wywiad

Odpowiem dziś na 11 pytań z ostatniego konkursu.
Pierwsze pytanie otrzymuje nagrodę główną, a kolejne 15% rabatu na zakupy w moim sklepie. Proszę o kontakt.
Dziękuję Wam moi Drodzy.

1. Chciałabym, żeby ktoś przeczytał Tobie ten komentarz. Żebyś zamknęła oczy i tylko słuchała… Może Adaś jak znajdzie chwilę, albo kto Ci się tam napatoczy.. Z pewnością najlepiej przeczytałaby to Tosiulka z Beniem, ale wątpię, że zdołają Ci to przekazać rzeczywiście tak jak jest napisane ? Jeśli kogoś masz pod ręką – zacznę od słowa “A teraz zamknij oczy…”. Jeśli jednak nie masz nikogo obok siebie i zamierzasz czytać sama (chociaż Ty masz babo tyle talentów, że kto wie….może i z zamkniętymi oczami potrafisz czytać ? ), to zacznę od razu od słów “Wyobraź sobie”.

Zamknij oczy i wyobraź sobie/Wyobraź sobie, że budzisz się w środku nocy. Adaś obraca się na drugi bok, a dzieci śpią cicho i spokojnie. Widzisz coś niecodziennego, coś niepozwalającego Ci dalej spać, dlatego postanawiasz podnieść się z łóżka. Stawiasz kilka kroków wgłąb pokoju i dostrzegasz wyraźnie duży rzutnik ekranu. Nim zdążasz do niego podejść, on samoczynnie się włącza wyświetlając na ścianie wielką, mrugającą poświatę. Zaciekawiona podchodzisz do migającego obrazu i nagle czas się zatrzymuje. Rozglądasz się dookoła. Wszystko stoi w miejscu. Drzewa zastygły nie szeleszcząc już liśćmi, ptak przerwał w połowie swój lot… Jesteś teraz tylko Ty i wyłaniająca się przed Tobą tajemnicza skrzynia, która wręcz błaga o otwarcie. Stoisz podekscytowana (chciałam tu użyć innego słowa, ale zachowam powagę sytuacji…) i otwierasz ją. A tam co? Rozum. Żywy rozum słuchaj. Zastanawiasz się pewnie, o co chodzi? Pytania udziela dołączony do “podarunku” liścik, w którym jest napisane:
“Julio, MUSISZ dokonać wymiany. Wyjmij ze skrzyni rozum i włóż zamiast niego swój “rozumek”. Następnie MUSISZ podjąć ważną decyzję. Czyjego rozumu użyjesz zamiast własnego?”
Pamiętaj, dokonując “wymiany rozumków” zachowujesz wszystkie swoje pozostałe atuty, swoje życie, dom, rodzinę, milion sukienek, pracę… Zostajesz w swojej skórze, chodzisz w swoich sukienkach, zasypiasz koło Adasia, Twoimi dziećmi są nadal Tosia i Benio. Dalej więc musisz opiekować się pociechami, egzystować z tym samym mężem, pisać bloga, być dla przyjaciół i bliskich taka jaka byłaś do tej pory. Czyli reasumując – Julia Rozumek musi ogarniać wszystko, ale nie ze swoim rozumkiem. Taka to mała podpowiedź przed trudną odpowiedzią – czyj rozum wybierzesz? Kto podoła temu, czego dokonałaś do tej pory? Kto zdoła podarować Twoim bliskim tyle ciepła i miłości? Kto choć w małym stopniu będzie w stanie zaciekawiać Twoich czytelników? Kto tak ugotuje? Kto tak rozbawi? Kto podobnie pomyśli?
Czy to będzie rozum znajomej? A może prababci? Albo postaci fikcyjnej, a może celebryty czy pisarza?
No który rozumek wybiera Rozumek? ? Czyj i dlaczego?
Koniec.
P.S. Sorry że tak się rozpisałam, ale ja straszna gaduła jestem. I na klawiaturę też się to widzę przekłada..

Wybrałabym Kogoś Kto dobrze wychowa moje dzieci.
Kobietę mądrą, zabawną, empatyczną, troskliwą.
Kogoś Kto zadbałby o dom. 
Kto sprawi, że będzie w nim ciepło, w miarę czysto (bez przesady ale przytulnie), będzie pachniało obiadem i ciastem. Kogoś otwartego na ludzi i gwar w tym domu. Kto pięknie ustroi choinkę i będzie przy tym dużo radości. Kto w pierwszy śnieg poleci robić orły na śniegu zachowując się jak dziecko.
Kto zrobi słoiki na zimę. Bo skoro mam możliwość wybierać to Kogoś lepszego ode mnie bym wybrała.
Kogoś Kto odnajdzie się wśród ludzi jakich zgromadziłam.
Kto będzie potrafił z nimi rozmawiać, śmiać się, wygłupiać. Wśród przyjaciół, znajomych, rodziny, sąsiadów.
Kogoś, Kto będzie opowiadał mojemu mężowi dzień.. gdy wróci pełen stresów z pracy.
I taki mózg bym wybrała, który miałby każdego dnia pomysłów na nowe posty wiele. 
Aby były poważne raz, a raz śmieszne.. I Kogo polubiliby jeszcze o wiele bardziej niż mnie..
jestem tego pewna.. tylko Ona musiałaby być tego bardziej pewna.
Na pewno byście Jej w tym pomogli..
Kogoś Kto mój dom pozostawiłby takim domem a może i tak wiele udoskonalił..
Kto nauczyłby moje dzieci być dobrymi ludźmi. 
Kto pomógłby mojej Szwagierce przy Teściach, gdy nadejdzie Ich starość.
Kto liście jesienią z dziećmi pograbi, i ziemniaki do ogniska nie zapomni włożyć.
Kogoś z Kim życie po prostu będzie niezwykle barwne i wartościowe.
Kogoś na moje miejsce bym zostawiła o Kim zawsze myślę, gdy przyjdzie taka chwila..
Gdybym odeszła z tego świata przed czasem, przed wykonanym planem..
To byłabym spokojna, bo mam moją siostrę. Ona wypełniłaby mój plan. Możliwe, że o wiele bardziej doskonale. 
Jej i tylko Jej mózg wymieniłabym ze swoim własnym.

2. Nie wiem, czy mogę jeszcze jedno pytanie, tym bardziej że poprzednie wciąż czeka na moderację, ale okoliczności mnie zmusiły ?
Tytułem koniecznego wstępu ? Właśnie odtworzyłam sobie jeden z odcinków “Spadkobierców”, w którym Dorin mówi do Hariet, że jej “fizjologia nie dotyczy”. Nie będę rozwijać, kto oglądał, ten wie, ale to mi przypomniało o moich i mojej przyjaciółki wspominkach pierwszych randek. Mianowicie chodzi o to, że zarówno ja jak i ona miałyśmy wewnętrzny opór do przyznawania się do fizjologii przed chłopakami. O ile niczym strasznym było powiedzenie, że idzie się do toalety, co oczywiście oznaczało zrobienie siku (TYLKO I WYŁĄCZNIE ? ), to nie do przeskoczenia były inne, wiadomej treści sprawy. Merlin (takie jej pseudo) posuwała się na przykład do różnych herbatek przyspieszających trawienie oraz do stosowania przed randkami “pozycji uwalniających gazy” (leżysz na plecach, nogi prosto, po czym jedną nogę zginasz w kolanie, przyciskasz do piersi, uwalniając w ten sposób ten czyhający na twoje rozkojarzenie, na twoje potknięcie gaz, gotów skompromitować cię w oczach lubego w najmniej oczekiwanym momencie). Natomiast ja przyznałam się do tego, że udawałam okrutny ból głowy, co zmusiło ukochanego do wyjścia z domu, pójścia na stację benzynową i kupienia mi tabletek, a ja w tym czasie z prędkością światła skorzystałam z toalety i na wszelki wypadek pootwierałam wszystkie trzy okna, żeby nie daj Boże nie było choćby cienia podejrzenia, że w ogóle wstawałam z łóżka. Ale co się dziwić, małe mieszkanko, ściany jak z kartonu. Słychać, jak w łazience rzęsa na podłogę spada, a co dopiero Wiadomo_Co. ?
Pytanie moje brzmi: czy masz Julio i takiego rodzaju wspomnienia? :D:D

Komentarz rozłożył mnie na łopatki :)).
Bo… moje wspomnienia jak i wielu z nas są podobne lub takie same, tylko mało Kto o tym mówi.
Ja wysłałam do sklepu po cocoa-colę! Pamiętam to jak dziś 🙂
A była już 22-ga i musiał lecieć na stację benzynową co dawało większą ilość czasu 🙂

3. Julka,wiemy o Tobie trochę …. że włosy masz długie. Najczęściej czarne. Chociaż i brązem je traktujesz…jesteś szczupła. Lubisz swoje piegi, a na ramieniu masz ukochany tatuaż. Nosisz długie spódnice i krótkie sukienki. W szufladzie chowasz czerwoną szminkę. Wiemy o Tobie trochę… A Ty? Jak czytasz komentarze to wyobrażasz sobie jak wygląda Anna, Ewka. Jak wygląda B.? Czy jak spotykasz swoje czytelniczki to masz ochotę krzyknąć: .” Wiedziałam, że tak wyglądasz, tak sobie Ciebie wyobrażałam, wiedziałam że taka jesteś, że głośno się śmiejesz “. Czy jest tak jak z ekranizacją ulubionej powieści…. nasza bohaterka na ekranie ma jasne loki i nijak nie możemy się z tym pogodzić. No inaczej sobie ja wyobrazalismy…. jak jest? Jaka jest B?? dobrej niedzieli Julka

Po pierwsze, zacznę od tego, że poza wyobrażeniem o Was, ja Was bardzo mocno kocham.
Tak, kocham. Bo to już 5 lat zaraz minie. Jesteście ze mną w najpiękniejszym stylu.
Zabawnym, poważnym, troskliwym, pocieszającym.
Potraficie sprawić, że wszystko nabiera wręcz niewyobrażalnego sensu.
Czekam na Wasze komentarze zawsze jak na szpilkach. Odświeżam i czytam.
Często czytam na głos mężowi. I choć ostatnio coraz mniej czasu na odpisywanie to zawsze mają dla mnie wartość największą w tym internetowym świecie.
Wiem o Was wiele, szczególnie gdy komentujecie od tak dawna.
I to wszystko co napisałaś jest dokładnie takie… 
Czasami myślę, o rany! taką sobie Ciebie wyobrażałam, a czasami zupełnie przypasować nie mogę..
Najwięcej tych odczuć miałam na spotkaniu autorskim. I wiesz co było piękne?
Że każda z Nich, każda! była wspaniała. Ani jedna tam dziewczyna/kobieta nie rozczarowała mnie ani odrobinę. Mało tego, każda z Nich przerosła moje wyobrażenie.
To dało mi jeszcze więcej siły i motywacji, bo pisać bloga dla Takich czytelniczek, to zaszczyt.
Moja Droga B. – wyobrażam sobie, że masz blond włosy. Proste. Tak wyciągasz na szczotce, albo prostujesz. Farbowane. Taki ładny słoneczny odcień. Jesteś takiego wzrostu 165-168.
Masz bardziej okrągłą buzię niż podłużną. Nie jesteś ani chuda, ani gruba, taka akurat. Może 58kg.
Wiem, że masz już nastolatki więc może lat masz 40?
Masz bardzo ciepły wyraz twarzy. Jesteś podobna do przyjaciółki mojej Mamy (naszej rodziny) a mojej nauczycielki z podstawówki Pani Basi, cudowna kobieta.
Wyobrażam sobie, że nosisz długi sweter bez zapięcia i tak zakładasz jedną stronę na drugą, może spinasz to paskiem. Lubisz spódnice, ale w jeansach też chodzisz. I sukienki zakładasz z długością do kolan najczęściej. Torbę masz skórzaną brązową, na dwa uszy.
Jesteś domowa i ciepła. Taka do przytulenia.
Tak to widzę. 

4. Witaj kochana! Tyle już komentarzy nie wiem czy z kimś się nie zdubluje, ale czasu brak na przejrzenie wszystkich. Ja jestem bardzo ciekawa, w jakim momencie swojego życia byłabyś teraz gdyby nie dom i rodzina? Co robiłabyś gdyby nie najważniejsi ludzie Twoje życia? Co by było teraz gdyby nie zapisane Ci było poznać Adasia i urodzić przecudne dzieciaki? Przeszedł mi obraz przed oczami.. Ty stojąca za ladą, sklepu z częściami do aut, w długich czarnych włosach, w jeansowych wytartych spodenkach z opalonymi nogami, kapeluszu kowbojskim i wytartej koszulce Jacka Daniels’a. Gdzieś w ameryce. Na pustkowiu. Ty, stary merc i dziara na pół ramienia.
Pozdrawiam gorąco!

Chyba nie mogłam opisać tego lepiej.. To niesamowite jak można mnie znać. Moje upodobania, miejsca gdzie jest moja wyobraźnia. Ale wiesz, to wszystko mogłoby się wydarzyć też tylko z tymi właśnie rodzicami. To Tato jest dość oryginalnym człowiekiem i dzięki niemu wolę stare auta niż te z salonu.
Ostatnio mówiłam do męża, że gdybym miała kupić auto za 100 tysięcy to rozłożyłabym na 5 kupek po 20 i kupiła 5 starych. 
To Tato był pełen pasji a Mama sprawiła, że jestem otwarta, jakoś tam może odważna, pełna chęci i ciekawa życia..
Odpowiem zatem, że ja nie mam pojęcia gdzie bym była..Każda dobra myśl, która prowadzi mnie do niezwykłego miejsca byłaby Ich udziałem.. Nie potrafię sobie wyobrazić gdzie mogłabym być bez Nich..
Dostając w życiu innych ludzi wszystko mogłoby być tylko namiastką życia.
A to co opisujesz, trochę się zdarzyło.. 
Nie była to Ameryka a miasto Bielsko Biała. Nie był to sklep z częściami do aut, a z częściami do motocykli.
Miałam krótkie jeansowe spodenki, koszulkę z Guns’n Roses, czarne, długie włosy, kowbojki..
Ja, stara honda civic combi i dmuchawiec na ramieniu.
Tam odnalazł mnie mój mąż. 

5. Moja córka… tak szybko rośnie, skończyła 5 lat. Dziś cierpi w smuteczku. Michałek wolał bawić się z Gosią a nie z nią.
Zapytała… bo usłyszała, że ‘nie zna miłości ten, kto zna miłość szczęśliwą’ – o co chodzi? ‘mamo jak to jest?’.
Julio pomóż, rzuć mi radą, daj wskazówkę w tej rozmowie. Nie chcę tego zepsuć potwierdzaniem tej teorii, choć cała ja, to właśnie to zdanie.

Tak bardzo chcę być z nią, zwłaszcza kiedy opuszczają mnie słowa.

Gdybym mogła czegoś życzyć moim dzieciom w miłości to chciałabym by zakochali się wiele razy.
By przeżyli wiele miłości. Bo ja dzięki temu wiedziałam czego nie chcę. Bo to czego chcemy jest dość oczywiste, ale ważniejsze jest to czego nie chcemy. Cóż z tego, że będziemy mieć dowcipnego męża, mądrego, porządkowego jeżeli np będzie się gniewał o pierdoły i potem z nosem na kwintę chodził..
Uwielbiam w moim Adamie to, że nigdy się nie gniewa, że wszystko wybacza..
Kiedyś wydawałoby mi się, że jak to… Ja przed chwilą zrobiłam awanturę a On pyta po chwili czy chcę herbatę? Jak to? Ma być obrażony! Mamy toczyć wojnę.. Dziś dzięki kilku związkom wcześniej wiem, że to potrafi utruć, do niczego nie prowadzi..
Dziś potrafię to docenić. 
Jakżebym mogła to wiedzieć posiadając zaledwie jedną miłość? Jeden przykład?
Może Ktoś rodzi się z taką zdolnością, ale ja nie.. Mnie muszą nauczyć przykłady, to co przeżyłam sama.
I niejedna przepłakana noc z powodu miłości nauczyła mnie o miłości więcej niż sielanka, która trwałaby od samego początku lat nastoletnich.
Znam związki szczęśliwe, od lat najmłodszych. Doceniające i trwające w zgodzie.
Ale każdy z nas jest inny. Co innego nas uczy, czegoś innego potrzebujemy od życia by nabrać pokory..
Ja właśnie jestem taka. Potrzebowałam wielu historii z sercem mym by dziś być tutaj gdzie jestem.
Może Twoja córka również..? I choć dziś będzie Jej trudno to zrozumieć, to po latach nawet do tych najgorszych rozpaczy związkowych wraca się w myślach z uśmiechem na twarzy.
Choć myślę, że autor tych słów miał coś innego na myśli, ja interpretuję to właśnie tak.

6Jestem Twoją czytelniczką, choćby z powodu deja vu ? Mam wrażenie, jakbym czytała siebie sprzed lat, choć wtedy nie śniło się o prowadzeniu bloga – chodzi mi po głowie, aby odezwać się do Ciebie i powiedzieć, jak jest teraz. Ale, póki co, pytanie – czy dopuszczasz rozstanie i to , że z kim innym będziesz równie szczęśliwa , a może nawet bardziej…?

Kocham mojego męża nad życie i marzę o tym by do końca naszych dni być razem.
Kocham to jakim jest partnerem, ojcem. Zakochałam się w życiu wiele razy. Miałam długie, poważne związki.. Ale  z żadnym z tych mężczyzn nie wyobrażam sobie życia lepszego niż z Adamem.
Po 6 latach wciąż szalenie mi się podoba. I do dziś nie znalazłam mężczyzny, który podobałby mi się bardziej. Czy to przechodzień na ulicy, czy aktor..
Każdego dnia myślę o tym, że chcę z tym mężczyzną się zestarzeć.
Tęsknie za Nim jak szalona gdy wraca później z pracy.
Jednak wiem, że życie jest różne i może być tak zupełnie inne od naszych pragnień i marzeń.
Nie przepadam za ludźmi mówiącymi „jestem pewna, że będziemy ze sobą do końca życia”.
Bo Kto to wszystko wie.. Moja dobra znajoma mówi… „wiesz, kocham tego mojego męża nad życie, ale pracuję ciężko bo Kto wie, czy nie zostanę sama z tymi dziećmi”.
I wiesz co… czasami jest tak, że ten co wielką miłością pałał i dawał sobie ręce ucinać w swojej pewności… rozchodzi się szybko i z impetem..
A ten co podchodził do życia racjonalnie i z zakładką, że może być różnie, życia starego we dwoje się doczekał..
Dlatego odpowiem, że ja nie wiem co życie przyniesie, ale gdybym mogła wybrać to wybrałabym życie z Nim do samego końca. Bo choć czasami jak każdy facet doprowadza mnie do szału to tworzy moje życia rajem o którym nawet nie śniłam. To niezwykle dobry człowiek. I wciąż nie mogę uwierzyć, że mnie się to szczęście przytrafiło..
Domyślam się też co chcesz przez to pytanie powiedzieć.. że kiedyś miałaś historię jak moja a potem się rozstałaś i dziś jesteś z Kimś innym..
Pewnie jest piękną historią..
W życiu jest tak różnie…
Gdyby jednak było mi dane napisać swoją opowieść to w niej jestem z Nim do końca życia.
Takie byłoby moje pragnienie, a życie pokaże jak będzie..

7. Julko, z Twoich okien widać piękną przestrzeń, pola… jaki masz sposób na myszy?

Trafiłaś!! Przez 3 lata od wprowadzki nie mieliśmy ani jednej myszy. Aż sama się dziwiłam.. Bo jak to? W polach mieszkać i bez myszy.. Moja siostra nawet czary odprawiała bo Ona ma i czemu ja nie!? 😉
I myślałam, że to szczęście będzie trwać wiecznie.. Aż trzy dni temu mąż mówi, że na strychu są myszy..
Zaczęły przygodę z naszym domem od góry.. No nic.. Kupię te łapki na myszy.. Choć mąż twierdzi, że On nie ma sumienia i czy ja bym nie mogła.. a ja też nie mam sumienia…
i tak oto sposobu jak na razie nie ma…

8. Gdybyś mogła dać swoim dzieciom tylko jedną życiową radę/ mądrość/ drogowskaz – co byś im przekazała?

Chciałabym , bardzo bym chciała by moje dzieci były szczęśliwe same ze sobą. Żeby się w sobie nie utruły. Bo obojętnie gdzie pracujemy, ile mamy pieniędzy i jakie wiedziemy życie, jak jesteśmy w sobie nieszczęśliwi to nic nam szczęścia nie da. Nie muszą być nad wyraz mądre, zdolne czy zaradne..
Chciałabym by były szczęśliwe w sobie. W środku. 

9. Co daje Ci obcowanie z przyrodą? I skąd bierzesz siłę w niepowodzeniu, do kogo odwołujesz się, jeśli nie wierzysz w Boga?

Hmm.. Nie wiem co daje mi obcowanie z przyrodą.. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam bo ona byla jakaś taka oczywista. Byłam wychowana na wsi. Młodość spędziłam w Krakowie, Warszawie, Bielsko Białej.. a teraz powróciłam na wieś.. Czas bez dzieci, beztroski i pełen skupienia na sobie był dobry na miasto, ruch, hałas..
Jednak to miejsce jest jak dla mnie wspaniałe na wychowywanie dzieci. Lubię ten spokój, ciszę.
Zieleń mnie uspokaja. Pozwala pomyśleć. Odpocząć. Nabieram dzięki temu dość dużo powietrza kiedy mi ciasno i źle..

Siłę czerpię od bliskich. Od rodziców, siostry, męża, przyjaciół.. Ale gdybym miała wskazać jedną osobę to byłaby to Mama. Kiedy jest mi już tak bardzo źle, tak najgorzej to Mama jest lekarstwem na wszystko. Czasami gdy dzwonię i już chyłkam tak, że trudno Jej zrozumieć moje słowa to po 20 minutach rozmowy odkładam telefon i myślę – o co mi chodziło? o bzdurę!

10. Jaka byś była i co byś robiła i jak myślisz jak byś wyglądała i z jaką kobietą była gdybyś “mogła być mężczyzną jeden dzień”?

O rany! Byłabym takim Bon Jovi’m jak w teledysku z 88 roku – Born to be my baby.
Jeździłabym starym amerykańskim pickup’em. 
O takim luzackim chodzie i trochę krzywych piłkarskich nogach.
Podrywałabym dziewczyny, ale jak już coś to byłabym stała w uczuciach.
Chciałabym być z dużym poczuciem humoru, być w czymś dobra, w jakimś fachu.
Być zaradnym facetem, takim co potrafi wszystkie męskie rzeczy zrobić.
A dziewczynę.. dziewczynę bym chciała taką dobrą wariatkę.
Uśmiechniętą, wygadaną, roztańczoną, zadziorną.. ale taką w tym kochającą i normalną.
Taką do wszystkiego. 
Zawsze powtarzam, że gdybym była facetem to za grosz nie interesowałyby mnie takie eleganckie kobiety w porządnym aucie, tylko takie z krzywą kitką w jakimś rozwalającym się na światłach gracie.
Co wychodzi jak Jej rura wydechowa odpadnie i się potrafi z tego śmiać.
A ja bym tę rurę do tego pickupa i wziął na hol. A wieczorem bym zaprosił na potańcowkę w stodole albo na pomoście..Ona by przyszła w takiej zwiewnej sukience granatowej w brązowe wzorki. 

11. W jakich okolicznościach poznałaś i pokochałaś Adama? Kiedy poczułaś, że chcesz z Nim być na zawsze?

Na to pytanie pozwolę sobie odpowiedzieć w osobnym poście, przeznaczonym tylko na tę historię.

Napisz komentarz...
  1. Marlena1 says:

    Jakaś ze mnie stara smarkula jest.Bo mi się świątecznie zrobiło serce piernikiem i miodem wypelniło a oczy płatkami śniegu naszły.Niechby to mawet choroba psychiczna była co mi tam, moja chwila zatrzymania.

    Odpowiedz
  2. magda says:

    Ale się zwyłam przy pierwszym pytaniu :/ Jula czy ja juz kiedyś pisałam ze bardzo Cię love. Love Twoje pisanie Twoje postrzegania świata i cały klimat który wokół siebie tworzysz :*

    Odpowiedz
  3. Agnieszka says:

    Ale super odpowiedzi, punkt 6 mnie rozwalił, ale czekam z niecierpliwościa na punkt 11! Piękni z was ludzie 🙂 PS. A książkę sobie na Black Friday sprawiłam i właśnie idzie 🙂

    Odpowiedz
  4. Gosia says:

    Czytałam pytania, zanim zajrzałam w odpowiedź zastanawiałam się na tym co ja bym odpowiedziała. Przy pytaniu o jedną radę dla dzieci, pomyślałam dokładnie to samo. Czym, że jest życie bez umiejętności bycia szczęśliwym sam ze sobą. Gdziekolwiek by nas życie rzuciło, z jakimikolwiek ludźmi, odnajdziemy się jeśli tylko umiemy żyć sami ze sobą. Ps. Chciałabym Cię zobaczyć w tej męskiej odsłonie:)

    Odpowiedz
  5. Iwa says:

    A mnie rozwalił komentarz o myszach ? oj Julka jak Cię lubie czytać! W tych Twoich tekstach takie zwykle, szczere dobro wychodzi. Piszesz, że Adam jest dobrym człowiekiem. Ale on doskonale wiedział kogo na żonę bierze ❤️ marzy mi się kiedyś kawa z Tobą! A na myszy kupcie kota 😉 buziak

    Odpowiedz
  6. oh, julka, przegapiłam możliwość zadania Ci pytania! :/ a mam jedno związane z blogiem… a mianowicie: co dało Ci blogowanie? czy dziś wyobrażasz sobie swoje życie bez bloga i co musiałoby się stać, żebyś stwierdziła, że zamykasz ten etap i bloga? aaa miało być jedno, a wyszło jak zwykle 😉 pozdrowienia! 🙂

    Odpowiedz
  7. Nika says:

    A mnie podobała się opowieść o Adasiu i nie mogę się doczekać postu na 11 pytania… Taka romantyczna dusza ze mnie i tak sobie myślę jakie to szczęście tak kochać , bo ja po 6 latach razem, dziecku już tak nie zawsze patrze, kocham , ale już nie szalenie bardziej może przyjaźnie choć ta miłość to sinsuojdą jest raczej niż stałą

    ściskam ciepło

    Odpowiedz
  8. jo! a. says:

    Pytania do Ciebie – czaderskie! A odpowiedzi jeszcze lepsze! Achhh Julka! Jesteś super babka!

    Odpowiedz
  9. zacisze27 says:

    …a ten kto byl na Twoim spotkaniu autorskim juz nie musi czekac na odpowiedz z pytania 11 🙂
    i jakze jestem szczesliwa ze ja juz znam odpowiedzi na wszystkie z pytan!
    a usmialysmy sie w ten cudowny wieczor z Toba z tych wszystkich historii…to byl cudowny czas
    Sciskam Cie Julciu i wszystkie z Was ktore tam wtedy w Warszawie byly 🙂

    Odpowiedz
  10. Sylwia says:

    przez tę zapowiedź w ostatnim pytaniu będę tu co chwila zaglądać czekając na historię miłości 😀

    Odpowiedz
  11. Monia says:

    Super,najpierw się popłakałam potem wysłałam siostrze
    a potem się uśmiałam z pytania 2 .
    Uwielbiam cię czytać …..
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  12. Magdalena says:

    Julia…moje marzenie to poznać Ciebie. Jestem stateczną matką i pedagogiem, nie jakimś tam podlotkiem? żeby nie było, że mam trywialne marzenia. Tak trafia do mnie, to co piszesz. A jakiż to czarujący pan pracuje w Twoim sklepie ☺ sama rozkosz – taki głos?

    Odpowiedz
  13. AgaWa says:

    Jeju, Julio, jak Ciebie się czyta i Dziewczyny jak Was się czyta! Och, gdybyście wszystkie wieldziały… Łza mi płynie i nic już więcej nie powiem

    Odpowiedz
  14. B. says:

    Sweter mam długi i otulam się nim bez paska. Dżinsy noszę i białe koszule. I długie spódnice. Torbę mam skórzaną. Dziurę mam w podszewce . Żeby wyciągnąć klucze muszę wyciągnąć książkę, przepis na życie i przepis na sernik… twarz mam okrągłą i ciemne krótkie włosy . Może z racji wieku powinnam zacząć malować je na słoneczny blond? Nie. Jeszcze nie teraz. Jak Cię spotkam może nie od razu rzucę się na szyję… podejdę jednak po chwili i Cię przytulę. Mocno. serdeczności. B.

    Odpowiedz
  15. Dagmara says:

    Ach, Juliś… Świetne pytania wybrałaś i pięknie na nie odpowiedziałaś. W wielu kwestiach jakbym siebie słyszała. Choćby to o dzieciach, żeby były szczęśliwe same ze sobą. Dziś mając 40 lat wiem, że to jest absolutna podstawa udanego życia. Że można nie mieć dosłownie nic i być szczęśliwym w środku, a można mieć wszystko i być w ciągłej depresji albo nienawidzić świata i ludzi. I to o miłości też moje… Że lepiej kochać wiele razy i cierpieć, być porzuconym niż kochać od razu szczęśliwie, bo wtedy dojrzewamy, uczymy się, co jest dla nas tak naprawdę w tej drugiej osobie i w byciu z nią ważne. Kiedyś Ci wyślę na maila opowieść o moich miłościach, tak do poczytania, może uśmiechnięcia się. Na pewno jest dość niebanalna 🙂 A wiem, że z Tobą mogę się tą opowieścią podzielić, bo bliska jesteś memu sercu bardzo! Co do myszy to też polecam kota 🙂 Nie musicie go trzymać w domu, wystarczy, że będziecie mu jedzenie na dwór wystawiać i będzie się kręcił w pobliżu. U nas przez dwie zimy myszy chrobotały za boazerią, a pod naszą nieobecność nawet poobsrywały nam szafki w kuchni. Na łapkę z kawałkiem sera nie dały się nabrać. Więc mąż kupił jakąś trutkę w granulkach i umiejscowił w szparach, gdzie je było słychać. Jakoś bardziej humanitarna mi się wydaje ta trutka od łapki. W każdym razie mamy z myszami spokój. A teraz jeszcze dokarmiamy kocie przybłędy, więc mam nadzieję, że się odwdzięczą 😉 Juleczko, jestem niezwykle szczęśliwa, że Cię poznałam. Nawet nie wiesz, jak wiele już zmieniłeś w moim życiu i w moim myśleniu o tym życiu. Dziękuję Ci za to :-*

    Odpowiedz
  16. Magda says:

    Julka
    są teraz takie ekologiczne łapki na myszy: myszka zaproszona,wchodzi sobie,drzwi się zamykają,a on się gości… potem można je wypuścić gdzie się chce,bez uszczerbku na życiu.(są nawet kilkuosobowe)

    Odpowiedz
    • Sille says:

      Julcio kochana, na myszy są humanitarne zywolapki np trixie, niedawno taka zastosowała i byłam najszczęśliwsza mogąc uratować takie kruche życie?

      Odpowiedz
      • z says:

        Kot – 100 % skuteczności. Czasem nawet zabije i posprząta 😉
        Łapki mają tą wadę, że myszy wrócą. Ale jak będą czuły kota, będą trzymały się z daleka.

        Odpowiedz
  17. Ania says:

    Świetne!!! Julka tak bardzo marzę o spotkaniu z Tobą aby choć minimalnie uszczknac Twej energii i szaleństwa 🙂 mam bardzo podobne podejście do życia, iskrę łobuzerską w oku ale w gonitwie codziennych obowiązków jestem taka nieprzyjemną, czasem zrzedliwą kobietą- która co rano krzyczy na dzieci zeby pospieszyć się z wstawaniem,śniadaniem, ubieraniem- by zdążyć do szkoły… a ja bym chciała o poranku wstać z uśmiechem zaparzyć herbaty i zjeść w spokoju te tosty przypalone… ale to robimy w weekend…. a w tygodniu.. jestem heterą najgorszą… a wystarczy wstać pół godziny wcześniej… dzięki za ten post-muszę zlagodniec bo szkoda życia na nerwy..właśnie-najważniejsza rada dla Twych dzieci powinna być dla mnie także… czemu nie jestem do końca ze sobą w środku szczęśliwa-choć mam cudna rodzinę,zdrową,dach nad głową i warzywa na rosół?? :-/ czemu się zamartwiam,spinam,stresuję… i tym samym wszystkich dookoła… dzięki że mogę się uczyć od Ciebie. Może kiedyś- jak się spotkamy- będę już tak naprawdę szczęśliwa ze sobą-tak w środku. Uściski ze śnieżnej Warszawy?

    Odpowiedz
    • Monika says:

      Ja bardzo przepraszam, ze sie tak tu wtryniam, Julio i Aniu, ale wlasnie przeczytalam, Aniu twoj komentarz, no i normalnie moglabym sie podopisac pod nim oby dwiema rekami. Ja mam to samo! Jak ja sie takiej nie lubie, o ludzie! A moj Lars (maz) to taka oaza spokoju, ze conajmniej kilka razy w tygodniu przepraszam go za ten moj niewyparzony, wybuchowy temperament. Eh, no nic, tak tylko chcialam powiedziec, ze rozumiem i zycze wszystkiego dobrego 🙂 Usciski dla Warszawy, och jak ja za nia tesknie!

      Odpowiedz
      • Ania says:

        Moniko jak dobrze że się wtryniłaś z komentarzem 🙂 bo dzięki temu wiem, że nie jestem sama- w tym swoim rozdarciu wewnętrznym – i że i szansa jest, że dobrze, że widzimy te nasze ułomności-i chcemy nad nimi pracować…?
        Poza tym dzięki takim osobom jak Julia na chwilę można się zadumać, zreflektować. Jak ja się cieszę, że jest ten blog?????
        Sciskam Was mocno dziewczyny.Monika a Ty gdzie teraz jesteś że tęsknisz za Warszawą?? Twój mąż a raczej jego imię wskazuje na jakieś egzotyczne kraje europejskie? w Warszawie to teraz smog na topie niestety więc może i lepiej,że Cię tu nie ma Moniko? ściskam znad oparów smogu???Ania

        Odpowiedz
  18. Monika says:

    Julia, sa wolne obok was jeszcze dzialki? Bo jakbym miala sie z tej Norwegii wyprowadzac to chyba wlasnie gdzies tam do ciebie. Jestem na etapie robienia dekoracji siwtecznych z moimi dziewczynami (prawie 4 lata i rok) i tak sobie mysle, ze idelane towarzystwo to by byla twoja Tosia i Benio dla nich. Siedzac razem przy wielkim stole, ze swiatelkami i muzyka w tle. I ten caly gwar, smiech i brokat latajacy w powietrzu (wg mojej Sofii bez brokatu sie nie da, nic sie da!). Ah, byloby pieknie 😉 Gorace usciski kochana!

    Odpowiedz
  19. agade says:

    Napisze frazes który już oklepany. Nie chcę być oryginalna. Chcę
    Či powiedzieć że odmieniłaś moje życie. Po prostý dziękuję
    Či
    Julia. Dzięki blogowi doceniam moje dobre życie, nie biję się być troche stuknięta, polubiłam siebie, mój cudowny dom i takiegoż
    Męża i dobre
    Dzieci.
    Dobrze że jesteś
    Jula.
    Jestes moim autorytrtrm. Na kolejnym spotkaniu autorskim będę na bank.
    Bądź i pisz.

    Odpowiedz
  20. ewa says:

    Julcia…juz tu wszystkie napisaly co i ja bym chciała,ale chyba dopiero do mnie dotarło jak ważne jest poza moim pozeraniem twoich slow zostawić tez cos od siebie..czytam od tak dawna,wszystko,zawsze,a pisze rzadko.ale to widac tez jest ważne,wiec teraz bede częściej.chocby w podzięce za to ze jesteś i jestes dla nas.bo i moje życie zmienilas tak bardzo..az samej trudno mi uwierzyć.caluje i Ciebie i Was dziewczyny?

    Odpowiedz
  21. Alina says:

    wczoraj przyszła Twoja książka…. pan kurier przepraszał za zimne ręce…. nigdy nie spotkałam tak miłego kuriera…zaczęłam czytać w pociągu…. później w domu…. przyszedł syn co czytasz…. przeczytał pierwszą stronę, popatrzył mi w oczy, uśmiechnął się…. ma jedenaście lat… kiedyś przeczyta, jak jego siostry….

    Odpowiedz
    • julia says:

      to jest tak niezwykłe uczucie czytać takie słowa o swojej książce.. wręcz wydaje mi się, że to dzieje się obok..
      to takie niemożliwe, że to o mnie..

      Odpowiedz
  22. A ja dobrze pamiętam to pytanie co wygrało. Dało mi dużo do myślenia, sama zaczęłam się zastanawiać kogo to ja bym wybrała.
    Tak myślałam, że to właśnie pytanie wygra:) pięknie było napisane i pomysł na nie super:)
    a do tego Twoja odpowiedź tak miło napisana.
    Świetny wywiad z Tobą.
    Buźki
    Ewa

    Odpowiedz
  23. Ania* says:

    :((( ooo a mi tak smutno, że chociaż na jedno pytanie nie odpowiedziałaś o tych zlotach… tak malutko nawet:( chlip, chlip :(. Juz nawet o te 15%mi nie chodzi. Tylko mi się tak kiedyś marzyło pojeździć na motorze, wiatr we włosach, wolność i te zloty i o tych motorach wkólko co ja bladego pojecia o nich nie mam. I chciałam, marzyłam, żebyś mi ten świat przybliżyła troche :))
    No nic poczekam cierpliwie….., może jeszcze nadarzy sie okazja pomęczyć Cie znowu pytaniami:)).
    Poczekam…..bo myśle ze warto:))
    Pozdrowienia i miłego dnia.
    Lece po dzieciaki bo ślisko na tych naszych polnych drogach, a śnieżek prószy

    Odpowiedz
  24. Beata says:

    Czytam Cię Julia od 4 lat i z roku na rok z coraz wieksza przyjemnością …czekam na każdy nowy wpis , nowe zdjęcia tak bardzo inspirujesz… Bardzo czekam na wpis o Waszej historii miłosnej 🙂 ja też mam cudownego męża którego kocham nad życie i pragnę się przy nim zestarzeć lecz wiem, że życie pisze niekiedy różne scenariusze i nie mogę powiedzieć że my już zawsze ,na zawsze razem bo chciałabym ale co będzie tego nie wiem
    .. pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

    Odpowiedz
  25. Grazyna says:

    Piekne pytania i odpowiedzi. Siedze z Berberzakami przy wlaczonych lampkach swiatecznych, ogladamy program przyrodniczy i sobie mysle, ze w sumie za rzadko komentuje u Ciebie, ale przeciez inne kobitki juz powiedzialy, to co czulam czy myslalam, wiec bez sensu. Albo tak na szybko przelatuje miedzy sprzataniem, a kolacja i nie zdaze, a potem Maz bierze komputer i idzie pykac shishe na balkonie.
    Jednak czytam i lubie te Twoje posty filozoficzne, zyciowe, takie od serca i rodzinne, bo sama mam w domu Adasia, tyle ze malego, bo jestem lwica sierpniowa, bo mam dlugie ciemne wlosy 🙂

    Odpowiedz
  26. katarynianka says:

    bardzo, bardzo lubię Cię czytać. I Ciebie lubię. Nie mogę się nadziwić, co to się porobiło, że tak nie znając tak można lubić.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz.