list.

 

 

Śląska to ja nienawidzę.  A mieszkam w samym jego centrum. 

I choć zamieszkiwałam i Warszawę, i Kraków, i Bielsko Białą, i kilka innych miast to trafiłam na ten Śląsk, co to go po prostu nienawidzę.

Bo ja to kocham wieś… A jak już nie wieś, to miasteczko małe, albo chociaż odrobinę urokliwe…

A tu… ulice szare i rynku brak. I mam wrażenie, że tutaj jakiś smutek bije. 

Ale w tym Śląsku można się zakochać.. Nigdzie nie było piękniejszej architektury…

Te wieże ciśnień, stare fabryki, całe osiedla zbudowane w latach świetności huty…

Na jednym z takich osiedli mieszkamy my.

Kamienica ma 120 lat. I kilka wokół również. Pruskie mury. Okrągłe okna w kuchni, złożone z 14 małych okienek. Inne zaś mieszkania, mają piękne drewniane, rzeźbione wykusze . Każdy z tych budynków  projektowany przez różnych, znakomitych architektów tamtych czasów. Często zza okna widzę wycieczki na chodniku i przewodnika, który opowiada o niezwykłości owego miejsca. Jest stary, żydowski cmentarz. Najpiękniejszy jaki widziałam. Wszystkie drzewa pokryte winoroślami. 

Większość z tych budynków umiera każdego dnia. Odpadają drewniane okiennice, które potem są opałem dla bezdomnych. Wybijane szyby i wyrywane kable ze ścian.

A wciąż pięknie i dumnie trwają. Z wieżami, drewnianymi schodami, oknami rozciągającymi się na dwa piętra. Przechodzę tam każdego dnia i myślę sobie, że mnie obojętne jakim językiem mówię… a gdyby zostało to, po innej stronie granicy, to pewnie nie byłoby nas stać, na ekskluzywne lofty jakie byłyby tutaj..  Już dawno każda deska, każda cegła wypielęgnowana i zakonserwowana leżałaby  z nadzieją na kolejne setki lat…

U nas nic się nie zmieni. Każdego dnia, z architektury dziś nieosiągalnej zostaje coraz mniej i mniej… aż w końcu kawałek pustej ziemi pod supersam jak znalazł będzie…

Klatka schodowa odrapana, popisana i patologiczna… Ale kiedy tylko otwieram drzwi naszego mieszkania, przenoszę się w inny świat… który jest zasługą wielkiej pracy mego męża… i kiedy już przyjdzie nam przeprowadzić się do domu to będzie mi tego miejsca brak…

Kilka dni temu schodzimy na dół klatką schodową. Schody na środku już ugięte, od tych ponad stu lat codziennych kroków. Szybkich i leniwych. Ciężkich i lekkich, podskakujących dziecięcych trzewiczków…

O jak ja chciałabym zamknąć oczy i podejrzeć… Co tutaj było… Jak byli ubrani, co na obiad gotowali, jak w pokoju meble ustawione były i o czym rozmawiali sąsiedzi przy wieczornych schadzkach…?

Schodzimy. Adaś wyciąga ze skrzynki listy. 

Jeden z nich jest do mnie. W białej kopercie i znaczek jest. Prawdziwy list. Taki napisany długopisem i rączką małą. Taki z powitaniem i rysunkiem. 

Taki list co oprócz łez, to tak wszystko w środku przewraca. Bo te łzy to tak jakoś za mało. I to, że Ona sama, w tym pokoiku. Tylko Mamy zapytała czy pomoże Jej wysłać.

I te słowa tam… 

„Dzięki Tobie moje życie staje się lepsze. Inspirujesz ludzi, żeby otworzyli się do świata”

Ona ma 10 lat. Dziesięć. 

… wiesz Kornelko, ja jestem zwykłym człowiekiem, z trudnym charakterem, a i mądrości u mnie niewiele… Ale Ty… Ty będziesz wielka… Nie raz o Tobie głośno usłyszymy..

 

Kornelia od piątego roku życia marzy, by zostać chirurgiem dziecięcym. Nigdy przez tyle lat  przy zapytaniu o zawód, zdania swego nie zmieniła.

Kornelia potrafi bawić Tosię całymi dniami, nie narzekając nawet przez chwilę, bo twierdzi, że chce by ciocia też odpoczęła.

Kiedy mój Tato o 21ej pyta domowników kto z nim pójdzie na spacer, zgłasza się Kornelia.

Każdemu z nas już się nie chce, jesteśmy zmęczeni i zbyt leniwi. Ona zakłada dresy na piżamę i mówi, że choć nie ma siły to idzie, bo szkoda Jej, żeby dziadek miał spacerować sam.

Kornelia jest najlepszą uczennicą w klasie. Czyta książki pod kołdrą z latarką.

Wszystkie zwierzęta przygarnia, tuli i całuje.

Mając 6 lat na wiadomość, że Tata wraca po kilkudniowym wyjeździe odpowiedziała… „w takim razie, jutro, moje bolesne odczucia będą już tylko wspomnieniem…”

Dziś w skrzynce są już tylko rachunki… Listów, nie dostaje nikt…

Czy powinnam czuć się niezwykle wyróżnionym człowiekiem…?

 

 

I kilka naszych codziennych fotografii…

 

 

 

 

Napisz komentarz...
  1. Justyna says:

    Aj Dziewucho, znowu mnie rozwalilas, jakies takie łzy wzruszenia napłynely mi do oczu i hamuje je aby nie polecialy po polikach, bo wlasnie sobiem mejkap naszpachlowalam bo sie na spacer z Juliuszem mym wybieram.
    Największy komplement jaki mozna otrzymac dostałas od tej malej kobietki.
    A i opowiesc o Ślasku była ciekawa, bo to prawda. Takie perełki przepadaja bezpowrotnie, az serce boli. Ale czego sie spodziewac, ludzi sie nie szanuje to murow tym bardziej. Jestem akurat wzburzona informacja o chorej coreczce naszego medalisty z Londynu – Bonka. Kurcze była zdrowa,a w jedej sekundzie ktos podjal taka decyzje,a nie inna i teraz maluszek walczy o zycie,a nawet jak je wygra to bedzie ono ciezkie. Zepsuli dziecko!!!!!! Wyc chce! A takie sytuacje to codzinnosc. Oszczedzaja na cesarkach, na granicy ryzyka „karzą przeć”, bo taka natura,a ona doskonala nie jest. Mamy XXI w. a takie „cuda”. Taka cesarka to wrecz profikaktyka, bo chore dziecko trzeba cale zycie leczyc. Wspolczuje z calego serca rodzinie Bonkow. Czekali na swoje bliźniaczki, zdrowiutkie dziewczynki. Wg mnie rodzenie bllizniat naturalnie to barbażynstwo normalnie. Brak słow. :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:( Nic to nie zmieni,ze wylalam swoje żale,ale jakos mi ulzylo, chco na chwile.

    Odpowiedz
    • julia says:

      „ludzi sie nie szanuje to murów tym bardziej” – jakie to niestety prawdziwe, aż boli.
      Co do cesarki… ja mam skrajne zdanie bo jestem bardzo mocno za. Myślę, że żyjąc w XXI wieku powinniśmy mieć możliwość wyboru, a tym czasem ja jak jakiś uciekinier musiałam szukac sowjego miejsca żeby mi zrobili bez wskazań… Straszne to co się dzieje.

      Odpowiedz
  2. Justyna says:

    Chciała dodac,ze Tośka to debeściara:D Ten pyzaty usmiech jest jak cukierek:D Tosia w wozku moover – cudowna:D Mamy jezdzik moover, Julek jeszcze nie chodzi, ale uwilbia jezdzic na tej swojej”lawecie”:D:D:D

    Odpowiedz
  3. andzia... says:

    uwielbiam ten świat za Waszymi drzwiami. zawsze od Was wyjeżdżam upasiona radością, miłością i mądrością.
    tak się cieszę, że teraz na chwilę tutaj na Śląsku jestem. że mogę być u Was tak często. w ostatnim czasie to jest największa radość jak mi się przydarza. dziękuję.
    Śląsk Twoim słowami Juleczko uwielbiam.
    ten list Kornelki ścisnął mi gardło.
    love love.

    Odpowiedz
  4. No i jak mogę wyrazić swój zachwyt nad tym co przeczytałam??!!

    Odpowiedz
  5. Iza says:

    Taki list to najpiękniejsza nagroda dla Ciebie chyba. I żadne słowa tak jak słowa Kornelii nie będą tyle warte!
    Pięknie ten Śląsk opisałaś! Jakoś nigdy nie myślałam jaki on jest choć swoje miasto kocham bardzo! Zostawiłam Śląsk na 8 lat ale wróciłam i teraz sąsiadka Twoja jestem. Z Gliwic:)) Ale cicho może siedzę bo kibicem Piasta jestem, jak mój mąż:)A u Was Górnik włada!
    Piękna wasza codzienność jest!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Powiem Ci Kochana, że ja nie mam pojęcia kto u nas włada bo mój maż to nie ma zielonego pojęcia o piłce 🙂 choć czasami udaje, że ma i wie kto z kim gra 🙂 ale nigdy nie trafi 🙂 Do Gliwic jeżdzę do Forum 🙂

      Odpowiedz
  6. Renata B says:

    każde słowo znowu będzie za małe….więc znowu tylko podczytuję po cichu…jak ten złodziej zerkam ukradkiem… ale tym razem pozdrowić muszę

    Odpowiedz
    • julia says:

      hej, hej… Ty mi sie tu nie odzywasz bo Ipadem nie chcesz się podzielić co mi ukradłaś sprzed nosa 😉 Ty nawet jak słowo zostawisz to piękne i mówi wiele.

      Odpowiedz
  7. gosik says:

    O mamuśko ależ masz wspaniałą siostrzenice!!!od lat wiadomo,że dziecko prawdę powie 🙂
    Tosia jak zwykle powala na łopatki <3
    achh jak mi się taka skrzynia marzy ale musiałabym chyba ją na suficie zamontować bo mój dom to maleńka klitka 😀

    Odpowiedz
    • julia says:

      u mnie właśnie stoi prawie na suficie bo też mamy mieszkanie nieduże 🙂 Skrzynie zrobił mi mąż pod choinkę dwa lata temu, bo miałam takie trzy pudła tekturowe „czapki”, „szaliki” i „dodatki”.. A On mi zrobił niespodziankę i w jedno sklecił 🙂

      Odpowiedz
  8. Magda says:

    Zawsze jestem w szoku i dziwię się jak głupia, kiedy kolejny raz uświadamiam sobie ile piękna i magii otacza mnie w tym szarym i codziennym życiu!!! Ale tak to już chyba jest , ze wystarczy tylko zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć dookoła… ciągle uczę się patrzeć sercem na ludzi i świat choć czasem jest to bardzo trudne. A Ty Julia czaruj i wzruszaj nas więcej i więcej… dzięki:)

    Odpowiedz
  9. Paulina says:

    Siadłam, żeby posta pisać, bo dzieci śpią… i weszłam do Ciebie, na facebooku wyskoczyło o Śląsku, a ja raz jeden tam byłam, w Rudzie Śląskiej konkretnie, na bardzo wyjątkowym koncercie, rok 2004, całą noc z Twórcą jechaliśmy pociągiem, poznaliśmy wspaniałych ludzi… ale mniejsza z tym! Cudowna Kornelia! Już widzę moją Lenkę, jak za parę lat taki list do swojej ciotki pisze, a ona ciotki swoje kocha wyjątkowo. Sama jeszcze nie jestem ciotką, ale też doczekać się nie mogę, jak to będzie fajnie. I o czym to ja tego posta pisać miałam…? 😉 Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Ja, Rudo ślonsko to je obok 🙂 to je fest pikne miasto. I trzeba przyznac, że kultury na śląsku jest dużo. koncertów masa… ale knajp to ja tu fajnych nie znam… może dlatego tez, że nie szukam.

      Odpowiedz
  10. Ewamaison says:

    przede wszystkim świetnie piszesz…oddajesz klimat tematu i problemu…co do śląska tego w centrum, mam podobne odczucia…wiele lat jeździłam tam do moich dziadków i ta szarość i bijący z tego miejsca smutek, rzuciły mi się w oczy już wtedy…ale zauważyłam tam, podobnie jak Ty, pod warstwami kurzu i sadzy, urok i piękno kamienic tych miast…zawsze żałowałam, że niszczeją…zawsze żałowałam, że w naszym kraju nie ma na to pieniędzy…na renowację…szkoda, bo takie budynki teraz nie powstają…pozdrawiam Cię i małą Tosię też…moja Tosia chorusiana więc, wszystkiego dobrego

    Odpowiedz
    • julia says:

      takich budynków tu niezliczona ilość. ogrom. mnie to czasami tak oczy łzami zachodzą jak widzę każdej zimy, że już nie zostaje nic.. demolują, bezdomni tam śpią.. a kiedyś… kiedyś prezes huty, właściciel tam mieszkał.. budynek wielki jak szkoła. i jeden człowiek z rodziną. a ten budynek jak pałac. jakie tam są klatki schodowe, jakie pokoje… o rany.. wyć się chce w głos.. a potem postawią kolejny szklany budynek na 60 lat, bo tylko tyle wytrzyma..

      Odpowiedz
    • julia says:

      Ach, no i zdrówka Tosiulce!

      Odpowiedz
  11. paula says:

    Cudowny list. Słowa prosto z serca, tak szczere jak tylko mogą być słowa dziecka. Jak Jej musiało bić szybko serduszko jak rączka po kartce tańczyła i drżała, w głowie było pewnie tysiące myśli… Życzę Kornelii aby nigdy w życiu nie zatraciła tej szczerości prosto z serca płynącej, tego uroku i tej uczuciowości. Życzę by na swej rozpoczynającej się drodze w życiu spotkała dobrych ludzi, którzy docenią to jaka jest wspaniała. Was już ma. Ma Ciebie, ma Mamę i Tatę, dzięki, którym rozwija się w Niej Wspaniała Kobieta. Pielęgnujcie w Niej ten niesamowity urok.
    Co do listów… Moja Lila w sierpniu przyjęła chrzest, na Mamę Chrzestną wybraliśmy moją Siostrę. Jest ode mnie 7 lat młodsza, zawsze dzieciak, skarżypyta, podbierak kosmetyków, upiększacz moich szkolnych zeszytów. Kiedy cztery lata temu wyprowadzałam się z domu, nie pomyślałam nawet jaka więź może się między nami zrodzić. Aga jest wspaniałą Kobietą, mądrą, konsekwentną, uczuciową i cudowną Ciocią Lila. Nie mogliśmy wybrać lepiej. W dniu chrztu Aga podarowała Lili Anioła i najwspanialszy list jaki kiedykolwiek czytałam. List jest napisany do Li, ale z adnotacją, że mama może przeczytać. Uczuć jakie wywołały we mnie te słowa nie zapomnę do końca życia. Jak zmienił się mój świat jest nie do opisania. Ta zapisana drobnym druczkiem kartka papieru ma dla mnie niewyobrażalną wartość. Kiedyś usiądziemy z Lilą razem w fotelu i przeczytam jej słowa Cioci. Choć ma dopiero kilka miesięcy, już teraz „uczę” ją szacunku do drugiego człowieka i szacunku do jego uczuć. Wierzę, że po przeczytaniu Tego listu, będzie on skarbem w jej małym serduszku…
    Nasze dzieciństwo to końcówka ery listów pisanych ręcznie, dlatego my wiemy Julia jaką wartość one mają. Jak trzeba o nie dbać, doceniać i pielęgnować. I domyślam się jakie uczucia szalały w Tobie kiedy czytałaś słowa Kornelki. I jeszcze jedno Ci powiem Kochana – takich listów nie dostaje się ot tak. Na takie listy trzeba sobie zasłużyć. Jesteś Dobrym Człowiekiem dlatego było Ci dane czytać te słowa. Dlatego Ta Mała Dziewczynka obdarzyła Cię takim zaufaniem. Ten list to morze uczuć, ale też wielka odpowiedzialność, żeby nigdy nie zawieść tego małego serduszka pełnego wdzięczności.
    U nas dziś leniwie, pachnie ciastem pomarańczowym, wieczorem zamigotają świece i znów siedząc w fotelu powiem mojemu J. jak to cudownie, że Ciebie Julia znalazłam w sieci (mam ogromną nadzieję, ze kiedyś się spotkamy) i przeczytam Mu Twój post, bo czytam każdy. I nic nie powiemy, bo nic nie trzeba dodawać…

    Odpowiedz
    • julia says:

      nie mogę się powtarzać i znów pisać jak uwielbiam te Twoje komentarze.. to taka opowieść Twoja za moją.
      Ja ostatnio jestem tak zapędzona wciąż, że brak mi właśnie tych wieczorów ze świecami na spokojnie zapalanymi, z kubkiem kakao. Cięgle gdzieś lecę ostatnio.. A przeciez nawet taki piękny lampion kupiłam.. Muszę trochę zwolnić.. jeszcze tylko kilka rzeczy do końca dopnę i zwalniam… żeby jak i Wy zasiąść wieczorkiem melancholijnie. Oj tak, chciałabym się spotkać bardzo!
      Całuję Was mocno i ściskam czule :*

      Odpowiedz
      • paula says:

        też jestem zabiegana, bo tysiące spraw w głowie, bo jeszcze to i tamto, bo pranie, bo naczynia do zmywarki, bo zrobiłam dziś milion pierwsze zdjęcie Li i chciałabym obrobić, książkę poczytać, koszulki i śpiochy poskładać, co na obiad pomyśleć, na maile odpowiedzieć, kurze zetrzeć, a przecież jeszcze w szafce z przyprawami bałagan się zrobił, no i ciasto świeże pachnące chciałoby się upiec, ale przecież to wszystko nie zając… ważniejsza jest Li i jej ćwiczenie przewrotów i z nową grzechotką rozmowa i książeczka na przeczytanie czeka… a od stycznia wracam do pracy. Jak to wtedy będzie? Tysiące wątpliwości. Ale dam radę, dam bo chcę. Chcę się realizować też w pracy bo taki ze mnie typ. Typ wierny słowom, które u Ciebie też znalazł „szczęśliwa mama..” To tak jak z tymi leniwymi wieczorami, staram się żeby były, bo wtedy mam czas dla męża i… dla Ciebie 🙂
        I wiesz Julia, my mamy tak mamy chyba, ze im więcej się chce tym więcej daje się radę. Nie masz powodów mieć wyrzutów sumienia, ale chęć zwolnienia na chwilę to też dobry pomysł bo wtedy można złapać dystans, dostrzec to co ważne. A ja się właśnie u Ciebie tego nauczyłam :*
        Ehhh, a mi jeszcze własny blog po głowie chodzi… tylko już wtedy muszę gdzieś wniosek złożyć o wydłużenie doby :)wiesz gdzie to się składa? bo Twoja na pewno ma więcej godzin. Uściski!

        Odpowiedz
        • julia says:

          Tak! tak! załóż. koniecznie. tak jak pisałaś, teraz wydaje się, że już czasu nie znajdziesz…a jak go już założysz to się znajdzie.
          choć ja musiałam się nauczyć planować czas z nim, tak by nie zabierał rodzinie chwil… ale niestety jeszcze nad tym pracuje, nie jest tak jak bym chciała…czasami wieczorem zamiast wtulać się w męza i film oglądać to ja zdjęcia selekcjonuje, tekst piszę… ale na szczęście są i te romantyczne wieczory…

          Odpowiedz
  12. Monika says:

    pięknie, tak to prawda że jak się czyta Twojego bloga to są piękne teksty i piękne przeżycia i wiesz co? jestem dorosła, i jestem na zakręcie ale jak jak naprawdę dorosnę to chcę być taka jak Ty 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      Mam dziś taki dzień zwątpienia. w sens tego co robię tu na blogu… czytam ten komentarz i myślę.. jak to…? jak to by było go nie przeczytać? nie wzruszyć sie? nie uśmiechnąć? Ja nie jestem warta naśladowania. Jestem egoistyczna, pyskata.. no trudny ze mnie człowiek… a i przez to że mam taki charakter nie łatwo czasami mi żyć… a i na zakręcie dziesiątki, setki razy się bywało..

      Odpowiedz
  13. Ewa says:

    Boskosc we wszystkim, a list..co za wrazliwosc, ciezko u
    wierzyc ze dopiero tyle lat ma

    Odpowiedz
    • julia says:

      mnie jest szkoda, że jest tak mądra i dorosła. czasami Jej mówię, ze ma dopiero 10 lat, że nie jest odpowiedzialna za cały świat, żeby była jeszcze dzieckiem bo ta beztroska nigdy nie wróci… a Ona myśli o wszystkim. zasypiając pyta Mamy co robić jakby w nocy zaczęła się wojna…

      Odpowiedz
  14. Ale wzruszyłam się Julka.. piękny list dostałaś! Piękna osóbka z tej Kornelki, mała z wielkim sercem coś czuję. Moja Nadia ma też 10 lat.. to jakoś tym bardziej wzruszam się teraz tu.
    Przykro jest czytać o tym Śląsku… o zabytkach spadających ludziom pod nogi.. idących na opał.. przykre niesamowicie.
    Za to Tosia pięknie dodaje radości całemu obrazowi 🙂 Śliczna mała dziewczynka 🙂
    I skrzynia na czapki i szaliki niesamowita!

    Odpowiedz
    • julia says:

      Skrzynie mi Adaś zrobił 🙂
      A Śląsk… cóż, idzie wszystko ku upadkowi i nic nie powróci.. Ludzie zmądrzeją za późno… 🙁 A Ci co by chcieli coś z tym zrobić nie mają środków na to 🙁

      Odpowiedz
  15. maryś says:

    „Inspirujesz ludzi, żeby otworzyli się do świata”

    zapisz to sobie wielkimiwołami na suficie, nad łóżkiem, jak otworzysz rano powieki od Adamowego pocałunku, to przeczytaj i nie zapomnij…

    Po takim liście od Kornelki to ja bym chyba fruwała. Widziałam dziś radosną, kolorową sójkę, to chyba Ty z tej radości tak szarość ubarwiłaś 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      hahahahahaha!! Ty Maryś jak walniesz to albo rozbawiasz, albo ryczy się jak bóbr… Nota bene, jakie te baby głupie, ciągle o płakaniu, wzruszeniach, cudnie, pięknie… Jezu, Jezu… jakieśmy som daremne 🙂

      Odpowiedz
  16. Edyta says:

    Niesamowita dziewczynka. Nie-sa-mo-wi-ta…
    Wrazliwa i mądra…
    Gratuluję rodzicom…
    i gratuluję „cioci Julii” – taki lit to w ramki i na sciane…

    Odpowiedz
    • julia says:

      Oj tak. Będzie w ramce. Koniecznie.
      Są dwie. Bo to bliźniaczki. Druga jej przeciwieństwo. Nie uczy się nic, nie słucha, ale jak tańczy, śpiewa, na gitarze i pianinie gra.. no warjot czysty 🙂

      Odpowiedz
  17. Hiena says:

    Cudowna dziewczynka. List szczery, prawdziwy. Pieknie jest otrzymac takie slowa – nie wyklepane na szybko na klawiaturze, ale napisane na prawdziwym papierze, z obrazkiem, z wysilkiem dojscia na poczte lub do skrzynki… 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      O to chodzi… Już przeciez nikt istów nie pisze, nie dostaje… a ja dostałam.. i taki… Wiesz jak to jest pięknie na duszy… tak czytałam i się zamyślałam a mój Adaś mówi „no tak, a do mnie same rachunki” 🙂

      Odpowiedz
  18. lesia says:

    Bardzo ladnie napisano o domu i takie cieple zdjecia…A taka siostrzeniczke tez mam, nawet dwie! 🙂 Ta mniejsza czesto mi zostawia listy, malunki i wlasnie dzis jeden taki znalazlam:))
    Tu jest: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151098705361207&set=a.425852601206.219616.569011206&type=3&theater

    Odpowiedz
  19. anna ch says:

    ojej słodkie ! jaka mądra dziewczynka ! ten list zasługuje na wyjątkowe miejsce !

    pozdrawiam Was anna ch ania

    Odpowiedz
  20. szafeczka says:

    O matko jak się wzruszyłam tym litem! Niesamowite… jakie dzieci są szczere… szkoda, że ludzie z czasem tracą tą piękną cechę, ale oczywiście są wyjątki dla których warto mieć wiarę w ludzi 😉
    Ja bym na Twoim miejscu oprawiła ten list w ramkę! Jest cudny! Bezcenny! razem z kopertą i tym prawdziwym znaczkiem 😉

    A Tosia… o rany czemu ja jej nie poznałam? No czemu? To taka piękna istotka z tak słodką twarzyczką, że tylko patrzeć i patrzeć ;))
    A te jej pucki to aż się proszą żeby je wycałować ;))
    Chociaż ja to zawsze wolałam całować stópki… a teraz słyszę: „mamo ja już nie jestem małym dzidziusiem…” 🙁

    Odpowiedz
    • julia says:

      Już niedługo sama będziesz takie listy w ramki oprawiać Kochana 🙂
      Musze tylko znaleźć ramkę godną owego listu..
      A co do całowania..
      Ja to zawsze całuję szyje 🙂
      Więc całuję Was mocno :* 🙂

      Odpowiedz
  21. Olga says:

    Piękne, szczere słowa, bardzo wrażliwe dziecko … ile kilka słów spisanych, może zmienić w życiu …
    Wiem, bo dzięki jednemu takiemu listowi jestem z moim P. …
    Cudna Twoja Rodzinka …
    Pozdrawiam ciepło
    ps. skrzynia obłędna !!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      tak, tak, skrzynie kiedy dostałam rozczuliła mnie do łez. robił sam w ukryciu 🙂
      Dziecko nawet za wrażliwe i przez to traci troche dzieciństwo… 🙁

      Odpowiedz
  22. mitra says:

    Też mieszkam na śląsku, i ten śląsk kocham ten jego industrialny czasem dla mnie księżycowy krajobraz.

    Odpowiedz
    • julia says:

      On nie jest oczywisty, trzeba się przyglądać i szukać, trzeba mieć taką wrażliwość by znaleźć ten klimat… jedna ja jestem wieśniara, mnie do wsi ciągnie 🙂

      Odpowiedz
  23. Jula taki dar jaki Ty masz zamykając myśli w przepiękne słowa, rzadko kto ma. To wielki dar, bo Ty potrafisz sprawić, by ludzie śmiali się, i płakali, wzruszali, i drżenie serce odczuwali… I wiem, że Tobie to z lekkością przychodzi, wiem to!:)
    Tyś WIELKA jest i wielkie słowo masz, to wiesz!:) I Kornelka równie WIELKA będzie to pewne też! I chwała jej za to, że na właściwych autorytetach w tak młodym wieku się zna:)

    Odpowiedz
  24. Paula W ! :) says:

    Julia powiem że wcale mnie wrażliwośc Korneli nie dziwi,ani wcale po przecież taką wspaniałą i wyjątkową mamę ma i ciocie i babcię:)toż to dziecie to wszystko w genach ma:)
    List na wagę złota,ale te słowa które napisała Boże drogi toż to najpiękniejszy prezent jaki ktoś może podarować.
    Wy wszyscy jak z innej bajki jesteście takiej nie realnej tworzycie wspaniała rodzinę już od pokoleń przekazujecie co jest w życiu ważne.
    Tak jak śląska nie lubię i tak jak mi się od zawsze nie podobał,tak od tego postu innym okiem na patrzę…bo i ja Kocham wracać do lat wstecz,i myśleć jak to było kiedyś…widzę te schody a na nich takie trzewiczki za kostkę i podkolanówki tuź pod kolanko,krótkie spodenki na szelkach pod biała koszulą i chłopca z blond czupryną co z teczką w ręku ze szkoły do domu wraca….

    Odpowiedz
  25. Julitta says:

    Urodzilas sobie piekna, dobra coreczke…A twoja siostra urodzila sobie takie dwie..:):):):) Jaki cudowny list. bedzie mi sie snil. Moja Maja zrobila dla taty swojego ostatnio prezent. Ksiazke z pieknym zdaniami, wierszami dla niego. Wszystkie napisane przez nia. Zrobila taka malutka wersje, zeby mogl zawsze w portfelu nosic i zagladac caly czas… Ja ryczlam, on ryczal ! Takie to wzruszajace bylo…
    Wy tam moze wstajecie powoli a ja dopiero czytam i pyzy z miesem jem !
    Pieknie napisalas. Znowu. Nie wiem czy to mozliwe, zeby mi sie czasami mniej chociaz podobalo:):):)

    Odpowiedz
  26. mysophie.pl says:

    Tosia rozjaśnia wszystko. Ma taki słodki usmiech! i zawsze jej pucki mnie rozbrajaja! wozek Moover widze wykorzystuje na wszelkie mozliwosci:) zosia ostatnio chciala sie w nim polozyc spac! jednak ich kreatywnosc nie zna granic, strach sie bac jak sie bedzie to rozwijało z wiekiem:)
    a wtedy tez mam nadzieje ze beda pisaly listy, cudowne listy!
    List dostalas najpiekniejszy na swiecie! Ja uwielbiam pisac listy, choc teraz juz to taka rzadkosc, mam cala kolekcje swoich listow z kolezankami z dawnych czasow no icala pake listow od babci, bo z babcia pisalysmy regularnie! co tydzien! szkoda ze listopisanie zanika…..

    Odpowiedz
    • julia says:

      Listów z przyjaciółmi, z chłopakami mam mnóstwo. zamkniete w starych walizkach.. ale listy z Babcią to musi być coś! zazdroszczę…
      Tosia to ma teraz taką manię, że wózek i chodzik chce pachac na raz… szaleństwo 🙂

      Odpowiedz
  27. Konrad&My says:

    Podglądam bloga rodziców Tosi,wielki ukłon w mamy stronę.
    „Bliźniaki medalisty”urodzone w Opolu-tak się składa że w tym szpitalu przeleżałam jakiś rok swojego życia(urodzony syn i ***),dr L która odbierała poród uratowała przez 20 lat pracy niejedno dziecko,to najlepszy lekarz w tym szpitalu,no cóż a Pan ordynator Ł uratował życie mojego synka.Kij ma jak zwyle dwa końce o zasługach ich nikt nie pisał a dziś oczernia każdy.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Pamiętam jak kiedyś trafiłam do szpitala w Pszczynie na wyrostek. Przez przypadek tam akurat. Wszyscy dookoła mi dzownili, że to umieralnia, że chirurgia tam to koszmar… a ja czułam się tam wspaniale. niezwykły lekarz mnie operował. taka oaza spokoju, dobroć chodząca. Pielęgniarki jak dobre Mamy… dla mnie to cudowny czas.. ale jak to w życiu, o dobrym wieść się niesie bardzo wolno, czasami gdzieś po drodze zanika.. złą wiadomość znają wszyscy 🙁

      Odpowiedz
  28. lilanina says:

    Jeśli Kornelia tak napisała, to na pewno tak jest. Cudowny ten list, u Ciebie na blogu często taka ilość emocji, że już się zdążyłam uodpornić, a tu proszę – cieszę się i cieszę do tego listu 😀 piękny jest.

    Odpowiedz
    • julia says:

      Emocje to ja mam dopiero u Ciebie…!! Gdzieś ostatnio czytałam jakies komentarze na temat blogów dziecięcych czy coś i wszyscy Cie tak wychwalali pod niebiosa!! W pełni zasłużone.

      Odpowiedz
  29. alicja says:

    na slasku sa piekni ludzie….
    i Ty naprawde taki list dostalas….
    i taka skrzynie masz naprawde….

    i nie napisze duzo wiecej, bo na tym laptopie jezyk polski kalecze….ale bede czesto tutaj u Ciebie na slasku w goscinie….

    Odpowiedz
  30. Arleta says:

    Cudownie się czyta Twojego posta. O śląsku, kamienicy i korytarzach. Ale jak przeczytałam List Kornelki to klucha w gardle staneła. Cudowna dziewczynka i na pewno o niej uslyszymy nie raz. A słowa z jej ust są wielkie i rozczulające. Do tego cudowne rysunki.

    Chyba wszystkie Kornelki są takie delikatne, wrażliwe i mądre. Moja ma dopiero 7 lat ale czasami jak rzuci takimi własnie tekstami to tez mam ogromne łezki.

    Odpowiedz
  31. Natalia says:

    Czyżby dzielnica miasta zaczynająca się na „Z”? 🙂
    Tak mi się jakoś kojarzy.

    Śniłaś mi się dziś. Robiłaś mi zdjęcia do jakiegoś folderu 😀
    Byłam u Was w mieszkaniu. Było pięknie, tak surowo ale niezwykle klimatycznie. Na ścianach dużo zdjęć. Na jednym Ty i Adaś leżący na łóżku. Na tym zdjęciu miałaś czarne włosy i taki bardzo mocno make up z pięknymi, długimi rzęsami 🙂

    Odpowiedz
  32. ewelajna says:

    Ty Szczęściara jesteś…. Wielka Szczęściara…Dostać takie słowa od dziecka jest czymś niesamowitym, a Ona sama niezwykle wrażliwa. Wszystkiego dobrego Wam Obu!

    Odpowiedz
  33. madzi says:

    Kiedyś mieszkałam w Stanach jakiś czas, w tym stanie najbogatszym. Kiedy wróciłam do kraju wylądowałam w Katowicach, odebrał mnie Tato i kiedy tak jechaliśmy serce mi pękało ze smutku. Powiedziałam Tacie, że wiem teraz jak widzą Polskę turyści. Spytał jak. Odpowiedziałam, że strasznie tu biednie… tak to widziałam wtedy. A wróciłam zimą, z gorącego lata, palm, oceanu… dla tych szarych, wąskich ulic, szarych ludzi, smutnych… – tak bardzo mnie to bolało, że tak u nas jest. Ale teraz tego tak nie widzę, bo zbudowałam swoje miejsce na ziemi właśnie tu. Tu mi dobrze, swojsko i tak z miłością, każdy każdego zna, nawet schemat ulicy ten sam: ja spacer z córcią, pan sklepik warzywny zamyka, a ta pani do kościoła idzie, a ta z pracy wraca… mój świat, mojego męza, mojej córeczki – ten nasz, tak ja u Ciebie za progiem domu. Przykro mi, że jest wciąż tyle biedy, zaniedbania, patologii dokoła, ale wtedy przypominam sobie opowieści poznanych ludzi z innych jeszcze biedniejszych krajów i odkładam na bok swoje żale, ciesząc się tym, co mam. Tak ja Ty Julio, jak Kornelia, jak każdy kto ceni życie. A Ty Kornelio zasługujesz na ogromny szacunek i uznanie. Dla mnie jesteś wielka! Dorośli powinni z Ciebie przykład brać. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      O tak.. Zawsze kiedy zaczynam myśleć, że chciałabym mieć lepiej.. choć ja tak raczej nigdy nie myślę, zawsze mam w głowie, że mi to nawet za dobrze jest 🙂 No ale gdyby zdarzyło mi się tak myśleć to widzę tych co urodzili się w kraju wiecznych zamieszek, wojny… biedy.
      Oj, ale zazdroszczę taj Ameryki!! Jak ja chcę ją odwiedzić.. Ale na razie dom, potem drugie dziecko i lecę! 🙂 No i gdzieś Ty była?! tak mi tu Ciebie brakowało!

      Odpowiedz
      • madzik says:

        Julia jak miło, że pamiętałaś o mnie, że pamiętasz o tych, co tu Cię czytają, co dumają nad Twoimi słowami, to najlepszy dowód na to, że robisz, co czujesz, a nie wypełniasz pusto blogowe miejsca.. a gdzie byłam? nawet nie pamiętam, więc nie warto tam było być. Czasu wolnego coraz mniej, a pochłonął mnie internet gdy miałam wolne pięć minut, od strony do strony miałam ochotę zobaczyć, co „tracę”. I jedno wiem nie tracę nic, ile śmieci jest w tym wirtualnym świecie, powielania , małpowania… Nawet zerknęłam na różne blogi, wiecie jak bardzo wszyscy wszystko powtarzają jedni od drugich? Ja wiem, że nie łatwo o coś nowego, coś od siebie napisać ale przypisywać cudze słowa, cudze myśli, styl sobie? Ludzie… Czasem trzeba posmakować czegoś innego by zrozumieć, co się ma. Nidy nie czytałam innych blogów i czytać nie będę. Ja nie mówię, że każdy musi mieć takie samo myślenie, ale widzę, że ludzie uwielbiają tandety i wulgaryzm, narzekanie i oskarżanie.. U Ciebie tutaj tego nie ma, u Ciebie mi dobrze i teraz to wiem najlepiej. Jak córeczka moja będzie większa pokażę jej Twój blog, Twoją rodzinę, bo to wzór nad wzory! I nie dlatego, że macie dużo, ale dlatego, że doceniacie co macie. Ty Julio, WY wszyscy i każdy z osobna jesteście bardzo wartościowi i tworzycie idealną całość. Taką po ludzku idealną, taką szczęśliwą, dobrą… Myślę, że mnóstwo ludzi ma nawet więcej, ale tego nie widzi i nie chce widzieć. Choćby ten list, kto inny by go zauważył, tak docenił, no kto? Tu są kobiety, które te wartości znają, ale ilu ludzi przeszłoby obok tego obojętnie? Myślę, że większość.. A potem pytają jak być szczęśliwym, jak cieszyć się życiem? Później komentują, że się chwalisz, że nie każdy tak ma, bo Ty masz szczęście… No ludzie spójrzcie wokół siebie, macie dużo, bardzo wiele doceńcie to! Julio Ty zauważasz te najmniejsze, najdrobniejsze rzeczy i cieszysz się nimi, choć masz wiele to doceniasz to, wychwalasz swoją rodzinę (to wspaniałe!), rodziców, siostrę, męża, przyjaciół, pokazujesz nam też wartościowe materialne przedmioty, nigdy nie ukrywasz jak ktoś pyta piszesz wprost jaka firma, dzielisz się tym, bez ogródek.. I tak powinno być, to powinna być norma według mnie. Dlatego tak mi tu dobrze u Ciebie, bo lubię ludzi szczęśliwych. Tak naturalnie szczęśliwych i mających dużo do powiedzenia. Życie mamy prawdopodobnie jedno, więc to szczęście trzeba odnajdywać w sobie i wokół siebie, a Twoje słowa Julio to jedne z tych moich chwil, które składają się na moje szczęśliwe życie. Nie dziwię się absolutnie Korneli, że chce być taka jak Ty 🙂 PS co do Stanów Julio to odrębna historia, jeśli człowiek jest sam, to wszystko smakuje wtedy inaczej, bardziej gorzko.. ja miałam 22 lata i poleciałam sama, i byłam tam sama, bez rodziny, znajomych, więc poznałam tamten świat od innej strony. Nie chciałabym tam mieszkać, bo nie było tam mnie. Ale fakt USA to inny świat, zupełnie inny nie da się tego opisać, na prawdę warto polecieć i zobaczyć, nawet ludzie są inni, wszystko, wszystko inne. Polecam, ja też tam się kiedyś wybiorę, ale już z rodziną, bo chcę to zobaczyć raz jeszcze jednak z uśmiechem na twarzy, a nie tęsknotą w sercu. Pozdrawiam ciepło 🙂

        Odpowiedz
  34. Przepiękny list :))
    musi Cię rozpierać duma i miłość!
    Kiedy urodziła się moja córeczka, dostała swój pierwszy list właśnie od mojej siostrzenicy, a określenie „siostra cioteczYna” weszło w obieg 😉
    chwalę się: http://fotoo.pl/show.php?img=446530_dsc-1149-1024×768-.jpg.html

    Odpowiedz
  35. Justyna says:

    Ciary!!!!

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.