.

    Odpowiedz
  23. Matka Polka says:

    Ja będąc w ciąży co chwilę się czymś wzruszałam. I to do tego stopnia, że ryczałam jak bóbr. A przy piosenkach Krajewskiego tym bardziej.

    Odpowiedz
  24. Domicela says:

    Ajć…królas jak królas cudowny.. Ale ten słodziutki susełek zwany Antoninką NAJCDOWNIEJSZY :* Do nas przyjaciel króliczek trafił już jakiś czas temu.. Najpierw oczarował mamusię.. mamusia zaraziła tatusia.. i wysłała po jeszcze jednego..:p A jak tylko Poluchna je ujrzała ..normalnie „Miłość” przez wielkie”M” 🙂 Zakochana do szaleństwa.. Jak na chociaż godzinkę spuści któregoś z oczu.. póżniej znajdzie… pół rodziny chichrania i radości zapewnione..:) Także z króliczkami śpimy, spacerujemy, czasami jemy..:) a w ciągu dnia obowiązkowo tarmosimy od czas do czasu…:) No..tak to u nas właśnie jest. A w sklepie jeszcze tyyyyle innych modeli na półeczce siedzi.. Coś czuję, że niebawem „rodzinka” nam się powiekszy.. 🙂

    Buziaki wielkie dla Was dziewczyny 🙂

    Odpowiedz
  25. kalipso says:

    Zdjęcia są słodkie a królik uroczy, ale niektóre dziwne zabawki też takie bywają. A dlaczego są dziwne? Wydaję mi się, że one świetnie pokazują, że na świecie są nie tylko piękne istoty. Oswajają dzieci z innością.

    Odpowiedz
  26. skakAnka says:

    Szczur z IKEA. Szary. Wyssany ogon na wiór, łapki w strzępach, a to już trzeci. Więc tak, drżeć należy, że się Ten Jedyny zgubi.
    Przy każdym ogłoszeniu w przedszkolu, że komuś zginął Ukochany łza się w oku kręci.
    A króle wyjątkowe. Ledwie się powstrzymałam przed kupnem 🙂

    Odpowiedz
  27. Niusia says:

    Rozczulający moment, jak Tosia śpi w króliczkiem…
    Chcę mojej Córeczce na roczek kupić takiego samego na pamiątkę…
    Czy Tosia ma tego 31cm?

    Odpowiedz
  28. Monika says:

    witaj, króliczek jest śliczny,…a on jest miękki czy taki twardszy ??…nie mówię o futerku, które jest pewnie milusie tylko o korpusie ?? …

    Odpowiedz
  29. Dzieciakiija says:

    Oglądam te króliczki już dobry miesiąc, zakochana. Chciałam żeby Miszka takiego miał. A tu proszę! U Was też jeden mieszka. Piękny, z kwiatuszkami :). Potrzebuję dla nas wersję dla małego mężczyzny. Cieszę się, że trafiłam tutaj, bo przynajmniej wiem jakiego rozmiaru szukać. Dzięki!

    Odpowiedz
  30. Mama Ania says:

    Dziewczyny, też z moim słoneczkiem zakochałyśmy się w króliczkach Jellycat. Swojego kupiłyśmy w sklepie Bebe Oli w Poznaniu. Jak weszłam do sklepu i je zobaczyłam to oczarowały mnie od razu. My mamy niebieskiego, jest prześliczny. Sklep ma także stronę internetową więc zapraszam do obejrzenia http://www.bebeoli.pl .

    Odpowiedz

Trackbacki dla tego postu

  1. wyprawki część druga - szafa tosi - o życiu i szukaniu w nim szczęścia

Zostaw komentarz.