some pictures..

przez nasze wielkie, półokragłe okno w kuchni wpadło nam słońce jak oszalałe.
i wszystkiego chce się bardziej. 
i czasu nie ma na nic, bo łapiemy dzień..
dlatego dziś mam dla Was tylko kilka zdjęć..

Kolaże280 Kolaże287 Kolaże288 Kolaże289 Kolaże290marzec

 

tort makowy i chleb, z dłoni mojej siostry. zarówno jedno jak i drugie jest mistrzostwem świata.
piece kaflowe specjalnie dla Maryś. bo Jej się marzy.
pierwszy z nich w domu mojej siostry a drugi u moich rodziców.

 

Kolaże301 Kolaże279 Kolaże300 Kolaże291

 

a na tym zdjęciu, to lubię dłoń mojego męża na Antoninowej głowie. 
a miś Tosiny jest z Lollishop.
bo tak przychodzą do mnie te misie i lale, gdyż juz zbieram się od miesiąca, by zrobić post z przeglądem lal i miśków…

ach! i pufa od moi mili..

 

Kolaże298 Kolaże296 Kolaże295 Kolaże292 Kolaże297 Kolaże293 Kolaże294 Kolaże299

 

kocham czas w domu mojej siostry.
i to ciągłe „ciociaaaa, zagrasz z nami?”
to czasami gram. tutaj w „Kim jestem?”.
i ja w postaci najbardziej do mnie pasującej…

 

Kolaże314 Kolaże317 Kolaże316 Kolaże315 Kolaże318

 

a tu nawet trochę ten bałagan w porządkach wiosennych widać.. i pranie narzut z kanapy..
Tosiulka w spodenkach i body z babygap. kolekcja Peter Rabbit.
fotel i krzesło Quax.

 

Kolaże312 Kolaże313 Kolaże310 Kolaże305 Kolaże307 Kolaże306 Kolaże311 Kolaże309 Kolaże304 Kolaże302

 

Tosia ukochała sobie kotka. małego kotka z torby lali Ala ma kota. wszędzie go nosi w tej małej łapince.
„życie jest jak miseczka czereśni”.. o tak! moje jest! i to tych czereśni z sadu od Teściów.
rozczula mnie to, że zawsze pomidory koktajlowe Antka porozkłada na kanapki. na każdej po jednym.
piżamka z Petera Rabbita (najlepsza jaką widziałam. góra gruba, podwójna, dół cienki. ciepła. przy ciałku.)
pościel z najnowszej kolekcji effii.
wielki królik z bokado.
nogi Ali. co ma kota.
koniki z przepięknego pudełeczka, który dostałyśmy od Pauliny w prezencie..
„w życiu nie chodzi o to by czekać aż przejdzie sztorm, a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu”…
i to pudełeczko jest jednym z tysiąca prezentów jaki dostałam od Iwonki podczas naszego spotkania w Warszawie.. a potem spanie pod jedną kołdrą u Maryś. i pies co łapami po drewnianej podłodze krażył. i kaloryfer co stukał i pukał..
a kule.. o rany.. kule są z Cotton Ball Lights. oszalałam na ich punkcie!!

Kolaże281 Kolaże285

 

a tutaj to… tabliczki przed wejściem do twórczej pracowni mojego Taty..
i… jak miałam 8 lat to dostałam kucyka.. a potem mój Tato zrobił mi do niego bryczke i sanie. te sanie są w całości wykonane przez mojego Tatę.. nawet tapicerkę uszył.. 

 

 

 

Napisz komentarz...
  1. entomka says:

    Chciałam tyle napisać, ale chyba powzdycham tylko w ciszy….
    Dostarczyłaś tymi kadrami tylu wrażeń, z jednej strony cudna córeczka, z drugiej wspomnienia z dzieciństwa, tu ubranka, gry, a tam kule, które i moje skradły serce…
    I do tego same zdjęcia….. ech….

    Odpowiedz
    • julia says:

      myslalam , że dodanie samych zdjęć mniej czasu mi pożre 🙂 a okaząlo się, że przebranie ich, pozmniejszanie i powstawianie zajęło tyle samo co kiedy pisze tu bruliony słów 🙂
      i kiedy ja chciałam się spełniac w pisaniu to ludzie lubią bardziej te moje zdjęcia 🙂
      niech będzie..ważne, że ubią cokolwiek 😉

      Odpowiedz
  2. Hiena says:

    Jak tam u was cudnie! Jak chcialo by sie tak zamieszkac…! Tosiny fotelik- malutki, taki stylowy. Tez mialam podobny kupic, no i sie zawahalam… I ta stara waliza, piec kaflowy….
    Kule!!!! Cudne!
    Ale najbardziej podobaja mi sie sanie. Bo takie od serca. Bo takie pracochlonne. Bo cudne!

    Odpowiedz
    • julia says:

      za te sanie to mój Tato jakąś piękną nagrodę dostał. i wstyd bo nie pamiętam jaką 🙁 coś w rzemiośle. no zdolny jest niezwykle. niestety nie odziedziczyłam z tych talentów nic 🙁
      a te piece, walizki.. to własnie Jego sprawka.. On w nas zaszczepił miłość do takiego świata..

      Odpowiedz
  3. ach te sanie… a ja już miałam pytać gdzie takie można nabyć… przepiękne. Masz zdolnego Tatę. Mój też zdolniacha ale w restaurowaniu staroci 🙂 A Tosiowy fotel skąd? Ściskam mocno 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      sanie sa do kupienia bo zrobił kilka sztuk. a że nigdzie ich nie reklamował to są.
      Tosiowy fotel z Muppetshop, Quax.
      restaurowanie staroci też nam bliskie bo mój Tato ma muzeum antyków 🙂

      Odpowiedz
      • Ach… A ile takie cudne sanie kosztują? Gdyby byly takie saneczki w wersji do ciagniecia za sznurek…cos pieknego…

        Odpowiedz
        • julia says:

          nie pamiętam dokładnie, ale chyba koło 15 tysięcy. małe byłyby boskie.. 🙂
          te duże wkładamy pod choinkę na boże narodzenie, bo u rodziców moich choinka wisi na suficie 🙂

          Odpowiedz
  4. magda says:

    Fajnie u Was 🙂 Grunt to Rodzinka 🙂 Julka jakim aparatem tworzysz swoje zdjecia ?

    Odpowiedz
  5. Agula says:

    Przepiękne, klimatyczne zdjęcia – ach 🙂

    Odpowiedz
  6. Czasem slowa sa zbedne tak jak w tym poscie,Julia te zdjecie ogladam jedno po drugim,i tak dobre dziesiec minut juz,napatrzec sie nie moge,jak ja kiedys bede dom budowac to z reka na sercu poprosze Cie o pomoc w wystroju i aranzacji,pieknie to malo powiedziane!u Ciebie nawet te kanapy bez nakryc wygladaja pieknie! Piece piekniejszych w zyciu nie widzialam! jesli mam jakis gust,to wbilas sie w moje w 100% nie znosze tych nowoczesnych mebli z plyt blyszczacych szklanych stolow(wlasnie sie swojego raz na zawsze pozbylam) gdybym tak pieknie mogla mieszkac od dzis to moje marzenie! Misia chce! Dla Marcysi,moge napisac ze chce identycznego;)? Cotton bols zamowione jupiiii 🙂 juz do nas na dniach przyleca w tym pudle skarbow co sie w polsce dla nas zbieraja:) moze jeszcze z misiem szybko zdaze! Tosienka wyglada cudnie jak w niebie w tej poscieli! Pracownia Twojego taty!!! Jakie skarby Julia rany Boskie maszyna,te obrazki swiete! A te sanie! Marzenie kazdego dziecka! Czy Ty sobie zdajesz sprawe jak piekne rzeczy Cie otaczaja no pewnie ze tak:) cale twoje zycie jak z bajki jest!!!! Nie zasne dzis no way!!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      ta pracownia Taty jest ogromna. pomieszczeń z 10 🙂
      tu tylko urywek bo sanie fotografowałam..
      ale wierzę, że nas odwiedzisz, Justynki chleb też czeka na Ciebie więc wszystko zobaczysz 🙂
      to chcę jechac do Ciebie na tą aranżacje jak najszyciej 🙂
      zamówiłaś tego misia już? bo może ja napiszę?

      Odpowiedz
  7. Ania says:

    KULE CUDOWNE 🙂 ZARAZ ZAMAWIAM A DOPIERO CO OPOWIADAŁAM SIOSTRZE O TAKICH I POKAZYWAŁAM U ZNAJOMEJ NA BLOGU ALE, ŻE ONA DALEKO MIESZKA TO POMYŚLAŁAM, ŻE U NAS PEWNIE TRZEBA BĘDZIE SZUKAĆ I SZUKAĆ A TU PROSZĘ… 🙂
    STRZELCE… MÓJ OJCIEC POCHODZI Z TYCH OKOLIC ;D
    A GDZIE TO Z TOSIĄ SOBIE SPACERUJECIE JAK CIEPŁO SIĘ ROBI?

    Odpowiedz
    • julia says:

      kule są boskie. zastanawiałam się jakie kolory.. i powiem Ci, że one jakiekolwiek by nie były to będą piękne!
      i na kablu jest wyłącznik jak przy lampce nocnej.
      Twój Tata krajan nasz? skąd dokładnie?
      a my spacerujemy zawsze najpierw do Taty firmy http://www.motoor.pl/
      a potem na deptak, do Dubiela. choć ja wolę za miasto jechać. do Paniówek.

      Odpowiedz
      • Ania says:

        Wiesz z firmą taty to jest tak, że wiem bardzo dokładnie gdzie ona jest mijałam ją tyle razy idąc z pracy coś załatwić gdzieś… i teraz jadąc autem mijam nieraz codziennie ale przecież nie przyjadę tam z M. i nie powiem hey czekam na Julkę haha 🙂
        Z tatą moim to nie chciałabym chlapnąć głupstwa ale nazwa Strzelce jest mi znana z rozmów ale bardziej wieś Łask więc ja nie wiem czy to Twoje okolice :)?
        Paniówki o tak ale tam to wiadomo auto, wózek do fury i w drogę bo na nogach to ze dwa dni hihi 😀

        Odpowiedz
        • julia says:

          Łask jest jakieś 50 km od nas. w stronę łodzi.
          jak się spotkamy to szczegóły dogadamy. idzie wiosna i ida spacery na pół dnia.
          więc napisz mi proszę na prywatnego maila swój numer telefonu i już będziemy się zgadywac konkretnie na huśtawki do Dubiela 🙂
          albo na obiad do tarnowskich gór. tam jest taka boska knajpa…

          Odpowiedz
  8. Widze ze misiek Tosi przypasowal…. Dobry wybor byl 😉
    Aaa… Julia jeszcze przepisy na takie pysznosci jak ten tort makowy bys zalaczyla 🙂 przepysznie wyglada !!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      miśka uwielbia 🙂 miałaś niezłe oko. w końcu to Ty jako pierwsza go zobaczyłaś 🙂
      ten tort nawet w połowie nie wygląda tak jak smakuje 🙂

      Odpowiedz
  9. paula says:

    nóżki, paluszki, pomidorki, królik, lala, dłoń Taty… Twój sekret szczęścia Julia to to, że idealnie zdajesz sobie z tego sprawę, doceniasz, pielęgnujesz i dzielisz się nim.
    (♥)

    Odpowiedz
  10. Agacina says:

    ile zdjęć! 🙂 Zamieszkałabym u Twojej siostry, tak mi się tam podoba! 🙂 A sanie! Och panie! Aż brak słów! Utalentowany ten Twój tata! One są jak z bajki!
    Och, jak ja Ci zazdroszczę tych wspomnień z dzieciństwa, tych skarbów od rodziców, tego domu rodzinnego… Ja Tworzę swój, niestety nie mogę na podobieństwo swojego rodzinnego, bo on nie był dobry (chodź bywały chwile dobre, nie powiem) ale aby Agacinka była szczęśliwa, próbuję jak najlepiej, żeby mogła mieć takie „podłoże” jakie miałaś między innymi Ty. I chciałabym żeby jeszcze zanim Agatka będzie miała dziesięć lat udało nam się mieć swój na zawsze kąt, bym mogła go urządzić od podstaw jak chcę i już bez tych umów na wynajem…
    … u nas właśnie dziś też o Misiu, bo zaginął…
    a teraz czuwam kolejną noc, bo Agacinka chora i właśnie w gorączce leży, więc blogowa, nieprzespana noc przede mną…
    buziaki dla Tosieńki :******

    Odpowiedz
    • julia says:

      niezwykle cenię tych co przykładu nie mieli a potrafią dać. chcą dać.
      najczęściej przy cięzkiej pracy, wytrwałości, cierpliwości dochodzimy do celu.. wierzę bez dwóch zdań, ze dom będziecie mieć.. może szybciej niż się spodziewacie 🙂
      moja Tosia miała ostatnio takiego wirusa z czterodniową gorączką 40 stopni a potem wysypka..
      tule Was i zdrówka życzę.

      Odpowiedz
      • Agacina says:

        masakra z tymi chorobami! my na antybiotyku od wczoraj i zaczyna się polepszać 🙂
        Dziękuję Ci za te miłe słowa! Kochana jesteś… 🙂

        Odpowiedz
  11. Magda says:

    jak tylko skończę się zachwycać to napiszę więcej. dziękuję za tę dawkę piękna na dobranoc.

    Odpowiedz
  12. Julia cudowne zdjęcia!!! boże ta bryczka mnie dosłownie na łopatki rozłożyła!!!!!! szok!!! tata sam??? jak to sam?? matko cudowna jest!! i piece cudowne!! też będę kiedyś mieć piec w swoim domu 🙂 Prześliczne zdjęcia :):)
    pamiętaj że nie tylko pies nas budził ale pewnie dziwne odgłosy z telefonu takiej jednej ;):):):) Uściski!

    Odpowiedz
    • julia says:

      sam, on takich rzeczy tworzy mnóstwo. ma ich miliony w głowie. no mądry i zdolny.. duma mnie rozpiera 🙂
      nie tylko pies…? nie mam pojęcia o czym tutaj mowa :))))

      Odpowiedz
      • hahaha Julia mówię że nie tylko pies co łapami krążył po drewnianej podłodze, nie tylko kaloryfer co stukał i pukał ale i telefon takiej jednej spać nie dał 😉 no wiesz, nie że się czepiam ;)) Buziaki :):)

        Odpowiedz
        • julia says:

          ale czy to moja wina? moja? że ludzie mi od 7ej rano naparzają? 🙂 i że oferty groupona na maila o 5ej rano schodzą? 🙂
          ale przynajniej nie chrapałam i kołdry nie sciagałam.. 🙂

          Odpowiedz
  13. N says:

    Wow. Przecudne zdjęcia a sanie nie z tej ziemi. Aż cieżko uwierzyć ze ktoś je ręcznie zrobił… Cudo!

    Odpowiedz
    • julia says:

      w imieniu Taty dziękuję za miłe słowa 🙂
      bryczka jest równie ładna jak sanie 🙂 poszukam nawet zdjęcia i dodam 🙂

      Odpowiedz
  14. moi mili says:

    Co za zdjęcia przed snem 🙂 uroczo tam u Was i smacznie! Ja skończyłam właśnie robić dwa łapacze i padam. W sumie jest 3 w nocy 😉 wiosna już blisko…hura!!!!

    Odpowiedz
    • julia says:

      jak wiosna to piknik. jak piknik to spotkanie!! hura!!! 🙂
      moja siostra zakochała się w pufie od Ciebie 🙂
      ściskam mocno!!

      Odpowiedz
  15. Zdjęcia jak zwykle boskie!:-) A ilość pięknych rzeczy na nich… wow! Dla mnie sanie i kule the best! cudnego dzionka 🙂 Marta vel Pozytywka

    Odpowiedz
    • julia says:

      no normalnie przestane chyba pisać tylko zdjęcia będę dodawać 🙂
      ściskam Cię mocno i odezwij się jak już bedziesz tańcować na nodze 🙂

      Odpowiedz
  16. Anja Cieri says:

    Piekno mieszka w szczegolach… Antonina ma magiczne dziecinstwo 🙂 Bajkowe sanie! Moc pozdrowien.

    Odpowiedz
    • julia says:

      oby życie Jej się takie udało.. oby nie wyczerpała limitu szczęścia.. tylko by na życie miała łagodnie rozłożone złe dni.. bo przecież wiadomo, że życie nie tylko bajkowe.. ze te tragedie, smutki też się ciągną wiernie obok nas.. tylko byleby łagodnie się z nią obchodziły..

      Odpowiedz
  17. Justyna says:

    Ach, cudowny klimat…i oglądając te zdjęcia jakby się tam było…z Wami…Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  18. Agnieszka says:

    Cudownie, cudownie, aż brak słów na tak pięknie obrazy… piec siostry będzie śnił mi się po nocach, podobnie jak tort makowy, który niechybnie zrobię w weekend:) a tata ze swym talentem – po prostu skarb… uwielbiam te Twoje klimaty, które są mi tak bliskie:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      ten piec siostry to był sprowadzany specjalnie z niemiec 🙂 przez nią wymarzony. a jak pachnie rano z niego drewnem i ciepło na cały dom się rozchodzi.. piec taki w domu to skarb.. a i ten Tata.. tak. Tata też skarb największy..

      Odpowiedz
  19. Ależ Tosik ma uroczy fotel! Tak dojrzale w nim wygląda;) Królewna. Przy saniach zaniemówiłam! Taka misterna praca, serce, dbałośc o detale, bo ta tapicerka idealna, toż to dzieło sztuki jest! Julia wiesz, że ja Twoje słowa kocham, ale czasem wiele słów nie trzeba, bo zdjęcia mówią wiele, cudowne kadry! Twoje siostrzenice mają świetną mimikę twarzy, piękne są!:)

    Odpowiedz
    • julia says:

      bo tą tapiecerkę to robił ktoś inny, ale że mój Tato jest perfekcjonistą i nie mógł się pogodzić z tą źle uszyta to wziął maszyne i szył całą noc. i uszył. sam. a wcześniej nigdy w życiu nie szył. no to jest niezwykłe.
      ten fotel to jak nasz kolejny domownik 🙂
      no ja chyba przestanę pisać 🙂 tylko zajmę się fotografią. tą moją robioną na auto. 🙂

      Odpowiedz
  20. Alcydło says:

    Tato musiał być w Tobie zakochany do szaleństwa:) Piękne są te sanie! Jak z bajki, dla prawdziwej królewny:)
    i piec, to moje dzieciństwo, odgłos trzaskającego drewna pod blachą, tańczące na ścianie odblaski ognia żywego:)) pięknie!

    Odpowiedz
    • julia says:

      czy był szalenie zakochany.. chyba nie..normalną ojcowską miłościa nas kochał. taka prawdziwą, szczerą, dbającą, troszczącą się.. jest wspaniałym tatą.
      ten odgłos drewna i cienie na ścianie.. tak. ten obrazek towarzyszy mi całe życie. u nas w kuchni zawsze trzaskało i tańczyło..

      Odpowiedz
  21. Karina says:

    Jak ty to robisz, że u Ciebie nawet bałagan wygląda ładnie;-), no jak?

    Odpowiedz
    • julia says:

      ładnie? ja już wariuje w tym zagraconym mieszkaniu 🙂 jest już tak naladowane tymi klamotami co je zbieram, że przejśc sie nie da.. a jak do tego zrobi się bałagan to już szaleństwo 🙂

      Odpowiedz
      • Karina says:

        U mnie bałagan to na pierwszym planie koty z psiej sierści, potem blender, który mój mąż postawił na komodzie w pokoju żeby się naładował, bo od pół roku nie znalazł czasu na naprawienie gniazdka, nad blatem w kuchni, bo się rozłączyło. Bałagan, który psuje mi humor zaraz po otworzeniu rano oczu, to sterta upranych rzeczy na komodzie z przewijakiem, którego tymczasowo nie używamy. Na dokładkę niemal zawsze rozstawiona suszarka z ubraniami. Właściwie na zakładkę z deską do prasowania. Moja mam wariuje z moimi rzeczami w biurze, które było kiedyś moim pokojem, a mnie nie korci żeby cokolwiek więcej zabrać, bo mi miejsca na wszystko brak. I niedługo sama się wezmę za wiertarkę żeby ramki popowieszać, listwy przypodłogowe przykleję do końca, bo mnie „niekastrowanie” męża męczyć zaczyna;-)

        Odpowiedz
        • julia says:

          mnie denerwuje suszarka z praniem. sterty prasowania nie mam bo nie prasuję. nic. gniazdko jakby się zepsuło to mój adaś w sekundę naprawia.. no ale ma inne wady.. np zostawia ciuchy na koszu na pranie zamiast włożyć do. do kosza na pranie a nie na. ale mu wybaczam i z tą miłością wkładam do 🙂 do kosza na pranie. 🙂
          i o ramki tez go nie prosze bo ma nowa wiertareczkę to sie cieszy jak dziecko jak może wiercić 🙂
          jak chcesz wyślę Ci swojego na kilka napraw. to akurat lubi 🙂
          ale na obiad musisz mocno trafić w jego gusta bo bardzo wybredny jest. ja mam już stałe pracowane menu żeby był szczęsliwy 🙂

          Odpowiedz
  22. Emilia says:

    Czekalam wczoraj na posta, ale dziecie mi sie rozchorowalo i poszlismy razem wczesniej spac. Tosiulka w tych bodziakach w kwiatuszki i zoltych spodenkach prezentuje sie przecudnie 🙂 a jak patrze na pluszaki to zaluje bardzo, ze moj Szymek w nich nie gustuje. Piece i kuchnie kaflowe kocham, w ogole w domu Twojej siosry sie zakochuje 😉 Zreszta wszystkie zdjecia Twoje jak zawsze czaruja, i patrze i przegladam i wracam :)) Safe sippy tez u nas zakupiony i zdaje egzamin rewelacyjnie, a do tego taki stylowy i wszyscy mnie zaczepiaja i pytaja gdzie go kupilam 😉

    Odpowiedz
    • julia says:

      właśnie to chyba jest tak, że dziecku to wystarczy jeden pluszak, ten ulubiony. bądź lala. ale ja, jako maniaczka pięknych rzeczy gromadzę ich tak wielki nadmiar, że szok!
      :)) no ale z tego nadmiaru Tocha wybrała ulubieńców.
      a Ty się powinnaś cieszyć, tzn że prawdziwy chłop z krwi i kości Ci rośnie.. 😉
      Mam nadzieję, że dziecie zdrowsze.
      ściskam mocno i całuję

      Odpowiedz
  23. sllonecznik says:

    o jezusiu jak Ci zazdroszczę tego pieca !!! maaaarzę o takim! nawet może i mogłabym taki mieć, ale niestety niekoniecznie mnie stać na stary dom do remontu kilkadziesiąt km od miasta, w którym pracuję … ech, życie 🙁

    Odpowiedz
    • sllonecznik says:

      poza piecem, reszty też Ci zazdroszczę, mogę?! 🙂 choć na pewno uważasz, że Twoje życie nie jest wcale tak beztroskie to z mojej perspektywy, patrząc na zdjęcia i teksty – jest 🙂 więc zazdraszczam i pytam – czemu nie ja ?! 😛

      Odpowiedz
      • julia says:

        zdrowa zazdrość jest normalna i każdy ją posiada. ja też wielu ludziom zazdroszczę. w takim sesie motywacji.. o piękne, zrobię takie, kupię takie, uda mi się tak mieć..
        marzę też o tym by mieszkać na zupełnej wsi.. a nie tej wsi przy mieście.. ale tutaj mój Adaś ma firmę i tutaj być „musimy”…
        ale i tak jest pięknie. bo dom, bo na wsi, bo pod lasem, bo swój ogródek..

        Odpowiedz
  24. justi says:

    cudnie, tam zyje sie lepiej, ach patrzac tylko na zdjecia chce mi sie zyc 🙂

    Odpowiedz
  25. Marta says:

    Ech, wzdycham sobie do zdjęć, wzdycham do kilku słów pisanych na kolanie i myślę że zazdroszczę piękna jakie odnajdujesz w swojej codzienności. Bo piękno otacza nas tu i tam, tylko my nie zawsze spoglądamy na nie z tej strony co należy.
    U Ciebie jak zawsze pięknie, schludnie i przytulnie.
    pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • julia says:

      bo to tak jest, że u każdego z nas jest pięknie. tylko trzeba się jakoś nachylić, podejrzeć od innej strony.. mogłabym użyć hasła „daj mi rodzinę, a sfotografuję Jej piękno’ 😉
      ściskam ciepło.

      Odpowiedz
  26. Ola says:

    Jak zawsze cudne zdjęcia 🙂 a sanie – piękna pamiątka, tata zdolniacha 😉 a że Tosia słodka to pisać nie muszę, bo to oczywiste 😉 no i chyba skuszę się na jakiegoś pluszaka dla mojej córci 😉 tylko wybór ciężki, bo wszystko śliczne;)

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja przy tym stoisku z pluszakami stałam 20 minut i byłam dwa razy bo się zdecydowac nie mogłam :))
      mają tez piękne wielkie lale..
      a Tata zdolny, oj zdolny… tylko szkoda, że na mnie nic z tych zdolności nie przeszło.. 🙂

      Odpowiedz
  27. Olga W. says:

    Tyle cudów, że trudno się skupić na jednym … piece, sanie, kule … te stopki Tosi … mniam
    Udanego dnia 🙂

    Odpowiedz
  28. Asia says:

    uwielbiam dom Twojej siostry,a ten piec kaflowy zakochałam się, kojarzy mi się z moim dzieciństwem mieszkałam w domu gdzie były piece kaflowe z pokojach i w kuchni…w zimowe wieczory jak było zimno stałam przy piecu w dużym pokoju razem z siostrą, mamą.. A zdjęcie inne cudne, Moja Tosia też ma lalę z kotkiem w torebce i też nosiła do przedszkola tylko kotka:-)) A Tosia twoja rośnie jak na drożdżach..jest taka fajna że aż chce ją wycałować i wyściskać 🙂

    Odpowiedz
    • julia says:

      dla mnie ten piec w kuchni był tak oczywisty, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam 🙂
      dopiero teraz przy tych zdjęciach nad tym myślę.. że to dzieciństwo całe moje przecież z tymi nogami w pieczniku jak się wróciło z sanek całym przemarzniętym i mokrym..
      że ten czajnik na piecu i grzanie rak nad..
      ten kotek z lali to jest numer jeden. nigdzie bez kotka się nie rusza. no szaleństwo. kotek ma siedzieć obok, leżec obok..
      buziaki dla Tosiulki.

      Odpowiedz
      • Mam nadzieję że kiedyś będę miała swój dom i właśnie taki piec, to moje marzenie…Teraz nie dosyć że mi brak moich piecy, to jeszcze wszystkich bliskich mi osób, z którymi mi się one kojarzą. ..ALe dobra przytulę się do Tosi i Kuby i będzie cieplej, lepiej. 🙂

        Odpowiedz
        • julia says:

          teraz w Polsce jest dwóch zdunów którzy robią takie piece z akfli kuchene. moi rodzice na ten swój czekali bardzo długi i kosztował majątek..
          popatrz co za czasy.. dach kryty szczechą kosztuje majątek, piec kaflwoy…
          całusy dla To i Ku :*

          Odpowiedz
          • Czyli pewnie nigdy mnie nie będzie stać na taki piec:-)) ALe pomarzyć zawsze można. To się porobiło, kiedyś piec taki był udręką wręcz gdy rano trzeba było zimą w nim palić, ja jak sama paliłam w piecu to aż kiedyś sobie przysmoliłam brwi bo mi mama powiedziała że jak nie mogę rozpalić to mam wlać trochę denaturatu, ale nie do końca zrozumiałam jej instrukcję obsługi hahaa. :-)) Buziaki przekazane:-)) Ściskam !

  29. Luiza says:

    Pochylam się przed Tobą, aby pokazać jak bardzo Cię podziwiam! Przepiękne zdjęcia, oddają za każdym razem, krótką chwilę, która trwa i jednocześnie przemija, cudo, cudo, cudo!
    Pozdrawiamy Was!

    Odpowiedz
  30. Mira says:

    Wszystko piękne! Tosia cudna! Wiosenne porządki u Was na całego. Jaka szkoda, że od jutra znowu zima 😛

    Ball Lightsy widziałam w sklepie z zabawkami pod domem i nawet myślałam, by kupić, ale były brzydkie kolory i olałam. Super, że można sobie stworzyć własne zestawy na stronie…

    Pomidorki na chlebie mnie rozczuliły! Tym bardziej, że maine Antke pochłania te maleństwa tonami i wszystko mamy uwalone! 🙂

    Gratuluję Tacie talentu. I zazdroszczę. Zawsze chciałam umieć robić meble. I wszelkie przedmioty z drewna. Rzuciłabym wszystko w cholerę i otworzyła warsztat! 😀

    Całusy! :*

    Odpowiedz
    • julia says:

      a jakie tam były kolory na tamtych?
      moja To układa te pomidorki i czasami nawet do buzi weźmie ale tylko przegryza i wypluwa. mała pierdoła 🙂
      jest takim niejadkiem że szok. ciągle cierpię w myślach, że nic pożywnego nie je 🙁
      Ja też zazdroszczę Tacie talentu. ja nawet kurde nie potrafię kokardy na prezencie wywiązać.. 🙁
      całuję i ściskam :*

      Odpowiedz
      • Mira says:

        Takie… kolorowe! 😉 No generalnie nie pasowały mi akurat…

        A Tochna jakby nic pożywnego nie jadła to byłaby anorektyczką! 😀 Moja z kolei to totalny głodomór. Tylko by jadła! Chociaż ostatnio trochę jakby minęła jej fascynacja jedzeniem, a bardziej wspinaczką zaczęła się interesować. Alpinistka jedna…

        Masz inne talenty Jula! A kokardy wiązać Cię nauczę jak chcesz! 😀

        Buziaki!

        Odpowiedz
  31. andzia... says:

    pomidory na kromkach rządzą. love it.

    Odpowiedz
  32. Maryś says:

    Sanie, kształt, forma, obicie, snycerstwo – próby najdoskonalszej – podziwiam. Dzieciństwo mi przypominają i miniatury taty mojego.
    Piece – :* – marzenie, też z dzieciństwa, z kurnych chat babć i smaku kani na blaszce z masłem podpieczone, kaszanki i chlebów i ciast z Owych ich buchających do czerwoności podbrzuszy -smakowanych
    Pomidory na kromkach – to początki zabawa kulinarnych Panny Antoniny jak widzę – i uśmiech mi wlewa łzy wzruszenia w oczy.
    Twoja karta z Marbuszki – to dopiero trafione! teraz oczy mi się śmieją naokrągło.
    Cuda i dziwy Panie.
    Wdzięczność
    Radocha, no BA!

    Odpowiedz
    • julia says:

      cuda i dziwy..
      a ja sobie wyobrażam jak te kaszanki, kanie i mleko w kankach na wsi mamy.. jak letnim wieczorem na werandzie siedzimy.. jak sobie opowiadamy książki, myśli nasze.. jak se w gorszy dzień nagadamy żeby w pięty weszło a rano zadzwonimy do siebie czy chcesz zakupy bo do miasta mąż jedzie..
      tak to bym sobie marzyła..

      Odpowiedz
  33. Ewa M says:

    Uwielbiam te Twoje zdjęcia 🙂 Oddaja cały klimat…

    Odpowiedz
  34. Dzięki zdjęciu Twojemu wpadłam na to, że z sippy można zdjąć gumę – bo Stach to tylko ją gryzie wszystko wylewa : ) Taki szczegół a w nasze życie wniósł tak wiele ; )
    Zdjęcia cudne, takie wyśmienite!
    No i NASZE, tzn. MOJE takie znowu z „częścią” taty Tosi.

    Tulę Tochę.

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja tą gumę zdjęłam bo wyprałam w zmywarce z jakąś patelnią z olejem i była tak tłusta, że ściągnęłam a potem gdzies się zapodziała.. 🙂
      mnie brakuję tego Taty na naszych zdjęciach, tym bardziej, że nawet trochę mi się On podoba ;)).. ale Tata nie chcę publicznie występować 🙂 więc szanuję Jego chcenie..a w tym wypadku niechcenie 🙂
      i my Was tulimy 🙂

      Odpowiedz
  35. Angela says:

    Witam 🙂 Niezwykle rzadko coś na tyle przykuwa moją uwagę, że poświęcam mu tyle czasu, ile poświęciłam na twój blog. Nie wiem jak ująć to w słowa, ale świat jaki wykreowałaś przez swoje opisy wydaje się magiczny, pełen spokoju i harmonii.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • julia says:

      pozostaje mi podziękować. mocno podziękować. bo czas w dzisiejszych czasach jest najcenniejszy. każdy dałby za niego miliony. a on głupi nie do kupienia.. każdemu go brakuje.. każdy za nim goni.. a Ty ten cenny czas poświęciłaś nam.. nagroda to dla mnie wielka. największa.
      dziękuję i pozdrawiam ciepło.

      Odpowiedz
      • Angela says:

        Na pewno postaram się wpadać z wizytą co jakiś czas. Aha, nie wspomniałam ostatnio, ale Tosia jest bardzo ślicznym dzieckiem, takim na które patrzy się z przyjemnością. I gdy ogląda się więcej jej zdjęć dostrzega się w niej coś takiego co porusza serducho, wiele dają zapewne stroje w którą ja ubierasz. Nie ma w niej przesytu Hello Kitty, Barbie itp. A to naprawdę się bardzo ceni, by wyłamać się z mody narzucanej przez otoczenie.
        Pozdrawiam Angela

        Odpowiedz
  36. gosik says:

    ooch jak ja lubie taki twoj mix !!! wszystko cudne ale Toska najpiekniejsza 🙂 !

    Odpowiedz
    • julia says:

      ja taki mix chcę dodac jak mi czasu brak.. a potem okazuje się, że zajmuje więcej niż jakbym pisała itp… 🙂
      a że Tośka najpiękniejsza.. to dobrze. bo to przecież szafa tosi 😉
      ściskam :*

      Odpowiedz
  37. I od czego tu zacząć??
    Od góry od dołu?? Od najpiękniejszego się nie da bo trudno takie wybrać ;-)))
    Piec… piec zatrzymał mnie przez chwilę… wyobraziłam sobie ciepłą, przytulną kuchnię… dwie osoby siedzące w ciszy i słychać tylko ogień skwierczący pod rosołkiem…
    Sanie… moim niespełnionym wciąż marzenie pozostaje kulig… taki… z dawnych lat, z końmi, saniami… ogniskiem na koniec… i tu poważę się na szczerość – wiem, że zrozumiesz… ZAZDROSZCZĘ CI… tych sań, tego kucyka, tej miłości o której opowiadają bez słów ;-)))
    Tosi komplementować nie będę coby jej uszy nie piekły ale zawsze mnie rozczula jej zafrasowana minka, uśmiech, piękne duże oczy w których czai się ciekawość świata… Jest prawie w wieku mojej chrześnicy może dlatego mam do niej taką słabość… i za każdym razem ilekroć natrafię w tekście na słowa Antonina zastanawiam się… skąd ten pomysł w Twej głowie się wziął – zdradzisz??
    Wam Kobitki życzę na dziś, na jutro i na każdy dzień dużo radości, optymizmu i wiary w to, że przecież świat leży u Waszych stóp

    Odpowiedz
    • julia says:

      a wiesz, że ja marzyłam o imieniu Adela dla niej.. Ale Adaś się uparł, że Adela to nie… 🙁
      no i dałam Antonina, bo już od lat wielu mi się podobało.. miało być oryginalne a tu wszędzie milion Tosiek …
      i koniecznie Antonina albo Tocha bo Tosia już tak oklepane..
      za życzenia pięknie dziękujemy i za cały wpis pachnący bogatymi słowami.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz.